Dodaj do ulubionych

Niemcy w okupowanej Francji (1940-44)

06.06.10, 16:26
Siegfied Knappe, oficer niemiecki, bral udzial w kampanii
francuskiej w 1940 roku. Pochodzil z Lipska (Leipzig) w Saksonii,
jednego z najludniejszych miast owczesnych Niemiec, o wiekszej
liczbie mieszkancow nawet od Drezna (stolicy Saksonii) i od
Wroclawia (ktory zawsze w Polsce imponowal mi swoja
wielkosca). Jak pisze on w swojej ksiazce pt: "Soldat. Reflections
of a German Soldier 1936-1949" - kazde wielkie miasto Niemiec
posiadalo przed wojna tramwaje w innym kolorze. W Lipsku byly one
zielono-bezowe (zadne inne miasto takowych nie posiadalo), totez
latwo mozna bylo poznac, ze pociag dojezdza wlasnie do Lipska po
kolorze tramwajow widzianych na przedmiesciach z okien pociagu.
Knappe mial do swojego rodzinnego miasta okolo 900 km jazdy
pociagiem z miejscowoci Candé we Francji (niedaleko Blois nad
Loara), ktora "okupowal". Po prostu reprezentowal "wladze
okupacyjna" w tej wsi.
Jego refleksje sa nastepujace:

"Francuzom w Candé zylo sie dobrze, stosunkowo lepiej niz ludnosci
Niemiec w wielkich miastach. Nam samym zylo sie lepiej w Candé niz w
domu w Niemczech na urlopie. W Niemczech wszystko bylo racjonowane -
zywnosc, ubranie, benzyna itd. Ale w Candé moglismy pojsc do
restauracji i dostac wszystko, co chcielismy, bez kartek na zywnosc.
Moglismy kupic kazda zywnosc od miejscowych rolnikow. Moglem nawet
pojsc do krawca i dac sobie zrobic stroj do jazdy konnej, dac do
zrobienia albo kupic najlepsze buty do jazdy konnej bez talonu, a
oni mieli skore, zeby je wykonac. Wynikalo to zarowno z tego, ze
Francja byla rzadziej zaludniona od Niemiec, jak i stad, ze ludnosc
Francji byla mniej rzadzona z gory i kontrolowana. Na przyklad,
niemiecki rolnik musial oddac panstwu pewien procent jajek
zniesionych przez swoje kury; nic takiego nie mialo miejsca we
Francji."

Nic dziwnego, ze jeden z idiomow niemieckich "mieszkac jak Bog we
Francji" ("wie Gott in Frankreich leben") oznacza tyle,
co zyc w wielkim luksusie. Szkoda mi tej dawnej "slodkiej" Francji,
ktorej wielu mieszkancow emigruje teraz do Québecu (np. z Paryza
do Quebec City - Ville de Québec), bo ma juz dosyc zycia wsrod
imigrantow, szczegolnie tych najbardziej aroganckich,
zyjacych na socjalu i podpalajacych samochody.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
"Allez, venez, Milord!
Vous asseoir à ma table;
Il fait si froid, dehors,
Ici c'est confortable.
Laissez-vous faire, Milord
Et prenez bien vos aises,
Vos peines sur mon coeur
Et vos pieds sur une chaise
Je vous connais, Milord,
Vous n'm'avez jamais vue
Je ne suis qu'une fille du port,
Qu'une ombre de la rue..."
Obserwuj wątek
    • stara_swinia_nowynick sam jesteś imigrantem skąd ten kompleks wyższości 07.06.10, 00:06
      de_oakville napisał:

      > co zyc w wielkim luksusie. Szkoda mi tej dawnej "slodkiej" Francji, ktorej
      wielu mieszkancow emigruje teraz do Québecu (np. z Paryza do Quebec City - Ville
      de Québec), bo ma juz dosyc zycia wsrod > imigrantow, szczegolnie tych
      najbardziej aroganckich,
      > zyjacych na socjalu i podpalajacych samochody.


      nie wiem kiedy Francja słodka była ? jakis hincik? Przypomne ci, ze sam jesteś
      imigrantem a masz sie za cos lepszego od Francuzów pochodząych z Afryki ha ha ha
      • de_oakville Z jednej strony tak, a z drugiej nie 07.06.10, 02:23
        Nie niszcze mienia spolecznego i prywatnego w mojej nowej ojczyznie -
        nie podpalam samochodow. W tym sensie mam sie za dobrego i
        swiadomego obywatela, lepszego od takich rozwydrzonych podpalaczy. Z
        drugiej strony mam takie same ulomnosci jak kazdy inny czlowiek. A
        kazdy czlowiek jest "mocny" tylko do pewnych granic. Wiem, ze gdybym
        byl imigrantem we Francji, dlugo bez pracy, to byc moze tez bym
        stracil rozum i "zalala by mnie krew". Ale nie wierze, ze bym
        podpalal samochody. Moze gdbym byl nastolatkiem (mlody i glupi) to
        dlabym komus w morde (potem byl tego zalowal). A jako Polak dojrzaly
        wiekiem, wrocilbym do Polski, gdyby mi bylo we Fracji zle.
        • de_oakville kiedy Francja słodka była ? 07.06.10, 03:01
          Kiedy Brigitte Bardot byla mloda. Francja i Austria zawsze
          byly "slodkie" w Europie (swietne ciasta i wypieki). Im dalej na na
          wschod tym bylo coraz "ognisciej" ("woda ognista").
          • stara_swinia_nowynick no tak ale Bardotka mloda i piekna juz nie jest ;- 07.06.10, 11:35
            de_oakville napisał:

            > Kiedy Brigitte Bardot byla mloda.

            no tak bo już nie okradała Polski jak za Napoleona to i słodka mogla byc ale
            uroda i młodość szybko Bardotce minęły i znów słodka nie jest.

            >Francja i Austria zawsze byly "slodkie" w Europie (swietne ciasta i wypieki).
            >

            jasne sam jadłem napoleonka w Waterloo ale zwykle wole slodkosci arabskie
            czy tureckie a takich tu nie brakuje ;D

            > Im dalej na na
            > wschod tym bylo coraz "ognisciej" ("woda ognista").

            czy ja wiem? polskie paczki sa niezłe
        • stara_swinia_nowynick podpowiem - Francja dla Afryki nie byla taka slodk 07.06.10, 11:32
          de_oakville napisał:

          > Nie niszcze mienia spolecznego i prywatnego w mojej nowej ojczyznie ->
          >

          +
          > A kazdy czlowiek jest "mocny" tylko do pewnych granic. Wiem, ze gdybym byl
          imigrantem we Francji, dlugo bez pracy, to byc moze tez bym stracil rozum i
          "zalala by mnie krew".
          >


          zwykle pierwsze pokolenia imigrantów jest grzeczne, dopiero 2-3 widzące,ze jest
          bez szans sie buntuje. Poczekaj na swoje pociechy kiedy odkryją szklany sufit ;-)


          > wiekiem, wrocilbym do Polski, gdyby mi bylo we Fracji zle.

          no ba alejest pewna subtelna różnica: Francja najechała kraje ich pochodzenie
          dawno temu, Z Algierii ja wykopano oficjalnie w latach 60' a w Afryce do dziś
          koncerny pilnują żeby czasem nikt porządku tam nie wprowadzili. Wiadomo biedne
          kraje okrada się łatwiej.

          Wiec ja się tym imigrantom nie dziwie tak samo jak 'Meksykom' w USA ktorzy
          handluj dragami. Ten sam mechanizm.

    • truth_defender Re: Niemcy w okupowanej Francji (1940-44) 07.06.10, 09:52
      de_oakville napisał:

      "Francuzom w Candé zylo sie dobrze, stosunkowo lepiej niz
      ludnosci
      Niemiec w wielkich miastach.
      Nic dziwnego, ze jeden z idiomow niemieckich "mieszkac jak Bog we
      Francji" ("wie Gott in Frankreich leben") oznacza tyle,co zyc w
      wielkim luksusie.

      Francja podobnie jak Polska przecenila swoja doktryne obronna z 1
      wojn sw. Byli tez kompletnie slepi wobec nowoczesnosci
      Niemiec/Nazistow. Na ich szczescie powodzilo sie ich jencom duzo
      lepiej niz Polakom i Sovjetom. Z jednym wyjatkiem. Gdy Nazisci
      odkryli 4000 czarnoskórych zolnierzy w armii kolonilanego kraju,
      rozstrzelali wszystkich bez pardonu.
      Kolaboracja Petaina i cienki wklad Francji do zniszczenia Hitleryzmu
      sklania wielu Europejczykow do pogardy tego kraju. Wspolpracowali z
      Hitlerem i przegrali wojne a teraz szarogesia sie UE i siedza w
      Radzie Besp ONZ. Kwintesenca brytyjskiej oceny roli Francji w 2 wojn
      sw jest kultowa seria BBC: www.mojvideo.com/video-alo-alo-
      season1-pilot-part-1/7b028b89901c2797f439
      przy okazji genialni Brytyjczycy rozprawiaja sie tez satyrycznie z
      hitlerowskimi Niemcami.
      Status francuskiej kultury i jezyka ciagle sie zmniejsza. Niemcy
      mówia ("wie Gott in Frankreich leben”, französische Liebe i Pariser”
      a anglosasi: ”to take a French leave”

      Szkoda mi tej dawnej "slodkiej" Francji, ktorej wielu mieszkancow
      emigruje teraz do Québecu (np. z Paryza do Quebec City - Ville de
      Québec), bo ma juz dosyc zycia wsrod imigrantow, szczegolnie tych
      najbardziej aroganckich,zyjacych na socjalu i podpalajacych samochody


      Francja ma duza imigracje muzulmanska, z która dochodzi do
      konfliktow. Sytuacja ta powtarza sie w wielu innych krajach. 99.9%
      Muzulmanów nie ma nic wspolngeo z radykalnym islamismem i chce zyc
      normalnie. Ale ich “normalnosc” kontrastuje b. z eur
      rownouprawnieniem kobiet, sekularnym stylem zycia na codzien. Wielu
      muzulmanów ma ogromne rodziny, gdzie kobiety siedza w domu.
      Wielu nie ma sklonnosci i motywacji do nauki nowego jezyka i
      uczestniczenia w zyciu obywatelskim. Jest to dla mnie zrozumiale, ze
      rzad francuski wprowadzil zakaz burek w miejscach publicznych.

      9 czerwca odbeda sie wybory w Holandii, gdzie antyislamista Geert
      Wilders z utlenionymi wlosami moze nawet zostac premierem.
    • l.o.r.t.e.a Polecam dwa francuskie filmy. 07.06.10, 11:12
      "Le silence de la mer", pierwszy z 1949 i remake z 2004 roku. Oba są na youtube.
      Ciekawe spojrzenia na niemiecką okupację Francji.
      • de_oakville Francuzi podobnie jak Czesi byli po prostu rozsadn 07.06.10, 13:29
        Francja bardzo sie wykrwawila podczas 1-szej Wojny Swiatowej.
        Natomiast podczas 2-giej Wojny Swiatowej walczyla do czasu, a kiedy
        przekonala sie, ze nie jest w stanie wygrac, uznala, ze nie ma co
        sie niepotrzebnie wykrwawiac ponownie. W tym sensie Francuzi byli
        madrzy i rozsadni jak Czesi. Przed wojna Francuzi odgrodzili sie od
        agresywnych Niemiec Linia Maginota. Ale Niemcy ciagle "glowkowali"
        jak ja obejsc i szukali ciagle "slabych punktow" u swoich
        potencjalnych wrogow. W koncu wymyslili "blitzkrieg", czyli cos,
        czego nikt sie nie spodziewal i nie byl na to przygotowany. Bylo to
        kompletne zaskoczenie, cos jak 9/11 ("jaki sztab spodziewa sie ataku
        z zaplecza?" - takie zdanie pada na jednym z odcinkow "Stawki
        wiekszej niz zycie", pt. "Akcja lisc debu"). A wiec, dlaczego
        Francuzi mieli placic wlasna krwia za niemieckie
        wojenne "glowkowanie" i za niemiecka "szajbe" podbojow?

        ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
        "Dlaczego ten kurczak lezy tutaj na stole? Bo nie byl wystarczajaco
        silny aby stawic opor tym, ktorzy chcieli go zabic."
        (Georges Clemenceau podczas obiadu w okresie "Traktatu Wersalskiego")
        • truth_defender uczmy sie od nich 09.06.10, 10:37
          de_oakville napisał:

          Natomiast podczas 2-giej Wojny Swiatowej walczyla do czasu, a
          kiedy przekonala sie, ze nie jest w stanie wygrac, uznala, ze nie ma
          co sie niepotrzebnie wykrwawiac ponownie. W tym sensie Francuzi byli
          madrzy i rozsadni jak Czesi
          .

          tego bezsentymentalnego i pragmatycznego podejscia do polityki mozna
          by sie od Francji uczyc. W 2 wojnie sw Francja sie nie przesilala w
          boju ale byla pierwsza przy podziale lupów.

          Mitterand nie chcial za nic w swiecie zjednoczenia Niemiec ale post
          factum rzady francuskie nie mialy najmn problemów ze specjalnymi
          stosunkami ze zjednoczymi Niemcami.
          Teraz w UE Francja po mistrzowsku wyjada rodzynki z ciasta. Na
          prawde mozna sie uczyc.

          Imponuje tez ich duma z wlasnej kultury i jezyka. Caly zachod leci
          jak osly za angielskim i popkultura USA a Francja nie.
          Francja jest mistrzem w wykorzystywaniu swojej przeszlosci
          kolonialnej, gdy im sie to oplaci. Legia cudzoziemska, politycy i
          artysci obcego pochodzenia, specjalne stosunki gosp z Afryka,
          Brazylia itd.
          No i to najwazniejsze - 3/4 reprezentacji pilki noznej pochodzi z
          polnocnej) Afryki :)
          • de_oakville "La Grande Nation" 09.06.10, 18:46
            > Imponuje tez ich duma z wlasnej kultury i jezyka. Caly zachod leci
            > jak osly za angielskim i popkultura USA a Francja nie.
            > Francja jest mistrzem w wykorzystywaniu swojej przeszlosci
            > kolonialnej, gdy im sie to oplaci. Legia cudzoziemska, politycy i
            > artysci obcego pochodzenia, specjalne stosunki gosp z Afryka,
            > Brazylia itd.

            Francja ma wspaniala mocarstwowa i kulturalna przeszlosc; na tle
            wszystkich wiekow, bardziej chyba imponujaca i "blyskotliwa" niz
            Niemcy mieli kiedykolwiek. Od czasow Ludwika XIV po wieksza czesc
            rzadow Napoleona III-go (pozny wiek XIX-ty) Francja byla "panem
            Europy" i najwiekszym mocarstwen kontynentu. Cala europejska
            arystokracja mowila po francusku, a wielu wladcow "malpowalo" w
            swoich krajach palac w Wersalu (tak jako budowle jak i styl zycia).
            Jak pisze Churchill w "Historii narodow mowiacych po angielsku",
            zanim Anglia zostala najwiekszym mocarstwem kolonialnym w dziejach,
            wszystko wskazywalo na to, ze zostanie nim Francja. Anglia musiala
            walczyc z Francja na wszytkich kontynentach i z
            zawzietoscia "buldoga" aby szala zwyciestwa przechylila sie w koncu
            na jej strone. Nawet przed kleska w wojnie z Prusami (1871) Napoleon
            III-ci zwyciezal Austriakow w bitwie pod Solferino i wszyscy
            uwazali, ze armia francuska jest "niezwyciezona". Ale poniewaz nie
            ma "niezwyciezonych" armii, mozna sobie tylko wyobrazic jakie
            upokorzenie musieli odczuwac Francuzi, kiedy pod ich niedawno
            wzniesionym Lukiem Triumfalnym, postawionym na czesc zwyciestw
            Napoleona, przemaszerowaly w roku 1871 wojska pruskie. Kiedy w ich
            Wersalu zwyciezcy Prusacy oglosili zjednoczenie Niemiec (w Europie
            powstalo panstwo jeszcze potezniejsze od Francji) i kiedy wreszcze w
            tymze Wersalu krol Prus koronowal sie na Cesarza Niemiec (Wilhelm I-
            szy). Bylo to "sponiewieranie" godnosci wielkiego mocarstwa i
            Francuzi nie zapomnieli Niemcom nigdy tego upokorzenia. "Traktat
            Wersalski" (dlatego w Wersalu) narzucal Niemcom ogromna kontrybucje
            (Niemcy "zdarli" z Francji rowniez ogromna kontrybucje w roku 1871 -
            zaplate za wycofanie swoich wojsk). Ale po tej klesce Francja nadal
            kwitla i byla "natchnieniem" dla innych ("fin de siecle", w roku
            1899 zbydowano Wieze Eiffla).
            • br0fl0vski Re: "La Grande Nation" 09.06.10, 19:47
              n iegdy nie mialem watpliwosi ze jestes konformista , konformisci zawsze
              lubia byc kibisami silnych bo wtedy zawsze moze im spasc jakis ochlap. jak
              skonczylaby sie wojna bdyby wszyscy byli tak roszsadni jak czesi czy
              francuzi. oaky skondzylbys moze w piecu moze na niemiekiej
              syberrinajbardziej prawdopodobne zostalbys volksdeutschem

              www.youtube.com/watch?v=u-U0uR6lHEI
              • de_oakville Re: "La Grande Nation" 10.06.10, 00:30
                br0fl0vski napisał:

                > n iegdy nie mialem watpliwosi ze jestes konformista , konformisci
                zawsze
                > lubia byc kibisami silnych bo wtedy zawsze moze im spasc jakis
                ochlap. jak
                > skonczylaby sie wojna bdyby wszyscy byli tak roszsadni jak czesi
                czy
                > francuzi. oaky skondzylbys moze w piecu moze na niemiekiej
                > syberrinajbardziej prawdopodobne zostalbys volksdeutschem

                Moze i masz troche racji :))) Jestem rozsadny z natury. Jako 17
                latek zostalem "duchowym" volksdeutschem, kiedy zobaczylem
                zachwycajaca mnie niemiecka spuscizne kulturalna na Ziemiach
                Zachodnich. To byla zasluga Stalina, ktory podarowal te ziemie
                Polsce i umozliwil mi podrozowanie tam bez paszportu zrobil ze mnie
                przez to "volksdeutscha". Potem mi to przeszlo, kiedy poznalem tez i
                inne kultury i kultura niemiecka wydala mi sie zbytnio
                dyscyplinujaca ("overdisciplined") zostalem wiec duchowym Francuzem,
                Holendrem i Bog wie kim tam jeszcze, aby w koncu powrocic wreszcie
                do bycia Polakiem. Dziwne to, ale "nie ma tego zlego co by na dobre
                nie wyszlo."
                Jednak nie jest prawda, ze lubie byc kibicem "silnych". Lubie byc
                kibicem, tych, ktorzy mi imponuja, w szczesciu i w nieszczesciu, w
                zdrowiu i w chorobie. Nie kazdy silny mi imponuje. Przede wszystkim
                kulturalny, ale przy tym nie slaby.
                ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                "Jezeli nie mozesz kogos pokonac, to sie przylacz."
                (przyslowie angielskie)
                • br0fl0vski Re: "La Grande Nation" 10.06.10, 00:46
                  moja rada oaky nie kopiuj innych

                  najwyzszy czas zostac soba
                  • de_oakville Re: "La Grande Nation" 10.06.10, 12:23
                    br0fl0vski napisał:

                    > moja rada oaky nie kopiuj innych
                    >
                    > najwyzszy czas zostac soba

                    Moze to wydac Ci sie dziwne, ale nigdy nie slyszalem ze strony
                    przedstawicielek "plci pieknej" komplementu, ze jestem "przystojny
                    jak Belmondo". Natomiast czesto slyszalem komplement, ze "jestem
                    soba", a nie "aktorem".

                    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                    "W Zabajkalsku odebralem kolejna lekcje, jako ze granica nie jest tu
                    punktem na mapie, ale szkola. Uczniowie, ktorzy wyjda z tej szkoly,
                    beda dzielic sie na trzy grupy. Grupa pierwsza - glucho wsciekli.
                    Najbardziej nieszczesliwi, bo wszystko wokol bedzie powodowac w nich
                    stres, bedzie doprowadzac ich do stanu furii, do obledu. Denerwowac,
                    draznic, meczyc. Jeszcze nim zdadza sobie sprawe, ze w otaczajacej
                    rzeczywistosci niczego nie zmienia, nic nie poprawia, powali ich
                    zawal serca albo wylew krwi. Grupa druga - ci beda przygladac sie
                    ludziom radzieckim i nasladowac ich sposob myslenia i postepowania.
                    Jego istota jest pogodzenie sie z istniejaca rzeczywistoscia, a
                    nawet umiejetnosc czerpania z niej pewnej satysfakcji.
                    W tym przypadku bardzo pomocne jest powiedzenie, ktore nalezy
                    powtarzac sobie i innym kazdego wieczora, niezaleznie od tego jak
                    okropny byl dzien, ktory wlasnie minal: ciesz sie z tego dnia, bo
                    tak dobrze jak bylo dzisiaj, nigdy wiecej nie bedzie!
                    Wreszcie grupa trzecia to ci, dla ktorych wszystko jest przede
                    wszystkim ciekawe, niezwykle, nieprawdopodobne, ktorzy
                    chca ten inny, nie znany im dotad swiat poznac, zbadac, zglebic. Ci
                    potrafia uzbroic sie w cierpliwosc i zachowac dystans (ale nie
                    wynioslosc!), spokojny, uwazny, trzezwy wzrok. Takie sa trzy postawy
                    charakterystyczne dla cudzoziemcow, ktorzy znalezli sie w Imperium."
                    (Ryszard Kapuscinski, "Imperium")
                    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                • truth_defender Re: "La Grande Nation" 10.06.10, 09:10
                  de_oakville napisał:

                  "Jezeli nie mozesz kogos pokonac, to sie przylacz."
                  (przyslowie angielskie)

                  I ten talent do uczenia sie i absorbowania nowych pozytywnych
                  wartosci jest kluczem do sukcesu i indiwidualnego i panstwowego.

                  Talent, ktory Polacy musza ciagle rozwijac, nie tracac drogocennego
                  czasu I energii na bogomeczennictwo i klucenie sie miedzy soba.

                  Jest to dla mnie ciagle szokujace, gdy widze jak wielu moich
                  krajanow imigrantow wlecze ze soba te destruktywne polskie
                  przypadlosci nie dostrzegajac i nie uczac sie czegos nowego.

                  I nawet ta emigracja zarobkowa lepiej i madrzej by robila gdyby
                  budowali swoja meterialna pewnosc w kraju, gdzie jest najl czas do
                  tworzenia czegos nowego a nie tracic czas I profesjonalnych
                  kompetencji ponizej swojego poziomu w postindustrialnych krajach
                  gdzie wszystko juz zostalo wymyslone i polepszone. Potrzebuje sie
                  tylko rak do prac ktorych “miejscowi” w swojej wygodzie nie chca.

                  Ogladam akurat swietny film polskiej tv – Londynczycy. Realistyczny
                  i wstrzasajocy dokument polskiej emigracji zarobkowej w Anglii

                  • polski_francuz Tyle zalet i mala wada 10.06.10, 09:29
                    Widze, ze mamy podobne poglady.

                    Skad sie niechec Polakow do innych Polakow bierze niesposob zrozumiec. Jedynym
                    rozsadnym wytlumaczeniem jest to, ze Bog powiedzial sobie, przy tworzeniu
                    Polakow, ze inteligencja i pracowitosc to juz dwie duze zalety i trzeba jeszcze
                    moze jakas wade dla zrownowazenia dodac.

                    I dodal zawisc, ktora skutecznie niszcze efekty wszystkich zalet.

                    PF
                    • truth_defender nieufnosc i egoizm 11.06.10, 09:06
                      polski_francuz napisał:

                      Widze, ze mamy podobne poglady

                      Wymienmy wiec nasze obserwacje I wnioski. (nie wiem na ile mamy sie
                      przejmowac tytulowym watkiem :) )

                      Przed kilkoma tygodniami czytalem w wersji papierowej GW b. dobry
                      artykul o cechach kolektywnych Polaków. W sumie nie napisal nic
                      sensacyjnego. Kazdy laik ma ogolne rozeznanie w tych kwestiach.
                      Artykul byl jednak doskonala synteza naukowego spojrzenia
                      na “character” Polaków. Zobacze czy mi sie uda odgrzebac go
                      bibliotece.

                      Jedna z tez autora bylo to ze 150 lat braku panstwowosci plus 45 lat
                      niechcianego ustroju komunistycznego opoznilo przez 20 generacji
                      wyksztalcenia wspolnej wiary w panstwo obywatelskie, uczciwosc I
                      dobre intencje urzedów I polityków. A gdy nie ma wiary I
                      identyfikacji z instytucjami panstwowymi b. latwo jest skakac sobie
                      do oczu gdy wierzy sie tylko w “swoja” organizacje/ grupe
                      odniesienia. Brak tej wspolnej narodej identyfikacjo jest
                      kompensowany darem do ogromnej solidarnosci indywidualnej I malych
                      grup w kryzysowych sytuacjach ad hoc. To ostatnie tez jest chyba
                      prawda ogólnie znana. Ostatnio bylismy tego swiadkami, a I cala
                      zagranica byla zaimponowana, logistyka ceremonii po tragedii
                      smolenskiej.

                      bardziej interesujace byloby uslyczec o konkretnych obserwacjach
                      funkcjonowania grupowego Polaków. Ja nie chcialbym niczego uogólniac
                      I oczerniac Polaków, czyli i samego siebie :), ale musze powiedziec
                      z wlasnego (malego) doswiadzenia i opowiadan innych, ze polskie
                      miejsca pracy nie byly manifestacja dobrej atmosfery i lojalnej
                      wspolpracy. Duzo bylo intryg, oczerniania za plecami, mobbingju.
                      podlizywania sie. Pamietam dokladnie, ze gdy kiedys uczylem jez
                      obcego pary polskich lekarzy pracujacych w Skandynawii opowiadali,
                      ze najb zaszokowani byli przyjemna, pozytywna i zyczliwa atmosfera
                      pracy. Zartowali, ze gdyby ci skandynawscy lekarze trafili do
                      placówki polskiej, to “nie przezyliby nawet tygodnia”.

                      Jezeli chodzi o zawisc, to slyszy sie o tym duzo i w Niemczech i
                      Skandynawii. Ale to zalezy z jakiego pulapu sie startuje i jak
                      wysoka poziom ma równosc materialna. Mowi sie w tych krajach, ze
                      egalitaryzm ma tak wysoki status ze juz jak sasiad kupi drugi
                      samochod albo zafunduje sobie urlop w Tailandii, albo, i to jest
                      najwazniejsze, osiagnie sukces i slawe miedzynarodowa, to rodzi to
                      zawisc
                      • polski_francuz Wczesniejsza historia 11.06.10, 10:31
                        Dla mnie juz historia RON byla historia slabej panstwowsci. Wybierano krola,
                        ktory by dostac korone obiecywal coraz wieksze oslabianie panstwa. I tak przez
                        stulecia cale.

                        Az nikomu na wspolnym dobrze juz nie zalezalo, tylko, jak piszesz na malym swoim
                        stolku i stolku kilku swoich kolesiow.

                        Moje doswidczenie emigracyjne sa takie, ze unikam Polonii. Ostatni raz
                        uczestniczylem w polskiej imprezie w 1988 na mistrzostwach tenisa Polonii w
                        Wiktorii w Australii.

                        A teraz mam kontakty z Polska i tamtejszymi Polakami a nie z Polonia.

                        Co zrobic by cos poprawic? Unikac dzielacych ludzi politykow, przede wszystkich.

                        No i modlic sie o poprawe genow socjalnych. Tylko chyba to nam pozostalo.

                        PF
                        • truth_defender i znowu uczmy sie od Francji 13.06.10, 09:05
                          polski_francuz napisał:

                          Az nikomu na wspolnym dobrze juz nie zalezalo, tylko, jak piszesz
                          na malym swoim stolku i stolku kilku swoich kolesiow
                          .

                          Polska polityka po 1989 to jarmark niesmaku. Rozpoznaje sie echa
                          liberum veto, sejmików szlacheckich a i w innych zachowaniach tej
                          sarmackiej krzykliwej wielkopanskosci.

                          Co zrobic by cos poprawic? Unikac dzielacych ludzi politykow,
                          przede wszystkich
                          > .

                          Tylko jak? Mamy tylko selekcje negatywna. Wybrac mniej gorszego od
                          tego kompletnego zera.

                          Francja realizuje konsekwetnie rozdzial panstwa od kosciola i
                          religii. to samo zrobil Kemal Atatürk w Turcji i Th Jefferson w USA.
                          Brakuje tego w Polsce gdzie kosciol katolicki jest najstarsza
                          nieustannie dominujaco "sila narodu" i sa odpowiedzialni za
                          intolerancje wobec "the other", meczennictwo i ostracyzm obyczajoww.

                          Jakiz kontrast stanowia kraje protestanckie!

                          > No i modlic sie o poprawe genow socjalnych. Tylko chyba to nam
                          pozostalo.
                          >
                          > PF
                          • polski_francuz Co do roli kosciola 13.06.10, 10:20
                            to faktycznie brakuje Polsce 100 lat historii.

                            Kosciol mial wielka role w historii Francji az do XX wieku. Przypomniec mozna
                            sobie kardynalow Richelieu czy Mazarin albo literacki przyklad Juliana Sorel z
                            "Czerwonego i Czarnego", dla ktorego nie bylo innej roli w gore spoleczenstwa
                            niz po linii kosciola.

                            Az narodowi ta wielka rola sie przejadla i odizolowana kosciol od wladzy w
                            pocztku XX wieku. W 1901 czy 1905 roku.

                            W tym czasie polski kosciol nabieral coraz wiekszego znaczenia jako bastion
                            polszczyny i patriotyzmu.

                            I teraz ksieza sie czasem odezwa ale sie w polityke nie mieszaja. A jak
                            chrzcilem corke, to mi ksiadz z zazdroscia mowil o potedze polskich ksiezy:)

                            PF
                            • de_oakville Re: Co do roli kosciola 13.06.10, 14:46
                              No tak, kosciol to bylo jedyne miejsce, w ktorym pod zaborami i w
                              okresie komunizmu "zyla jednak Polska" i w ktorym "zawsze bylismy
                              wolni". To prawda. I co sie potem stalo? Jestesmy wolni i wydaje mi
                              sie, ze kosciol powinien obecnie pelnic swoja role duszpasterska,
                              byc duchowym doradca i przewodnikiem dla wiernych. A nie "wladza
                              absolutna", mowiaca ludziom, na kogo maja glosowac i "grzmiaca" "na
                              slepo" glosem potepienia bez wysluchiwania co "oskarzeni" maja na
                              swoje usprawiedliwienie. Mam znajomych Niemcow, ktorzy wychowali sie
                              w rodzinach katolickich, po czym z wlasnych potrzeb duchowych
                              przeszli na protestantyzm i w kazda niedziele chodza
                              na "Gottesdienst" w tzw. Wolnej Gminie Ewangelickiej ("Freie
                              Evangelische Gemeinde"). Wielokrotnie chodzilem tam z nimi i bylem
                              pod wielkim wrazeniem - cos pieknego. Kazde "kazanie" pastora
                              (ubranego zwyczajnie, garnitur, krawat itd.), to cos raczej jak
                              wyklad uniwersytecki z praktyczna zyciowa pointa i "uczta dla
                              ducha". A potem "Teeparty" i atmosfera bardziej jak w teatrze, po
                              zakonczeniu spektaklu. Bywalem tam jednak tylko jako "gosc",
                              poniewaz ze wzgledu na przywiazanie do polskiej katolickiej tradycji
                              nie przechodze na nic innego. Poza tym Kosciol Katolicki w Kanadzie
                              jest wlasnie taki, jaki moim zdaniem powinien byc - glownie doradca
                              duchowym, a nie "dowodca" wydajacym rozkazy. Najblizszy kosciol od
                              mojego miejsca zamieszkania jest angielskojezyczny, a ksiadz jest z
                              pochodzenia Holendrem.
                              • misterpee Re: Co do roli kosciola 13.06.10, 15:10
                                kosciol K. nikomu nie kaze jak glosowac w Polsce, kosciol moze radzi.
                                Nie mozna tego powiedziec o judaizmi. AIPAC nie razdi, ale przykazuje,
                                eleminuje kandydatow na kazdy urzad w USA, a organizacje zydowskie to
                                robia w skali swiatowej.
                            • truth_defender kosciol kontra literatura 14.06.10, 10:45
                              Zgadzamy sie, ze rola kosciola katolickiego w historii Polski nie ma
                              precedensu w skali swiatowej. Wazenie za i przeciw jego roli w
                              podtrzymaniu i rozwoju polskiego jezyka, identyfikacji narodowej,
                              historii i patriotyzmu zostalo prawdopodobnie opisane w jakichs
                              grubych ksiegach, ktorych ja nie czytalem.

                              Mam jednak wlasne obserwacje i doswiadczenia. Pamietam jak po
                              lekcjach w szkole biegalo sie na lekcje religii (czytaj katechizacji
                              katolickiej), ktore akurat w moim pryzpadku nie przyczynily sie do
                              rozwoju mojej religijnosci. Jednak jako chlopak mlody, bystry i
                              dociekliwy zaczalem studiowac zrodla na wlasna reke. Czytalem
                              mnostwo literatury polskiej i zagraniczne tlumaczenia na polski.
                              Moja edukacja religijna np dokonala sie bardziej poprzez powiesci
                              Jana Dobraczyńskiego niz owych lekcji religii po szkole.

                              Poza tym musze oddac sprawiedliwosc PRL-owskimu systemowi edukacji
                              za to, ze mnie duzo nauczyl. Rosyjski byl co prawda przymusowy i
                              dlatego niepopularny ale mozna bylo wybrac angielski, niemiecki i
                              lacine , co ja oczywiscie uzynilem, bo jak zawsze gnala mnie
                              ciekawosc i glod wiedzy :)) Lekcje geografii i historii wystarczaja
                              mi zeby zagonic do kąta przecietnego zach. europejczyka ...

                              Moja wiedza o Polsce i swiecie czerpalem tez z serwisu swiatowego
                              BBC i gazet zagr. Poza tym juz jako nastolatek uksztaltowalem swoj
                              prywatny etos polskosci na Mickiewiczu, Sienkiewiczu, Zeromskim,
                              Reymoncie, Prusie, Orzeszkowej, Wyspianskim i Norwidzie ...Krotko
                              mowiac, mimo kosciola katolickiego, propagandy PRL-u, trybunu ludu i
                              dziennika telewizyjnego udalo mi sie uksztaltowac autonomiczny i
                              niezalezny styl myslenia.
                              Wszystko jednak wskazuje na to, ze jestem jakims przypadkiem
                              nietypowym, bo moje konfrontacje ideowe z krajanami wykazywaly
                              zasadnicze roznice. Jakos trudno mi jest dzielic opinie (nie mowie
                              tu oczywiscie o dyskutantach tego szacownego watku :)) typowe dla
                              krajanow w Polsce jak i poza jego granicami np. uleglosc wobec
                              aspiracji „przodujacej sily narodu” kosciola, instynktywna nieufnosc
                              wobec rosji, niemiec i UE z jednej strony a niczym nieuzasadniona
                              milosc do USA z drugiej.

                              Do tego jest to dla mnie totalnym misterium jak 10 milionow Polaków
                              moze w ogole brac na powaznie JarKacza i jego partii! We Francji to
                              by go nawet do sklepu nie wpuscili ...
                              Suma sumarum, nie uczestnicze w zadnych koteriach polskich
                              zagranica. kilka razy w tygodniu natomiast slysze w miejscach
                              publicznych jezyk ojczysty ale nie jest to dla mnie zrodlem
                              nostalgii bo struktura syntaktyczna wyglada mniej wiecej tak:
                              przeklenstwo – podmiot- przeklenstwo- orzeczenie- przeklenstwo-
                              spojnik – przeklenstwo – okolicznik – przeklenstwo :))

                              Co sie z nami stalo po 1989?
                              • polski_francuz Co sie stalo? 14.06.10, 22:43
                                "Co sie z nami stalo po 1989?"

                                Zdalismy trudny egzamin odzyskiwania wolnosci jako narod. I teraz oblewamy po
                                raz kolejny egzamin bytu samodzielnego.

                                Na pocieche mozna powiedziec, ze nie tylko my. Panstwowosc zydowska czyli Izrael
                                tez tego egzaminu nie zdaje.

                                Co trzeba, ze by egzamin jednak zdac? Zreasumuje do maksimum. Trzeba polubic
                                innych Polakow. Kazdy ma swoje zady i walety ale zna te sama literature, mowi
                                podobnym jezykiem, kocha swoja zone i dzieci...tyle jest powodow do polubienia.

                                George Bush sr. przegral swoje pierwsze wybory (z Reaganem chyba) pod haslem
                                "nicer, gentler America". Chodzilo mu o dokladnie to samo, tzn o poprawe
                                stosunku Amerykancow do siebie. A jak jak czytam, ze juz kolejny kandydat na
                                prezydenta chce wytoczyc proces innemu za jakas obelge, to zaczynam sie siebie
                                pytac, kiedy wreszcie przyjdzie polski kandydat z takim programem?

                                PF
                                • truth_defender Re: Co sie stalo? 15.06.10, 09:06
                                  polski_francuz napisał:

                                  "Co sie z nami stalo po 1989?"
                                  Zdalismy trudny egzamin odzyskiwania wolnosci jako narod. I teraz
                                  oblewamy po raz kolejny egzamin bytu samodzielnego.


                                  Mogloby byc jeszcze gorzej gdybysmy spartaczyli wprowadzenie
                                  elementow gosp wolnorynkowej. Te sprawy makro-gospodarcze udaly sie
                                  nam w miare dobrze. Natomiast administracja polityczna i kulturowa
                                  samodzielnego bytu zadziwia mnie swoim upartym dyletanctwem. Byc
                                  moze miernosc naszej klasy politycznej ma jakies czasowo ograniczone
                                  podloze ale trwa to w nieskonczonosc. Czy jest naszym pechem, ze nie
                                  pojawil sie wódz na miare Mandeli albo De Gaulla? gdyby tak bylo, to
                                  byloby to naszym najmniejszym problemem.

                                  Mam wrazenie, ze narod ma takich polityków, na jakich zasluguje. Nie
                                  wyksztalcilismy kolektywnie talentu do uczenia sie na racjonalnych i
                                  inteligentnych wzorach. Zbyt duzo Polaków ulega jeszcze taniej
                                  demagogii populistycznej. tylko tak moge wyjasnic sobie kariery
                                  giertychow, lepperow, kaczynskich i innych ktorych nie znam.
                                  Problemem jest tez to, ze alternatywy nie sa spektakularne. Jest
                                  jakis moment 22, miernoty zdefiniowaly norme wskótek czego
                                  utalentowani ludzie unikaja kariery w swiecie polityki.

                                  Dla mnie osobiscie jest pocieszjace to, ze wspolpracowalem w
                                  srodowiskach miedzynarodowych z polonusami drugiej generacji i na
                                  pewno nie przynieslismy wstydu “imieniu Polski” :)

                                  Tak musimy sie lubic nawzajem i szanowac, mimo róznic. Opowiem
                                  zabawna historie. Mam od 20 lat przyjaciolke Polke. Nasza przyjazn
                                  przezyla tylko dlatego, ze nauczylismy sie unikac tematow tabu,
                                  ktore nas róznia: religia i aktualna polityka.

                                  Gdy w szoku w kilka minut po katastrofie lotniczej zadzwonilem do
                                  niej, by podzielic sie wiadomoscia, od razu doszlo do konfliktu bo
                                  ona natychmiast oskarzyla Rosje o zamach na naszego prezydenta! Nie
                                  wiem, jak sie jej teorie w miedzyczasie rozwinely, bo po prostu
                                  stalo sie to nowym tabu. Wiemy ze my sie w tym punkcie róznimy i
                                  zamilczamy.

                                  Jezeli chodzi o Izrael to uwazam, ze im sie duzo lepiej udalo niz
                                  Polsce. Oni graja w Champions league a my w lidze regionalnej. Po
                                  pierwsze, przezyli w morzu wrogich arabów, a po drugie, prowadza b.
                                  efektywna polityke zagraniczna specjalnie po tym , jak wymienili
                                  ZSSR na USA jako swojego protektora. To Izrael doi USA do maksymum.

                                  Maja w tym pomoc od 5,5 miliona wplywowych Zydów, czego rzad polski
                                  na pewno nie otrzymuje od polonii amerykanskiej. Skandaliczne jest
                                  jednak to, jak rzad polski pozwala sie doic przez USA.

                                  W tym kontekscie eskalacja przemocy wobec Palestynczykow i ostatnie
                                  awantury wokol konwojów sa b. niepokojace. Aktualny rzad izraelski
                                  odchodzi radykalnie od pragmatyzmu i przyzwoitosci.
                                  • polski_francuz Plusy i minusy 15.06.10, 13:36
                                    "Mogloby byc jeszcze gorzej gdybysmy spartaczyli wprowadzenie
                                    elementow gosp wolnorynkowej."

                                    Tu byl polski Mandela czy de Gaulle, a mianowicie, Balcerowicz. To on zapelnil
                                    polki. Wiem bo przy tym bylem. W 1990 roku przebywalem kila miesiecy w kraju i
                                    widzialem jak on to zrobil: dobrze! bardzo dobrze!

                                    I dlatego teraz jak czytam krytyki pod jego adresem to wzruszam ramionami i
                                    mysle: krytykowac jest latwo, czegos dokonac jest o wiele trudniej.

                                    "Mam wrazenie, ze narod ma takich polityków, na jakich zasluguje"

                                    Tak jest. I spoleczenstwo wylania z siebie swoich reprezentantow: cwaniaczka
                                    Walese, ktory mial wielki moment, inteligentnego ale konfliktowego Kaczynskiego
                                    czy plecacego trzy po trzy Komorowskiego.

                                    Chyba polskie elity sa, po prostu, jak polska druzyna futbolowa - denne.

                                    "Wiemy ze my sie w tym punkcie róznimy i zamilczamy."

                                    Umiecie wspolzyc w skali mikro. Jak to zrobic w skali makro? This is the question!

                                    "Jezeli chodzi o Izrael to uwazam, ze im sie duzo lepiej udalo niz
                                    Polsce"

                                    Na ich plus spryt i spojnosc spoleczenstwa. Na ich minus rasizm i pogarda dla
                                    innych.

                                    Na nasz plus pracowitosc i inteligencja. Na nasz minus nieumiejetnosc zycia w
                                    spoleczenstwie i chorobliwy brak pewnosci siebie.

                                    PF



                                    • truth_defender Re: Plusy i minusy 17.06.10, 08:45
                                      Kazde spoleczenstwo jest tak silne jak suma jego obywateli.

                                      Nie znam aktualnej rzeczywistosci wewnatrzpolskiej ale, jako
                                      obywatel, robie wszystko, zeby zrozumiec procesy tam zachodzace i
                                      podniesc range tego kraju w kazdej konkretnej sytuacji, gdzie jest
                                      to aktualne.

                                      W niedziele pójde do konsulatu wybierac. Trzeba bedzie wybrac "mniej
                                      gorsza alternatywe", bo takiego kandydata, ktorego ja bym sobie
                                      zyczyl tam nie ma
                        • rijselman12.0 Unikac polonii... 13.06.10, 13:14
                          Oj ,mundrze gadocie ,baco Pefie.
    • polski_francuz Poruszasz tematy najbardziej aktualne 07.06.10, 18:49
      bo ten temat to stosunek Francji do Niemiec.

      Niemcy przesuneli kurzerhand dzisiejsze spotkanie z Sarkozy'm o tydzien.
      Niektorzy niemieccy analitycy uznaja, ze Francja sie posluguje bankiem
      europejskim by swoje interesy obslugiwac.

      Podatnik niemiecki nie chce juz sluzyc za dojna krowe Europy.

      Stabilnosc konstrukcji europejskiej przez lata zimnej wojny opierala sie na
      politycznej sile Francji i ekonomicznej sile Niemiec. A Niemcy juz sa silnie
      politycznie. A Francja jeszcze to niezbyt rozumie.

      I tu wracamy do Adka i jego wizji Europy. W tej wizji Francja byla miejscem
      uciechy i radosci.

      Czy az taki upadek czeka Francje?

      Moze i nie, ale trzeba sie obudzic i zaczac myslec i dzialac. A takiego myslenia
      nie ucza Grandes Ecoles. Trzeba samemu sie pozastanawiac.

      Polska w tym? No coz, tym razem polski sojusznik chyba pojdzie za Niemcami.

      PF
      • eva15 Re: Poruszasz tematy najbardziej aktualne 07.06.10, 20:54

        forum.gazeta.pl/forum/w,50,112575069,112575069,Francusko_anglosaski_pakt_antyniemiecki.html
        • polski_francuz Niemcy sa w grze 07.06.10, 21:13
          a ze Angela jeszcze nie pojela to pojmie albo, po niej, Gabriel z Nehlesowa.

          W sojusze anglosasko-francuskie wierze tak samo jak w przemiane Jarka w
          lagodnego elder-statesmana.

          W koncu, licza sie opcje jakie sa do dyspozycji. A tych Angela nie ma.

          W polityce wewnetrznej, sojusz z FDP to byla pomylka. Sensibelchen jest
          taki jakim go widzial Seehofer. Trzeba bylo zostac z wielka koalicja. Gra na
          pomoc Rüttgersowi tez byla do d...

          W polityce zagranicznej, trzeba bylo grac na brak pomocy Grecji.

          W sumie, obawiam sie, sytuacja wymaga mezczyzny na czele Niemiec (sorry about that).

          Ty, tez jestes zagubiona. Tu nie trzeba analiz ale decyzji bowiem.

          PF
          • j-k Niemcy juz NIE SA w grze :) 07.06.10, 21:51
            Bawi mnie Twoje i Evci zafiksowanie Niemcami.

            NIEMCY JUZ NIE SA W GRZE.
            Samodzielnie to moga tbudowac gazociag przez Baltyk i nic wiecej.

            Do jakiejkolwiek polityki potrzebuja Anglii i Francji
            i bez nich nigdzie sie nie rusza (pisze o wymiarze europejskim).
            • polski_francuz Dzi kej, dzi kej 07.06.10, 22:00
              nastepna gra Niemiec to Polska. Tylko, jak Boga kocham, jak maja Niemcy z tymi
              wariatami grac? Nielogiczni i nieprzewidywani. Zapatrzeni w przeszlosc i
              nieprzystajacy do terazniejszosci.

              Anglia i Francja sa dekadenccy i ich sojusz tez mozna o kant d... stluc.

              Dlaczego? Ano, bo trza pracowac by miec rezultaty. Z robienia wiatru (London
              City, délocalisations), co jest ulubiona gra spin doctors w Anglii
              a takze Sarkozjana we Francji, bedzie tylko wiatr.

              PF

              • j-k Przeciez Premier Tusek 07.06.10, 22:05
                (prosze nie poprawiac pisowni)

                jest podobno pro-niemiecki.

                Zglos sie do Evci, ona reszte (detale) zalatwi.
                • polski_francuz I premier 07.06.10, 22:07
                  i Ewa i JK i PF ale mamy silna opozycje mate:)

                  PF
              • ubiquitousghost88 Racja, robić! A Europa robi bokami... 07.06.10, 22:05
                "For $1 trillion we have bought time, nothing more..."
                (16.05.2005 - ECB President Jean-Claude Trichet)

                Stetryczała Europa
                www.gadlerner.it/wp-content/themes/gad/thumb.php?src=http://www.gadlerner.it/wp-content/uploads/2010/05/europa-in-mutande.jpg&h=380&w=240&zc=1&q=80


                polski_francuz napisał:

                > nastepna gra Niemiec to Polska. Tylko, jak Boga kocham, jak maja Niemcy z tymi
                > wariatami grac? Nielogiczni i nieprzewidywani. Zapatrzeni w przeszlosc i
                > nieprzystajacy do terazniejszosci.
                >
                > Anglia i Francja sa dekadenccy i ich sojusz tez mozna o kant d... stluc.
                >
                > Dlaczego? Ano, bo trza pracowac by miec rezultaty. Z robienia wiatru (London
                > City, délocalisations), co jest ulubiona gra spin doctors w Angli
                > i
                > a takze Sarkozjana we Francji, bedzie tylko wiatr.
                >
                > PF
                >
              • eva15 P_F na stepach absurdu 07.06.10, 23:05
                No tak, rzeczywiście. Ech, P_F, jakiś Ty naiwny ekonomicznie. Niemcy sprzymierzą
                się z Polską przeciw światu zachodniej finansiery, w którym tkwią od stóp do
                głów. Zastąpią powiązania swych międzynarodowych banków, takich jak Deutsche (z
                nazwy) Bank, i swych międzynarodowych koncernów związkami z Polską nie
                posiadającą żadnych banków, poważnych aktywów, nie grającą żadnej roli w świecie
                miądzynarodowej finansiery i nie posiadającą własnej substancji przemysłowej. I
                razem zwyciężą.
                Dobranoc!
                • polski_francuz Narod 08.06.10, 09:33
                  to o wiele wiecej niz ekonomia. To styl zycia, historia, mentalnosc...ekonomia
                  jest tylko jednym z objawow tych wszystkich elementow.

                  I Ty i ja i Obama i Merklowa dobrze wiemy, ze finanse staly sie srodkiem, ktory
                  stal sie celem. Albo inaczej, zamiast pomagac ekonomii staly sie ekonomia. Co
                  zadnego sensu nie ma bo sie forsa ani nie najesz ani do pracy na niej nie
                  pojedziesz ani w szalasie z forsy nie zamieszkasz.

                  I tu dochodzimy do sedna sprawy. Do epoki postindustrialnej. Czym zajac ludzi?
                  Jak zachowac ich energie?

                  Wielu mowi mowi: wrocmy do zielonych zrodel i produkujmy wiatraki i fotowoltaike
                  aby i produkowac i miec wokol siebie czyste powietrze i zdrowa atmosfere. To
                  jest dobry pomysl, ale nie gwarantuja wladzy nad swiatem.

                  I jak Twoi przyjaciele Rosjanie zobacza, ze Europa jest rzadzona przez zielonych
                  pedalow albo zniewiescialych bubkow to zechca pewnie ich cywilizacje na wschod
                  jednak przesunac. I inni tez walcza a nie zielenieja.

                  Wiec tej postindustrialnej strategii co dalej trzeba i poszukac a jeszcze lepiej
                  znalezc.

                  PF
                  • eva15 Pieniądz jest podstwą ekonomii 08.06.10, 13:37
                    polski_francuz napisał:

                    > I Ty i ja i Obama i Merklowa dobrze wiemy, ze finanse staly sie srodkiem,
                    ktory> stal sie celem. Albo inaczej, zamiast pomagac ekonomii staly sie ekonomia.

                    To prawda, ale prawdą jest też, że pieniądź jest smarem, podstawą ekonomii. I
                    ten kto ma w ręku kontrolę pieniądza (czyli steruje światem finansów) ten
                    steruje całą resztą. To żadna nowość, już od wieków bylły wojny między
                    udzielnymi książętami o to, kto ma bić monety, będące obowiązującym środkiem
                    płatniczym. Kontrolując pieniądz (dziś via rynki finansowe) można zniszczyć
                    (jeśli taka wola) nawet najlepiej funkcjonującą ekonomię, a Niemcy przy swoim
                    wielkim potencjale ekonomicznym mają zadziwiająco mały wpływ na kontrolę świata
                    międzynarodowych finansów. To domena USA i kumpli.

                    • rijselman12.0 Re: Pieniądz jest podstwą ekonomii 08.06.10, 16:57
                      Chyba zle zrozumialas Pefa,Evus...-Paroksyzmem tego pseudosystemu
                      jest to,ze zysk stal sie srodkiem i celem ,w samym sobie.-Kasa i
                      wladza , a "Po nas , chocby potop".
                      • eva15 Re: Pieniądz jest podstwą ekonomii 08.06.10, 23:55
                        rijselman12.0 napisał:

                        > Chyba zle zrozumialas Pefa,Evus...-Paroksyzmem tego pseudosystemu
                        > jest to,ze zysk stal sie srodkiem i celem ,w samym sobie.-Kasa i
                        > wladza , a "Po nas , chocby potop".

                        Ależ właśnie w tym sęk, to zabija realną gospodarkę. I nawet tak silna jak
                        niemiecka ma trudności, by w tym światowym systemie finansowy, na który ma
                        ograniczony wpływ, przetrwać.
                    • warmi2 Re: Pieniądz jest podstwą ekonomii 08.06.10, 23:07
                      Niemcy maja mniej wiecej 1/5 GDP co USA i UK polaczone ... myslisz, ze
                      ich wplyw nie odpowiada ich udzialowi ?

                      Swoja droga , to ze np taki iPhone jest produkowany w Chinach nie
                      swiadczy o potencjale ekonomicznym Chin a raczej USA - zlozyc iPhone
                      nie jest trudno , zaprojektowac i napisac oprogramowanie do tego to 99%
                      pracy.
                      • eva15 Re: Pieniądz jest podstawą ekonomii 09.06.10, 00:09
                        Około 30% amerykańskiego czy brytyjskiego PKB to operacje finansowe (Wall Street
                        i L. City). Gdyby padł ten system baniek mydlanych, król byłby nagi.

                        Z programowaniem oraz badaniami i rozwojem nie jesteś na bieżąco. Powoli
                        US-firmy tym się zajmujące też przenoszą się do Chin, czy w ogóle Azji. TO
                        właśnie staje się problemem! PóKi hołota od taśm produkcyjnych traciła pracę
                        rządy to olewały, ale teraz uderza to już w klasę średnią. Rzecz w tym, że nawet
                        w dobie komputeryzacji (wysyłanie danych na odległość) korzystna jest
                        bezpośrednia bliskość między powstawaniem idei a ich wdrażaniem. No a poza tym -
                        tameczni programiści i specjaliści są tańsi. Nie łudź się, że ich tam nie ma.
                        Są, już są, a będzie jeszcze więcej, bo szkolnictwo jest lepsze i mniej
                        ekskluzywne.

                        • warmi2 Re: Pieniądz jest podstawą ekonomii 09.06.10, 00:14
                          Jestem na biezaca bo w tym pracuje (w USA).

                          Do Indii czy Chin przewaznie sie wysyla tzw monkey jobs czyli cos co
                          musi byc zrobione ale jest rutynowe - kazdy wazniejszy design jest
                          tworzony lokalnie.
                          • eva15 Chiny rozpoczęły drenaż mózgów z USA 09.06.10, 01:45
                            warmi2 napisał:

                            > Jestem na biezaca bo w tym pracuje (w USA).
                            > Do Indii czy Chin przewaznie sie wysyla tzw monkey jobs czyli cos co
                            > musi byc zrobione ale jest rutynowe - kazdy wazniejszy design jest
                            > tworzony lokalnie.

                            Wydaje ci się, że widzisz, co się dzieje. NYT jest nieco dalej niż ty:

                            "China Drawing High-Tech Research From U.S."

                            http://finance.yahoo.com/careers-work/article/109107/china-drawing-high-tech-research-from-us%3B_ylt%3DAudt50lwJ7CtOZurIkgfMDK7YWsA%3B_ylu%3DX3oDMTE1Z2U5YzhxBHBvcwM2BHNlYwN0b3BTdG9yaWVzBHNsawNtb3JldXN0ZWNoY28-?sec=topStories&pos=4&asset=&ccode=


                            A to dopiero początek, dopiero się zaczyna...
                            • darekvtb Re: Chiny rozpoczęły drenaż mózgów z USA 09.06.10, 08:21
                              Moj kolega z klasy programuje dla Intel, ale.. w Gdansku! Niedawno
                              przejal projekt od programisty - z Indii! Oczywiscie mozna twierdzic
                              ze sterowniki do plyt glownych i kart sieciowych to rutyna i dlatego
                              programuja to w Polsce i Indii.. :-)
                              • warmi2 Re: Chiny rozpoczęły drenaż mózgów z USA 09.06.10, 20:08
                                Oczywiscie ... moze nie rutyna dla goscia ktory zajmuje sie np C# ale
                                taki sterownik to 90% kodu z poprzedniego modelu ...
                                • darekvtb Re: Chiny rozpoczęły drenaż mózgów z USA 10.06.10, 13:15
                                  Spytam kolege przy pierwszej okazji..
          • eva15 Re: Niemcy sa w grze 07.06.10, 22:57
            polski_francuz napisał:

            > W sumie, obawiam sie, sytuacja wymaga mezczyzny na czele Niemiec (sorry about
            that).

            Czyli Westerwelle albo Wulffa? A może Gabriela. Wszystko wybitni mężczyźni.
            Buha, ha.

            Swego czasu Katarzyna Wlk. wzięła za pysk pół Europy i Azji. Można? Można. Ale
            Merklowej, mającej na początku urzędowania portret K. Wlk. w pokoju kanclerskim
            (póki jej nie wyśmiano), modlenie się do patronki nie dodało wielkości. Podobnie
            jak SPD nie doda stanie pod pomnikiem Brandta, a CDU pod obrazami Adenauera.

            Rzecz nie w płci lecz w wybitnym talencie politycznym.

            > Ty, tez jestes zagubiona. Tu nie trzeba analiz ale decyzji bowiem.

            Przemówił mężczyzna. A jakie ma on (czyli Ty) pomysły na decyzje?

            Obawiam się, że nie zadałeś sobie trudu przeanalizowania podanych artykułów i
            nie ogarniasz, co jest grane. Sarko rozumie, zwietrzył swoją szansę, acz
            faktycznie gra z ogniem. Nie na próżno Niemcy przesunęli termin spotkania.



    • jk2007 Re: Niemcy w okupowanej Francji (1940-44) 07.06.10, 23:16
      "В 1941г. немцы, оккупировавшие Крым, вывезли 2,5 млн
      бутылок "Советского шампанского", которое они в годы войны продавали
      по всей Европе как французское".
      В.В.Похлёбкин. Кулинарный словарь
      • eva15 Re: Niemcy w okupowanej Francji (1940-44) 07.06.10, 23:56
        Ciekawe, ilu w Francuzów w podbitym Paryżu zauważyło fałszywkę?
        • swiblowo Re: Niemcy w okupowanej Francji (1940-44) 08.06.10, 00:05
          Taaaak...zostac kiperem...niezla mysl!
          • eva15 Re: Niemcy w okupowanej Francji (1940-44) 08.06.10, 00:09
            swiblowo napisała:

            > Taaaak...zostac kiperem...niezla mysl!

            Otóż to, a reszta to kwestia umiejętnej propagandy.
            • rijselman12.0 Madre slowa , Pefie... 08.06.10, 13:27
              Kasa,kasa , kasa...-Wracajac do okresu Vichy;-ciekawy
              temat,bo ,nadal,aktualny.-Do lat 70-dziesiatych byl tematem "tabu";-
              pertynentne prace naukowe,dochodzenia byly "sabotowane" , a ksiazki
              znajdowaly sie na "czarnej liscie".-J.F. Kahn walczyl latami,by
              mozna bylo wydawac,we Francji, Paxtona.-Vichy wraca ,z powrotem,do
              mediow dzieki Sarkowitzowi i jego "poszukiwan tozsamosci narodowej".
              • ubiquitousghost88 To on sobie ją szuka, czy Francuzom? 08.06.10, 18:17
                rijselman12.0 napisał:

                >-Vichy wraca ,z powrotem,do
                > mediow dzieki Sarkowitzowi i jego "poszukiwan tozsamosci narodowej".
                • rijselman12.0 Re: To on sobie ją szuka, czy Francuzom? 08.06.10, 19:53
                  I sobie , i Francuzom.-Wobec ogolnego marazmu spolecznego i opinii
                  publicznej majacej,coraz glebiej, klase polityczna, wymysla sie
                  rozne cudenka.-Ostatnim numerem jest zadleklarowanie "sprawa
                  narodowa" udzialu francuskich pilkarzy w poludniowoafrykanskim
                  cyrku...Okres Vichy byl ,przez pewien czas,okazja do gloryfikacji i
                  publicznego wyolbrzymiania ruchu oporu.-Pomijam fakt
                  wykorzystywania, przez Sarka, niektorych hasel Frontu Narodowego...
      • jk2007 Re: Niemcy w okupowanej Francji (1940-44) 08.06.10, 22:28
        tajne archiwa masonerii sa ...w Moskwie
        "В 1945 году в одном из немецких замков Нижней Силезии Красная Армия
        захватила десятки вагонов архивов, содержащих самые секретные
        сведения Западной Европы, и прежде всего тайные архивы масонских
        организаций Германии, Франции, Бельгии, Голландии, Люксембурга,
        Польши, Чехословакии. Эти архивы были свезены сюда по приказу
        Гитлера после его победоносного шествия по Европе."
        planet-x.net.ua/history/history_masons_tajny.html
        • jk2007 Re: Niemcy w okupowanej Francji (1940-44) 08.06.10, 22:41
          www.pressarchive.ru/versiya/1999/10/12/20178.html
          • darekvtb Re: Niemcy w okupowanej Francji (1940-44) 09.06.10, 08:36
            "Отчет о работе ложи в Москве и Санкт-Петербурге в 1912-1920 годах.
            Доклад на шести листах, датированный 1920 годом, о руководящей
            роли масонских лож во всех известных мировых революциях, включая
            Октябрьскую.
            Подробнейшие отчеты о деятельности русского
            отделения масонской ложи Великий Восток в... 1937 году."

            Oj! Ile to ciekawostek mozna by odkryc.. :-)))
            • rijselman12.0 Re: Niemcy w okupowanej Francji (1940-44) 09.06.10, 18:08
              Wracajac do tematu Francji...masonerii wojna przeszla gladko.
              • misterpee Re: Odpowiedz dla pana Oakville) 10.06.10, 15:05
                Podobno ślepy widział
                Jak niemy do głuchego
                Powiedział że rozmawiał z Niemcami po niemiecku

                Beznogi też to widział
                Więc pobiegł do bosego
                A bosy nie miał butów
                Pożyczył od nagiego

                Gdy nagi rozpiął kurtkę
                Przeleciał biały murzyn
                Westchnęła aż blondynka o kruczoczarnych włosach

                Umarły skonał wtenczas
                A niebo zbłękitniało
                I trawa zzieleniała
                Gdy padał deszczyk mokry

                Wnet szmaja prawą ręką
                Wypisał to na murze
                Berlińskim – to rzecz jasna
                Aż Niemcy oniemiali

                A ślepy to zobaczył
                ....
                i srata – tata – tata

                Prawiczek został ojcem
                A masło masłem było i masłem pozostało
                Na końcu się skończyło

                Synonim z antonimem
                Fuj! Coś się pomieszało

                Po drodze sens zgubiło
                Bezsensem wnet się stało

                „Koniec i bomba a kto czytał ten trąba!”
                • de_oakville Re: Odpowiedz dla pana Oakville) 12.06.10, 13:33
                  My narrow-minded fella misterpee. There is no doubt that you
                  represent a kind of sick mental provincialism.

                  "Umyslowy prowincjusz" (to jest zupelnie jasne),
                  Nie scierpi zdania innych, bo kocha tylko wlasne.
                  Nie musi przy tym wcale mieszkac w "Pacanowie",
                  Bo wozi ten "Pacanow" wszedzie w swojej glowie.
                  Tak jak ciele trzymane przy rzezni w Szanghaju,
                  Wie tylko, ze duzo lepiej byc krowa w Bombaju,
                  Lecz juz nie pojmie, ze "prawdy" sluszne dla cielaka,
                  Nie dotycza borsuka, konia i kurczaka.

                  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                  "He was so narrow-minded he could see through a keyhole with two
                  eyes."
                  "Send a fool to France and a fool will return again."

                  "...über Rio und Shanghai"

                  en.wikipedia.org/wiki/File:Shanghai_Center_Dragon.jpg
                  • de_oakville Kto pragnall 1-szej Wojny Swiatowej? 17.06.10, 04:54
                    Mowi sie, ze glownie Niemcy, bo zamierzali zmienic mape kolonialnych
                    podbojow na kuli ziemskiej na swoja korzysc. Moze jednak nie tyle
                    Niemcy jako narod, co ich cesarz Wilhelm II-gi, przesadnie ambitny
                    wnuk angielskiej krolowej Wiktorii. W kazdym razie w Berlinie
                    usmiechniete tlumy zegnaly usmiechnietych zolnierzy idacych na front.
                    Ale tej wojny chcieli w rownym stopniu, a moze nawet w wiekszym od
                    Niemcow takze Francuzi. Ich pozniejszy premier zwany "tygrysem"
                    Georges Clemenceau, jedna z glownych postaci w kreowaniu "Traktatu
                    Wersalskiego" tej wojny wrecz wyczekiwal od wczesnych lat mlodosci i
                    nie wyobrazal sobie, ze moze do niej nie dojsc. Francuzi chcieli
                    rewanzu za wojne z Prusami w roku 1871, ktora przegrali i popniesli
                    przy tym straty terytorialne - Alzacja i Lotaryngia zostaly oderwane
                    od Francji i przylaczone do Niemiec. Francuzi chcieli je odzyskac.
                    Byla to dla nich naprawde sprawa wielkiej wagi - Francja posiadala
                    bowiem kolonie rozsiane po calym swiecie, Wietnam, Kambodze,
                    Madagaskar - jedna z najwiekszych wysp na swiecie o obszarze mniej
                    wiecej rownym obszarowi samej Francji, zeby wymienic tylko kilka.
                    Francuz w oczach mieszkancow kolonii byl "panem i wladca". Dla
                    Francuza znaczylo stracic twarz wobec ludow swoich kolonii, jezeli
                    jakis Wietnamczyk albo mieszkaniec Madagaskaru dowiedzial sie, ze
                    jego "pan", ktory przybyl tu z dalekiej Europy aby "dzielic" jego
                    ziemie i "rzadzic", stracil nagle spory kawalek wlasnego
                    europejskiego terytorium na rzecz jakiegos nieznanego dotad panstwa
                    (Prus). Dla przypomnienia - protoplasta Prus byly "Prusy Wschodnie",
                    czyli obecne polskie tereny Mazur oraz rosyjski okreg kaliningradzki
                    ze stolica w Krolewcu (Kaliningrad), ktore polaczyly sie w pozniej z
                    duza biedniejsza od nich Brandenburgia. Z biegiem czasu "srodek
                    ciezkosci" tego panstwa przeniosl sie jednak do Brandenburgii,
                    ktorej stolica Berlin zostala po pewnym czasie stolica calego
                    Cesarstwa Niemiec. Jednak na poczatku najbogatszym miastem w
                    panstwie byl Krolewiec, a Poczdam byl tylko jego "ubogim krewnym".
                    Fascynujaca droga do pozycji najwiekszego mocarstwa w Europie.
                    • de_oakville Re: Kto pragnal 1-szej Wojny Swiatowej? 17.06.10, 12:12
                      Sprostowanie. Z tym Madagaskarem to nie bylo tak. Madagaskar w
                      okresie wojny francusko-pruskiej (1871) nie byl jeszcze kolonia
                      francuska. Francuzi podbili go dopiero pozniej, bo w roku 1883.
                      Natomiast Wietnam, Laos i Kambodza - jak najbardziej.
                      • rijselman12.0 Dobra , de-oak... 18.06.10, 17:44
                        Mozemy wrocic do "zmierzchu Imperium" ?-Po nieudanej probie
                        zbudowania legendy o masowosci francuskiego ruchu oporu,wladze
                        wpadaja na nowy pomysl -swietowania apelu Karolka,z 18-ego
                        czerwca...-apelu , ktorego we Francji nikt nie slyszal.
    • l.o.r.t.e.a Polecam jeszcze jeden film. "Lacombe lucien". 09.07.10, 16:13
      Pozycja obowiązkowa dla zainteresowanych latami 40-44 we Francji.
    • czerwony.poll74 To we Francji była okupacja? 14.07.10, 08:35
      Jaka tam okupacja była, wolne żarty. Jedynie miejscowi komuniści ratowali honor Francji, ryzykując życie w czasie wojny i wolność po wojnie. Ale dzisiaj najlepsze życzenia dla Francuzów z okazji święta państwowego, które jest świętem całej ludzkości - dzisiaj rocznica zburzenia Bastylii, tamtejsi politycy do dzisiaj srają w gacie przed protestami społecznymi, pamiętają złodzieje gilotynę na placu Zgody. Szkoda, że w Polsce w tamtym czasie jedynym miastem gdzie była podobna rewolucja była Warszawa, gdzie prosty szewc Jan Kiliński wieszał magnatów, biskupów, nawet prymasa. To były piękne dni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka