remekk
12.10.05, 16:32
Katowicka prokuratura rejonowa skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko
sprawcy podłożenia ognia we własnej pracowni protetycznej. W czerwcu
mężczyzna
pochodzenia żydowskiego zgłosił na policji podpalenie, twierdząc, że to
antysemicki atak.
Pożar miał miejsce w nocy z 1 na 2 czerwca ubiegłego roku. W trakcie
dochodzenia ustalono, że został on poprzedzony włamaniem, a ogień podłożono
od
wewnątrz. Na ścianach spalonego lokalu położonego przy katowickiej ulicy
Obrońców Westerplatte znajdowały się napisy antyżydowskie, swastyka oraz
hasło "Polska dla Polaków".
D.Z., właściciel pracowni, złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.
Utrzymywał, iż podpalenie było atakiem dokonanym z powodu jego narodowości.
Jednak już tydzień później, w trakcie postępowania prokurator przedstawił
właścicielowi lokalu zarzut podpalenia. Zatrzymany wyszedł na wolność za
poręczeniem majątkowym, ale zastosowano wobec niego policyjny dozór i zakaz
opuszczania Polski. Dalsze postępowanie objęło m.in. analizę grafologiczną
pozostawionych na ścianach pracowni napisów.
Z końcem minionego roku prokuratura skierowała do katowickiego sądu
rejonowego
akt oskarżenia. Podpalacz stanie przed sądem pod zarzutem próby wyłudzenia
odszkodowania za spalone mienie. - Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanego
mu
czynu - powiedział nam Jacek Pandel, zastępca prokuratora rejonowego
prokuratury Katowice-Wschód. Materiały dotyczące drugiej, nieznanej osoby,
przebywającej z oskarżonym w miejscu przestępstwa, zostały wyłączone do
odrębnego postępowania.