borrrka
23.03.25, 10:16
Tekst linku
Tak zwykł mawiać mój lekarz domowy, Turek właśnie, w bratnim Rajchu, gdy kolejny raz wybierał się na urlop do Turcji.
To był oczywiście żar,t wykpiwający problemy językowe nowych imigrantów, ale wpisywał się w moje sympatie do Turków.
Może to genetyka i wpływ tureckich najeźdźców na DNA moich kresowych prababek, ale zawsze czułem do nich dużą sympatię - nawet, gdy razem pracowaliśmy na sztokholmskim mega-zmywaku Södersjukhuset imponowali mi swoją solidarnością i podobnym do Polaków stosunkiem do historii.
W mojej osobliwej hierarchii byli zaraz obok Finów i Mannerheima, brylującego na warszawskich salonach.
Dlatego bardzo podoba mi się koncepcja wzrostu roli wschodnioeuropejsko-tureckiego NATO.
Nie, żebym był antyamerykański, ale Turcja bliżej.
I mentalnie nam bliżej, zapewniam.