eva15
12.06.12, 12:49
Zachód tak przegina z propagandą, że komuna przy nim to było przedszkole. Gazety grzmią dzisiaj o wielkiej, masowej antyputinowskiej demo w Moskwie i o tym, jak ostro, jak brutalnie Putin traktuje dzielnych opozycjonistów.
Niestety im większy propagandowy bełkot, tym marniejsze jego rezultat i to nawet wśród Niemców, którzy jeszcze nie tak dawno temu ufali relatywnie swym mediom (wtedy były to zresztą nieco inne media).
Niestrudzony na niwie propagandy dla wykształconych z dużych miast Spiegel wysmażył dziś produkcyjniaka o okrucieństwie Putina w stosunku do bohaterskich, demokratycznych opozycjonistów i oberwał za to ostro po łbie od czytelników.
Jedni pytają, czy prasa niemiecka pracuje już jako oddział propagandy Pentagonu, inni przypominają jak "demkoratycznie" Zachód obchodzi się ze swymi protestującymi od USA
począwszy poprzez Hiszpanię, Grecję, Włochy na Niemczech skończywszy, przypominają o "demokraytcznym" pałowaniu i zamykaniu demonstrantów. Jeszcze inni pytają retorycznie, czy na Zachodzie byłyby w ogóle możliwe demonstracje w celu OBALENIA władz wybranych w wyborach, a do tego sprowadzają się wszak demonstarcje w Moskwie. Jeden z czytelników pisze, że znów zaczyna się bashing Rosji, a tymczasem Obama całkiem inaczej traktuje swych przeciwników, wysyła drony i zabija przy okazji dziesiątki niewinnych ludzi.
Wpis jednego z czytelników wart jest przytoczenia dosłownie:
Wegen dieser Demonstrationen ist übrigens Putins Beliebtheit in Russland von 63 auf über 70 % gestiegen. Angehörige der amerikanischen Botschaft haben während der Demonstrationen bei Befragung durch Jounalisten auf Deutsch geantwortet: "Ich verstehe nicht". Warum dieses Versteckspiel?
Czyli:
Zresztą to z powodu tych demonstracji popularność Putina w Rosji skoczyła z 63% na 70%. Pracownicy US-ambasady odpowiadali podczas demonstracji na pytania dziennikarzy po niemiecku "ja nie rozumiem". Po co te gry w chowanego?
www.spiegel.de/politik/ausland/moskau-putin-schickt-12-000-polizisten-gegen-demonstranten-a-838310.html
Biedny Spiegel i jego nowocześni, szkoleni w USA dzeinnikarze. Tak się napracowali, a efekt odwrotny.
Ech , Augstein się pewnie w grobie przewraca przez żurnalię, która przejęła jego świetne niegdyś pismo i sprowadza je coraz bardziej do poziomu brukowca.