polski_francuz
30.07.14, 10:49
Zwrot w polityce Ukrainy i jej zblizenia do Europy a oddalenie od Rosji pokazalo wazny problem: mniejszosci narodowych.
Od czasu pomaranczowej rewolucji w 2004 wielu znawcow a takze rozmowcow prywatnych i forumowych, przewidywalo podzial Ukrainy na wschodnia i zachodnia. Przedsmak takiego podzialu poznalismy w marcu tego roku, kiedy Rosja, tak po prostu, zaanektowala Krym nie liczac sie z opinia swiatowa a jeszcze mniej z Ukraina.
Dosc podobnie zaczelo to wygladac z wschodnia Ukraina, gdzie pod kierunkiem rosyjskich agentow zaczely powstawac "wolne miasta" i "niezalezne republiki".
Tym razem Ukraina nie popuscila i zbrojnie bronila i broni swoich granic. Tak, ze poki co, ze wschodniej Ukrainy czy tez, slowami Dugina Noworosji, na razie nici.
Powstaje zatem problem rosyjskiej mniejszosci narodowej. Jest ich dobrych kilka milionow (ponad 6 jesli wierzyc j-k) i jakos musza sobie te przyszlosc wyobrazic.
Historia pokazuje kilka przykladow. Mozna ich, wzorem Niemcow z Ziem Odzyskanych, wygonic do Rosji. I wielu chyba dobrowolnie na takie rozwiazanie pojdzie bo Ukraina nie plynie dzis mlekiem i miodem. Ale to rozwiazanie niezbyt pasuje do sytuacji. Rosja nie rozpoczela wojny swiatowej, nie morduje poki co milionow niewinnych i nie mozna jej tak nienawidzic jak kiedys swiat znienawidzil Niemcow.
Mozna ich "ukrainizowac" ale i to rozwiazanie zbytnio smierdzi "kacapizacja" przeciwko ktorej pokolenia Polakow oddawalo swoje zycie w XIX wieku i nie jest godne polecenia.
Pozostaje zatem rozwiazanie pozistania jako mniejszosci rosyjskiej na Ukrainie. Jesli zostana zatem trzeba im zapewnic rowne prawa, w tym prawo do jezyka i jakiejs mini-administracji wzorem Trentino we Wloszech czy Alzacji i Lotaryngii we Francji.
I chyba w tym kierunku pojda rozmowy u naszych Bialoruskich sasiadow.
PF