washington potrzebuje psychiatry

16.03.06, 17:48
a szczegolnie nasz wuc. wiadomo 3 lata temu najgrozniejszy byl Irak i jego
BMR,pare lat pozniej i 500mld$ ubozsi teraz kierujemy swa troske na Iran,ktory
z kolei obecnie jest dla nas wiadomo ,najbardziej niebezpieczny. Nie ma to jak
zyc we snie,nie widzac jak niskie ma sie poparcie w narodzie,a moze wlasnie
dlatego,ze juz nikt prawie w te brednie nie wierzy zrobimy nastepna zadyme
swiatowa,aby pomoc w wyborach tym macho manom z republikanskiej partii.
lekarzy z tej okolicy chyba wywialo,bo to juz zakrawa na totalny obled co sie
obecnie dzieje w okolicach Pennsylvania Ave.
www.cnn.com/2006/POLITICS/03/16/bush.security.ap/index.html
    • jennifer5 He sat there 16.03.06, 22:48
      i-love-2-ski napisała:

      > a szczegolnie nasz wuc. wiadomo 3 lata temu najgrozniejszy byl Irak i jego
      > BMR,pare lat pozniej i 500mld$ ubozsi teraz kierujemy swa troske na Iran,

      ---

      a co 'fuc' robil pamietnego dnia? Przetwarzal to o czym wiedzial ze ma sie
      stac, stalo sie i to byl ich poczatek...

      "The president believes that we must remember the clearest lesson of September
      11..." on pamieta napewno.

      "A second plane hit the second tower. America is under attack."

      What did the Commander in Chief do? Nothing. He sat there. He sat for well over
      5 minutes, doing nothing while 3,000 people were dying and the attacks were
      still in progress.

      www.thememoryhole.org/911/bush-911.htm
      • wujekjurek Re: He sat there 16.03.06, 22:59
        A co Ty buyś zrobiła na jego miejscu?
        • jennifer5 Re: He sat there 16.03.06, 23:06
          wujekjurek napisał:

          > A co Ty buyś zrobiła na jego miejscu?

          ---

          Raczysz zartowac pytajac sie o tak podstawowe zagadnienie. Nie sadzisz ze -
          jakas- reakcja bylaby wskazana ze strony Prezydenta?
          • wujekjurek Re: He sat there 17.03.06, 03:04
            Jakaś reakcja? Krótko mówiąc chciałabyś żeby Bush zachowywał się tak jak
            Jaroszewicz w czasie "zimy stulecia" w 1979(?) i żeby osobiście wszystkim
            kierował? O ile pamiętam towarzysz Piotr wtedy sprawami odśnieżania kierował
            sam, bo jak sama wiesz "pańskie oko konia tuczy".

            Ja mam wiele zastrzeżeń do polityki naszego obecnego naczelnika ale akurat te 5
            minut nie są problemem. Powiem więcej, czułbym się nieswojo gdyby on nagle
            podskoczył i zaczął coś tam decydować. Sprawami bezpieczeństwa państwa zajmuje
            się sztab ludzi 24 godziny na dobę. Bush, moim zdaniem, zachował się mądrze
            czekając te kilka minut.
            • jennifer5 Re: He sat there 17.03.06, 03:12
              wujekjurek napisał:

              > Jakaś reakcja? Krótko mówiąc chciałabyś żeby Bush zachowywał się tak jak
              > Jaroszewicz w czasie "zimy stulecia" w 1979(?) i żeby osobiście wszystkim
              > kierował?

              ---

              nie osmieszaj sie chlopie i lepiej zakoncz na tym. Wyobraz sobie ze nie chodzi
              juz tylko o to ze Ameryka zostala zaatakowana ale rowniez o to ze on sam mogl
              byc w wielkim niebezpieczenstwie. Wowczas nie wiadomo bylo ile jeszcze jest w
              powietrzu porwanych samolotow ani ile bedzie jeszcze zaatakowanych celow.
              jednym z nich mogla byc szkola w ktorej siedzial. Ale on nie myslal o
              zagrozeniu, on wiedzial ze szkole NIC NIE ZAGRAZA, on wiedzial co sie dzieje...

              "Mr. President, are you aware of the reports of the plane crash in New York? Is
              there anything...", But Bush interrupted, and no doubt recalling his
              order, "DON'T SAY ANYTHING YET," Bush responded, "I'll talk about it later."
              But still the president did not leave. "He stepped forward and shook hands with
              [classroom teacher] Daniels, slipping his left hand behind her in another photo-
              op pose."
            • jennifer5 Re: He sat there 17.03.06, 03:20
              wujekjurek napisał:

              > Powiem więcej, czułbym się nieswojo gdyby on nagle
              > podskoczył i zaczął coś tam decydować. Sprawami bezpieczeństwa państwa zajmuje
              >
              > się sztab ludzi 24 godziny na dobę. Bush, moim zdaniem, zachował się mądrze
              > czekając te kilka minut.

              ---

              podstawowe zasady bezpieczenstwa i ochrony tego palanta nakazuja ze sluzby
              specjalne powinny NATYCHMIAST go z tamtad usunac w bezpieczne miejsce. Sluzby
              Specjalne niedosc ze nic nie czynily, ale pozwolily na dalsze robienie zdjec i
              usciski dloni. Moglo sie tak stac tylko i wylacznie w jednym przypadku. Sluzby
              te mialy wyrazny ROZKAZ nic nierobienia... bezposrednio rozkaz od niego.
              • wyrozumialy Re: He sat there 17.03.06, 23:11
                podstawowe zasady bezpieczenstwa i ochrony tego palanta nakazuja ze sluzby
                > specjalne powinny NATYCHMIAST go z tamtad usunac w bezpieczne miejsce. Sluzby
                > Specjalne niedosc ze nic nie czynily, ale pozwolily na dalsze robienie zdjec
                i
                > usciski dloni. Moglo sie tak stac tylko i wylacznie w jednym przypadku.
                Sluzby
                > te mialy wyrazny ROZKAZ nic nierobienia... bezposrednio rozkaz od niego.



                Ciekawe dlaczego Secret Sercice powinien usunac Prezydenta z tej szkoly? Czyzby
                terrorysci ja zaatakowali? Terrorysci nie mieli pojecia gdzie jest prezydent.
                Co do podstawowych zasad bezpieczenstwa to zoataw podejmowanie decyzji
                profesjonalistom z Secret Service, uwazam ze oni wiedza co robia.
                A tak na marginesie czy znasz powiedzenie "educated guess"? You are not
                educated, so stop guessing.
              • wyrozumialy Re: He sat there 17.03.06, 23:19

                podstawowe zasady bezpieczenstwa i ochrony tego palanta nakazuja ze sluzby
                > specjalne powinny NATYCHMIAST go z tamtad usunac w bezpieczne miejsce. Sluzby
                > Specjalne niedosc ze nic nie czynily, ale pozwolily na dalsze robienie zdjec
                i
                > usciski dloni. Moglo sie tak stac tylko i wylacznie w jednym przypadku.
                Sluzby
                > te mialy wyrazny ROZKAZ nic nierobienia... bezposrednio rozkaz od niego.


                Ciekawe dlaczego Secret Service powinien usunac Prezydenta z tej szkoly? Czyzby
                terrorysci ja zaatakowali? Terrorysci nie mieli pojecia gdzie jest prezydent.
                Co do podstawowych zasad bezpieczenstwa to zostaw podejmowanie decyzji
                profesjonalistom z Secret Service, uwazam ze oni wiedza co robia.
                A tak na marginesie czy znasz powiedzenie "educated guess"? You are not
                educated, so stop guessing.
                • jennifer5 Re: He sat there 18.03.06, 00:11
                  wyrozumialy napisał:

                  > A tak na marginesie czy znasz powiedzenie "educated guess"? You are not
                  > educated, so stop guessing.

                  ---

                  dokladnie, nie rob tego wiecej bo mozesz siebie skrzywdzic.

                  ---

                  > Terrorysci nie mieli pojecia gdzie jest prezydent.

                  przypuszczasz czy moze jestes tego pewien ze... nie wiedzieli?
                  • wyrozumialy Re: He sat there 18.03.06, 02:53
                    Odpowiadasz na :
                    jennifer5 napisała:

                    > wyrozumialy napisał:
                    >
                    > > A tak na marginesie czy znasz powiedzenie "educated guess"? You are not
                    > > educated, so stop guessing.
                    >
                    > ---
                    >
                    > dokladnie, nie rob tego wiecej bo mozesz siebie skrzywdzic.
                    >
                    > ---
                    >
                    > > Terrorysci nie mieli pojecia gdzie jest prezydent.
                    >
                    > przypuszczasz czy moze jestes tego pewien ze... nie wiedzieli?


                    Wiedziec na 100 procent to nikt nie moze.Czy uwazasz ze gdyby wiedzieli nie
                    chcieliby sprobowac zabic prezydenta USA? Ale zalozmy ze wiedzieli, to nie
                    mieli wystarczajaco duzo czasu aby zorganizowac zamach. Na to potrzeba duzo
                    przygotowan szczegolnie na Prezydenta USA.

                    A ta odnosnia do Twojej edukacji odnosi sie wylacznie do Twojej wypowiedzi na
                    temat Secret Service i ich pracy.
                    Co prawda nie pracowalem w Secret Service ale mam troche doswiadczenia na temat
                    ich pracy z wojska i z policji. Dlatego z mojej strony to nie tylko zgadywanie.



                    --------------------------------------------------------------------------------
                    • jennifer5 Re: He sat there 18.03.06, 03:17
                      wyrozumialy napisał:


                      > Wiedziec na 100 procent to nikt nie moze...

                      .to jest wystarczajacy powod zeby go zabrac w bezpieczne miejsce... najmniejsze
                      ryzyko jest w tym wypadklu niedopuszczalne. Tylko w jednym przypadku tego sie
                      nie robi, kiedy takiego ryzyka poprostu... nie ma, a sam powiedziales "Wiedziec
                      na 100 procent to nikt nie moze"... moze jednak ktos mogl wiedziec na 100%,
                      kto? Tylko ten ktory byl organizatorem tych fajerwerkow.


                      ---


                      > A ta odnosnia do Twojej edukacji odnosi sie wylacznie do Twojej wypowiedzi na
                      > temat Secret Service i ich pracy. Co prawda nie pracowalem w Secret Service...


                      Radzilabym ci nie poruszac tego tematu, jesli masz poczucie wlasnej wartosci
                      oczywiscie. Secret Service, jaka masz pewnosc ze ja dla nich nie pracuje?

                      > Dlatego z mojej strony to nie tylko zgadywanie.

                      to jest zgadywanie z twojej strony.
                      • wyrozumialy Re: He sat there 18.03.06, 03:38
                        wyrozumialy napisał:


                        > Wiedziec na 100 procent to nikt nie moze...

                        .to jest wystarczajacy powod zeby go zabrac w bezpieczne miejsce... najmniejsze
                        ryzyko jest w tym wypadklu niedopuszczalne. Tylko w jednym przypadku tego sie
                        nie robi, kiedy takiego ryzyka poprostu... nie ma, a sam powiedziales "Wiedziec
                        na 100 procent to nikt nie moze"... moze jednak ktos mogl wiedziec na 100%,
                        kto? Tylko ten ktory byl organizatorem tych fajerwerkow.


                        Czy Ty naprawde myslisz ze Bush wydal rozkaz na zaatakowanie WTC i Pentagonu?
                        Ja powiedzialem ze nikt nie wie na 100 procent czy terrorysci wiedzieli gdzie
                        jest prezydent USA. Jezeli Secret Service uwazal ze nie ma niebezpieczenstwa
                        dla prezydenta to go nie ewakuowali. Ochrona prezydenta ma wystarczjaca sile
                        ognia do odparcia niejednego ataku plus policja miasta gdzie znajnduje sie
                        prezydent, to w zupelnosci wystarczy.

                        ---


                        > A ta odnosnia do Twojej edukacji odnosi sie wylacznie do Twojej wypowiedzi na
                        > temat Secret Service i ich pracy. Co prawda nie pracowalem w Secret Service...


                        Radzilabym ci nie poruszac tego tematu, jesli masz poczucie wlasnej wartosci
                        oczywiscie. Secret Service, jaka masz pewnosc ze ja dla nich nie pracuje?

                        Mam pewnosc po Twojej wypowiedzi. Daleko Ci do experta jakim sa niewatpliwie
                        funkcjonariusze Secret Service.

                        > Dlatego z mojej strony to nie tylko zgadywanie.

                        to jest zgadywanie z twojej strony.


                        Zgadywanie poparte doswiadczeniami zyciowymi, nie porownuj mnie do siebie.




            • felusiak1 Re: He sat there 17.03.06, 04:13
              wujekjurek nie osmieszaj sie, przeciez wiesz ze rachel ma racje gdyz tylko ona
              jedna zawsze wie wszystko najlepiej i naprawde.
              • jennifer5 Re: He sat there 17.03.06, 17:42
                felusiak1 napisała:

                > wujekjurek nie osmieszaj sie, przeciez wiesz ze rachel ma racje gdyz tylko ona
                > jedna zawsze wie wszystko najlepiej i naprawde

                ---

                wujekjurek nie osmieszaj sie, przeciez wiesz ze f... ma racje gdyz tylko on
                jeden zawsze wie wszystko najlepiej i naprawde
                • i-love-2-ski Re: He sat there 17.03.06, 18:23
                  jennifer5 napisała:

                  >
                  >
                  > wujekjurek nie osmieszaj sie, przeciez wiesz ze f... ma racje gdyz tylko on
                  > jeden zawsze wie wszystko najlepiej i naprawde

                  jen,ze tez ci sie chce za tymi dumb&dumber latac,lepiej posmiej sie z nami,na
                  takich zramolalych neocomics szkoda zycia:)
        • jennifer5 Re: He sat there 17.03.06, 03:07



          The only source to describe what happened next is Fighting Back by Bill Sammon.
          Publishers Weekly described Sammon's book as an "inside account of the Bush
          administration's reaction to 9-11 [and] a breathless, highly complimentary
          portrait of the president [showing] the great merit and unwavering moral vision
          of his inner circle." [Publisher's Weekly, 10/15/02] Sammon's conservative
          perspective makes his account of Bush's behavior at the end of the photo-op all
          the more surprising. Bush is described as smiling and chatting with the
          children "as if he didn't have a care in the world" and "in the most relaxed
          manner imaginable." White House aide Gordon Johndroe, then came in as he
          usually does at the end of press conferences, and said, "Thank you, press. If
          you could step out the door we came in, please." A reporter then asked, "Mr.
          President, are you aware of the reports of the plane crash in New York? Is
          there anything...", But Bush interrupted, and no doubt recalling his
          order, "DON'T SAY ANYTHING YET," Bush responded, "I'll talk about it later."
          But still the president did not leave. "He stepped forward and shook hands with
          [classroom teacher] Daniels, slipping his left hand behind her in another photo-
          op pose. He was taking his good old time. ... Bush lingered until the press was
          gone." [Fighting Back: The War on Terrorism - From Inside the Bush White House,
          by Bill Sammon, 10/02, p. 90]

    • astro_glide Re: washington potrzebuje psychiatry 16.03.06, 23:59
      Dosc ciekawy dokumentalny filmik ,troche dlugi ,ale naprawde ciekawy :
      video.google.com/videoplay?docid=-5137581991288263801&q=loose+change
      Bardziej przekonowujacy niz te wszyskie wyjasnienia administracji Busa .
    • grzegorz1948 Re:Rachelciu 17.03.06, 00:24
      Czy ktos wirzy czy nie to mu to zwisa.Ty oceniasz ludzi swoja miarka a on wie
      ze ludzie sa tak naiwny ze terminatora wybrali za gubernatora bo mysla ze on
      pod tylkiem ma ten caly arsenal z tych oglupiajacych filmow i bedzie walczyl o
      sprawiedliwosc.
    • cieknacy.nocnik washington -jest taki stan,jestem nowy wiec 17.03.06, 00:48
      moge sie mylic.
      wracajac do washington , ten stan jest blisko innego stanu zwanego oregon
      (korekt??)gdzie mieszka chyba moj znajomy "cieknacy"(takie nadali nam pseudo)
      prosty byl chlop i prosto dzialal,moze dlatego wyslali do usa.
      dobranoc
      • i-love-2-ski Re: washington -jest taki stan,jestem nowy wiec 17.03.06, 18:22
        cieknacy.nocnik napisał:

        > moge sie mylic.
        > wracajac do washington , ten stan jest blisko innego stanu zwanego oregon
        > (korekt??)gdzie mieszka chyba moj znajomy "cieknacy"(takie nadali nam pseudo)
        > prosty byl chlop i prosto dzialal,moze dlatego wyslali do usa.
        > dobranoc

        he,he nocnik wiesz,ze juz cie lubie,chociaz stany mylisz,czylis incorrect:)
        • krystian71 Re: washington -jest taki stan,jestem nowy wiec 17.03.06, 18:43
          hi , rachelko, milo mi ciebie uslyszec , dookola zima , za oknem mroz, a gdy
          cie slysze w sercu moim wiosna i kwitna KACZENCE.
          Od pol roku to moje ulubione kwiatki :))0
          • i-love-2-ski Re: washington -jest taki stan,jestem nowy wiec 17.03.06, 18:49
            krystian71 napisała:

            > hi , rachelko, milo mi ciebie uslyszec , dookola zima , za oknem mroz, a gdy
            > cie slysze w sercu moim wiosna i kwitna KACZENCE.
            > Od pol roku to moje ulubione kwiatki :))0

            U NASZ slonce,snieg poszedl w pierony,moje narty wisza i niestety juz nie bede
            mogla robic tomusiowych hockey skretow,chiba,ze na lodzie i na lyzwach:)) he,he
            ten to mial wejscie wczoraj,dziadkowi sie sporty merdnely,chyba ,ze on jezdzi
            stylem rozpaczliwym,czyli na jajo,aby zjechac;)
            • krystian71 Re: washington -jest taki stan,jestem nowy wiec 17.03.06, 19:01
              nie znam hamerykanskich okreslen, ale tez mi sie nie wydawalo,ze to co on
              opisuje ma byc jakims hockey turnem.Pamietam jak robil to gretzky :)))I moj
              mlody 6 cio letni glab,gdy pierwszy raz w zyciu na prawdziwym stoku sie znalazl
              Chociaz , kto wie,zakladajac,ze ceesik wazy niewiele wiecej niz moj
              szescioletni glab, byc moze tez mu takie chrystianie wychodza :))
              Przy zjezdzie na kreche.
              Bo jesli o mnie chodzi, nasladujac te ewolucje , przekopalbym sie chyba do Chin.
              • i-love-2-ski Re: washington -jest taki stan,jestem nowy wiec 17.03.06, 19:06
                krystian71 napisała:

                > nie znam hamerykanskich okreslen, ale tez mi sie nie wydawalo,ze to co on
                > opisuje ma byc jakims hockey turnem.Pamietam jak robil to gretzky :)))I moj
                > mlody 6 cio letni glab,gdy pierwszy raz w zyciu na prawdziwym stoku sie znalazl
                > Chociaz , kto wie,zakladajac,ze ceesik wazy niewiele wiecej niz moj
                > szescioletni glab, byc moze tez mu takie chrystianie wychodza :))
                > Przy zjezdzie na kreche.
                > Bo jesli o mnie chodzi, nasladujac te ewolucje , przekopalbym sie chyba do Chin
                > .

                no nawet glab w hameryce wie,ze w hockeju nie jezdzimy za pomoca dwoch nog
                krecacych sie rownolegle,tak jedynie sie zatrzymujemy gwaltownie,stad nazwa
                hockey stop. im szybciej jedziesz tym szybciej skrecisz na krawedziach aby sie
                zatrzymac obsypujac kazdego sniegiem, stad wlasnie ta nazwa. kazdy kto oglada
                hockeja wie o czym mowie,a te skrety nazywaja sie w hameryce parallel,czyli
                rownolegle,bo tak trzymasz nogi
                • krystian71 Re: washington -jest taki stan,jestem nowy wiec 17.03.06, 19:29
                  he,he ja tam jezdze jak warunki pozwalaja a moim najwazniejszym priorytetem
                  jest,zeby nie musiano toboganu wzywac
                  Ale to co sie nauczylem we wczesnym dziecinstwie to pozostalo.Plug,
                  chrystiania ,dolna narta wysunieta i to sie sprawdza, nawet gdy sie na curvingi
                  przesiadlem.
                  A wogole jak jeszcze chwile ten temat pociagniemy to wejde w foldery szukajac,
                  gdzie tu jeszcze mozna pojezdzic, bo mam w tym roku wyjatkowy niedosyt:)))
                  • zbalansowany TEXAS ostrzega !!!! 17.03.06, 23:29
                    www.rense.com/
                    • jennifer5 Re: TEXAS ostrzega !!!! 18.03.06, 03:19
                      zbalansowany napisał:

                      > www.rense.com/

                      byloby to smieszne gdyby to byl tylko... zart!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja