wojciech.2345
10.05.11, 20:00
Dostojewski nienawidził Polaków. Nienawidził ich za brak pokory. Istnieją bardzo ciekawe świadectwa polskich współwięźniów rosyjskiego pisarza. Nie mogli oni zrozumieć, dlaczego Dostojewski pomimo zesłania nie traci wiary w carat, dlaczego nie buntuje się, ale przeciwnie, jego uwielbienie dla tyrańskiej władzy z każdym dniem jest coraz większe. To na zesłaniu właśnie pisarz tworzy grafomańskie ody ku czci panującego.
Wtedy też rodzi się nim niechęć do przybyszów z Polski, powstańców-zesłańców. On sam odbywał pokutę, nie ma przecież człowieka bez winy, także bez winy wobec władzy. Jakże więc można być takim Polakiem, który władzą gardzi, nie chce zrozumieć swojej winy, tylko sam siebie stawia ponad władcą i twierdzi, że zesłany został niesprawiedliwie. Kim on jest, że takie sądy może brać na siebie?
I rzeczywiście, Dostojewski zauważył największą różnicę między nami a nimi, między Polakami a Rosjanami. Jego diagnoza, zgodnie z którą Polak stawia się sam ponad władcę, nie powinna być niczym zaskakującym, ale czymś godnym kultywowania. To różnica, której nie zdołały zniszczyć dwa wieki rosyjskiego panowania w naszej części Europy.
Wiara w tego jednego, naznaczonego, wyjątkowego i przeznaczonego jest nam obca. Sarmata nie klękał w kościele na oba kolana, bo ten gest charakterystyczny był dla niewolników. On klękał przed Bogiem, przed władcą – owszem – ale na jedno kolano, tak jak przystoi człowiekowi wolnemu.
www.panstwo.net/node/29