herr7
10.12.11, 16:08
Obecny kryzys związany z falsyfikacją wyborów w Rosji nabiera przyśpieszenia. Wybory wykazały dwie rzeczy. Po pierwsze słabość rządzącej partii, co nie jest wielkim zaskoczeniem, a także poparcie dla partii lewicowych, czyli komunistów i Sprawiedliwej Rosji. Ale media pokazują zupełnie inny obraz - wiece organizowane przez tzw. liberalną opozycję, czyli przez siły, które w tych wyborach się nie liczyły, jak np. partia Jabłoko, czy tzw. antysystemowa opozycja, którą tworzą politycy wywodzący się z jelcynowskiej elity władzy, ale którzy w swoim czasie pokłócili się z Putinem i jego klanem wywodzącym się z leningradzkiej KGB. Putin najwyraźniej stracił głowę, o czym świadczy fakt, że pośpiesznie odciął się od przegranej partii rządzącej, na której konwencji uczestniczył jeszcze kilka dni przed wyborami.
Rosyjska elita od dawna podzielona jest na tzw. część prozachodnią, która szuka protektora na Zachodzie oraz tzw. siłowików, czyli dawnych kagiebistów. O ile walka toczy się w imię szczytnych haseł, np. praw człowieka, o tyle chodzi w tym wszystkim o dostęp do rosyjskich bogactw i czerpania z nich korzyści. Frakcja liberalna przez pewien czas liczyła na obecnego prezydenta - Miedwiediewa, człowieka o którym wiadomo, że jest nie tylko słaby duchem ale i mierny pod względem intelektu. Ale Putin ją zaszachował wymuszając na Miedwiediewie rezygnację z planów na re-elekcję.
Los Putina będzie, jak zwykle w takich sytuacjach, zależeć będzie od lojalności generałów dowodzących wojskiem i policją. Jak sądzę, przeciwnicy Putina nie będą mieć problemów z zebraniem odpowiednich kwot na łapówki. W tym procesie odcinania Putina od żłoba uczestniczy też zapewne Zachód, który jednak nic by w tym względzie nie osiągnął bez wsparcia ze strony części moskiewskiej elity. Można się jedynie domyślać, że w razie zwycięstwa frakcji "kochającej demokrację i prawa człowieka" Zachód będzie mieć ułatwiony dostęp do rosyjskiego tortu. Gdyby ktoś tutaj myślał, że w spór ten toczy się pomiędzy zdrajcami a patriotami to się myli. W tym sporze chodzi o kontrolę nad największymi zasobami surowcowymi na świecie, a nie o Rosjan i ich prawa...