Dodaj do ulubionych

Najglupszy prezydent USA politycznie sie konczy

07.07.05, 06:20



DRUGA DEKADENCJA BUSHA

Autor: Marek Rybarczyk

Nagi, poparzony w wybuchu, pokrwawiony mężczyzna siedzi bezradnie na środku
ulicy, koło centrum handlowego. Chłopak na noszach z urwaną nogą. Trupy
kobiet nakrywane pośpiesznie kocami. W ubiegłą środę w ciągu zaledwie 10
godzin w Bagdadzie eksplodowało siedem potężnych bomb, śmierć poniosło ponad
30 Irakijczyków.
Na świecie iracka rzeź nie robi już większego wrażenia, ale Ameryka nie może
sobie na to pozwolić. W maju zginęło kolejnych 80 żołnierzy US Army, a trumny
przykryte flagą przylatują do Stanów już od 28 miesięcy. W głowach Amerykanów
codzienne obrazy z Iraku przysłaniają powoli wspomnienie zniszczeń po 11
września. Przekonanie o słuszności wojny zaczyna ustępować wątpliwościom i
wyrzutom sumienia. Ponad pół roku po triumfalnej reelekcji poparcie dla
George’a W. Busha spadło do 42 procent, a sondaże po raz pierwszy pokazały,
że większość Amerykanów uważa wojnę za błąd.



Dość wojny
Poparcie dla wojny i prezydenta słabnie nawet wśród Republikanów. Kiedy
wiosną 2003 roku Francja odmówiła Amerykanom poparcia interwencji w Iraku,
konserwatywny republikański kongresman Walter Jones namówił kolegów, by w
kongresowej stołówce przemianować frytki z French fries na freedom fries
(„frytki wolności”). Wiosną tego roku Jones zmienił front. Teraz bardzo
żałuje, że poparł wojnę, a swoje biuro obwiesił zdjęciami młodych
amerykańskich żołnierzy poległych w Iraku. Opracował nawet projekt rezolucji
wzywającej Busha do ogłoszenia zwycięstwa w Iraku i wycofania stamtąd wojsk
od października przyszłego roku.
Na Busha napadło dwóch republikańskich kandydatów na prezydenta w wyborach
2008 roku. Senator Chuck Hagel z Nebraski oskarżył Biały Dom, że przedstawia
lukrowany obraz wojny w Iraku i jest „całkowicie oderwany od rzeczywistości”,
a John McCain z Arizony wyśmiał twierdzenie wiceprezydenta Dicka Cheneya o
rychłym końcu irackiego powstania. Na przesłuchaniu w Senacie zaprzeczył temu
nawet głównodowodzący w Iraku generał John Abizaid. Grzmią także Demokraci.
Ich lider w Izbie Nancy Pelosi określiła wojnę w Iraku jako „groteskowy
błąd”, za który odpowiedzialność spada na administrację Busha.
Amerykanów nie paraliżuje już strach przed kolejnym zamachem, który jeszcze
kilka miesięcy temu przysparzał Bushowi tyle punktów w sondażach
popularności. Ataku terrorystycznego na USA boi się co trzeci ankietowany (w
październiku 2001 roku – 85 procent). W czerwcu po raz pierwszy od początku
wojny w Iraku większość respondentów poparła twierdzenie, że wojna z Saddamem
nie poprawiła bezpieczeństwa Amerykanów. Światową batalię USA z terroryzmem
ocenia pozytywnie już tylko połowa badanych (we wrześniu 2002 roku – 75
procent), a sześciu na dziesięciu Amerykanów twierdzi, że wojny w Iraku w
ogóle nie warto było zaczynać.



Wstyd Guantanamo
Na palący problem Białego Domu wyrasta obóz w Guantanamo, gdzie armia bez
sądu przetrzymuje i brutalnie przesłuchuje setki podejrzanych o terroryzm
Irakijczyków i Afgańczyków. Kiedy w czerwcu Amnesty International nazwała
więzienie gułagiem, Bush wzruszył ramionami, mówiąc o „absurdzie”. Wkrótce
jednak w sprawę włączył się chór amerykańskich autorytetów: demokratyczni
kongresmani oraz byli prezydenci Jimmy Carter i Bill Clinton zaapelowali o
zamknięcie obozu. Na Busha napadło także ONZ, domagając się prawa do wizyt w
więzieniu (USA wpuszczają tam tylko Czerwony Krzyż, który nie publikuje
swoich raportów).
Guantanamo skompromitowała nawet sama administracja. Oficjalne dochodzenie
mające wyjaśnić, czy w więzieniu nie było aktów bezczeszczenia Koranu,
zakończono kuriozalnymi wnioskami. W raporcie można przeczytać, że żołnierze
nie spuszczali Koranu w toalecie, jak donosił „Newsweek”, doszło natomiast do
niewyjaśnionego „incydentu z oddaniem moczu przez wentylację”. Przez
przypadek ofiarą płynów fizjologicznych strażnika padł więzień studiujący
Koran.
Bush odpowiada, że rozważy zamknięcie obozu, ale w rzeczywistości nie ma
zamiaru kapitulować. Po tygodniu debat Pentagon zapowiedział już budowę
nowego bloku w Camp X-Ray. Kontrakt na 30 milionów dolarów wykona była firma
wiceprezydenta Dicka Cheneya Halliburton.



Awantura o Boltona
Kłopoty Busha nie kończą się za granicą. W ostatnich dwóch tygodniach kowboj
wpadł na kolczasty żywopłot – natrafił na opozycję we własnej partii. W
ubiegły poniedziałek Senat po raz drugi zablokował nominację ambasadora USA
przy ONZ. Bush uparł się, by stanowisko to objął John Bolton znany z
niechętnego stosunku do oenzetowskiej biurokracji, oskarżany o arogancję i
pomiatanie podwładnymi. Forsowanie Boltona oburzyło Demokratów, którzy
stanęli murem przeciwko tej kandydaturze.
Oficjalnie Demokraci domagają się wyjaśnienia, czy Bolton podkręcał
doniesienia wywiadu na temat Syrii i próbował tropić niechętnych mu członków
administracji. Bush nie chce wydać Senatowi tajnych dokumentów, które mogłyby
wyjaśnić wątpliwości. Ale burzą się nie tylko Demokraci. – Bolton jest
kwintesencją człowieka, który nigdy nie powinien trafić do służby
dyplomatycznej – wypalił bez pardonu republikański senator George Voinovich.
Dzięki poparciu ośmiu innych republikanów rebeliantów Demokratom udało się
zablokować nominację.
Bush stanął przed trudnym wyborem: może – bez zgody Senatu – mianować Boltona
w dniu święta narodowego 4 lipca (wówczas Senat nie obraduje) albo będzie
musiał po raz pierwszy zjeść żabę i zmienić kandydata. I tak źle, i tak
niedobrze – zostanie albo tyranem, albo słabeuszem. Tak czy inaczej w
prestiżowej awanturze o Boltona Bush roztrwonił większość politycznego
kapitału.



Zdrajcy wokół
Bolton to tylko ostatnia z serii dotkliwych porażek Busha w Kongresie. W
czerwcu Izba Reprezentantów odrzuciła prezydencką poprawkę do
antyterrorystycznej ustawy
Patriot Act. Większość deputowanych uznała, że zapis o kontrolowaniu książek
wypożyczanych z bibliotek i kupowanych w księgarniach łamie wolności
obywatelskie zapisane w konstytucji. Przy okazji tej ustawy Busha zdradziło
38 republikanów. Głosowali razem z Demokratami.
Podobny bunt grupy 50 kongresmanów umożliwił demokratycznej większości
zablokowanie poprawki do ustawy o komórkach macierzystych. Trzy lata temu
Bush zakazał państwu finansowania badań nad wykorzystaniem komórek
macierzystych w walce z chorobą Parkinsona i cukrzycą. Poprawka przedstawiona
przez Demokratów rozluźniała te rygory. Republikańscy dysydenci zbuntowali
się mimo groźby weta ze strony prezydenta.
Wybory do Izby Reprezentantów odbędą się już w przyszłym roku i wielu
republikańskich kongresmanów myśli bardziej o własnej kampanii niż o
lojalności wobec Busha. – Nie wiem, czy prezydent sobie to uświadamia, ale my
musimy walczyć o swoje stołki co dwa lata – powiedział prasie anonimowy
kongresman.
Bush taran – polityk unikający kompromisów i bezwzględnie dążący do celu –
słabo sprawdza się w zwykłym, codziennym rządzeniu. Przez ostatnie siedem
miesięcy przeprowadził dwie istotne ustawy – o bankructwie i procesach o
odszkodowania. Przepchnął też przez Kongres budżet z dodatkowymi pieniędzmi
na wojnę. Ale zamiast zapowiadanych rewelacji koło zamachowe administracji
utknęło w miejscu.
Kamieniem węgielnym drugiej kadencji Busha miała być reforma publicznych
emerytur. Mimo spotkań i wieców z udziałem Busha w 24 stanach jego propozycja
częściowej prywatyzacji – inwestycji części składek w prywatne fundusze –
jest niepopularna. Amerykanie, którzy właśnie biadolą nad rosnącymi cenami
paliwa i bezrobociem, boją się, że reforma Busha byłaby zbyt kosztowna i
uderzyła w ich świadczenia na starość.
W Kongresie powstaje już cichy projekt rozwodnionej reformy, który pozwoliłby
Obserwuj wątek
    • felusiak1 Re: Najglupszy prezydent USA politycznie sie konc 07.07.05, 06:51
      Jesli Rybarczyk to autorytet w sprawach amerykanskich to nie dziwi mnie taki wysyp
      antyameryjanistow i antybuszystow na forum. Najbardziej rozbawil mnie passus:
      "Na Busha napadło dwóch republikańskich kandydatów na prezydenta w wyborach
      2008 roku. Senator Chuck Hagel z Nebraski (i) John McCain z Arizony."
      Moze i sa kandydatami ale o prezydenturze moga zapomniec. Ach gdyby pan
      Rybarczyk zechcial w nastepnym numerze Przekroju wyjasnic kilka zawilosci
      amerykanskiej polityki wewnetrznej.
      Nastepnie pan Rybarczyk daje dowod, ze na temat USA wie tyle co nic a zdradzil
      go kawalek mowiacy, ze prezydent moze mianowac Boltona bez zgody senatu 4 lipca
      bo wtedy senat nie obraduje. Widac, ze Rybarczyk ma mgliste pojecie o tych
      sprawach.
      No i na koniec powtarzana do znudzenia teza, ze wyborcy glosowali na Busha gdyz
      bali sie atakow terrorystycznych a teraz juz sie nie boja. Glosowali na Busha bo
      nie mieli zaufania do Kerry'ego. W wielkich aglomeracjach, ktore moglyby byc
      celem ataku ludnosc glosowala na Kerry'ego. W pipidowkach nikt nie boi sie
      terrorystow.
      Wlos sie jezy na glowie czytajac Rybarczykow, Broniarkow, Kakolow i Meclewskich.
      • wojcd Re: Najglupszy prezydent USA politycznie sie konc 07.07.05, 07:09
        felusiak1 napisała:
        > Nastepnie pan Rybarczyk daje dowod, ze na temat USA wie tyle co nic a zdradzil
        go kawalek mowiacy, ze prezydent moze mianowac Boltona bez zgody senatu 4 lipca
        bo wtedy senat nie obraduje. Widac, ze Rybarczyk ma mgliste pojecie o tych
        sprawach.
        __________________________________________________________
        Mógłbyś to wyjaśnić bliżej.
        Na czym polega wpadka Rybarczyka.
        • felusiak1 Sluze uprzejmie. 07.07.05, 08:26
          Prezydent moze mianowac ambasadorow, sedziow itp bez aprobaty Senatu, a
          wlasciwie z jego pominieciem w czsie przerwy tzw. recess appointment. Senat musi
          oglosic przerwe a na 4 lipca takiej sie nie oglasza. Tego dnia Senat jest not in
          session but not in recess. Zwykle 2 razy w roku oglasza sie przerwe, Jedna w
          sierpniu a druga w okresie swiat bozego narodzenia. czasami w czasie sesji
          oglasza sie tygodniowe przerwy. W tym roku przerwa trwac bedzie od 1 sierpnia do
          5 wrzesnia i wtedy Bush moze mianowac Boltona pomijajac Senat. W takim wypadku
          Bolton moze pelnic funkcje ambasadora przy ONZ do konca nastepnej sesji czyli do
          grudnia 2006. Wtedy Bush moze ponownie mianowac go na to samo stanowisko.
          recess appointments nie sa czyms wyjatkowym.
          Reagan robil to 240 razy, Clinton 140, Ojciec Bush 77 razy a Dubya 110 razy.
          Spot o Boltona jest czysto polityczny. Kandydat ma wysokie kwalifikacje i co do
          tego nie ma sporu. Niestety polityczne rozgrywki wziely gore i jeden senator
          trzyma wszystko w reku a jest nim Chris Dodd of Connecticut. I nie o ONZ w tym
          chodzi a o Kube, ale prasa tego nie pisze. Trzeba kopac w Roll Call albo w The
          Hill.
          PS. Jeszcze do niedawna Senat wywiazywal sie ze swej roli w dosyc cywilizowany
          sposob. Niestety w ciagu ostatnich 10 lat sytuacja znacznie sie pogorszyla i
          coraz czesciej jest to miejsce malostkowych, partyjnych rozgrywek. Czasem
          odnosze wrazenie ze w Senacie sami czwartoklasisci zasiadaja i glownym ich
          zajeciem jest dokopac przeciwnikowi. A my za to placimy im po 163000 dolarow
          rocznie plus perks.
        • schlagbaum Re: Najglupszy prezydent USA politycznie sie konc 07.07.05, 08:29
          wojcd napisał:

          > felusiak1 napisała:
          > > Nastepnie pan Rybarczyk daje dowod, ze na temat USA wie tyle co nic a zdr
          > adzil
          > go kawalek mowiacy, ze prezydent moze mianowac Boltona bez zgody senatu 4
          lipca
          > bo wtedy senat nie obraduje. Widac, ze Rybarczyk ma mgliste pojecie o tych
          > sprawach.
          > __________________________________________________________
          > Mógłbyś to wyjaśnić bliżej.
          > Na czym polega wpadka Rybarczyka.
          >


          Nie musi to byc czwartego lecz w trakcie parlamenternych ferii a wiec po
          czwartym, by spelnic warunek "nieobecnosci senatu"


          Bush wich auf einer Pressekonferenz der Frage aus, ob er Bolton nach den
          Feierlichkeiten zum Nationalfeiertag am 4. Juli unter Umgehung des Senats
          trotzdem für den Botschafterposten bei der Uno nominieren wolle. "Der Senat
          sollte seiner Nominierung zustimmen oder sie definitiv ablehnen", sagte Bush.

          Ein selten genutztes aber in der US-Verfassung verbrieftes Recht sieht vor,
          dass der Präsident einen Botschafterkandidaten auch ohne Zustimmung des Senats
          berufen kann. Voraussetzung ist die "Abwesenheit" des Senats. Diese wäre
          während der Parlamentsferien nach dem 4. Juli möglich. Allerdings würde Boltons
          Berufung dann nur für den Rest der Legislaturperiode gelten - im konkreten Fall
          bis Januar 2007.

          ftd.de/pw/in/11313.html
          ZTo oczywiscie jest blad niewybaczalny ale tylko wedlug Felusiaka.
          • felusiak1 Re: Najglupszy prezydent USA politycznie sie konc 07.07.05, 08:35
            a ty od rybarczyka nauki pobierales? taki z ciebie specyalysta jak i on.
    • wojo11111 Re: Najglupszy prezydent USA politycznie sie konc 07.07.05, 07:08
      Narod amerykanski to narod idiotow.
      Ich nie rusza nic.
      Jak mozna w ogole dyskutowac o spoleczenstwie w ktorym 30% twierdzi,ze bylo
      porwanym przez UFO ?
      • captain.america Re: Najglupszy prezydent USA politycznie sie konc 07.07.05, 08:00
        Sadzac po kolejkach pod ambasada, setki tysiecy Polakow tez chcialoby byc
        idiotami, ale na to nie mozemy kazdemu pozwolic :)
        • wojo11111 Re: Najglupszy prezydent USA politycznie sie konc 07.07.05, 08:10
          Sadzac po kolejkach pod kinami w ameryce, setki tysiecy amerykanow tez
          chcialoby byc w brygadzie Luca Skywalkera&Comp.

          capt.america
          Gdzie ostatnio widziales Elvisa ???
          • zbalansowany Re: Najglupszy prezydent USA politycznie sie konc 07.07.05, 08:20


            Ostatnie "osiagniecia" prezydenta" sa wrecz fantastyczne. Udalo mu sie pogodzic
            dwoch smiertelnych wrogow Rosje i Chiny. Ten "wyczyn" kwalifikuje Debilja do
            pokojowej nagrody Nobla. Przez 40 lat kraje te byly nastawione do siebie wrogo
            mimo tego samego systemu i mimo trwania zimnej wojny. Nasz "geniusz"
            doprowadzil do otwartego sojuszu miedzy nimi i owiadczen w stylu:
            "Amerykanie, kiedy wyp...acie z Azji ? ". Brawo Debilju - dobra robota !!!
            • wojcd Re: Najglupszy prezydent USA politycznie sie konc 07.07.05, 08:25
              zbalansowany napisał:
              > Ostatnie "osiagniecia" prezydenta" sa wrecz fantastyczne. Udalo mu sie
              pogodzic dwoch smiertelnych wrogow Rosje i Chiny. Ten "wyczyn" kwalifikuje
              Debilja do pokojowej nagrody Nobla. Przez 40 lat kraje te byly nastawione do
              siebie wrogo mimo tego samego systemu i mimo trwania zimnej wojny. Nasz
              "geniusz" doprowadzil do otwartego sojuszu miedzy nimi i owiadczen w stylu:
              "Amerykanie, kiedy wyp...acie z Azji ? ". Brawo Debilju - dobra robota !!!
              -------------------------------------------------------------
              On jest istotnie kretynem, bo sytuacja zaczyna przypominać syndrom izraelski:

              USA vs reszta świata.
              • felusiak1 och ty karol.......................... 07.07.05, 08:33
                chiny coraz bardziej pokazuja rogi a biedna rosja nie wie do czyjego ogona ma
                sie doczepic. putin chcialby byc i prezydentem demokratycznej republiki i carem
                imperium i stalinem. narazie szuka na ktorym stolku bylby bardziej fotogeniczny.
                Zastanawia, ze panstwa, w ktorych mamy bazy nie mowia nam "wynocha do domu" w
                oczy a jedynie aby nie draznic rosji dolaczaja do chinskiego choru ku uciesze
                gawiedzi.
                a gawiedz pisze potem na forum i jest wesolo.
                wojtek do cholery jestes na tyle inteligentny abo oddzielic ziarno od plew to
                zacznij oddzielac.
              • schlagbaum Re: Najglupszy prezydent USA politycznie sie konc 07.07.05, 08:47
                wojcd napisał:
                > On jest istotnie kretynem, bo sytuacja zaczyna przypominać syndrom izraelski:
                >
                > USA vs reszta świata.

                Kiedys mieli przynajmniej Europe ale i to juz przeszlosc.

                Tak to jest jak barany wybieraja "swojaka"
                • felusiak1 nie boj nic 07.07.05, 09:00
                  po buszu bedzie taki co europa polubi go jak clintona i znowu bedziecie z reki
                  jesc. a jak chiny zaleja was badziewiem i wzrosnie wam bezrobocie o dalsze 5
                  procent a hindusi opanuja jezyk niemiecki i nastapi przeplyw prac biurowych do
                  azji to bedziecie nie tylko, ze z reki nam jesc ale i pupy nam lizac.
                  kanada wtedy zbankrutuje bo juz nie bedziemy importowac papieru toaletowego.
                  szkoda tej kanady. ladny kraj tylko pusty. moze napadniemy ja i przylaczymy.
                  bedzie wesolo.
                  • schlagbaum Re: nie boj nic 07.07.05, 09:14
                    felusiak1 napisała:

                    > po buszu bedzie taki co europa polubi go jak clintona i znowu bedziecie z reki
                    > jesc.
                    a jak chiny zaleja was badziewiem i wzrosnie wam bezrobocie o dalsze 5
                    > procent a hindusi opanuja jezyk niemiecki i nastapi przeplyw prac biurowych do
                    > azji to bedziecie nie tylko, ze z reki nam jesc ale i pupy nam lizac.

                    Bo usa chroni Europe przed tymi wszystkimi kataklizmami czy dlaczego ?

                    > kanada wtedy zbankrutuje bo juz nie bedziemy importowac papieru toaletowego.
                    > szkoda tej kanady. ladny kraj tylko pusty. moze napadniemy ja i przylaczymy.
                    > bedzie wesolo.


                    To dlatego Dama taka oddana sprawie ?
                    Szuka juz dla siebie miejsca na przyszlosc ?


                    Widzisz Felusiak, konczy sie pewna epoka.
                    Europejczycy nie chca i nie bede skakac tak jak amerykanie zagraja.
                    Partnerzy czy sojusznicy postepuja ze soba inaczej.
                    To musza cowboye zrozumiec a jak nie to spadna na nich duze klopoty.
                    One juz nadciagaja.
                    Kto tego nie widzi- musi byc slepy.
                    • zbalansowany Bushmani rzadza 07.07.05, 10:09
                      www.guardian.co.uk/Iraq/Story/0%2C2763%2C1522983%2C00.html
                      • zbalansowany A po Bushu zostanie do zaplacenia - no ile? 07.07.05, 10:13
                        www.brillig.com/debt_clock/
    • samsone Ha,ha, ha 07.07.05, 10:23
      i juz jego Brat sie szykuje.....moze masz jakies previsjoni, bo z tych bardzo
      slawny i wybalansowany jestes.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka