Dodaj do ulubionych

Sentyment to PRL-u, wasala ZSRR

28.04.24, 15:37
Polscy powstancy z roku 1944 ("wojna warszawsko-niemiecka") walczyli glownie o to, zeby powitac Sowjetow wkraczajacych do stolicy Polski jako gospodarze. Nie udalo sie i w dodatku spowodowalo, ze Warszawa zostala "zrownana z ziemia" na rozkaz "Hyclera" i praktycznie przestala istniec (no, glownie centrum miasta). Jeszcze przed 1-sza Wojna Swiatowa byla 3-cim czy 4-tym co do wielkosci miastem Imperium Rosyjskiego, co w jej architekturze podkreslala wielka i imponujaca cerkiew na Placu Saskim, tak ze podrozny z Zachodu (np. z Paryza) przejezdzajacy przez Polske, jadacy do Moskwy mogl sie od razu po takiej architekturze zorientowac, ze juz znalazl sie na terenach podleglych Rosji albo przynajmniej naznaczonym mocna rosyjska obecnoscia. Polska miedzywojenna owa cerkiew zburzyla, ale po wojnie Stalin jeszcze bardziej podkreslil postawienie rosyjskiej stopy nad Wisla przez wybudowanie na niemal pustym zrujnowanym terenie ogromnego drapacza chmur - Palacu Kultury i Nauki swojego imienia (Stalin - "mecenas kultury", dobre), blizniaczo podobnego do 7-miu drapaczy w Moskwie (tzw. "siedem sióstr"), ktore tam staly sie symbolem stalinowskiej potegi ZSRR, kraju zwycieskiego w wojnie z Hitlerem. I znowu podrozny z Zachodu, ktory przejezdzal przez Warszawe pociagiem do Moskwy, widzial od razu (i nawet zblizajac sie do miasta z bardzo daleka), ze juz sie znalazl w moskiewskiej "strefie przyciagania", choc do Moskwy byla jeszcze dluga droga. Jako dziecko lubilem PKiN i ten sentyment pozostal mi do dzis.
Byl on dla mnie symbolem PRL-owskiej "potegi i chwaly", zwlaszcza ze defilady wojskowe, atrakcyjne dla dziecka, odbywaly sie, tuz obok palacu - na Placu Defilad. Z polskich miast najlepiej znalem wtedy i najbardziej lubilem Warszawe oraz Trójmiasto i niemal w kazde wakacje przejezdzalem raz w roku w nocy "pociagiem widmo" przez peryferie Warszawy jadac z rodzicami do Trójmiasta. "Pociag widmo" to byl autentyczny pociag pospieszny relacji Rzeszów - Ustka, ktory w maszym miasteczku, lezacym na linii lubelskiej zatrzymywal sie okolo 2-giej w nocy,
a przez Warszawe przejezdzal okolo 4-tej nad ranem nie zatrzymujac sie na zadnym waznym dworcu, a jedynie na przystanku Warszawa Praga, na ktorym prawie nikt ani nie wsiadal ani nie wysiadal. "Warszawiacy nim nie jezdza" - takie byly opinie pasazerow, za to dla nas byl on wtedy "zbawieniem" - pojechac do Gdańska bezposrednio od nas, bez przesiadki w Warszawie, to bylo cos. Pociag przejezdzal przez bardzo biednie wtedy wygladajace zabudowania peryferyjnej Pragi, za to w oddali widzialo sie ogromny i pieknie oswietlony palac. Nad ranem, okolo 9-tej mozna bylo z kolei ogladac inna ogromna budowle, tym razem niemiecka - wielki, podobno najwiekszy na swiecie sredniowieczny zamek - Zamek Krzyżacki w Malborku. A dalej, dojezdzajac do Gdańska, widac bylo z daleka potezna wieze Kosciola Mariackiego, najwiekszego ceglanego kosciola na swiecie, rowniez postawionego przed wiekami przez Krzyżaków. "Unter Türmen und Masten" ("Wsród wież i masztów") - taki byl tytul zbioru czytanek o Hamburgu, sluzacych do poglebiania znajomosci niemieckiego, a wydanego w ZSRR. Kupilem taka ksiazeczke kiedys przed wielu laty w ksiegarni radzieckiej na Nowym Świecie w Warszawie. Zylismy w PRL-u wsród obcych wież (może poza Krakowem, ktory byl jednak w PRL-u straszliwie zaniedbany, szary i zadymiony przez Nową Hutę) i "wsród masztów" np. "Daru Pomorza", ktory rowniez zostal wybudowany kiedys w Niemczech. Mielismy kulture polska, glownie duchowa, bo ta materialna miala w wiekszosci przypadkow pochodzenia jak wyzej. Dzieki temu moglem sie po latach poczuc na emigracji (np. w Hamburgu) jak "u siebie". Czy podczas wizyty turystycznej w Moskwie za Gorbaczowa rowniez? Na przyklad ze wzgledu na "bratni" PKiN? Raczej nie, bo ZSRR, w przeciwienstwie do Niemiec nigdy nie byl krajem emigracyjnym. W RFN-ie byl dobrobyt i luksus, zycie bylo o wiele bardziej komfortowe niz w Polsce. W ZSRR odwrotnie - ciekawie bylo ten kraj zwiedzac turystycznie, ale meczyc sie tam i mieszkac na stale nikt normalby by nie chcial. Podobal mi sie Plac Czerwony, zlote kopuly cerkwii, uregulowana rzeka Moskwa, oraz owe "siedem sióstr" - "blizniakow" PKiN. Samo miasto dosyc ciekawe i imponujace ale w sumie obce jak Stambuł, rowniez ciekawy ale kulturowo i duchowo bardzo odlegly. Porownanie Moskwy i Hamburga to jak porownywanie panstwowego czolgu z prywatnym samochodem. W czolgu mozna podziwiac technike bojowa i mozliwosci, ale nigdy bysmy nie chcieli byc jego stalym pasazerem. W volkswagenie odwrotnie - chcielibysmy go miec na codzien, aby ulatwial nam zycie i pozwalal sie nam pokojowo przemieszczac z miejsca na miejsce. No, ale jak widac przywodcy pokroju Orbana czy Morawieckiego woleliby czolg radziecki jak za czasow PRL-u czy Węgierskiej Republiki Ludowej. Jak rozne bywaja ludzkie psychiki i upodobania.
Obserwuj wątek
    • malkontent6 Re: Sentyment to PRL-u, wasala ZSRR 28.04.24, 18:00
      de_oakville napisał:

      > "Pociag widmo" to byl autentyczny pociag pospieszny relacji Rzeszów - Ustka, ktory w maszym
      > miasteczku, lezacym na linii lubelskiej zatrzymywal sie okolo 2-giej w nocy,

      Puławy? Dęblin?


      > a przez Warszawe przejezdzal okolo 4-tej nad ranem nie zatrzymujac sie na zadny
      > m waznym dworcu, a jedynie na przystanku Warszawa Praga, na ktorym prawie nikt
      > ani nie wsiadal ani nie wysiadal. "Warszawiacy nim nie jezdza"

      Jeśli przejeżdżałeś przez stację Warszawa-Praga to znaczy, że ten pociąg właściwie nie wjeżdżał do stolicy. Nie docierał nawet do Warszawy - Wschodniej. Nic dziwnego, że Warszawiacy nim nie jeździli.

      Ciekawe porównanie cerkwii na Placy Saskim do PKiN. Obydwa budynki widoczne z daleka jako symbole wpływów Rosji. Coś w tym jest.



      - takie byly opi
      > nie pasazerow, za to dla nas byl on wtedy "zbawieniem" - pojechac do Gdańska be
      > zposrednio od nas, bez przesiadki w Warszawie, to bylo cos. Pociag przejezdzal
      > przez bardzo biednie wtedy wygladajace zabudowania peryferyjnej Pragi, za to w
      > oddali widzialo sie ogromny i pieknie oswietlony palac. Nad ranem, okolo 9-tej
      > mozna bylo z kolei ogladac inna ogromna budowle, tym razem niemiecka - wielki,
      > podobno najwiekszy na swiecie sredniowieczny zamek - Zamek Krzyżacki w Malborku
      > . A dalej, dojezdzajac do Gdańska, widac bylo z daleka potezna wieze Kosciola M
      > ariackiego, najwiekszego ceglanego kosciola na swiecie, rowniez postawionego pr
      > zed wiekami przez Krzyżaków. "Unter Türmen und Masten" ("Wsród wież i masztów")
      > - taki byl tytul zbioru czytanek o Hamburgu, sluzacych do poglebiania znajomos
      > ci niemieckiego, a wydanego w ZSRR. Kupilem taka ksiazeczke kiedys przed wielu
      > laty w ksiegarni radzieckiej na Nowym Świecie w Warszawie. Zylismy w PRL-u wsró
      > d obcych wież (może poza Krakowem, ktory byl jednak w PRL-u straszliwie zaniedb
      > any, szary i zadymiony przez Nową Hutę) i "wsród masztów" np. "Daru Pomorza", k
      > tory rowniez zostal wybudowany kiedys w Niemczech. Mielismy kulture polska, glo
      > wnie duchowa, bo ta materialna miala w wiekszosci przypadkow pochodzenia jak wy
      > zej. Dzieki temu moglem sie po latach poczuc na emigracji (np. w Hamburgu) jak
      > "u siebie". Czy podczas wizyty turystycznej w Moskwie za Gorbaczowa rowniez? Na
      > przyklad ze wzgledu na "bratni" PKiN? Raczej nie, bo ZSRR, w przeciwienstwie d
      > o Niemiec nigdy nie byl krajem emigracyjnym. W RFN-ie byl dobrobyt i luksus, zy
      > cie bylo o wiele bardziej komfortowe niz w Polsce. W ZSRR odwrotnie - ciekawie
      > bylo ten kraj zwiedzac turystycznie, ale meczyc sie tam i mieszkac na stale nik
      > t normalby by nie chcial. Podobal mi sie Plac Czerwony, zlote kopuly cerkwii, u
      > regulowana rzeka Moskwa, oraz owe "siedem sióstr" - "blizniakow" PKiN. Samo mia
      > sto dosyc ciekawe i imponujace ale w sumie obce jak Stambuł, rowniez ciekawy al
      > e kulturowo i duchowo bardzo odlegly. Porownanie Moskwy i Hamburga to jak porow
      > nywanie panstwowego czolgu z prywatnym samochodem. W czolgu mozna podziwiac tec
      > hnike bojowa i mozliwosci, ale nigdy bysmy nie chcieli byc jego stalym pasazere
      > m. W volkswagenie odwrotnie - chcielibysmy go miec na codzien, aby ulatwial nam
      > zycie i pozwalal sie nam pokojowo przemieszczac z miejsca na miejsce. No, ale
      > jak widac przywodcy pokroju Orbana czy Morawieckiego woleliby czolg radziecki j
      > ak za czasow PRL-u czy Węgierskiej Republiki Ludowej. Jak rozne bywaja ludzkie
      > psychiki i upodobania.
      • krabat01 Re: Sentyment to PRL-u, wasala ZSRR 28.04.24, 18:15
        malkontent6 napisał:

        > Ciekawe porównanie cerkwii na Placy Saskim do PKiN. Obydwa budynki widoczne z
        > daleka jako symbole wpływów Rosji. Coś w tym jest.

        dzisiaj symbol wplywow, - stawia sie bazy wojenne, stacjonuja obce wojska. Najpewniejsza ochrona wlasnych interesow. Sciagnac mozna je latwo, pozbyc sie trudniej . Przekonano sie o tym juz przed wiekami, decyzje Konrada Mazowieckiego.


        • malkontent6 Re: Sentyment to PRL-u, wasala ZSRR 28.04.24, 20:58
          krabat01 napisał(a):

          > dzisiaj symbol wplywow, - stawia sie bazy wojenne, stacjonuja obce wojska.

          Tak, pamiętam te czasy. Legnica, Borne Sulimowo, Rembertów - tam były bazy obcych wojsk. Trudno się było ich pozbyć. Musieliśmy czekać aż ich państwo się rozleci.
          • engine8t Re: Sentyment to PRL-u, wasala ZSRR 29.04.24, 00:59
            malkontent6 napisał:


            > Tak, pamiętam te czasy. Legnica, Borne Sulimowo, Rembertów - tam były bazy obc
            > ych wojsk. Trudno się było ich pozbyć. Musieliśmy czekać aż ich państwo się r
            > ozleci.

            Ja sie nie nie doczekalem.. ale mozna bylo z nimi niezle handlowac i waluta byla butleka wodki - czego te nie brakowalo. Przynajmniej mnie, bo mialem na to nie tylko kartki calej prawie niepijace rodziny ale i sluzbowy przydzial? LOL
          • 1.melord Re: Sentyment to PRL-u, wasala ZSRR 29.04.24, 01:27
            malkontent6 napisał:


            > Tak, pamiętam te czasy. Legnica, Borne Sulimowo, Rembertów - tam były bazy obc
            > ych wojsk. Trudno się było ich pozbyć. Musieliśmy czekać aż ich państwo się rozleci.

            To prawda...
            Jednak zolnierza rosyjskiego na ulicach polskich miast nie widziales.(garnizony byly zamknietymi enklawami)
            W warszawie mozna bylo ich oficerow jedynie zobaczyc na Dworcu Gdanskim czekajacych na pociag relacji Moskwa-W-wa - Belin.
            Wymiana/transport zolnierzy odbywala sie w nocy.

            Wybierz sie do Rzeszowa czy w poblize lotniska Jesionka,zobaczysz tam nawalonych/nacpanych sojusznikow,ktorzy w dodatku nie podlegaja polskiemu prawu.

            • engine8t Re: Sentyment to PRL-u, wasala ZSRR 29.04.24, 03:54
              1.melord napisał(a):

              > malkontent6 napisał:
              >
              >
              > > Tak, pamiętam te czasy. Legnica, Borne Sulimowo, Rembertów - tam były ba
              > zy obc
              > > ych wojsk. Trudno się było ich pozbyć. Musieliśmy czekać aż ich państwo
              > się rozleci.
              >
              > To prawda...
              > Jednak zolnierza rosyjskiego na ulicach polskich miast nie widziales.(garnizon
              > y byly zamknietymi enklawami)
              > W warszawie mozna bylo ich oficerow jedynie zobaczyc na Dworcu Gdanskim czekaja
              > cych na pociag relacji Moskwa-W-wa - Belin.
              > Wymiana/transport zolnierzy odbywala sie w nocy.
              >
              > Wybierz sie do Rzeszowa czy w poblize lotniska Jesionka,zobaczysz tam nawalonyc
              > h/nacpanych sojusznikow,ktorzy w dodatku nie podlegaja polskiemu prawu.
              >

              Absolutna bzdury. W Legnicy byli na ulicach, w parkach w kinie. Mogli wychodzic na miasto.
              Przychodzili do kina i wtedy trzeb bylo wychodzic bo smrod onuc byl ni e do wytrzymania.
              Przyjezdzaly ich zespoly i orkiestry wojskowe i byly koncerty w miejskim kinie- super,
              Wtedy byli i ruscy oficerowie i polacy. Mielismy nawet znajomych ale oni musieli zglaszac wszelkie kontakty z Polakami wiec unikali.
              Ale czsami wieczorem sie pojawiali z flaszka aby poogoladac polska TV i pogadaac.
              JEden kiedys plakal jak dostal rozkaz do Afganistanu - mowil ze stamtad sie tylko wraca w trumnie zelaznej.
              Miele swoj nadajnik i ruska TV ktora my moglismy ogladac ale im nie wolno bylo ogladac plskiej TV.
              Proste soldaty rozrabaili czasami jak sie napili za duzo ale mieli swoja policje wojskowa ktora patrolwal miast caly czas. A t sie nie cackala z nimi. Kiedys pijany zaczepil kobiete w parku i ktos zadzwonil na ruski komisariat. Zjawili sie po paru minutach i ten zolnierz zaczla uciekac ale go szybko godonili i jeden z nich zlapal kalacha za lufe i pierdyknal go kolba w glowe tak ze ten padl jak pionek. Wtedy we 3 go wzieli za nogi i rece i wrzucili na pake ciezarowwki jak swiniaka. Zal bylo patrzec bo nie wiem czy przezyl.
              Najgprsze to bylo to ze mieli plany kalendzrzowe kiedy zmieniac ubranie z zimowego naletnie i to bylo gdzies chyba pod koniec czerwca bo bylo juz goraca i bardzo goraca a oni chodzili w dlugich plaszczach zimwych i bucioracch do kolan.
              • malkontent6 Re: Sentyment to PRL-u, wasala ZSRR 29.04.24, 06:17
                engine8t napisał:

                > W Legnicy byli na ulicach, w parkach w kinie. Mogli wychodzic na miasto.

                Oficjalnie kontaktów nie było ale Rosjanie i Polacy jakoś ze sobą robili interesy. Znałem faceta z Legnicy, którego ojciec regularnie z nimi handlował. Kupował tanio benzynę, którą poźniej sprzedawał z zyskiem. Rosyjscy oficerowie szmuglowali z ZSRR złotą biżuterię. Coś też w Polsce kupowali.

                Kolega z Rembertowa dostał od ruskiego sołdata pas wojskowy za butelkę wina domowej roboty.

                weekend.gazeta.pl/weekend/7,177333,30923235,50-minut-autobusem-15-minut-autem-spisek-latwo-zrozumiec.html
            • malkontent6 Re: Sentyment to PRL-u, wasala ZSRR 29.04.24, 06:11
              1.melord napisał(a):

              > To prawda...
              > Jednak zolnierza rosyjskiego na ulicach polskich miast nie widziales.(garnizony byly zamknietymi enklawami)

              Bywało inaczej:
              www.kryminatorium.pl/szaleniec-z-karabinem-w-legnickiej-kamienicy-225-polskie-zbrodnie/
        • privus Najpewniejsza obrona 30.04.24, 01:43
          krabat01 napisał(a):

          > malkontent6 napisał:
          >
          > > Ciekawe porównanie cerkwii na Placy Saskim do PKiN. Obydwa budynki widoc
          > zne z
          > > daleka jako symbole wpływów Rosji. Coś w tym jest.
          >
          > dzisiaj symbol wplywow, - stawia sie bazy wojenne, stacjonuja obce wojska. Na
          > jpewniejsza ochrona wlasnych interesow. Sciagnac mozna je latwo, pozbyc sie tr
          > udniej . Przekonano sie o tym juz przed wiekami, decyzje Konrada Mazowieckiego
          > .
          to jest samo obrona. Liczyć na wygraną można również w totolotka z takim samym skutkiem. Nie tyl rok 1939 pokazałnam złudność zaufania.
      • de_oakville Re: Sentyment to PRL-u, wasala ZSRR 28.04.24, 21:23
        malkontent6 napisał:

        > Puławy? Dęblin?

        Zgadles. Z miejsca, w ktorym wtedy mieszkalem bylo blisko do obu tych miejscowosci. I blisko rowniez do Kazimierza nad Wisłą - miejsca licznych rowerowych wycieczek.

        • malkontent6 Re: Sentyment to PRL-u, wasala ZSRR 30.04.24, 00:08
          de_oakville napisał:

          > I blisko rowniez do Kazimierza nad Wisłą - miejsca licznych rowerowych wycieczek.

          W Kazimierzu byłem dwa razy. Pierwszy raz na wycieczce szkolnej w podstawówce - nic nie pamiętam. Drugi raz z żoną i córką wiele lat póniej. Śliczne małe miasteczko. Ktoś nam doradził, żeby obiad zjeść w bardzo fajnej restauracji w starym stylu. Niestety nie pamiętam nazwy.
    • j-k Moge spytac o co Ci chodzi ? 28.04.24, 18:47
      w tym przydlugim elaboracie ?

      J.K.
      syn powstanca warszawskiego 1944


      PS. - PKiN - byl, i dla mnie przez dlugie lata symbolem "socjal.-realizmu"

      az pewnego dnia dowiedzialem sie, ze tenze socjalrealizm - to tylko KOPIA amerykanskiej "Szkoly Chicagowskiej"

      like this:
      .
      pl.wikipedia.org/wiki/Szko%C5%82a_chicagowska_%28architektura%29#/media/Plik:OldNationalBank.jpg
      • de_oakville Re: Moge spytac o co Ci chodzi ? 28.04.24, 21:43
        j-k napisał:

        > w tym przydlugim elaboracie ?
        >
        > J.K.
        > syn powstanca warszawskiego 1944
        >
        >
        > PS. - PKiN - byl, i dla mnie przez dlugie lata symbolem "socjal.-realizmu"
        >
        > az pewnego dnia dowiedzialem sie, ze tenze socjalrealizm - to tylko KOPIA amery
        > kanskiej "Szkoly Chicagowskiej"

        To oczywiste, ale byla to "kopia" w wydaniu radzieckiego architekta Rudniewa, ktory stworzyl dosyc oryginalna rosyjska odmiane tej architektury z czasow stalinowskich (wzorem byly pewnie bramy kremlowskie z czerwona gwiazda na szczycie albo gmach "Admiralicji" w Petersburgu ze szpiczasta iglica). Po wojnie tego typu architekture swiat zaczal kojarzyc bez watpienia z ZSRR. Nieco wyzszy od PKiN byl (i jest) Uniwersytet Łomonosowa w Moskwie na Wzgórzach Leninowskich - zupelnie inne otoczenie, nie w centrum miasta tylko w rodzaju parku ma wzgorzu, a z tarasu obok widac w dole miasto, rzeke Moskwe i stadion na Łuznikach. PKiN postawiono w samym "pępku" bylego miasta o charakterze europejskim. Przy odrobinie wyobrazni mozna go sobie skojarzyc z piramida America Tower w San Francisco, zwlaszcza ze dzis stoi on w otoczeniu innych budynkow podobnej wysokosci - slynnego "Żagla" Liebeskinda oraz "Varso Tower". Mialem piekny widok na "Varso Tower" z pokoju hotelowego na "Złotej", w ktorym zatrzymalem sie ubieglym roku. Musze przyznac, ze stosunek jakosci uslug hotelowych do ceny, jest chyba dzis w Polsce najwyzszy w Europie. Znakomite uslugi, znakomita kuchnia. Szkoda marnowac taki unijny dorobek, dla jakichs nacjonalistycznych "mrzonek o wlasnej potedze" tylko twardo trwac nadal przy Europie i czlonkostwie w UE. Nawiasem mowiac wzorcem dla metra moskiewskiego bylo przed wojna metro londynskie - angielscy inzynierowie wspolpracowali przy otwarciu jego pierwszej linii w roku 1935. Jednak mialo ono od samego poczatku charakter rosyjski a nie angielski jezeli chodzi o wrazenie optyczne, pomijajac aspekty techniczne, podobnie jak owe "chicagowskie" w przypadku PKiN.
        • j-k i od tego czasu... 28.04.24, 22:12
          de_oakville napisał:
          > > az pewnego dnia dowiedzialem sie, ze tenze socjrealizm - to tylko KOPIA amery
          > > kanskiej "Szkoly Chicagowskiej"
          >
          > To oczywiste, ale byla to "kopia" w wydaniu radzieckiego architekta Rudniewa,


          no i ?

          a od tego czasu - "pokochalem" PKiN, vel Palac Kultury.

          bo to kawalek "Ameryki" w Europie.

          gdyby go nie zbudowano. - to zniszczona w 1944/45 Warszawa - bylaby dzis Miastem bez Wyrazu.

          a tak - to moje miasto - ma jakis swoj WYRAZ - m. in - ten wlasnie.

          J.K.



          • malkontent6 Re: i od tego czasu... 28.04.24, 22:27
            j-k napisał:

            > a od tego czasu - "pokochalem" PKiN, vel Palac Kultury.
            >
            > bo to kawalek "Ameryki" w Europie.

            A ja go uważam za kawałek ZSRR w Polsce.


            > gdyby go nie zbudowano. - to zniszczona w 1944/45 Warszawa - bylaby dzis Miastem bez Wyrazu.

            Miasto miałoby swój wyraz ale bez tego topornego bloku cementu.
            • j-k nie mialoby 28.04.24, 23:00
              malkontent6 napisał:
              > Miasto miałoby swój wyraz ale bez tego topornego bloku cementu.


              nie mialoby.

              wykresl Palac Kultury z tego widoku Warszawy.

              to bedzie Kuala Lumpur i 100 innych metropolii...
              .
              www.google.com/search?q=kuala+lumpur&oq=kuala+lumpur&gs_lcrp=EgZjaHJvbWUqBwgAEAAYjwIyBwgAEAAYjwIyDQgBEC4YgwEYsQMYgAQyEwgCEC4YgwEYrwEYxwEYsQMYgAQyBwgDEAAYgAQyBwgEEAAYgAQyDQgFEAAYgwEYsQMYgAQyBwgGEAAYgAQyBwgHEAAYgAQyEwgIEC4YgwEYrwEYxwEYsQMYgAQyBwgJEAAYjwLSAQoxMTczM2owajE1qAIIsAIB&sourceid=chrome&ie=UTF-8
              • 1.melord Re: nie mialoby 29.04.24, 00:47
                j-k napisał:

                > wykresl Palac Kultury z tego widoku Warszawy.
                >
                > to bedzie Kuala Lumpur i 100 innych metropolii...
                > .

                Porownanie dosc niefortunne ,ale...
                30 lat temu Kuala Lumpur to bylo duzo wieksze ale prowincjonalnie wygladajace miasto w porownaniu z Warszawa...dzisiaj role sie odwrocily.

                Nowoczesne lotnisko z "przerobem" 2.5 wiekszym niz Okecie,zlokalizowane ok 40 km od centrum.
                Z centrum polaczone 3-4 pasmowa autostrada +szybka kolej -miasto posiada duzo drog ekspresowych z obwodnica wlacznie.
                W Warszawie dalej dumaja o CPK i wyglada,ze PO chce go uwalic-domkniecie obwodnicy W-wy pewnie potrwa kolejne 10-15 lat,jesli wogole?

                TYch "towerow" ktore w RP sa oznaka nowoczesnosci w KL jest 10-15 razy wiecej niz w Warszawie.
                Centrum bardzo nowoczesne i czyste co jest raczej rzadkosciaw Azjii z wyjatkiem Singapuru.
                To wszystko osiagnieto/zbudowano w ciagu ostatnich 25-30 lat.

                Symbolem KL sa wieze Petronas podobnie PK w warszawie.

                Jedyny problem w tym muzulmanskim (kraju) miescie w ktory temp oscyluja ok 30st, to znalesc "wodopoj" gdzie mozna napic sie piwa/wina/czegos mocniejszego....w centrum jako tako im dalej od niego tym gorzej.

                ps. bylem w KL dwukrotnie
              • malkontent6 Re: nie mialoby 29.04.24, 06:35
                j-k napisał:

                > wykresl Palac Kultury z tego widoku Warszawy.

                Gdy leciałem ostatnio do Polski to z samolotu widać było bardzo nowoczesne centrum Warszawy i gdzieś tam między wieżowcami PKiN. Gdyby go nie było, to niczego by nie brakowało.
          • de_oakville Re: i od tego czasu... 28.04.24, 23:12
            j-k napisał:


            > a od tego czasu - "pokochalem" PKiN, vel Palac Kultury.
            >
            > bo to kawalek "Ameryki" w Europie.
            >
            > gdyby go nie zbudowano. - to zniszczona w 1944/45 Warszawa - bylaby dzis Miast
            > em bez Wyrazu.

            Mozesz miec taki swoj wlasny punkt widzenia, wielu ma podobny. Inni widzieli to raczej bardziej jako kawalek Moskwy, nie Ameryki. Ja przylatujac do Warszawy, bedac juz na emigracji, rowniez mowilem, ze to "najbardziej amerykanska" z europejskich stolic pod wzgledem wygladu. Jako dziecko ogladalem jednak radziecki kolorowy film, w ktorym jego bohaterowie lecieli na "czarodziejskim dywanie" nad Moskwa i przelatywali nad podobnymi palacami - wtedy mi sie ten film bardzo podobal. Palac ten nigdy mi nie przeszkadzal, innej Warszawy nie znalem. Pamietam rowniez z dziecinstwa "Bar Praha" w Alejach Jerozolimskich, gdzie sie "wpadalo" po podrozy do Warszawy, zeby cos przekasic. Jadalo sie tam tam na stojaco a jacys biedacy (ktorych oficjalnie w PRL-u podobno nie bylo) podchodzili i pytali doroslych "czy pan bedzie jadl do konca". Zjadali resztki, jezeli ktos cos zostawil. Warszawa byla dla mnie w czasach studenckich "kawalkiem Ameryki" z innego powodu - w kinach lecialy amerykanskie filmy "West Side Story", "Nocny kowboj" i inne, gdzie czulo sie, ze ludzie bardziej pragna takiej rozrywki niz np. pochodow 1-szo majowych z Gierkiem i innymi dygnitarzami na trybunach. A moze byli i tacy co woleli pochody i Gierka? A moze i jedno i drugie? Jedni woleli to, drudzy woleli tamto. I pozwalano ludziom na to - nie bylo jakiegos bardzo strasznego "zamordyzmu" w przeciwienstwie do wielu sasiednich krajow "budujacych" wtedy "socjalizm".
            • j-k nie wykreslaj, please, Palacu Kultury z obrazu... 28.04.24, 23:21
              (mojej) Warszawy.

              PS. mam do niego nieco ponad 2 km (piechota)

              Laska Boska:)))
              ,
              www.facebook.com/PZITBWarszawa/photos/a.512032075664368/1340546759479558/?type=3&locale=hi_IN
              • de_oakville Niech sobie stoi 29.04.24, 12:02
                Rzeczywiscie, ten palac juz tak wrosl w krajobraz Warszawy od czasow mojego wczesnego dziecinstwa, ze trudno mi jest to miasto sobie wyobrazic bez niego. Z tym, ze juz "stracil korone" najwyzszego budynku w krajobrazie miasta, czy zachowal korone "najwazniejszego?" Jezeli tak, to pewnie rowniez moze nie na dlugo. W koncu radziecki czy nie radziecki, to jest nasza polska historia. Spojrzmy na Helsinki. Tam rowniez dominuje w panoramie miasta wielka cerkiew. Z tym, ze zajmuje ona dopiero drugie miejsce. Najwazniejsza i najwyzsza jest katedra luteranka. A zatem Rosja tak, nie ma co odrzucac jej spuscizny, bo byla, ale Szwecja i jej spuscizna sa dla Finow i ich kultury wazniejsze. Szwedzki jest tam jezykiem urzedowym, jako drugi, rosyjski nie. A jak jest w Polsce? Czy zachod jest rowniez wazniejszy tutaj od Rosji? Zachod to przeciez obecnie glownie Niemcy, a wielu w Polsce ma z tym problem. Sa w wielu ludziach jakies poklady mentalnosci podobne do rosyjskiej, zeby byc zawsze "dowodca" a nigdy "zastepca" czy nawet "szefem sztabu". I to wszystko wlasnie znajduje dzis wyraz w obecnych problemach. Mentalnosc Tuska czy Kaczyńskiego?
                • j-k young boy... :) 30.04.24, 04:01
                  ty tylko "przejezdzales" przez Warszawe

                  a ja tam spedzilem dziecinstwo i mlodosc

                  i Muranow/Nowolipie...

                  i PKiN mialem na horyzoncie - gdy szedlem po zakupy dla rodziny.

                  PKiN-u moglo nie byc.

                  Stalin (mial wyrzuty sumienia?)

                  proponowal (alternatywnie) zbudowanie w Warszawie calej wielkiej dzielnicy

                  komuniscy polscy - wybrali jednak budowe PKiN

                  - i bylo to genialne posuniecie

                  zostanie po nich (polskich komunistach) jakis historyczny ZNAK.

                  a historia Polski to ok. 1500 lat... (prosze nie mylic jej z Mieszko I.)

                  J.K.
                  • de_oakville Re: young boy... :) 30.04.24, 12:42
                    j-k napisał:

                    > ty tylko "przejezdzales" przez Warszawe
                    >
                    > a ja tam spedzilem dziecinstwo i mlodosc
                    >
                    > i Muranow/Nowolipie...

                    Szczerze ci z tego powodu zazdroszcze. Z tym, ze ja przejezdzalem przez Warszawe tylko jako dziecko, ale pozniej przez 5 lat sudiowalem i mieszkalem. Dzieki rodzicom wynajmowalem w czasach studenckich pokoj na Zoliborzu i z wykladow na Politechnice najchetniej wracalem pieszo przez miasto, wstepujac po drodze do ksiegarni, czasem nawet do jakiegos barku, zeby zamowic 100 gram Curaçao (likier holenderski) na rozgrzewke.
                    "Rylem" potem po nocach przed egzaminami, bo po takich dlugich spacerach nie bylem w stanie juz nic robic tylko isc spac. Pozniej przenioslem sie wraz z rodzicami na stale do Warszawy (Praga Poludnie, niedaleko Saskiej Kepy), odwiedzalem dyskoteki w kazda sobote. Bardzo lubilem Warszawe nawet w czasach Jaruzelskiego i w dniu, w ktorym zdecydowalem sie opuscic Polske. Zaluje troche, ze moja mlodosc przypadla na tamte czasy, a nie na dzisiejsze, bo dzis pewnie wstepowal bym "na drinka", do bylej "Hali Koszyki", dzis pelnej znakomitych lokali gastronomicznych i odpowiedniej atmosfery, a z Zoliborza na Politechnike jezdzilbym metrem. Zawsze jednak lubilem rowniez stac na Placu Zawiszy, w okolicach bylego Dworca Glownego i patrzec na tory kolejowe biegnace na Zachod oraz na pociagi jadace w tamtym kierunku.
          • a.jej.rkoniak Re: i od tego czasu... 29.04.24, 01:22
            bez pekinu, to byśmy mieli MDM 2, 3, 4 .... bez wieżowców
            pekin był dla mnie rozwiązaniem praktycznym, trzy kina, trzy teatry, pałac młodzieży, taras na 30 piętrze do puszczania szybowców ..... sala kongresowa i koncerty.... w śródmieściu obecność PZPR była powszechna, a TPPR na Foksal (tam bywałeś?)
            wojna zdewastowała miasto, wygoniła mieszkańców...teraz żona na netfliksie ogląda jakąś produkcje i zachwycona, bo po polsku i pokazują bogatą współczesną Warszawę. Musiałęm jej na guglu pokazać obecne Wybrzeże Kościuszkowskie, jakże inne od mej młodości.
            Ja bym wyskuvbał trylinkę z placu i parkingu i zaorał, dosłownie, Obsadził dzrewami i urządził park.
            I przeniósł pomnik Batorego i ustawił przed pekinem.
            • 1.melord Re: i od tego czasu... 29.04.24, 01:51
              a.jej.rkoniak napisał(a):

              > bez pekinu, to byśmy mieli MDM 2, 3, 4 .... bez wieżowców
              > pekin był dla mnie rozwiązaniem praktycznym, trzy kina, trzy teatry, pałac młod
              > zieży, taras na 30 piętrze do puszczania szybowców ..... sala kongresowa i konc
              > erty.... w śródmieściu obecność PZPR była powszechna, a TPPR na Foksal (tam byw
              > ałeś?)
              > wojna zdewastowała miasto, wygoniła mieszkańców...teraz żona na netfliksie oglą
              > da jakąś produkcje i zachwycona, bo po polsku i pokazują bogatą współczesną War
              > szawę. Musiałęm jej na guglu pokazać obecne Wybrzeże Kościuszkowskie, jakże inn
              > e od mej młodości.
              > Ja bym wyskuvbał trylinkę z placu i parkingu i zaorał, dosłownie, Obsadził dzre
              > wami i urządził park.
              > I przeniósł pomnik Batorego i ustawił przed pekinem.
              >

              dodam tylko,ze w PK byl jedyny w Warszawie(1955r.) przez dlugi okres, byc moze nawet w calej Polsce? kryty basen w ktorym nauczylo sie plywac tysiace dzieciakow....za darmo
              • a.jej.rkoniak Re: i od tego czasu... 29.04.24, 02:13
                kryty basen był i jest w Liceum Batorego w Warszawie, poza tym był jest kryty basen na ul Rozbrat róg Górnośląskiej, gdzie uczyłem się pływać...
                • krzy-czy Re: i od tego czasu... 29.04.24, 19:33
                  na polonii, na awf.
                  i piękne czasy, gdy baseny na legii otwierali
                  1 maja.
                • 1.melord Re: i od tego czasu... 29.04.24, 23:55
                  moj wpis dot.1955r.(otwarcie PK)
                  wszystkie pozostale to okres pozniejszy,u Batorego trudno nazwac basenem w pelnym tego slowa znaczeniu,byl niewymiarowy
            • malkontent6 Re: i od tego czasu... 29.04.24, 06:38
              a.jej.rkoniak napisał(a):

              > TPPR na Foksal (tam bywałeś?)

              Ja bywałem w czasach studenckich, tam było kino, do którego wysyłała nas lektorka języka rosyjskiego.
      • boomerang Re: Moge spytac o co Ci chodzi ? 29.04.24, 00:23
        Zarówno Empire State Building jak i pałace moskiewskie (wliczając najestetyczniejszy z nich PKiN imienia Stalina) wzorowane były na propozycjach Kazimierza Malewicza, urodzonego w Kijowie, z jakichś powodów uważanego za rosyjskiego, a później radzieckiego artystę, twórcy kierunku w sztuce zwanego suprematyzmem.
        • de_oakville Re: Moge spytac o co Ci chodzi ? 29.04.24, 11:13
          boomerang napisał:

          > Zarówno Empire State Building jak i pałace moskiewskie (wliczając najestetyczni
          > ejszy z nich PKiN imienia Stalina) wzorowane były na propozycjach Kazimierza Ma
          > lewicza, urodzonego w Kijowie, z jakichś powodów uważanego za rosyjskiego, a pó
          > źniej radzieckiego artystę, twórcy kierunku w sztuce zwanego suprematyzmem.

          Artysta moze wszystko namalowac, co mu wyobraznia podpowie. Architekt to nie tylko artysta, ale rowniez i inzynier, ktory musi wszystko obliczyc, skonstruowac tak, zeby sie nie zawalilo, zrealizowac w praktyce.
          Gustav Eiffel jako pierwszy zrealizowal w praktyce stalowa wieze w Paryzu, ktora dlugo byla najwyzsza budowla swiata. To byl przelom wieku 19-tego i 20-tego. Pozniej "paleczke" przejela Ameryka - powstaly budynki w Chicago i w Nowym Jorku o wysokosci nie znanej wczesniej na swiecie. Tylko oni mieli wtedy do tego srodki i mozliwosci. Obecnie takie mozliwosci ma wiele krajow i "rozprul sie worek" z najrozniejszymi pomyslami...
          • 1.melord Re: Moge spytac o co Ci chodzi ? 30.04.24, 00:59
            de_oakville napisał:


            > Architekt to nie tylko artysta, ale rowniez i inzynier, ktory musi wszystko obliczyc, skonstruowac
            > tak, zeby sie nie zawalilo, zrealizowac w praktyce.

            Gdy mowimy o duzych budowlach a te sa wybierane glownie w ramach konkursow,zycieza wizja architekta.
            Dopiero jak wygra jego projekt,zabiera sie zespol inzynierow roznych dziedzin by wizja stala sie faktem.
            Oczywiscie pod kierownictwem glownego architekta.(nie zawsze go konca)

            Projekt Opery w Sydney wygrał w 1957 roku duński architekt Jørn Utzon. Jury wybrało projekt spośród 233 zgłoszeń, mimo że autor nie spełnił warunków konkursu – dostarczył tylko ogólny szkic.


            Projekt Kościoła Sagrada Familia (Barcelona) realizuja juz ponad 100lat i konca nie widac
            Budowę świątyni rozpoczęto w 1882 roku.


            artakademia.com/kurs-rysunku-na-architekture/7-najbardziej-znanych-architektow/
      • boavista4 Re: Moge spytac o co Ci chodzi ? 01.05.24, 16:55
        ja jestem swiecie przekonamnny ze deOak nie jest wasalem Putina, DeO pisze wszystko co mu tylko slina jezyk przyniesie! Kanada pachnie deO!
    • polski_francuz Okolo 4 rano 28.04.24, 18:55
      de_oakville napisał:

      "Pociag widmo" to byl autentyczny pociag pospieszny relacji Rzeszów - Ustka, ktory w maszym miasteczku, lezacym na linii lubelskiej zatrzymywal sie okolo 2-giej w nocy, a przez Warszawe przejezdzal okolo 4-tej nad ranem nie zatrzymujac sie na zadnym waznym dworcu, a jedynie na przystanku Warszawa Praga, na ktorym prawie nikt ani nie wsiadal ani nie wysiadal. "

      Ekspres "Odra" startowal okolo 4 rano z Dworca Glownego do Warszawy. Wielokrotnie nim jezdzilem. Ostatni raz go wzialem w latach 80-tych jak sie zderzyl i byly ofiary smiertelne. Ofiara porannej pory padl tez wielki aktor kina polskiego Zbigniew Cybulski, ktora wpadl pod "Odre" we Wroclawiu. 4 rano to troche wczesna pora ani noc ani ranek. Moze sie nadawac do komponowania piosenek ale nie do podrozy...

      PF

      • malkontent6 Re: Okolo 4 rano 28.04.24, 21:04
        polski_francuz napisał:

        > Zbigniew Cybulski, ktora wpadl pod "Odre" we Wroclawiu. 4 rano to troche wczesna pora ani noc ani ranek.

        Miałem kolegę z Wrocławia, który studiował w Warszawie i dość często podróżował "Odrą". Bardzo sobie ten pociąg chwalił.

        Przez pewien czas miałem wrażenie, że też kilka razy jechałem "Odrą" ale teraz mam wrażenie, że korzystałem z innego połączenia.

        Pamiętam powszechny smutek w kraju po śmierci Cynulskiego.
      • krzy-czy Re: Okolo 4 rano 28.04.24, 21:27
        terry to był sam OGIEŃ.
      • de_oakville Re: Okolo 4 rano 28.04.24, 21:55
        polski_francuz napisał:

        > Ekspres "Odra" startowal okolo 4 rano z Dworca Glownego do Warszawy. Wielokrotn
        > ie nim jezdzilem. Ostatni raz go wzialem w latach 80-tych jak sie zderzyl i byl
        > y ofiary smiertelne. Ofiara porannej pory padl tez wielki aktor kina polskiego
        > Zbigniew Cybulski, ktora wpadl pod "Odre" we Wroclawiu. 4 rano to troche wczesn
        > a pora ani noc ani ranek. Moze sie nadawac do komponowania piosenek ale nie do
        > podrozy...

        Na Dworcu Glownym we Wroclawiu jest w plycie peronu tablica pamiatkowa poswiecona Cybulskiemu i jego tragicznej smierci. Zobaczylem ja po raz pierwszy podczas wizyty w Polsce bedac juz na emigracji. Zaluje, ze nie poznalem lepiej Wroclawia, kiedy mieszkalem w PRL-u. Wprawdzie jezdzilem z rodzicami po calej Polsce, ale doszlismy do wniosku, ze na wakacje jezdzi sie glownie nad morze. Tak wiec zamilowanie do Gdańska "odebralo mi" Wroclaw - nie tesknilem do niego, bo go zupelnie nie znalem. Poznalem go pozno, dopiero po studiach odbywajac przechadzke po miescie w przerwie miedzy pociagami ze Szklarskiej Poreby do Warszawy. I zrobil na mnie spore wrazenie. Bylem w nim jeszcze kilkakrotnie (w okolicach dworca i centrum) mieszkajac juz na emigracji - moja zona pochodzi z Dolnego Ślaska. Podobno Cybuslki, tuz przed smiercia widzial sie na wroclawskim dworcu z Marleną Dietrich, ktora w tym czasie wystepowala w Polsce i rowniez tego dnia odjezdzala. Jeden glupi skok moze nieraz wszystko w zyciu przekreslic.
        • polski_francuz Miasta w konkurencji 29.04.24, 19:11
          de_oakville napisał:

          "Wprawdzie jezdzilem z rodzicami po calej Polsce, ale doszlismy do wniosku, ze na wakacje jezdzi sie glownie nad morze. Tak wiec zamilowanie do Gdańska "odebralo mi" Wroclaw - nie tesknilem do niego, bo go zupelnie nie znalem. Poznalem go pozno, dopiero po studiach odbywajac przechadzke po miescie w przerwie miedzy pociagami ze Szklarskiej Poreby do Warszawy."

          Z polskich miast dobrze znam rodzinny Wroclaw i troche Warszawe z lat 70. Moj Dziadek tam mieszkal i czasem jezdzilem do niego. Wiedzac, ze wyjezdzam na dluzej spedzilem tez wakacje w latach 80-tych w Kazimierzu Dolnym. Ale inne miasta polskie pozostaja i malo znane. Bylem w Poznaniu i w Gdansku, Koszalinie. Ale jakos mi mniej pozostaly w pamieci niz Berlin, Melbourne czy Paryz.

          Konkurencja jest miedzy miastami swiata:)

          PF
          • de_oakville "Kubba" i "haszu" 01.05.24, 11:08
            polski_francuz napisał:

            > Ale inne miasta p
            > olskie pozostaja i malo znane. Bylem w Poznaniu i w Gdansku, Koszalinie. Ale ja
            > kos mi mniej pozostaly w pamieci niz Berlin, Melbourne czy Paryz.

            Kiedy sie jechalo pociagiem z Gdańska do Gdyni to przejezdzajac przez Sopot widzialo sie przez krotki moment
            slynny "Monciak", a na nim i tlumy ludzi, szczegolnie w lecie. Tam docieraly najszybciej w Polsce rozne trendy z
            Zachodu, rowniez te kulinarne. To tam jadlem po raz 1-szy w zyciu pizze. Oferowano rozne: neapolitanska, kalabryjska, toskanska, z sentymentem wspominam je do dzis. Poznalem rowniez kebab oraz przysmaki o takich egzotycznych nazwach jak kubba czy haszu. Ten zespol jadlodajni na wolnym powietrzu byl niedaleko mola, potem zniknely. Rowniez mozna bylo kupic na "Monciaku" tzw. "paczki angielskie" czyli donaty. Trójmiasto mialo równiez najlepsza chyba wtedy w Polsce szybka kolej miejska. Jej wagony w latach 60-tych i 70-tych pochodzily z Berlina. Byl to po prostu berlinski S-Bahn, ktory w ramach reparacji wojennych znalazl sie w Polsce. Przemalowano je z barw czerwono-zoltych na niebiesko-zolte, a zasilanie z "trzeciej szyny" zamienino na zasilanie z sieci trakcyjnej. W niemieckiej ilustrowanej ksiazce pt. "Berliner S-Bahn" (autor Peter Bley) jest zdjecie tych pociagow z podpisem:

            "80 von etwa 100 Viertelzügen der Berliner S-Bahn (54 der früheren Baureihe 165, 6 der Baureihe 166 und 20 de Baureihe 167), die sich bei Kriegsende im RAW Lauban in Schlesien befunden hatten, wurden von der Polnischen Staatsbahn für den Einsatz im Nahverkehr im Raum Danzig hergerichtet und waren dort von 1951 bis 1976 im Einsatz."

            Byla to typowa kolej miejska, bez ubikacji. Pozniej zmieniono ja na tradycyjne polskie elektryczne pociagi podmiejskie jak z Warszawy do Otwocka. Bylo to w pewnym sensie pogorszenie komfortu podrozowania. Oczywiscie dzis to historia. Bo dzis tramwaje, trolejbusy, koleje miejskie sa tam ponownie (na ogol) super.




            • polski_francuz Mkna po szynach 01.05.24, 11:42
              de_oakville napisał:

              " Przemalowano je z barw czerwono-zoltych na niebiesko-zolte, a zasilanie z "trzeciej szyny" zamienino na zasilanie z sieci trakcyjnej. "

              Dojezdzalem z Sepolna do szkoly kolo Dworca Glownego niebieskim tramwajem. Tez, na poczatku poniemieckim. I jeszcze, troche pozniej, jak mieszkalem na Krzykach, to wracalem z Polibudy na piechote (kilka/nascie kilometrow) by moc podziwiac piekny Wroclaw:)

              PF
              • de_oakville Re: Mkna po szynach 01.05.24, 13:13
                polski_francuz napisał:

                > de_oakville napisał:

                > Dojezdzalem z Sepolna do szkoly kolo Dworca Glownego niebieskim tramwajem. Tez,
                > na poczatku poniemieckim. I jeszcze, troche pozniej, jak mieszkalem na Krzykac
                > h, to wracalem z Polibudy na piechote (kilka/nascie kilometrow) by moc podziwia
                > c piekny Wroclaw:)

                "Mkną po szynach niebieskie tramwaje" - slyszalem nie raz w dziecinstwie te piesenke spiewana przez Marie Koterbską (najbardziej jednak lubilem jej "Augustowskie noce"). W latach 70-tych moj kolega z pracy, ktory co roku spedzal urlop w RFN-ie "na saksach" i opowiadal swoje wrazenia z tego kraju - same superlatywy w porownaniu do "szarego" wtedy zycia w PRL-u. Zartowal sobie z tej piosenki, mowiac "Mkną po szynach niemieckie tramwaje". Zadna "hanba" z tego powodu, Niemcy byly ojczyzna tramwaju elektrycznego. Pierwszy na swiecie tramwaj elektryczny (Siemensa) pojechal z Berlina do Poczdamu. Pamietam rowniez z wczesnego dziecinstwa poniemieckie tramwaje w Gorzowie Wielkopolskim, Ziemia Lubuska. Przed wojna Landberg an der Warthe, Wschodnia Brandenburgia (Ostbrandenburg).
            • stefan4 Re: "Kubba" i "haszu" 01.05.24, 12:41
              de_oakville:
              > berlinski S-Bahn, ktory w ramach reparacji wojennych znalazl sie w Polsce.

              Wydaje mi się, że eleganckie słowo ,,reparacje'' nie oddaje wiernie powojennej rzeczywistości...

              de_oakville:
              > Przemalowano je z barw czerwono-zoltych na niebiesko-zolte

              To sugeruje (błędnie) jakieś zadawnione braterstwo gdańsko-ukraińskie. Ale te kolejki były niebieskie na dole, a żółte na górze, całkiem nie po ukraińsku.

              - Stefan
      • j-k Lubie Wroclaw :) 28.04.24, 23:13
        i nie moge sie doczekac kiedy pojedzie (sie) w koncu podziemnym torem przez Lodz...

        podobno w przyszlym roku...

        podobno jazda ma trwac 3,5 godziny...
        • senioryta13 Re: Lubie Wroclaw :) 29.04.24, 11:17
          j-k napisał:

          > i nie moge sie doczekac kiedy pojedzie (sie) w koncu podziemnym torem przez Lodz...
          >
          > podobno w przyszlym roku...
          >
          > podobno jazda ma trwac 3,5 godziny...


          To sa dopiero plany. Lodz cala rozkopana, w remontach. Dworzec Fabryczny, nowy, robi wrazenie.
    • boomerang Re: Sentyment to PRL-u, wasala ZSRR 29.04.24, 00:06
      Sentymentu do PRLu nie można ci odmówić, co nie dziwi, bo trudno mieć sentyment do Kanady.
      • de_oakville Re: Sentyment to PRL-u, wasala ZSRR 29.04.24, 01:05
        boomerang napisał:

        > Sentymentu do PRLu nie można ci odmówić, co nie dziwi, bo trudno mieć sentyment
        > do Kanady.

        Sentyment mozna miec jedynie do czegos lub do kogos z przeszloci, kogo sie utracilo, a nie do czegos co sie ma obecnie i na codzien. Mozna miec sentyment do swoich dawnych dziewczyn-sympatii, ale nie do obecnej partnerki, z ktora sie jest na codzien nie dlatego, ze sie ma do niej sentyment, tylko dlatego, ze sie z nia przebywa dlatego, ze sie ja kocha. Nie tylko trudno miec w takim wypadku sentyment, ale jest on w takiej sytuacji zupelnie zbyteczny. A sentyment pozostal mi do ksiazek Curwooda, Londona i innych pisarzy, ktorych ksiazki czytalem w mlodosci: "Najdziksze serca", "Wloczegi pólnocy" i inne, ktorych akcja toczy sie w kraju, w ktorym obecnie mieszkam i ktory sam sobie wybralem odrzucajac inne z przeszlosci, mniej kompatybilne do mojego charakteru.
        • 1.melord Re: Sentyment to PRL-u, wasala ZSRR 29.04.24, 01:36
          Kiedys rozmawialem w Sydney z czlowiekiem od Andersa,spytalem jak znalazl sie w AU?
          Odpowiedzial ,mielismy dwie opcje Kanada,Australia.....zbyt mocno marzlem na Syberii by do Kanady jechac
          • de_oakville Re: Sentyment to PRL-u, wasala ZSRR 29.04.24, 10:59
            1.melord napisał(a):

            > Kiedys rozmawialem w Sydney z czlowiekiem od Andersa,spytalem jak znalazl sie w
            > AU?
            > Odpowiedzial ,mielismy dwie opcje Kanada,Australia.....zbyt mocno marzlem na Sy
            > berii by do Kanady jechac

            I on myslal, ze w Kanadzie bedzie tak samo gnebiony i glodny jak na Syberii?
            Klimat to jeszcze nie wszystko. Z Kanady jest o wiele blizej do Europy niz z Australii. Nawet z Vancouver gdzie klimat jest dosc lagodny. Poza tym zawsze marzylem rowniez i o tym, zeby poznac przy okazji Stany. Wielu Kanadyjczykow przenosi sie w zimie na Floryde, sporo ma tam domy. Ja do takich nie naleze.
            • 1.melord Re: Sentyment to PRL-u, wasala ZSRR 30.04.24, 00:25
              de_oakville napisał:


              > I on myslal, ze w Kanadzie bedzie tak samo gnebiony i glodny jak na Syberii?

              Napewno tak nie myslal,narzekal jedynie ze strasznie marzl


              > Klimat to jeszcze nie wszystko. Z Kanady jest o wiele blizej do Europy niz z Australii.

              niewatpliwie prawda,jednak dla nich(od Andersa) nie mialo to znaczenia.
              Pochodzili glownie z terenow wschodnich Polski "zajumaych" przez ZSRR,wiec nie mieli do kogo i czego wracac/odwiedzac,podobnie jak ci w Kanadzie,Brazylii czy nawet z Anglii.

              > Wielu Kanadyjczykow przenosi sie w zimie na Floryde, sporo ma tam domy. Ja do takich nie naleze.

              Kiedy czlowiek jest mlody przetrzyma goraco czy zimno,na stare lata(emerytura) ciepelko jednak zdrecydowanie zwycieza.
      • a.jej.rkoniak Re: Sentyment to PRL-u, wasala ZSRR 29.04.24, 01:12
        pani premierowa już dała kopa Dzastinkowi, naród też zmądrzeje
      • j-k Sentyment do PRL-u - i ja mam... 30.04.24, 23:59
        i mial go moj ojciec.

        przedwojennny socjalista, aresztowany w 1938 za udzial w demonstracji 1-szo majowej...

        - powstaniec warszawski 1944

        a po roku 1990 cieplo sie wyrazal o "upadlym" PRL-u.

        mielismy takie Panstwo - jakie moglismy miec i jakie tolerowala Rosja Soviecka.

        ale bylo to odrebne Panstwo Polskie - a nie republika soviecka...



        • 1.melord Re: Sentyment do PRL-u - i ja mam... 01.05.24, 02:25
          Sentyment do PRLma glownie pokolenie BB (baby boomers, boomers, bumerzy) - urodzeni w latach 1946-1964.
          Nie wszyscy sie jednak do tego przyznaja,boo...

          PRL byl oaza wsrod demoludow,gdzie istnial prywatny drobny biznes,prywatna wlasnosc ziemi Moglismy przynajmniej podrozowac do tych "zaprzyjaznonych" krajow z dowodem osobistym-oni nie.
          Niektorym udawalo sie nawet wyskoczyc na "saksy" by zarobic na mieszkanie wlasnosciowe czy lepszy samochod.
          Bylysmy mlodzi,wiec rozne trudnosci byly jedynie dla nas wyzwaniem,ktore zakonczone sukcesem dawaly duzo zadowolenia.
          System sam w sobie byl do duuupy ale potrafilismy sie dostosowac lepiej czy gorzej.

          Czy teraz jest lepiej,hmm... napewno jest inaczej,facebookowo,tik tokowo,forumowo,itp
          • malkontent6 Re: Sentyment do PRL-u - i ja mam... 01.05.24, 05:09
            1.melord napisał(a):

            > Czy teraz jest lepiej,hmm... napewno jest inaczej,facebookowo,tik tokowo,forumowo,itp

            Jest lepiej. Widzę to na przykładzie następnego pokolenia, dzieci rodzeństwa mojego i żony.

            Jestem, jednym z tych, którzy w czasach PRL jeździli na saksy na ten "zgniły Zachód". Dzięki temu widziałem jak kraj powinien wyglądać. Takie pojęcia jak wolność i demokracja nareszcie zaczęły mieć sens. No i gospodarka - sprawna, wydajna, państwo sie nie wtrąca itp.

            Teraz jest w Polsce prawie tak jak na Zachodzie 40+ lat temu.
            • polski_francuz Sentymenta na bok 01.05.24, 10:14
              malkontent6 napisał:


              " Teraz jest w Polsce prawie tak jak na Zachodzie 40+ lat temu."

              Byle jeszcze dzieci Poljaki robili bo za 40 lat bedzie jak na Zachodzie teraz!!

              PF
              • 1.melord Re: Sentymenta na bok 01.05.24, 10:35
                polski_francuz napisał:

                > malkontent6 napisał:
                >
                >
                > " Teraz jest w Polsce prawie tak jak na Zachodzie 40+ lat temu."
                >
                > Byle jeszcze dzieci Poljaki robili bo za 40 lat bedzie jak na Zachodzie teraz!!
                >
                > PF

                czyli co?
                Polska jest dalej 40 lat do tylu?
                • polski_francuz Re: Sentymenta na bok 01.05.24, 10:40
                  1.melord napisał(a):


                  " czyli co? Polska jest dalej 40 lat do tylu?"


                  Mais non! Jest podobna ekonomicznie i do przodu demograficznie. I oby tak pozostalo.

                  PF
                  • 1.melord Re: Sentymenta na bok 01.05.24, 10:54
                    polski_francuz napisał:


                    > Mais non! Jest podobna ekonomicznie i do przodu demografic
                    > znie. I oby tak pozostalo.
                    >
                    > PF

                    sprawdze osobiscie ,za dwa tyg. lece do Polski
                    • polski_francuz Dowod patriotyzmu potrzebny 01.05.24, 10:57
                      1.melord napisał(a):


                      " sprawdze osobiscie ,za dwa tyg. lece do Polski"


                      Badz patriota i przyloz sie osobiscie do poprawy polskiej demografii:)

                      PF
                      • 1.melord Re: Dowod patriotyzmu potrzebny 01.05.24, 11:08
                        polski_francuz napisał:


                        > Badz patriota i przyloz sie osobiscie do poprawy polskiej demografii:)
                        >
                        > PF

                        trudno bedzie z ta poprawa demografi, juz nie te oczy, ale?.....musialaby ta "demografia" miec ok 40-tki
                        zaapeluj do jorla....on 30-tki nie przekracza.
              • stefan4 Re: Sentymenta na bok 01.05.24, 11:54
                polski_francuz:
                > Byle jeszcze dzieci Poljaki robili

                Lepiej niech przyhamują. Już teraz ludzi jest wszędzie pełno. ,,Odludzi'' już prawie nie ma, a jak gdzieś się jakieś znajdzie, to małe i ogrodzone. 40 lat temu człowiek mógł całymi dniami chodzić albo jeździć na rowerze po bezludnych lasach czy górach, spać pod drzewem, brać wodę z byle rzeczki i kąpać się w byle jeziorku — obecnie ta rzeczka do tego jeziorka spłukuje nawozy sztuczne z łąk i ścieki z przemysłu, więc oboje stanowią przykrą przeszkodę terenową, a nie pomoc w wędrówce.

                Ludzi jest za dużo. Ci, co są, niech żyją, jak potrafią najlepiej, ale niech się już nie mnożą tak potężnie.

                - Stefan
                • polski_francuz Nadludzia i odludzia 01.05.24, 14:53
                  stefan4 napisał:


                  " Lepiej niech przyhamują. Już teraz ludzi jest wszędzie pełno. "

                  Czyli diabel tkwi w szczegolach. Odludzia sie mnoza w Europie i sie zaludniajaja tymi z nadludz czyli glownie z Afryki. Niby wszystko w porzadku, ale tylko statystycznie, bo jedna cywlizacja innej cywilizacji latwo nie zastapi.

                  Niestety

                  PF
              • malkontent6 Re: Sentymenta na bok 01.05.24, 16:37
                polski_francuz napisał:

                > Byle jeszcze dzieci Poljaki robili bo za 40 lat bedzie jak na Zachodzie teraz!!

                Z tym jest teraz problem w całej Europie.
    • prze.nick Re: Sentyment to PRL-u, wasala ZSRR 29.04.24, 07:01

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka