corka_getlika
06.04.02, 19:02
Olady po pociskach na ścianach libańskich domów mówią więcej o tym kraju niż
opasłe tomy analiz toczonej tam wojny. Oznajmiają: tutaj ktoś pociągnął serią
na postrach albo ostrzeliwał się, uciekając ulicą. Wyrwy wokół okien oraz
połupane odłamkami balkony krzyczą: tutaj ktoś się bronił, wgryzał w mur, by
nie dosięgły go strzały wroga.
W Bejrucie ślady po walkach odzwierciedlają topografię wojny. W zachodnich
dzielnicach miasta - zamieszkanych głównie przez muzułmanów - otwory po
pociskach od wschodu oznaczają natarcie bojówek chrześcijańskich, a od zachodu -
zbrodniczy ostrzał przez armię izraelską, zajmującą w latach osiemdziesiątych
okoliczne wzgórza.
Prawdziwe piekło wojny widać w centrum Bejrutu, choć włożono już sporo wysiłku,
by uprzątnąć zniszczenia. Tutaj budynki są ostrzelane ze wszystkich stron, a
sporo z nich nadal leży w gruzach. O centrum toczyły się najzacieklejsze walki,
a poszczególne domy wielokrotnie przechodziły z rąk do rąk, zanim ukształtowała
się umowna granica między sektorem chrześcijańskim a muzułmańskim. Tutaj
wojenna topografia zawodzi. Nie wiadomo, kto strzelał ani z której strony.
Los budynków podzielili mieszkający w nich ludzie. Tysiące zginęło w trakcie
wymiany ognia, wielu innych zostało zamordowanych z zimną krwią. Sprawcami
masakr byli bojownicy i żołnierze wszystkich stron konfliktu - Palestyńczycy,
Syryjczycy, później Izraelczycy, ale także libańscy muzułmanie, druzowie i
chrześcijanie.
Zabić wroga
Wojna domowa zniszczyła kraj, jej zakończenie nie oznaczało jednak pokoju.
Południe Libanu wciąż okupował Izrael, z którym walczył szyicki Hezbollah
popierany przez niemal wszystkich Libańczyków, w tym rosnącą z każdym rokiem
rzeszę chrześcijan. Kraj zaznał spokoju dopiero, gdy wycofali się Izraelczycy.
Wprawdzie nadal trwają sporadyczne starcia w rejonie Farm Szeby, ale nie
przynoszą już większych strat. Farmy to obszar liczący ledwie dziesięć
kilometrów kwadratowych, który jest częścią okupowanych przez Izrael Wzgórz
Golan. Liban i Hezbollah - wbrew stanowisku ONZ - uznają go jednak za
historyczne terytorium libańskie i domagają się opuszczenia go przez
Izraelczyków.
Mapa zbrodni pokrywa się ze śladami zniszczeń. Najbardziej dotknęły Bejrut,
niewiele mniej północną część gór Szuf, w których żyją członkowie tajemniczej
sekty druzów, wywodzącej się od egipskich szyitów. Wzdłuż biegnącej tędy drogi
z Bejrutu do doliny Bekaa co trzeci dom jest zburzony lub częściowo uszkodzony.
To tu stały wojska izraelskie atakujące Bejrut, to tu podczas tak zwanej wojny
górskiej bojówki druzów walczyły zaciekle z dozbrojonymi przez Izraelczyków
maronitami - libańskimi katolikami.
Elias, maronita z Mdariej, oprowadza mnie po wypalonych resztkach budynku wciąż
noszącego ślady dawnej świetności. Liban przed wojną był bogatym krajem; typowy
dom libański to często dwupiętrowa rezydencja przeznaczona dla całej rodziny -
od pradziadków po prawnuków. Taki gmach nawet zniszczony robi wrażenie.
Mężczyzna naprawdę nazywa się inaczej, jednak oprawcy jego rodziny mają się
wciąż dobrze. Nie chce ich prowokować i woli pozostać anonimowy.
- Ostrzelali wieś z dział - opowiada. - Ja i moi dwaj bracia walczyliśmy wtedy
w innej części gór. Jeden z nich zginął, rozstrzelali go, kiedy się poddał,
drugi został ranny. Nie widzieliśmy, jak pociski zamieniły nasz dom w ruinę.
Zabili siostrę i ojca, a wraz z nimi kilku sąsiadów, którzy się u nas
schronili. Atakowali druzowie, ale działa obsługiwali Syryjczycy. Wiedzieli, że
we wsi nie ma bojowników, strzelali, by zabijać cywili. To była zbrodnia.
--------------------------------------------------------------------------------
Libańska wojna
1975 rok. Palestyńczycy masakrują chrześcijańskich cywili. Wybucha wojna. Po
stronie Palestyńczyków opowiadają się libańskie ugrupowania lewicowe i
muzułmańskie. Główną siłą chrześcijan jest Falanga Libańska pod wodzą Pierre'a
Dżemaleja, a następnie jego synów Baszira i Amina.
1976 rok. Na prośbę libańskiego prezydenta Syria wysyła swoje wojska do Libanu
i ratuje chrześcijan przed klęską. Wkrótce jednak zmienia front, opowiadając
się po stronie muzułmanów. Falanga może liczyć na pomoc Francji i Izraela.
1978 rok. Izrael najeżdża południe Libanu i tworzy tam strefę buforową.
1982 rok. Wojska izraelskie wchodzą w głąb Libanu, gromiąc Palestyńczyków i
popierające ich siły muzułmańskie, dochodzi do starć z armią syryjską. Izrael
oblega OWP w zachodnim Bejrucie. Masakra w palestyńskich obozach Sabra i
Szatila dokonana przez chrzescijan.
1983 rok. Odwrót OWP z Bejrutu i całego Libanu. W zamachu ginie prezydent elekt
Baszir Dżemajel, Izraelczycy wchodzą do zachodniego Bejrutu. Wybucha "wojna
górska" między chrześcijanami i druzami w górach Szuf.
1984 rok. Umiera Pierre Dżemalej, co staje się początkiem walk frakcyjnych w
szeregach Falangi.
1985 rok. Wojska izraelskie opuszczają Liban z wyjątkiem strefy bezpieczeństwa
na południu.
1988 rok. Dowódca armii libańskiej, chrześcijanin Michel Aun, ogłosił się
prezydentem, rozwiązał bojówki chrześcijańskie i zjednoczył je w ramach Sił
Libańskich.
1989 rok. W At-Taif w Arabii Saudyjskiej zbiera się parlament libański, który
wypracowuje narzucone przez Syrię porozumienie pokojowe. Jego realizacja
oznaczała w praktyce przejęcie przez Syryjczyków władzy nad Libanem.
Chrześcijanie powstają pod wodzą generała Auna.
1990 rok. Wojska syryjskie zdobywają wschodni Bejrut, koniec samodzielności
politycznej libańskich chrześcijan. Zakończenie walk w mieście.
1991 rok. Rozbicie ostatnich bojówek palestyńskich w Libanie. Generał Aun
ucieka do Francji.
1992 rok. Rozbrojenie wszystkich bojówek w Libanie oprócz walczącego z Izraelem
Hezbollahu i służącej Izraelowi Armii Południowego Libanu. Ostateczny koniec
wojny domowej, wybory powszechne zbojkotowane przez chrześcijan.
1996 rok. W ramach operacji "Grona gniewu" naloty izraelskie i masowy ostrzał
artyleryjski szyickich wiosek na południu Libanu. Ginie 152 cywili, dziesiątki
tysięcy uciekają do Bejrutu.
2000 rok. Odwrót armii izraelskiej z południowego Libanu, APL idzie w rozsypkę,
Hezbollah triumfuje.
--------------------------------------------------------------------------------
Nie jedyna w Libanie. Na tej wojnie nie przejmowano się rozróżnianiem cywili i
bojowników. Im więcej ofiar, tym większe stawało się pragnienie zemsty. I
ginęli następni.
Nie wszystkie zbrodnie pozostawiły po sobie ślady na murach. W palestyńskich
obozach Sabra i Szatila w południowym Bejrucie próżno szukać świadectw masakry.
Może dlatego, że nie było tam długotrwałych walk. Oddział Elie Hobeiki złożony
z libańskich chrześcijan wszedł do obozów przepuszczony przez posterunki
otaczającej je armii izraelskiej. I wymordował dwa tysiące ludzi
Winnych brak
Kres wojnie domowej położyła żelazna pięść Syrii. Trzynaście lat po jej
rozpoczęciu oddziały syryjskie przeprowadziły frontalny atak na armię
chrześcijan dowodzoną przez generała Michela Auna. Niezależne siły libańskie
przegrały, a Syria urządziła Liban po swojemu. Ci, którzy pozostali na scenie
politycznej - muzułmanie i chrześcijanie - byli i nadal są marionetkami
Damaszku. Bojówki, poza Hezbollahem, musiały rozbroić się i przekazać swoje
pozycje nowej armii libańskiej oraz policji. Ogłoszono amnestię dla walczących
stron, która objęła też zbrodniarzy wojennych.
Pozornie sprawy miały się nie najgorzej. Formalnie Liban pozostał niezależnym
państwem, nastał pokój. Premier Rafik Hariri, sunnicki milioner, rozpoczął
imponującą rozmachem odbudowę kraju. Była jednak i druga strona medalu.
Libańskie i syryjskie więzienia zapełniły się zwolennikami generała Auna, a on
sam musiał uciekać za granicę, podążając śladami Amina Dżemajela, ostatniego
niezależnego i legalneg