e.va15
01.02.13, 19:23
W Turcji dokonano kolejnego aktu przyjaźni wobec USA. Najpierw pobito najwyraźniej przez pomyłkę niemieckich żołnierzy krzycząc do nich "Yankee go home", a to nie były żadne Janki tylko Hansy. Teraz już bez pomyłki doszło do samobójczego zamachu przed ambasadą USA. Ze ludność turecka Amis szczerze nienawidzi, to żadna tajemnica, ale otwarte ataki to chyba nowa jakość.
Aktualna polityka Erdogana wobec Syrii i jego ambicje regionalne zaczynają się rozmijać z poglądami społeczeństwa, więc społeczeństwo zaczyna się otwarcie burzyć. Nie pomogły fale pokojowych protestów przeciw Patriotom, to rozpoczyna się sięganie po inne środki. No ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Jak donosił ostatnio proproczo Washington Post, terroryzm jest jak rak i będzie miał coraz więcej metastaz, więc trzeba będzie coraz ostrzej z nim walczyć, wszędzie. Kto wie, czy w przyszłości nie trzeba będzie zdemokratyzować Turcji... Teraz to jeszcze trudno wyobrażalne, ale zmiany odbywają się w dzisiejszych czasach szybko.