Dodaj do ulubionych

Demokracja po amerykańsku!

IP: 213.17.228.* 30.09.02, 11:21
Z Greckiego słowo "democracja" tłumaczy się jako władza narodu.
Przez ostatnie kilka lat amerykańska administracja pokazuje całemu światu o
jaki dokładnie naród chodzi.
Obserwuj wątek
    • kapitalizm Re: Demokracja po amerykańsku! 30.09.02, 22:20
      Gość portalu: Dabya napisał(a):

      > Z Greckiego słowo "democracja" tłumaczy się jako władza narodu.
      > Przez ostatnie kilka lat amerykańska administracja pokazuje całemu światu o
      > jaki dokładnie naród chodzi.

      Niescislosc ktora powoduje duzo niezrozumienia(na swiecie). USA nie jest
      demokracja! Jest to demokracja republikanska. Duza roznica. Np. prezydent jest
      wybierany nie w powszechnych wyborach a przez poszczegolne stany ktore to
      deleguja swoich przedstawicieli do glosowania. Kazdy stan ma raz na zawsze
      ustalona ilosc delegatow. Dlatego bylo mozliwe, ze wygral Bush nie majac
      przewagi glosow w wyborach powszechnych. Jest to zabezpieczenie konstytucyjne,
      ktorego brakowalo w Niemczech w latach 30tych, gdzie Hitler wygrywajac
      demokratyczne wybory powszechne zostal automatycznie niekwestionowanym
      Kanclerzem.
      Jesli te sprawy Cie interesuja szerzej - odpisz
      Jest to ciekawy temat.
      Pozdrowienia,
      Janusz
      • Gość: rypski-krupczak Re: Demokracja po amerykańsku! IP: *.nyc.rr.com 30.09.02, 22:30
        Drogi panie kapitalizm czy nie widzi pan, ze osobnika dabya nic takiego nie
        zainteresuje. Cala ta czereda madrali wypowiada sie w sposob autorytatywny o
        USA nie majac najmniejszego pojecia o systemie politycznym, gospodarczym,
        prawnym a tym bardziej o amerykanskiej ulicy. Naprawde szkoda nafty w lampie na
        ich oswiecanie.
        Pozdrawiam
        rypski-krupczak dawniej rypski a juz wkrotce bryzgoltz.
        PS A swoja droga to mam tu niezla zabawe choc nieco czasochlonna.
        • Gość: Prezes Re: Demokracja po amerykańsku! IP: *.ces.clemson.edu 01.10.02, 17:51
          Gość portalu: rypski-krupczak napisał(a):

          > Drogi panie kapitalizm czy nie widzi pan, ze osobnika
          dabya nic takiego nie
          > zainteresuje. Cala ta czereda madrali wypowiada sie w
          sposob autorytatywny o
          > USA nie majac najmniejszego pojecia o systemie
          politycznym, gospodarczym,
          > prawnym a tym bardziej o amerykanskiej ulicy.

          Niestety pan kapitalizm tez się zalicz do takich
          mądrali, co dużo mówią a mało wiedzą.

          Naprawde szkoda nafty w lampie na
          >
          > ich oswiecanie.
          > Pozdrawiam
          > rypski-krupczak dawniej rypski a juz wkrotce bryzgoltz.
          > PS A swoja droga to mam tu niezla zabawe choc nieco
          czasochlonna.
        • t_kwon Re: Demokracja po amerykańsku! 02.10.02, 06:48
          Gość portalu: rypski-krupczak napisał(a):

          > Drogi panie kapitalizm czy nie widzi pan, ze osobnika dabya nic takiego nie
          > zainteresuje. Cala ta czereda madrali wypowiada sie w sposob autorytatywny o
          > USA nie majac najmniejszego pojecia o systemie politycznym, gospodarczym,
          > prawnym a tym bardziej o amerykanskiej ulicy. Naprawde szkoda nafty w lampie
          na
          >
          > ich oswiecanie.
          > Pozdrawiam
          > rypski-krupczak dawniej rypski a juz wkrotce bryzgoltz.
          > PS A swoja droga to mam tu niezla zabawe choc nieco czasochlonna.


          Wypowiedz ta swiadczy o duzej arogancji autora.
          Jezeli wiesz cos lepiej to podziel sie z nami swoja wiedza.
          Jezeli chcesz tylko krytykowac bez sladu jakiegokolwiek argumentu to na to
          napewno szkoda nafty w lampie.

          Zycze na przyszlosc milej ( choc czasochlonnej )zabawy.
      • Gość: kingfish Re: Demokracja po amerykańsku! IP: *.dyn.optonline.net 01.10.02, 00:11
        kapitalizm napisał:

        > Gość portalu: Dabya napisał(a):
        >
        > > Z Greckiego słowo "democracja" tłumaczy się jako władza narodu.
        > > Przez ostatnie kilka lat amerykańska administracja pokazuje całemu światu
        > o
        > > jaki dokładnie naród chodzi.
        >
        > Niescislosc ktora powoduje duzo niezrozumienia(na swiecie). USA nie jest
        > demokracja! Jest to demokracja republikanska. Duza roznica. Np. prezydent
        jest
        > wybierany nie w powszechnych wyborach a przez poszczegolne stany ktore to
        > deleguja swoich przedstawicieli do glosowania. Kazdy stan ma raz na zawsze
        > ustalona ilosc delegatow.


        Zgadzam sie z toba z jednym ale: Liczba delegatow z poszczegolnych stanow nie
        jest chyba ustalona na zawsze. Jesli sie nie myle liczba ta zmienia sie jak
        zmienia sie populacja danego stanu w stosunku do reszty kraju.
        pzdr

        Dlatego bylo mozliwe, ze wygral Bush nie majac
        > przewagi glosow w wyborach powszechnych. Jest to zabezpieczenie
        konstytucyjne,
        > ktorego brakowalo w Niemczech w latach 30tych, gdzie Hitler wygrywajac
        > demokratyczne wybory powszechne zostal automatycznie niekwestionowanym
        > Kanclerzem.
        > Jesli te sprawy Cie interesuja szerzej - odpisz
        > Jest to ciekawy temat.
        > Pozdrowienia,
        > Janusz
        >
        • kapitalizm Re: Demokracja po ameryka&# 324;sku! 01.10.02, 06:59
          Zgadzam sie z toba z jednym ale: Liczba delegatow z poszczegolnych stanow nie
          jest chyba ustalona na zawsze. Jesli sie nie myle liczba ta zmienia
          sie jak
          zmienia sie populacja danego stanu w stosunku do reszty kraju


          Hi Kingfish,
          niezupelnie, liczba ta moze byc zmieniona tylko poprzez zmiane w ustawie
          konstytucyjnej, praktycznie nie do przeprowadzenia w USA.
          Ciekawostka jest, ze liczba delegatow nie jest proporcjonalna do liczby
          mieszkancow danego stanu. W wielu przypadkach jest nawet odwrotnie. Dlaczego?
          Ano przesprytni zalozyciele Stanow wiedzieli, ze mieszkancy duzych miast sa
          bardziej podatni na mody, ciekawostki itp, nie maja czasu i pewnego
          odizolowania od wplywow sasiadow do glebszego przeanalizowania kandydata i
          kierunku w ktorym panstwo powinno isc. Stad wiejskie regiony maja
          nieproporcjonalnie wiecej do powiedzenia. Taki balans.
          Znowu analogia do Niemiec. Hitler zostal wybrany ekstatycznym poparciem miast,
          na wsi byl widziany troche bardziej sceptycznie.
          Obecnie studiuje amerykanska konstytucje, jest ona niesamowitym dokumentem jak
          zreszta caly amerykanski kapitalizm - nie mylic z europejskim. W Europie nie ma
          i nigdy nie bylo systemu nawet zblizonego do kapitalizmu.
          No, ale juz wystarczy tego mojego wymadrzania sie.

          pozdrawiam,

          Janusz z L.A.
          • kingfish Re: Demokracja po ameryka&# 324;sku! 01.10.02, 17:34
            kapitalizm napisał:

            > Zgadzam sie z toba z jednym ale: Liczba delegatow z poszczegolnych stanow nie
            > jest chyba ustalona na zawsze. Jesli sie nie myle liczba ta
            zmienia
            >
            > sie jak
            > zmienia sie populacja danego stanu w stosunku do reszty kraju
            >
            >
            > Hi Kingfish,
            > niezupelnie, liczba ta moze byc zmieniona tylko poprzez zmiane w ustawie
            > konstytucyjnej, praktycznie nie do przeprowadzenia w USA.
            > Ciekawostka jest, ze liczba delegatow nie jest proporcjonalna do liczby
            > mieszkancow danego stanu. W wielu przypadkach jest nawet odwrotnie. Dlaczego?
            > Ano przesprytni zalozyciele Stanow wiedzieli, ze mieszkancy duzych miast sa
            > bardziej podatni na mody, ciekawostki itp, nie maja czasu i pewnego
            > odizolowania od wplywow sasiadow do glebszego przeanalizowania kandydata i
            > kierunku w ktorym panstwo powinno isc.


            Nie bylem pewny ale to nawet jest logiczne poniemwaz jesli liczba delegatow nie
            jest proporcjonalna do populacji danego regionu zpobiega to dominacji jednego
            stanu albo zaludnionego regionu, n.p. North-East, nad stanem takim jak Montana.

            pzdr
            Kingfish




            Stad wiejskie regiony maja
            > nieproporcjonalnie wiecej do powiedzenia. Taki balans.
            > Znowu analogia do Niemiec. Hitler zostal wybrany ekstatycznym poparciem
            miast,
            > na wsi byl widziany troche bardziej sceptycznie.
            > Obecnie studiuje amerykanska konstytucje, jest ona niesamowitym dokumentem
            jak
            > zreszta caly amerykanski kapitalizm - nie mylic z europejskim. W Europie nie
            ma
            >
            > i nigdy nie bylo systemu nawet zblizonego do kapitalizmu.
            > No, ale juz wystarczy tego mojego wymadrzania sie.
            >
            > pozdrawiam,
            >
            > Janusz z L.A.
            >
            >
            >
            • Gość: Prezes Re: Demokracja po ameryka&# 324;sku! IP: *.ces.clemson.edu 01.10.02, 18:05
              kingfish napisała:

              > kapitalizm napisał:
              >
              > > Zgadzam sie z toba z jednym ale: Liczba delegatow z
              poszczegolnych stanow
              > nie
              > > jest chyba ustalona na zawsze. Jesli sie
              nie myle liczba ta
              > zmienia
              > >
              > > sie jak
              > > zmienia sie populacja danego stanu w
              stosunku do reszty kraju
              > >
              > >
              > > Hi Kingfish,
              > > niezupelnie, liczba ta moze byc zmieniona tylko
              poprzez zmiane w ustawie
              > > konstytucyjnej, praktycznie nie do przeprowadzenia w USA.
              > > Ciekawostka jest, ze liczba delegatow nie jest
              proporcjonalna do liczby
              > > mieszkancow danego stanu. W wielu przypadkach jest
              nawet odwrotnie. Dlacze
              > go?
              > > Ano przesprytni zalozyciele Stanow wiedzieli, ze
              mieszkancy duzych miast s
              > a
              > > bardziej podatni na mody, ciekawostki itp, nie maja
              czasu i pewnego
              > > odizolowania od wplywow sasiadow do glebszego
              przeanalizowania kandydata i
              >
              > > kierunku w ktorym panstwo powinno isc.
              >
              >
              > Nie bylem pewny ale to nawet jest logiczne poniemwaz
              jesli liczba delegatow nie
              >
              > jest proporcjonalna do populacji danego regionu
              zpobiega to dominacji jednego
              > stanu albo zaludnionego regionu, n.p. North-East, nad
              stanem takim jak Montana.
              >
              >

              to nie jest sprawiedliwy system.
              Dlaczego 250tys. redneckow z Wyoming ma tyle
              samo do powiedzenia w senacie co
              10 mln ludzi z Kaliforni ???

              Podatki federalne wszyscy płacimy według
              tych samych reguł, więc dlaczego mój głos
              jest mniej ważny niż rednecka z Wyoming czy Montany ?



              > pzdr
              > Kingfish
              >
              >
              >
              >
              > Stad wiejskie regiony maja
              > > nieproporcjonalnie wiecej do powiedzenia. Taki balans.
              > > Znowu analogia do Niemiec. Hitler zostal wybrany
              ekstatycznym poparciem
              > miast,
              > > na wsi byl widziany troche bardziej sceptycznie.
              > > Obecnie studiuje amerykanska konstytucje, jest ona
              niesamowitym dokumentem
              >
              > jak
              > > zreszta caly amerykanski kapitalizm - nie mylic z
              europejskim. W Europie n
              > ie
              > ma
              > >
              > > i nigdy nie bylo systemu nawet zblizonego do kapitalizmu.
              > > No, ale juz wystarczy tego mojego wymadrzania sie.
              > >
              > > pozdrawiam,
              > >
              > > Janusz z L.A.
              > >
              > >
              > >
              • kapitalizm Re: Demokracja po ameryka&# 324;sku! 01.10.02, 19:53
                Gość portalu: Prezes napisał(a):

                > kingfish napisała:
                >
                > > kapitalizm napisał:
                > >
                > > > Zgadzam sie z toba z jednym ale: Liczba delegatow z
                > poszczegolnych stanow
                > > nie
                > > > jest chyba ustalona na zawsze. Jesli sie
                > nie myle liczba ta
                > > zmienia
                > > >
                > > > sie jak
                > > > zmienia sie populacja danego stanu w
                > stosunku do reszty kraju
                > > >
                > > >
                > > > Hi Kingfish,
                > > > niezupelnie, liczba ta moze byc zmieniona tylko
                > poprzez zmiane w ustawie
                > > > konstytucyjnej, praktycznie nie do przeprowadzenia w USA.
                > > > Ciekawostka jest, ze liczba delegatow nie jest
                > proporcjonalna do liczby
                > > > mieszkancow danego stanu. W wielu przypadkach jest
                > nawet odwrotnie. Dlacze
                > > go?
                > > > Ano przesprytni zalozyciele Stanow wiedzieli, ze
                > mieszkancy duzych miast s
                > > a
                > > > bardziej podatni na mody, ciekawostki itp, nie maja
                > czasu i pewnego
                > > > odizolowania od wplywow sasiadow do glebszego
                > przeanalizowania kandydata i
                > >
                > > > kierunku w ktorym panstwo powinno isc.
                > >
                > >
                > > Nie bylem pewny ale to nawet jest logiczne poniemwaz
                > jesli liczba delegatow nie
                > >
                > > jest proporcjonalna do populacji danego regionu
                > zpobiega to dominacji jednego
                > > stanu albo zaludnionego regionu, n.p. North-East, nad
                > stanem takim jak Montana.
                > >
                > >
                >
                > to nie jest sprawiedliwy system.
                > Dlaczego 250tys. redneckow z Wyoming ma tyle
                > samo do powiedzenia w senacie co
                > 10 mln ludzi z Kaliforni ???
                >
                > Podatki federalne wszyscy płacimy według
                > tych samych reguł, więc dlaczego mój głos
                > jest mniej ważny niż rednecka z Wyoming czy Montany?

                Dla powodow, ktore opisalem.
                J.


              • t_kwon Re: Demokracja po ameryka&# 324;sku! 01.10.02, 21:08
                Gość portalu: Prezes napisał(a):

                > to nie jest sprawiedliwy system.
                > Dlaczego 250tys. redneckow z Wyoming ma tyle
                > samo do powiedzenia w senacie co
                > 10 mln ludzi z Kaliforni ???
                >
                > Podatki federalne wszyscy płacimy według
                > tych samych reguł, więc dlaczego mój głos
                > jest mniej ważny niż rednecka z Wyoming czy Montany ?

                Chyba nie calkiem

                www.fec.gov/pages/elecvote.htm#

                • Gość: Prezes Re: Demokracja po ameryka&# 324;sku! IP: *.ces.clemson.edu 01.10.02, 21:23
                  t_kwon napisał:

                  > Gość portalu: Prezes napisał(a):
                  >
                  > > to nie jest sprawiedliwy system.
                  > > Dlaczego 250tys. redneckow z Wyoming ma tyle
                  > > samo do powiedzenia w senacie co
                  > > 10 mln ludzi z Kaliforni ???
                  > >
                  > > Podatki federalne wszyscy płacimy według
                  > > tych samych reguł, więc dlaczego mój głos
                  > > jest mniej ważny niż rednecka z Wyoming czy Montany ?
                  >
                  > Chyba nie calkiem
                  >
                  > <a
                  href="http://www.fec.gov/pages/elecvote.htm#"target="_blank">www.fec.gov/pag
                  > es/elecvote.htm#</a>
                  >

                  Tak. Ja mam na myśli senat a nie kolegium elektorskie.
                  W senacie 500 tys. mieszkańców Wyoming ma takie samo
                  przedstawicielstwo (= 2 senatorów) co 20 mln. Kalifornia,
                  mimo, że to Kalifornia w największym stopniu
                  finansuje rząd federalny.
                  • t_kwon Re: Demokracja po ameryka&# 324;sku! 01.10.02, 21:46
                    Gość portalu: Prezes napisał(a):

                    > Tak. Ja mam na myśli senat a nie kolegium elektorskie.
                    > W senacie 500 tys. mieszkańców Wyoming ma takie samo
                    > przedstawicielstwo (= 2 senatorów) co 20 mln. Kalifornia,
                    > mimo, że to Kalifornia w największym stopniu
                    > finansuje rząd federalny.

                    mea culpa
                  • zai1 Re: Demokracja po ameryka&# 324;sku! 01.10.02, 23:19
                    W Kalifornii Prezesie mieszka 33 mln ludzi...
                    • Gość: Prezes Re: Demokracja po ameryka&# 324;sku! IP: *.ces.clemson.edu 02.10.02, 00:09
                      zai1 napisał:

                      > W Kalifornii Prezesie mieszka 33 mln ludzi...

                      Sorry, widać mam w głowie nieaktualne dane :-)
                      Zaraz zrobię update.
                      Tym większa siła mojego argumentu :-)

                    • Gość: Prezes Re: Demokracja po ameryka&# 324;sku! IP: *.ces.clemson.edu 02.10.02, 00:13
                      zai1 napisał:

                      > W Kalifornii Prezesie mieszka 33 mln ludzi...

                      Podobno nawet ponad 34 mln (co ósmy Amerykanin),
                      a do końca dekady Kalifornia przekroczy 40 mln.
          • kingfish Do kapitalizmu 02.10.02, 19:06
            kapitalizm napisał:

            > Zgadzam sie z toba z jednym ale: Liczba delegatow z poszczegolnych stanow nie
            > jest chyba ustalona na zawsze. Jesli sie nie myle liczba ta
            zmienia
            >
            > sie jak
            > zmienia sie populacja danego stanu w stosunku do reszty kraju
            >
            >
            > Hi Kingfish,
            > niezupelnie, liczba ta moze byc zmieniona tylko poprzez zmiane w ustawie
            > konstytucyjnej, praktycznie nie do przeprowadzenia w USA.




            Dalej nie jestem pewny ale z tego wynika ze liczba jednak sie zmienia:

            www.fec.gov/pages/elecvote.htm#




            > Ciekawostka jest, ze liczba delegatow nie jest proporcjonalna do liczby
            > mieszkancow danego stanu. W wielu przypadkach jest nawet odwrotnie. Dlaczego?
            > Ano przesprytni zalozyciele Stanow wiedzieli, ze mieszkancy duzych miast sa
            > bardziej podatni na mody, ciekawostki itp, nie maja czasu i pewnego
            > odizolowania od wplywow sasiadow do glebszego przeanalizowania kandydata i
            > kierunku w ktorym panstwo powinno isc. Stad wiejskie regiony maja
            > nieproporcjonalnie wiecej do powiedzenia. Taki balans.
            > Znowu analogia do Niemiec. Hitler zostal wybrany ekstatycznym poparciem
            miast,
            > na wsi byl widziany troche bardziej sceptycznie.
            > Obecnie studiuje amerykanska konstytucje, jest ona niesamowitym dokumentem
            jak
            > zreszta caly amerykanski kapitalizm - nie mylic z europejskim. W Europie nie
            ma
            >
            > i nigdy nie bylo systemu nawet zblizonego do kapitalizmu.
            > No, ale juz wystarczy tego mojego wymadrzania sie.
            >
            > pozdrawiam,
            >
            > Janusz z L.A.
            >
            >
            >
            • t_kwon Re: Do kapitalizmu 02.10.02, 20:05
              kingfish napisała:

              >
              > Dalej nie jestem pewny ale z tego wynika ze liczba jednak sie zmienia:


              By rozwiac Twe watpliwosci

              Kopia

              www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=50&w=3122926&a=3139482
              • Gość: Kingfish Re: Do kapitalizmu IP: *.dyn.optonline.net 02.10.02, 23:30
                t_kwon napisał:

                > kingfish napisała:
                >
                > >
                > > Dalej nie jestem pewny ale z tego wynika ze liczba jednak sie zmienia:
                >
                >
                > By rozwiac Twe watpliwosci
                >
                > Kopia
                >
                > <a href="www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?
                f=50&w=3122926&a=
                > 3139482"target="_blank">www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?
                f=50&w=31
                > 22926&a=3139482</a>

                Dzieki,
                Tak tez myslalem ale nie bylem pewny
                www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=50&w=3122926&a=3130115pzdr

      • Gość: Prezes Re: Demokracja po amerykańsku! IP: *.ces.clemson.edu 01.10.02, 17:49
        kapitalizm napisał:

        > Gość portalu: Dabya napisał(a):
        >
        > > Z Greckiego słowo "democracja" tłumaczy się jako
        władza narodu.
        > > Przez ostatnie kilka lat amerykańska administracja
        pokazuje całemu światu
        > o
        > > jaki dokładnie naród chodzi.
        >
        > Niescislosc ktora powoduje duzo niezrozumienia(na
        swiecie). USA nie jest
        > demokracja! Jest to demokracja republikanska. Duza
        roznica. Np. prezydent jest
        > wybierany nie w powszechnych wyborach a przez
        poszczegolne stany ktore to
        > deleguja swoich przedstawicieli do glosowania.

        Pieprzysz od rzeczy. Wybory są powszechne (każdy dorosły
        obywatel ma prawo głosu), nie są natomiast bezpośrednie,
        co jest jednym z licznych tu archaizmów w polityce
        i w życiu codziennym.



        > Kazdy stan ma raz na zawsze
        > ustalona ilosc delegatow.

        Pierdolicie Hipolicie.
        Liczba elektorów z każdego stanu
        równa się liczbie reprezentantów do kongresu
        Stanów Zjednoczonych z danego stanu + 2 (liczba senatorów
        z danego stanu). Liczba senatorów nie uległa zmianie,
        ale liczba reprezentantów z danego stanu _może_
        zostać zmieniona, jeśli przybędzie wyborców
        (m. innymi po to są tu robione spisy ludności).

        > Dlatego bylo mozliwe, ze wygral Bush nie majac
        > przewagi glosow w wyborach powszechnych. Jest to
        zabezpieczenie konstytucyjne,
        > ktorego brakowalo w Niemczech w latach 30tych, gdzie
        Hitler wygrywajac
        > demokratyczne wybory powszechne zostal automatycznie
        niekwestionowanym
        > Kanclerzem

        Nie wiem czy został automatycznie czy nie,
        w każdym razie NSDAP nigdy nie zdobyła w wolnych
        wyborach większego poparcia niż nieco ponad 30%.



        > Jesli te sprawy Cie interesuja szerzej - odpisz
        > Jest to ciekawy temat.
        > Pozdrowienia,
        > Janusz
        >
        • _wezuwiusz Re: Demokracja po amerykańsku! 01.10.02, 19:55
          Gość portalu: Prezes napisał(a):

          > Pieprzysz od rzeczy. Wybory są powszechne (każdy dorosły
          > obywatel ma prawo głosu), nie są natomiast bezpośrednie,
          > co jest jednym z licznych tu archaizmów w polityce
          > i w życiu codziennym.

          Widze, ze sie orientujesz wiec moze mi wyjasnisz na co wyborca oddaje glos ?
          Skoro koniec koncow od elektorow zalezy wynik wyborow to jaka jest wlasciwie
          rola zwyklego wyborcy ?
          • Gość: Prezes Re: Demokracja po amerykańsku! IP: *.ces.clemson.edu 01.10.02, 21:41
            _wezuwiusz napisał:

            > Gość portalu: Prezes napisał(a):
            >
            > > Pieprzysz od rzeczy. Wybory są powszechne (każdy dorosły
            > > obywatel ma prawo głosu), nie są natomiast bezpośrednie,
            > > co jest jednym z licznych tu archaizmów w polityce
            > > i w życiu codziennym.
            >
            > Widze, ze sie orientujesz wiec moze mi wyjasnisz na co
            wyborca oddaje glos ?
            > Skoro koniec koncow od elektorow zalezy wynik wyborow
            to jaka jest wlasciwie
            > rola zwyklego wyborcy ?

            W wyborach prezydenckich wyborca niby oddaje głos
            na kandydata na prezydenta, ale tak naprawdę,
            to prezydent zostaje dopiero wybrany przez kolegium
            elektorskie, które zbiera się dopiero miesiąc po
            wyborach. Teoretycznie elektor może zagłosować
            na innego kandydata niż mu kazano,
            ale to się raczej nie zdarza, tak jak się nie zdarzały
            głosy "przeciw" na plenach KC PZPR.

            Ten pośredni system wyborczy, choć kuriozalny i trudny
            do zrozumienia dla współczesnego Europejczyka,
            nie stanowi zbytniego problemu.
            Najgorsze jest to, ze jest to system większościowy
            (z wyjątkiem Maine i chyba Nebraski), tzn., że wszystkie
            głosy elektorskie z całego stanu dostaje kandydat,
            który zdobył większość w danym stanie, nawet jeśli
            tylko o jeden głos.

            Dlatego wygranie wyborów w dużych stanach, takich jak
            California, Texas, Floryda, Nowy York, Illinois
            ma takie kolosalne znaczenie
            Oczywiście jeśli rozkład sił jest w zasadzie remisowy
            (jak był w 2000 roku) nie można ignorować średnich
            stanów, jak np. Arkansas czy Tennessee, o czym
            na własnej skórze przekonał się Al Gore.

            • t_kwon Re: Demokracja po amerykańsku! 02.10.02, 21:13
              Gość portalu: Prezes napisał(a):

              > Najgorsze jest to, ze jest to system większościowy
              > (z wyjątkiem Maine i chyba Nebraski), tzn., że wszystkie
              > głosy elektorskie z całego stanu dostaje kandydat,
              > który zdobył większość w danym stanie, nawet jeśli
              > tylko o jeden głos.
              >
              > Dlatego wygranie wyborów w dużych stanach, takich jak
              > California, Texas, Floryda, Nowy York, Illinois
              > ma takie kolosalne znaczenie
              > Oczywiście jeśli rozkład sił jest w zasadzie remisowy
              > (jak był w 2000 roku) nie można ignorować średnich
              > stanów, jak np. Arkansas czy Tennessee, o czym
              > na własnej skórze przekonał się Al Gore.

              Slusznie

              We wszystkich stanach oprocz Main i Nebraski obowiazuje zasada "Winner-takes-
              all".
              Zgodnie z wiekszoscia uzyskana w okregu wyborczym rozdziela sie w Main 2 i w
              Nebrasce 3 glosy elektorskie.
              Prowadzi to do sytuacji, ze 537 tj 0,018% glosow z Florydy zdecydowalo o 25
              glosach elektorskich i wyborze G W Busha na prezydenta mimo ,ze przeciwnik
              uzyskal ponad 533 Tys. glosow wiecej.Coz system tem umozliwia takie dziwactwa.

              Ciekawa tabela

              www.wahlrecht.de/ausland/us-wahl.html
        • t_kwon Re: Demokracja po amerykańsku! 01.10.02, 20:58
          Gość portalu: Prezes napisał(a):

          > Liczba elektorów z każdego stanu
          > równa się liczbie reprezentantów do kongresu
          > Stanów Zjednoczonych z danego stanu + 2 (liczba senatorów
          > z danego stanu). Liczba senatorów nie uległa zmianie,
          > ale liczba reprezentantów z danego stanu _może_
          > zostać zmieniona, jeśli przybędzie wyborców
          > (m. innymi po to są tu robione spisy ludności).

          Prezes ma racje


          How the Electoral College Works
          The current workings of the Electoral College are the result of both design and
          experience. As it now operates:
          · Each State is allocated a number of Electors equal to the number of its
          U.S. Senators (always 2) plus the number of its U.S. Representatives (which may
          change each decade according to the size of each State's population as
          determined in the Census).

          www.fec.gov/pages/ecworks.htm

        • Gość: kapitalizm Re: Demokracja po amerykańsku! IP: *.proxy.aol.com 01.10.02, 23:56
          >
          > Pieprzysz od rzeczy. Wybory są powszechne (każdy dorosły
          > obywatel ma prawo głosu), nie są natomiast bezpośrednie,
          > co jest jednym z licznych tu archaizmów w polityce
          > i w życiu codziennym.
          >
          Jeszcze raz, w kazdym stanie sa wybory powszechne na prezydenta co nie znaczy,
          ze Stany Zjednoczone maja glosowanie powszechne na prezydenta. Rozumie, ze to
          moze byc mylace. Jesli np. wszyscy w Alabamie wybrali pana X i wiekszosc stanow
          wybrala pana X, nie znaczy pan X bedzie prezydentem.
          >
          >
          > > Niezupelnie. Kazdy stan ma raz na zawsze
          > > ustalona ilosc delegatow.
          >
          > Pierdolicie Hipolicie.
          > Liczba elektorów z każdego stanu
          > równa się liczbie reprezentantów do kongresu
          > Stanów Zjednoczonych z danego stanu + 2 (liczba senatorów
          > z danego stanu). Liczba senatorów nie uległa zmianie,
          > ale liczba reprezentantów z danego stanu _może_
          > zostać zmieniona, jeśli przybędzie wyborców
          > (m. innymi po to są tu robione spisy ludności).

          Napisalem ilosc delegatow(senatorow) a nie elektorow. Zasada ustalania jest
          stala 2+ na kazdy stan bez wzgledu na liczbe mieszkancow. Liczba kongresmenow
          moze sie zmienic raz na 10 lat. Skala proporcjonalnosci(a raczej dysproporcji)
          sie nie zmienia.
          Maly przyklad:
          Stan Alabama ma 4,5 mln - ma 9 elekt.(2+7)
          Kalifornia 34.5 - 54 elekt.(2+52)
          a wiec 7,6 razy wiecej ludzi, a mimo to tylko 6 razy wiecej glosow.
          Zalozmy, ze ludnosc obu Stanow zwiekszy sie o 100%
          Alabama 9 mln, Kalifornia 69 mln, ilosc elektoratow bedzie AL - 16, CA - 106
          Pamietaj o liczbie stalej 2.
          mieszkancow jest 7,6 razy wiecej a glosow dalej tylko 6.6 razy wiecej,
          idzmy dalej w gdybaniu, przypuscmy, ze Kalifornia zyskala 2 mln ludzi,
          wszystkich kosztem Alabamy.
          CA - 36.5 mln.....AL - 2.5 mln.
          CA - wzrost 5.8% mieszk., wiec 52 poslow razy 5.8% = 3
          teraz CA - 57 glosow, a AL - 6,
          czyli jeszcze gorzej dla Californi, bo 14.6 razy wiecej ludzi a tylko 9.5 razy
          wiecej glosow.
          Dlatego w skrocie napisalem "niezupelnie", bo liczba mieszk. ma b. znikomy
          udzial w tych proporcjach.

          >
          > Nie wiem czy został automatycznie czy nie,
          > w każdym razie NSDAP nigdy nie zdobyła w wolnych
          > wyborach większego poparcia niż nieco ponad 30%.

          W powszechnych, bezposrednich,wielopartyjnych wyborach 30% czesto wystarcza na
          druzgocaca przewage, szczegolnie gdy nastepny po tobie ma 17%, nastepny 14%,
          11,9 itp
          Dla ciekawostki kobiety w Niemczech glosowaly na Hitlera w znacznie wiekszym %
          niz mezczyzni.
          To tylko udawadnia jak dobrze Konstytucja USA umiejscowila emocje wyborcze.

          Po prostu balans.
          >
          > Mysle, ze wyczerpalem temat,
          pozdrawiam wszystkich,

          Janusz
          • Gość: Prezes Re: Demokracja po amerykańsku! IP: *.ces.clemson.edu 02.10.02, 01:10
            Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

            > >
            > > Pieprzysz od rzeczy. Wybory są powszechne (każdy dorosły
            > > obywatel ma prawo głosu), nie są natomiast bezpośrednie,
            > > co jest jednym z licznych tu archaizmów w polityce
            > > i w życiu codziennym.
            > >
            > Jeszcze raz, w kazdym stanie sa wybory powszechne na
            prezydenta co nie znaczy,
            > ze Stany Zjednoczone maja glosowanie powszechne na
            prezydenta.

            znowu gadasz od rzeczy.
            Wybory powszechne to takie w których każdy
            dorosły obywatel może brać czynny i bierny udział.
            Tak to również wygląda w wyborach prezydenckich
            w US of A.

            Kwestie dotyczące sposobu wyłaniania
            zwycięzców wyboru nie mają wpływu
            na powszechność wyborów. Poniał ?


            Rozumie, ze to
            > moze byc mylace. Jesli np. wszyscy w Alabamie wybrali
            pana X i wiekszosc stanow
            >
            > wybrala pana X, nie znaczy pan X bedzie prezydentem.
            > >

            żeby zostać prezydentem wystarczy wygrać wybory
            (chociażby dostając jeden głos więcej niż przeciwnik)
            w następujących 11 stanach:
            Kaliforni, Nowym Jorku, Texasie, Florydzie,
            Pennsylwanii, Illinois, Ohio, Michigan,
            New Jersey, Północnej Karolinie i Georgii lub
            Virginii.
            W pozostałych stanach można nawet nie dostać
            żadnego głosu. To i tak nie ma znaczenia.


            > >
            > > > Niezupelnie. Kazdy stan ma raz na zawsze
            > > > ustalona ilosc delegatow.
            > >
            > > Pierdolicie Hipolicie.
            > > Liczba elektorów z każdego stanu
            > > równa się liczbie reprezentantów do kongresu
            > > Stanów Zjednoczonych z danego stanu + 2 (liczba senatorów
            > > z danego stanu). Liczba senatorów nie uległa zmianie,
            > > ale liczba reprezentantów z danego stanu _może_
            > > zostać zmieniona, jeśli przybędzie wyborców
            > > (m. innymi po to są tu robione spisy ludności).
            >
            > Napisalem ilosc delegatow(senatorow) a nie elektorow.

            nie odkręcaj kota ogonem, dobrze ?
            Przecież cała dyskusja dotyczyła wyborów
            prezydenckich i kolegium elektorskiego
            a nie senatu. Reprezentantów też można nazwać
            delegatami.

            Jeśli chcesz by ta dyskusja miała jakikolwiek
            sens to używaj powszechnie akceptowanych wyrażeń,
            a nie dorabiaj na bieżąco sobie tylko znane definicje.

            Dla wszystkich senator to senator, a w twoim lingo
            senator to "delegat".

            Zasada ustalania jest
            > stala 2+ na kazdy stan bez wzgledu na liczbe
            mieszkancow. Liczba kongresmenow
            > moze sie zmienic raz na 10 lat. Skala
            proporcjonalnosci(a raczej dysproporcji)
            > sie nie zmienia.
            > Maly przyklad:
            > Stan Alabama ma 4,5 mln - ma 9 elekt.(2+7)
            > Kalifornia 34.5 - 54 elekt.(2+52)
            > a wiec 7,6 razy wiecej ludzi, a mimo to tylko 6 razy
            wiecej glosow.
            > Zalozmy, ze ludnosc obu Stanow zwiekszy sie o 100%
            > Alabama 9 mln, Kalifornia 69 mln, ilosc elektoratow
            bedzie AL - 16, CA - 106
            > Pamietaj o liczbie stalej 2.
            > mieszkancow jest 7,6 razy wiecej a glosow dalej tylko
            6.6 razy wiecej,
            > idzmy dalej w gdybaniu, przypuscmy, ze Kalifornia
            zyskala 2 mln ludzi,
            > wszystkich kosztem Alabamy.
            > CA - 36.5 mln.....AL - 2.5 mln.
            > CA - wzrost 5.8% mieszk., wiec 52 poslow razy 5.8% = 3
            > teraz CA - 57 glosow, a AL - 6,
            > czyli jeszcze gorzej dla Californi, bo 14.6 razy wiecej
            ludzi a tylko 9.5 razy
            > wiecej glosow.
            > Dlatego w skrocie napisalem "niezupelnie", bo liczba
            mieszk. ma b. znikomy
            > udzial w tych proporcjach.
            >


            nie taki znowu znikomy, ale napewno nie proporcjonalny
            Ja oponowałem przeciw twojemu kategorycznemu
            i fałszywemu stwierdzeniu, że liczba "delegatów"
            jest ustalona "raz na zawsze"

            Nie jest ustalona raz na zawsze, bo może zmienić się
            raz na dziesięć lat.



            > >
            > > Nie wiem czy został automatycznie czy nie,
            > > w każdym razie NSDAP nigdy nie zdobyła w wolnych
            > > wyborach większego poparcia niż nieco ponad 30%.
            >
            > W powszechnych, bezposrednich,wielopartyjnych wyborach
            30% czesto wystarcza na
            > druzgocaca przewage, szczegolnie gdy nastepny po tobie
            ma 17%, nastepny 14%,
            > 11,9 itp

            To jest żadna przewaga, jeśli te trzy "zdruzgotane"
            partie są na tyle mądre, że utworzą koalicję.
            Wtedy "zwycięska" partia może sobie pogratulować
            i zacząć myśleć o następnych wyborach.

            Tak też byłoby w Niemczech w 1932r., gdyby nie
            było rozbicia wśród partii konserwatywnych.



            > Dla ciekawostki kobiety w Niemczech glosowaly na
            Hitlera w znacznie wiekszym %
            > niz mezczyzni.
            > To tylko udawadnia jak dobrze Konstytucja USA
            umiejscowila emocje wyborcze.
            >
            > Po prostu balans.
            > >
            > > Mysle, ze wyczerpalem temat,
            > pozdrawiam wszystkich,
            >
            > Janusz
            • kapitalizm Re: Demokracja po amerykańsku! 02.10.02, 07:03
              Gość portalu: Prezes napisał(a):

              > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
              >
              > > >
              > > > Pieprzysz od rzeczy. Wybory są powszechne (każdy dorosły
              > > > obywatel ma prawo głosu), nie są natomiast bezpośrednie,
              > > > co jest jednym z licznych tu archaizmów w polityce
              > > > i w życiu codziennym.
              > > >
              > > Jeszcze raz, w kazdym stanie sa wybory powszechne na
              > prezydenta co nie znaczy,
              > > ze Stany Zjednoczone maja glosowanie powszechne na
              > prezydenta.
              >
              > znowu gadasz od rzeczy.
              > Wybory powszechne to takie w których każdy
              > dorosły obywatel może brać czynny i bierny udział.
              > Tak to również wygląda w wyborach prezydenckich
              > w US of A.
              >
              > Kwestie dotyczące sposobu wyłaniania
              > zwycięzców wyboru nie mają wpływu
              > na powszechność wyborów. Poniał ?
              >
              >
              > Rozumie, ze to
              > > moze byc mylace. Jesli np. wszyscy w Alabamie wybrali
              > pana X i wiekszosc stanow
              > >
              > > wybrala pana X, nie znaczy pan X bedzie prezydentem.
              > > >
              >
              > żeby zostać prezydentem wystarczy wygrać wybory
              > (chociażby dostając jeden głos więcej niż przeciwnik)
              > w następujących 11 stanach:
              > Kaliforni, Nowym Jorku, Texasie, Florydzie,
              > Pennsylwanii, Illinois, Ohio, Michigan,
              > New Jersey, Północnej Karolinie i Georgii lub
              > Virginii.
              > W pozostałych stanach można nawet nie dostać
              > żadnego głosu. To i tak nie ma znaczenia.
              >
              >
              > > >
              > > > > Niezupelnie. Kazdy stan ma raz na zawsze
              > > > > ustalona ilosc delegatow.
              > > >
              > > > Pierdolicie Hipolicie.
              > > > Liczba elektorów z każdego stanu
              > > > równa się liczbie reprezentantów do kongresu
              > > > Stanów Zjednoczonych z danego stanu + 2 (liczba senatorów
              > > > z danego stanu). Liczba senatorów nie uległa zmianie,
              > > > ale liczba reprezentantów z danego stanu _może_
              > > > zostać zmieniona, jeśli przybędzie wyborców
              > > > (m. innymi po to są tu robione spisy ludności).
              > >
              > > Napisalem ilosc delegatow(senatorow) a nie elektorow.
              >
              > nie odkręcaj kota ogonem, dobrze ?
              > Przecież cała dyskusja dotyczyła wyborów
              > prezydenckich i kolegium elektorskiego
              > a nie senatu. Reprezentantów też można nazwać
              > delegatami.
              >
              > Jeśli chcesz by ta dyskusja miała jakikolwiek
              > sens to używaj powszechnie akceptowanych wyrażeń,
              > a nie dorabiaj na bieżąco sobie tylko znane definicje.
              >
              > Dla wszystkich senator to senator, a w twoim lingo
              > senator to "delegat".
              >
              > Zasada ustalania jest
              > > stala 2+ na kazdy stan bez wzgledu na liczbe
              > mieszkancow. Liczba kongresmenow
              > > moze sie zmienic raz na 10 lat. Skala
              > proporcjonalnosci(a raczej dysproporcji)
              > > sie nie zmienia.
              > > Maly przyklad:
              > > Stan Alabama ma 4,5 mln - ma 9 elekt.(2+7)
              > > Kalifornia 34.5 - 54 elekt.(2+52)
              > > a wiec 7,6 razy wiecej ludzi, a mimo to tylko 6 razy
              > wiecej glosow.
              > > Zalozmy, ze ludnosc obu Stanow zwiekszy sie o 100%
              > > Alabama 9 mln, Kalifornia 69 mln, ilosc elektoratow
              > bedzie AL - 16, CA - 106
              > > Pamietaj o liczbie stalej 2.
              > > mieszkancow jest 7,6 razy wiecej a glosow dalej tylko
              > 6.6 razy wiecej,
              > > idzmy dalej w gdybaniu, przypuscmy, ze Kalifornia
              > zyskala 2 mln ludzi,
              > > wszystkich kosztem Alabamy.
              > > CA - 36.5 mln.....AL - 2.5 mln.
              > > CA - wzrost 5.8% mieszk., wiec 52 poslow razy 5.8% = 3
              > > teraz CA - 57 glosow, a AL - 6,
              > > czyli jeszcze gorzej dla Californi, bo 14.6 razy wiecej
              > ludzi a tylko 9.5 razy
              > > wiecej glosow.
              > > Dlatego w skrocie napisalem "niezupelnie", bo liczba
              > mieszk. ma b. znikomy
              > > udzial w tych proporcjach.
              > >
              >
              >
              > nie taki znowu znikomy, ale napewno nie proporcjonalny
              > Ja oponowałem przeciw twojemu kategorycznemu
              > i fałszywemu stwierdzeniu, że liczba "delegatów"
              > jest ustalona "raz na zawsze"
              >
              > Nie jest ustalona raz na zawsze, bo może zmienić się
              > raz na dziesięć lat.
              >
              >
              >
              > > >
              > > > Nie wiem czy został automatycznie czy nie,
              > > > w każdym razie NSDAP nigdy nie zdobyła w wolnych
              > > > wyborach większego poparcia niż nieco ponad 30%.
              > >
              > > W powszechnych, bezposrednich,wielopartyjnych wyborach
              > 30% czesto wystarcza na
              > > druzgocaca przewage, szczegolnie gdy nastepny po tobie
              > ma 17%, nastepny 14%,
              > > 11,9 itp
              >
              > To jest żadna przewaga, jeśli te trzy "zdruzgotane"
              > partie są na tyle mądre, że utworzą koalicję.
              > Wtedy "zwycięska" partia może sobie pogratulować
              > i zacząć myśleć o następnych wyborach.
              >
              > Tak też byłoby w Niemczech w 1932r., gdyby nie
              > było rozbicia wśród partii konserwatywnych.
              >
              >
              >
              > > Dla ciekawostki kobiety w Niemczech glosowaly na
              > Hitlera w znacznie wiekszym %
              > > niz mezczyzni.
              > > To tylko udawadnia jak dobrze Konstytucja USA
              > umiejscowila emocje wyborcze.
              > >
              > > Po prostu balans.
              > > >
              > > > Mysle, ze wyczerpalem temat,
              > > pozdrawiam wszystkich,
              > >
              > > Janusz

              Potwierdzasz, to co ja napisalem, czytaj uwaznie moze pare razy.
              Janusz
              • Gość: Prezes Re: Demokracja po amerykańsku! IP: *.ces.clemson.edu 02.10.02, 17:38
                kapitalizm napisał:

                > Gość portalu: Prezes napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                > >
                > > > >
                > > > >
                > > > Jeszcze raz, w kazdym stanie sa wybory powszechne na
                > > prezydenta co nie znaczy,
                > > > ze Stany Zjednoczone maja glosowanie powszechne na
                > > prezydenta.
                > >
                > > znowu gadasz od rzeczy.
                > > Wybory powszechne to takie w których każdy
                > > dorosły obywatel może brać czynny i bierny udział.
                > > Tak to również wygląda w wyborach prezydenckich
                > > w US of A.
                > >
                > > Kwestie dotyczące sposobu wyłaniania
                > > zwycięzców wyboru nie mają wpływu
                > > na powszechność wyborów. Poniał ?
                > >
                > >
                > >

                > Potwierdzasz, to co ja napisalem, czytaj uwaznie moze
                pare razy.
                > Janusz
                >
                • kapitalizm Re: Demokracja po amerykańsku! 03.10.02, 07:17
                  Gość portalu: Prezes napisał(a):

                  > kapitalizm napisał:
                  >
                  > > Gość portalu: Prezes napisał(a):
                  > >
                  > > > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                  > > >
                  > > > > >
                  > > > > >
                  > > > > Jeszcze raz, w kazdym stanie sa wybory powszechne na
                  > > > prezydenta co nie znaczy,
                  > > > > ze Stany Zjednoczone maja glosowanie powszechne na
                  > > > prezydenta.
                  > > >
                  > > > znowu gadasz od rzeczy.
                  > > > Wybory powszechne to takie w których każdy
                  > > > dorosły obywatel może brać czynny i bierny udział.
                  > > > Tak to również wygląda w wyborach prezydenckich
                  > > > w US of A.
                  > > >
                  > > > Kwestie dotyczące sposobu wyłaniania
                  > > > zwycięzców wyboru nie mają wpływu
                  > > > na powszechność wyborów. Poniał ?
                  > > >
                  > > >
                  > > >
                  >
                  > > Potwierdzasz, to co ja napisalem, czytaj uwaznie moze
                  > pare razy.
                  > > Janusz
                  > >
                  • t_kwon Re: Demokracja po amerykańsku! 03.10.02, 07:23
                    kapitalizm napisał:
                    >
                    > Ostatni raz tlumacze : USA nie sa panstwem demokratycznym.
                    >
                    > Dabya twierdzil, ze demokracja jest wladza narodu, odnosnie USA.
                    > Demokracja jako rzady wiekszosci jest w Europie.



                    Demokracja ma wiecej znaczej

                    DEMOKRACJA [gr.], ludowładztwo, ustrój polit., w którym władzę sprawuje
                    społeczeństwo; termin wprowadzony w starożytności prawdopodobnie przez gr. →
                    sofistów, upowszechniony przez Demokryta, potem przez krytyków demokracji
                    ateńskiej: Platona i Arystotelesa. Obecnie termin demokracja używa się w 4
                    znaczeniach:

                    1) władza ludu, narodu, społeczeństwa;
                    2) forma ustroju polit. państwa, w którym uznaje się wolę większości
                    obywateli jako źródło władzy i przyznaje się im prawa i wolności polit. (→
                    prawa, wolności i obowiązki jednostki) gwarantujące sprawowanie tej władzy;
                    3) synonim samych praw i wolności polit., których podstawą jest równość
                    obywateli wobec prawa oraz równość ich szans i możliwości;
                    4) ustrój społ.-gosp. zapewniający powszechny i możliwie równy udział
                    obywateli we własności i zarządzaniu nar. majątkiem produkcyjnym, dostęp do
                    dóbr kultury, oświaty i ochrony zdrowia; jest to tzw. demokracja społeczna i
                    ekon., na której znaczenie kładą nacisk różne odmiany ruchów i ideologii
                    lewicowych, np. socjalistyczne. Stosując kryterium zakresu udziału obywateli w
                    wykonywaniu władzy, rozróżnia się demokrację pośrednią (reprezentacyjną) i
                    demokrację bezpośrednią


                    • Gość: kapitalizm Re: Demokracja po amerykańsku! IP: *.proxy.aol.com 03.10.02, 19:32
                      t_kwon napisał:

                      > kapitalizm napisał:
                      > >
                      > > Ostatni raz tlumacze : USA nie sa panstwem demokratycznym.
                      > >
                      > > Dabya twierdzil, ze demokracja jest wladza narodu, odnosnie USA.
                      > > Demokracja jako rzady wiekszosci jest w Europie.
                      >
                      >
                      >
                      > Demokracja ma wiecej znaczej
                      >
                      > DEMOKRACJA [gr.], ludowładztwo, ustrój polit., w którym władzę sprawuje
                      > społeczeństwo; termin wprowadzony w starożytności prawdopodobnie przez gr. U
                      > 94;
                      > sofistów, upowszechniony przez Demokryta, potem przez krytyków demokracji
                      > ateńskiej: Platona i Arystotelesa. Obecnie termin demokracja używa się w 4
                      > znaczeniach:
                      >
                      > 1) władza ludu, narodu, społeczeństwa;
                      > 2) forma ustroju polit. państwa, w którym uznaje się wolę większości
                      > obywateli jako źródło władzy i przyznaje się im prawa i wolności polit. (→
                      > ;
                      > prawa, wolności i obowiązki jednostki) gwarantujące sprawowanie tej władzy;
                      > 3) synonim samych praw i wolności polit., których podstawą jest równość
                      > obywateli wobec prawa oraz równość ich szans i możliwości;
                      > 4) ustrój społ.-gosp. zapewniający powszechny i możliwie równy udział
                      > obywateli we własności i zarządzaniu nar. majątkiem produkcyjnym, dostęp do
                      > dóbr kultury, oświaty i ochrony zdrowia; jest to tzw. demokracja społeczna i
                      > ekon., na której znaczenie kładą nacisk różne odmiany ruchów i ideologii
                      > lewicowych, np. socjalistyczne. Stosując kryterium zakresu udziału obywateli
                      w
                      > wykonywaniu władzy, rozróżnia się demokrację pośrednią (reprezentacyjną) i
                      > demokrację bezpośrednią
                      >
                      >
                      • Gość: kapitalizm Re: Demokracja po amerykańsku! IP: *.proxy.aol.com 03.10.02, 19:35
                        Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                        > t_kwon napisał:
                        >
                        > > kapitalizm napisał:
                        > > >
                        > > > Ostatni raz tlumacze : USA nie sa panstwem demokratycznym.
                        > > >
                        > > > Dabya twierdzil, ze demokracja jest wladza narodu, odnosnie USA.
                        > > > Demokracja jako rzady wiekszosci jest w Europie.
                        > >
                        > >
                        > >
                        > > Demokracja ma wiecej znaczej
                        > >
                        > > DEMOKRACJA [gr.], ludowładztwo, ustrój polit., w którym władzę sprawuje
                        > > społeczeństwo; termin wprowadzony w starożytności prawdopodobnie przez gr.
                        > U
                        > > 94;
                        > > sofistów, upowszechniony przez Demokryta, potem przez krytyków demokracji
                        > > ateńskiej: Platona i Arystotelesa. Obecnie termin demokracja używa się w 4
                        >
                        > > znaczeniach:
                        > >
                        > > 1) władza ludu, narodu, społeczeństwa;
                        > > 2) forma ustroju polit. państwa, w którym uznaje się wolę większości
                        > > obywateli jako źródło władzy i przyznaje się im prawa i wolności polit. (&
                        > #8594;
                        > > ;
                        > > prawa, wolności i obowiązki jednostki) gwarantujące sprawowanie tej władzy
                        > ;
                        > > 3) synonim samych praw i wolności polit., których podstawą jest równość
                        > > obywateli wobec prawa oraz równość ich szans i możliwości;
                        > > 4) ustrój społ.-gosp. zapewniający powszechny i możliwie równy udział
                        > > obywateli we własności i zarządzaniu nar. majątkiem produkcyjnym, dostęp d
                        > o
                        > > dóbr kultury, oświaty i ochrony zdrowia; jest to tzw. demokracja społeczna
                        > i
                        > > ekon., na której znaczenie kładą nacisk różne odmiany ruchów i ideologii
                        > > lewicowych, np. socjalistyczne. Stosując kryterium zakresu udziału obywate
                        > li
                        > w
                        > > wykonywaniu władzy, rozróżnia się demokrację pośrednią (reprezentacyjną) i
                        >
                        > > demokrację bezpośrednią
                        > >
                        > > USA nie sa demokkracja tylko republika !
      • gandalph Sprostowanie 01.10.02, 19:19
        kapitalizm napisał:

        > Gość portalu: Dabya napisał(a):
        >
        > > Z Greckiego słowo "democracja" tłumaczy się jako władza narodu.
        > > Przez ostatnie kilka lat amerykańska administracja pokazuje całemu światu
        > o
        > > jaki dokładnie naród chodzi.
        >
        > Niescislosc ktora powoduje duzo niezrozumienia(na swiecie). USA nie jest
        > demokracja! Jest to demokracja republikanska. Duza roznica. Np. prezydent
        jest
        > wybierany nie w powszechnych wyborach a przez poszczegolne stany ktore to
        > deleguja swoich przedstawicieli do glosowania. Kazdy stan ma raz na zawsze
        > ustalona ilosc delegatow. Dlatego bylo mozliwe, ze wygral Bush nie majac
        > przewagi glosow w wyborach powszechnych. Jest to zabezpieczenie
        konstytucyjne,
        > ktorego brakowalo w Niemczech w latach 30tych, gdzie Hitler wygrywajac
        > demokratyczne wybory powszechne zostal automatycznie niekwestionowanym
        > Kanclerzem.
        > Jesli te sprawy Cie interesuja szerzej - odpisz
        > Jest to ciekawy temat.
        > Pozdrowienia,
        > Janusz
        >
        • gandalph Re: Sprostowanie 01.10.02, 19:20
          patrz link:
          www.dhm.de/lemo/html/weimar/verfassung/kabinette/index.html#hitler
    • zai1 Re: Demokracja po amerykańsku! 30.09.02, 23:03
      Gość portalu: Dabya napisał(a):

      > Z Greckiego słowo "democracja" tłumaczy się jako władza
      narodu.
      > Przez ostatnie kilka lat amerykańska administracja
      pokazuje całemu światu o
      > jaki dokładnie naród chodzi.

      Jest dokladnie tak, jak napisal Rypski. Na dodatek te
      niby watki, sa to prowokacyjnie formulowane tytuly majace
      sciagnac paru innych oszolomow, rownie niewiele
      wiedzacych, zeby sie mogli wypyskowac.
      Na zasadzie FAQ zaczynam sobie ustalac FQA (Frequently
      Questioned Answers:)) Tutaj zastosuje odpowiedz nr
      1.> To jest totalna żałość, co sie coraz czesciej czyta
      na tym forum...

      • Gość: rypski-krupczak Re: Demokracja po amerykańsku! IP: *.nyc.rr.com 01.10.02, 02:03
        zai1 calkowicie sie zgadzam.
        Juz mnie to nawet nie denerwuje. Z litoscia patrze na tych biednych
        oszolomionych. T ci sami co w PRL-u wierzyli w pogloski. Pamietam taka z 1978
        " Od 1 stycznia nie beda dawali paszportow."
        Przypomina mi sie Dziewonski w Kabarecie Starszych Panow Jako emerytowany
        sedzia z wilenszczyzny, dla ktorego wszyscy nosili nazwisko Prochowicz,
        i nie mogl sie powstrzymac od podzielena sie nowina : " A wiecie panowie, ze w
        nowym budownictwie niema byc parapetow".
        • Gość: Prezes Re: Demokracja po amerykańsku! IP: *.ces.clemson.edu 01.10.02, 17:57
          Gość portalu: rypski-krupczak napisał(a):

          > zai1 calkowicie sie zgadzam.
          > Juz mnie to nawet nie denerwuje. Z litoscia patrze na
          tych biednych
          > oszolomionych. T ci sami co w PRL-u wierzyli w
          pogloski. Pamietam taka z 1978
          > " Od 1 stycznia nie beda dawali paszportow."
          > Przypomina mi sie Dziewonski w Kabarecie Starszych
          Panow Jako emerytowany
          > sedzia z wilenszczyzny, dla ktorego wszyscy nosili
          nazwisko Prochowicz,
          > i nie mogl sie powstrzymac od podzielena sie nowina : "
          A wiecie panowie, ze w
          > nowym budownictwie niema byc parapetow".

          No i rzeczywiście nie było.
    • Gość: , Re: Demokracja po amerykańsku! IP: 195.22.176.* 02.10.02, 07:15
      • Gość: bolek Re: Demokracja po amerykańsku! IP: *.proxy.aol.com 03.10.02, 07:18
        gosc zjedz moj chuj

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka