igor_2025
03.05.25, 14:27
""many of our allies and friends are celebrating May 8th as Victory Day, but we did more than any other country, by far, in producing a victorious result" in the Second World War.
"We won both wars, nobody was close to us in terms of strength, bravery or military brilliance, but we never celebrate anything," he added. "That's because we don't have leaders anymore, that know how to do so! So we are going to start celebrating our victories again!"
www.bbc.co.uk/news/articles/cy9vzrxxjdwo
Co w jezyku polskim brzmi tak:
"Wielu naszych sojuszników i przyjaciól obchodzi 8 maja jako Dzien Zwyciestwa. Ale to my zrobilismy najwiecej, aby wygrac II wojne swiatowa niz jakikolwiek inny kraj. Nieporównywalnie wiecej... Wygralismy obie wojny. Nikt nawet nie zblizyl sie do nas sila, odwaga i umiejetnosciami wojskowymi. Ale nie swietujemy niczego ..."
Wiec w dniu urodzin Trumpa, ktore tylko przypadkiem zbieglo sie z 250 leciem US Army, odbiedzie sie parada wojskowa.
Do zwyciestwa Trumpa w obydwu Wojnach swiatowych, warto dodac i chyba decydujacy jego wjklad w rozwaleniu Bastylii w Paryzu.
Trump naprawde da sie lubic!
Tylko dzis rano w angielskiej TV wystepowal jakis gosc, ktory dosc nisko ocenil wklad USA w i WS. On mowil, ze angielskie dowodctwo wojskowe bylo przerazone slabym przygotowaniem amerykanskich zolnierze, i zeby nie dopuscic do masakry, trzymali ich z dala od aktywnych dzialan bojowych, zanim czemus nie naucza sie. Wiec albo ten Angol klamia, albo Trumpowi cos przysnilo sie.