Gość: Eva
IP: *.d.pppool.de
21.09.04, 16:43
"Nie jest przypadkiem, że podobnie jak w czasach Stalina Moskwa jest nadal
uprzywilejowanym beneficjentem modernizacji i rozwoju. W przeciwieństwie do
niej inne rosyjskie miasta trwają w stagnacji".
Nie wszystko jest wina Stalina lub Putina, nie przesadzajmy. Istnieje, jak
wiadomo, kolosolna roznica w zagospodarowaniu regionalnym miedzy panstwami
centralistycznymi a federalnymi. Panstwa jak Francja,czy Polska maja, choc z
innego poziomu materialnego, podobne problemy jak Rosja. Cenrala wssysa
mozliwie najwiecej a peryferie sie zloszcza. W USA, Niemczech czy Szwajcarii,
rzady lokalne czlonkow federacji maja spora samodzielnosc w czerpaniu srodkow
(czesc podatkow idzie bezposr.do nich) oraz w ich wydatkowaniu.
"Ruch Putina cieszy się popularnością wśród elit, ponieważ schlebia on
interesom rządzącej kasty, która utożsamia własne dobro z panowaniem nad całą
Rosją (...). Dla tej elity (...)opór Czeczenów wobec rosyjskiego panowania
jest terrorystyczną zbrodnią".
Jesli p. Brzezinski uwaza, ze to jakas specyficzna cecha Rosji, to potwierdza
sie porzekadlo, ze najciemniej jest zawsze pod latarnia. A wystarczyloby
zmienic tylko nazwe krajow, szczegolnie w 2. zdaniu.
" Z tego dla Ameryki płynie podstawowa nauka - aby w Rosji kwitła demokracja,
jej sąsiedzi muszą być naprawdę bezpieczni, prawa mniejszości muszą być
respektowane, a rosyjscy demokraci nie mogą być ignorowani".
To jest chyba myleniem skutkow z przyczynami. Wydaje sie raczej, ze po to, aby
w Rosji kwitla demokracja, musi ona naprawde kwitnac w USA. USA tylko wtedy
beda skutecznie naciskac na reformy w Rosji, jesli beda autentycznie
zainteresowane jej demokratyzacja. Jesli natomiast panowie Bush i Putin
wybiora trockistowska metode permanentnej walki, kazdy dla swoich celow, to
WSKUTEK tego ani sasiedzi Rosji beda bezpieczni, ani prawa mniejszosci beda
respektowane.
Na razie niestety jest tak, ze krytyka Rosji z pozycji amerykanskich jest
coraz bardziej smieszna i groteskowa. I nawet p. Brzezinski, ktory po czesci
dostrzega, gdzie lezy problem ("Administracja Busha powinna obudzić się") nie
jest w stanie zmienic tego kabaretu.
P.S. Wszystkie faszyzujace rezimy sa do siebie podobne, tyle, ze faszyzm
wloski byl ich prekursorem. Ale Mussolini Mussolinim - gdzies sa granice
nasladownictwa - ja nie wierze, ze pociagi w Rosji beda chodzic punktualnie.