Gość: Gaal
IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl
16.07.04, 18:56
Niepodległa Polska szła jak burza. Tworzono instytucję państwa. I to był
jeden nurt życia powstającej Polski. Drugi - to dramatyczna walka o granice.
Na wschodzie wojna z Ukrainą, Rosją Sowiecką i Litwą, na zachodzie Powstanie
Wielkopolskie, drugie szykuje się na Górnym Śląsku i Opolszczyźnie,
plebiscyty... I wtedy na sceną wstępują Czesi.
Zatem mamy koniec I wojny światowej. Europa wraca do korzeni, do państw
narodowych, samodzielnych, takich, jakimi chcą być.
Czesi ogłaszają swoją niepodległość 28 października 1918 r. Mają za kilka dni
prezydenta - Tomasza Masaryka, premiera Karela Kramaża, ministra spraw
zagranicznych Edwarda Benesza. Projektują sobie państwo wielonarodowe, do
czego wstępem jest teoria o jednorodności narodu czeskiego - 7 milionów i
słowackiego - 2. Razem 9 milionów. To już coś jest i chociaż w rządzie będą
sami Czesi, to się będzie nazywało Czecho-Słowacja, która zdominuje Węgrów,
Polaków, Niemców, Ukraińców i kogo tam jeszcze.
27 października w Krakowie powstaje Polska Komisja Likwidacyjna, która
ogłasza, że od tej chwili ziemie polskie w obrębie Austro-Węgier -
Małopolska, Księstwo Cieszyńskie, Spisz, Orawa i Ziemia Chadecka - należą do
Polski. I zabiera się do organizowania polskiej administracji.
www.medianet.pl/~naszapol/0404/0404chai.php