polski_francuz
20.07.15, 22:18
Ech, lza sie w oku kreci. Tyle historii za nami: wpierw Castro, ktory goni Amerykanow. Potem nieudany atak w Zatoce Swin. Troche pozniej Rosjanie, ktorzy wioza rakiety by pomoc bratniemu ludowi kubanskiemu. I Kennedy, ktory umie te rakiety zatrzymac. Cala zimnowojenna historia lat 60-tych odchodzi do lamusa.
I Kuba otwiera swoja amasade w Waszyngtonie a Stany w Hawanie. Za ambasadami przyjdzie pewnie rozwoj stosunkow ekonomicznych.
I obie flagi amerykanska i kubanska znow lopocza obok siebie.
Kilka komentarzy sie nasuwa.
Rozwoj ekonomiczny Kuby zostal stlumiony amerykanskim embargo. Ale i sluzba zdrowia i sport (siatkarze, Alberto Juantorena...) sie bardzo rozwinely.
Wielu kubanskich emigrantow (a dzisiejszych Amerykanow) z Florydy nie wybaczylo Castro jego metod. I nie wszystkim sie otwarcie ambasad podoba.
W koncu jakze sie swiat zmienil od lat 60-tych ubieglego wieku.
Wprost niedopoznania.
PF