borrrka
03.12.25, 10:21
Zakupy wysyłkowe w bratnim Kitaju są tak bajecznie tanie, jak w PRL dla "powracających" z saksów.
I do tego wybór duży.
Kupiłem parę sztuk i - jak to ludzie z głębią intelektualną - zaczynam mieć problemy.
Przecież to musi być oszustwo!
Jeszcze się taki taki Keynes, czy inny Sachs nie narodzili, co potrafią zalać Yurop towarem za 1/3 ... 1/5 ceny na początek.
Wygląd w porządku, jakość trudno ocenić po paru tygodniach, chyba że to "nasi" w Europie tak dymają klienta?
PS. Idzie dłużej karawaną przez Gobi, ale punktualnie.