de_oakville
06.06.10, 16:26
Siegfied Knappe, oficer niemiecki, bral udzial w kampanii
francuskiej w 1940 roku. Pochodzil z Lipska (Leipzig) w Saksonii,
jednego z najludniejszych miast owczesnych Niemiec, o wiekszej
liczbie mieszkancow nawet od Drezna (stolicy Saksonii) i od
Wroclawia (ktory zawsze w Polsce imponowal mi swoja
wielkosca). Jak pisze on w swojej ksiazce pt: "Soldat. Reflections
of a German Soldier 1936-1949" - kazde wielkie miasto Niemiec
posiadalo przed wojna tramwaje w innym kolorze. W Lipsku byly one
zielono-bezowe (zadne inne miasto takowych nie posiadalo), totez
latwo mozna bylo poznac, ze pociag dojezdza wlasnie do Lipska po
kolorze tramwajow widzianych na przedmiesciach z okien pociagu.
Knappe mial do swojego rodzinnego miasta okolo 900 km jazdy
pociagiem z miejscowoci Candé we Francji (niedaleko Blois nad
Loara), ktora "okupowal". Po prostu reprezentowal "wladze
okupacyjna" w tej wsi.
Jego refleksje sa nastepujace:
"Francuzom w Candé zylo sie dobrze, stosunkowo lepiej niz ludnosci
Niemiec w wielkich miastach. Nam samym zylo sie lepiej w Candé niz w
domu w Niemczech na urlopie. W Niemczech wszystko bylo racjonowane -
zywnosc, ubranie, benzyna itd. Ale w Candé moglismy pojsc do
restauracji i dostac wszystko, co chcielismy, bez kartek na zywnosc.
Moglismy kupic kazda zywnosc od miejscowych rolnikow. Moglem nawet
pojsc do krawca i dac sobie zrobic stroj do jazdy konnej, dac do
zrobienia albo kupic najlepsze buty do jazdy konnej bez talonu, a
oni mieli skore, zeby je wykonac. Wynikalo to zarowno z tego, ze
Francja byla rzadziej zaludniona od Niemiec, jak i stad, ze ludnosc
Francji byla mniej rzadzona z gory i kontrolowana. Na przyklad,
niemiecki rolnik musial oddac panstwu pewien procent jajek
zniesionych przez swoje kury; nic takiego nie mialo miejsca we
Francji."
Nic dziwnego, ze jeden z idiomow niemieckich "mieszkac jak Bog we
Francji" ("wie Gott in Frankreich leben") oznacza tyle,
co zyc w wielkim luksusie. Szkoda mi tej dawnej "slodkiej" Francji,
ktorej wielu mieszkancow emigruje teraz do Québecu (np. z Paryza
do Quebec City - Ville de Québec), bo ma juz dosyc zycia wsrod
imigrantow, szczegolnie tych najbardziej aroganckich,
zyjacych na socjalu i podpalajacych samochody.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
"Allez, venez, Milord!
Vous asseoir à ma table;
Il fait si froid, dehors,
Ici c'est confortable.
Laissez-vous faire, Milord
Et prenez bien vos aises,
Vos peines sur mon coeur
Et vos pieds sur une chaise
Je vous connais, Milord,
Vous n'm'avez jamais vue
Je ne suis qu'une fille du port,
Qu'une ombre de la rue..."