felusiak1
01.12.19, 22:55
Temat tzw kryzysu klimatycznego ciagle rabany jest na pierwszych stronach. Teraz mówią, ze sprawa jest poważna i do końca stulecia zajdą poważne zmiany. I jak ja mam w to wierzyć skoro wczoraj mowili mi, ze zostalo 12 lat a potem jak mowia rosjanie będzie pizdjec. To ile lat zostalo?
I tu istotna staje sie wiarygodność propagatorów kryzysu klimatycznego. Jak można wierzyć ludziom, ktorzy kazdego dnia uprawiają propagande zagłady malując linie wybrzeża kiedy poziom wody podniesie się o 7 metrow po stopnieniu lodow Grenlandii. Jak wierzyć kiedy mówią, że poziom oceanu w Newport, RI podniosl się o 25 centymetrow ale o dziwo nie podniosl się w Bostonie i Nowym Jorku? Pagorkowata woda?
I jak wierzyć w te prognozy kiedy ich propagatorzy postulują kary więzienia dla sceptykow?
I jak można traktować poważnie propagatorow kryzysu, którzy postuluja odejście od paliw kopalnych i jednocześnie są absolutnie przeciwni energii nuklearnej. To skąd sie ta energia weźmie?
W takich sprawach wiarygodność jest bardzo ważna. Bez tego nie ma możliwości dotarcia do świadomości szeokiej publiczności.