Dodaj do ulubionych

John Tkacik, ekspert Heritage Foundation, o chi...

IP: 207.109.138.* 15.01.04, 20:41
Jeszcze do tego wiezniowie i darmowa praca a poza tym w takich krajach koszty
sie nie licza liczy sie efekt propagandowy. Dlatego Amerykanie znow moga sie
obudzic z reka w nocniku jak w przypadku lotu Gagarina. W 2030 moze byc na
Marsie juz kilka ekspedycji z czerwona gwiazda.
Obserwuj wątek
    • Gość: blondyn Moj scenariusz IP: *.int.pl 16.01.04, 00:48
      Jesli Chiny będą rozwijały się w tempie średnio dwa razy szybszym niż Stany
      Zjednoczone wtedy za około 60-70 lat staną się największą gospodarką świata
      należy wziąc pod uwage iż swiadomość społeczenstwa chinskiego będzie rosła
      więc uswiadomią sobie korzyści skali jakie niesie za sobą prymat na arenie
      międzynarodowej,(i Busch dobrze o tym wie, proszę zwrócić uwagę na ostatnie
      posunięcia prezydenta USA, przykładowo wojna w Iraku to wojna o zasoby ropy,
      ropy która będzie niezbędna dla szybko rozwijającej sie chinskiej gospodarki i
      strategiczne położenie Iraku, ktoś powie a Rosja ze swoimi zasobami, jedno
      słowo dywersyfikacja dostaw, moze jeszcze jeden przykład, który miał ostatnio
      miejsce a dotyczył zalegalizowania taniej siły roboczej w USA a tym samym
      zachęcenia rzeszy emigrantów z całego świata ażeby zwiększyć potencjał
      wewnętrzny kraju ) czy do Chiny będzie należała XXI, niewątpliwie będą w
      centrum zainteresowania, a co ze Stanami czy upadnie II Cesarstwo Rzymskie,
      przeanalizujmy to!?
      Oto moj scenariusz na najbliższ kilkadziesiat lat związku z rosnącą w siłe
      chinską gospodarką i układem sił na arenie międzynarodowej, na początek weżmy
      pod uwagę Rosję i Japonię które będą zmuszone zawrzeć sojusze raczej nie z
      Chinami bo są i będą nie przewidywalne, Rosja będzie musiała ułożyć sie z USA a
      nie z Europą ze względów geograficznych a za tym idzie, konflikty o strefy
      wpływów, ponadto granica rosyjska- chinska to palący problem, więc Rosja
      będzie potrzebowała od "zaraz" sojusznika którym będą Stany, a co z Japonią już
      podjęto rozmowy o współpracy w budowie tarczy antyrakietowej, ponadto UE
      dopiero za około 20 lat stanie się jednolitym i wiarygodnym podmiotem na
      arenie miedzynarodowej z uwagi na różnorodność interesów narodowych min za
      sprawą "rozdartej sosny" Wielkiej Brytanii, a moze jeszcze tandemu Polski i
      Ukrainy, więc Japonia najprawdopodobniej ułoży się z USA, a Europa, no właśnie
      motor niemiecko-francusko-włoski i być może Turcja w moim odczuciu zawrze
      sojusz strategiczny jednak z Chinami, biorąc pod uwagę obecne nastroje z
      kompleksami francuskimi naczele i z genetycznie uwarunkowaną wyższoscia narodu
      niemieckiego, ale jest jeszzce ktoś kto może odegrać naprawdę wielką rolę w tej
      zawiłej grze interesów to sa oczywiscie Indie i ich strategiczne położenie,
      jeśli UE trzymac będzie z Chinami naturalne będzie że Indie wejdą w koalicję ze
      Stanami, zresztą już pośrednio zaczęły wspólpracować z USA a może wejscie do
      Iraku było skierowane w swoim zamiarze na proamerykanski wybor Indii (to równiż
      gigantyczny rynek) kto wie, więc rozwój i dominacja Chin nie musi być taka
      pewna, ale jedno jest pewne czeka nas wiek kto wie czy nie bardziej
      dramatyczny niż wiek XX???
    • Gość: Oskare Re: John Tkacik, ekspert Heritage Foundation, o c IP: *.phil.east.verizon.net 16.01.04, 05:56
      Pracuje w USA juz od czterech lat... i wiedze ze ten kraj zmierza raczej ku
      upadkowi - spolecznemu i potem, moze i gospodarczemu, a nie rozkwitowi. Jestem
      naukowcem i ze swojego punktu widzenie widze, ze naukowa sila napedowa nie sa
      amerykanie lecz obcokrajowcy pracujacy dla nich, amerykanie w nauce to margines,
      najliczniejsza grupe stanowia azjaci, hindusi, biedni Europejczycy (Polacy i
      Wlosi). Pracuja ciezko, bogaca sie i ucza. Pracuje z dobrze wyksztalcona chinka
      z Pekinu i musze przyznac, ze napedzana swoimi nie malymi ambicjami uzyskuje
      calkiem niezle rezultaty. Ten sam pociag do rozwoju podobno zagoscil w sercach
      wszystkich chinczykow (tak przynajmniej ona twierdzi). Rezultaty cywilizacyjnego
      rozwoju Chin na pewno beda mialy znaczenie ogolnoswiatowe. Oni sa bardzo licznym
      narodem i maja ogromny potencjal, a o Chinach nadal mysla jako Panstwie Srodka.
      Mozliwosc podboju Marsa przez Chiny w nastepnych 50 latach uznaje za zupelnie
      mozliwa. Nawet najwieksze wyzwanie/idea popierana przez miliard ludzi jest tylko
      kwestia czasu, aby zostala zrealizowana...wspomnijmy chocby Chinski Mur...wtedy
      akurat sie izolowali, moze to dobrze, bo bysmy pewnie mowili po chinsku.
    • Gość: Doktor Wróżenie z fusów. IP: *.slubice.sdi.tpnet.pl 16.01.04, 11:41
      Wasze prognozy opierają się na dwóch wątłych filarach: ekstrapolacji tego
      co jest teraz (np.rozwój gospodarczy Chin i pewnych uprzedzeniach natury
      etnicznej.

      Ad.1)Nikt nie może zagwarantować, że rozwój Chin będzie ciągle taki sam.
      Chinczycy mogą mieć w przyszłości problemy gospodarcze i społecznie.
      Te drugie już widać: niezliczone masy bezrobotnych, ambitni noworysze...
      Można dalej wymieniać.
      Równie dobrze wszystko może iść dobrze, ale i tak każdy ekonomista wie,
      że w gospodarce rynkowej kryzysy są nieuniknione, a nawet niezbędnie do
      rozwoju.
      Do tego w czasie samego podboju kosmosu może się wiele złego wydarzyć.
      Przecież Amerykanie i Rosjanie pochowali wielu kosmonautów... Czemu
      Chińczycy mieli by mieć takie szczęście, że bez problemów by latali
      co najmniej na orbite...?
      A klęski żywiołowe? Pęknięcie tamy na JangCy jest bardzo prawdopodobne, a
      nawet jeśli tama wytrzyma to zmiany klimatyczne i przesiedlenia milionów
      ludzi sprawią wystarczająco dużo problemów na 20-30 lat. I nie wziołem
      to z sufitu, tylko z raportów WWF i pozarządowych organizacji ekologicznych.
      No i jeszcze czynnik kulturowy... Kultura chińska jest silnie zamknięta w
      sobie i silnie kolektywistyczna. Tymczasem do trwałego rozwoju na drodze
      wolnorynkowej potrzebna jest świadomość indywidualna. Bogactwo, praca,
      indywidualne osiągnięcia, wartość jednostki, prawa człowieka, demokracja...
      To wynalazek indywidualistycznej kultury Zachodu.

      ad.2)Bredzenia blondyna i innych można skwitować krótko: za dużo naoglądali się
      filmów z Fu Manchu, i za dużo czytali Huntingtona.

      Przewidywanie przyszłości to wróżenie z fusów. Poczytajcie sobie prognozy
      RAND Corp. z lat 60-tych zeszłego wieku.
      • Gość: blondyn Re: Wróżenie z fusów. IP: *.int.pl 17.01.04, 01:57
        Oczywiście zgodzę się z faktem iż nie ma monopolu na przewidywanie
        przyszłości, jednakże można przedstawić pewne hipotezy na podstawie wydarzeń z
        przeszłości.
        Jedna aluzja, sam sobie przeczysz mówiąc o ekstrapolacji tego co jest, a
        następnie wspominasz o hermetycznym usposobieniu Chińczyków, nie wspomnę o
        demokracji.
        Obecnie chińska gospodarka rozwija się w tempie 3 razy szybszym niż
        amerykańska, wiec zakładając moją średnią, chciałem tylko lepiej zobrazować
        potencjalny scenariusz zdarzeń, mój scenariusz.
        Jestem gotów bronić tezy iż Chiny są wstanie stać się dominującą gospodarką
        XXI, bezwzględu na kryzysy ekonomiczne które są cykliczne i mogą wystąpić a
        wynikają z polityki niezrównoważonego wzrostu gospodarczego, jednakże należy
        mieć na uwadze ogromny potencjał wewnętrzny Chin już teraz szacuje się iż klasę
        srednią reprezentuje ok 50 mln obywateli, gigantyczny exodus ludzi ze wsi do
        miast, gdzie można zdobyć wykształcenie, pracę, mieszkanie, gdzie kształtuje
        się klasa a tym samym świdomość społeczna, mowi się o liczbie rzędu 10 mln
        rocznie, to jest naród który się kształci proszę zwrócić uwagę na polski
        przykład i porownać swiadomość polaków na przestrzeni 15 lat!!! Różnica jest
        chyba widoczna..
        To jest kraj który przyciąga największe, najbardziej spektakularne inwestycje
        zagraniczne i będzie takim beneficjentem jeszcze długo to jest rynek wschodzący
        a więc rynek który potrzebuje, łaknie konsumpcji, dóbr, usług, które obecnie
        są standardem w krajach zachodnich gdzie rynki już dawno się nasyciły, jednak
        nadal jeszcze pozostają dobrem rzadkim w państwie Środka, a światowa gospodarka
        niestety nie jest wstanie w krótkim czasie pociągnąć do przodu bez innowacji,
        rewolucji, których tak na dobrą sprawę nie ma, a jeśli są przykład z UMTS
        świadczy iż człowiek z natury rzeczy jest konserwatystą, nie do końca
        akceptującym zmiany w zawrotnym tempie, trudno jest nakłonić konsumenta do
        wymiany sprzęt agd, rtv co (1-2 lata)
        Chiny mają oczywistą przewagę jakim jest efekt skali, weźmy pod uwagę dwa
        podmioty które świadczą podobne usługi lecz udział w rynku przedstawia się jak
        1:4, a tymi usługami niech będzie "catering", wnoski muszą się same nasunąć
        a co się tyczy kultury kolektywistycznej również mam odmienne zdanie, uważam że
        obywatelski kolektyw to następny etap na drodze ewolucji systemu
        demokratycznego (w rozumieniu technokratycznym) coraz częściej mówi się o
        społeczeństwie obywatelskim, jednak jak rozumiemy owe pojęcie, otóż czyż takie
        inicjatywy i akcje jak choćby WOŚP, CARITAS, PAH, czy ułomne w moim odczuciu
        organizacje samorządów terytorialnych, bądź wyrastające jak grzyby po deszczu
        samorządy zawodowe to nie kolektyw ludzi mających wizje organizacji
        społeczeństwa pod flagą narodową, nie można wykluczyć iż to właśnie
        cywilizowany kolektyw może przyczynić się do rozwiązania wyzwań z którymi
        chińskie państwo musi się uporać.
        Oczywiście indywidualizm jest oryginalny, i wnosi wiele wartości dodanej,
        dlatego strażnikiem wolnosci, praw i obowiązków musi być akt generalny
        zawierający podstawowe zasady jak wolnosć, równość, sprawiedliwość, torelancja,
        itp.
        Zas jesli chodzi o problemy ekologiczne, społeczne, humanitarne, tak na
        marginesie USA są największym trucicielem na ziemi i jakoś im z tym dobrze, nie
        można wykluczyć ani przewidzieć, kataklizmów, czy wybuchu nastrojów społecznych
        szacuje się że w Chinach to rzeczywiście problem ok 150 mln bezrobotnych, kraj
        cierpi na deficyt ziemi, jednak nie ma państwa bez problemów, zresztą nie tak
        dawno chińscy chłopi wydzierżawili kazachską ziemie i niewykluczone ze podobnie
        będzie na Syberii. Ponadto mimo problemów w dziedzinie ekologii, polityki
        społecznej nie można zapomnieć o pewnym oczywistym fakcie mianowicie koncerny
        międzynarodowe potrzebują nowych rynków zbytu i nawet SARS nie był wstanie
        zachamować tej pogoni i rywalizacji o najludniejsdzy rynek świata co również
        przyczynia się do poprawy statystyk w gospodarce światowej i co istotne
        poprawie nastrojów światowych który wpływa na rozwój obecnych potęg
        gospodarczych.
        • Gość: Doktor Re: Wróżenie z fusów. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.04, 14:01
          Zgodze sie z blondynem tylko w jednym: w skali wielkosci, i ze nie ma kraju bez
          problemow. Reszta to, z calym szacunkiem, zwykla spekulacja.

          Slyszales o pewnym chinskim ekonomiscie mieszkajacym na Zachodzie, ktory wydal
          w zeszlym roku ksiazke krytycznie oceniajaca wzrost gospodarczy Chin, i jako
          ewentualna przyczyne kryzysu uznal brak transformacji politycznej... Kompletnie
          zapomnialem jak ten facet sie nazywal.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka