wojo1111
11.03.05, 05:26
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34181,2590801.html
Złą wiadomość jednak jest taka, że proces pokojowy może się zawalić, jeśli
społeczność międzynarodowa nie dostarczy obiecanej pomocy na odbudowę kraju.
Tymczasem, jak podał w poniedziałek szef ONZ-owskiego programu pomocy Jan
Egeland, kraje członkowskie wpłaciły dotąd jedynie 25 milionów dolarów z
obiecanego pół miliarda; zalegają z wpłatami zwłaszcza bogate arabskie
państwa. Jeśli pomoc nie nadejdzie szybko, zdemobilizowani bojówkarze znów
chwycą za broń - by grabić, co się da. Inaczej im i ich rodzinom grozi głód.
Jeśli na południu znów będzie wojna, to dla Darfuru nie będzie już żadnej nadziei.
Ogłoszone zawieszenie broni właściwie nie funkcjonuje: w ostatnich
miesiącach, donieśli Lekarze bez Granic, kolejnych
osiemset czarnych kobiet zostało zgwałconych przez arabskich bojówkarzy i
wspierających ich rządowych żołnierzy.