polski_francuz
19.12.20, 09:56
Zanim sie wszyscy dadza zaszczepic i nabiora odpornosci przeciwki wirusowi, wiesci z Europy nie sa dobre. We Francji liczba zakazonych/dzien (za instytutem Hopkinsa cytowanym przez dzisiejszego Spiegla) wynosi 13 000 (w tym nasz prezydent) dodajmy, ze miala byc 15 grudnia 5 000, w Niemczech jest 25 000 siejac blady strach wsrod politykow, zas we Wloszech - 17 000.
Co robic? Ano wielu w Niemczech (wsrod nich wirusolog i epidemiolog Drosten) uwaza, ze trzeba wprowadzic bardzo ostry lockdown aby przerwac lancuch zakazen i doprowadzic do wartosci 10 zakazen dziennie/(milion mieszkancow na dzien) co daje w Niemczech okolo 800 zakazen/dzien. Zdaniem ich ekonomia sie poprawi jak sie zmniejszy liczba zakazen wirusem. Przykladem jest np. Nowa Zelandia.
Popatrzmy sie zatem jak wyglada sytuacja u pani Ardern (grafik ponizej). Ano wyglada dobrze bo prawie nie ma zakazen. Podobnie jest w, znanym mi, austrlopiteckim Melbourne. Jak osiagnieto ten stan? Ano, zacytujmy the lockdown implemented in New Zealand was remarkable for its stringency and its brevity Trzeba dodac, ze niezbyt duza liczba mieszkancow ulatwila takze dobra analize statystyczna pandemii.
A wiec powtorzmy pytanie: co dalej z korona? Ano, wyglada na to, ze czeka nas (zaczynajac od Niemiec) bardzo twardy "lockdown" na jakis, niezbyt dlugi, czas. A potem juz wirus sie podda. I szczepionka go dobije.
Zobaczymy
PF