Dodaj do ulubionych

Niemiecka gospodarka wraca do gry

IP: *.ipt.aol.com 18.01.05, 16:21
OK, ide zastrzelić mojego profesora ekonomii !!!
Zapłaciłem łachowi za to, żeby nauczył mnie , że słaba waluta sprzyja
eksportowi a silna waluta eksport wstrzymuje.
Tymczasem ostatnie dane mówią o rekordowo słabym dolarze , który osłabil
amerykański eksport i rekordowo silnym euro i złotym, ktory eksport
wzmocnił ......

Jak miło buzuje ogień w kominku kiedy palą się tam książki o ekonomii...


Obserwuj wątek
    • Gość: Peer Re: Niemiecka gospodarka wraca do gry IP: *.dip.t-dialin.net 18.01.05, 16:30
      jakosc i inowacyjnosc towaru decyduje o
      jego sukcesie a dopiero pozniej jego cena.
    • Gość: Eva Re: Niemiecka gospodarka wraca do gry IP: 134.155.41.* 18.01.05, 16:34
      Gość portalu: LastBoyScout napisał(a):

      > OK, ide zastrzelić mojego profesora ekonomii !!!
      > Zapłaciłem łachowi za to, żeby nauczył mnie , że słaba waluta sprzyja
      > eksportowi a silna waluta eksport wstrzymuje.
      > Tymczasem ostatnie dane mówią o rekordowo słabym dolarze , który osłabil
      > amerykański eksport i rekordowo silnym euro i złotym, ktory eksport
      > wzmocnił ......
      > Jak miło buzuje ogień w kominku kiedy palą się tam książki o ekonomii...

      To dowcipny komentarz.
      A tak na serio: o wielkosci eksportu decyduje w 1. rzedzie jakosc produktow,
      ich marka na rynkach i zaufanie konsumenta. Zwlaszcza gdy gdychodzi o produkty
      z najwyzszej polki cena jest ZAWSZE na 2. a nie na 1. miejscu, bo dochodza tu
      jeszcze snobizmy, na ktore firma latami pracuje wysoka jakoscia i stwarzaniem
      stosownej aury. Na przyklad: Jesli kogos stac na auto kultowe jakim jest
      Porsche to jest mu dosc obojetne, czy np. zamiast 160.000 $ bedzie ono
      kosztowac 170.000 lub tez 150.000. Dla bogatych miesci sie to w zakresie bledu
      statystycznego.

      Pisze to bez zadnej zlosliwosci - USA nie maja co eksportowac, wiec nawet
      najnizsze ceny $ malo pomoga. Jesli nie liczyc broni, licencji i oplat oraz
      produktow przem. rozrywkowego nie bardzo moga konkurowacc na swiatowych
      rynkach.
      • Gość: kb Eva, mylisz sie IP: 69.156.109.* 18.01.05, 16:46
        USA nieustannie zwieksza swoj najcenniejszy towar eksportowy, jakim jest
        DOLLAR.
        • Gość: wan Re: Eva, mylisz sie IP: *.udn.pl 18.01.05, 17:01
          USA już dawno wyeksportowały swoje... FABRYKI (głównie na Deleki Wschód) Stąd
          ich eksport/import jest quasi wewnętrzny.
        • Gość: Bartek cos ostatnio dolar spada IP: 195.190.143.* 18.01.05, 17:21
          >najcenniejszy towar eksportowy
      • Gość: LastBoyScout Re: Niemiecka gospodarka wraca do gry IP: *.ipt.aol.com 18.01.05, 17:22
        Czy to na pewno ta sama Eva ?!!!
        Zdecydowanie wolę rozmawiać ... z damą ....

        Masz rację, że wartość waluty jest sprawą drugorzedną, bo zależną od tak wielu
        pobocznych czynników .....
        Masz też oczywiście rację, że każdy woli kupować produkty najwyższej jakości .
        Kwestią nie jest jednak jakośc sama w sobie a jej RELACJA POMIĘDZY CENĄ A
        JAKOŚCIĄ bo produkcję NIE kupuje garstka najbogatszych ona których się
        powołujesz a całe w dodatku BIEDNIEJĄCE narody .....
        Korzystna relacja ceny do jakości powstaje TYLKO wtedy kiedy umiejętnie łączy
        sie trzy parametry: organizację pracy, wysoką technologie wraz niskimi kosztami
        produkcji.
        Jak długo Niemcy będą socjalistyczne tak długo ostatni parametr nie może byc
        konkurencyjny wobec świata.

        Co do amerykańskiego eksportu to faktycznie Amerykanie kupują i sprzedają
        pieniadze ale niekoniecznie .... dolary ....pomyśl o tym dłużej,
        KB ....naprawde warto....

        Przy okazji przytoczę bardzo pouczającą anegdotę ...
        Kiedy w czasie ostatniej wojny Niemcy zaczeli ponosić klęski Hitler zapytał
        jednego ze swoich generałów jak to może sie dziać, żę niezwyciężoną, świetnie
        wyposażoną i wyszkoloną armie niemiecką pokonuje banda głodnych ruskich bojców
        w połatanych kamaszach w rozlatujących sie czołgach....
        Niemiecki generał odpowiedział wtedy Hitlerowi: Aby to zrozumieć trzeba iść na
        na ....pole walki..... Piękno, solidność niemieckiego sprzętu wojskowego to
        rzecz zupełnie zbędna w czasie krótkiej ofensywy. Wtedy liczy się
        tylko ...ilość czołgow i żołnierzy gotowych na śmierć ......
        • Gość: ZZ do LastBoya IP: *.top.net.pl 18.01.05, 17:34
          Nie każdy wie, ale w tych niemieckich produktach (zresztą eksportowanych w dużej
          mierze wewnątrzunijnie) siedzi wiele amerykańskiej myśli technicznej.
          Oczywiście, Niemcy się do tego nie przyznają i nic w tym dziwnego.

          A co do tej wojennej anegdotki, to Sowieci górowali nad Wehrmachtem nie tylko
          ilościowo ale także jakością broni. Owszem, niemiecki przemysł zbrojeniowy
          produkował arcydzieła techniki ale w niewielkich ilościach.

          Czy wiesz, że wyprodukowano tylko 1300 Tygrysów? I że jednocześnie walczyło nie
          więcej niż 90? Reszta albo jeszcze nie istniała, albo już nie istniała, albo
          była w transporcie lub w naprawach.
          • Gość: LastBoyScout Re: do LastBoya IP: *.ipt.aol.com 18.01.05, 17:59
            Spodziewam się , ze amerykańska technologia tak samo jak finanse to rzecz
            celowo niedoceniana przez wielu, rowniez na tym forum.

            Nie wiem zbyt wiele i szczerze mowiąc aż mi trudno uwierzyć (ale ci wierze !),
            ze Rosjanie mogli byc lepsi w jakości broni od Niemców.

            Anegdote przytoczylem wlaśnie jako dowod, ze jakość produktu może byc
            paradoksalnie jego ...wadą, jezeli producent żle odczytuje potrzeby rynku.
            Co wiosne ide do sklepu ogrodniczego i podziwiam niemieckie ...grabki do liści
            za 30 dolarów. Sa piekne: solidne , dobrze wyważone, sprawne, kolorowe....
            Mogę też kupić chińskie za $3 i amerykańskie za $7. Kalkuluje więc.
            Chinskie rozlecą się po jednym grabieniu. W amerykańskich złamie sie (pewnie
            chinski albo brazylijski) trzonek. Niemieckie grabki posłużą pewnie 5 lat.....
            W efekcie kupuję amerykańskie grabie i ....dodatkowy solidny trzonek, wystarczy
            na przynajmniej 3 lata ....
            Konsument jest logiczny ......
            • Gość: ZZ Re: do LastBoya IP: *.top.net.pl 18.01.05, 19:45
              Uprzedzenia i ploty, zwłaszcza z ideologicznych, lewackich pozycji, to jedno.
              Ale fakty to drugie. Ja akurat mam dostęp do dokumentów baaaardzo potężnego
              niemieckiego koncernu (nazwy nie wyjawię) i WIEM, że opiera się na amerykańskim
              wsadzie.

              Co do rosyjskiej i niemieckiej broni z czerwca 1941: tygrysy i pantery nie były
              nawet zaprojektowane, niemieckie czołgi miały słabe silniki benzynowe, o słabych
              armatkach krótkiego zasięgu (PzKpf-1 nie miał w ogóle działka, PzKpf-2 miał
              działko kalibru 20 mm, "trójek i czwórek" Niemcy mieli zaledwie 800). Tymczasem
              Stalin miał potężne czołgi KW-1 (działo kalibru 120 mm) oraz KW-2 (kaliber 152
              mm - rekord do tej pory nie pobity). Czołgi te zostały zapomniane, bo przeczyły
              tezie o "nieprzygotowaniu ZSRR do wojny" i chronicznemu umiłowaniu pokoju przez
              ten kraj. Jednakże o czołgach KW-1 i KW-2 można wiele poczytać w internecie,
              choć często są oznaczane jako KV (od inicjałów Klimenta Woroszyłowa). Haubica
              czołgu KW-2 była przeznaczona do rozwalania bunkrów w Prusach Wschodnich, co
              przeczy tezie o obronnym charakterze zbrojeń Stalina.

              Inny przykład jakości sowieckiej broni:
              Broń niemiecka była wykonywana z dużą dokładnością (toczenie, szlifowanie,
              rozwiercanie) ale po wpadnięciu do wody karabin wymagał rozebrania i szybkiego
              oczyszczenia. Tymczasem strzelecka broń sowiecka była wykonana z dużymi luzami,
              co czyniło ją odporną na piasek, pył i błoto.

              Aha, jeszcze tak zwane katiusze czyli organy Stalina. Pierwotnie były to pociski
              do wystrzeliwania z bombowców nurkujących Pe-2, zresztą późniejszy Ił-2 też ich
              używał. Celność była znacznie lepsza niż przy wystrzeliwaniu z wyrzutni naziemnych.
            • Gość: Thea do LastBoySco Re: do LastBoya IP: *.anon-online.org 18.01.05, 20:21
              > Spodziewam się , ze amerykańska technologia tak samo jak finanse to rzecz
              > celowo niedoceniana przez wielu, rowniez na tym forum.

              odpowiedz
              Za co ja mamy cenic?
              W wielu dziedzinach jest przezytkiem, co powiesz na temat europejskiej
              tehnologii i inowacji np. Eurofighter (produkt z EADS) vs (przeciwnik ameryk)
              F-15 Striek Eagles.

              > Co wiosne ide do sklepu ogrodniczego i podziwiam niemieckie ...grabki do liści
              > za 30 dolarów.
              Ale wybrales poröwnanie technologii i inowacji
            • Gość: Eva Re: do LastBoya IP: 134.155.41.* 18.01.05, 21:03
              Gość portalu: LastBoyScout napisał(a):

              > Spodziewam się , ze amerykańska technologia tak samo jak finanse to rzecz
              > celowo niedoceniana przez wielu, rowniez na tym forum.
              > Nie wiem zbyt wiele i szczerze mowiąc aż mi trudno uwierzyć (ale ci wierze !),

              Czysbyc s podejrzeewal, ze Mercedes, BMW lub Porsche to amerykanska mysl
              techniczna, ktora nie mogla przebic sie we wlasnym kraju?

              > Co wiosne ide do sklepu ogrodniczego i podziwiam niemieckie ...grabki do
              >liści za 30 dolarów. Sa piekne: solidne , dobrze wyważone, sprawne,
              >kolorowe....Mogę też kupić chińskie za $3 i amerykańskie za $7. Kalkuluje
              >więc. Chinskie rozlecą się po jednym grabieniu. W amerykańskich złamie sie
              >pewnie chinski albo brazylijski) trzonek. Niemieckie grabki posłużą pewnie 5
              >lat..... W efekcie kupuję amerykańskie grabie i ....dodatkowy solidny trzonek,
              >wystarczy na przynajmniej 3 lata ....
              > Konsument jest logiczny ......

              A to ciekawe! Gdzie tu logika skoro kupujesz nie znajac ceny trzonka oraz kraju
              jego producenta.
              • Gość: LastBoyScout Re: do LastBoya IP: *.ipt.aol.com 18.01.05, 22:49
                Czepiasz sie babo ....
                • Gość: Eva Re: do LastBoya IP: 134.155.41.* 18.01.05, 23:15
                  nie, pokazuje dziadowi, co to logika
                  • Gość: LastBoyScout Re: do LastBoya IP: *.ipt.aol.com 18.01.05, 23:55
                    >>>A to ciekawe! Gdzie tu logika skoro kupujesz nie znajac ceny trzonka oraz
                    kraju jego producenta. <<<

                    ....Nie trzeba znać kraju producenta hmmm... trzonka... wystarczy go pomacać
                    aby się przekonać o jego twardości ...pamiętasz jeszcze Evuś jak to się
                    robi? ;)
                    • Gość: Eva Re: do LastBoya IP: 134.155.41.* 19.01.05, 00:02
                      Teraz rozumiem, czemu chodzisz po grabki i nabwasz, tak przy okazji, "
                      dodatkowy solidny trzonek". Kazdy sobie radzi jak moze, a Viagra nie chce
                      staniec, przeklete patenty amerykanskie.
                      • Gość: LastBoyScout Re: do LastBoya IP: *.ipt.aol.com 19.01.05, 00:24
                        Evuś to nie tak.
                        Dodatkowe trzonki to potrzebują zdziwaczałe, złośliwe baby bo kto z normalnym
                        członkiem (znaczy sie trzonkiem) chciałby takie uszcześliwiać ....

                        A co amerykańskich patentów to muszą one być znakomite i nie mieć żadnej
                        konkurencji skoro tak bardzo się je chroni ....

                        Byłaś kiedyś w Stanach? Warto. Można poznać wiele tutejszych patentów i wiele
                        się nauczyć...... ;)
          • Gość: TomiK Re: do LastBoya IP: 66.51.57.* 18.01.05, 18:20
            Tak off topic. Ta wzmianka o Tygrysach to dowod na to jak bardzo jakosc moze
            gorowac nad iloscia. Do konca wojny wyprodukowano tylko 1300 Tygrysow (wg innych
            danych nieco ponad 1400) i jednoczesnie ponad 49 tysiecy amerykanskich Shermanow
            i ponad 54 tysiace radzieckich T-34. Jednak to wlasnie te nieliczne Tygrysy
            staly sie budzaca postrach legenda pola walki. Niemcy tak dlugo opierali sie
            falom zolnierzy i stali wlasnie dzieki swietnej jakosci swojej broni.
            • Gość: ZZ do TomiKa IP: *.top.net.pl 18.01.05, 19:56
              Skoro już się rozgadałem na temat historii zbrojeń, to odpowiem i tobie:
              Starcia czołg na czołg wyglądały bardzo efektownie na filmach, w rzeczywistości
              były rzadkością. Czołg przeznaczony jest głównie do zwalczania polowych umocnień
              piechoty. Sowieckie statystyki z II wojny światowej mówią, że 70 % wystrzelonych
              pocisków to były odłamkowe, natomiast 30 % przeciwpancerne (kto chce, może
              obejrzeć wszystkie odcinki "Czterech Pancernych" i policzyć oddane przez Rudego
              strzały).
              Do walki z czołgami służą działa stacjonarne albo samobieżne oraz oczywiście
              lotnictwo. Nawet najlepsze Tygrysy i Königstigery nie mogły nic zrobić przeciwko
              bombowcom i ostrzałowi z haubic. Stąd też Amerykanie nie starali się uczynić
              Shermanów potężniejszymi. Zresztą mieli superciężki czołg Pershing, tylko jedna
              sztuka została przez niemieckie działo (Nashorn) rozbita. Zresztą Pershingi
              mogły być użyte przeciwko sowieckim IS-2 i z pewnością zdałyby egzamin.

              Tygrys nie był uważany za czołg idealny. Wielkim mankamentem była bardzo mała
              prędkość obrotowa wieży. Ponieważ w rzucie Tygrys miał kształt zbliżony do
              kwadratu, bardziej opłacało się wykonywać skręty wozem w miejscu, co jednak
              czyniło czołg przydatnym tylko do walki w pozycji nieruchomej czyli w
              zasadzkach. Fatalny był silnik (marki Maybach - tu pozdrowienia dla wszystkich
              wielebnych właścicieli limuzyn Maybachów) - palił 10 litrów benzyny na 1 km w
              terenie i wymagał rozgrzewania co 3 godziny. Działo było potężne, pancerz mocny,
              ale i tak Tygrys był bezbronny wobec bomb lotniczych i artylerii haubicznej.
        • Gość: Eva Re: Niemiecka gospodarka wraca do gry IP: 134.155.41.* 18.01.05, 20:56
          Gość portalu: LastBoyScout napisał(a):

          > Czy to na pewno ta sama Eva ?!!!

          Dales dowcipny komentarz a ja to doceniam.

          > Kwestią nie jest jednak jakośc sama w sobie a jej RELACJA POMIĘDZY CENĄ A
          > JAKOŚCIĄ bo produkcję NIE kupuje garstka najbogatszych ona których się
          > powołujesz a całe w dodatku BIEDNIEJĄCE narody .....

          Nie do konca przestudiowales ksiazki z ekonomii przed spaleniem. Istnieja rozne
          segmenty rynku o ZUPELNIE roznej elastycznosci cenowej. Niemcy eksportuja
          glownie(choc nie tylko) w segmencie wysokim i najwyzszym. A te sa malo, badz
          zupelnie nieelastyczne cenowo. Taka jest prawda i innej prawdy nie ma.

          • Gość: LastBoyScout Re: Niemiecka gospodarka wraca do gry IP: *.ipt.aol.com 18.01.05, 22:49
            Masz racje Evo......
            • Gość: Eva Re: Niemiecka gospodarka wraca do gry IP: 134.155.41.* 18.01.05, 23:02
              OOO!!!
              Umiejetnosc przyznania racji to trudna i rzadka sztuka.
              • Gość: LastBoyScout Re: Niemiecka gospodarka wraca do gry IP: *.ipt.aol.com 18.01.05, 23:05
                Cały (unikalny) ja! :)
                • Gość: Eva Re: Niemiecka gospodarka wraca do gry IP: 134.155.41.* 18.01.05, 23:14
                  OO!!!
                  Teraz poznaje - po skromnosci
                  • Gość: LastBoyScout Re: Niemiecka gospodarka wraca do gry IP: *.ipt.aol.com 18.01.05, 23:46
                    Do tego dewastująco przystojny .... :)
      • schlagbaum Re: Niemiecka gospodarka wraca do gry 19.01.05, 07:18
        Gość portalu: Eva napisał(a):

        > A tak na serio: o wielkosci eksportu decyduje w 1. rzedzie jakosc produktow,
        > ich marka na rynkach i zaufanie konsumenta. Zwlaszcza gdy gdychodzi o
        produkty z najwyzszej polki

        Nie tylko.
        Jezeli kupuje ktos parasol to rowniez nie objezdza calej okolicy w poszukiwaniu
        najtanszego lecz kupuje ten, ktory jest latwo dostepny pod reka.

        Czyli wazna role spelnia rowniez rozwinieta sie handlowa i informacja.
      • kropka_leje Coz, fakty mowia co innego - Europa sie boi 19.01.05, 18:45
        a boi sie glownie Azjil.
        To, ze produkty japonskie maja wyzsza jakosc, to juz truizm. Elektronika ma
        taka renome juz od co najmniej 30 lat. Okazuje sie tez, ze Japonczycy
        produkuja bardziej niezawodne samochody niz Niemcy (szeroko komentowany raport
        TUV z ubieglego roku).
        W dodatku czesto produkcja chinska nie ustepuje jakosciowo (jakosc poprawia sie
        prawie z roku na rok), a jest kilkakrotnie tansza. Nie zapominajmy, ze
        produkty japonskiew latach 50-60 tych byly synonimem tandety, podobnie rzeczy z
        Korei Pd 15 lat temu. Chiny za 10 lat beda wytwarzac produkty lepsze
        jakosciowo niz UE. Jedynym sposobem obrony UE przed Dalekim Wschodem sa cla i
        kwoty importowe. Niestety, okazjuje sie ze taka jest przyszlosc kazdego wysoko
        rozwninietego kraju - produkcja przenosi sie tam gdzie taniej.
        I niestety, Porshe nigdy nie bedzie sprzedawal tyle samochodow co Toyota, czy
        Ford. Wiekszosc ludzi woli kupic taniej, od tego nie ma ucieczki.
        Aura aura, ale do niedawna VW mial w Polsce bardzo wysoka renome, mial takze
        15% sprzedazy w kraja Europy Zachodniej. Po czym, okazalo sie, ze Honda czy
        Mazda robi samochody lepsze, trwalsze i tansze. Ludzie zaglosowali portfelami
        i stad spadek sprzedazy VW i ktorys rok z rzedu strat.
        Latwiej jest znalezc 10 kupcow Mazdy po 16 tys. dolarow niz jednego kupca na
        Porsha za 160 tys.

        Europa boi sie Azji, chociaz ostatnio zaczela sie nieco otwierac, pewnie
        dlatego, ze wie, ze te wojne i tak przegra.

        • Gość: Teha do kropka_lej Re: Czyja technologia i inowacja w japonskich ? IP: *.anon-online.org 19.01.05, 19:45
          Zajrzales kiedys do wspomianych przez ciebie aut i obejrzales sobie z jakich
          czesci jest zbudowane auto japonskie czy azjatyckie?
          Czyja technologia i inowacja jest wsadzona w teh auta?
          Zainteresowales sie firma z ktörej pochodza czesci budowy/zamienne aut, do
          jakiego koncernu nalezy produkujaca czesci firma?
          W dzisiejszych czasach nie mozna patrzec na wyröb i jego terytorialne
          pochodzenie, trzeba zwröcic przedewszystkim uwage na technologie, zadajac sobie
          pytanie: do kogo ta technologia nalezy?
          Jesli chodzi o przemysl samochodowy to jest on tak ze soba powiazany ze nie
          mozna wiecej juz möwic o samodzielnosci i o przynaleznosci terytorjalnej produktu.
    • Gość: ja Re: Niemiecka gospodarka wraca do gry IP: *.i.pppool.de 18.01.05, 16:34
      no i pewnie mowil o umowach handlowych podpisywanych z rocznym wyprzedzeniem.
      mysle, ze gospodarka takiego kolosa jak niemcy ma spora bezwladnosc i dlatego
      reaguje z opoznieniem
      • bigstrand Re: Niemiecka gospodarka wraca do gry 18.01.05, 17:04
        ha ha ha....
        no i gdzie te wszystkie szczekacze mowiace ze gospodarka niemiecka chyli sie ku upadkowi i tylko patrzec wielkiego krachu??? pewnie szczekaja pod stolem he he he
        • Gość: ciekawy co takiego sprawia ... IP: 195.190.143.* 18.01.05, 17:23
          prosze Pana, ze jest pan tak wyczulony na wszelkie zle uwagi na temat
          gospodarki niemieckiej
          • bigstrand o to chodzi ze nic nie sprawia 18.01.05, 17:39
            natomiast rozbawienie mnie sprawia kolejna wojna pseudo ekonomistow obwieszczajacych cyklicznie wrozby zalamania sie gospodarek poszczegolnych krajow swiata czy to dotyczy gospodarki niemieckiej czy amerykanskiej czy japonskiej, chinskiej czy w koncu polskiej. To nie jest ekonomia polityczna ani nawet polityka ekonomiczna (bo tej sie nie uprawia na kanapie w domu) ale zwykla ignorancja ktorej korzenie maja pseudo-polityczne podloze. Nie rozumiem jak moze komus psrawiac rados ze gospodarka najwiekszego partnera polskiego kuleje ani tez nie rozumiem dlaczego wszyscy sie podniecaja wrozac gospodarce amerykanskiej rychly upadek ze wzgledu na taki czy inny kurs dolara.
            Ostatnio nawet prognoza dla rozwoju gospodarki na 2005 rok byla taka ze nic tylko wyprowadzac sie na ksiezyc i komentarz byl taki ze w tym roku to bedzie juz naprawde zle... A potem za rok kolejne czarnowidzenie... i to pisza ludzie ktorzy biora za to oooogromne pieniadze, a biznes sie kreci tak jak zawsze czasem wolniej czasem szybciej ale zawsze w zasadzie do przodu. Najwieksze gospodarki swiata maja to do siebie ze koniec koncow sobie poradza...
        • Gość: jajacek Re: Niemiecka gospodarka wraca do gry IP: *.client.comcast.net 18.01.05, 17:26
          smieszne komentarze...

          niemiecka gospodarka wzrosla o 1.7 procenta i to dynamiczny rozwoj - amarykanska
          wzosla o 4 proc. i jest to dowodem ze chyli sie ku upadkowi.

          przypominaja mi sie zapowiedzi chruszczowa ktory twierdzil ze lada dzien ZSSR
          "dogoni i przegoni" gospodarke USA
          • Gość: eco Re: Niemiecka gospodarka wraca do gry IP: *.nck.krakow.pl / 213.77.99.* 19.01.05, 14:06
            W gruncie rzeczy słaby dolar na dłuższą metę NIE jest korzystny ani dla
            gospodarki amerykańskiej ani dla amerykańskigo obywatela,który aby kupić
            żonie francuskie perfumy musi pracować godzinę lub trzy dłużej.
        • Gość: ZZ o tych szczekaczach IP: *.top.net.pl 18.01.05, 17:39
          Nie wrzucajmy wszystkiego do jednego wora. Niemiecką potęgę gospodarczą
          nakręcają małe, rodzinne firmy, gdzie nie ma miejsca na układy zbiorowe, strajki
          czy świadczenia socjalne, za to jest żmudna praca i innowacyjne myślenie bez
          liczenia czasu.
          Gorsza jest sytuacja w firmach, gdzie wyśrubowane koszty pracy powodują klęskę w
          starciu z konkurencją - budownictwo, motoryzacja itp.
    • Gość: che guevara buuuuahahahahahaha!!! Co znaczy ten tytuł??? ;-) IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 18.01.05, 20:24
      "niemiecka gospodarka wraca do gry"? Jakby kiedykolwiek z niej wypadła. :-)
      Nieprzerwanie, od rozwiązania ZSRR, 3 gospodarka świata, miała być poza "grą".
      Pismaki z GW ośmieszają się na każdym kroku.
      • Gość: boliwian Re: buuuuahahahahahaha!!! Co znaczy ten tytuł??? IP: *.atlsfl.adelphia.net 19.01.05, 06:32
        Gość portalu: che guevara napisał(a):

        > Nieprzerwanie, od rozwiązania ZSRR, 3 gospodarka świata, miała być poza "grą".

        Trzecia gospodarka to byla kiedys a dzisiaj jest piata wyprzedzona przez Chiny i
        Indie.
        • Gość: che guevara Jesteś w błędzie :-) IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.01.05, 13:09
          www.geohive.com/charts/charts.php?xml=ec_gdp1&xsl=ec_gdp1c
          Jak widzisz Indie ledwo wyprzedzają maleńką Holandię, a Chiny szybko gonią, ale
          jeszcze kawałek od Niemiec ich dzieli.
          Zwróć też uwagę jak, dzięki silnemu Euro, skoczyło PKB państw europejskich :-)
          • Gość: Thea Re: Jesteś w błędzie :-) IP: *.anon-online.org 19.01.05, 20:10
            chyba ten link powinien ci cos na ten temat powiedziec:
            www.faz.net/s/Rub050436A85B3A4C64819D7E1B05B60928/Doc~EB67311DBC1D7486CBB832BC4D001B8A0~ATpl~Ecommon~Scontent.html
    • Gość: igor Niemiecka gospodarka nie wypadla z 'gry'. Jest IP: *.detroit-20rh16rt.mi.dial-access.att.net 19.01.05, 21:00
      zbyt duza.
      1. Niemcy sa tradycyjnie krajem, ktorego produkcja jest nastawiona na eksport.
      Rynek wewnetrzny jest nasycony i jednoczesnie zbyt maly aby tak nie bylo.
      Wysoko kwalifikowany robotnik (produkt setek lat solidnosci kultury pracy)
      wytwarza pozytywna opinie o swoim produkcie.
      2. Ameryka (oprocz krotkiego okresu po II WS) nigdy nie miala zbyt duzego
      eksportu na glowe mieszkanaca bo rynek wewnetrzny jest olbrzymi. Nalezy
      pamietac, ze wchlania on tez duza czesc produkcji praktycznie z calego swiata.
      3. Ekonomia jest czescia nauk spolecznych co oznacza, ze wystepuje dosc duza
      doza niepowtarzalnosci zjawisk ekonomicznych. Wbrew tabelkom, wzorom i
      formulom, przewidywanie stanu gospodarki jest tak samo pewne jak wrozenie z
      fusow. Czym innym jest prowadzenie przedsiebiorstwa w/g ustalonych zasad
      finansowych, ksiegowych i prawnych dotyczacych zatrudnienia, podatki itd. a
      czym innym jest 'zabawa' w proroka. Ekonomisci nie powinni zbyt czesto w to sie
      wdawac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka