Gość: Wolff
IP: 63.100.218.*
20.03.02, 23:22
Meczet jeszcze nie plonal.Tamci mezczyzni dopier wrzucili przez okna butelki z
benzyna.Dwaj wybijali szyby w sasiednim budynku.Jeden malowal cos sprejemna
murze.Z tej odleglosci Rosa nie mogla odczytac liter.W mroku widziala tylko
swastyke i szubienice,na ktorej wisial muzulmanski polksiezyc..Kiedy w kilka
minut pozniej z okien swiatyni wypelzly kleby czarnego dymu,a w chwile potem
jezory ognia,policji nadal nie bylo.Nie bylo takze strazy pozarnej i ambulansu.
A przeciez Rosa dzwonila po pomoc juz dobre polgodziny temu.I na pewno nie ona
jedyna.To niemozliwe,zeby w tym miescie nie bylo nikogo,komu los niewinnych
ludzi bylby obojetny" myslala.
Ulica nadal byla zupelnie pusta.Ogien okopcil juz biale mury meczetu i siegal
teraz do polowy wysokosci kilkunastmetrowego minaretu.Podpalacze juz dawno
uciekli,a mimo to nikt nie wyszedl na ulice,nikt nie probowal gasic swiatyni-
muzulmanie pewnie bali sie wyjsc z domow,a chrzescijanie i zydzi obserwowali
zza firan plonace zabudowania.
I wtedy Rosa przypomniala sobie wlasne dziecinstwo-przypomniala sobie jak
przed laty w zupelnie innym miescie,plonela synagoga..Ale tamten pozar,mimo ze
zarzyl sie przez cale jej zycie w jej pamieci,istnial jakby w innym wymiarze-w
rzeczywistosci,ktora nie do konca byla jawa i nie do konca snemRosa byla wtedy
mala dziewczynka i niczego nie rozumiala,ani dlaczego ojcowie jej kolezanek
podpalili boznice,w ktorej modlila sie z rodzicami,ani dlaczego nie wolno jej
bylo samej wychodzic na podworko.Nie rozumiala takze dlaczego musiala uciekac
z wlasnego miasta,z wlasnego kraju za ocean..
Ojciec zawiozl ich wtedy z matka do Hamburga,skad poplyneli ogromnym,brudnym
statkiem do Nowego Yorku.Rosa pamieta tez straszny sztorm,podczas ktorego byla
chora i bala sie,ze wszyscy zatona.I pamieta tez ,ze po kilku dniach morze sie
uspokoilo,i ze chodzila z ojcem po wszystkich pokladach.Ojciec pokazywal jej
Zydow,ktorzy tak jak oni uciekali za ocean przed Hitlerem.
Widzisz ilu nas jest?Damy sobie rade w Ameryce.A Niemcy jeszcze za to wszystko
zaplaca-mowil. Ale Rosa patrzyla na wode i myslala o kolezankach,ktorych juz
nigdy nie miala zobaczyc.I zastanawiala sie dlaczego wszyscy Niemcy mieliby
placic za jakiegos Hitlera?Dlaczego caly narod mialby poniesc kare za jakiegos
oblakanca i jego idee fixe?A potem juz ,jako nauczyciel
akademicki,wielokrotnie zastanawiala sie nad problemem odpowiedzialnosci
zbiorowej-nie tylko Niemcow.I doszla do wniosku,ze odpowiedzialnosc zbiorowa
wymyslili politycy.Wymyslili ja po to,by wzniecac jeszcze wieksza nienawisc
pomiedzy narodami,i zeby zyskiwac tym samym przyzwolenie spoleczne na fizyczne
niszczenie ekonomicznego wroga.Napisala nawet na ten temat zbior esejow,ale
nie udalo jej sie zainteresowac zadnego wydawcy.Probowala wiec porozmawiac na
ten temat przynajmniej z mezem-Sean wolal jednak pub i towarzystwo
innych,rudych jak on Irlandczykow.Jej syn Dawid,wprawdzie sluchal matki,ale
kiedy chciala od niego jakas konkretna opinie,powtarzal tylko:
Mamo tamta wojna juz dawno sie skonczyla.A teraz Niemcy sa OKTego rodzaju
tlumaczenie do Rosy nie docieralo.Nie potrafila zrozumiec dlaczeg jedne narody
najpierw w mediach nazywa sie smiertelnymi wrogami Stanow Zjednoczonych,a
potem nagle staja sie ich sojusznikami;i dlaczego bojownik o wolnosc z czasem
zamienia sie w terroryste,a terrorysta w bojownika?Dla niej wszystko bylo
hipokryzja,najobrzydliwszym z obrzydliwych klamstw,bo bo uprawianym w imie
rzekomej wolnosci,praworzadnosci i demokracji..I moze dlatego Rosa nie
potrafila teraz ,po tym co sie stalo na Manhattanie,tak jak inni Amerykanie
nienawidzic ani tego terroryst bin Ladena,ani Palestynczykow,ani muzulmanow
jako takich...I moze wlasnie z powodu watpliwosci,przez cale zycie,nie
potrafila przekonac sie do Ameryki,do nikczemnych,zakompleksionych
pastuchow,do ich flag,hymnow,megalomanii i szowinizmu.
TO MIAL BYC INNY KRAJ..-wyszeptala,zaslaniajac drzaca reka kotare.
"Zobaczysz,w Ameryce wszystko bedzie inne.Tam jest szacunek dla czlowieka,jest
demokracja i tolerancja,przypomniala sobie slowa ojca.."Amerykanie kochaja
wolnosc i prawo,w ich kraju nikt nikogo nie przesladuje ani za kolor skory,ani
za poglady,ani za religie.
I pomyslala ,ze przez pewien czas w to wszystko wierzyla,ze przynajmniej
chciala w to wierzyc...
Ale potem,kiedy wszyscy jej bliscy umarli;jej rodzice,jej maz i przyjaciele,a
teraz jej jedyny syn,cos w niej peklo-runela cala nadzieja,cala ufnosc i cala
wiara..David pracowal w Nowym Yorku i przyjezdzal do domu tak rzadko,ze
czasemRosa zapominala o jego istnieniu;a teraz,w tym koszmarnym zamzchu na
Manhattanie,zginal naprawde..
Rosa odeszla od okna.Wlaczyla telewizor i przez chwile szukala lokalnego
dziennika.Na wszystkich kanalach w nieskonczonosc zapadaly sie wieze WTC. Na
ich tle poltycy z calego swiata nawolywali do krwawej krucjaty przeciwko
muzulmanom-przerzucajac kanaly,Rosa zastanawiala sie kto z nich na tej zbrodni
najwiecej zarobi????
I wtedy przypomniala sobie,jak ojciec umierajac,przywolal ja do siebie i
powiedzial:"Wybacz,pomylilem sie...Ten swiat jest takim samym swiatem,jak
tamten,z ktorego ucieklismy.I dlatego kiedys Bog tez go unicestwi...Ale nie
trzeba zalowac swiata,w ktorym jedni ludzie zarabiaja pieniadze na smierci i
krzywdzie innych ludzi..
Rosa wylaczyla telewizor i polozyla sie do lozka.Zanim
zasnela,pomyslalajeszcze,ze tym razem ojciec rzeczywiscie sie pomylil,bo zlo
przebrane za dobro jest niezniszczalne.
Krzysztof Maria Zaluski
Z dedykacja dla wszystkich tych ,ktorzy sieja na tym forum nienawisc!!!Wolff