Gość: PP
IP: 207.7.206.*
17.08.04, 02:05
Ogladalem kiedys film "Ostatni Brzeg". Jest tam scena, w ktorej Fred Astaire,
wyscigowy kierowca samoch dojezdza do mety. Nikt nie bije braw, nie slychac
ryku tlumu widzow....Puste trybuny.....
Czuje ta sama atmosfere dzisiaj , probujac ogladac Ateny. Jakies miazmaty,
czegos w tym brakuje...