borrrka
11.07.26, 10:58
Moim celem jest ukazanie prawdziwego oblicza wielkoruskiego szowinizmu - zły komentator napisałby wrednej, kacapskiej mordy, ale to nie ja.
Nie pozwala mi osobista kultura i miłość do braci Słowian znad Leny, Obu i Irtysza..
No, może nie przesadzajmy z tymi Słowianami.
Bo, jak poskrobać, wychodzi podobno mongolskie DNA:)
Natchnął mnie grażdanin Domogarow, czyli hoffmanowski Bohun.
Miłośnik Polski i Polaków ... wróć!
Już nie miłuje pszeków.
Putina pokochal.
Podobnie bożyszcze polskiego inteligenta, Nikita Michałkow wrócił na łono Wowy.
To jest jakiś ogólniejszy polski problem - nawet Andrzej Wajda w filmie o Katyniu wynalazł propolskich radzieckich.
Chwilowo przeszło, ale rusofilia to jak dżuma w naszej Bolandzie.
Nawet wieszcz pisał "do przyjaciół Moskali", a to tacy przyjaciele, że k...a wrogów już nie szukam!
Był męczennik za miliony, łagiernik Sołżenicyn - i co wyszla mordka szowinistyczna, jak drut!
Uwielbiany przez Polki, Bułhakow, koncentrował się głównie na Chochłach, ale okazji, by dokopać Pszekom nie odpuścil.
Nawet lilia biała humanitarna Lew Tołstoj w młodości zachęcał do zaprowadzenia porządku nad Wisła (1863).
Fakt, bez nadmiernego przekonania.
Mial oczy i uszy.