Gość: hanes
IP: *.aon.at
01.03.04, 23:09
Oczywiście, zdecydowana większość Muzułmanów w Europie to emigracja
ekonomiczna.
Czy jednak wyobrażasz sobie radykalnych islamistów np. Talibow, emigrujących
do siedziby diabla? Przecież ich żony i córki byłyby bez przerwy narażone na
rożne diabelskie pokusy.
Przecież nie można się odizolować całkowicie od społeczeństwa. Szkoła jest
obowiązkowa, a uczą w niej rożnych nieprzyzwoitych rzeczy (wychowanie
seksualne, wychowanie fizyczne itp.). Do tego dochodzi telewizja, reklamy na
ulicach, koledzy i koleżanki... przecież od tego się w Europie nie ucieknie?
Jestem przekonany, ze ci ludzie, oczywiście często bardzo religijni, chcą
tutaj tylko spokojnie żyć i nic więcej. Fanatycy, zdolni wysadzić się w
powietrze dla iluś tam dziewic, maja inne cele na oku ( tak nawiasem: nie
wiesz co dostaje Żyd w niebie za zabicie arabskiego dziecka?).
Oczywiście istnieją problemy z integracja, często siedmioletnie dziewczynki,
urodzone w Austrii, przychodząc po raz pierwszy do szkoły, znają tylko kilka
słow. po niemiecku.
Często nigdy nie trzymały ołówka w ręku. Ale przecież oni są raczej ofiarami,
niż agresorami.
Europa jest skazana na imigracje. Przyrost naturalny jest ujemny,
społeczeństwa się starzeją i kto będzie pracował na nasze emerytury? Kto nam
będzie podcierał dupkę w domu starców? Prawdopodobnie te ich niewychowane i
rozwrzeszczane dzieci!
Jestem przekonany, ze gdyby nawet cala ludność Europy stała się etnicznie
afro-azjatycka, to Europa pozostanie tym czym jest. W moim regionie, w
Styrii, jest wielu Austriaków, którzy maja lekko skośne oczy i zdecydowanie
azjatyckie rysy twarzy. Prawdopodobnie efekt długotrwałych najazdów Turecko-
tatarskich. No i co z tego wynika? Chyba tylko to, ze być może za sto lat
Europejczyk będzie wyglądał trochę inaczej.
Pytałem się ucznia, odbywającego praktyki w naszej firmie – oczywiście
muzułmanina, czy chciałby żeby w Austrii, muzułmańscy duchowni przejęli
władze, a życie regulował Koran?
Odpowiedział, ze wiałby zagranice jeszcze tego samego dnia!
On nie jest nawet drugie pokolenie! Przyjechał do Austrii jak miał pięć lat.
Dopiero teraz zauważyłem, ze jesteś kobieta i piszesz z Nowej Zelandii. Na
pewno siedząc na końcu świata ( trochę zazdroszczę) ma się inna perspektywę w
ocenie tych spraw, ale i z mojej alpejskiej wioski, zasypanej sniegiem,
przyglądam się temu trochę z boku.
Pozdrowienia
Hanes