Dodaj do ulubionych

J.Korwin-Mikke o Janie Kobylańskim -

25.03.05, 21:12
Janusz Korwin-Mikke 2 razy - o Prezesie USOPAŁ Janie Kobylańskim...

Przeciwnicy p. Jana (Janusza?) Kobylańskiego z Urugwaju (...) dostali amoku.
P. Jerzy Morawski w "Rzplitej", przypominam, napisał, że istnieje
podejrzenie, że Janusz Kobylański wydał rodzinę Żydów w ręce GeStaPo. Co
prawda rodzina wyszła z tego cało, a p.Kobylański ma na imię Jan - ale to nie
szkodzi...
Po kilku dniach p. Mikołaj Lizut w "Wybiórczej" napisał, że p. Kobylański z
całą pewnością sfałszował dokumenty świadczące, że siedział w niemieckich
obozach - co widać po tym, że w dokumentach jest nie "Jan", tylko "Janusz"...
Oczywiscie mozliwe jest, że p. Kobylański jest winny fałszowania pieniędzy,
wydania węgierskich Żydów Niemcom i do tego jest "dusicielem z Bostonu" -
natomiast obydwa te zarzuty są sprzeczne. Jesli ktoś twierdzi, że "Jan" i
Janusz" Kobylańscy to dwie różne osoby - to w takim razie upada oskarżenie o
szmalcownictwo! A jeśli Janusz zmienił imię na "Jan", to nie ma fałszerstwa.
I wreszcie coś zabawnego: p. Lizut, zarzucający p. Kobylańskiemu, że
kłamliwie podaje się za więźnia Oświęcimia, zaczyna tekst od słów: "spotkałem
się z Kobylańskim w Urugwaju. Podałem się za studenta piszącego pracę o
Polonii w Ameryce Południowej...".

Janusz KORWIN-MIKKE

Mroczne strony "Rzeczpospolitej" - Janusz Korwin-Mikke

Od razu, że p. Jan Kobylański ani mi brat, ani swat; w życiu człowieka nie
widziałem, żadnego kontaktu z Nim nie miałem i w ogóle proszę mnie o nic nie
posądzać.
W ubiegłą sobotę przeczytałem najpierw na pierwszej stronie "Rzeczpospolitej"
streszczenie artykułu "Mroczne strony milionera" - a potem sam tekst pióra p.
Jerzego Morawskiego. I z przykrością zauważyłem, że "Rzeczpospolita" - ongiś
pismo na poziomie - pod redakcją p. Grzegorza Gaudena zaczyna się dawać
wynajmować do brudnej roboty.
Otóż tekst p. Morawskiego składa się z półprawd i sugestyj -
ale "streszczenie" na pierwszej stronie podaje jako prawdy coś, co w tekście
jest tylko sugestią. Ta "brudna robota" obliczona jest najprawdobniej na to,
że czytelnik zadowoli się streszczeniem - a w przypadku procesu sądowego
Autor i Redakcja pokażą pełny tekst i powiedzą: "Przecież to były tylko
sugestie..." - do czego każdy ma prawo (przecież ja też tylko sugeruję,
że "Rzplita" wykonuje dla kogoś brudną robotę... )
Powiedzmy wreszcie, o co chodzi. (...)

Całość pod adresem:

mazowsze.kraj.com.pl/111169872813216.shtml
Obserwuj wątek
    • stranger.pl Tajemnica Jana Kobylańskiego 25.03.05, 21:25
      A to się proszę Państwa porobiło... Ostatnimi czasy czerwonemu oraz wszelkim
      możliwym mutacjom czerwonego i różowego w Polsce popuszczają zwieracze...
      Przepraszam za porównanie, ale dla tego klinicznego przypadku trudno użyć
      innego określenia.... Widać jak na dłoni, że źle się dzieje w postpeerelowskim
      bagienku, a kolesie od okrągłego stolca zaczynają tracić grunt pod nogami.

      I jakby nie było dość wszystkich niefartów lewizny znad Wisły, to w dodatku
      okazuje się, że wsparcie od capos z zagranicy, na które tak liczyli, też się
      kończy, gdyż łaska pańska na pstrym koniu jeździ i neo-con-syjon (j)elita z USA
      zaczęła nagle olewać swych pionków w Warszawie, a wszystko na skutek, groźnego
      dla neokońskich planów, wyraźnego zbliżenia na osi Moskwa-Pekin... Uważam, że
      to znakomicie, bo w takiej sytuacji kiedy zagrożone są gieszefta na skalę
      globalną, capos di tutti cappi nie będą przejmować sie losem marginalnej w
      sumie mafii priwislańskiej... Wszak słychać już melodie nuconą z cicha przez
      kantorów z Białego Domu, że Ukraina nie może być klientem Stanów
      Zjednoczonych... No i popatrzcie Państwo... Co poczną teraz pawiany i
      pawianiątka z priwislańskich (j)elit korzennych, które jeszcze nie tak dawno
      jak jeden mąż zdobiły sobie kupry pomarańczową farba? Wszystko na darmo...A tu
      na dodatek wybory tuż tuż, a popularność lewizny i etosiarzy okrągłego stolca
      siegnęła bruku, czyli równa jest prawie zeru...Afera goni aferę, a kolejne
      komisje śledcze odkrywają coraz to więcej brudu na lepkich łapach lewizny i ta
      czuje już na karku gorący oddech prokuratury... W tej sytuacji desperacja
      odwrotnie proporcjonalnie do popularności sięgnęła zenitu w kręgach siepaczy,
      (bo przecież nie rycerzy) okragłego stolca... Ruszyli więc do ataku wyciągając
      broń tajną i jawną, acz przeważnie już przestarzałą, jak np. pewnego elektryka-
      noblistę, którego wypędzono z budy grożąc a to kwitami Bolka, a to różowymi
      filmikami z tymże noblistą w roli głównej, które to swego czasu robił mu jego
      własny totumfacki Mieciu, najpierw sprowadzając dobrze wygimnastykowane aktorki
      prowadzenia raczej wcale nie ciężkiego...Elektryk- noblista dał głos jak
      kazano, choć wie, że zaraz znów do budy zagonią kopniakami, no ale miał swoje
      pięc minut....Celem tych poszczekiwań jest oczywiście Ojciec Dyrektor Tadeusz
      Rydzyk i Radio Maryja...Drogi Ojcze Dyrektorze, moja rada...Chadzał Ojciec może
      w czasach swej młodości nocą przez wioskę, kiedy wszystkie kundle wioskowe były
      spuszczone z łańcuchów i skakały do nogawek? Ja chadzałem i powiem Ojcu
      Dyrektorowi, że nie ma lepszego sposobu na takie kundelki, niż dobra drewniana
      pała w ręku, dobry zamach....i uciekają gdzie pieprz rośnie podwijąc pod siebie
      ze strachu ogony!

      Całość pod adresem:

      www.usopal.com/index.php?option=com_content&task=view&id=67&Itemid=1
      • kropekuk Ba...Gdyby ojciec Dyrechtor nie byl z rodziny 26.03.05, 00:47
        volksdeutchow, i gdyby nie milowal Ruskiego bardziej nizli Pana swego...
        • maniekxxx Re: Ba...Gdyby ojciec Dyrechtor nie byl z rodziny 26.03.05, 01:25
          a to ze Michnik byl i jest przedstawicielem Zydowskich
          czerwonych mordercow-i dziala nadal legalnie w Polsce to ci
          nieprzeszkadza???
          • kropekuk A GDZIE ja mowie, ze mnie nie przeszkadza? Czy 26.03.05, 01:48
            nie mozna mowic o DWOCH ROZNYCH ZLODZIEJACH i zdrajcach polskiej racji stanu?
      • aaki nie wiem jaka jest prawda ale 26.03.05, 06:11
        z pewnością kobylański stoi ością w gardle gazecie wyborczej
    • krystian71 Re: J.Korwin-Mikke o Janie Kobylańskim - 26.03.05, 01:05
      to jeszcze fajny cytat z Michalkiewicza o aferze wokol RM:
      "
    • bazyliszek_i_jego_pies obrona Kobylańskiego 26.03.05, 01:30
      a mnie obrona Kobylańskiego, polegająca na atakowaniu dziennikarzy
      ("Rzepa", "GW", TVP etc.), na węszeniu spisku, szukaniu drugiego dna i tym
      podobne, przypomina histerię rodziców dzieci z pewnego chóru, którzy posyłali
      swoje pociechy na zajęcia do pana dyrygenta, a potem bronili go do upadłego.
      zazwyczaj tak już bywa - gdy ktoś pokłada w jakiejś osobie lub instytucji
      wszystkie swoje nadzieje, każda nieprzychylna informacja jest interpretowana
      jako szkalowanie. to w sumie normalna reakcja - ciężko nawet dopuścić myśl, że
      człowiek, któremu zaufaliśmy jest sku..elem. zwłaszcza jeśli tak często
      wyciera sobie usta pięknymi słowami, takimi jak "naród", "dobro", "honor"...

      mam nadzieję, że pan Kobylański przyjedzie do Polski i stanie przed sądem. bo
      lepszego sposobu na wyjaśnienie tej sprawy nie ma...
    • krystian71 stranger, a to widziales? 26.03.05, 01:39
      Po aresztowaniu Szenkerowie nie zostali od razu rozstrzelani. Trafili na
      komisariat granatowej policji. Szenker, uznając, że został zdradzony i oszukany
      przez Kobylańskiego, zadzwonił z komisariatu do znajomego sędziego i kazał
      przekazać swoje złoto granatowemu policjantowi, który się zgłosi. Nie wiadomo,
      czy liczył na to, że policjanci go wypuszczą, czy też chciał tylko, by złoto
      nie trafiło w ręce Kobylańskiego. Tak się też stało.

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2620493.html
      i jeszcze jedna rewelacja pana Kuleszy:

      Nie wiadomo, co Kobylański właściwie rozumiał pod pojęciem "żandarmeria
      polska". Podczas wojny nie było takiej formacji. Może miał na myśli granatową
      policję, w której obok Niemców służyli także Polacy.

      -----------------------
      czy ktos kiedykolwiek slyszal o tym , by w granatowej policji Niemcy sluzyli
      ramie w ramie z policjantami polskimi????
      I jeszcze te TELEFONY z posterunku do zaprzyjaznionego sedziego "od razu nie
      roztrzelanych "Szenkerow.
      Z tego co wiadomo , WOGOLE nie zostali roztrzelani.
      Ten Lizut, to jednak ciezki balwan
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka