de_oakville
29.06.11, 12:47
Kolega z pracy - Kanadyjczyk francuskojezyczny, mowiacy zreszta lepiej po angielsku, powrocil wlasnie z podrozy sluzbowej do Indonezji. Dlugie loty bywaja ekscytujace - najpierw do Vancouver, stamtad do Hong Kongu, gdzie spoznil sie na samolot do Dżakarty, wiec dali go
na lot do Singapuru, skad dotarl wreszcie do celu podrozy, to juz stamtad bardzo blisko. Z Singapuru, z brzegu morskiego widac wszak wyspy nalezace juz do Indonezji. Linie lotnicze Hong Kongu "Cathay Pacific", slyszalem, ze sa "najlepsze na swiecie", podobno mile chinskie stewardessy znaja nawet twoje nazwisko i zwaracaja sie do ciebie per "Mister ....<wstaw
swoje nazwisko>). Kolega mowil mi, ze zrobil "wielkie oczy", kiedy dowiedzial sie na miejscu, ze Indonezja to czwarty pod wzgledem liczby ludnosci kraj na swiecie. Jego reakcja bylo "Whaaaat?!". A przeciez to prawda - liczaca ponad 230 milionow mieszkancow Indonezja plasuje sie na 4-tym miejscu, zaraz po Chinach, Indiach i USA. Fascynujacy kraj lezacy w "tropikach". Najwiekszy archipelag na swiecie obejmujacy: Borneo, Jawe, Celebes, Sumatre, czesc Nowej Gwinei (Papue) oraz mnostwo mniejszych wysp i wysepek, jak na przyklad Bali. W niemieckiej wersji piosenki o marynarzu ("Seemann, lass das Träumen") podrozujemy rowniez i przez Bali:
"Über Rio und Shanghai,
Über Bali und Hawaii"
Indonezja to rowniez najludniejszy muzulmanski kraj na swiecie, chociaz to nie Arabowie ani nie Turcy. Dlatego wszedzie pelno jest kontroli i przeswietlania bagazu, podobno nawet przy wchodzeniu do renomowanego hotelu.
"Czy ludzie tam wygladaja jak Chinczycy? - pytam.
"Nie, nie jak Chinczycy. Wygladaja wprawdzie 'orientalnie' ale maja na ogol nieco ciemniejsza skore od Chinczykow. Pan X wygladal bardziej na Japonczyka."
Wazna rzecz - Indonezja byla kiedys kolonia holenderska i nazywano ja wtedy Indiami Holenderskimi ("Dutch Indies"). Zakonczylo sie to dopiero kilka lat po II Wojnie Swiatowej i nie bezkrwawo. Stolica kraju Dżakarta nazywala sie wowczas Batawia. Lezy ona na wyspie Jawie ("czy to jawa czy sen?"), wprawdzie nie najwiekszej, ale za to najludniejszej wyspie kraju. W czasach holenderskich Jawa doczekala sie znakomitej sieci kolejowej, zelektryfikowanej nawet w okolicach stolicy kraju. Kursowaly tam najszybsze pociagi waskotorowe na swiecie i byly one parowe. Jednak nie bylo tam w zwyczaju, aby koleje kursowaly w nocy - nie tyle chodzilo tu o niebezpieczenstwo napadu lub sabotazu, ile o tzw. "tropical hazards", czyli niedogodnosci zwiazane z nieprzewidywalnymi wydarzeniami w nocy w tropikach, ktorych milujacy porzadek Holendrzy chcieli uniknac. Dlatego tez pociag laczacy dwa najwieksze miasta Jawy: Dżakarte i Surabaye jechal 29 godzin z calonocnym postojem gdzies na trasie. Wyzwaniem bylo jednak wprowadzenie tak szybkiego pociagu, ktory jechalby mniej niz 12 godzin i tylko wtedy, kiedy jest widno. W okolicach rownika dzien przez caly rok trwa okolo 12 godzin, przy czym zarowno swit jak i zmierzch nastepuja niemal "blyskawicznie". I w koncu taki szybki pociag parowy zaczal kursowac - pokonywal on te trase dlugosci 820 km wylacznie w ciagu dnia. Lokomotywy produkowano w Holandii w latach 1917-1971 w firmie Werkspoor.
Tu mala dygresja: Na obecnych ziemiach polskich, przed wojna, kursowal waskotorowy pociag pospieszny pomiedzy Gdanskiem a Malborkiem. Chodzilo o to, aby podrozowac z pominieciem tzw. "polskiego korytarza", czyli nie przez Tczew, a tylko przez tereny Wolnego Miasta (Zulawy Wislane) i Prusy Wschodnie. Stacja Gdansk Waskotorowy dzis juz nie istnieje.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
"Seemann, lass das Träumen"
"Seemann, lass das Träumen,
Denk nicht an zuhaus.
Seemann, Wind und Wellen,
Rufen dich hinaus:
Deine Heimat ist das Meer,
Deine Freunde sind die Sterne,
Über Rio und Shanghai,
Über Bali und Hawaii.
Deine Liebe ist mein Schiff,
Deine Sehnsucht ist die Ferne
Und nur ihnen bleib ich treu
Ein Leben lang"