Dodaj do ulubionych

Czy mozna byc zarozumialym?

06.03.06, 08:35
Powiedzmy sobie, ze nam sie udalo wygrac w totolotka albo dostac spadek od
zapomnianej cioci z Ameryki albo wygrac wazna nagrode i nagle
wylatujemy "wysoko nad poziomy".

Nad poziomy gdzie pozostali nasi blizni. I nieuchronne nadchodzi: dajemy im
do zrozumienia o tej roznicy poziomow. I to sie na ogol zle konczy.

Powiedzmy, ze taka euforia "brevis est" i szybako przechodzi.

Gorszym objawem, jest stan euforii permanentnej. Pamietam z lat polskiej
mlodosci takiego pana, ktory sie przedstawial : jestem iksinski, stopien
docent doktor habilitowany. Chcial pokazac tym o ile wyzej od ciebie stoi. Tu
we Francji, permanentnie euforyczne stany maja absolwenci wielkich uczelni
(ENA, Sciences Po...) i szkol inzynierskich (EC, X...) a w Stanach ci, ktorzy
skonczyli Yale czy Harvard.

Zawsze mi sie wydawalo, ze im wyzej sie stoi, tym wieksze obowiazki sie ma.
Ale w chwilch prawdy, czasem sie takie rzeczy mowi.

Moze to jest atawistyczna pozostalosc po arystokracji?

Moze ludzie nie sa rowni?

A moze, po prostu, zarozumialcom odbija?

Jak myslicie?

PF
Obserwuj wątek
    • aroden Mozna, nie boli i nie szkodzi 06.03.06, 08:39
      polski_francuz napisał:
      > Moze to jest atawistyczna pozostalosc po arystokracji?

      - nazwalbym ja historyczna, a nie atawistyczna.
      >
      > Moze ludzie nie sa rowni?

      - a kto powiedzial, ze sa? Komunisci?
      >
      > A moze, po prostu, zarozumialcom odbija?
      >
      - niektorym takze i to, no i ?
      • polski_francuz Re: Mozna, nie boli i nie szkodzi 06.03.06, 10:11
        "a kto powiedzial, ze sa? Komunisci?"

        Uwazasz, ze ludzie nie sa rowni. I, w konsekwencji, ze ci co wyzej stoja maja
        prawo do zarozumialstwa. I akceptujesz chetnie grubianstwo od tych co sie czuja
        wyzej od ciebie.

        Ciekawe, slyszalem o takiej postawie (zanikajacej) wsrod Hindusach z nizszych
        kast. Ale wsrod Polakow to raczej rzadkie.

        PF
        • grzegorz1948 Re: No a wiec! 06.03.06, 18:17
          Malo jest tu takich na forum?
          Znam na przyklad kierownikow katedr kazdy z 2-3tytulami profesorskimi i to w
          medecynie-auto Enta lub stary Garbus,jezeli bys spotkal na uczelni to z checia
          zapytalbys sie opa co tu szukasz?Tacy ludzie nie obnosza sie ze swoimi tytulami
          ale jak otworza gebe to wiesz z kim masz do czynienia.
          opowiadala mi szwagierka ze idac na"konsultacje" (tak nazywa sie w Polsce
          wreczanie lapowek-jak by ktos nie wiedzial)do profesora(Ordynatora) caly czas
          trenowala:panie profesorz,panie profesorze i w czasie"konsultacji wypadlo jej
          "Panie doktorze" zaraz dostala reprymende"Jestem profesorem".W kregu moich
          przyjaciol wzbudza ten fakt zawsze gromki smiech.Jak tak patrze czesto na
          rozmowy tych nowodorobkiewiczow to czasami mnie smiech bierze jacy ci ludzie sa
          plytcy? normalnie GLUPI!Przebijaja oni sie tylko karta miedzy soba a na
          zewnatrz nie maja nic do zaoferowania.
          No tyle Pozdrowienia Grzegorz
          • polski_francuz Re: No a wiec! 06.03.06, 19:18
            Masz racje. Im wiecej tytulow, tym wieksze podejrzenie ze skrywana jest
            intelektualna bieda.

            Pzdro

            PF
            • wujekjurek Re: No a wiec! 06.03.06, 19:22
              Moja lekarka wydziałowa narzekała kiedyś, że pacjenci z tytułami bardzo się
              gniewają jeśli ona na recepcie nie napisze przed nazwiskiem docent doktor
              rehabilitowany. Z drugiej strony to musi smiesznie brzmieć "Panie docencie,
              czas na Pana lewatywę".
              • polski_francuz Re: No a wiec! 06.03.06, 19:26
                Tytuly to jest, z mojego doswiadczenia polsko-niemiecko (Heer Doktor)-
                austriackie (Panie Radco) zboczenie.

                Francuzi i Anglicy maja tez to ale nie jest zwiazane z tytulami ale raczej z
                sposobem mowienia (Anglicy) czy wielkiej szkoly ktora sie skonczylo (Francja).

                PF
                • schlagbaum Re: No a wiec! 06.03.06, 21:25
                  polski_francuz napisał:

                  > Tytuly to jest, z mojego doswiadczenia polsko-niemiecko (Heer Doktor)-
                  > austriackie (Panie Radco) zboczenie.
                  >
                  > Francuzi i Anglicy maja tez to ale nie jest zwiazane z tytulami ale raczej z
                  > sposobem mowienia (Anglicy) czy wielkiej szkoly ktora sie skonczylo (Francja).
                  >
                  > PF

                  Co kraj to obyczaj.
                  Uzywanie tytulow w Austrii jest jeszcze bardziej powszechne niz w Polsce.
                  W Niemczech od dr (Dr. )nalezy do nazwiska ale tytulow ponizej dr. nie uzywa
                  sie poza kartami wizytowymi wogole.
                  Rowniez nikomu nie przychodzi do glowy nazywac doktorem lekarza bez doktoratu.
                  Jak dlugo go nie ma jest tylko Herr von Rybinski.

                  Co do poczucia wyzszosci to i z tym bywa roznie.
                  Ludzie, ktorzy osiagaja sobie wyznaczone cele maja prawo do zadowolenia a cele
                  moga byc rozne.
                  Co stawiasz wyzej ?
                  Zrobienie kariery naukowej czy dorobienie sie pieniedzy.

                  Czy pan docent w obszarpanym garniturku moze patrzec z gory na magistra
                  latajacego od fili do fili swojego przedsiebirstwa wlasnym samolotem ?
                  Pewnie moze ale u wiekszosci wzbudzi tym tylko smiech.

                  Co uwazasz za zrobienie kariery ?

                  Tytuly czy pieniadze ?
                  • polski_francuz Re: No a wiec! 06.03.06, 22:42
                    No coz mam tytuly i troche pieniedzy.

                    Najwieksza moja duma jest chyba co sie dokonalo pracy (a jak wiesz nie zawsze
                    znaczy to pieniadze) i w zyciu. To ostatnie, to przede wszystkim rodzina.
                    Wychowac dzieci, zostac z zona, szanowac sie to tez wazna sprawa.

                    Jako ze mamy podobna mlodosc, to wiemy ze pieniadze nie byly tematem na
                    poczatku naszego zycia. Staly sie kiedys tam.

                    Po drugie tytuly sa czesto, gesto niewspolmierne do miernej osobowosci.

                    No to w koncu co ja cenie: caloksztalt. Jak ktos jest uzyteczny dla
                    spolecznstwa. Tego w ktorym zyje, lub innego. Ale dla spoleczenswta.

                    PF
                    • schlagbaum Re: No a wiec! 07.03.06, 13:01
                      polski_francuz napisał:

                      > No coz mam tytuly i troche pieniedzy.

                      A ja nie mam ani jednego ani drugiego i tez zyje.


                      > No to w koncu co ja cenie: caloksztalt. Jak ktos jest uzyteczny dla
                      > spolecznstwa. Tego w ktorym zyje, lub innego. Ale dla spoleczenswta.
                      >

                      Tu sie zgadzamy.
                      Dla mnie wazne jest, ze taki jaki jestem, jestem akceptowany w swoim srodowisku.
                      Mam wokol siebie ludzi, ktorych lubie i oni przewaznie lubia mnie nie pytajac o
                      stan konta ani tytuly.
                      Co Ci z tytulow jak ludzie od Ciebie uciekaja czy z pieniedzy, ktorych nie masz
                      z kim wydawac. Katastrofa.

                      Zadzieranie nosa ma zwykle charakter srodowiskowy.

                      Dobry tenisista moze sobie pozadzierac nosa wsrod innych slabszych tenisistow.
                      Na szachistach nie zrobi tym wrazenia.
                      Podobnie jest w nauce.
                      Tytuly imponuja glownie ludziom z podobnego srodowiska.
                      Nie sadze, ze tytulem profesora filozofii mozna zaimponowac bokserowi jezeli
                      nie idzie to w parze z kasa a gdy przypadkiem idzie to imponuje mu glownie ta
                      kasa. Co innego wsrod innych filozofow. Przed takimi mozesz nosa pozadzierac
                      ale czy przez to bedzie ci sie zylo lepiej ?
                      Nie sadze.
                      • polski_francuz Re: No a wiec! 07.03.06, 14:28
                        "A ja nie mam ani jednego ani drugiego i tez zyje"

                        Kleine Unwahrheit generiert grosses Misstrauen

                        Kto nam sline napedza na marmurowe lazienki, he?

                        Co do reszty, bez zastrzezen i pochwalam i podzielam.

                        PF
                        • schlagbaum Re: No a wiec! 07.03.06, 20:21
                          polski_francuz napisał:


                          > marmurowe lazienki, he?
                          >
                          www.kamieniarstwo.biz.pl/html/dom_de.htm
                          • polski_francuz Re: No a wiec! 07.03.06, 20:39
                            Obrona lepsza niz ta Budeself w meczy z Wlochami.

                            Myslisz, ze zrobiliby tu we Francji tez?

                            A co z dyrektywa Bolkensteina?

                            PF
                  • uriel.blog.pl Re: No a wiec! 10.03.06, 16:51
                    Właściwie to dlaczego miarą szacunku należnego człowiekowi miałaby być kariera?

                    ---
                    milion idiotów nie może się mylić
                    • gloubiboulgomm Czy byc zadowolononym=byc zarozumialym? 10.03.06, 19:37
                      • polski_francuz Re: Czy byc zadowolononym=byc zarozumialym? 10.03.06, 20:49
                        Alez skadze.

                        Zadowolony to zadowolony. A z czego jestes zadowolony?

                        Chiffre d'Affaires rosnie?

                        PF
                        • gloubiboulgomm Re: Czy byc zadowolononym=byc zarozumialym? 11.03.06, 21:27
                          Zaplacilem za duzo podatku; zobaczymy ile mi beda zwracac.....

                          La santé, ça va?
                          • polski_francuz Re: Czy byc zadowolononym=byc zarozumialym? 11.03.06, 21:34
                            Ale strzeliles z tym santé. W dzisiatke. Bo czekaja mnie wizyty u dentysty.

                            Kiedys nas urzad skarbowy chcial namierzyc na podatki (podejrzewamy donos
                            sasiadow). I okazalo sie, ze za duzo zesmy zaplacili. I nam zwrocili forse!

                            Od tej pory, jestem przekonany, ze donosy na nasz temat wrzucaja do kosza:)

                            PF
                            • gloubiboulgomm Re: Czy byc zadowolononym=byc zarozumialym? 12.03.06, 12:05
                              Widzisz, francuscy Francuzi donosili w 1940 i nadal donosza w 2006....z
                              zazdrosci. Masz za duzy samochôd (albo za ladna zone) i wygladasz
                              na "zarozumialego" (przjechal z Polski i zarabia wiecej od nas = czyli kradnie
                              albo oszukuje...). Francuska mentalnosc.
                              Powodzenia u dentysty!
                              • polski_francuz Re: Czy byc zadowolononym=byc zarozumialym? 12.03.06, 12:10
                                Mam powody, zeby byc zarozumialym ale nie jestem:)

                                Dobry polski charakter zapewnie.

                                Chociaz jestem Zmudzina i lepiej ze mna nie zaczynac, bo "jesli gadzina ugryzie
                                Zmudzina zginie gadzina od jadu Zmudzina".

                                Mamy gosci w poludnie.

                                Trzymaj kciuki za dentyste.

                                Pozdro

                                PF
                                • gloubiboulgomm Re: Czy byc zadowolononym=byc zarozumialym? 13.03.06, 20:02
                                  Jak bylo u dentysty? (dentystki?????)
                                  • polski_francuz Re: Czy byc zadowolononym=byc zarozumialym? 13.03.06, 20:08
                                    Bedzie powtorka z rozrywki za tydzien i kuracja na jeszcze kilka wizyt.
                                    Dentysta zrobi mi tzw bridge.

                                    I jest nowy typ, ktorego wybralem bo jest conventionné z moim mutuel MGEN Ale
                                    budzi zaufanie. Troche malo dba o komfort pacjenta ale podejmuje decyzje szybko.

                                    Mezczyzna, quoi.

                                    PF
          • 1ja Re: No a wiec!+ 06.03.06, 21:22
            >>>>>>>>>><<Re: Mozna, nie boli i nie szkodzi
            polski_francuz 06.03.06, 10:11 + odpowiedz


            "a kto powiedzial, ze sa? Komunisci?"

            Uwazasz, ze ludzie nie sa rowni. I, w konsekwencji, ze ci co wyzej stoja maja
            prawo do zarozumialstwa. I akceptujesz chetnie grubianstwo od tych co sie czuja
            wyzej od ciebie.

            Ciekawe, slyszalem o takiej postawie (zanikajacej) wsrod Hindusach z nizszych
            kast. Ale wsrod Polakow to raczej rzadkie.>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

            To ci,ktorym sie pisze,lewatywa dla pana doktora,nie sa Polacy?
            Wydaje sie,ze zarozumialosc jest przedewszystkim cechoa;wlasnie Polakow:
            Przeciez to tak ladnie brzmi po polsku:
            Czy pani wie,kim ja jestem?
            To jest cecha i magnata i zasciankowca.
            • polski_francuz Re: No a wiec!+ 06.03.06, 22:52
              Mozesz bys tak Polakow troche polubil, he? Dla mnie jestes tez Polakiem. I ty
              szwedzki, i ja francuski, nalezymy do tej nacji.

              A jak sie nalezy, to sie stara innych na lepsze zmienic.

              I pozytywizowac.

              Pozdro

              PF
        • aroden hierachizacja istnieje od poczatku ludzkosci 08.03.06, 21:00
          polski_francuz napisał:
          >
          > Uwazasz, ze ludzie nie sa rowni.

          - uwazam.

          I, w konsekwencji, ze ci co wyzej stoja maja prawo do zarozumialstwa.

          - nie wiem, czy maja, ale to robia.

          I akceptujesz chetnie grubianstwo od tych, co sie czuja wyzej od ciebie.

          - powiedzialem to?

          > Ciekawe, slyszalem o takiej postawie (zanikajacej) wsrod Hindusow z nizszych
          > kast. Ale wsrod Polakow to raczej rzadkie.

          - naprawde? Trend, powiedzialbym, jest raczej WZBIERAJACY.
    • dritte_dame Ludzie nie sa rowni 06.03.06, 22:58
      polski_francuz napisał:

      > Moze ludzie nie sa rowni?

      Nie sa.

      Istnienie rozmaitych hierarchii spolecznych to fakt.
      • polski_francuz Re: Ludzie nie sa rowni 07.03.06, 06:24
        Ze hierarchie istnieja to fakt. Ze sie jes daje odczuc, to jest to co mi sie
        nie podoba.

        PF
        • dritte_dame Re: Ludzie nie sa rowni 07.03.06, 16:31
          polski_francuz napisał:

          > Ze hierarchie istnieja to fakt. Ze sie jes daje odczuc, to jest to co mi sie
          > nie podoba.

          Hierarchia to nie tyle cecha co sama istota spoleczenstwa.
          Bez niej spoleczenstwo nie istnieje i nie moze istniec i dzialac.

          A zeby hierarchie powstaly to musza w jakis sposob zostac ustalone.
          • polski_francuz Re: Ludzie nie sa rowni 07.03.06, 17:10
            "A zeby hierarchie powstaly to musza w jakis sposob zostac ustalone"

            No a jaki sens ma wielka wladza prominentow, ktorzy daja glos na wszystkie
            mozliwe rzeczy bez posiadania innych, niz popularnosc, kompetencji.

            Juz Johna Lennona zadziwialo, ze Beatlesi sa slawniejsi niz Chrystus.

            A od lat 60tych prasa people jeszcze mocniej maci w glowie.

            A w Anglli Izba Lordow gromadzi ludzi o watpliwych zdolnosciach do rzadzenia
            krajem. Nie mowiac juz o Windsorach. Jeszcze krolowa jest OK. Ale jak ten maz
            Kamilii do wladzy dojdzie...

            No wiec te hierachie nie sa zawsze zdrowe.

            PF
            • dritte_dame Francolu 07.03.06, 17:23
              Narazasz mi sie! :)

              polski_francuz napisał:

              > Ale jak ten maz
              > Kamilii do wladzy dojdzie...

              www.rsscanadaimmigration.com/en/citizenship/citizenshipoath.php
              "...I will be faithful
              and bear true allegiance to Her Majesty
              Queen Elizabeth the Second, Queen of Canada,
              Her Heirs and Successors, ..."


              Her Heirs and Successors (!)
              • polski_francuz Re: Francolu 07.03.06, 17:30
                Masz szczescie, ze cie dosc lubie...

                Wiem, ze Queen jest jeszcze prezydentka Australii i Kanady.

                Ossies sie juz kiedys buntowali, ale nic z tego nie bylo.

                PF

                P.S. A tobie ten maz podoba?
                • dritte_dame Re: Francolu 07.03.06, 18:03
                  polski_francuz napisał:

                  > Wiem, ze Queen jest jeszcze prezydentka Australii i Kanady.


                  Dla mnie to moze byc prywatnie i w domu - Betty Windsor.

                  Ale Ciebie to nie "prezydentka" lecz:

                  "Elizabeth Deux, par la grâce de Dieu Reine du Royaume-Uni, du Canada et de ses
                  autres royaumes et territoires, Chef du Commonwealth, Défenseur de la Foi."

                  Radze sie nauczyc przed przyjazdem :)


                  > P.S. A tobie ten maz podoba?

                  I tego tez: "Son Altesse Royale le prince de Galles (Le prince Charles)"
                  • polski_francuz Re: Francolu 07.03.06, 20:08
                    W Anglii nie bylo rewolucji.

                    Stad to wszystko.

                    PF
            • dritte_dame Re: Ludzie nie sa rowni 07.03.06, 17:34
              polski_francuz napisał:

              > > "A zeby hierarchie powstaly to musza w jakis sposob zostac ustalone"

              > Juz Johna Lennona zadziwialo, ze Beatlesi sa slawniejsi niz Chrystus.

              To jest Johna prywatna opinia ze B nie powinni.
              Inni moga miec inne zdanie. :)

              > No wiec te hierachie nie sa zawsze zdrowe.

              Zdrowe czy niezdrowe to chyba poza zakresem tej dyskusji.
              Sa ustalane na rozne sposoby.

              Zadzieranie nosa usiluje byc jednym z takich sposobow.
              Pytanie - czy skutecznym?
              • polski_francuz Z zadzierania nosa do elity? 07.03.06, 17:48
                "Zadzieranie nosa usiluje byc jednym z takich sposobow"

                Naprawde tak myslisz, ze sie mozna elita stac z zadzierania nosa? Ja mysle ze
                tak moze byc tylko wsrod (i dla) ludzi o slabych charakterach.

                Uwazam, ze jest niejako usprawiedliwione zadzieranie nosa, jak sie cos
                osiagnelo. Ale, jest i to dla mnie oznaka slabosci. I braku pewnosci siebie.

                Zadzierajacy nosa moze byc zakwialifikowany jedynie do grupy
                spolecznej "zadzierajacych nosa" i zadnej innej.

                Mowilismy o przyczynach zadzierania nosa ($, tytuly). Nie mowilismy jeszcze o
                nardowosciach w zwiazku z tym. Na topie narodowosci widzi sie na ogol
                Szwajcarie: spokoj, cisza, bogato, zdrowo...

                A wracajac do poprzedniej dyskusji, Szwajcar z rodziny bankiera i tytulem
                profesora ma obiektywne powody by sie dobrze czuc w stosunku do Sudanczyka, z
                rodziny hodowcow bydla i z kartka na dozywianie ONZowskie jako jedynym tytulem.

                PF

                PF


                • dritte_dame Re: Z zadzierania nosa do elity? 07.03.06, 18:19
                  polski_francuz napisał:

                  > "Zadzieranie nosa usiluje byc jednym z takich sposobow"
                  >
                  > Naprawde tak myslisz, ze sie mozna elita stac z zadzierania nosa?

                  Nie mysle ze sie mozna stac, tylko stwierdzam ze niektorzy staraja sie w taki
                  sposob podwyzszyc swoj status w nowym dla siebie towarzystwie.


                  > Uwazam, ze jest niejako usprawiedliwione zadzieranie nosa, jak sie cos
                  > osiagnelo. Ale, jest i to dla mnie oznaka slabosci. I braku pewnosci siebie.

                  Biarac pod uwage cel w jakim sie nosa zadziera - nie jest usprawiedliwione,
                  gdyz najczesciej owemu celowi szkodzi.


                  > A wracajac do poprzedniej dyskusji, Szwajcar z rodziny bankiera i tytulem
                  > profesora ma obiektywne powody by sie dobrze czuc w stosunku do Sudanczyka, z
                  > rodziny hodowcow bydla i z kartka na dozywianie ONZowskie jako jedynym
                  tytulem.

                  Nie wiem czy ten Szwajcar ma rzeczywiscie powody aby czuc sie dobrze w takiej
                  sytuacji.

                  Czy spedzales kiedys wakacjie w jakims naprade biednym kraju?

                  Ja w czasie krotkiego pobytu na Kubie czulam sie zle,
                  majac swiadomosc jak wielka wartosc dla miejscowych ma kazdy pojedynczy
                  posiadany przeze mnie dolar.
                  • polski_francuz Re: Z zadzierania nosa do elity? 07.03.06, 19:22
                    "Czy spedzales kiedys wakacjie w jakims naprade biednym kraju? Ja w czasie
                    krotkiego pobytu na Kubie czulam sie zle, majac swiadomosc jak wielka wartosc
                    dla miejscowych ma kazdy pojedynczy posiadany przeze mnie dolar."

                    Tak, spedzalem. Nie wakacje ale 1 tydzien sluzbowo w Indiach w 2002 roku chyba.
                    I postanowilem juz wiecej nie jezdzic do biednych krajow.

                    Ciagle im chce wytlumaczyc, ze ja tez z biednego kraju. Ale to juz nie jest
                    prawda. I mi ta sytuacja nie lezy. Mentalnie.

                    Obywatele bogatych krajow czesto oczestnicza w akcjach pomocy biednym: Médecins
                    sans Frontières itp. Tu tez nie czuje mojego miejsca.

                    Widoczenie polski emigrant sie czuje zawsze troche biedny. I nie na miejscu.

                    PF
                    • dritte_dame Re: Z zadzierania nosa do elity? 07.03.06, 19:37
                      polski_francuz napisał:

                      > I postanowilem juz wiecej nie jezdzic do biednych krajow.

                      Bo lepiej niz inni obywatele bogatych krajow wiesz jak sie moga czuc biedacy w
                      Twojej obecnosci, mimo najwiekszej Twojej ostroznosci i najlepszych staran.

                      Tak jak Ty sie czules trzydziesci pare lat temu, z dochodem 15 USD miesiecznie,
                      w towarzystwie gosci z Zachodu.
                      • polski_francuz Re: Z zadzierania nosa do elity? 07.03.06, 19:45
                        Mysle, ze nawet nie to. Mysle, ze oni widza we mnie podobnego do siebie,
                        ktoremu sie udalo. I jest nam wszystkim troche glupio.

                        W nagrode za ladna dyskusje anegdotka. 20 lat temu pojechalem na konferencje do
                        Montrealu. Bylem wowczas w niemieckiej firmie szefem wydzialu. I zarezerwowano
                        mi miejsce gdzies w Mariott Hotel czy cos podobnego. I sie tak zle czulem, ze
                        sie wyprowadzilem po jednej nocy do pensjonatu. Takiego (**). I od razu sie
                        lepiej poczulem:)

                        PF
    • felusiak1 Re: Czy mozna byc zarozumialym? 07.03.06, 00:36
      Moj sąsiad jest wykladowca na NYU ze stopniem PhD i ani troche zarozumialy nie
      jest. Rozmawialismy kiedys o tym i stwierdzil, ze to glownie mlodziez na samym
      poczatku kariery na uczelni nosi nosy ale potem im przechodzi.
      Ameryka ma te dobra strone, ze nie oszalala na punkcie tytulow. Szalenstwo ma
      miejsce w innym rejonie.
      • you-know-who Czy mozna byc zarozumialym? cz. 1: $$$$$ 07.03.06, 04:54
        he he, no tak masz racje, ale jak sie dowiedziec o tym czyms innym?
        dowiesz sie od faceta pelnej karty medycznej jego chorob, albo z kim jegogo zona
        sypiala wczesniej, niz powie ci ile zarabia. ja do tej pory tego systemu nie
        bardzo chwytam.

        istnieje system K, w ktorym wyznacznikiem i miernikiem wartosci sa pieniadze
        (mr. X is worth $Ymln). Ale nikt po pierwsze nikomu nie zdradza prawdziwego
        stanu swego posiadania, przychodow, a jedynie oszacowac mozna to patrzac zza
        plotu i podliczjac goscia wydatki. a to mylace. wielu ludzi dzis nie jest sensu
        stricto bogatych, tylko zyja jakby byli. maja duze pensje, ale utrzymanie zycia
        w stylu wyuczonym z glossy journals powoduje ze sa po uszy zadluzeni, maja
        olbrzymie kredyty hipoteczne do splacenia itp. przy pierwszym lepszym wyboju na
        drodze leza plackiem. to ekstremalne przyklady, ale cos w tym stylu dzieje sie z
        nami wszystkimi. pozostaje wiec gra pozorow i wielka zgadywanka.
        patrzenie na to jakiej firmy czlowiek nosi zegarek, buty, krawat.
        od jakichs 10 lat takie zachowanie dotarlo do polski i zakorzenilo sie. nie ma
        nic przykrzejszego niz rozmawiac w wwie z mlodym inteligentnym chlopakiem o
        ciekawych rzeczach, po czym zostac zaskoczonym pytaniem czy to sa buty ecco.

        jeszcze o grze pozorow.
        jak wiesz oszczednosci amerykanow, jak i kanadyjczykow, stanowia obecnie pi razy
        oko -0.5% zarobkow (w 96 r. w K. bylo +9.6%, w usa w 1986 bylo kolo 6-7%, nie
        pamietam dokladnie.) w usa to pierwszy raz ujemne liczba, od czasow kraku i
        wielkiej depresji z 1929go.

        czyli ze wszyscy praktycznie albo (i) zyja ponad stan i sie zapozyczaja a koniec
        swiata bliski, albo (ii) zyja tak jak zyli kiedys ale teraz a konto swej
        nieruchomosci, a konkretnie domu (z paty... ok, nie zaczynajmy).
        jak traca prace, albo zdrowie, jest bardzo bardzo niedobrze.
      • you-know-who Czy mozna byc zarozumialym? cz. 2: tytuly 07.03.06, 05:31
        ameryka istotnie nie oszalala na punkcie tytulow co jest fajne.
        ale tez dobrze zbieglo sie to ze zwyklymi realiami: teraz wszedzie a zwlaszcza w
        polsce tytuly naukowe sa komiczne w swym wydzwieku, bo po pierwsze sa inne
        bardziej cenione ($$$) zajecia, np. umiejetny zlodziej, polityk, lub wokalista
        zespolu. a po drugie, na tych ktorzy zostali w polsce w odroznieniu od t0g,
        mnie, pf i calej reszty fs-owskich "uczonych" (-:| spada podejrzenie ze sa
        loserami. [w wiekszosci sa, ale nie wszyscy!]. dewaluacja i deflacja. a jeszcze
        mamy takie kraje gdzie feminizm doklada swoja delikatna lape, i dewaluuje tytuly
        prof. przez rozdawanie ich wg. klucza (sa to "tytuly ze wspomaganiem"), bo jest
        za duzo mezczyzn w statystykach. na tej zasadzie na jakiej spadla ranga docentow
        mianowanych z czerwonej teczki po 1968.

        a jednak, popatrzcie. pf zaczyna watek o tytulach (i mimochodem rzuca ze owszem
        ma pare). ja dostalem rok temu po raz pierwszy pudelko wizytowek, z tytulami.
        taki kraj, ta kanada. uzywaja czasem wizytowek. nie ma manii tytulow ale... w
        banku klaniaja mi sie w pas. oczywiscie sa zupelnie normalni i jeden poznany
        blizej ormianin mowi tam do mnie "doktorku", ale jednoczesnie wzdycha ze kiedys
        tez chcial to i tamto studiowac a nie obslugiwac ludzi.

        gdy je dostalem, pomyslalem, czy nie zrisajklowac (uzdatnic) tych wizytowek.
        i jak myslicie, co zrobilem w koncu?
        oczywiscie! dostalem tytul-zabawke, to musze sie nia nacieszyc.
        :-)

        natomiast zarozumialy to ja jestem calkiem niezaleznie of tytulu, bo jestem po
        prostu fizykiem. ze zgroza konstatuje tez, ze nie oceniam swej postaci w swietle
        pf-owskiej pracy dla "spoleczenstwa" (samhaelle, drugie w rankingu ulubionych
        slow szwedow, tuz za lagom = umiarkowanie, w sensie 'bron boze nie wychylac sie!').

        juz skromnie nie wspomne ze tez jestem pilotem, czyli jak mawiaja czlowiekiem,
        ktorego na party nie trzeba przedstawiac bo na 100% podejdzie do ciebie i
        pochwali ci sie juz w pierwszym zdaniu.

        • polski_francuz Re: Czy mozna byc zarozumialym? cz. 2: tytuly 07.03.06, 06:31
          Y-k-w,

          Tytuly we Francji nie sa wazne. I moge ich miecc multum niewiele to wazy na
          szali uznania spolecznego.

          Powiedzmy jeszcze inaczej, nie jest madry ani wyscig za tytulami ani za forsa.

          I w koncu,i raz jeszcze, to nie tytuly mnie oburzaja, to zarozumialstwo. Ono
          mnie wkurza.

          PF
      • polski_francuz Re: Czy mozna byc zarozumialym? 07.03.06, 06:26
        No wlasnie, u was nie tytul ale forsa wazna. I jak rozwija y-k-w czesto, gesto
        pozory tej forsy.

        I ci bogaci tez pewnie zarozumiali, no nie?

        I to mi sie nie podoba

        PF
    • dritte_dame Re: Czy mozna byc zarozumialym? 07.03.06, 01:07
      polski_francuz napisał:

      > I nieuchronne nadchodzi: dajemy im
      > do zrozumienia o tej roznicy poziomow.

      Dlaczego uwazasz ze to nieuchronne?
      • polski_francuz Re: Czy mozna byc zarozumialym? 07.03.06, 06:33
        Moze kontrolujesz dobrze stany euforyczne. Bo masz silna wole albo silne
        zasady. Jesli nie, to samo ich okazanie moze irytowac ludzi, ktorzy przechodza
        wlasnie down, jak ty przechnodzisz up.

        Pozdro

        PF
        • dritte_dame Re: Czy mozna byc zarozumialym? 07.03.06, 16:48
          polski_francuz napisał:

          > Moze kontrolujesz dobrze stany euforyczne. Bo masz silna wole albo silne
          > zasady. Jesli nie, to samo ich okazanie moze irytowac ludzi, ktorzy
          przechodza
          > wlasnie down, jak ty przechnodzisz up.


          Nie szukaj winy tylko z jednej strony.

          Zdarza sie takze ze gdy ktos posiadajacy majatek lub/i tytuly znajdzie sie w
          towarzystwie ludzi tych rzeczy pozbawionych to wiele jego najnormalniejszych
          zachowan jest przez innych interpretowane jako chec wywyzszenia sie.

          Zazdrosc sprawia ze szukaja dziury w calym a im trudniej dziure znalezc, tym
          gorzej dla dziurawionego - widac wyjatkowo perfidnie maskuje swoja prawdziwa
          pogarde dla "maluczkich".
          • polski_francuz Subtelne 07.03.06, 17:04
            rozroznienie. I prawdziwe niekiedy.

            Przykladem emigrant po powrocie do Polski:)

            PF
    • t0g Re: Tytuły som warzne! 07.03.06, 06:44
      Proszem od dziś zwracać siem do mnie per "Wasza Wysokośc".
      • t0g Re: Uwętualnie.... 07.03.06, 06:46
        "Wasza Wysogoźdź".
        • polski_francuz Re: Uwętualnie.... 07.03.06, 06:52
          Jak nie umiesz jesc z malym palcem co odstaje, tos nie elita:)

          Tytul nie tytul

          PF
          • t0g Re: No to mogę się zgodzić na: 07.03.06, 08:44
            • polski_francuz Re: No to mogę się zgodzić na: 07.03.06, 09:16
              Rodzice zyli w Ponarach a dziadek (tata mamy) byl elita tylko jak na Ponary.
              Byl bowiem zawiadowca stacji:)

              PF
      • dritte_dame Re: Tytuły som warzne! 07.03.06, 16:50
        t0g napisał:

        > Proszem od dziś zwracać siem do mnie per "Wasza Wysokośc".

        A ile masz?
        • t0g Re: Tytuły som warzne! 07.03.06, 17:38
          dritte_dame napisała:

          >
          > A ile masz?
          >
          >
          Droga Dritte Dame,

          Ja rozumiem Twoje zaciekawienie, ale, wiesz, ja już jestem dość niemłodym
          facetem, mnie już naprawdę te sprawy przestały pociągać.... Na pewno na Forum
          znajdziesz ciekawsze obiekty...
          Explicit, na przykład, bardzo zawsze reklamuje się jako stachanowiec w tych
          sprawach...
          • dritte_dame Re: Tytuły som warzne! 07.03.06, 18:06
            t0g napisał:

            > dritte_dame napisała:
            >
            > >
            > > A ile masz?
            > >
            > >
            > Droga Dritte Dame,
            >
            > Ja rozumiem Twoje zaciekawienie, ale, wiesz, ja już jestem dość niemłodym
            > facetem, mnie już naprawdę te sprawy przestały pociągać.... Na pewno na Forum
            > znajdziesz ciekawsze obiekty...
            > Explicit, na przykład, bardzo zawsze reklamuje się jako stachanowiec w tych
            > sprawach...


            Wysokosci,
            nie dlugosci.
            • t0g Re: O! Przepraszam, zle zrozumialem... 07.03.06, 21:35
              Powiem Ci tyle, ze zarowki w kazdej lampie sufitowej w moim domu zmieniam bez
              wchodzenia na stolek. Wiekszosc moich znajomych potrzebowalaby jednak wejsc w
              tym celu na taki podwyzszajacy stolek czy postumencik - jak to sie nazywa? Ale
              wiesz na pewno, o co mi chodzi, to co nazywaja tutaj "step-on stool".

              Moja starsza corka ma teraz od ponad roku sweethearta, ktory patrzy na mnie z
              gory. Ale on ma prawie dwa metry. Na wszystkich pozostalych sweetheartow moich
              corek (pieciu sobie prtzypominam w tej chwili) to ja patrzylem z gory. Ale obie
              moje corki sa niewysokie, wiec nie odstraszaja nizszych chlopakow.

              Moja mlodsza ma cala grupe psiapsiolek, ktore czesto u nas bywaja. Sliczne
              panienki jedna w druga i wszystkie chodza do tej pory same... Bo jakos sie
              zlozylo tak, ze one wszystkie, co do jednej, maja prawie 180 cm. Jedna moja cora
              jest w tej grupie malutka i to smiesznie wyglada, taki mikrus. Ale znow tylko
              moja corka ma boyfriendow i kandydatow na boyfriendow, a tamte zupelnie jakos
              nie maja powodzenia. Ja pytam corki: "czy twoi koledzy sa chorzy na oczy"?
              • maureen2 Re: O! Przepraszam, zle zrozumialem... 07.03.06, 22:12
                a ja zmieniam żarówki w lampie sufitowej siedząc na krześle, taki jestem duży.
    • 1ja Re: Kochanie Polakow+ 07.03.06, 14:20
      >>>>>>>><< Re: No a wiec!+
      polski_francuz 06.03.06, 22:52 + odpowiedz


      Mozesz bys tak Polakow troche polubil, he? Dla mnie jestes tez Polakiem. I ty
      szwedzki, i ja francuski, nalezymy do tej nacji.

      A jak sie nalezy, to sie stara innych na lepsze zmienic.

      I pozytywizowac.

      Pozdro

      PF>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

      Czy kochanie zony i corki wystarczy?
      Rodzine zonyoge dolozyc.
      Kumpli katolickich tez.
      Pretensje o co.
      Jezeli uwazasz mnie za Polaka - dziekuje.
      Ale polacy rozni bywaja.
      Wiec peany spiewac na czesc niektorych nie mam zamiaru.
      A szczegolni tych co, sie pytaja,czy ja wiem kim oni sa,albo tych co tutaj
      przyjechali by tubylcow kultury uczyc.
    • 1ja Re: Czy mozna byc zarozumialym?+ 07.03.06, 17:18
      >>>>>>>>>< Re: No to mogę się zgodzić na:
      t0g 07.03.06, 08:44 + odpowiedz
      • t0g Re: Dzięki za sprostowanie 07.03.06, 17:56
        Najwyraźniej mi nałgali z tym Sijatelstvom, ze to tylko przyslugiwalo czlonkom
        rodziny cesarskiej. Byc moze moj kolega szkolny chcial nieco ubarwic swoje
        opowiadanie.

        Co zas do mnie, to mogę się zgodzic na "Sire".
        • 1ja Re: Dzięki za sprostowanie+ 07.03.06, 19:25

          Mnie wystarczy:prosze pana.
    • 1ja Re: Przyklad?+ 07.03.06, 17:32
      Faceta niezorumialeg:
      www.sistani.org/html/eng/menu/miscellaneous/language/russian.html
    • picard2 Re: Czy mozna byc zarozumialym? 07.03.06, 21:44

      Dziekuje za poswiecenie mi watku.Bardzo mnie oburzyla Twoja klasyfikacja
      szkol inzynieskich nalezy to obowiazkowo sprostowac a wiec X,Mines(nie zapominac
      o pradziadku tûg'a) ,Ponts,TelecomParis,ECP,ESE...
      Ostatnio jeden z kolegow powiedzial ze przed laty nie mozna bylo rozmawiac
      przez wiecej jak 15cie sekund z absolwentem Politechniki paryskiej aby ten nie
      zaznaczyl ze on jest X92 dzisiaj czasy sie zmienily nie mozna rozmawiac przez
      15 sekund z innymi aby nie uslyczes jaki on jest zarozumialy widac ze
      skonczyl X .
      • polski_francuz Re: Czy mozna byc zarozumialym? 07.03.06, 21:54
        You are welcome.

        Temat jak widzisz porusza troche wszystkich. Bo i jest uniwersalny. I wielu sie
        do tematu watku poczuwa, nie tylko ty.

        Z innej beczki:

        Moja zona pracuje w takiej firmie, ktorej prezydent skonczyl dobra szkole (X) i
        ma dobra zone (Polke).

        Ale jak slucham co sie tam dzieje to mi sie to zupelnie niepodoba. No bo czy
        mozesz rzadzic firma telekomunikacyjna bedac specjalista od wydobycia ropy?

        Nie mozesz (tzn nie powinienes). Bo sie na tym nie znasz.

        Czyli oprocz dobrej szkoly i dobrej zony, trzeba miec jeszcze dobre (tzn
        odpowiadajace twej pracy) doswiadczenie. To jeszcze nie wszystko, ale juz
        lepiej.

        Dzieki za wpis na watek, jestes zawsze mile widzianym gosciem.

        PF

        • 1ja Re: Czy mozna byc zarozumialym?+ 07.03.06, 22:02
          Nie zgadzam sie z toba.
          Jezeli glabow mozna uczyc tego,co sie kaze.
          To widocznie mozna robic to ,na czym sie nie zna lub sie nie ma doswiadczenia.
          A poza tym im wiekszy szef,tym mniej musi umiec.
          Przyklad:
          dzisiaj mozna byc ministrem o czegos,a jutro od "drugiegos".
          Tokarz natomiastmmusi sie znac na tym co robi.
          To tak wkrotce i z pospiechem.
          • polski_francuz Re: Czy mozna byc zarozumialym?+ 07.03.06, 22:09
            Dlatego tez napisalem, ze doswiadczenia pomaga. Nie powtarzasz bldedow. A wielu
            szefow bladzi z braku doswiadczenia.

            Warunek niezbedny, to szczescie.

            Po francusku (arabski slang) "baraka". Juz Napoleon wybieral generalow, ktorzy
            mieli baraka.

            Teraz mamy juz wszystko co szefowi jest potrebne.

            PF

            PF
          • picard2 Re: Czy mozna byc zarozumialym?+ 07.03.06, 22:32
            1ja napisał:

            > Nie zgadzam sie z toba.
            > Jezeli glabow mozna uczyc tego,co sie kaze.
            > To widocznie mozna robic to ,na czym sie nie zna lub sie nie ma doswiadczenia.
            > A poza tym im wiekszy szef,tym mniej musi umiec.
            > Przyklad:
            > dzisiaj mozna byc ministrem o czegos,a jutro od "drugiegos".
            > Tokarz natomiastmmusi sie znac na tym co robi.
            > To tak wkrotce i z pospiechem.

            Witaj po raz pierwszy sie spotykamy na ForumGW ale sie odrazu z Toba nie zgadzam
            dobry minister musi wiedziec "ze nie wie" i nie podejmuje decyzji bez
            konsultacji odpowiednich fachowcow.Natomiast olbrzymia wada malych szefow(ktorzy
            moga miec ladna zone nawet Polke) jest podejmowanie decyzji w sprawach im nie
            znajomym
            • 1ja Re: Czy mozna byc zarozumialym?+ 08.03.06, 10:02
              Ale sie zgadzamy,ze im szef jest mnieszy,z Polka lub bez,musi wiecej umiec albo
              mniej.
              A robociaz musi zawod swoj umic-bo jest ostatnim w szeregu.
              Najmniej musza umiec tzw."generalisci",ktorzy umieja wszystko.Tzn.-nic.
              Ostatnio widac to bylo w Szwecji.
              Okazuje sie,ze wielu z nich-to tepaki.
              Zreszta dotyczy to nie tylko Szwedow.
        • picard2 Re: Czy mozna byc zarozumialym? 07.03.06, 22:25

          Tutaj sie zgadzamy skonczenie tak zwanej szkoly generalnej nie nalezy byc
          podstawa do zarzadzaniem wszystkim.Zreszta ten zwyczaj sie juz konczy.
          Nie musimy szukac tak daleko bo X bedacy Prezydentem UTC (przed rokiem
          poszedl na emeryture) zupelnie zniszczyl ten Uniwestytet chcac z niego
          zrobic miniX.Miedzy absolwentami X jest conajmniej 5% idiotow , to zwyczajne
          zastosowanie prawa Gauss'a(nie wiem czy sie pisz po polsku przez 2s).Ale
          coraz mniej X idzie do Administracji a coraz wiecej wyjezdza za granice
          i przygotowuje doktoraty.Jak Ci napewno wiadomo to za czasow moich studiow
          dyplom szkoly inzynierskiej nie byl uwazany jako dyplom uniwerstytecki
          i nie uprawnial do przygotowywania doktoratu.Wniosek posrod Profesorow
          Uniwerstytetu bylo i jeszcze jest conajmniej 5% idiotow( prosze Cie bardzo
          nie bierz tego do siebie).
          Czytalem ostatnio w Polskiej prasie (zdaje mi sie w Polityce) artykul zaty
          tulowany "Czy EINSTEIN mial tytul profesora" to bardzo pouczajace o roznicy
          miedzy duza wiedza i zarozumialoscia.Poszperam w "pamieci" komputera i podam
          link.
          • polski_francuz Rozklad Gaussa 08.03.06, 07:21
            o to ci chodzi, a nie o prawo. Prawo Gaussa to jest prawo opisujace zwazek
            miedzy ladunkiem a polem elektrycznym i jest podprawem Maxwella. Za mojej
            mlodosci znane bylo we wschodniej czesci Europy, prawe Gaussa-Ostrogradskiego.

            Co do reszty masz racje, dyplom nie robi czlowieka. Moze pomaga, czasem bardzo,
            jak ten twoj. Jeden z moich kolegow, dobry specjalista, dotknal tego jak
            osiagnal poziom zarezerwowany w CEA dla absolwentow X. Byl tym oburzony i ja,
            przyznam, tez.

            Czy jest 5% profesorow-idiotow? Na pewno jest. Ja swoja kariere zaczalem w tzw
            université de proximité (w Pas de Calais) i ten procent byl o wiele wiekszy. Tu
            gdzie pracuje ten procent jest mniej wiecej taki. I chyba to jest OK.

            Popatrzmy liczbowo. jest okolo 16 000 profesorow uniwersytetu we Francji, 5% z
            tego to 800 bucow. Podzielmy to przez kilkaset szkol narodowych i uniwersytetow
            i IUT. Daja to kilku bucow na jednostke. Co nie jest bardzo zla wartosc.
            Problem, jak i z bomba atomowa, jest masa krytyczna (albo liczba krytyczna).
            Poza tym glupota sie rozprzestrzenia jak taki profesor-buc zostale dyrektorem
            laboratorium albo dyrektorem jednostki i demoralizuje mlodych.

            Problem uniwersytetow francuskich jest zbytnie spolityzowanie i centralizacja.
            Zdolnosci polityczne licza sie bardziej niz praca badawcza. A po drugie takie
            buce maja takie same dochody co ty. Ze wzgledu na sztywne siatki placowe dla
            wszystkich. A niektorzy nie pracuja naukowo w ogole a jedynie dydaktycznie.

            W koncu UTC. Mialem 2 luzne styki z nimi. Jak wydalem w 2003 ksiazke, to
            chcialem zastartowac tam o nagrode Roberval. Ale moj szwajcarski edytor dal
            deba i powiedzial, ze sie nie zaglosimy bo nagrody sa przyznawane politycznie.
            I nie zglosilem. A po drugie wspolpracuje z siostra UTC, UTBM. Wlasnie mam na
            stole doktorat stamtad do recenzji.

            Pozdro

            PF
            • you-know-who Re: Rozklad Gaussa 08.03.06, 09:26
              > o to ci chodzi, a nie o prawo. Prawo Gaussa to jest prawo opisujace zwazek
              > miedzy ladunkiem a polem elektrycznym i jest podprawem Maxwella. Za mojej
              > mlodosci znane bylo we wschodniej czesci Europy, prawe Gaussa-Ostrogradskiego.

              nota benem, po ang. o tym mowi sie twierdzenie Gaussa, nie prawo. wg nich nie ma
              prawa Gaussa. a prawo dzungli... jest
              :-)
              • polski_francuz Re: Rozklad Gaussa 08.03.06, 10:00
                BTW, czy pamietasz ile zostaje procentow calosci rozkladu normalnego po
                wycieciu 6 sigma? To taka teraz bardzo popularna wartosc w quality control.

                Z gory dzieki

                Pozdro

                PF
                • you-know-who Re: Rozklad Gaussa 08.03.06, 10:20
                  Le plus souvent, on ne veut savoir que pour en parler.

                  ok, z moich obliczen wynika ze ta czesc (na zewnatrz +-6 sigma) to
                  1- Phi(-6,6) = 1 - erf(6/sqrt(2)) = 2e-9

                  dlaczego taka 'popularna',
                  przeciez malo kto produkuje ~1e9 sztuk zeby sie doczekac
                  na odchylke 6 sigma..
                  • polski_francuz Re: Rozklad Gaussa 08.03.06, 10:25
                    Tez mi sie waydawalo, ze to pic. Nanofrakcja to o wiele za malo w normalnej
                    produkcji. Ale sa tacy eksperci od 6 sigma.

                    Jednego goscia z GE slyszalem nawet jak trul o tym na konferencji.

                    PF
                • t0g Re: Kiedyś usłyszałem takie zdanie: 08.03.06, 10:28
                  "W każdej grupie ludzi, wybranej wedle dowolnych kryteriów, procent idiotów jest
                  mniej więcej taki sam".

                  Zatem czy to będa pracownicy Zakładu Oczyszcznia Miasta, czy profesorowie
                  takiego czy innego uniwersytetu, to zawsze ok. 5% (dokładnie nie powiem, ale
                  chyba te 5% to jest trafna liczba) to są idioci.

                  Obserwacje z całego mojego życia jak najbardziej to potwierdzają (nawiasem
                  mówiąc, jeśli ktos uważa, że ja sie do owych 5% zaliczam, to wcale nie będe
                  protestował; ale to w niczym nie podważa tego, co mówie, bo któż najlepiej
                  potrafi rozpoznać idiotę? - oczywiście, ktoś, kto sam nim jest).
                  • 1ja Re: Kiedyś usłyszałem takie zdanie:+ 08.03.06, 10:32
                    Moze i 5%-liczba sprawiedliwa.
                    Ale od uczestnikow tego forum dowiaduje sie,ze Polska sami idioci rzadza.
                    Czy to ten sam 5%,czy to jakas inna grupa?
            • picard2 Re: Rozklad Gaussa 08.03.06, 11:15
              polski_francuz napisał:

              > o to ci chodzi, a nie o prawo. Prawo Gaussa to jest prawo opisujace zwazek
              > miedzy ladunkiem a polem elektrycznym i jest podprawem Maxwella. Za mojej
              > mlodosci znane bylo we wschodniej czesci Europy, prawe Gaussa-Ostrogradskiego.


              dyrektoreProblem, jak i z bomba atomowa, jest masa krytyczna (albo liczba
              krytyczna).


              > Problem uniwersytetow francuskich jest zbytnie spolityzowanie

              Za wczesnie krzyczalem zwyciestwo bo pociag(jadacy z Warszawy) stoi teraz przed
              stacja zatrzymany przez "studentow w zlosci" ja mysle ze to oni a nie
              absolwenci Szkol Inzynierskich niszcza Francje.Ale napewno Anna (socjolog)
              ktora zreszta lubie nie zgodzi sie ze mna .

              Co do Gaussa masz racje chodzilo mi o krzywa Gaussa a nie o trzecie rownanie
              Maxwella nie wiem kim byl Ostrogradski(co nie znaczy ze nie istnial).Ja znam
              twierdzenie Gaussa o calkach pol wektorowych i formule Gaussa o hiperobszarach
              nie wiem ktore z nich oglosil jednoczesnie Ostrogradski.
              Jesli chodzi o uniwerstytety to jeden kretyn czyni duzo zlego w mysl postulatu
              Mao-Tse ze "jedna mucha moze zanieczyscic duzy kociol zupy".
              • you-know-who Re: Rozklad Gaussa 08.03.06, 18:16
                to jest tak:
                twierdzenie gaussa to polaczenie rownania poissona (div grad Phi = -4 pi rho,
                gdzie Phi bylby potencjalem pola el. a rho gest. ladunkow) i twierdzenia o
                dywergencji (calka objetosciowa z div F = calka powierzchniowa z F*n, gdzie n
                jest wersorem normalnym; polaczenie polega na wzieciu F = - grad Phi).
                dawniej nazywano tw. o dyw. twierdzeniem gaussa.

                ostrogradzki istnial i odkryl niezaleznie tw. greena (nie gaussa!) zwane dzis
                czesciej po ang. curl theorem.

                mysle ze to dobre podsumowanie dyskusji o randze roznych uczelni :-)? uw gora.
                • polski_francuz Re: Rozklad Gaussa 08.03.06, 19:21
                  Czyzbys byl zarozumialy, he?:)

                  PF
                  • you-know-who Re: Rozklad Gaussa 08.03.06, 19:30
                    mowilem przeciez. myslisz ze zartuje?
                    • polski_francuz Re: Rozklad Gaussa 08.03.06, 20:44
                      Nie popieram zrozumialosci.

                      Prowadzi to oglupiajcej licytacji, co, kto robi lepiej.

                      I jest, w gruncie rzeczy, destruktywna dla stosunkow miedzyludzkich.

                      Mysle, ze sie to u mnie bierze stad, ze pracowalem w przemysle. Z "normalnym"
                      ludzmi i sie oduczylem.

                      Pozdro

                      PF

                      • you-know-who Re: Rozklad Gaussa i outsourcing 08.03.06, 21:08
                        ja tez nie popieram. (zwl. u innych). u mnie to sie bierze z tego ze nigdy nie
                        pracowalem w przemysle.

                        tak naprawde to ja nie jestem zarozumialy, tylko strasznie kiedys bylem ciety na
                        tych ktorzy mylili sie co do tego jak dziala swiat (gl. fizyczny). ostatnio
                        nauczylem sie, rowniez dzieki fs, sluchac bzdur z niezmaconym spokojem.
                        przydatna i konstruktywna umiejetnosc, nie powiem.

                        chyle kapelusza i ide reinstalowac mac os x, niech go cholera (trzeci system w
                        domu, i juz sie cos sypie!)


                        PS
                        pewnie nie masz nastolatka w domu i nie widziales takich filmikow flashowych na
                        sieci z neurotyczna wiewiorka? jeden odcinek byl
                        o tym jak wiewoirka dzwoni do customer support i zostaje polaczona z hindusem (w
                        dehli, oczywiscie, outsourcing), ktory zamiast cos poradzic pyta "how is your
                        computer today?", "are you sure you plugged it in?" i takie tam. w koncu hindus
                        orientuje sie jak malo mu place, a wiewiorka tez nie wytrzymuje i pyta go
                        dlaczego musi placic 1st world country cene komputera, a dostawac idiotyczne
                        porady od jakiegos !@&#% ingnoranta z 3rd world country. otoz mialem taki chat z
                        serwisem apple'a wczoraj w nocy z Rajeshem, a potem z Abhishekiem (imona
                        prawdziwe), i bylo dokladnie tak jak juz to wiedzialem z filmiku.
                        • polski_francuz Re: Rozklad Gaussa i outsourcing 08.03.06, 21:58
                          U nas outsourcing jest z Maroka chyba. A ze oni nie orly to czekamy na wejscie
                          Rumunii do EU.

                          Do komputerow to ja mam polskich studentow-geniuszy.

                          Za zaden soft nie musze placic:)

                          Good luck

                          PF
                          • picard2 Re: Rozklad Gaussa i outsourcing 09.03.06, 00:21

                            Ja jestem zarozumialy przez definicje i pracuje pol na pol
                            w przemysle (jesli EDF mozna nazwac przemyslem) i na Uczelni.Zrozumialem moja
                            zarozumialosc w wieku 10 lat gdy nauczyciel sie pomylil w mnozeniu dla mnie
                            wtedy swiat sie zawalil bo nauczyciel nie moze sie mylic.Od tego czasu staram
                            sie nic nie mowic o bledach innych ale to prawo ktore nazwano Poissona...
                            Dobranoc
                            • you-know-who Re: Rozklad Gaussa i outsourcing 09.03.06, 06:42
                              co, cos nie klawo z poissonem?? dalem forme matematyczna, gdzie mozna se wstawic
                              rozne ozdobki zaleznie od ukladu jednostek, np. prawa strona moze wygladac jak
                              -rho/epsilon_0 w ukladzie SI. czy o co innego ci chodzilo?
                              (np., dla grawitacji bedzie prawa strona taka: +4 pi G rho, bo ladunki jednakowych
                              znakow sie przyciagaja nie odpychaja.)
                              • polski_francuz Ustawmy granice 09.03.06, 07:05
                                matematyki na forum (czyli tzw lim).

                                Proponuje, aby opisywac tresc fizyczna praw a nie uzywac formul.

                                Nais czytalenicy maja rozne przygotowanie, nie tylko scisle.

                                Niektore znakomite ksiazki z fizyki zadnej formuly nie zawieraja. I trzymajmy
                                sie tego na forum.

                                Pozdro

                                PF
                                • you-know-who nie ustawiajmy granic, nie decydujmy za czytelnika 10.03.06, 04:40
                                  wiesz co powiedzial einstein; trzeba uczynic wszystko najprostszym z mozliwych,
                                  ale nie prostszym!

                                  rowniez niektorzy francuzi mawiali, ze posmak prostoty nie moze trwac dlugo
                                  (e. delacroix)

                                  • polski_francuz Re: nie ustawiajmy granic, nie decydujmy za czyte 10.03.06, 07:04
                                    O to to, najprostszym z mozliwych. Sam bym lepiej nie powiedzial:)

                                    PF
                            • polski_francuz Re: Rozklad Gaussa i outsourcing 09.03.06, 07:21
                              "zarozumialosc w wieku 10 lat gdy nauczyciel sie pomylil w mnozeniu dla mnie
                              wtedy swiat sie zawalil bo nauczyciel nie moze sie mylic"

                              A miales w domu raczej rygorystyczne wychowanie, he?

                              Ja ucze mojej coreczki wierzyc tylko w siebie i swojej glowie. Ale ona jest
                              niesmiala i grzeczna z natury i mi to trudno przychodzi:)

                              PF
                              • picard2 Re: Rozklad Gaussa i outsourcing 09.03.06, 09:30
                                polski_francuz napisał:

                                A miales w domu raczej rygorystyczne wychowanie, he?

                                > Ja ucze mojej coreczki wierzyc tylko w siebie i swojej glowie. Ale ona jest
                                > niesmiala i grzeczna z natury i mi to trudno przychodzi:)

                                Ja mialem zwykle hugenotskie wychowanie za co jestem wdzieczny moim Rodzicom.
                                Nigdy mnie nie pytano np. jakie mam stopnie w szkole.
                                Moglibysmy sie zamienic charakterem swoich corek bo moje ktora lesli sie nie
                                myle ma taki sam wiek jak twoja, nie jest niesmiala ani tez nie bardzo
                                grzeczna.To musi byc wina jej matki papistki.
                                Prosze mnie nie traktowac jako rasisty ale wzsyscy kolo Noyon (gdzie urodzil
                                sie Calvin) wiedza ze papisci to papisci.
                                • polski_francuz Re: Rozklad Gaussa i outsourcing 09.03.06, 11:00
                                  "papistki"

                                  Rzadko sie slyszy:)

                                  Ostatnio chyba w zwiazku z Jospin. Mam pozytywne przesad n/t protestantow.
                                  Solidni, hard working, slowni...ale wole juz moja balaganiarska religie.

                                  Za nic bym nie zamienil charakteru mojej coreczki. Dla mnie jest ona perfect. I
                                  wiem, ze ja zycie nauczy byc mniej "andouille":)

                                  PF
                        • dritte_dame Re: Rozklad Gaussa i outsourcing 08.03.06, 23:53
                          you-know-who napisał:

                          > ide reinstalowac mac os x, niech go cholera

                          A wyrzuc to przez okno.
                          • you-know-who drastyczna sugestia... 09.03.06, 06:28
                            maki sa dobre do audio-video... albo moj dysk instalacyjny rzeczywiscie ma
                            jakas ryse, albo ich soft jest do d.
                            to moj pierwszy mak i bylbym niemilo zaskoczony, zreszta nie byloby
                            usprawiedliwienia - os x 10.4 to unix, nie
                            windoze, nie powinien sie zawieszac. jednak zarowno outsourcingowcy jak i panie
                            (tak, same panie) w kanadyjskim tech support nie wiedza jak przerwac dzialanie
                            programu instalacyjnego. bo maki nie maja ctrl-C, ctrl-X, ctrl-alt-del!

                            wiec nie dziala, ale ladnie wyglada. :-)
                            • z_daleka Re: drastyczna sugestia... 09.03.06, 07:38
                              sprobuj opt,alt i esc razem...
                              • you-know-who Re: drastyczna sugestia... 11.03.06, 03:32
                                dzieki za sugestie, sprawdzilem.
                                :-(
                                (te dyski instalacyjne bardzo sprutnie wylaczaja przerwania, bardzo iteligentnie
                                :-)
    • markv501 Re: Czy mozna byc zarozumialym? 10.03.06, 13:44
      PF: ku uwadze: w watku "Kapitalizm" znajdziesz strone Ayn Rand Institute. pzdr
      • polski_francuz Re: Czy mozna byc zarozumialym? 10.03.06, 20:50
        Nie kaz mi pracowac merkv tego wieczora. Dzien spedzilem jak Hindus z Bengalore
        przed kompem.

        Zaden wysilek intelektualny please. Just fun.

        Pozdro

        PF

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka