bmc3i
25.02.25, 01:28
Jeśli ktoś oglądał wystąpienie nowego konserwatywnego kandydata na kanclerza, nie dało się nie zauważyć zmiany tonu. Friedrich Merz nie owijał w bawełnę mówiąc o wtrącaniu się Trumpa, Muska i Vance'a w niemieckie wybory, porównał je rosyjskiego mieszania się w nie, jako bardziej brutalne i bezpardonowe niż putinowskie.
Niemal wprost też mówił, ze wobec współpracującej z Rosją obecnej amerykańskiej administracji, być może konieczne będzie utworzenie nowego europejskiego bloku obronnego. Mówił o tworzeniu silnej i bardziej zjednoczonej Europy, która pierwszy raz w historii być może będzie zmuszona być asertywną wobec MAGA'owskich USA.
To było prawdopodobnie najsilniejsze wystąpienie jakiegokolwiek kanclerza Niemiec w sprawach międzynarodowych, od czasów Helmuta Kohla, z tej samej partii.
W tym samym czasie, w Białym Domu prezydent Francji Macron w obecności Donalda Trumpa przejechał się na konferencji prasowej po Trumpie, wyjaskrawiając jego kłamstwa w szeroko rozumianej sprawie wojny na Ukrainie. Nie wiem, czy magowskie media transmitowały tę konferencję z Białego Domu na żywo, ale jeśli tak to uniwersum MAGA prawdopodobnie po raz pierwszy od 2 lat, usłyszało prawdę o tej wojnie.