de_oakville
30.10.15, 17:33
Kiedy sie czyta na forum swiat wypowiedzi niektorych Polakow mieszkajacych za granica, niejednego czytelnika ogarnia zdziwienie. Przede wszytkim brak szacunku dla kraju zamieszkania. Opusciles Polske, mieszkasz np. we Francji - darz ten kraj szacunkiem, a jezeli
nie mozesz, to droga powrotna do Polski otwarta. Kpiny, ze Francja uwaza sie za "megamocarstwo" sa moim zdaniem nie na miejscu. Na swiecie istnieje ponad 100 panstw i Francja nalezy do pierwszej piatki panstw najsilniejszych militarnie. Polska nie nalezy. Kiedys Francja uwazana byla za najwieksze mocarstwo na swiecie (za Napoleona 1-szego, ale i potem). Prawda jest rowniez, ze na tle wiekszosci panstw swiata (takze i Polski) Francja to kraj "bardzo bogaty". Jezyk francuski byl kiedys pierwszym jezykiem swiatowym (i nadal jest swiatowym, choc juz nie pierwszym). Polski nie jest. Wielka Brytania to w porownaniu z XIX-to wieczna Anglia to "Mala Brytfana". Ale w porownaniu z Polska nadal wielka.
"Koty" wyrazajace opinie z pozycji "lwow" zasluguja ewentualnie na wybaczenie, gdyz tygrys lub lew nalezy przeciez do tej samej rodziny kotow. "Lew to jest kociak duzy" jak mawial Stefek Burczymucha. Wiekszosc z nas mieszkala kiedys w PRL-u, kraju bedacym prawie republika radziecka, co musialo sprawic, ze sporo Polakow zarazilo sie wtedy "wirusem" radzieckiej "imperialnej buty", ktora im do dzis "we krwi" pozostala. W PRL-owskiej telewizji korespondent z Moskwy mial zawsze przyjemny i "aksamitny" glos i ciagle podkreslal
"pokojowa, rozsadna i odpowiedzialna polityke Zwiazku Radzieckiego". Korespondent z Bonn, Londynu lub Waszyngtonu mial zawsze glos z lekka "oburzony" i mowil o "awanturniczej polityce" Straussa, Nixona i innych, traktujac ich niejako "z gory" niczym niegrzecznych "petakow".
"Kot" moze sobie udawac "lwa". A kogo ma udawac ktos o naturze zupelnie "niedrapieznej", taki "zajac" albo "krolik"? Nie istnieja przeciez krewniacy tych zwierzat o wielkosci lwa lub tygrysa, o podobnym ksztalcie glowy, nosa i pyska. Sa tylko wieksze zwierzaki o podobnych uszach - mul i osiol, ktorych jednak nikt nie chce ani udawac i nasladowac. Do klesk i uposledzen nikt sie nie przyznaje. A jednak te "wegetarianskie" zwierzaki, zywiace sie glownie trawa, maja przynajmniej satysfakcje, ze nie czychaja na czyjes zycie i mieso.