hummer
26.09.05, 09:41
Widmo Czyngis-chana
Amerykański historyk John Man pisze w swojej świetnej skądinąd biografii Czyngis-chana o jego polityce: ?Zniszczenie stanowiło część strategii. Czasami miało ono kontekst osobisty, gdy jakiś wódz lub miasto dopuściło się ciężkiej zbrodni, ale częściej pozostawało bezosobowe, zrodzone z niezłomnego poczucia wyższości nie tyle nad jedną grupą, ile nad wszystkimi. Rasizm ma charakter selektywny, czyli w przypadku Mongołów nie występował. Absolutnie każdy musiał darzyć ich szacunkiem (postawą taką charakteryzowały się również inne narody u szczytu potęgi, na przykład Brytyjczycy około 1900 r., XVII-wieczni Chińczycy, neokonserwatywni Amerykanie w 2003 r.)?.
www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Menu02&news_cat_id=131&layout=1