Gość: ABE
IP: *.directories.co.nz / *.directories.co.nz
12.01.05, 23:46
W odpowiedzi na wyzwanie komentujemy kwestie Wolnosci Gospodarczej z artykuly
pana Wierzbickiego z Gazety Polskiej (online). Biedronki tez to dotyczy.
"Naszy idealem jest wolnosc. Nie ma wolnosci bez wolnosci gospodarczej. (...)
NIe przeszkadzac ludziom w tworczym dzialaniu, dac szanse niewidzialnej rece
rynku, trzymac panstwo na dystans od gospodarki, zatrzymac zgubny process
wykanczania prywatnych firm przez przepisy produkowane w ministerstwach."
Glowne zarzuty to mieszanie i generalizowanie pojec. Moze slogany jak powyzej
sa niezbedne w kampaniach politycznych, kiedy mowi sie do w miare
prymitywnego motlochu, ale juz spisane manifesto wymaga troche wiecej
finezji.
Po pierwsze: "wolnosc gospodarcze"
Sprecyzujmy, ze chodzi tu tylko o wolnosc dla producenta i pracodawcy. To
jest bardzo jednostronnie pojeta wolnosc gospodarcza. Co na temat wolnosci
gospodarczej konsumenta i pracownika. Sa oni przeciez niezbednymi elementami
zdrowej gospodarki rynkowej. Co z nimi? Ano pan Wierzbicki couldn't care
less. A zatem dajmy wolnosc (czyli w tlumaczeniu system bezprawia i rozboju
przedsiebiorcow)aby przedsiebiorcy produkowali i sprzedawali konsumentowi pod-
standardowe produkty, buble, zeby mogli sobie zmyslac jakie skladniki sa w
zywnosci, ktora dostarczaja na rynek, czy ta zywnosc jest GM czy tez nie, czy
w zabawkach ktorymi obdarzaja nasze dzieci sa elementy toksyczne. To jest ich
prawo, czyli wolnosc bo wg pana Wierzbickiego panstwo nie ma prawa stwarzania
przepisow, ktore by takowa dzialnosc regulowaly w celu ochrony konsumenta.
Nie bedzie praw o jakosci, nie bedzie praw o tym jak reklamowac i jaka
informacje podawac do publicznej wiadomosci. Czyli bedzie mozna klamac (co
pan Wierzbicki szczegolnie podkresla) i na tym klamstwie robic kase, nawet
jesli bedzie to szkodliwe dla tej przeciwleglej grupy interesow na rynku,
czyli konsumentow (bez ktorych tak na dobra sprawe producenci nie maja racji
bytu). Mhmm, niezly pomysl.
Idzmy dalej, nie przeszkadzajmy 'ludziom w tworczym dzialaniu' przepisami.
Moze to i dobry pomysl jak sie operuje w systemie malych firm i rzemieslnikow
z rowno rozlozonymi silami, ale co bedzie jak Polska ekonomia posunie sie o
krok do przodu i zaczna wylaniac sie "liderzy", czyli monopole. Jako ze nie
bedzie przepisow popierajacych konkurencje, monopolisci beda mogli:
a) zniszczyc konkurentow (podkopac ich ceny itd)
b) narzucic wlasne warunki gry dla konsumentow, ktorzy straca wolnosc wyboru
miedzy towarami od konkurujacych producentow (czyli eskalacja cen, brak
konotroli jakosci i zaniechanie szukania i wdrazanie nowszych, lepszych
rozwiazan - bo po co?).
Idzmy jesczze dalej z ta wspaniala idea absolutnej wolnosci gospodarczej w
pojeciu pana WIerzbickiego. Jako ze Panstwo nie moze wprowadzac przepisow o
zatrudnieniu, nikt nie zmusi pracodawcow do placenia minimum plac,
finansowania okresu wypoczynku, wychowania dzieci, szkolenia zawodowego.
Dysputy pracy beda odbywaly sie krotko i zwiezle, i konczyly monotematycznie
na wyrzuceniu z pracy. Tych niezdolnych do pracy Panstwo nie bedzie mialo
prawa finansowac. Beda zasady naturalnej selekcji. Obciales sobie noge na
maszynie w pracy? Tough luck, mate! You're as good as dead. To jest wlasnie
nie-ingerencja panstwa we wszelkie rozgrywki w gospodarce. ALe utrzymasz sie
sam, albo....
Pomijaj przeslanki natury humanitarnej, jak mozna sie spodziewac ze
taki "dziki zachod' na rynku pracy moze w jakimkolwiek sensie sprzyjac
pomyslnosci ekonomicznej kraju jako calosci? Bezmyslna, destrukcyjna
ekspoloatacja sily roboczej (fizycznej i umyslowej) zostala zarzucona we
wszystkich krajach rozwinietych juz dawno. Panstwo ingeruje, i tym sposobem
utrzymuje zdrowy balans na rynku pracy miedzy pracodawca a pracownikiem. Ale
nie w Utopii Wolnosci pana WIerzbickiego bo to 'zgubnie wykonczyloby prywatne
firmy przez przepisy produkowane w ministerstwach'. Hmm...
"Zadne rozdawnictwo, zadna kielbasa wyborcza, zadna cudowna metoda dzielenia
nie pomoze na to, ze zarabiamy siedem razy mniej niz obywatele Niemiec,
Francji, Holandii. Tylko gigantyczny wysilek tworczy moze zasypac te
przepasc. Aby rozdawac trzeba przedtem miec".
Coz za naiwne myslenie? Znowu mylenie pojec. Czy mowi tu pan WIerzbicki o
zarabianiu pracownikow (mysle, ze tak bo ma statystki - 7 razy mniej). Nie
mowi wiec o zarabianiu przedsiebiorcow (zyskach). CHoc moze jednak.... mowi o
przedsiebiorcach bo mowa o "wysilku wytworczym" (dziwny stwor slowny ale
odnoscic sie musi niezawodnie do przedsiebiorcow). A zatem co wynika z tego
jakania, bo pan WIerzbicki boi powiedziec sie tego wprost. Ja mu pomoge.
Wynika tyle: przedsiebiorcy maja bronic sie rekami i nogami
przed "rozdawnictwem" dla obywateli, czyli zero podatkow z tytulu komercyjnej
dzialalnosci. Jesli juz jakies podatki ma sie placic (bo wkoncu ma sie to
cholerne Panstwo do obrony i awantur militarnych po Swiecie) to te podatki
maja byc w lini prostej podatki od dochodu. Przypuszczam, ze pan WIerzbicki
szepcze nam tu do ucha: "zadnego VATu, zadnych oplat do skarbu panstwa na
pracownikow i ich zabezbieczenie na wypadek smierci, starosci czy choroby,
zadnych oplat z tytulu prowadzenia dzialnosci gospodarczej w danym Panstwie.
Tylko zwykly podatek dochodowy. W ten sposob oczywiscie nie bedzie mowy
o "rozdawnictwie" i wtornym rozdzielaniu funduszy. No, no, "wysilkiem
wytworczym zasypiemy przepasc" niedoborow finansowych, i jakims cudem przy
okazji, uda mam sie produkty tego gigantycznego wysilku wytworczego sprzedac
obywatelom, z ktorymi nie chcemy sie dzielic kasa na zakup tychze produktow.
Hm.... Juz w 1929 zdano sobie sprawe ze tak dlugo sie nie pociagnie.
"(...) jak bedzie wolna przedsiebiorczosc, to zaraz inne problemy poznikaja,
ze poza gospodarka nic tak naprawde sie nie liczy, ze zbedna jest nawet
demokracja"
I w tym momencie mozg sie zaczyna lasowac bo wkraczamy w realmy umyslu
maniaka anarchisty.