Dodaj do ulubionych

Na marginesie pewnej dyskusji.

13.03.06, 11:09
Rekordowo niskie bezrobocie w USA


************************************
lez, Reuters 03-02-2006 , ostatnia aktualizacja 03-02-2006 22:10

Bezrobocie w USA spadło w styczniu do 4,7 proc. To najniższy poziom od lipca
2001 roku - podał w piątek amerykański Departament Pracy

W styczniu w Stanach Zjednoczonych powstało 193 tys. nowych miejsc pracy,
chociaż analitycy spodziewali się 240 tys. Jednocześnie jednak Departament
zrewidował dane za listopad (powstało wtedy 354 tys. stanowisk, a nie - jak
wcześniej ogłoszono - 305 tys.) oraz grudzień (140 tys. zamiast 108 tys.).
Dzięki temu stopa bezrobocia spadła z 4,9 proc. w grudniu do 4,7 proc. w
styczniu. Analitycy obawiają się, że niskie bezrobocie może przyczynić się do
większej presji płacowej, a co za tym idzie - wyższej inflacji. W ciągu
ostatnich 12 miesięcy wynagrodzenia wrosły o 3,3 proc. Presja inflacyjna może
spowodować dalsze zaostrzenie polityki monetarnej Fed. We wtorek amerykański
bank centralny podniósł główną stopę procentową do poziomu 4,5 proc.
**************************************
Link:

gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,3147306.html
Poprosilem Olega, ktory "chcial rozmawiac i nie plesc dyrdymalkow" o krotkie
skomentowanie tej notki.:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20717&w=36657310&wv.x=2&a=36917527
I jego odpowiedz:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20717&w=36657310&wv.x=2&a=36928456
Sprawa, pomimo "bardzo wyczerpujacej analizy" Olega, zwolennika Miltona(a
takze Michalkiewicza et consortes), wymaga jednak dokladniejszego
omowienia.Uwazam bowiem, ze podobne w tresci notatki prasowe sa i beda
chlebem codziennym "unionistow" i chyba dlatego warto poczytac miedzy
wierszami...jak za starych, komunistycznych czasow.
I zaczac sie bardziej interesowac ekonomia.
***

"STOPA PROCENTOWA I INFLACJA.
Wglebmy sie uwaznie w tresc tej notatki: najpierw "analitycy spodziewali
sie " 240 tys.nowych miejsc pracy" ale nowych miejsc pracy przybylo mniej.
Stopa bezrobocia spadla w styczniu, ale "analitycy obawiaja sie, ze niskie
bezrobocie może przyczynić się do większej presji płacowej, a co za tym
idzie - wyższej inflacji."

Oczytane prawidlowo powinno to brzmiec mniej wiecej tak: "To raczej dobrze,
ze powstalo mniej wolnych miejsc pracy, bowiem analitycy sie spodziewali ich
wiekszej ilosci."
Uzycie spojnika "ale" sugeruje, ze "analitykow" fakt ten martwi bo
moze "zwiekszyc presja placowa" co doprowadzic moze "do wyzszej inflacji".
To zastanawia: przeciez nowe miejsca pracy powinny cieszyc: zwiekszy sie
konsumpcja, ludzie sie wyprostuja, przestana siedziec na zasilku...
Widac takie rozumowanie w dzisiejszym "skomplikowanym, globalizujacym sie
swiecie" jest za proste bowiem okazuje sie, ze nawet ta mniejsza od
przywidywanej ilosci miejsc pracy jest ich zdaniem... za duza i konieczne
jest przeciwdzialanie ze strony Banku Centralnego.

I dalej: "Presja inflacyjna może spowodować dalsze zaostrzenie polityki
monetarnej Fed. We wtorek amerykański bank centralny podniósł główną stopę
procentową do poziomu 4,5 proc."

Tutaj wszystko w porzadku i Bank Centralny "zareagowal prawidlowo" :
podniosl "stope procentowa.

Co to wszystko oznacza?

Oznacza, ze zarowno praca Banku Centralnego jak i "analitykow" sa oparte
o "genialna" (bo godna Nagrody Nobla) teorie Miltona Friedmana -dzisiejszego
liberalnego guru.

Teoria ta nazywa sie "Non Inflation-acceleration rate of uneployement" -w
skrocie NAIRU.
Linki:

en.wikipedia.org/wiki/NAIRU
www.nbp.pl/publikacje/bank_i_kredyt/2004_03/socha.pdf
Mozna ja takze nazwac inaczej : "zbalansowane bezrobocie" , "naturalne
bezrobocie" (jak w opracowaniu polskich fachowcow) lub ..."bezrobocie
strukuturalne".
Teorie te, zakladajaca, ze jest pewien prog bezrobocia , ktorego nie mozna
przekraczac (tj. zwalczac go) bo inaczej rozkreci sie "spirale inflacji",
wylansowali Friedman i monopole w latach 60-tych.

Jesli za duza ilosc ludzi otrzyma prace, to "wolny rynek" nie bedzie
funkcjonowal jako "rynek": firmy zostana zmuszone do za duzych kosztow
placowych w sytuacji niedoboru wolnych rak do pracy.

NAIRU natomiast mowi, ze w takiej sytuacji firma, zeby zrekompensowac swoje
straty, musi podniesc ceny co z kolei podnosi inflacje- pieniadze sa wtedy
mniej warte a wiec otrzymujemy za nie mniejsza ilosc towaru. Ceny rosna i
rosna, i proporcjonalnie (lub nie) do nich rosna zarobki kompensacyjne co
znow powoduje wzrost cen, itd w kolo Macieju , stopa procentowa rosnie i
rosnie....az dochodzi do "hiperinflacji".
Wszystko dlatego, ze bezrobocie jest za niskie.
Mozna to udowodnic.

Czy mozna powiedziec to wyrazniej? A co mowi nasz krajowy Balcerowicz?
Zadaniem bezrobocia jest ....zanizenie inflacji.To nie zart.To oczywiscie
absurd ale definitywnie nie zart.
Mozna to takze wyrazic inaczej: zadaniem bezrobocia jest zanizanie pensji.To
nie nowa mysl -pochodzi od Marksa i przez cale lata nosila nazwe "teorii
konspiracyjnej": "Czy rzeczywiscie jest mozliwe by bezrobocie moglo zanizac
zaplate za prace i zwiekszac zyski? Takie proste to nie jest".
Dlaczego nie mialoby to byc proste?

Wczytajmy sie w to, co powiedzial Marks i Friedman:oni nie mowia o tym samym.
Pierwszy mowi, ze zarobki musza zostac obnizone jesli bezrobocie jest duze.
Drugi, ze inflacja pojdzie w dol jesli bezrobocie sie zwiekszy.
To zupelnie dwie rozne sprawy, jak roznica pomiedzy mlekiem a maslem.
Mleko moze byc maslem ale wcale nie musi. Ale nigdy maslo nie stanie sie znow
mlekiem.

Zyjemy w jakichs dziwnych czasch, w ktorych ekonomisci sadza, ze maslo moze
byc mlekiem i ze mozna stworzyc miejsca pracy przez "nienawidzenie inflacji".
Dzis biega po Unii ponad 22 mln bezrobotnych.
Nie biegaja bez celu.

Wszyscy maja jakas role do odegrania na scenie.Bezrobotny chodzi wokol bez
pracy i "zaniza inflacje" wedlug Friedmana.To bardzo wazna praca i logicznie
rzecz cala biorac, powinien za to miec dobrze zaplacone .
Ale po co dobrze placic?
Bezrobotnemu zaplaci sie malo. Albo wcale.
To logiczna konsekwencja teorii Freidmana.


EKONOMIA IDZIE DOBRZE....
Nie wiem jak w Polsce wygladaja zasilki bezrobotnych wiec bede bazowal na
danych szwedzkich i zachodnich.
Problem zanizenia zasilkow wraca stale a przy okazji wyborow nowego gabinetu,
staje sie zelaznym gwozdziem wyborczych programow:wszystkie partie gledza
o "nowych miejscach pracy" i "zwalczaniu bezrobocia".Mowia takze jeszcze o
czym innym: o "koniecznosci obnizenia zasilku".Nie, nie chodzi o jakies duze
procenty ale 4-5 % od dzisiejszej stawki. Oczywiscie budzet panstwa
szwedzkiego ma odpowiednie srodki by zapewnic "kase" w wysokosci 80%
poprzednich zarobkow, ale socjaldemokraci twierdza, ze jej obnizka o 5% czy
10 % (partie liberalne ida jeszcze dalej) "dalaby bardziej elastyczny rynek
pracy".
Inaczej: nizsze zasilki sa konieczne po to, by bezrobotny, szukajacy pracy
(ktorej stale ubywa)
funkcjonowal jako "zanizajacy ceny".
Gdyby ten, ktory ma prace zadowoliby sie nizsza placa miesieczna (lub
ostatecznie pracowal dluzej przy tej samej zaplacie) nawet wtedy, gdy zyski
przedsiebiorstw pna sie stromo w gore- w takiej sytuacji staloby sie
bezrobocie ekonomiczna i socjalna tragedia.
Tak sie juz stalo.

Powtorze raz jeszcze:Unia ma ponad 22 mln.bezrobotnych (bardziej realna cyfra
jest 25 mln.) i cyfra ta ma tendencje nie do obnizania sie, ale jeszcze do
wiekszego wzrostu.

Popatrzmy na ost
Obserwuj wątek
    • zejman1 Re: Na marginesie pewnej dyskusji. 13.03.06, 11:12

      Powtorze raz jeszcze:Unia ma ponad 22 mln.bezrobotnych (bardziej realna cyfra
      jest 25 mln.) i cyfra ta ma tendencje nie do obnizania sie, ale jeszcze do
      wiekszego wzrostu. Popatrzmy na ostatni raport ekonomistow szwedzkich za 2005 r.
      (Dagens Nyheter - str.2,dzial ekonomia, z dn. 2.03.2006).
      Tytul tego obszernego raportu brzmi" Zyski przedsiebiorstw zwiekszyly sie o
      setki miliardow".
      Dokladnie o ponad 100 mld.koron w porownaniu z rokiem 2004 co pozwala
      stwierdzic, ze rok 2005 "byl rekordowy". Z koncowych balansow ekonomicznych
      pnad 236 (z 273 )firm notowanych na gieldzie wynika, ze calkowity zysk wyniosl
      360 mld.koron, tj.prawie polowe budzetu szwedzkiego panstwa. Zyski wzrosly o
      40% w porownaniu z rokiem 2004 a najwiecej zyskow zanotowaly firmy, wchodzace
      do tzw."sfery Wallenberga"-tego samego, co wlada, m.in. tele-
      koncernem "Ericsson".
      Dlaczego i skad takie zyski?

      Stad, ze firmy "racjonalizowaly"("rationalisering"), "zwiekszaly
      efektywnosc"(effektiviserat") i "zmniejszaly ilosc zatrudnionych" ("dragit ned
      på antalet anställda").
      Takze stad, ze najwieksze rynki Indii i Chin zwiekszyly obroty i "rosna dwa
      razy szybciej"..
      Takze dlatego, ze "niskie stopy procentowe" oznaczaja "niski koszt kapitalu dla
      przedsiebiorstw", "inflacja jest niska" a firmom "sie powiodlo zwiekszyc ceny
      (na swoje produkty-przyp.Z) o kilka porocent.
      W oryginale brzmi to tak: " Många bolag har under några år kraftig
      rationaliserat och dragit ned på antalet anställda...De låga röntorna innebär
      låga kapitalkostnader för företagen, inflationen är låg och ändå har bolagen
      lyckats häja sina priser med ett antal procent."

      Nie bede juz cytowal tekstu szwedzkiego tylko przejde do dalszej czesci tego
      ekonomiczego hymnu pochwalnego : z tych 360 mld koron zysku co najmniej 105
      mld. wyplaci sie akcjonariuszom, co wedlug "Swedbanku jest dwukrotnie wieksza
      suma niz w zeszlym roku".
      Jak doszlo do takich fantastycznych zyskow?

      "Te duze zyski wyplywaja po duzej czesci z niedofinansowywania.Inwestycje
      zwiekszyly sie co prawda w 2005 r. w prownaniu z rokiem wczesniejszym ale nie
      w takim zakresie(proporcjonalnie) do zyskow". No wlasnie.
      Christian Berggren z Linköping(w tym samym artykule), profesor i spec od
      organizacji przedsiebiorstw ostrzega, przed "ryzykiem
      niedoinwestowywania": "Nalezy obawiac sie, ze nie dotrzymuje sie kroku w
      inwestycjach poniewaz sa inne kraje gdzie inwestycje przebiegaja w szybszym i
      obszerniejszym zakresie co sprawic moze, ze Szwecja nie dotrzyma kroku w
      wyskiej technologii".

      A co z zatrudnionymi tych zyskownych firm?
      Otoz nie otrzymaja oni prawie nic z tych gigantycznych zyskow bowiem
      przewazajaca wiekszosc z nich ma system bonusowy Pewien procent zysku jest
      zastrzezony ale wylacznie dla...dyrekcji.

      Ciekawy artykul-doskonale oswietla schemat powstawania zyskow w chorej,
      miltonowskiej ekonomii. Zrekapitulujmy calosc.
      W pierwszej czesci autor zaznacza, ze zyski sa efektem "racjonalizacji,
      efektywnosci i zmniejszenia ilosci zatrudnionych". Ale "racjonalizacja"
      i "efektywnosc" to tylko synonimy na oznaczenie ...zmiejszenia ilosci
      zatrudnionych. Jesli wiec przeczytamy, ze jakis nowy dyrektor duzej firmy
      zaczyna "racjonalizowac" to mozemy byc na 100% pewni, ze zaczna sie masowe
      zwolnienia. Zwykle gielda reaguje bardzo pozytywnie na "racjonalizacje i
      zwiekszanie efektywnosci" -akcje ida do gory i spekulanci gieldowi nie
      posiadaja sie ze szczescia.
      Jest jeszcze jedno: pod tymi synonimami bezrobocia ,a zwlaszcza
      pod "efektywnoscia", ukrywa sie jednak takze szczatek prawdy:
      wlasnie ..."efektywnosc".
      Co to jest?

      Jest to wycisniecie wiekszej pracy przy mniejszej ilosci zatrudnionych i
      wydluzonym dniu pracy. Przy niedoinwestowywaniu i "racjonalizowaniu"(czyli
      zwolnieniach pracownikow) mozna "efektywnosc" zwiekszyc tylko w jeden
      sposob:wydluzajac dzien pracy poza normowany czas pracy przy tych samych
      zarobkach. Osiaga sie to bardzo prosto: pracownicy otrzymuja "projekt do
      wykonania", ktory "musi zostac wykonany w okreslonym , absolutnie
      nieprzekraczalnym terminie".
      No, to wio! Siwki ciagna i sa szczesliwe, ze moga to robic nawet przy
      zmniejszonej ilosci owsa - za brama klebi sie tlum bezrobotnych, tylko
      czyhajacych na jakies potkniecie.
      I znow ciekawa rzecz: starozytni Rzymianie pracowali ....dokladnie tak samo
      dlugo, jak wspolczesni nam ludzie z wieku atomu , kosmicznych promow i coraz
      szybszych komputerow.
      Dokladnie tyle samo a moze nawet...mniej.
      Bo dzien pracy ludzi w nowoczesnym swiecie stale sie wydluza.Nie wszedzie,
      rzecz jasna, i nie odrazu.Ale taka jest tendencja.
      Zupelnie jak w komunizmie, jakby wracaly znow czasy slynnej sowieckiej
      traktorzystki Paszy Angieliny, mawiajacej, ze "Trzeba lepiej pracowac", "Trzeba
      pracowac lepiej", "Pracowac trzeba lepiej".
      Dzisiejszy, nowoczesny friedmanowski "menadzer" dodal do tego:"I dluzej".

      Od dluzszego juz czasu prowadzi sie propagande na rzecz przedluzenia "obowiazku
      pracy"(jesli sie chce otrzymac emeryture) do...70 roku zycia (mezczyzni) i 65 -
      go dla kobiet.Co gorliwsi dziennikarze- ci, ktorzy w lot pojeli skad wiatr
      wieje - proponuja nawet wiek emerytalny dla mezczyzn...75 lat.
      Dziwne albo i nie, projektodawcami nie sa przedstawiciele zwiazkow zawodowych
      ale "analitycy", bankowcy, "menedzerowie" duzych koncernow i przede wszystkim -
      "menedzerowie funduszy emerytalnych".
      (cdn)
      Z

      • samarytanka Wow 13.03.06, 12:49
        Duzo tekstu ale o co chodzi ?

        zejman1 napisał:


        > (cdn)
        > Z
        >
      • samarytanka ???????????? 19.03.06, 23:58
        zejman1 napisał:

        >
        > Powtorze raz jeszcze".
        > (cdn)
        > Z
        >
        • rory_andrew Re: ???????????? 20.03.06, 00:07
          przeczytaj a sie dowiesz

          _________

          www.buyflats.pl














          • kapitalizm Re: ???????????? 20.03.06, 06:33
            - zejman nie powiedzial o co mu chodzi, jaka jest jego opinia o zatrudnianiu
            przez prywatnych przedsiebiorcow?

            czy to dobrze, ze zatrudniaja, czy nie?

            bo przeciez sa to ich zaklady pracy i moga robic z nimi co im sie podoba, np
            nie zatrudniac nikogo - no nie?

    • szlomo.oberluft Re: Na marginesie pewnej dyskusji. 20.03.06, 10:10
      W skrocie
      To co robilo do niedawna,powiedzmy 5 lat temu trzy osoby robia obecnie dwie.
      Pracuja wiec dluzej,czasmi 10-12 godz dziennie,bywa w weekendy pod olbrzymia
      presja za te same pieniadze.
      Przedluzenie wieku emerytalnego to hossa dla funduszy emerytalnych w ktorych
      pokladamy nadzieje na emeryture.
      Przy olbrzymim stresie towarzyszacym pracy ilu wezmie ta emeryture po 70 tce????
      a 75?????? czysty zysk!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka