Uczcie sie jezykow

17.02.14, 09:12
Premier Polski mialby szanse na szefa Komisji Euuropejskiej gdyby znal dwa jezyki obce (a zna tylko jeden - angielski).

Troche szkoda, ze Polak sie nie zalapie na te prestizowa funkcje. Moze by wzial jeszcze jakies przyspieszone lekcje? Taka szanse rzadko sie zdarza.

PF
    • pimpus18 A nie lepiej uczyć się demokracji? 17.02.14, 09:41
      W eurokołchozie jest ona już chyba zbędna: tam wybierają się już między sobą i zdanie ludu ma znaczenie folklorystyczne - co nie przeszkadza europalantom pouczać o tym wszystkich wokoło.

      Może wyborcy uczciliby inne walory kandytata?

      Mogłby też umieć jakieś inne ważne języki.


      Lekcje może brać - czemu nie bierze?
    • przyjacielameryki Re: Uczcie sie jezykow 17.02.14, 10:29
      Zna też j. niemiecki, ale po historii z "dziadkiem z Wermachtu" nie afiszuje się tym.
      • polski_francuz Tak myslalem 17.02.14, 10:47
        Jesli zna niemiecki moim zdaniem zna wystarczajaco duzo jezykow. Wymog formalny, znajomosci francuskiego, nie odpowiada rzeczwistosci ekonomicznej i coraz mniej politycznej.

        W takim razie, warto by sie, jak mowisz, "zaafiszowal". Dziadek z Wehrmachtu zagral juz swe role i drugi raz nie zagra.

        PF
        • pijatyka Re: Wymog formalny znajomosci francuskiego 17.02.14, 12:24
          Angela ma dobrą okazję (i słabego ew. oponenta) by skończyć z tym anachronizmem.
      • mrs.courvoisier Re: Uczcie sie jezykow 17.02.14, 11:01
        zna tez jidysz, a to juz calkiem niezle rokuje
        • przyjacielameryki Re: Uczcie sie jezykow 17.02.14, 11:04
          mrs.courvoisier napisał:

          > zna tez jidysz, a to juz calkiem niezle rokuje

          Raczej nie zna ale szkoda!
    • ubiquitousghost88 Przyśpieszone mógłby brać od ciebie... 17.02.14, 10:36
      ...ty mu francuskiego, a on tobie polskiego by załadował.
      UE ledwie czeka...
    • bywszy1 Re: i russkij,tez+ 17.02.14, 11:02

      chyba,zna?
      • polski_francuz Tym 17.02.14, 11:21
        jezykiem lepiej sie nie afiszowac. Gdyby znal ukrainski to bylby prawdziwy cymes:)

        PG
        • de_oakville Pewnych jezykow... 17.02.14, 14:03
          uczymy sie wylacznie z powodu sentymentu, a nie ich praktycznej przydatnosci.
          Oczywiscie dobrze jest najpierw "odwalic" te najwazniejsze.

          - francuskiego, bo to piekny jezyk w budowie, akcencie (zawsze na ostatnia sylabe), a
          dla wiekszosci rowniez w wymowie. Moim zdaniem tylko francuski ma
          taki sam swiatowy "flavour" jak angielski. Przed wojna byl
          najwazniejszy.
          - dunskiego, z powodu np. bliskosci Bornholmu, oraz mozliwosci zrozumienia przy
          okazji jezyka pisanego szwedzkiego (tez. "klucz" do Finlandii, choc
          angielski ystarczy), norweskiego
          - holenderskiego, z powodu zagospodarowywania kiedys Zulaw Wislanych przez
          Holendrow i ich ogromnego wplywu na kulture i architekture Gdanska
          - portugalskiego, bo Portugalia to ciekawy i egzotyczny dla nas kraj (tez Madeira), a
          poza tym mowi sie nim w Brazylii, Angoli, Mozambiku, Wyspach
          Zielonego Przyladka, w Timorze
          - wegierski, wzialbym sie moze za niego gdybym byl mlodszy i mieszkal nadal w Polsce,
          a nie w Kanadzie (nie moge porzucic angielskiego)
          - chinski, moze kiedys sie za niego wezme na bardzo stare lata (Mao-Tse-Tung) zaczal
          uczyc sie angielskiego, kiedy byl juz bardzo stary

          Wreszczcie rosyjski bo to jedyny jezyk swiatowy podobny do polskiego, slowianski. Nauczono nas w szkole pisac i czytac cyrylica a zatem nie warto aby to sie zmarnowalo. Po przezwyciezeniu uprzedzen i spojrzenia na siebie troche "z boku", bez emocji.
          Zawsze fascynowalo mnie to w rosyjskim, ze akcent moze padac na kazda sylabe, a wiele slow zmienia swoj akcent w roznych przypadkach, rowniez w liczbie mnogiej jak ponizej.

          djeła - djeła
          noż - nażi
          morje - marja
          dom - dama
          rjeka - rjeki
          gorad - garada
          owa - sława
          ostraw - astrawa

          Do powtarzania rosyjskiego wracam jednak mniej wiecej raz na 5-lat i "na wczasach".
          "Dwa djeduszki i dwie babuszki"
          • polski_francuz Lata temu 17.02.14, 14:39
            a dokladnie w 1990 roku po nieudanych probach znalezienia pracy w Ojczyznie znalazlem prace we Wloszech w Trento. I jezyka nie znalem. I zaczalem sie na gwalt, przed wyjazdem, douczac.

            I cos mi do glowy weszlo.

            To prawda, ze mialem wiecej czasu niz Tusk. Ale, z drugiej strony, nie proponowano mi pozycji szefa KE:)

            PF
            • de_oakville Re: Trzeba miec do tego zamilowanie 17.02.14, 14:51
              podobne do zamilowania do lowienia ryb, albo zajmowania sie ciagle "podrywaniem" osob plci przeciwnej (jak nasz kolega z Berlina :). Wiekszosc ludzi uczy sie jednak jezykow wylacznie z praktycznych powodow. I angielski w zupelnosci im wystarczy. Tusk ma wiele innych rzeczy na glowie niz tylko nauka jezykow. Po angielsku potrafi rozmawiac plynnie bez potrzeby tlumacza. Szkoda, ze niektorzy szefowie innych partii w Polsce uwazajacy sie za "przeciwwage" dla Tuska sa pod tym bardzo daleko w tyle za nim.


              polski_francuz napisał:

              > To prawda, ze mialem wiecej czasu niz Tusk. Ale, z drugiej strony, nie proponow
              > ano mi pozycji szefa KE:)

              ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
              "Nienawisc to tylko przegrana wyobrazni."

              (Graham Greene)
          • zeitgeist2010 ambitne plany – ehrgeizige Pläne 19.02.14, 09:37
            de_oakville napisał:

            - dunskiego, z powodu np. bliskosci Bornholmu, oraz mozliwosci zrozumienia przy
            > okazji jezyka pisanego szwedzkiego (tez. "klucz" do Finlandii, choc > angielski ystarczy), norweskiego


            Piekielnie trudna wymowa dla Polaka. Duzo samoglosek okrąglych, niektore spolgloski zamieniaja sie w samogloski, samogloski zanikaja, no i glotal stop. Norweski i szwedzi fonetycznie ladniejsze i latwiejsze.



            - chinski, moze kiedys sie za niego wezme na bardzo stare lata (Mao-Tse-Tung) zaczal uczyc sie angielskiego, kiedy byl juz bardzo stary

            Wszystkim profesionalistom kolo 30-ki, ktorzy przewijaja sie przez moja droge, mowie - ucz sie mandarynu.

            Chinski jest potwornie trudny dla indo-europejczyka bo pod wzgledem struktury jest przeciwienstwem mniej lub bardziej syntetycznej gramatyki jez indo-europejskich. My musimy nauczyc sie innej logiki myslenia jezykowego.

            Do tego wieloznacznosc slow chinskich. To wymaga wieloletniego zamieszkania chinskim srodowisku jezykowym. Duzo by o tym mowic. Nauka chinskiego to ”project for life.”

            Zawsze fascynowalo mnie to w rosyjskim, ze akcent moze padac na kazda sylabe, a wiele slow zmienia swoj akcent w roznych przypadkach, rowniez w liczbie mnogiej jak ponizej.

            Angielski tez ma zawikle reguly akcentowania. Ale i tutaj jez indo-europejskie to pestka w porownaniu z chinskim systemem tonow, ktore sa bardzo powszechne i decydujace o znaczeniu.


            --------------------------------------------------
            ”Nie czytam wpisow w internecie. Na opiniach ludzi anonimowych mi nie zalezy. Wazne są opinie ludzi, ktorzy mnie dobrze znają”. Justyna Kowalczyk
            • de_oakville Re: raczej ciekawosc niz plany 19.02.14, 22:50
              Na dobra sprawe to poza polskim potrafie rozmawiac na rozne tematy tylko w 2 jezykach: angielskim i niemieckim. Na czworke (na piatke potrafia ci, dla ktorych te jezyki to "Muttersprache").
              W sprawach najprostszych potrafie sie jako tako dogadac w nastepnych dwoch: francuskim i portugalskim. Moze w rosyjskim rowniez. Zamowic piwo lub kawe itp.
              Natomiast w dunskim, holenderskim, chinskim i wegierskim znam tylko pojedyncze wyrazy lub zwroty. Nie jestem jednak w stanie sie w tych jezykach porozumiewac nawet w sprawach najprostszych. Intersesuja mnie one w tym sensie, ze chce miec o nich jako takie pojecie.
    • borrka Taka refleksja. 17.02.14, 14:06
      Tak z 10 ... 12 lat temu, wydawalo sie, ze tlumaczenie elektroniczne zastapi znajomosc jezykow.
      Nic z tego!
      Dobra znajomosc jezyka, szczegolnie fachowego, to w dalszym ciagu klucz do swiata duzych chlopcow.
      • polski_francuz Google translation 17.02.14, 14:42
        faktycznie dennie tlumaczy. Ale mozna od niego zaczac. I poprawiac az zdania nabiora sensu.

        PF
    • lubat Re: Uczcie sie jezykow 17.02.14, 15:12
      polski_francuz napisał:

      > Premier Polski mialby szanse n
      > a szefa Komisji Euuropejskiej gdyby znal dwa jezyki obce (a zna tylko jeden - a
      > ngielski)[/url].
      >
      > Troche szkoda, ze Polak sie nie zalapie na te prestizowa funkcje. Moze by wzial
      > jeszcze jakies przyspieszone lekcje? Taka szanse rzadko sie zdarza.

      1. Zna polski, rosyjski, angielski i trochę niemiecki (halt, Hände hoch, raus, itp.);)

      2. Jaką to korzyść odnieśli Portugalczycy z tej "prestiżowej funkcji" Barroso? Dla samego zainteresowanego to i owszem, dobra fucha przed emeryturą.

      3. O jednym takim santo subito złośliwi heretycy mówili, że chociaż zna kilka języków, to w żadnym z nich nie ma nic do powiedzenia. Podobno historia lubi się powtarzać;)
    • wojciech.2349 Re: Uczcie sie jezykow 17.02.14, 15:39
      Znam całkiem sporo ludzi, którzy jak się nudzą to
      uczą się następnego obcego języka. Zajmuje im to
      6 miesięcy.

      Morał tego wątku.
      Możesz znać 71 języków, ale jak nie znasz francuskiego
      to nie dla psa kiełbasa.
      • polski_francuz Chyba 17.02.14, 15:49
        "Możesz znać 71 języków, ale jak nie znasz francuskiego to nie dla psa kiełbasa."

        tego moejej zonie nie przetlumacze.

        PF
        • wojciech.2349 Re: Chyba 17.02.14, 15:52
          PF-ie,
          ja tym chwalę Francję.
          Fakt, że napisałem to wrednie.
          • polski_francuz Re: Chyba 17.02.14, 16:34
            I tez pozytywnie odebralem. Nie bede zony robil zbyt dumnej z jej jezyka:)

            PF
            • de_oakville Re: To byly czasy! 17.02.14, 17:18
              ...kiedy w Polsce pod zaborami oficerowie rosyjscy rozmawiali w Warszawie po francusku z ladnymi Polkami. A i w polskiej przedwojennej armii uczono przede wszystkim francuskiego. Angielskiego jedynie w marynarce raczej z marnymi rezultatami - nawet marynarze mowili lepiej po francusku niz po angielsku. Czytalem w ksiazce, ze jeden bedac w Anglii chcial zapytac policjanta, gdzie jest stocznia. I zamiast "Where is the dockyard?" zapytal go "Who is the dog?". Nic za to nie mial bo policjant byl nieobrazliwy i nie oczekujacy zbytniej blyskotliwosi w angielskim u "foreigners".
              • wojciech.2349 Re: To byly czasy! 17.02.14, 18:17
                W kolei carskiej obowiązywał język niemiecki.
                Ot taka sobie ciekawostka.
                • yurek11111 Filozoficznie rzecz biorac,to... 17.02.14, 18:28
                  ...zanim zaczniemy uczyc sie i obcych jezykow,to nalezaloby sie dobrze swojego nauczyc,a pusty smiech bierze,gdy co niektorzy z dyplomami ,wymadrzajac sie,robia z siebie posmiewisko,i nie mowie o sporadycznych bledach,ale o nagminnych....
                  Co do Tuska, to lepiej dla Unii,niestety dla Polski gorzej....
                • de_oakville Re: Niemiecki tez byl tam wazny 17.02.14, 18:40
                  Ze wzgledu na pochodzenia Cara, licznej kadry oficerskiej, wielu arystokratow. Tym niemniej byly to czasy, w ktorych niemiecki ustepowal francuskiemu "na salonach". Pisal rowniez o tym Mickiewicz w "Przegladzie wojska", gdzie miejsce akcji jest w Petersburgu, pewnie na "Polu Marsowym". Byc moze nazwe te "zmalpowano" od "Pola Marsowego" w Paryzu. Nie jestem pewien.

                  "Jak wreszcie jazda w ostatnim poskoku
                  Targniona smyczą powściągnęła kroku;
                  I jak harmaty w przód i w tył ciągano,
                  Jak po francusku, po rusku łajano,
                  Jak w areszt brano, po karkach trzepano,
                  Jak tam marzniono i z koni spadano,
                  I jak carowi w końcu winszowano"

                  (Adam Mickiewicz, "Przeglad wojska")


                  wojciech.2349 napisał:

                  > W kolei carskiej obowiązywał język niemiecki.
                  > Ot taka sobie ciekawostka.
                • polski_francuz Anegdota 17.02.14, 19:16
                  Czyli jak sie nauczylem francuskiego (opowiadam to moim studentom).

                  Pojechalem do Bulgarii po studiach w 1974. I spotkalem fajne Francuzki. I chcialem pogadac. Wyszlo, ze znamy oboje, jako tako, niemiecki. I rozmawialismy po niemiecku.

                  I bylo to tak malo romantyczne, ze po powrocie do Wroclawia zapisalem sie na kurs francuskiego w Empiku:)

                  PF
              • polski_francuz Kapitanskaja doczka 17.02.14, 19:13
                Puszkina czytalem kiedys z biblioteki Rodzicow i pamietam bylo wiele zwrotow po francusku, w rzeczy samej.

                PF
              • jorl Re: To byly czasy! 17.02.14, 20:54
                de_oakville napisał:

                > ...kiedy w Polsce pod zaborami oficerowie rosyjscy rozmawiali w Warszawie po fr
                > ancusku z ladnymi Polkami.

                Jasne, tak bylo. Francuzki byl taka lacina pod koniec 19w.
                Moj ojciec mial bone Francuzke. Niestety tylko do 6tego roku zycia. Bo wtedy nastapil ten slawetny 1917r. I sie skonczyl francuzki dla niego. Musial sie zaczac innego jezyka uczyc. Juz nie francuzkiego a takiego zasciankowego. Mniej go lubil jak francuski...
                Ale do konca zycia pare slowek po francuzku umial z dziecinstwa. Z moja Mama sie czasem przekomarzali co do jakis slow francuskich. Bo Mama troche sie w szkole tez francuskiego uczyla.

                Pozdrowienia
              • borrka "Ladne Polki", znaczy k..wy? 19.02.14, 23:02
                Panie z towarzystwa w zadnym wypadku nie zadawaly sie z Rosjanami.
                To byl straszny obciach i towarzyskie samobojstwo.
                Wyjatek stanowila kompradorska arystokracja.
                • de_oakville Re: "Ladne Polki", znaczy k..wy? 19.02.14, 23:16
                  Znaczylo to raczej "damy z polskiej arystokracji". Ja tamtych czasow oczywiscie nie pamietam. Gdzies to wyczytalem i jesli mnie pamiec nie myli, to na 99% wlasnie o damy chodzilo.
                  Wydaje mi sie dosc nieprawdopodobne, aby 19-to wieczne prostytutki w Polsce znaly francuski. Moze sie myle. Dopiero w 20-tym wieku, w PRL-u, poziom oswiaty w tej dziedzinie skoczyl gwaltownie do gory. I tu z kolei pamietam co napisal kiedys Wojciech Zukrowski w "Widnokregach". To, ze nasze "eksportowe panienki" porozumiewaja sie doskonale po angieslku, po francusku z Arabami i innymi.
                  • borrka Carat nasylal do Kongresowki... 19.02.14, 23:25
                    Kwiat swoloczy i dlatego powszechny byl bojkot towarzyski.
                    Zupelnie inaczej wygladalo to w rdzennej Rosji - stosunki Polakow z normalnymi Rosjanami, byly bardzo poprawne.
                    A arystokracja, to wszedzie kosmopoliczna zbieranina mutantow.
                    Z wyjatkiem Ksiecia Jozefa, mego ulubionego bohatera :)))
                  • zeitgeist2010 Trudno wspomiac kongresowke ;) 20.02.14, 09:57
                    de_oakville napisał:

                    > Znaczylo to raczej "damy z polskiej arystokracji". Ja tamtych czasow oczywiscie nie pamietam. Gdzies to wyczytalem i jesli mnie pamiec nie myli, to na 99% wlasnie o damy chodzilo.

                    W czasach nowozytnych znajomosc jez obcych wsrod pokaznej polskiej diaspory gospodarczej jest raczej skromniutka.

                    I napewno istnieje pewien nieduzy margines polskich panienek. I tych oficjalnych i tych ukrytych, ktore wyszly za ”zachodnich” nieudacznikow roznego rodzaju. Wszystko jest niestety pochodną warunkow spolecznych.

                    60-letnie matrony z zamoznych krajow zachodnich jada na podryw mlodych murzynow do Afryki.
                    • de_oakville Re: Znamy "Kongresowke" z przekazu 21.02.14, 01:20
                      Z lektury pisarzy zyjacych i tworzacych w tamtych czasach - Prusa, Reymonta i innych.
                      Rowniez ze znakomitych ksiazek Stanislawa Cata-Mackiewicza (np. "Europa in flagranti", "Dostojewski" itd.). To, ze wsrod oficerow rosyjskich (carskich) bylo sporo cudzoziemcow (Niemcow, Francuzow, Szwedow i innych) wiemy rowniez z wierszy Mickiewicza, np: "Droga do Rosji"

                      "Ich oficery? - Tu Niemiec w karecie,
                      Nucac Szyllera piesn sentymentalna,
                      Wali spotkanych zolnierzy po grzbiecie.
                      Tam Francuz gwizdzac w nos piesn liberalna,
                      Bledny filozof, karyjery szuka
                      I gada teraz z dowódzca Kalmuka,
                      Jak by najtaniej wojsku zywnosc kupic.
                      Cóz, ze polowe wymorza tej zgrai,
                      Kasy polowe beda mogli zlupic,
                      I jesli zrecznie dzielo sie utai,
                      Minister wzniesie ich do wyzszej klasy,
                      A car da order za oszczednosc kasy."

                      (Adam Mickiewicz, "Droga do Rosji")

                      Mozna wiec smialo powiedziec, ze arystokracja i kadra oficerska Carskiej Rosji skladala sie
                      w znacznej mierze z ludzi swiatlych, kulturalnych i obytych, mowiacych rozmaitymi jezykami.
                      Wywodzacych sie z arystokracji niemieckiej z panstw baltyckich, arystokracji szwedzkiej osiadlej w Finlandii. Bale na dworze carskim w Petersburgu byly "najwspanialsze w Europie" jak zapewnial Cat-Mackiewicz, ekspert od spraw rosyjkich, francuskich i innych w "Europie in flagranti". Pisarz Dostojewski odbywajacy zsylke na Syberii zostal wyciagniety z tarapatow przez niejakiego barona Wrangla pochodzenia niemieckiego badz szwedzkiego, Fin Mannerheim odbyl rowniez sluzbe w carskiej armii. A w zwiazku z tym dziwic nie moze, ze Polki z naszej arystokracji tamtych czasow znajdowaly sobie godnych rozmowcow po francusku wsrod carskich oficerow i arystokratow. Nawet jesli takowi pojawili sie w Warszawie
                      na krotko dopiero podczas 1-szej Wojny Swiatowej, bo przedtem, na co dzien, wladze carskie
                      nasylaly w Polske "samych lajdakow stek" (Mickiewicz, "Dziady").

                      > 60-letnie matrony z zamoznych krajow zachodnich jada na podryw mlodych murzynow
                      > do Afryki.

                      Oczywiscie, ze tak. Wiem, ze "turystyka" tego typu ma miejsce w krajach bardzo bogatych, np. w Szwecji. Natomiast zjawisko to w PRL-u mialo zupelnie inny charakter i wynikalo raczej z faktu, ze Polska byla krajem niezwykle zabiedzonym. Przykladem skrajnego opise tego zjawiska jest ksiazka pt. "Dyskoteka" Mieczyslawa Olbromskiego.

                      "Wszystkie dziewczyny z tych miasteczek podwarszawskich, ktore kreca z 'wujkami' w dyskotece, sa podobne do siebie. Dzialaja na dwie strony - tu z zagranicznikami, a w odwodzie trzymaja kolesia w rodzinnym miasteczku na wypadek, gdy nic im nie wyjdzie z planow wyrwania sie za granice, wtedy laskawie wychodza za cierpliwie czekajacego i kochajacego naiwniaczka, zeby nie zostac stara panna. Ludzie w tych grajdolkach sa strasznie zacofani, ich mentalnosc nie zmienila sie od lat, mimo, ze to tak blisko Warszawy. Dla nich dziewczyna dwadziescia trzy, cztery lata, to juz stara panna. Dlatego Monika trzymala w zapasie tego zakapiora."

                      (Mieczyslaw Olbromski, "Dyskoteka", 1977)
    • ubiquitousghost88 Zamiast podsumowania dyskusji... 20.02.14, 10:47
      ...Dam konia z Rządu, że do naszych "dam z towarzystwa" ostatni w kolejce do penetracji stali, jak stoją do dziś ci sami: Polacy.
      Zapytajcie seksuologów, dlaczego...
Pełna wersja