polski_francuz
11.12.21, 09:58
Kilka miesiecy temu Stany wyrzucily Francje z kontraktu na 56 mld € na lodzie podowodne o napedzie nuklearnym dla Australii. To byl potezny cios ponizej pasa. Ale prasa i australijscy koledzy zaczeli tlumaczyc, ze to region Pacyfiku. Ze w tym regionie szykuje sie konfrontacja czy wojna z Chinami. I ze zblizenie krajow anglosaskich jest wlasciwie koalicja by obronic nasza cywilizacje przed wzrostem chinskiej potegi.
No ale i ta analiza i to tlumaczenie zawalilo sie tego ranka w gruzy. Okazuje sie, ze Stany proponuja Grecji sprzedaz fregat za blisko 3 mld €, mimo ze Francja podpisala juz wstepna umowe na te sprzedaz pod koniec wrzesnia tego roku.
Niezbyt dobrze rozumiem czemu tym razem sie podwaza sojusz i osmiesza sojusznika. Dodajmy, ze w handlu trzeba sie trzymac umow a sojusznik to jest ten ktoremu sie pomaga. Jaki jest sens zatem podwazania francuskiej umowy z Grecja?
Bo Grecja graniczy z Turcja a tam islamski dyktator Erdogan? Bo z Grecji niedaleko do letniej rezydencji lysawego blondyna rzadzacego Rosja? Bo prezydent Stanow zapomnial, ze Francuzi podpisali kontrakt? A moze latwiej jest dac w morde Francuzom niz na ten przyklad talibanom?
Trudno zrozumiec.
PF