Dodaj do ulubionych

!!DO_wszystkich_tych_co_mysla_ze_islam_szanuje__KOBIETY__!!!!!!!

    • Gość: Kasia Re: !!DO_wszystkich_tych_co_mysla_ze_islam_szanuj IP: proxy / 80.230.66.* 14.12.02, 20:10

      Re: One same tego chcą??? Przyuczone jak psy_kobiety_biedne_bez_wyboru
      Autor: Gość: WOJO!!!! IP: 213.8.144.*
      Data: 24-09-2001 19:54 + odpowiedz na list

      Gość portalu: Hatib napisał(a):

      > Dajcie spokój islamowi. Islam jako taki nikomu nie wadzi. Kobiety w islamie
      > same akceptują swój los. Z praktyk religijnych obowiązuje ich tylko ramadan.
      > Gdyby tak było w chrześcijaństwie to ojciec Ryjdzyk nie miałby 99 procent
      > słuchaczy. Dajcie więc spokój islamowi. W haremie kobiety się dogadują o ile
      > odpowiednio wcześniej są do tego przyuczone. Ktokolwiek tresował psy to wie,
      że
      >
      > trzeba zaczynać odpowiednio wcześnie, by wyuczone nawyki później
      zaowocowały.
      > Takie są normy. Prawo Pawłowa ma tutaj odpowiednie zastosowanie. I po co ten
      > cały raban.

      Czytaliscie to co tu pisze ten habib , kobiety tresowane jak psy Pawlowa
      przepraszam "przyuczone "..............przyuczaja je do posluszenstwa ,a
      jak nie to do piachu !!!
      Dowiadujemy sie od tego Habiba coraz wiecej !!!!!
      Biedne kobiety bez prawa wyboru ,nigdy nie pytane o
      zdanie ,ubezwlasnowolnione ..............do czego sa uzywane "materac"
      wywoluje oburzenie ale to jest ich los w wiekszosci krajow
      muzulmanskich ,szczegolnie w Afganistanie .


    • viri-palestyna #######Bunt czadorów 20.12.02, 11:31
      Bunt czadorów


      Władze irańskie wydaliły z kraju brytyjską reporterkę Sue Lloyd-Roberts, bo
      fotografowała coś, co rzekomo nie istnieje - prostytucję. Młode Iranki wolą iść
      na ulicę, niż znosić drakońskie prawo religijnego państwa.


      Anonimowy mężczyzna z resortu religijnej poprawności zadzwonił do Sue na
      komórkę. - Jutro rano panią deportujemy. Robiła pani zdjęcia prostytutkom. A to
      nie jest prawdziwy obraz życia w Islamskiej Republice. My nie mamy prostytutek.

      Lepsza prostytucja niż niewola

      Trudno było takich zdjęć nie robić. Młode prostytutki są wszędzie - stoją pod
      drzewami wokół lubianego przez dziennikarzy hotelu Laleh w Teheranie, spacerują
      w pobliskim parku, wsiadają do samochodów, które z wolna przejeżdżają wzdłuż
      szerokiej alei w centrum miasta. - Zaczęłam się sprzedawać, kiedy miałam 11
      lat -wyznaje 19-letnia Leila, która wygląda na 30 lat. - Musiałam, bo macocha
      wyrzuciła mnie z domu. Są wśród nas dziewczynki nawet dziesięcioletnie. Ale nie
      wszystkie z nich uprawiają nierząd, by przeżyć. Wiele ucieka z domu, by
      wyzwolić się od religijnego jarzma. Wolą zostać prostytutkami, niż znosić
      restrykcje i zakazy mułłów. Pewna reporterka pracująca dla kobiecego magazynu
      szacuje, że w 10-milionowym Teheranie ok. miliona kobiet, a więc jedna na trzy,
      uprawia płatny seks. Jedne robią to z rozpaczy, inne z braku środków do życia,
      a niektóre panienki z dobrych domów z przekory, by uwolnić się od czarnych
      czadorów i posmakować choć trochę wolności. Reporterka prosiła o zachowanie
      anonimowości. Za przekazywanie niewygodnych dla mułłów informacji zachodnim
      dziennikarzom grozi bowiem więzienie.

      Miliony ćpunów

      W zamożniejszych środowiskach dziewczyny próbują buntowniczo ściągać zasłony na
      tył głowy, by odsłonić twarz. Nazenin ma nawet umalowane oczy, mimo że za takie
      przestępstwo jeszcze niedawno groziła kara chłosty. - Myślę, że mułłowie
      rozgrywają własne polityczne interesy - mówi. - Chcą, byśmy szaleli na punkcie
      makijażu i narkotyków. Wszystkiego zakazują, a sami wpuścili do kraju tony
      narkotyków i stworzyli rzesze uzależnionych. - Alkohol i narkotyki można kupić
      bez problemów - twierdzi Arash. - Jasne, wychłostano mnie raz za ćpanie i raz
      za słuchanie na ulicy muzyki z walkmana. Najgorszy jest w tym kraju brak
      wolności. Gdy ajatollah Chomeini wrócił do Iranu 23 lata temu, by zburzyć
      prozachodni system szacha Rezy Pahlavi i ogłosić szyicką rewolucję, lojalnie
      ostrzegł obywateli: "Islam to nie zabawa". To brak jakichkolwiek rozrywek i
      nieustanny smutek najbardziej doskwiera młodym ludziom.

      Zabawa w konspirację

      23-letnia Fatima musiała wziąć udział w wiecu pod hasłem "Śmierć Izraelowi". Co
      roku Irańczycy zwożeni są autobusami do stolicy, by obowiązkowo wykrzykiwać
      przekleństwa pod adresem Ariela Szarona i George'a W. Busha. - Większość z nas
      się z tym nie zgadza - przyznaje Fatima z zakłopotaniem. - Przynajmniej ci
      wykształceni, którzy wiedzą, jak Iran wyglądał przed rewolucją. Mułłowie
      zmuszają nas do takiego zachowania i ubierania się wcale nie z powodu Koranu,
      ale po to, by nas kontrolować. Młodzi są niezadowoleni, a kobiety zrozpaczone.
      Pewna 20-latka, wbrew religijnym zakazom, urządza w swoim domu imprezy dla
      znajomych, z zakazaną muzyką i alkoholem. Tak irańscy studenci bawią się w
      konspirację. Ale nie zawsze podobne pomysły uchodzą bezkarnie. Bywa, że
      rozbawioną młodzież łapie policja strzegąca moralności. Za łamanie prawa
      wymierza się buntownikom po 80 batów.

      Pani Koolaee zajmuje się kobiecymi sprawami w rządzie. Należy do ekipy
      reformatorów prezydenta Chatamiego. Na pytanie, czy ma zamiar znieść
      barbarzyńską praktykę chłosty, odpowiada enigmatycznie: - Zobaczymy, zobaczymy.
      Ministerstwo islamskiej poprawności, które nadzoruje poczynania dziennikarzy w
      Iranie, pozwoliło Sue Lloyd-Roberts pisać o zmianach społecznych w kraju. Ale
      deportowano ją za robienie zdjęć prostytutkom i rozmawianie ze studentami.
      Sporo czasu jeszcze upłynie, nim Iran zabroni barbarzyńskich kar chłosty i
      kamienowania kobiet na śmierć.

      MAGDALENA NAGÓRSKA BBC

      • Gość: Kasia Muzulmanie ,znowu o sexniewolnictwie IP: proxy / 80.230.68.* 20.12.02, 19:00
        www.msnbc.com/news/725802.asp?cp1=1
        • Gość: Berkowitz JUDAISCI w WAFFEN SS ++++++++++++++++++++++++ IP: 66.183.118.* 21.12.02, 09:47
          www.kansaspress.ku.edu/righitpix.html
          www.kansaspress.ku.edu/righit.html
          "W niemieckiej armii służyło 150 tysięcy żołnierzy i oficerów, których rodzice
          lub dziadkowie byli Żydami. Dziś nikt nie chce się do nich przyznać.

          Terminem mischling określano w III Rzeszy osoby z małżeństw aryjsko-
          semickich. Ustawy rasowe odróżniały mischlingów I stopnia (jedno z rodziców -
          Żyd) i II stopnia, kiedy Żydem był ktoś z pokolenia dziadków. Dziesiątki
          tysięcy mischlingów służyło w Wehrmachcie, Luftwaffe i Kriegsmarine, wysoko
          awansując.

          Setki mischlingów zostało odznaczonych Żelaznymi Krzyżami, zaś 20 żołnierzy i
          oficerów żydowskiego pochodzenia otrzymało najwyższy order III Rzeszy -
          Krzyż
          Rycerski. W nazistowskiej prasie długo krążyło zdjęcie niebieskookiego
          blondyna w hełmie, którego przedstawiano jako "Idealnego niemieckiego
          żołnierza". Był nim Werner Goldberg. Jego ojciec był Żydem.

          Ofiary czy wspólnicy?

          Major Wehrmachtu Robert Borhardt odznaczony został Krzyżem Rycerskim za
          manewr na froncie wschodnim w sierpniu 1941 roku. Odkomenderowany do
          Afrikakorps dostał się do niewoli brytyjskiej. W 1944 r. roku mógł wyjechać
          do Anglii, gdzie przebywał jego ojciec, ale wrócił do Niemiec, mówiąc: Ktoś
          musi odbudować nasz kraj. W 1983 roku, niedługo przed śmiercią, powtarzał:
          Wielu Żydów i półkrwi Żydów uważało, że winni bronić Vaterlandu.

          Führer osobiście poświadczał aryjskość pułkownika Waltera Hollandera,
          galacha, czyli syna żydowskiej matki. Hollander otrzymał Żelazne Krzyże obu
          stopni, z rzadkim Złotym Niemieckim Krzyżem. W 1943 roku, kiedy dowodzona
          przez niego brygada zniszczyła pod Kurskiem 21 radzieckich czołgów, został
          odznaczony Krzyżem Rycerskim. Spod Kurska Hollander jechał do Rzeszy przez
          Warszawę. Tu przeżył szok na widok zrównanego z ziemią getta. Na front
          powrócił jako człowiek złamany.

          Życie stawiało mischlingów w absurdalnych sytuacjach: oto żołnierz z Żelaznym
          Krzyżem na szyi przyjeżdża do lagru Sachsenhausen, by odwiedzić ojca. Oficer
          SS trzęsie się z oburzenia: Gdyby nie ten krzyż, doszlusowałbyś zaraz do
          tatusia.

          A oto historia Żyda, któremu w 1940 roku na podstawie sfałszowanych
          dokumentów udało się przedostać z okupowanej Francji do Niemiec. Został
          zmobilizowany i wcielony do Waffen SS. - Jeśli służyłem w armii niemieckiej,
          a moja matka zginęła w Auschwitz, to kim jestem - ofiarą czy prześladowcą? -
          pytał siebie i innych. - Niemcy, obwiniający się za to, co się stało, nie
          chcą o nas słyszeć, ale i gmina żydowska odwraca się od takich jak ja.

          W 1940 roku zapadła decyzja o usunięciu z Wehrmachtu oficerów, którzy mieli
          dwu żydowskich dziadków lub dwie babki. Ci, którzy mieli tylko jednego
          żydowskiego dziadka, mieli być zdegradowani do szeregowca. Oficerowie
          zwlekali z wykonaniem tego rozkazu, a żołnierze często wstawiali się
          za "swoimi Żydami", a nawet ukrywali ich przed organami bezpieczeństwa. "

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka