lubat
06.04.11, 14:12
W ruskich mediach od wczoraj huczy o ucieczce do Londynu Andrieja Borodina, dyrektora i współwłaściciela Banku Moskwy.
A redaktor Wacek się leni, albo jeszcze nie przemyślał tematu.
Wrzuciłem Borodina w wyszukiwarkę, kilka tekstów w naszych mediach się jednak ukazało, nic to, że brzmią identycznie i we wszystkich jest zdanko: "uchodzi za człowieka Łużkowa".
www.rp.pl/artykul/5,638328.html
Podobno Żydzi mają takie powiedzenie: jeżeli coś wygląda jak kaczka, chodzi jak kaczka, kwacze jak kaczka - to jest to kaczka.
Otóż A. Borodin został "stworzony" przez Łużkowa, Łużkow chyba specjalnie dla niego stworzył bank, w którym mianował dyrektorem syna swojego przyjaciela, 28 letniego Borodina, który nie miał żadnej praktyki na jakimkolwiek stanowisku kierowniczym, ale okazał się tak "zdolny", że w krótkim czasie stał się właścicielem ok. 1/3 akcji banku.
Bank Moskwy pod dyr. Borodina stał się prywatną skarbonką finansującą interesy żony Łużkowa - Baturiny.
Borodin nie jest oryginalny i wzorem swoich poprzedników w okradaniu Rosji, udał się tam, gdzie każdy złodziej może się czuć, jak w domu, tzn. do Londynu.
Angole mogą tu mieć jednak zagwozdkę, bo w tym przypadku nie można z Borodina uczynić ofiary złego Putina, jak robiono dotychczas (Bierezowski & spółka).
Ten wyleciał bowiem ze stanowiska, m.in. w wyniku czystek Miedwiediewa, a sprawa Baturiny także na Zachodzie była traktowana jako kwintesencja korupcji i zwykłego bandytyzmu urzędniczego na najwyższym szczeblu.
Tylko te opinie wygłaszano, kiedy można je było podczepić pod Putina. Teraz trochę może to brzmieć głupio, ale wierzę w "moralność" zdolności adaptacyjne małobrytyjców - nie takie wolty robili.
Tak więc, niewykluczone, że i Borodin stanie się bojownikiem o wolność i demokrację.
www.vesti.ru/doc.html?id=442586