enter2016
27.02.17, 11:01
Terroryści z Rosji coraz bezczelniej sobie poczynają, po raz kolejny ostrzelali członków misji OBWE oraz ukradli drona, który służył do monitorowania strefy rozgraniczenia.
Ten bandycki napad jasno pokazuje naturę rosyjskiej agresji na Ukrainę. Podpisane przez Rosję porozumienia nie są warte papieru na którym zostały podpisane.
Do incydentu doszło w piątek (25 lutego) w rejonie kontrolowanym przez prorosyjskich separatystów, około 16 km na północny wschód od Doniecka, gdy patrol OBWE przygotowywał się do wypuszczenia drona. Dron miał dostarczyć informacji nt. uszkodzeń stacji uzdatniania wody – sami obserwatorzy Organizacji nie mogli tam dotrzeć z powodu braku gwarancji bezpieczeństwa i dużego prawdopodobieństwa zagrożenia minami (obecność min uniemożliwia zresztą członkom misji dostęp do wielu miejsc w Donbasie). Ponadto obserwatorom OBWE zagrożono bronią, a jeden z uzbrojonych napastników oddał strzały w ich kierunku.
Szef misji w Donbasie Ertugrul Apakan potępił incydent jako „bezpośrednie zagrożenie dla życia odważnych mężczyzn i kobiet, którzy czynią wiele, by przynieść pokój na wschodzie Ukrainy”.