Gość: banita
IP: 3.5.* / *.chello.pl
25.05.02, 16:08
Często ostatnio pojawia się w różnych dyskusjach słowo panslawizm. Wiele
osób zniechęconych do Europy Zachodniej, Unii Europejskiej ( nie twierdzę, że
bez przyczyny) stara się szukać dla naszego kraju innych kierunków polityki
zagranicznej. Ciekawe, że spora część osób realistycznie podchodzących do
Zachodu, w swojej ocenie Wschodu stosuje tak zwane myślenie życzeniowe. Problem
jest dosyć poważny ponieważ dotyczy miejsca Polski na świecie, jej
przynależności do kręgu kulturowego, dotyczy historii, ale przede wszystkim
przyszłości naszego kraju.
Stajemy w obliczu wyboru pomiędzy Wschodem i Zachodem. Nikomu nie odmawiam
prawa do podjęcia swojej własnej decyzji, ale od każdego domagać się należy
wewnętrznej uczciwości i realistycznej oceny sytuacji. Na temat Unii i Zachodu
od dłuższego czasu toczy się już dyskusja i każdy na ten temat ma zdanie już
wyrobione. Problem jednak w tym, że patrzenie na przez różowe okulary na Moskwę
jest tak samo niebezpieczne jak podobnie entuzjastyczny stosunek do Londynu,
Berlina czy Paryża. Czy Rosja stanowi część łacińskiej cywilizacji ? Pomimo,
tego, że cywilizacja ta miała dość znaczący wpływ na kulturę rosyjską, Rosja
zawsze stanowiła odrębną część Europy i świata.
Problem wyboru między Zachodem a Wschodem ma swoją rację bytu w Polsce
tylko z jednego powodu. Na naszych ziemiach te dwie kultury scierały się.
Prawda jednak jest taka, że Rzeczpospolita stanowi część świata łacińskiego. Z
racji naszego położenia nie mogliśmy uniknąć kontaktu ze Wschodem, a tym
bardziej jego wpływów. Czy więc podział plemienny na część germańską, romańską
i słowiańską jest w Europie aktualny skoro później naszą część Europy
konsolidowało chrześcijaństwo (rzymskokatolickie) renesans itd. Rosja
pozostawała poza tym wpływem, a jej zwrot w kierunku Europy zaczyna się dopiero
za czasów Piotra Wielkiego. Panslawizm, ideologia jednoczenia się wszystkich
Słowian jest niestety w swojej postaci ideą niepoprawnych romantyków. I nic
złego w tym romantyźmie tak jak w każdym idealiźmie by nie było, gdyby nie
fakt, że panslawizm był zawsze narzędziem Rosyjskiego imperializmu. Gdzie w tej
pięknej idei mieści się Katyń, priwiśliński kraj, cztery rozbiory, rząd
lubelski, warszawska cytadela ?
Pamiętajmy Rosja to nie tylko przęciętny Rosjanin. Ci, to biedni umęczeni
ludzie, których można lubić, współczuć, pomagać, czuć z nimi więź więż. Rosja
to przede wszystkim samodzierżawie, ekspansjonizm, desptyzm, gdzie ludzie ci
nie mają nic do powiedzenia. Gdzie ludzi tych od lat wychowuje się w
przeświadczeniu, że Polska to część Wielkiej Rusi. Gdzie w zagranicznej
polityce tkwi jak zadra pragnienie włączenia Polski w granice wielkiego
imperium. Zadra nie do usunięcia !
Kto myśli, że teraz te zasady uległy przewartościowaniu, kto wierzy w
nagłą cudowną przemianę Rosji ten popełnia błąd. Klakierzy panslawizmu, wszelcy
rusofile zawsze byli pożytecznymi idiotami Rosyjskiej polityki zagranicznej.
Oni są tak samo nieobiektywni jak euroentuzjaści. Ze Wschodu na nasze ziemie
zawsze przybywała bieda, ucisk, i obca inwazja. Rosja nie zmienia się. Polsza
nie zagranica. Wszystko to żyje. Podskurnie, zakamuflowane, tkwi w mentalności,
ideologii Rosyjskich elit. Może nie wszystkich zwykłych ludzi.
Panslawizm pojawiał się zawsze w historii przy okazji próby wciągnięcia
Polski w strefę wpływów Rosji. To słowo fetysz dla PKWN-u i jej
gadzinowej "Rzeczpospolitej", która opluwała Armię Krajową, rząd londyński,
prawdziwą Polskę, II RP. Kłamała, grała na uczuciach. Tak jest i teraz. Nie ma
panslawizmu. Jest propaganda. Rosja rozumie braterstwo Słowian jako swoje
samodzierżawie na słowiańskich ziemiach. Rosja rozumie panslawizm przez
trzymanie Polaków pod swoim butem. Taka jest prawda, a kto woli być pod butem
Rosji, a kto pod rządami Brukseli to już jego własny wybór. To wybór Polski.