kontrkultura
11.08.05, 00:45
Jest źle, czy będzie gorzej? - to pierwsza myśl, która w ostatnich dniach
przychodzi mi na myśl gdy próbuję zdefiniować Polsko - Rosyjskie stosunki
dyplomatyczne. Jeszcze rok temu myślałem, że nie jest dobrze - stronniczy
opis wydarzeń w Biesłanie, oraz stopniowo pojawiające się oskarżenia Polski o
antyrosyjskość.
Jednak w ciągu roku sytuacja stale się pogarsza. Pomarańczowa rewolucja na
Ukrainie, odwołowywane, lub przekładane wizyty Putina w Polsce, często
prowokacyjne oświadczenia dotyczące historii, Rondo Dudajewa, kulisy afery
Orlenowsiej, pominięcie roli Polski w II WŚ na uroczystościach 9 Maja w
Moskwie i inne wydarzenia, oraz te ostatnie warszawsko moskiewskie pobicia...
Przyszłość nie zapowiada polepszenia się stosunków. W Polsce wybory wygrają
partie prawicowe, może nawet prezydenckie, na pewno nie będą one skłonne do
szukania kompromisu.
Z kolei Putin obawiając się dalszego ingerowania Polski na obszarze WNP już
od dawna nie szuka w Polsce partnera, wręcz odwrotnie - w każdy możliwy
sposób chce przedstawić Polskę jako kraj rusofobiczny, nie kompetentny w
sprawach Europy wschodniej.
A może bardziej stanowcza polityka umożliwi osiągnięcie polskich celów na
wschodzie, jak chociażby kontroli podręczników, przekazania polsce akt
śledztwa katyńskiego, czy zwrotu polskich dzieł sztuki?