marcus_crassus
19.01.06, 18:02
to jest zawsze najsmutniejsze. Kiedy np wielki wodz zostaje ranny w walce i nie widzi jej konca. podobnie smutna scena kojarzy mi sie z Ben Hura (wtedy sie dobrze skonczylo) kiedy dowodca rzymskiej floty chce popelnic samobojstwo nie wiedzac ze wygral wielka bitwe.
Szaron i mur izraelski - to juz ktorys zamach kiedy terrorysta zabija tylko siebie. przeslizniecie sie do izraela jest teraz o wiele trudniejsze. niewielu sie udaje. tym ktorym sie udaje czesto brakuje zdolnosci i sa bardziej przerazeni.
gdybym byl Zydem Szaron bylby dla mnie wielkim bohaterem (i tak jest ale nie takim jakby byl gdybym byl Zydem) :)
ps-ale slowo daje. ten kto zbombarduje iran bedzie moim najwiekszym bohaterem :))))