Dodaj do ulubionych

Kard. Ratzinger przeciwnikiem książek o Harrym ...

14.07.05, 12:52
Gumisie to też herezja, podobnie jak Smurfy.
Obserwuj wątek
    • holyboy_666 Re: dziadek zwariował.. 14.07.05, 13:00
      herezji jest więcej dookoła: pszczółka maja (bo owady mówią). piotruś pan (bo
      lata). tarzan (bo rozmawia ze zwierzetami). king kong i jurrasic park (bo to
      niemożliwe). myszka miki i kaczor donald (inteligentne myszy??? to sprzeczne z
      naturą). itp
      • eliasz33 Re: dziadek zwariował.. 14.07.05, 13:13
        Ciekawe, że jako pierwsi w obronie "przygód małego czarodzieja" wystapili
        czytelnicy artykułu z "bestią" i "666" w nickach... Najwyraźniej kard. J.
        Ratzinger nie pomylił się w swojej ocenie duchowej zawartości książek p. J.K.
        Rowling.
        • kotek.filemon Re: dziadek zwariował.. 14.07.05, 13:20
          Oczywiście. Kiedy pierwszy raz czytałem książki o Harrym P. to zapaliłem 3
          czarne świece, splunąłem przez lewe ramię na krucyfiks i wykonałem ręką znak
          odwróconego krzyża. A Harry stoi sobie spokojnie na półce między Biblią Szatana
          a Magią Chaosu. I niech nie zmyli twojej rewolucyjnej czujności mój nick bez
          bestii i trzech szóstek. Kotki to zwierzeta Szatana.
          • elefantino1 Papa ma rację bo to jest bełkot niewyobrażalny... 14.07.05, 14:10
            • kotek.filemon Re: Papa ma rację bo to jest bełkot niewyobrażaln 14.07.05, 14:21
              A tu się z tobą zgodzę. Pożyczyłem kiedyś trzy pierwsze, przeczytałem, nie umiem
              ich od siebie odróżnić, schemat na schemacie i schematem pogania. Nie chodzi
              jednak o "artystyczne" wartości książek o Brudnym Harrym tylko o oskarżenia o
              kryptosatanizm, co jest bełkotem jeszcze większym.
              • mlodafoka pseudoco? 14.07.05, 22:29
                nie o pseudosatanizm, ale o zaburzanie granicy miedzy dobrem a zlem. i musze
                przyznac, ze przeczytalem tylko jeden tom hp, a rzucilo mi sie to w oczy.
                szczegolnie pogarda, z jaka bohaterowie odnosza sie do 'mugoli', czyli, bylo nie
                bylo, do nas.

                pozdrawiam
                • llll11 Re: pseudoco? 15.07.05, 09:57
                  Rany, typowe dla ludzi o tego rodzaju poglądach na świat (polska religijnośc -
                  zakazać, zabronić, zamknąć!) specyficzne przekłamanie (czy niezrozumienie?)
                  Jeżeli naprawde czytałes (-łaś) któryś z tomów pottera, to wiesz, że Ci, którzy
                  z pogardą odnoszą się do mugoli są w książce ukazani jako postacie zdecydowanie
                  negatywne, a więc można się domyślać, że autorka akurat pogardy na pewno nie
                  chce uczyc. Pogardy to można się nauczyć czytając "nasz dziennik."
                  Swoją drogą to jest literacko żadne, ale cóż, w czasach pop kultury tak już
                  jest, że reklama... Niekoniecznie udaje się wypromowac rzeczy dobre, często
                  promuje się zwykłe mydło. Jak inaczej wytłumaczyć popularnośc wśród dorosłych
                  seriali typu Klan czy Plebania. Ich wiarygodnośc jest mniej więcej taka, jak
                  harego Pottera...
                  Mnie się ta ksiązka nie podoba, ale jak ktos lubi, jego sprawa. A to, że Papież
                  (nawet jeszcze jako "przyszły") zajmuje się takimi sprawami, to intelektualna
                  kompromitacja.
                • iposek Re: pseudoco? 15.07.05, 19:16

                  > nie o pseudosatanizm, ale o zaburzanie granicy miedzy dobrem a zlem. i musze
                  > przyznac, ze przeczytalem tylko jeden tom hp, a rzucilo mi sie to w oczy.
                  > szczegolnie pogarda, z jaka bohaterowie odnosza sie do 'mugoli', czyli, bylo ni
                  > e
                  > bylo, do nas.

                  faktem jest że harry potter jest dziełkiem szalenie wtórnym i może zniechęcić
                  (skrzywić) maluchów na przyszłość bo za parę lat weźmie taki coś autorstwa
                  prawdziwych mistrzów gatunku choćby Tolkiena czy U. Le Guin (sorki nie pamiętam
                  pisowni) i stwierdzi że to już było w Potterze, nie zwróci nawet uwagi na
                  chronologię. Co do wspomnianej przez ciebie pogardy dla mugoli to nie jest ona
                  nawet w połowie tak silna jak pogarda czołowych myślicieli chrześcijaństwa (ze
                  szczególnym wskazaniem na kościół katolicki) dla innowierców
                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl JPII nie zniżał się do ... 15.07.05, 19:54
                    JPII nie zniżał się do recenzowania książek dla dzieci.

                    Benedykt ośmiesza się. Ale wiedziałam, że tak będzie. Od samego początku
                    wiedziałam, że z niego jest konserwa tyrolska.

              • alabamma Re: Papa ma rację bo to jest bełkot niewyobrażaln 16.07.05, 03:34
                Polski przeklad to rzeczywiscie belkot. Jesli znasz angielski to czytaj w
                oryginale. Arcydzielo wszechczasow to nie jest, ale lektura dla dzieci niezla.
            • jotembi Re: Papa ma rację bo to jest bełkot niewyobrażaln 15.07.05, 09:32
              dokładnie!
              nie wiem czy wypacza jakąkolwiek duszę (obawiam się że ta moja taka raczej
              średnio chrześcijańska ale na pewno nie przez te koszmarne produkcje literackie)
              wiem natomiast że tego się nie da czytać
              poza tym że bełkot jesli chodzi o treść, to dodatkowo jeszcze fatalny język
              myślałam najpierw że to wina przekładu więc kupiłam sobie pierwszy kawałek tego
              pasztetu w oryginale - to samo
              więc zgadzam się i z tobą i z papą - bełkot niewyobrażalny!
              • pinia1a Re: Papa ma rację bo to jest bełkot niewyobrażaln 15.07.05, 09:41
                jotembi napisała:

                > dokładnie!
                > nie wiem czy wypacza jakąkolwiek duszę (obawiam się że ta moja taka raczej
                > średnio chrześcijańska ale na pewno nie przez te koszmarne produkcje
                literackie
                > )
                > wiem natomiast że tego się nie da czytać
                > poza tym że bełkot jesli chodzi o treść, to dodatkowo jeszcze fatalny język
                > myślałam najpierw że to wina przekładu więc kupiłam sobie pierwszy kawałek
                tego
                >
                > pasztetu w oryginale - to samo
                > więc zgadzam się i z tobą i z papą - bełkot niewyobrażalny!


                Zgadzam się!
                Szkoda, że nasz naród broni tego bełkotu.
                Dlaczego Polacy musza się zachłystywać wszystkim co amerykańskie czy angielskie?
                Te całe Harlekiny i inny chłam amerykański zarzuca nasze księgarnie do
                obrzydzenia.Ja przestałam już chodzić do księgarń, bo nie ma tam w czym
                wybierać.
                A już podwójnie się zdumiewam, że dorośli czytaja te bzdury o Harrym Poterze i
                się zachwycają tą szmirą.
                • komorka25 Re: Papa ma rację bo to jest bełkot niewyobrażaln 15.07.05, 11:03
                  pinia1a napisała:

                  > jotembi napisała:
                  >
                  > dokładnie!
                  > nie wiem czy wypacza jakąkolwiek duszę (obawiam się że ta moja taka raczej
                  > średnio chrześcijańska ale na pewno nie przez te koszmarne produkcje
                  > literackie) wiem natomiast że tego się nie da czytać
                  > >poza tym że bełkot jesli chodzi o treść, to dodatkowo jeszcze fatalny język
                  > > myślałam najpierw że to wina przekładu więc kupiłam sobie pierwszy kawałek
                  > tego pasztetu w oryginale - to samo
                  > > więc zgadzam się i z tobą i z papą - bełkot niewyobrażalny!
                  >
                  > Zgadzam się!
                  > Szkoda, że nasz naród broni tego bełkotu...

                  Posłuchaj Radia co ma ryja.

                  > Ja przestałam już chodzić do księgarń, bo nie ma tam w czym wybierać.

                  Rzeczywiście, należy umieć czytać i trzeba orientować się w szeroko pojętej
                  kulturze. Do biblioteki też raczej nie chodzisz. Po co? Przecież wystarczy
                  ci "Chwila dla Ciebie" albo "Tina"
                  • jotembi Re: Papa ma rację bo to jest bełkot niewyobrażaln 15.07.05, 11:15
                    hmm... to może ja odpowiem bo jako pierwsza tu zajrzałam ;)
                    myślę że twój atak wynika z drobnego nieporozumienia i dlatego odpowiadam na
                    serio
                    z potterem to jest chyba tak że on się nadaje (jeśli w ogóle) dla ludzi o
                    baaardzo niewyrobionych gustach literackich czyli dla takich którzy
                    rzeczywiście poprzestają na tinie i chwili dla ciebie... jeśli ktoś przeczytał
                    w życiu coś jeszcze, raczej będzie na pottera kręcił nosem
                    narodowa obrona pottera wynika zapewne z ponurego faktu że nasi rodacy raczej
                    niewiele czytają i darzą zrozumiałą sympatią jedyne (w dodatku grubaśne) dzieło
                    jakie udało im się przeczytać w całości
                    natomiast jeśli chodzi o wizyty w księgarniach - widzisz, tam naprawdę nie ma
                    już czego szukać i to nie dlatego że tina i chwila dla ciebie lepsze tylko z
                    prostego powodu: coraz więcej wychodzi książek kompletnie pozbawionych
                    wartości, a nawet te wartościowe (w oryginale) padają ofiarą braku redaktora
                    (bo redaktorzy to grupa zawodowa na wymarciu niestety) oraz zapału twórczego
                    baardzo początkujących tłumaczy typu siostrzenica pana dyrektora
                    co się tyczy bibliotek, to ja akurat zdecydowanie wolę książkę kupić niż
                    pożyczyć - i te które rzeczywiście są coś warte po prostu sobie kupuję
                    skąd wiem że książka jest coś warta...? no cóż, jeśli się w życiu przeczytało
                    coś więcej niż tylko pottera, to się wie ;)
                    więc nie naskakuj na pinię tylko postaraj się zrozumieć o co jej chodzi
                    pozdrawiam upalnie ;)
                    • jjr44 Re: Papa ma rację bo to jest bełkot niewyobrażaln 15.07.05, 11:48
                      Wiesz, ja tam sie nie czuję znawcą literatury, czytam co lubię po prostu.
                      Harry Potter to ksiazka dla dzieci i jako taka napisana jest całkiem zręcznie.
                      Nie jest to żaden cud świata - znam lepsze ksiązki dla dzieci ale nie
                      czepiałbym się języka - nie wiem co ci sie w nim nie podoba. jeżeli piszesz że
                      ksiązka która z założenia jest przeznaczona dla dzieci nadaje sie dla ludzi o
                      bardzo niewyrobionych gustach literackich to chyba masz jakies 12 lat? Będziemy
                      tu dyskutowac o walorach literackich dzieci z bullerbyn? skomplikowanych
                      relacjach międzyludzkich w akademii pana kleksa?
                      Opowiadanie że w księgarniach nie ma co szukać jest tez dla mnie dosyć dziwne.
                      W końcu sama piszesz że jednak coś kupujesz, prawda? ja myślę że jest czego
                      szukać. Gdybyś powiedziała że wiele książek jest wydawanych teraz niechlujnie i
                      źle tłumaczonych to pewnie bym się zgodził. wiele ale ma się rozumieć nie
                      wszystkie. No i zawsze możesz sobie coś kupić w oryginale.
                      Pomawianie harrego o okultyzm i satanizm jest śmieszne. jakoś nikomu nie
                      przeszkadza np. katolik c.s. lewis i jego narnia.
                      jeśli piszesz agresywne i mało przemyślane rzeczy to nie dziw sie że ludzie
                      gwałtownie reagują,
                      pozdrawiam
                    • jjr44 Re: Papa ma rację bo to jest bełkot niewyobrażaln 15.07.05, 11:48
                      Wiesz, ja tam sie nie czuję znawcą literatury, czytam co lubię po prostu.
                      Harry Potter to ksiazka dla dzieci i jako taka napisana jest całkiem zręcznie.
                      Nie jest to żaden cud świata - znam lepsze ksiązki dla dzieci ale nie
                      czepiałbym się języka - nie wiem co ci sie w nim nie podoba. jeżeli piszesz że
                      ksiązka która z założenia jest przeznaczona dla dzieci nadaje sie dla ludzi o
                      bardzo niewyrobionych gustach literackich to chyba masz jakies 12 lat? Będziemy
                      tu dyskutowac o walorach literackich dzieci z bullerbyn? skomplikowanych
                      relacjach międzyludzkich w akademii pana kleksa?
                      Opowiadanie że w księgarniach nie ma co szukać jest tez dla mnie dosyć dziwne.
                      W końcu sama piszesz że jednak coś kupujesz, prawda? ja myślę że jest czego
                      szukać. Gdybyś powiedziała że wiele książek jest wydawanych teraz niechlujnie i
                      źle tłumaczonych to pewnie bym się zgodził. wiele ale ma się rozumieć nie
                      wszystkie. No i zawsze możesz sobie coś kupić w oryginale.
                      Pomawianie harrego o okultyzm i satanizm jest śmieszne. jakoś nikomu nie
                      przeszkadza np. katolik c.s. lewis i jego narnia.
                      jeśli piszesz agresywne i mało przemyślane rzeczy to nie dziw sie że ludzie
                      gwałtownie reagują,
                      pozdrawiam
                      • jotembi ech... 15.07.05, 12:04
                        to ja może od końca: a cóż to ja takiego agresywnego napisałam? łagodna jestem
                        dzisiaj jak rzadko...
                        a na poważnie: to że książka jest przeznaczona dla dzieci, nie oznacza, że ma
                        być źle napisana
                        język pottera jest nieporadny - to nie tylko moja opinia, ale wybacz, na forum
                        nie będę przytaczać argumentów na jej poparcie, śmiało możesz się z tą opinią
                        nie zgodzić i tyle
                        nie mam 12 lat tylko o prawie 40 lat więcej, natomiast nie straciłam jeszcze
                        wzroku i widzę (w tzw środkach komunikacji miejskiej) w jakim wieku są ludzie
                        czytający pottera - średnią określiłabym na okolice trzydziestki
                        w takim wieku można już mówić o wyrobionych lub niewyrobionych gustach
                        literackich...
                        księgarnie: widzę że nie bardzo chwytasz te takie różne sztuczki stylistyczne
                        jeśli bierzesz dosłownie twierdzenie że w księgarniach nie ma czego szukać
                        oczywiście że w sumie i mnie i pinii, której obronę podjęłam, chodziło o te
                        tony książek kompletnie do niczego
                        jest mnóstwo książek które ja na przykład mam już od dawna - wznowień, tam ani
                        brak redaktora ani tłumacz-idiota nic złego nie narobili
                        aha, kupuję głównie online (bo tak lubię, również oryginały w amazon chociaż to
                        akurat trudno polecać jako uniwersalny lek na tandetę zalewającą rynek
                        wydawniczy)
                        poza tym: ja akurat nie pomawiam produkcji pani rowling o okultyzm i satanizm,
                        zgodziłam się tylko z kimś kto napisał że potter to bełkot
                        no i raz jeszcze: bądź tak miły i powiedz mi, co też ja takiego agresywnego i
                        mało przemyślanego napisałam...?
                        ech, ludzie tak przywykli do chamstwa i prostactwa na forum, że jak się
                        człowiek postara odpowiedzieć uprzejmie i spokojnie to zaraz dopatrują się w
                        tym jakiejś ukrytej agresji
                        hehe
                        • jjr44 Re: ech... 15.07.05, 12:49
                          wyrazy ubolewania - na forum odzywa sie taka masa bałwanów że jak ktoś
                          kulturalny sie odzywa to trudno mi się przestawić.
                          Masz trochę wiecej lat ode mnie - ale tylko trochę :-)
                          Wiesz, ja bym nie oceniał tak surowo ludzi w okolicach trzydziestki czytających
                          pottera (chociaż jeśli to ich jedyna lektura to rzeczywiście jest to
                          niepokojące). Takie ksiązki to przecież dla normalnego człowieka zabawa. Co do
                          opini "bełkot" to się nie zgodzę: jakby nie spojrzeć spójna i w miarę logiczna
                          fabuła jest, kolejne tomy fakt robią sie takie dosyć schematyczne ale sens cała
                          historia ciągle ma. I język jest przynajmniej zrozumiały.
                          Czytałem jeden tom w oryginale ale mój angielski nie jest dostatecznie dobry
                          żeby ocenić czy to jest źle językowo napisane - myślę że nie aż tak.
                          Moze czegoś takiego po prostu nie lubisz?
                          Jak chcesz miec do czynienia z prawdziwym bełkotem to w empiku podejdź do
                          stoiska z tzw. fantasy. Z ksiązkami pisanymi na podstawie gier takich jak np
                          diablo. Całe półki bełkotu - nie da sie tego czytać przy najlepszych chęciach
                          albo "sensacja": mój ulubiony cykl "nekroskop" b. lumleya. Guy N. Smiths,
                          Masterton, Koontz. Kartkowałem to - czytać się nie da. O języku się nie
                          wypowiadam - nie znam sie na tym. Są jeszcze komiksy: nawet ten na podstawie
                          któego powstało modne sin city, no też nie mogę się przekonać - nie lubie
                          komiksu.
                          W świetle tych dokonań literackich harry ze swoimi wartościami rodzinnymi,
                          szkolnymi przyjaźniami jest dla mojego dwunastoletniego syna literaturą
                          idealną. ja to czytam też przy okazji (wcześniej czytaliśmy głośno razem) i
                          przyznam że czytam bez wstrętu bo biore poprawkę że to dla dzieci. takiego
                          coelho przełknać nie mogę bo to ponoć pisane dla dorosłych a brzmi jak dla
                          wrażliwych absolwentów szkół specjalnych.
                          Jeśli ci sie język harrego nie podoba to zajrzyj sobie do "eragona" paoliniego -
                          bardzo znana powieść fantasy napisana przez piętnastolatka. Dzieci to bardzo
                          lubia a tam dopiero język jest tragiczny i to zarówno w tłumaczeniu jak i w
                          oryginale. Po prostu koszmar - ja to widzę mimo ze w sprawach językowych nie
                          jestem zbyt kompetentny (nadużywanie zaimków, powtórzenia w zdaniach - do tego
                          stopnia że czasem nie wiadomo o kogo chodzi - tam to jest rzeczywiście nędzny
                          styl i bełkot). I jescze zapożyczenia z innych ksiązek. Nawet mój 12 letni syn
                          to zauważył. A jest to bardzo popularna książka i bardzo dużo jej się
                          sprzedało.
                          harry cierpi z powodu swojej popularności - twoja alergiczna reakcja wynika
                          chyba tylko z tego powodu że są ludzie którzy próbują dowodzić że to arcydzieło
                          literatury. No fakt nie jest to arcydzieło tylko taka tam sobie zręcznie
                          napisana książka dla dzieci. Nie ma sie czym podniecać (chyba że kogoś
                          honoraria autorki kręcą)
                        • jjr44 Re: ech... 15.07.05, 12:49
                          wyrazy ubolewania - na forum odzywa sie taka masa bałwanów że jak ktoś
                          kulturalny sie odzywa to trudno mi się przestawić.
                          Masz trochę wiecej lat ode mnie - ale tylko trochę :-)
                          Wiesz, ja bym nie oceniał tak surowo ludzi w okolicach trzydziestki czytających
                          pottera (chociaż jeśli to ich jedyna lektura to rzeczywiście jest to
                          niepokojące). Takie ksiązki to przecież dla normalnego człowieka zabawa. Co do
                          opini "bełkot" to się nie zgodzę: jakby nie spojrzeć spójna i w miarę logiczna
                          fabuła jest, kolejne tomy fakt robią sie takie dosyć schematyczne ale sens cała
                          historia ciągle ma. I język jest przynajmniej zrozumiały.
                          Czytałem jeden tom w oryginale ale mój angielski nie jest dostatecznie dobry
                          żeby ocenić czy to jest źle językowo napisane - myślę że nie aż tak.
                          Moze czegoś takiego po prostu nie lubisz?
                          Jak chcesz miec do czynienia z prawdziwym bełkotem to w empiku podejdź do
                          stoiska z tzw. fantasy. Z ksiązkami pisanymi na podstawie gier takich jak np
                          diablo. Całe półki bełkotu - nie da sie tego czytać przy najlepszych chęciach
                          albo "sensacja": mój ulubiony cykl "nekroskop" b. lumleya. Guy N. Smiths,
                          Masterton, Koontz. Kartkowałem to - czytać się nie da. O języku się nie
                          wypowiadam - nie znam sie na tym. Są jeszcze komiksy: nawet ten na podstawie
                          któego powstało modne sin city, no też nie mogę się przekonać - nie lubie
                          komiksu.
                          W świetle tych dokonań literackich harry ze swoimi wartościami rodzinnymi,
                          szkolnymi przyjaźniami jest dla mojego dwunastoletniego syna literaturą
                          idealną. ja to czytam też przy okazji (wcześniej czytaliśmy głośno razem) i
                          przyznam że czytam bez wstrętu bo biore poprawkę że to dla dzieci. takiego
                          coelho przełknać nie mogę bo to ponoć pisane dla dorosłych a brzmi jak dla
                          wrażliwych absolwentów szkół specjalnych.
                          Jeśli ci sie język harrego nie podoba to zajrzyj sobie do "eragona" paoliniego -
                          bardzo znana powieść fantasy napisana przez piętnastolatka. Dzieci to bardzo
                          lubia a tam dopiero język jest tragiczny i to zarówno w tłumaczeniu jak i w
                          oryginale. Po prostu koszmar - ja to widzę mimo ze w sprawach językowych nie
                          jestem zbyt kompetentny (nadużywanie zaimków, powtórzenia w zdaniach - do tego
                          stopnia że czasem nie wiadomo o kogo chodzi - tam to jest rzeczywiście nędzny
                          styl i bełkot). I jescze zapożyczenia z innych ksiązek. Nawet mój 12 letni syn
                          to zauważył. A jest to bardzo popularna książka i bardzo dużo jej się
                          sprzedało.
                          harry cierpi z powodu swojej popularności - twoja alergiczna reakcja wynika
                          chyba tylko z tego powodu że są ludzie którzy próbują dowodzić że to arcydzieło
                          literatury. No fakt nie jest to arcydzieło tylko taka tam sobie zręcznie
                          napisana książka dla dzieci. Nie ma sie czym podniecać (chyba że kogoś
                          honoraria autorki kręcą)
                          • jotembi Re: ech... 15.07.05, 13:10
                            hehe
                            no to wszystko jest wporzo ;)
                            trzydziestoletni - a choćby i stuletni - czytelnicy pottera niech sobie czytają
                            do woli jeśli im nie przeszkadzaja niedociągnięcia stylistyczne... jeśli mnie
                            coś drażni to - jak sam piszesz - robienie z tej cegły arcydzieła
                            jedyną wartością pottera może być co najwyżej to, że ludzie (w bardzo różnym
                            wieku) którzy dotąd reagowali na książki alergią teraz coś jednak czytają ;)
                            o fantasy się otarłam (by tak rzec) za pośrednictwem mego 14-letniego dziecka,
                            na szczęście dziecko szybko zrezygnowało z literatury fantasy z tych niższych
                            półek (podobnie jak z pottera)
                            no ale dziecko nietypowe bo władcę pierścieni a właściwie cała trylogię
                            przeczytało dwa lata temu (ja za tym nie przepadam, zaraz się ktoś na mnie
                            rzuci uff)
                            komiksu i ja nie lubię, za stara pewnie jestem ;)
                            mastertony i inne takie są istotnie bolesne, podjęłam jakieś tam próby
                            przeczytania więc wiem
                            czyli tak - niech sobie będzie ten potter, mi to nie robi...
                            i niech sobie ta pani zarabia jak najwięcej, nie jestem zawistna ;)
                            a jednak mnie razi od samego początku ten zachwyt dla pottera ze strony np
                            właściciela tego forum czyli gazety
                            i dlatego na ogół jeśli mam okazję pottera skrytykować, to krytykuję
                            bo poza tym to ja ludziom w gustach literackich nie grzebię, powaga!
                            • jjr44 Re: ech... 15.07.05, 13:42
                              wiesz, ja tolkiena bardzo dawno przeczytałem czasami go też pokartkuje jeszcze
                              ale nie jest tak żebym uwazał to za ósmy cud świata. Hobbit jest dla dzieci a
                              we władcy pierścieni tez nie ma za dużo emocji. Ładna historia - ciekawy świat
                              i tyle. Zresztą widać to na filmie - nie dało się stworzyć niczego poza wielkim
                              widowiskiem. Jestes w stanie znaleźć bohatera którego emocje są ci bliskie albo
                              żeby chociaż cokolwiek cię w tym poruszało? No ja nie.
                              O harrym to ja czytałem inne opinie: podobno nadaje sie dobrze do nauki
                              czytania i generalnie krzywdy dzieciom nie robi, nie uczy złych nawyków
                              jezykowych (jak mówiłem nie studiowałem anglistyki więc sam tego nie jestem
                              zweryfikować). Arcydzieło to dla mnie nie jest tu zgadzamy się w zupełności:
                              sam schematyzm fabuły (kolejne lata szkolne) powoduje że trudno pamiętac która
                              część powieści jest która.
                              • jotembi Re: ech... 15.07.05, 14:37
                                aż tak głęboko to ja w pottera nie wlazłam żeby się w nim fabuły doszukiwać,
                                ten język mnie zniechęcił dokumentnie... szarpane, takie jakieś ułomne zdania
                                może to się i nadaje do nauki czytania, że niby łatwiej czytać krótkie kawałki
                                od kropki do kropki niż długie z przecinkami ;) ale te krótkie też mogłyby być
                                lepsze
                                pewnie że mnóstwo jest takich średnio wspaniałych dzieł literackich... ja może
                                i trochę przesadzam, ale zdecydowanie wolę żeby moje dziecko czytało coś
                                napisanego dobrym językiem (tutaj tolkien też szczerze mówiąc wybitny nie jest
                                ale oczywiście lepszy od pottera)
                                w sumie jeśli ktoś (dziecko czy dorosły, nieważne) nie czyta w ogóle to pewnie
                                że lepiej żeby się wciągnął w pottera niż żeby nadal ćwiczył tylko gry albo
                                gazety różnych lotów ;)
                                ale bo ja wiem czy przebrnięcie (nawet z wypiekami emocji) przez wszystkie
                                potterowe cegiełki nauczy kogokolwiek miłości do literatury...?
                                • jjr44 Re: ech... 15.07.05, 14:44
                                  ja myślę że nauczy :-) nabiorą wprawy w czytaniu po lekturze cegiełek. No i
                                  zapewniam cię że fabuła jednak jest - dlatego tyle dzieci to czyta (nie jest to
                                  tylko sprawa marketingu).
                                  • dziobakowa Re: ech... 15.07.05, 14:54
                                    właśnie - dzieci, jak to dzieci, strasznie sugerują się wszelkiego rodzaju modami, nawet chwilowymi. ale o ile sprawna akcja reklamowa jest w stanie skłonić tysiące małych dziewczynek do zmuszenia rodziców do kupienia takiej samej wspaniałej i kolorowej zabawki, to z całą pewnością nie wystarczy, żeby zachęcić je do przeczytania ładnych kilku tysięcy stron... tu potrzebne jest coś więcej, niż marketing. i pani rowling świetnie rozumie, co to "coś więcej" oznacza - i dokładnie to daje dzieciakom. :)
                                • mjvg Re: ech... 16.07.05, 14:15
                                  Pod wplywem moich dzieci zabralam sie za Pottera i powiem szczerze, ze nie
                                  moglam dac sobie z tym rady. Mowie tu o pierwszym tomie. Ale naciskana nadal
                                  zawzielam sie i... o dziwo po ok 20 pierwszych stonach historia zaczyna
                                  nabierac nie tylko sensu ale i sposob pisania albo sie zmienia albo jak juz tak
                                  przywyklam do stylu autorki.
                                  To bylo pare lat temu. Teraz czekam razem z moimi dziecmi, ktore w miedzyczasie
                                  stary sie prawie doroslymi pannami na kolejna czesc. Ze zwyklej ciekawosci, co
                                  bedzie dalej, bo obstrachujac od wartosci literackich ksiazki trzeba przyznac
                                  autorce, ze jest oryginalna. Przeczytalam w zyciu tyle ksiazek (poczynajac od
                                  dzieciecej literatury w dziecinstwie), ze jestem w stanie powiedziec : o tego
                                  sie nie spodziewalam!.
                                  Paolo C. jest modny dlatego czytany. Dla mnie strata czasu, lepiej poczekac na
                                  nowe przygody Harrego.
                                  Pozdrawiam
                              • dziobakowa Re: ech... 15.07.05, 14:50
                                teraz to jestem wstrząśnięta i zmieszana - kulturalna dyskusja na forum wyborczej, bez wyzywania się od głąbów i bez przerywania "wypowiedzi" ulubionym polskim "przecinkiem"... :] aż miło poczytać, co państwo szanowni piszą. :]

                                a wracając do tematu - ja cykl o harrym potterze przeczytałam, i to z przyjemnością. rzecz lekka, łatwa i przyjemna, duża dawka fantazji, spójna fabuła, kilku nie-papierowych bohaterów, no i od czasu do czasu coś mądrego się tam przemyci. tom szósty przeczytam również i myślę, że będę się bawić równie dobrze, jak podczas czytania pierwszych pięciu... jeżeli chodzi o "wartość artystyczną" tych książek, to zgadzam się, że arcydzieło to to nie jest, a pani rowling z całą pewnością nobla nie dostanie. ale nie tylko arcydzieła można czytać z przyjemnością, książki zwyczajnie "dobre", albo choćby "niezłe" też mogą człowiekowi dostarczyć dużo przyjemności. :] ja od szanownych państwa jestem sporo młodsza, ale wydaje mi się, że mogę już mówić o sobie, że mam wyrobiony gust literacki (no, może "wyrabiający się" ;]). i nie uważam, żeby czytanie czegoś lżejszego i "gorszego" od przykurzonych noblistów świadczyło o złym guście. oprócz głębokich refleksji, prawd życiowych i wielkich zachwytów ludzie potrzebują też czegoś prostego, przy czym można sobie zwyczajnie odpocząć. i w tej kategorii "harry potter" się moim zdaniem świetnie sprawdza, nie tylko w przypadku dwunastolatków i ćwierćanalfabetów, którzy oprócz książki telefonicznej biorą do ręki tylko program telewizyjny... :)
                                • jotembi Re: ech... 15.07.05, 15:03
                                  witaj dziobakowa, dzięki za przyłączenie się do nas :)
                                  czytanie rzeczy lekkich to sama rozkosz, ileż ja tych lekkich czytam kiedy nie
                                  mam już siły na te ciężkie (bo z ciężkimi mam sporo do czynienia na codzień
                                  niestety)
                                  powiedziałabym nawet że ktoś to czyta wyłącznie noblistów to musi być jakieś
                                  straszne ponure bydlę (uwaga: to jest prawie cytat te słonimskiego, nikogo nie
                                  zamierzam obrazić ;) )
                                  i pewnie potter w roli lekkiego czytadła nieźle się sprawdza - cóż, ja jednak
                                  mam alergię na rzeczy źle napisane (od strony języka) a potter jest (dla mnie
                                  przynajmniej) poniżej jakiegoś tam poziomu granicznego
                                  natomiast powszechny zachwyt i stawianie pottera na piedestale to zupełnie inna
                                  bajeczka, na mnie to działa jak czerwona płachta na byka i to wszystko przez
                                  to, wysoki sądzie...
                                  pozdrawiam!
                                  • jjr44 Re: ech... 15.07.05, 15:49
                                    ja dorozumiewam że ty jotembi pracujesz w branzy wydawniczej albo (nie daj bóg)
                                    krytykanckiej. I pewnie czytasz mnóstwo ciężkich tomów różnych okropnych
                                    bzdetów. Wyrazy współczucia. Mnie równiez wystawiono na cięzka próbę - mam do
                                    czynienia z marketingowcami. ci to mają język. jedna pani (polonistka zresztą z
                                    wykształcenia) bez przerwy rządała ode mnie żebym ją zbriefował i różne takie
                                    tam inne. I ja musiałem ją briefować (zbieżnośc z blefować nieprzypadkowa) w
                                    naszej wiodącej (ciekawe kogo i gdzie) firmie.
                                    • jotembi Re: ech... 15.07.05, 17:17
                                      gorzej jeszcze, w branży tłumaczeniowej robię ;)
                                      bywa tak, że nawet tekścik na pół strony potrafi być niemożebnie ciężki, jak
                                      nie przymierzając traktat filozoficzny
                                      a marketingowcy to rzeczywiście koszmar, oni mają nie tyle język co ozorek,
                                      marynowany w sosie angielskim
                                      wyrazy współczucia!
                                • jjr44 Re: ech... 15.07.05, 16:15
                                  cześć dziobakowa :-)
                                  gusty czytelnicze są bardzo różne i w dodatku jest cała masa książek srednich:
                                  nie smiecie ale i nie arcydzieła. każdy może znaleźć coś dla siebie: może sie
                                  okazać że jakąś ksiazka subiektywnie ma dla nas wartośc mimo że inni ludzie jej
                                  nie czytają ani nie poważaja. ja np. bardzo lubie zapomniane światło jakuba
                                  demla a nie znam nikogo kto to lubi oprócz jednej miłej osoby z wydawnictwa
                                  czarne które to coś wydało i która to osoba jak mi napisała w mailu uważa że
                                  jest to genialne. Dwie osoby które znam to czytały i jedna twierdzi ze za
                                  ciężkie a druga że facet który to pisał jest walnięty (no może coś w tym było).
                                  • jotembi Re: ech... 15.07.05, 17:19
                                    a skoro tak to ja sobie zaraz to kupię, idę poszukać w merlinie albo po
                                    antykwariatach
                                    rzeczy polecane przez miłych forumowiczów zawsze czytam, tak na wszelki wypadek
                                    potter od którego to się wszystko zaczęło stanowi wyjątek ;)
                        • fikus28 Re: ech... 15.07.05, 13:00
                          Myślę, że tu nie chodzi o agresję w dosłownym znaczeniu, tylko o sposób w jaki
                          wyrażasz swoje poglądy. Jest on niestety agresywny. Uważasz się za konesera
                          literartury, Twój problem, ale nie krytykuj i nie klasyfikuj ludzi którzy
                          czytają inne książki niż Ty. O gustach się nie dykutuje i się ich nie osądza.
                          Szczerze mi Ciebie żal, ponieważ cierpisz na przerost formy nad treścią
                          niestety. To czy ktoś będąc osobą dorosłą czyta HP, czy Cortazara to jego
                          prywatna sprawa. Ja osobiście czytam wszystko co mnie interesuje i nie osądzam
                          innych, aby nie być przez nich osądzona. Mam wyższe wykształcenie, poziom
                          inteligencji ponad przeciętną, nie oglądam "Plebanii" ani "Klanu" a jednak
                          czytałam HP i muszę stwierdzić żę jest to lektura przy której się odpoczywa.
                          Jeśli się chcę umęczać czytuję wyżej wspomnianego Cortazara.
                          Pozdrowienia.
                          • jotembi Re: ech... 15.07.05, 13:19
                            no tak, więc jednak agresja ukryta ;)
                            hehe
                            łatwiej byłoby przełknąć te standardowe forumowe wypowiedzi, tak?
                            nie jestem koneserem literatury i wcale się za konesera nie uważam, nie lubię
                            książek typu pottera i tyle
                            natomiast nieźle znam się na języku, literackim i nie bardzo literackim
                            i dlatego twierdzę że język pottera jest nieporadny
                            i przede wszystkim ten język uniemożliwił mi przebrnięcie przez pierwszy tom
                            cyklu
                            (aha, a propos cykli - ja też nie oglądam seriali telewizyjnych...)
                            nie krytykuję nikogo za czytanie pottera ani nie klasyfikuję ludzi według
                            lektury - gdzie znalazłaś jakąkolwiek krytykę? stwierdziłam tylko, że większość
                            ludzi czyta bardzo mało, to wszystko
                            stary dobry chwyt forumowy, przypisywanie adwersarzowi słów, których nie
                            wypowiedział, urocze
                            i na koniec: przerost formy nad treścią? cóż, tak to bywa że uprzejma odpowiedź
                            zajmuje nieco więcej miejsca niż wykropkowanie paru słów powszechnie uznanych
                            za obraźliwe ;)
                            a cortazara też źle znoszę - dla mnie za trudne...
                      • antidotumm Re: Papa ma rację bo to jest bełkot niewyobrażaln 15.07.05, 12:21
                        Ilez jako dziecko naczytalam sie ksiazek o dzieciach i magii:
                        -Malutka Czarownica
                        -caly cykl Edith Nesbith (piecioro dzieci i cos, Feniks i Dywan itp)
                        -Godzina Pasowej Rozy
                        -Mary Poppins! caly cykl
                        i wiele innych. Czarownice mamily dzieci, istny satanizm!!!
                        Harrego Pottera tez czytalam (jednego), uwazam ze jest sredni.
                        • jotembi Re: Papa ma rację bo to jest bełkot niewyobrażaln 15.07.05, 12:25
                          antidotumm napisała:

                          > Ilez jako dziecko naczytalam sie ksiazek o dzieciach i magii:
                          > -Malutka Czarownica
                          > -caly cykl Edith Nesbith (piecioro dzieci i cos, Feniks i Dywan itp)
                          > -Godzina Pasowej Rozy
                          > -Mary Poppins! caly cykl
                          > i wiele innych. Czarownice mamily dzieci, istny satanizm!!!
                          > Harrego Pottera tez czytalam (jednego), uwazam ze jest sredni.

                          mniam, wymieniasz same smakowitości!
                          oczywiście że oskarżanie pottera o satanizm to kretyństwo, natomiast wartość
                          literacka tego cyklu - no właśnie, co najwyżej średnia (a moim zdaniem znacznie
                          poniżej średniej...)
                          aha, i dzięki za przypomnienie rzeczy które zdecydowanie powinnam przeczytać
                          znowu :)
                          • azb Re: Papa ma rację bo to jest bełkot niewyobrażaln 15.07.05, 20:24
                            Wybacz joetmbi, ale nic z tego, co piszesz nie rozumiem. Podszedłem do tego
                            naukowo i nadal bez zmian. A cóż znalazlem?

                            > wiem natomiast że tego się nie da czytać
                            poza tym że bełkot jesli chodzi o treść, to dodatkowo jeszcze fatalny język

                            a jakiś czas potem:

                            > aż tak głęboko to ja w pottera nie wlazłam żeby się w nim fabuły doszukiwać,

                            Wychodzi na to, że treść jest do luftu, więc nie było sensu jej poznawać. Tylko
                            jakim prawem ją krytykujesz?

                            Następny kwiatek:

                            > a na poważnie: to że książka jest przeznaczona dla dzieci, nie oznacza, że ma
                            być źle napisana

                            Od tego twierdzenia, to tylko dystansowac się można. Książka dla dzieci powinna
                            być dobrze napisana. Przede wszystkim dlatego, że dzięki kontaktowi książką
                            dziecko poznaje swój język. Jeśli już uda się je nakłonić do czytania, to niech
                            wyniesie z tego więcej, niż odrobinę naiwnej treści.

                            Nastepnie:

                            > szarpane, takie jakieś ułomne zdania
                            może to się i nadaje do nauki czytania, że niby łatwiej czytać krótkie kawałki
                            od kropki do kropki niż długie z przecinkami ;) ale te krótkie też mogłyby być
                            lepsze

                            Od stu lat mówi się, że język powinien być prosty. Zdania, jeśli mają być
                            zrozumiałe, powinny być krótkie. A tu tłumacz pisze coś takiego... Sprawdzałem
                            kiedyś "Imię róży" Umberto Eco tak zwanym testem trzech zdań. Pierwsze było
                            opisem ołtarza - ok. 1,5 strony standardowej prostego wymieniania postaci. Już
                            po 10 linijkach można było dostać szału. Standardowy werdykt: to się nie nadaje
                            do czytania. Książkę jednak przeczytałem. I nie żałuję. Wniosek: należy się
                            zastanowić, zanim wygłosi się pochopną opinię. Nawiasem mówiąc, gdyby ci się
                            tylko chciało, zauważyłabyś, ze partie opisowe w Harrym Potterze zawierają sporo
                            przecinków (żeby nie było wątpliwości: już na 8 stronie pierwszego tomu jest
                            zdanie liczące sobie 4,5 linijki i zawierające 5 przecinków).

                            > zdecydowanie wolę żeby moje dziecko czytało coś
                            napisanego dobrym językiem (tutaj tolkien też szczerze mówiąc wybitny nie jest
                            ale oczywiście lepszy od pottera)

                            A to już jest niezły ubaw. Profesor literatury staroangielskiej, który stworzył
                            w swojej powieści kilka odrębnych systemów językowych, nie jest wybitny. To kto
                            właściwie jest?

                            > ale bo ja wiem czy przebrnięcie (nawet z wypiekami emocji) przez wszystkie
                            potterowe cegiełki nauczy kogokolwiek miłości do literatury...?

                            "Dobrze. Naprawdę dobrze. Omalże dopstatecznie". Te słowa wygłosił człowiek,
                            który z literaturą nie miał zbyt wiele wspólnego. Ale do rzeczy. Pierwszy Potter
                            ma rozmiary zbliżone do każdej z części autorstwa Nesbit. W życiu by mi do
                            głowy nie przyszło nazywać ich cegiełkami. A co do miłości do literatury, to z
                            tego co słyszałem wielu rodziców ucieszyło to, że ich dzieci chciały coś czytać.
                            Biorąc pod uwagę warunki mojego dzieciństwa, które w niewielkim stopniu zmieniły
                            się od twojego, jest to wynik fenomenalny. W latach siedemdziesiątych dzieci
                            mogły liczyć na dobranockę, która trwała około 8 minut (Bolek i Lolek, Krecik,
                            Rumcajs itd.). Teraz dostają blok trwający około 20. Te podłączone do satelity
                            lub kabla mogą oglądać kreskówki przez cały dzień. Przekaz wizualny jest
                            łatwiejszy, a zatem przez dzieci uznawany za bardziej atrakcyjny. A te biorą się
                            za książki! Twierdzą, że warto. Nie wmówisz mi, że miłość do literatury może się
                            zacząć w inny sposób.

                            > nie jestem koneserem literatury i wcale się za konesera nie uważam, nie lubię
                            książek typu pottera i tyle
                            natomiast nieźle znam się na języku, literackim i nie bardzo literackim
                            i dlatego twierdzę że język pottera jest nieporadny
                            i przede wszystkim ten język uniemożliwił mi przebrnięcie przez pierwszy tom
                            cyklu

                            Jak to się dzieje, że można być znawcą języka i nie być koneserem literatury?
                            Prawdziwa sprzeczność. Znajomy filolog klasyczny stwierdził kiedyś, że aby mieć
                            jakiekolwiek pojęcie, trzeba przeczytać jakiś kanon. No dajmy na to ok. 1000
                            pozycji. Liczba może być dyskusyjna, ale dla mnie pozostaje faktem, że trzeba
                            mieć możliwość porównania. Jako tłumacz możesz być uważana za fachowca. A od
                            takich ludzi wymaga się nie tylko słabo umotywowanych zarzutów (patrz wyżej),
                            ale i wiedzy, co można pochwalić. Jak dla mnie porażka na całej linii.

                            Z jednym się zgadzam:

                            >oskarżanie pottera o satanizm to kretyństwo

                            Co więcej, wypowiedź Ratzingera pojawiła się w mediach wkrótce po tym, jak Jan
                            Paweł II książkę tę pochwalił. Od początku wyglądało to na próbę zatuszowania
                            kolejnego objawu papieskiego poczucia humoru i otwartości na świat.
                            Przypomnienie tej wypowiedzi tuż przed debiutem rynkowym kolejnego tomu wygląda
                            mi na próbę zdyskontowania mody na wszystko co papieskie. I tak jak w przypadku
                            potępienia "Kodu Leonarda da Vinci" prawdopodobnie się nie powiedzie. W tych
                            akurat chyba jesteśmy zgodni.
                            • jotembi o rany... 15.07.05, 21:28
                              że też ci się chciało... w obronie pottera hehe
                              to ja może jakoś tak skrótowo bo serwery szlag trafi ;)
                              treść pottera nietrudno poznać bez czytania samego dzieła, spróbuj sobie
                              wyobrazić że nie żyję w całkowitej izolacji od świata zewnętrznego
                              mnie to nie bierze i paru innych osób też nie... cóż w tym złego?
                              ale tym, co ja autentycznie krytykuję w produkcjach pani rowling, jest język
                              stwierdzenie, że książka dla dzieci powinna być napisana dobrze, było
                              odpowiedzią na inny post, coś ci jednak ta naukowa analiza szwankuje skoro tego
                              nie zauważyłeś
                              miło mi że się z tym zgadzasz
                              natomiast zasmucił mnie pewien passus twojej... hmmm... tyrady: "jeśi się już
                              uda [dziecko] nakłonić do czytania"
                              takie masz doświadczenia? współczuję, ja nigdy nie miałam z tym problemów, moje
                              dziecko samo zaczęło czytać i nadal czyta (jednocześnie intensywnie korzystając
                              z tych nowszych zdobyczy cywilizacji)
                              wiem że większość dzieci trzeba do czytania przymuszać, nie wiem dlaczego tak
                              jest i w sumie mało mnie to obchodzi, nie mój pysk, nie moje buraczki, nie moje
                              dzieci
                              a wracając do języka pottera: jasne że zdania - zwłaszcza w książce dla
                              początkującego czytelnika ale wcale nie tylko - powinny być krótkie
                              ale spróbuj na chwilę oderwać się od naukowej analizy moich postów i wyobrazić
                              sobie, że nawet krótkie zdania bywają dobrze albo źle napisane
                              styl pani rowling jest nieporadny bez względu na ilość przecinków
                              niepotrzebnie zadałeś sobie trud ich liczenia (co jest skądinąd komiczne,
                              wybacz)
                              co do tolkiena: profesor literatury angielskiej stworzył dzieła pisane pewnym
                              szczególnym stylem, pasującym do treści
                              ja akurat nie jestem miłośniczką ani tolkiena, ani jego stylu
                              ale jeśli już, to zdecydowanie wolę obcować z tym stylem w oryginale niż w
                              którymś z przekładów
                              ponieważ nie o to tu chodzi, nie podam ci mojej prywatnej listy geniuszy stylu
                              (w kilku językach), znajdź sobie inny przedmiot kolejnych naukowych analiz
                              o koneserach literatury i znawcach języka, a przy okazji o filologii
                              klasycznej: fajnie że cytujesz filologa klasycznego, między innymi ten właśnie
                              kierunek ukończyłam
                              i zapewniam cię, że przeczytałam ten kanon literatury, zapewne nieco rozszerzony
                              a znawcą języka można być nie będąc koneserem literatury, sprawdź sobie
                              definicję słowa koneser to zrozumiesz

                              a tak między nami: znam się na języku, na różnych stylach pisania... i jeszcze
                              dodatkowo wiem, kiedy stosować jaki styl
                              jesteśmy na forum wyborczej, gdzie najczęściej padają dość niewyszukane
                              inwektywy pisane w dodatku przez dysortografików
                              nie jesteśmy w gronie profesorów, którzy czują się w obowiązku wszystko
                              udowadniać
                              tutaj pisze się innym stylem jeśli się chce dotrzeć do czytelnika... poważnie ;)
                              sorki ale ja też nie przeczytałabym twojego długiego i "analitycznego" (hehe)
                              postu gdyby nie był skierowany personalnie do mnie
                              porażka na całej linii, piszesz? nie bardzo rozumiem co masz na myśli, ale
                              jednak niezupełnie porażka skoro wysmażyłeś aż tak sążnistą odpowiedź ;)
                              pozdrawiam i nie przejmuj się tak okropnie, zacznij świętować weekend


                              • azb Re: o rany... 16.07.05, 11:14
                                Chciało mi się, ale nie koniecznie z powodu obrony Pottera

                                > treść pottera nietrudno poznać bez czytania samego dzieła, spróbuj sobie
                                > wyobrazić że nie żyję w całkowitej izolacji od świata zewnętrznego

                                Rozumiem, że popierasz w ten sposób manię recenzentów, którzy nie czytając
                                książek wystawiają im laurkę na podstawie spostrzeżeń innych. Można i tak. Ja
                                jednak zawsze wymagałem od siebie nieco więcej. Prawdopodobnie dlatego ludzie
                                wierzą mi bardziej niż takim recenzentom. Swoją drogą, kiedy już Pottera
                                przeczytać i to przemyśleć, znajdziemy w nim trochę więcej niż walkę z
                                Voldemortem. I dla tego "trochę więcej" chce mi się czytać.

                                > stwierdzenie, że książka dla dzieci powinna być napisana dobrze, było
                                > odpowiedzią na inny post, coś ci jednak ta naukowa analiza szwankuje skoro tego
                                >
                                > nie zauważyłeś

                                Mylisz się. Zauważyłem. Również i to, że twoje poglądy wyglądają na nie do końca
                                skrystalizowane, czego miała właśnie dowieść moja wypowiedź. Nie wydaje ci się,
                                że jeśli czepiasz się języka, to możesz to robić do końca i sprawiedliwie?

                                > natomiast zasmucił mnie pewien passus twojej... hmmm... tyrady: "jeśi się już
                                > uda [dziecko] nakłonić do czytania"
                                > takie masz doświadczenia? współczuję, ja nigdy nie miałam z tym problemów, moje
                                >
                                > dziecko samo zaczęło czytać i nadal czyta (jednocześnie intensywnie korzystając
                                >
                                > z tych nowszych zdobyczy cywilizacji)

                                Cóż. W świetle badań statystycznych, przytaczanych również na łamach GW,
                                wyrabiam normę za kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt osób. I to pomimo faktu,
                                że jednocześnie intensywnie się dokształcam. Z nakłanianiem dziecka do czytania
                                na razie nie miałem specjalnego problemu. Może dlatego, że w zeszłe wakacje,
                                kiedy potrafił tylko rozróżniać literki, przeczytałem mu w 2 tygodnie całego
                                "Hobbita". Był zachwycony. Podobnie jak "Niekończącą się opowieścią" w wersji
                                Petersenowskiej. Już się nawet przymierzał do samego Endego. Podobnie jak do
                                Kiplinga, którego na razie zna z kreskówek, jednego opowiadania i skrótu, który
                                mu niedawno opowiedziałem na dobranoc. Wygląda więc na to, że większość roboty
                                mam za sobą. Moje stwierdzenie dotyczyło dzieci osób, które nie mają większej
                                styczności z książkami. Można się tylko cieszyć, że pojawiło się wśród nas nowe
                                grono czytelników. Nie wydaje ci się jednak, że wypowiadając się nie najlepiej o
                                książce, która skłoniła ich do dalszego pisania, zniechęcasz ich tylko do
                                sięgania po to, co sama cenisz. Choćby z przekory?

                                > wiem że większość dzieci trzeba do czytania przymuszać, nie wiem dlaczego tak
                                > jest i w sumie mało mnie to obchodzi, nie mój pysk, nie moje buraczki, nie moje
                                >
                                > dzieci

                                Nie mogę się zgodzić z tym stwierdzeniem. Kiedy oglądam ten festiwal absurdu w
                                wykonaniu komisji śledczych Sejmu (a staram się nie ogladać), nie mogę się
                                powstrzymać przed stwierdzeniem, że gdyby naród był mądrzejszy, gdyby więcej
                                książek czytał, to ci politycy nie mieliby większych szans w nadchodzących
                                wyborach. Taki już oatriota jestem. Albo egoista, bo w lepszym kraju (choć bez
                                przekraczania jakichkilwiek granic) mieszkać mi się chce.

                                > a wracając do języka pottera: jasne że zdania - zwłaszcza w książce dla
                                > początkującego czytelnika ale wcale nie tylko - powinny być krótkie
                                > ale spróbuj na chwilę oderwać się od naukowej analizy moich postów i wyobrazić
                                > sobie, że nawet krótkie zdania bywają dobrze albo źle napisane
                                > styl pani rowling jest nieporadny bez względu na ilość przecinków
                                > niepotrzebnie zadałeś sobie trud ich liczenia (co jest skądinąd komiczne,
                                > wybacz)

                                Terefere. Długość zdań powinna być dostosowana do tego, co w danym momencie się
                                należy przekazać. Dzieci lubią, kiedy coś się dzieje i kiedy wpadają w bardzo
                                piękny, ale długi fragment opisu, zaczynają narzekać, że jest nudno. Jeśli coś
                                jest nieporadnego w zdaniach, na które spojrzałem (a które powinny należeć do
                                przeczytanych przez ciebie - dwie strony żywego tekstu przecież), to
                                stwierdziłem, że należałoby je jeszcze skrócić. Ale tak to już jest, jak ktoś
                                chce ciągle używać zdań złożonych (piszę tutaj o sobie, bo ciągle wychodzi nie
                                tak, jak być powinno).

                                > co do tolkiena: profesor literatury angielskiej stworzył dzieła pisane pewnym
                                > szczególnym stylem, pasującym do treści
                                > ja akurat nie jestem miłośniczką ani tolkiena, ani jego stylu
                                > ale jeśli już, to zdecydowanie wolę obcować z tym stylem w oryginale niż w
                                > którymś z przekładów

                                Wychodzi na to, że nawet jeśli ktoś stworzy dzieło na najwyższym poziomie, że aż
                                język pasuje do treści i wraz z nią nakreśli kompletny obraz innej
                                rzeczywistosci, to nie można się zachwycać jego stylem. Tylko dlatego, że się
                                tego nie lubi? Kilka fakultetów, lata czytania i co? Może i awangardowy jestem,
                                ale od dawna wiem, że literaturę można klasyfikować równolegle na taką, która
                                się podoba lub nie podoba. Oraz na dobrze napisaną i źle napisaną. Najlepiej,
                                kiedy jest dobrze napisana i jednocześnie się podoba. Nie można jednak odmawiać
                                wiartości czemuś, co jest dobrze napisane, ale z jakiegos powodu po prostu się
                                nie podoba.

                                > a znawcą języka można być nie będąc koneserem literatury, sprawdź sobie
                                > definicję słowa koneser to zrozumiesz

                                By uczynić zadość twojemu życzeniu sprawdziłem (Popularny Słownik Języka
                                Polskiego). Definicja nie opisuje, w jaki sposób dany znawca poznaje swoją
                                dziedzinę. W przypadku języka nie widzę innego sposobu, jak dużo czytać. I nic
                                nie poradzę, że nawet na czymś słabszym można się czegoś nauczyć. Co więcej
                                często kontakt z tym słabym, już po przeczytaniu rzeczy wielkich, daje nam obraz
                                tego, co jest dobre (tzw. analiza porównawcza). Nie wymagam, żebyś w chwili
                                obecnej cofała się w rozwoju. Ale pogardliwe nutki o ludziach z niewyrobionym
                                gustem jednoznacznie wskazują, co o nich myślisz. A informacje o tym, co czytasz
                                (stare wydania z czasów, kiedy pracowali redaktorzy z prawdziwego znaczenia),
                                mówią o tym, że faktycznie zetknęłaś się z dobrą literaturą. Ale również i o
                                tym, że przestałaś się rozwijać. Bo najwyraźniej nie chcesz już poznac niczego
                                nowego.

                                > jesteśmy na forum wyborczej, gdzie najczęściej padają dość niewyszukane
                                > inwektywy pisane w dodatku przez dysortografików

                                Inwektyw nie używam, ale i mi, mimo znajomości zasad ortografii, często giną
                                ogonki lub wskakują niepotrzebne literki.

                                > sorki ale ja też nie przeczytałabym twojego długiego i "analitycznego" (hehe)
                                > postu gdyby nie był skierowany personalnie do mnie
                                > porażka na całej linii, piszesz? nie bardzo rozumiem co masz na myśli, ale
                                > jednak niezupełnie porażka skoro wysmażyłeś aż tak sążnistą odpowiedź ;)

                                Jednak porażka. Ponieważ mimo oznak oczytania i szumnie oznajmianej znajomości
                                języka nie zauważyłem w twoich postach większej konsekwencji. Może i używałem
                                przykładów z różnych wypowiedzi, ale jak wspominałem wcześniej, chodziło mi
                                własnie o pokazanie braku spójności poglądów. Mimo opowieści o purystycznym
                                podejściu nie pokazałaś równie purystycznej wypowiedzi. Nie jesteśmy w gronie
                                profesorskim. Ja pewnie nigdy do niego nie wejdę. Ale od osoby o dużej wiedzy
                                oczekuję wiecej niż od zwykłego forumowicza. I na tym polu, niestety, paskudnie
                                zawiodłaś.
                    • ninedin Re: Papa ma rację bo to jest bełkot niewyobrażaln 18.07.05, 13:50
                      OK, ale może trochę spuścisz z tonu? Może by tak dorzucić do Twojej wypowiedzi
                      np. "moim zdaniem"? albo "wg mnie"?. Parę książek w życiu przeczytałam, jedną
                      (naukową) zdarzyło mi się napisać, z zawodu jestem filologiem, a w szeroko
                      pojętej fantastyce siedzę od dziecka i uważam, że książki o Potterze są całkiem
                      przyjemną lekturą (dla mnie osobiście na tyle przyjemną, żeby zamówić szósty
                      tom w Amazonie). Ergo bez uogólnień proszę.
                      Pozdrawiam!
                      • ninedin Re: Papa ma rację bo to jest bełkot niewyobrażaln 18.07.05, 13:53
                        do jotembi to było, jakby co, bo oczywiście jak zwykle wpisałam się nie tam,
                        gdzie trzeba :)
                • bgolda Re: Papa ma rację bo to jest bełkot niewyobrażaln 15.07.05, 23:00
                  Oj pliiiiiz... Bełkot, nie bełkot...

                  Każdy wyciąga sobie z knigi co jest w nim samym, na mnie "Jądro Ciemności"
                  zrobiło wrażenie, doceniam też XIX-wiecznych pisarzy angielskich i widzę, że
                  występuje Poważna różnica między poziomami tych utworów; Potter ma dobre
                  słownictwo i przy fabułę, która może się spodobać dzieciom albo osobom
                  przemęczonym, co nie znaczy, że osobom bez gustu.

                  Ja tam widzę, że autorka potrafi się posługiwać językiem angielskim. Co jakiś
                  czas trafiam na konstrukcje, których nie ma w słownikach albo które Trzeba
                  Sprawdzić, np takie ładne wyrażenie: "selfsame yearning". <rotfl>
            • symbiont Re: Papa ma rację bo to jest bełkot niewyobrażaln 15.07.05, 13:18
              A co sądzi Papa o Akademii Pana Kleksa ? Czy Muminki to aby nie diablęta ? Ty
              weź elefantino i puknij się trąbą w słoniowaty łeb.
        • kwak31 Re: dziadek zwariował.. 14.07.05, 13:21
          A ty Eliasz to prorok czy ki ch...
        • bestia81 Re: dziadek zwariował.. 14.07.05, 15:06
          o tak, reke Belzebuba od razu widac w tych ksiazkach. Ratzi zorientowal sie, gdy
          pokropiwszy jeden z egzemplarzy woda swiecona (naoczni swiadkowie twierdza, ze
          chodzilo o czesc zatytulowana "Harry Potter i Książę Półkrwi") wypalil w ksiazce
          dziury.
        • michalng Re: dziadek zwariował.. 15.07.05, 10:05
          LOL. Bardzo trafna uwaga. Zaplułem sobie monitor sniadaniem.
        • jjjnjankowski Re: dziadek zwariował.. 15.07.05, 11:49
          Nie pierwszy to raz nasz ukochany Papa teolog-artylerzysta armaty wytacza (choc
          pierwszy raz jako Papa). Nic nie wiem o nieomylnosci papieskiej w kwestii
          bajecznosci. Bede musial zasiegnac wiedzy u jakiego anglisty-bajkoznawcy. Nie
          bedzie nieomylny ale moze merytoryczny.
        • selene88 Re: dziadek zwariował.. 15.07.05, 12:43
          Jakiś ty mądry :] A wygląda na to że nie czytałeś <hahaha>
      • apodemus Re: dziadek zwariował.. 14.07.05, 14:32
        holyboy_666 napisał:

        > herezji jest więcej dookoła:

        *Kubuś Puchatek - Krzyś z Kubusiem - zoofilia
        *Bolek i Lolek - kryptogeje, czasami, co gorsza, w trójkącie z Tolą
        *Królewna Śnieżka i 7 krasnoludków - ona tak z każdym? ani chybi k...
        i tak dalej, i tak dalej... Paranoja!
      • cichy303 A co z wartościami... 16.07.05, 12:02
        To troche przykre, ze ksiazka, ktora uczy dobra, górnolotnych wartosci takich
        jak trzymania sie wlasnych zasad, przekonan, wstawianai sie za przyjaciolmi,
        walki ze zlem nie spotkala sie z uznaniem czlowieka, ktory glosi te same
        wartosci tylko bardziej rozpowszechione i blizsze kobiecinkom w wieku
        odpowiadajacym przyjaciolom Radia Maryja. Od kiedy te wartocis sa zle. Czemu je
        sie potepia. Wedlug mnie powinnismy sie cieszyc, ze dzieci chca czytac, lubia
        czytac i z tego czytanai wychodzi cos dobrego. A ze dziecko otwierajac dzwi
        wypowie Allohomora czy inne takie, to chyba swiat sie nie zawala, prawda? Ale
        powinnismy tez szanowac zdanie papieza. Nie podoba sie ksiazka jego
        swiatobliwosci - jego pzekonanie - jego wartosc.
      • kinokuniya Niech zyje wolnosc slowa 16.07.05, 16:08
        "...że książki Rowling nie są beztroską rozrywką, ale groźną lekturą,
        zatruwającą dusze młodych czytelników..." jak bym slyszal Towazysza Kim Dzong
        Ila z Korei Polnocnej. Dusze mlodych czytelnikow zatrowaja sekty i ideologie w
        tym glownie Chrzescijanstwo, klerykalizm i itp. Za leb glupote koscielna, niech
        zyje wolnosc slowa, swoboda i liberalizm.
      • malaga1978 Re: dziadek zwariował.. 23.07.05, 13:50
        mam nadzieje ze te slowa o dziadku to nie o papiezu, bo jesli tak to nie
        najlepiej swiadcza o twojej kulturze osobistej
        gosia
    • krakowiak2004 Chwała Henrykowi 14.07.05, 13:23
      Całe szczęście dla p. J. K. R., że Henryk zerwał z papiestwem, bo inaczej stosu
      by teraz nie ominęła!
      • turbogenerator Re: Chwała Henrykowi 14.07.05, 13:44
        Kazdy ma prawo do wlasnych przemyslen, stosów nie bedzie.
    • kosa44 Re: Kard. Ratzinger przeciwnikiem książek o Harry 14.07.05, 13:35
      arcydzieło wspólczesnej literatury dla głupków żyjących w wirtualnym świecie...
      od najmłodszych lat na szczęście nie w Polsce..
      • facet123 Re: Kard. Ratzinger przeciwnikiem książek o Harry 15.07.05, 08:27
        też nie sądze aby Harry Potter był w stanie przebić takie perełki jak Kubuś
        Puchatek, czy książki o Panu Samochodziku, jednak ie o tym mowa - bez względu
        na wartości artystyczne, żadne z tych dział nie "wypaczają światopoglądy
        chrześcijańskiego"
    • obcy444 Re: Kard. Ratzinger przeciwnikiem książek o Harry 14.07.05, 14:15
      Glowa Kosciola katoli, nieomylna w sprawach wiary i moralnosci, potepia bajke.
      Czekaja jeszcze na potepienie: Tolkien, Dick, Lem, Carroll, i rzesze
      demoralizatorow.
      Jak madry i przyzwoity czlowiek moze byc katolem?
      • b-52 [...] 14.07.05, 14:36
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • maaac Tolkiena nie ruszą ;) 14.07.05, 18:26
        Tolkiena nie ruszą - katolik w protestanckiej Anglii. No i papieże wypoczywają
        w zamku Gandalfa :).
    • akserm Papiez ma racje, Potter to wprowadzanie watkow 14.07.05, 16:20
      ocierajacych sie o magie i satanizm do umyslowosci mlodych ludzi.
      • violadiparma nie miał dzieciństwa 15.07.05, 09:08
        Pamiętajmy,ze obecny papież nie miał dzieciństwa! Od, bodaj, 12 roku
        życia "skoszarowany" w kolejnych seminariach duchownych pewnie nigdy nie
        słuchał bajek, magicznych opowieści.
        Harry P zasmuca tyklo swoja schematycznością, nic z wdzięku dawniejszej
        literatury min angielskiej; dla dzieci.
        Jestem katoliczką ; no cóż, jeszcze się przekonamy czy Benedykt XVI to był
        dobry wybór.
        • cloyes Re: nie miał dzieciństwa 15.07.05, 09:35
          zauwazmy, że w tym artykule nie bylo konkretnych argumentow, tylko wyrwane z
          kontekstu ogolniki. dlatego poziomy "dyskusji" jest taki zenujacy _ kazdy
          dyskutuje z tym, co sobie wyobraza, ze Benedykt XVI powiedzial.
          wedlug MNIE harry jest zlym zjawiskiem juz na poziomie marketingu. dzieciaki w
          szkole czy przedszkolu same sie nakrecaja, jesli dolozyc do tego taki dodatkowy
          impuls, to wyobrazcie sobie te licytacje: kto co ma, ile kart do gry, kubkow,
          koszulek, czapek. o 12 w nocy obowiazkowo do ksiegarni. emocj3e: czy pani
          rowling napisze kolejny tom i za ile to zrobi. turnieje wiedzy o HP.
          sama ksiazka: czytamy ja z perspektywy doroslych, zarowno zwolennicy jak i
          przeciwnicy. to, ze ktos spedzil dziecinstwo przed telewizorem, wzglednie w
          supermarkecie, nie znaczy, ze jego zdanie jest lepsze, lub chociaz rownowazne ze
          zdaniem czlowieka, ktory jest 1.pewnie starszy, 2. lepeij wyksztalcony: ma
          szerszy kontekst, 3. jest "szefem" dosyc powazanej instytucji: niemozliwe jest,
          zeby mowil co mu slina na jezyk przyniesie, wiec odrobina dobrej woli krytykom
          tego stanowiska by sie przydala, zeby zrozumiec(nie znaczy to zaakceptowac) Jego
          stanowisko.
          tylko, ze to stanowisko nie zostalo nam przedstawione, oprocz kilku ogolnikow...
          • senseeko Wreszcie ktos w tym watku napisał z sensem 15.07.05, 12:38
            cloyes napisała:

            > zauwazmy, że w tym artykule nie bylo konkretnych argumentow, tylko wyrwane z
            > kontekstu ogolniki. dlatego poziomy "dyskusji" jest taki zenujacy _ kazdy
            > dyskutuje z tym, co sobie wyobraza, ze Benedykt XVI powiedzial.
            /.../
            > tylko, ze to stanowisko nie zostalo nam przedstawione, oprocz kilku
            ogolnikow..

            Typowe dla GW, ze coś chlapnie ogólnie a potem pojawia sie ze 200 postów na
            temat tego co się internautom wydaje, że przeczytali. A dziennikarze mają
            uciechę.
            "Mądry pisze dla zabawy, głupi czyta bo ciekawy"
    • thannatos tym razem nie dam sie nabrac! 14.07.05, 16:45
      Niedawno zachecony reklama jako przyszla glowa Kosciola Rzymskokatolickiego
      udzialila ksiazce Dana Browna, przeczytalem ja. I zaluje - jest to technicznie
      niezle sklecony "kryminal" zakladajacy, ze czytelnik ma inteligencje i obycie
      swiatowe absolwenta "high school" w 5000-nym miasteczku w stanie Idaho i jego
      najwieksza atrakcja w zyciu jest ogladanie Jerry'ego Springera. Takich ta
      ksiazka na pewno powalila na kolana. Ja sie serdecznie wynudzilem, a w momentami
      zniesmaczylem ewidentym prostactwem logiki autora.

      Tym razem opre sie zgubnej reklamie jaka Pan Rantzinger czyni w kierunku
      kolejnych dziel wspolczesnej literatury. Wystarcza mi fragmenty ogladane na DVD,
      zeby sie przekonac, ze nie sa to opowiastki dla mnie.

      Jesli chodzi o trucie dzieciecych umyslow - jak ma sie do tego fakt, ze symbolem
      religii Pana Ratzingera jest rzymskie narzedzie tortur prowadzacych do okrutnej
      smierci? Co zlego bylo w symbolu ryby - za malo przerazal?
      • dziadek_piaskowy Re: tym razem nie dam sie nabrac! 14.07.05, 16:58
        HP to omamianie mlodych ludzi,odrywanie ich od rzeczywistosci i robienie g****
        z mozgu.
        • thannatos Re: tym razem nie dam sie nabrac! 14.07.05, 17:43
          A "Czerwony Kapturek", w ktorym lesniczy ropruwa bebechy wilka i wyjmuje z nich
          zywa babcie i jej wnuczke, to nie jest "omamianie mlodych ludzi,odrywanie ich od
          rzeczywistosci i robienie g**** z mozgu."????????
        • nwrcn HP to omamianie mlodych ludzi 14.07.05, 18:10
          dziadek_piaskowy napisał:
          > HP to omamianie mlodych ludzi,odrywanie ich od rzeczywistosci i robienie g****
          > z mozgu.

          hehe
          pewnie,
          dzieci powinne czytac biblie od kolyski!

          chociaz, niektorzy i Biblie uwazaja za bajki!




          • thannatos Re: HP to omamianie mlodych ludzi 14.07.05, 18:20
            > chociaz, niektorzy i Biblie uwazaja za bajki!

            W Starym Testamencie roi sie od przesadow, wojen, morderstw, okrucienstwa a
            nawet dewiacji seksualnych - idealna lektura dla dziecka do poduszki.
            www.skepticsannotatedbible.com/cruelty/ot.html
          • maaac Re: HP to omamianie mlodych ludzi 14.07.05, 18:25
            "Pieśń nad Pieśniami"?

            3.1 "Na moim łożu szukałam w nocy
            tego, którego kocha moja dusza
            szukałam go, ale nie znalazłam"

            4.3 "Dwoje twoich piersi jest jak dwoje
            sarniąt,
            bliźniąt gazeli,
            pasących się między liliami"
        • komorka25 Re: tym razem nie dam sie nabrac! 15.07.05, 11:06
          dziadek_piaskowy napisał:

          > HP to omamianie mlodych ludzi,odrywanie ich od rzeczywistosci i robienie
          g**** z mozgu.

          Święta prawda. Jezus chodził po wodzie i nakarmił 5000 ludzi 5 chlebami i
          kilkoma rybami. To prawdziwa rzeczywistość?
      • campbell Re: tym razem nie dam sie nabrac! 14.07.05, 17:59
        Właśnie zachęcona również reklamą udzieloną przez jego eminencję "Kodowi
        Leonarda" zabierałam się do tej lektury. Ale skoro eminencja w swoim czasie
        "zareklamował" w ten sam sposób sympatyczne, pełne wyobraźni książki dla pani
        Rowling, chyba i ja zrezygnuję z moich planów czytelniczych.
        Pozdrawiam
      • kropekuk Bo czytelnik Pottera nie powinien przekraczac 14.07.05, 18:13
        15 lat ;)
        • tppiotr Re: Bo czytelnik Pottera nie powinien przekraczac 14.07.05, 19:57
          Spokojnie, już niedługo zdziecinnieje do tego stopnia, że HP będzie akurat na
          jego poziomie.
    • kropekuk I TEN dodatkowa reklame kobitce robi??? 14.07.05, 18:12
      Spokojnie, babeczka i bez tego juz jest bogatsza nizli Krolowa, a zaraz
      przeskoczy i Watykan;)
      • karbat Re: Benedykt walczy z HP 14.07.05, 18:41
        HP jest przeciwnikiem ,zagrozeniem dla Vatykanu ?,no,no,no,to tak slabo sa
        przekonani o mocy swego poslania ?

        Koledzy poprzednicy Benedykta umiescili swego czasu Bible na indeksie ksiag
        zakazanych,a za jej posiadanie mozna bylo "beknac".
        To byly czasy dla nieomylnych papiezy .
      • michalng Re: I TEN dodatkowa reklame kobitce robi??? 15.07.05, 10:15
        kropekuk napisał:

        > Spokojnie, babeczka i bez tego juz jest bogatsza nizli Krolowa, a zaraz
        > przeskoczy i Watykan;)

        To przeciez oczywiste ze upublicznienie tej wiadomosci to czesc kampanii reklamowej ksiazki i zrobili to wydawcy.
    • joeshmoe Re: Kard. Ratzinger przeciwnikiem książek o Harry 14.07.05, 20:57
      Trudno sobie wyobrazic lepsza reklame.
      Wszak zakazany owoc smakuje lepiej.
      Przeczytalem wszystkie 5 ksiazek i nie doszukalem
      sie tam osobiscie zadnej herezji, no ale w koncu
      nie jestem w tym temacie profesjonalista ;-)
    • wuuuj [...] 14.07.05, 21:40
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • wojtekbieszczad Re: Kard. Ratzinger przeciwnikiem książek o Harry 14.07.05, 22:31
      Zgadzam sie połowicznie z kardynałem. Rzeczywiście ten film może wpływać na
      kształtowanie osobowości itd, ale jest pewien inny aspekt. Broń Panie przed
      takim wpływem - przede wsztystkim dlatego, że ten bełkot (film) jest po prostu
      prymitywny, nudny, głupawy - przed takim wszechobecnym wpływem wszechobecnego
      kiczu - bronmy się - bo nas zjedzą - poważnie, ja nie żartuję:)
    • profun Ojciec Święty ma rację... 14.07.05, 22:55
      Harry Potter to atak na Kościół Katolicki !
    • bazyliszek4 że też nikt nie wspomniał... 14.07.05, 23:33
      o Koziołku Matołku. są nawet kraje, mieniące się katolickimi, gdzie temu
      brodatemu wcieleniu szatana pomniki stawiają. i dzieci wciągają...
    • fxvi a kogóż to obchodzi, co lubi czytac Ratzinger?! 15.07.05, 01:45
    • grek77 JP2 bardzo lubil filmu o HP, no ale nie byl Frycem 15.07.05, 01:49
      • alterpars Brawo Papiez 15.07.05, 02:30
        Wczoraj wydal wojne dziwkom dzis Harremu Potterowi....Jutro niech zgadne
        wegetarianom. Tak trzymac! Co za bzdury a wydawaloby sie ze powazna instytucja.
        Kod leonarda ktory byl fajnycm czytadlem do poduchy i niczym wiecej dzieki
        belkotowi ktoregos z kardynalow obrosl w legende i zyskal dodatkowa reklame.
        Teraz czytaja go wszyscy doszukujac sie sensacji
        Czy naprawde fundament tej instytuacji jest tak kruchy zeby odczuwac zagrozenia
        ze strony Harrego Pottera. Matko jedyna...Toz faktycznie koziolek matolek i
        czerwony kapturek za chwile obala mury watykanu....
        • studzm Re: Brawo Papiez 15.07.05, 07:51
          Jeden Niemiec już był, który wskazywał czy książki są dobre czy złe, te
          ostatnie kazał nawet palić....:-(
          • fxvi Hitlerjugend palila ksiazki i synagogi.... 17.07.05, 02:40
    • zuzaleczka Re: Kard. Ratzinger przeciwnikiem książek o Harry 15.07.05, 08:10
      chyba upały mu zaszkodziły - KOSZMAR
      ps.
      niech sie zajmie czymś bardziej pożytecznym
    • camel_3d a juznie wspominajac o tych... 15.07.05, 08:11
      okropnosciach jakimy sa Wars i sawa
      bazyliszek
      smok wawelski
      czarwony kapturek
      krolewna sniezka
      o krolowej sniegu juz nie mowiac...

      same antychrzesijanskie okropnosci.
      • bazyliszek4 Re: a juznie wspominajac o tych... 15.07.05, 14:13
        camel_3d napisał:

        > okropnosciach jakimy sa Wars i sawa
        > bazyliszek

        no bez przesady...
        :)
    • strawberryfields Re: Kard. Ratzinger przeciwnikiem książek o Harry 15.07.05, 08:19
      Psychikę dziecka predzej wypaczy nieczytanie ksiazek w ogóle niż jakiś jeden
      niewinny Harry:)
    • facet123 Re: Kard. Ratzinger przeciwnikiem książek o Harry 15.07.05, 08:25
      Tym samym nowy papież ostatecznie potwierdził moje zdanie o nim: tępawy klecha,
      którego poglądy skłaniają się ku konserwatyzmowi, nie tyle z prawdziwego
      przekonania, ile tego, że łatwo jest w tym kierunku mieć jakieś stanowisko. Do
      tego niezdolny do dialogu (w przeciwnieńastwie do JP2) z komkolwiek o nieco
      innych poglądach. Z pewnością nie tak powinien wyglądac papież
      • kwak31 Re: Kard. Ratzinger przeciwnikiem książek o Harry 15.07.05, 08:50
        Ja tam specjalnie różnicy nie widzę między nim a poprzednikiem. Tym bardziej, że
        poprzednik przez dobrych parę ostatnich lat zajmował się głównie chorowaniem.
        Rządzili Ratzi i nasz ukochany obecny metropilita krakowski.
    • kacper2004 Dziecięce Gry i Zabawy 15.07.05, 08:39
      To tak jak z zabawą w policjantów i złodzieji, chyba każdy chłopak, a dziewczyn
      całkiem sporo, bawiło się w tą zabawę - i co ? czy te dzieci zostaną złodziejami
      lub policjantami ??? niech kardynał Ratzinger lepiej zajmie się ważniejszymi
      sprawami bo jak się na drobne rozmieni to nie bedzie żadnego pożytku. Harry
      Potter nie uczy chyba nożownictwa, bluzgów i picia wódki w bramie przez
      dzieciaki do lat 15..(potem już świat zza krat) Ja nawet nie czytalem tylko
      oglądałem Harrego...jestem pokolenie Tolkiena, Magi i Miecz, D&D i takich
      tam....i jakoś nie latam z kosą po mieście :)) Pozdro.
    • piotrgrys Re: Kard. Ratzinger przeciwnikiem książek o Harry 15.07.05, 09:20
      to jest smieszne wracamy do średniowiecza
    • pinia1a Niezdrowa fantazja 15.07.05, 09:23
      Moim zdaniem ta książka jest zbyt rozreklamowana.
      Za dużo w niej magii i czarów. Dzieci biorą to zbyt serio.
      W bajkach bywaja czary ale zawsze trzeba wiedzieć gdzie jest granica absurdu.
      Ja sama w dzieciństwie czytałam książkę w której bohaterka fruwała pod wpływem
      czarów cudownego koralika, ale nigdy nie przyszło mi do głowy skakać z
      balkonu,żeby sprawdzić czy mogę latać.
      W "Harrym Potterze" jest za dużo czarów i za bardzo przechodzą w rzeczywistość.
      Dzieci biorą to za coś oczywistego i czasem kończy się to tragicznie jak
      próbują latać i skaczą z wysokości.W dobie gier komputerowych, gdzie
      bohaterowie mają po kilka żyć, jest to podwójnie niebezpieczna lektura dla
      dzieci, które nie mają jeszcze ugruntowanej psychiki i są nadwrażliwe, a
      jeszcze jak są pozbawione należytej opieki dorosłych ganiających za pieniędzmi
      i nie ma im kto wytłumaczyć, że czary sa tylko fikcją, to może lektura takich
      książek tylko zaszkodzić tak jak i fabuła tych gier komputerowych.
      • eeela Re: Niezdrowa fantazja 15.07.05, 09:56
        Wieleż znasz dzieci, które skakały z balkonu, aby sprawdzić czy potrafią latać?
        A czy ściskały w dłoniach różdżki? Bo bez różdżki nie można lewitować ;-P
    • cloyes Re: Kard. Ratzinger przeciwnikiem książek o Harry 15.07.05, 09:50
      jol, jol jeszcze jeden, zupelni nieteologiczny argument: po HP np Kamienie na
      szaniec sa tak wsciekle nudne...ze biedne dzieciaki powariuja, jak HP sie
      skonczy. Student polonistyki-tak, bylem potteromaniakiem, a teraz jestm
      miloszomaniakiem - tez calkiem nieciekawa perspektywa...
    • pawelcio23 papież Benedykt XVI to nie kard. Ratzinger!!! 15.07.05, 09:53
      Czemu nagłaśniają to teraz? Przecież była to opinia kard. Ratzingera a nie
      Benedykta XVI. A tekst sugeruje,że to papież jest przeciw tej książce. Ot -
      kolejny przykład manipulacji "Wyborczej"...
      • kwak31 Re: papież Benedykt XVI to nie kard. Ratzinger!!! 15.07.05, 10:42
        To jak go wybrali to mu nowy mózg gołębica z góry przyniosła czy co? Oj chłopie,
        chłopie...
        • cloyes Re: papież Benedykt XVI to nie kard. Ratzinger!!! 15.07.05, 10:48
          mniej wiecej taka roznica, jak to, ze pan giertych powie, ze nie lubi ue, a pan
          prezydent giertych powie- w jakims oficjalnym oswiadczeniu, ze nie lubie ue
          • kwak31 Re: papież Benedykt XVI to nie kard. Ratzinger!!! 15.07.05, 11:24
            Kardynał nie jest osobą prywatną. Szczególnie jeśli jest prefektem dość ważnej
            kongregacji.
    • ypestis Re: Kard. Ratzinger przeciwnikiem książek o Harry 15.07.05, 09:53
      Ja sie i tak bede smazyc w piekle :P to chociaz Harrego sobie poczytam. A tak
      swoja droga wyznawcy tezy,ze HP to belkot i herezja nie musza tego czytac, po
      co maja sobie psuc oczy i denerwowac sie?
      PS. dobrze, ze index ksiag zakazanych juz nie funkcjonuje;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka