Dodaj do ulubionych

Ameryka publikuje nową strategię bezpieczeństwa

17.03.06, 07:11
Ameryka nie jest w stanie rozszerzyc wojne na Iran i Syrie. Iran to duzy
kraj z duza iloscia ludzi. Rozszerzenie wojny na te kraje to poczatek konca
Ameryki.
Obserwuj wątek
    • goralenfolk Re: Ameryka publikuje nową strategię bezpieczeńst 17.03.06, 07:19
      Jest jak najbardziej.O ile przyjmie realistyczny cel wojny a nie mrzonki
      (szczepienie demokracji na ugorze) Realistycznym celem byłaby destrukcja Iranu
      czy Syrii eliminująca zagrożenie militarne.Do tego ne potrzeba interwencji
      lądowej.
      • hatteras Szkoda ,ze nie mielismy takiego sojusznika w 1939 17.03.06, 07:49
        Oczywiscie,ze nie ma co gdybac, ale liczy sie fakt.-
        Wyzwolili Europe zachodnia dwa razy,pomogli tez Rosji,a gdybysmy my byli madrzy
        i mieli madrych przywodcow pomogliby i nam.Jesli nasz rodzimy polski mot?och
        wybierze przywodce na obraz i podobiestwo swoje to lezymy wszyscy!
        Jesli inteligencja i swiat?a czesc narodu wybierze cz?owieka wartosciowego jak
        np Balcerowicza ,to beda sie liczyc z nami.
        Proste,jasne logiczne,ale nie dla wszystkich.
      • czuwaj5 Re: Ameryka publikuje nową strategię bezpieczeńst 17.03.06, 08:09
        Ty elyminator. Co masz na mysli mowiac wyelyminowac te dwa kraje?
        Zbombardowac? To rozwiaze problem? A co z cywilna ludnoscia, ktora w takich
        eliminacjach ( patrz Irak ) ginie w tysiacach?
      • czuwaj5 Re: Ameryka publikuje nową strategię bezpieczeńst 17.03.06, 08:12
        goralenfolk napisał:

        > Jest jak najbardziej.O ile przyjmie realistyczny cel wojny a nie mrzonki
        > (szczepienie demokracji na ugorze) Realistycznym celem byłaby destrukcja
        Iranu
        > czy Syrii eliminująca zagrożenie militarne.Do tego ne potrzeba interwencji
        > lądowej.
        co bombardowac? tak jak pierwsze wojny w zatoce perskiej?
        • goralenfolk Re: Ameryka publikuje nową strategię bezpieczeńst 17.03.06, 08:27
          Destrukcja -czyli eliminacja siły żywej/infrastruktury wojskowej,jak i
          infrastruktury cywilnej.Bez 500000 do 1000000 ofiar w Iranie "rzucenie na
          kolana" sensu nie ma....Środki techniczne są po temu.Iran wytrwale dostarcza
          casus belli jak braku dylematów moralnych.
    • 11111 Kolejny sromotnik z gatunku Pierdu pierdu pierdu 17.03.06, 07:29
      • czuwaj5 Re: Kolejny sromotnik z gatunku Pierdu pierdu pie 17.03.06, 08:13
        Juz zasmrodzili caly obszar..
    • zigzaur A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Iraku? 17.03.06, 08:14
      Na czym miałyby polegać te niby "niepowodzenia"?
      - Saddam odsunięty od władzy
      - Kuwejtowi i Arabii Saudyjskiej nie grozi atak
      - Libia zgrzeczniała i POZBYŁA SIĘ BRONI MASOWEGO RAŻENIA
      - Syria również położyła uszy po sobie
      - Izrael przejmuje inicjatywę w wojnie z terrorystami
      - do przywódców Iranu, pomimo buńczucznych odzywek, zaczyna docierać, że nie
      mogą podskakiwać
      - nie ma mowy o terrorystycznych atakach na terytorium USA
      - wojska USA mają okazję potrenować

      Same korzyści i sukcesy.
      • piotr.kraczkowski Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 17.03.06, 11:10
        zigzaur napisał:

        > Na czym miałyby polegać te niby "niepowodzenia"?
        > - Saddam odsunięty od władzy
        > - Kuwejtowi i Arabii Saudyjskiej nie grozi atak
        > - Libia zgrzeczniała i POZBYŁA SIĘ BRONI MASOWEGO RAŻENIA
        > - Syria również położyła uszy po sobie
        > - Izrael przejmuje inicjatywę w wojnie z terrorystami
        > - do przywódców Iranu, pomimo buńczucznych odzywek, zaczyna docierać, że nie
        > mogą podskakiwać
        > - nie ma mowy o terrorystycznych atakach na terytorium USA
        > - wojska USA mają okazję potrenować
        >
        > Same korzyści i sukcesy.

        I nauczka: mozemy sie obronic
        przed agresja USA i Izraela
        tylko:
        1) Jako panstwo: Bronia atomowa, wiec musimy ja miec.
        2) Jako osoby prywatne: wywolujac epidemie choroby
        zakaznej w USA. Gdy zginie 50-100 milionow Amerykanow,
        to pozostali przy zyciu sie ucywilizuja o raz usuna Izrael
        z Bliskiego Wschodu.

        Jesli chodzi o punkt drugi, to ide o kazdy zaklad,
        ze juz kilkanascie grup, na terenie USA zaczello
        badania w kuchni, w piwnicy, na jakiejs farmie itp.
        Za kilka lat prasa swiatowa otrzyma informacje:
        "Od wczoraj rozpowszechniamy chorobe zakazna w USA,
        w interesie swiata i samych USA nalezy naychmiast
        objac cale USA kwarantanna i zamknac polnocna i
        poludniowa granice. Szacujaemy liczbe ofiar w takim
        przypadku na okolo 50-100 milionow. Zaniechanie
        kwaranntanny oznacza, ze epidenmia obejmie takze
        reszte swiata, ktory nie bedzie mogl pomoc USA z
        zewnatrz. W najblizszych dniach podamy, gdzie w
        UE i USA mozna znalezc pojemniki z opracowanym
        przez nas wirusem, aby rozpoczac prace nad lekami
        i w inny sposob ograniczyc liczbe ofiar.

        Podpisano
        Komando Bojownikow o Wolnosc
        imienia Zzigzaur´a z Forum Wybiorczej"
        • zigzaur Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 17.03.06, 12:37
          Co to znaczy "zaczello"?

          A komu to niby grozi jednoczesna "agresja USA i Izraela"?

          Paranoja czy schozofrenia?
          • piotr.kraczkowski "Paranoja czy schozofrenia?" 17.03.06, 22:16
            zigzaur napisał:

            > Co to znaczy "zaczello"?

            Poczatek projektu moze byc w roznym stadium:
            jedna grupa skompletowala juz wyposazenie, a inna
            dopieru zdobyla pomieszczenia, jeszcze inna
            jest juz byc moze zaawansowana.
            Ma pan trudnosci z bardo prostymi sprawami,
            to tlumaczy pro-amerykanskie i prosyjonistyczne
            brednie, ktore pan wypisuje.

            > A komu to niby grozi jednoczesna "agresja USA i Izraela"?

            Sugeruje pan, ze nikomu?
            USA i Izrael sa wrogiem kazdego czlowieka
            na ziemi:
            po Himalajach trupow
            drugiej wojny swiatowej ludzie powiedzieli
            sobie: Nigdy Wiecej i postanowili, ze
            od 1945r. graniaca interesow narodow
            nie moze nigdy wiecej byc zdolnosc slabszych
            do samoobrony, ale ich godnosc ludzka,
            ich prawa ludzkie, min. prawo do samostanowienia
            narodow.

            To swiete postanowienie jest deptane przez syjonistow,
            ktorzy nie chca tego "Nigdy Wiecej", bo oznacza
            ono, ze nie mogliby zalozyc Izraela na cudzej ziemi,
            na ziemi, do ktorej syjonistyczni zydowscy
            Europejczycy nie mieli najmniejszego nawet prawa.

            Syjonisci i USA, przez to, ze odrzucaja zasade,
            ze granica wlasnych interesow nie moze byc
            slabosc potencjalnej ofiary, lecz jej godnosc czlowieka,
            sa wrogami kazdego czlowieka, calej ludzkosci.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=38492747&v=2&s=0
            Oraz:
            Nie ulega watpliwosc, ze w historii swiata
            jest pelno zbrodni, ale nie ulega tez watpliwosci,
            ze po tych Himalajach trupow drugiej wojny
            swiatowej ludzkosc powiedziala "Nigdy Wiecej",
            tak bylo dotad, ale od 1945r, a nawet wstecz, od
            1932r., nigdy juz nie bedziemy akceptowac, ze
            "po prostu taka jest historia swiata", raz na
            zawsze odrzucamy wojne zaczepna, definiujemy ja
            jako zbrodnie przeciw ludzkosci. Raz na zawsze
            ustalamy zasade, ze granica interesow panstw,
            grup ludzkich, narodow nie jest czyjas zdolnosc
            do samoobrony, lecz jego niezbywalna ludzka
            godnosc, jego prawa czlowieka, w tym prawo do
            samostanowienia.
            Dlatego powieszono czolowych nazistow i cofnieto
            zmiany terytorialne spowodowane przez Hitlera.
            Od Trybunalu Norymberskeigo to co pan okresla
            jako "po prostu taka jest historia swiata" jest
            nie tylko odrzucane przez ludzkosc na mocy powyzszej
            zasady, ale i skodyfikowane w prawie miedzynarodowym.

            Zalozenie Izraela przez legitymujacych sie europejskimi
            paszportami syjonistycznych zydowskich Europejczykow
            na zarabowanej miejscowym ziemi, na koszt Palestynczykow,
            jest zatem jednoznacznie zakazana przez prawo od Trybunalu
            Norymberskiego zbrodnia przeciw ludzkosci. Czyli jest aktem
            nielegalnym, absolutnie zakazanym. Mozna by to ujac takze
            tak, ze Izrael sie ze swa zbrodnia ludzkosci "spoznil",
            bo powstal po 1945r.

            Depczac nauke wyciagnieta przez ludzkosc z drugiej wojny
            swiatowej i ujeta w powyzsza zasade, operujac
            propaganda klamstw na skale planetarna oraz przemoca,
            syjonisci i USA utrzymuja zasade i mentalnosc, ktore
            umozliwily ponad 70 milionow zabitych wojen swiatowych
            i wyrzadzaja tym samym szkode calej ludzkosci - ustawiajac
            sie na pozycji wroga kazdego czlowieka i calej ludzkosci.

            Syjonisci i USA chca po prostu, by bylo jak przed druga
            wojna swiatowa, by byly mozliwe nastepne wojny swiatowe
            i uwazaja, ze sa na nie najlepiej wojskowo przygotowani.
            Ma byc po prostu jak dotad, ze silniejszy po prostu
            zgoi slabszego, a jak sie to komus nie podoba, to kij
            mu w oko. Ma zal, to kij mu w drugie oko. To postawa
            i polityka zbrodnicza, ale to postawa Adama Michnika,
            Ungera, Warszawskiego i linia syjonistycznej Wybiorczej
            i syjonistycznego, antypolskiego Wprost.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=38492747&v=2&s=0
            Brak demokracji w USA to jedno. Zwrocilbym jednak
            uwage na cos innego: Siela militarna USA jest
            w gruncie rzeczy tyle samo warta, co sila
            polskiej kawaöerii w II wojnie sw.. Genetyka
            rozdaje karty na nowo:

            Wybitny naukowiec USA, prof. Michio Kaku przeprowadzil wywiady z
            naukowcami pracujacymi w roznych dziedzinach nad najbardziej
            zaawansowanymi projektami i zapytal dokad prowadza trendy
            w ich specjalizacji. Wynik tych wywiadow opublikowal
            w ksiazce pt. "Visions. How Science Will Revolutionize the 21st Century",
            1997, min. nastepujacy cytat naukowca z US-Center for
            Disease Control (wydanie niemieckiego "Zukunftsvisionen.
            (...)" 1998, str. 310):

            "Es ist eine Frage von (...) bestenfalls Jahren
            bis man die Gene für Virulenz und die Übertragung
            auf dem Luftweg kennt - bei Influenza, Ebola, Lassa,
            was immer Sie wollen. Und dann kann jeder Idiot mit
            einer Ausstattung im Wert von ein paar Tausend Dollar
            und ein paar Collegekursen in Biologie in der Tasche
            Biester herstellen, neben dennen eine Ebola-Infektion
            der reinste Spaziergang ist."
            K. JOHNSON
            US-Center for Disease Control,

            "Poznanie genow odpowiedzialnych za virulencje i
            rozprzestrzenianie w powietrzu jest kwestia w
            najlepszym przypadku (...) lat - grypa, ebola, lassa,
            czego dusza zapragnie. A wowczas kazdy idiota dysponujacy
            wyposazeniem za kilka tysiecy dolarow i wiedza kilku
            semestrow biologi bedzie wstanie wyprodukowac bestie,
            przy ktorych infekcja ebola to przedszkole."
            K. JOHNSON
            US-Center for Disease Control

            Zaglada USA bronia biologiczna jest praktycznie
            nieunikniona, bo aby jej uniknac "obywatele" USA
            musieliby wprowadzic u siebie demokracje, a to
            wymagaloby wolnej prasy.

            Gdyby jednak wlasciciele prasy i politycy byli umyslowo
            wstanie nie popelnic strategicznych beledow, czyli bledow,
            ktore popelnili ich nie mniej inteligentni odpowiednicy z
            rzadu Hitlera, czy Stalina, to nie napadliyby na Irak, nie
            tlamsili demokracji w USA itd. Niestety lata selekcji
            negatywnej w USA wylonily aroganckie elity stawiajace na
            manipulacje ludzi prasa i poleganie na bezuzytecznej w nowych
            warunkach armii.

            System USA jest wbrew pozorom niezdolny do
            faktycznych zmian, jest bezwladny jak wielki tankowiec.
            Tylko to tlumaczy odrzucenie oferty UE by wspolnie, na rownych
            prawach zadbac o przyszlosc swiata. Dlatego te zalosne umowy
            z slabymi krajami, zwalniajace zoldakow USA z odpowiedzialnosci
            za zbrodnie popelniane w krajach trzecich, dlatego odrzucenie
            Kioto, Min. Trybunalu scigajacego takie zbrodnie, bezprawne odmawianie
            wiezniom na Kubie statusu Konwencji Genewskiej. Dlatego wystawianie
            sie na posmiewisko, ktore ilustruje obrona bandyty: "ja nie bilem
            zelaznym lomem, prosze sadu, lecz gazeta." (Lom byl owiniety w gazete)
            w analogii tlumaczenia USA, ze postepuja z wiezniami bezprawnie,
            ale to dlatego, ze wiezniowie nie sa w USA, lecz na Kubie.
            Nie inaczej zamiana "In God we trust" na "In torture we trust" itd.
            itp.

            Najlepsze i jedyne co UE moze zrobic, to przygotowac sie technicznie
            na ta wywolana bronia biologiczna katastrofe USA.

            > Paranoja czy schozofrenia?

            Tak wyglada panska zdolnosc do dyskusji,
            gdy pojawia sie poglady, ktorych pan
            nie rozumie. Najepiej niech pan dyskutuje
            ze soba, lub z ludzmi o identycznych
            pogladach.
            Ale moze zainteresuje pana jak beda
            umierac Amerykanie, milionami?

            Np. tak: objawy:
            Okres inkubacji: 24-36 dni
            4-5 dni: bole glowy, oczu, ledzwi,
            wysoka goraczka, oslabienie,
            podobnie jak grypa. Potem biegunka,
            bole brzucha, wymioty.
            Potem: utrata krzepliwosci krwi,
            zmiany na skorze twarzy i tulowia,
            wysypka plamkowo-grudkowa. Krew
            plynie ze wszystkich otworow ciala.
            Smierc w wyniku ogolnego zakazenia,
            odwodnienia, uszkodzenie sledziony,
            watroby i ukladu nerwowego.
        • kapitalizm Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 20.03.06, 06:12
          piotr.kraczkowski napisał:

          > zigzaur napisał:
          >
          > > Na czym miałyby polegać te niby "niepowodzenia"?
          > > - Saddam odsunięty od władzy
          > > - Kuwejtowi i Arabii Saudyjskiej nie grozi atak
          > > - Libia zgrzeczniała i POZBYŁA SIĘ BRONI MASOWEGO RAŻENIA
          > > - Syria również położyła uszy po sobie
          > > - Izrael przejmuje inicjatywę w wojnie z terrorystami
          > > - do przywódców Iranu, pomimo buńczucznych odzywek, zaczyna docierać, że
          > nie
          > > mogą podskakiwać
          > > - nie ma mowy o terrorystycznych atakach na terytorium USA
          > > - wojska USA mają okazję potrenować
          > >
          > > Same korzyści i sukcesy.
          >
          > I nauczka: mozemy sie obronic
          > przed agresja USA i Izraela
          > tylko:
          > 1) Jako panstwo: Bronia atomowa, wiec musimy ja miec.
          > 2) Jako osoby prywatne: wywolujac epidemie choroby
          > zakaznej w USA. Gdy zginie 50-100 milionow Amerykanow,
          > to pozostali przy zyciu sie ucywilizuja o raz usuna Izrael
          > z Bliskiego Wschodu.
          >
          > Jesli chodzi o punkt drugi, to ide o kazdy zaklad,
          > ze juz kilkanascie grup, na terenie USA zaczello
          > badania w kuchni, w piwnicy, na jakiejs farmie itp.
          > Za kilka lat prasa swiatowa otrzyma informacje:
          > "Od wczoraj rozpowszechniamy chorobe zakazna w USA,
          > w interesie swiata i samych USA nalezy naychmiast
          > objac cale USA kwarantanna i zamknac polnocna i
          > poludniowa granice. Szacujaemy liczbe ofiar w takim
          > przypadku na okolo 50-100 milionow. Zaniechanie
          > kwaranntanny oznacza, ze epidenmia obejmie takze
          > reszte swiata, ktory nie bedzie mogl pomoc USA z
          > zewnatrz. W najblizszych dniach podamy, gdzie w
          > UE i USA mozna znalezc pojemniki z opracowanym
          > przez nas wirusem, aby rozpoczac prace nad lekami
          > i w inny sposob ograniczyc liczbe ofiar.
          >
          > Podpisano
          > Komando Bojownikow o Wolnosc
          > imienia Zzigzaur´a z Forum Wybiorczej"







          ------------------------------------


          German Newspaper Editorial




          Imagine this coming out of Germany, of all places.



          It's fascinating that this should come out of Europe. Matthias Dapfner, Chief
          Executive of the huge German publisher Axel Springer AG, has written a
          blistering attack in DIE WELT, Germany's largest daily paper, against the
          timid reaction of Europe in the face of the Islamic threat.
          EUROPE - THY NAME IS COWARDICE

          (Commentary by Mathias Dapfner CEO, Axel Springer, AG)

          A few days ago Henry Broder wrote in Welt am Sonntag, "Europe@- your family
          name is appeasement." It's a phrase you can't get out of your head because
          it's so terribly true. Appeasement cost millions of Jews and non-Jews their
          lives as England and France, allies at the time, negotiated and hesitated too
          long before they noticed that Hitler had to be fought, not bound to toothless
          agreements. Appeasement legitimized and stabilized Communism in the Soviet
          Union, then East Germany, then all the rest of Eastern Europe where for
          decades, inhuman suppressive, murderous governments were glorified as the
          ideologically correct alternative to all other possibilities. Appeasement
          crippled Europe when genocide ran rampant in Kosovo, and even though we had
          absolute proof of ongoing mass-murder, we Europeans debated and debated and
          debated, and were still debating when finally the Americans had to come from
          halfway around the world, into Europe yet again, and do our work for us.
          Rather than protecting democracy in the Middle East, European appeasement,
          camouflaged behind the fuzzy word equidistance,"now countenances suicide
          bombings in Israel by fundamentalist Palestinians.

          Appeasement generates a mentality that allows Europe to ignore nearly 500,000
          victims of Saddam's torture and murder machinery and, motivated by the self-
          righteousness of the peace-movement, has the gall to issue bad grades to
          George Bush... Even as it is uncovered that the loudest critics
          of the American action in Iraq made illicit billions, no, TENS of billions,
          in the corrupt U.N. Oil-for-Food program.

          And now we are faced with a particularly grotesque form of appeasement. How
          is Germany reacting to the escalating violence by Islamic fundamentalists in
          Holland and elsewhere? By suggesting that we really should have a "Muslim
          Holiday" in Germany? I wish I were joking, but I am not. A substantial
          fraction of our (German) Government, and if the polls are to be believed,
          the German people, actually believe that creating an Official State "Muslim
          Holiday" will somehow spare us from the wrath of the fanatical Islamists.
          One cannot help but recall Britain's Neville Chamberlain waving the laughable
          treaty signed by Adolph Hitler, and declaring European "Peace in our time".

          What else has to happen before the European public and its political
          leadership get it? There is a sort of crusade underway, an especially
          perfidious crusade consisting of systematic attacks by fanatic Muslims,
          focused on civilians, directed against our free, open Western societies, and
          intent upon Western Civilization's utter destruction. It is a conflict that
          will most likely last longer than any of the great military conflicts of the
          last century - a conflict conducted by an enemy that cannot be tamed
          by "tolerance" and "accommodation" but is actually spurred on by such
          gestures, which have proven to be, and will always be taken by the Islamists
          for signs of weakness.

          Only two recent American Presidents had the courage needed for anti-
          appeasement: Reagan and Bush. His American critics may quibble over the
          details, but we Europeans know the truth. We saw it first hand: Ronald Reagan
          ended the Cold War, freeing half of the German people from nearly 50 years of
          terror and virtual slavery. And Bush, supported only by the Social Democrat
          Blair, acting on moral conviction, recognized the danger in the Islamic War
          against democracy. His place in history will have to be evaluated after a
          number of years have passed.

          In the meantime, Europe sits back with charismatic self-confidence in the
          multicultural corner, instead of defending liberal society's values and being
          an attractive center of power on the same playing field as the true great
          powers, America and China. On the contrary - we Europeans present ourselves,
          in contrast to those arrogant Americans", as the World Champions
          of "tolerance", which even (Germany's Interior Minister) Otto Schily
          justifiably criticizes. Why? Because we're so moral? I fear it's
          more because we're so materialistic so devoid of a moral compass. For his
          policies, Bush risks the fall of the dollar, huge amounts of additional
          national debt, and a massive and persistent burden on the American economy -
          because unlike almost all of Europe, Bush realizes what is at stake -
          literally everything.

          While we criticize the "capitalistic robber barons" of America because they
          seem too sure of their priorities, we timidly defend our Social Welfare
          systems. Stay out of it! It could get expensive! We'd rather discuss reducing
          our 35-hour workweek or our dental coverage, or our 4 weeks of paid
          vacation... Or listen to TV pastors preach about the need to "reach out to
          terrorists. To understand and forgive".

          These days, Europe reminds me of an old woman who, with shaking hands,
          frantically hides her last pieces of jewelry when she notices a robber
          breaking into a neighbor's house. Appeasement?

          Europe, thy name is Cowardice.


          • piotr.kraczkowski Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 20.03.06, 18:36
            kapitalizm napisał:

            > Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira

            Wg pana np. to, ze ponad 2000 Amerykanow stracilo zycie w
            przekonaniu, ze bronia USA, bo Hussein moze w 45 min.
            zaatakowac je bronia atomowa, to nie jest "niepowodzeniem"?
            Drobiazg, nieprawdaz? Albo ze USA maja system, ktory
            w sprawach waznych funkcjonuje w formie klamstwa.
            Albo, ze USA wysylaja swych zolnierzy na smierc
            nie w obronie USA, jak na to, i tylko w tym przypadku,
            pozwala prawo USA, lecz zeby, rzekomo, wprowadzac gdzies
            demokracje.

            To wg pana nie jest "niepowodzenie" jesli zolnierze USA
            oddaja zycie nie w obronie USA, lecz dla realizacji
            jakiejs polityki, ktora rownie dobrze moglaby wygladac
            zupelnie inaczej:
            zycie ludzkie jako taki sam srodek prowadzenia polityki jak
            np. wyposazenie ambasad w meble, przekazanie paru milionow
            pomocy wojskowej jakiemus panstwu, jakies dyplomatyczne
            kampanie, zainwestowanie w jakis program prognozy
            pogody przy pomocy satelitow itp.
            Mozna sie dziwic, ze znajduja sie kretyni, ktorzy pozwalaja,
            by ktos instrumentalizowal ich zycie w celach innych niz
            obrona przed agresja, ale to nie zmienia oceny obecnych
            USA i BUsha jako katastrofy i wroga ludzkosci. Poecam
            debilne psy wojny z USA, ktore wiedza, ze trzeba napasc
            na Francje, ale uwazaja, ze lezy ona w Australii:
            www.prisonplanet.com/articles/december2005/071205perspective.htm
            > German Newspaper Editorial

            > Imagine this coming out of Germany, of all places.
            > It's fascinating that this should come out of Europe. Matthias Dapfner, Chief
            > Executive of the huge German publisher Axel Springer AG, has written a
            > blistering attack in DIE WELT, Germany's largest daily paper, against the
            > timid reaction of Europe in the face of the Islamic threat.
            > EUROPE - THY NAME IS COWARDICE
            > (Commentary by Mathias Dapfner CEO, Axel Springer, AG)

            Brednia "psa wojny". W ostatnich ok. 200 latach,
            od inwazji Napoleona na Egipt w 1795r. zolnierze
            Zachodu sa praktycznie bez przerwy u Arbow i
            morduja ich dla ropy. Zaden zolnierz arabski nie
            przyjechal na Zachod by na naszej ziemi kogokolwiek
            zabijac. Pisanie w takim kontekscie o "Islamic threat"
            jest robienie z czytelnikow glupkow i przejawem skrajnej
            pogardy i dla czytelnika i dla demokracji. Niestety tylko
            nieliczni zorientowani wiedza jak jest naprawde:

            James Woolsey, byly szef CIA:
            "Postrzegalismy dlugo Bliski Wschod
            jako nasza stacje benzynowa. Jednym z
            powodow, dla ktorych demokracja w krajach
            arabskich nie poczynila zadnych postepow,
            jest nasze skoncentrowanie sie na ropie
            naftowej."

            "Wir haben den Nahen Osten lange als unsere
            Tankstelle betrachtet. Einer der Gründe, weshalb
            die Demokratie in der arabischen Welt keinen Fortschritt
            gemacht hat, ist unsere Fixierung aufs Öl."
            (Der Spiegel, 4/03, S. 109)

            USA obiecaly przed wyzwoleniem Kuweitu,
            ze wprowadza tam po jego wyzwoleniu
            demokracje, tak jak to zrobily w Europie
            po 1945r. I gdzie jest ta demokracja w
            Kuweicie? Kobiety maja w Kuweicie o wiele
            mniej praw, niz w Iraku za Husseina, ktory
            wymusil, ze ponad 30% lekarzy w Iraku
            to kobiety.
            Jesli USA maja prawo relizowac - we wlasnym
            mniemaniu (i pytanie dla kogo) - "dobra spawe"
            idac po trupach, to niby czemu odmawiac stosowania
            takiej taktyki Husseinowi?
            Polacy wciaz wspominaja Katyn i 6000 pomorodwanych
            dla realizacji celow panstwowych uwazanych za
            najlepsze dla ludzkosci. I kochaja USA, ktore
            we Wietnamie Pl. zatorturowaly na smierc w swym
            programie tortur Phoenix ponad 25.500 ludzi
            wg ustalen Kongresu USA, a ponad 40.000 wg rzadu
            Wietnamau Pld.
            Nie zabily strzalem w glowe, lecz zatorturowaly
            dlugim mordowaniem. Polacy prezentuja tu postawe
            dzikusa Kalego w czystej postaci.

            Jak otwarcie stwierdzil w swym artykule z 1993r.
            byly minister spraw zagranicznych USA i byly szef
            CIA, Arthur S. Schlesinger, Stany Zjednoczone
            na Bliskim Wschodzie swiadomie blokuja ruchy
            demokratyczne Arabow i stabilizuja dyktatury
            z uwagi na rope - Schlesinger:
            "Czy chcemy na prawde doprowadzic do jakiejs
            wiekszej demokratyzacji w Egipcie?
            Wedlug wszelkiego prawdopodobienstwa nie byloby to
            korzystne ani dla nas [USA], ani dla naszego przyjaciela,
            prezydenta Mubarak´a. To samo rozwazanie mozna
            przeprowadzic w stosunku do Tunesji, Marokko, i nawet do
            Jordani." I dalej, w tym samym artykule: "Czy chcemy
            na powaznie zmienic instytucje w Arabi Saudyjskiej?
            Krotka odpowiedz brzmi: Nie. Przez cale lata trudzilismy sie
            by podtrzymac te instytucje [islamskie prawo Scharia i inne
            radykalnie islamskie instytucje definiujace Arabie Saudyjska],
            niekiedy kosztem sil demokratycznych, ktore istnialy w regionie."

            "Wollen wir wirklich eine grössere Demokratisierung in Ägypten durchsetzen? Es
            würde wahrscheinlich weder uns noch unserem Freund und Allierten, Präsident
            Mubarak, zum Vorteil gereichen. Die gleichen Überlegungen lassen sich zu
            Tunesien, Marokko, und sogar Jordanien anstellen." "Wollen wir ernsthaft die
            Institutionen in Saudi-Arabien verändern? Die kurze Antwort ist: nein.
            Über die Jahre hinweg haben wir uns darum bemüht, diese
            Institutionen aufrechtzuerhalten, manchmal auf Kosten von eher demokratischen
            Kräften, die in der Region vorhanden waren."

            Cytat za: "Informationen zur politischen Bildung/Aktuell",
            274/2002, str. 13.

            Jesli w Iraku mozliwym byloby zaczecie wprowadzania
            demokracji, to dzieki temu, ze Saddam Hussein
            sila swej dyktatury wymusil rownouprawnienie roznych
            religii i swieckosc panstwa, a z samych Irakijczykow
            uczynil w stosunkowo krotkim czasie elite Bliskiego
            Wschodu pod wzgeldem rownouprwnienia kobiet, oswiaty,
            nauki i kultury.
            Jesli od zamordowanych przez Husseina odejmie pan ludzi
            pokroju tych, ktorych morduja teraz Amerykanie, a wiec ludzi
            Osama Bin Laden (ktory w 1991r. oferowal USA, ze u ich
            boku ze swymi mudzahedinami obali Husseina) i jemu podobnych,
            to niewielu panu zostanie.

            Dodajmy, ze jest smiesznym utozsamianie przeprowadzenia
            jednych wyborow pod okupacja z demokracja. W PRL odbywaly
            sie regularnie wybory i bioracy w nich udzial "wyborcy"
            mieli raczej wiecej do wyboru niz Irakijczycy, ktorzy
            nie mogliby wybrac np. partii domagajacej sie
            natychmiastowego wyrzucenia USA z Iraku i zastapienia
            amerykanskich wojsk zolnierzami Chin (ktore np.
            zainwestowaly juz w rope Iranu ponad 100 miliardow dolarow,
            i sa masowo obecne w posiadajacych rope krajach Afryki,
            zakladaja siec baz wojskowych na szlaku transportu ropy
            z Bliksiego Wschodu do Chin), ktore bez wahania zastapilyby
            USA w Iraku.

            Nie ulega tez najmniejszej watpliwosci, ze
            USA nie chca demokracji w Iraku, lecz
            system wyborczy podobny do tego z
            PRL, czy iluzje demokracji jak w samych USA,
            czyli rzady marionetkowe USA i pseudo
            wybory, poniewaz kazdy wolny rzad Iraku
            nie tylko nie dalby USA rzadnych korzysci
            z irackiej ropy, lecz wrecz zarzadal odszkodowania
            za zbrodnicza polityke USA wobec Iraku, min. za
            narzucenie przez CIA Saddama Husseina, w ostatnich
            kilkudziesieciu latach.

            Vice prezydent Millennium III Corporation, byly kandydat na
            prezydenta USA, biskup United Catholic Church, major US-Air Force,
            ktory odbyl ponad 100 lotow bojowych we Wietnamie, dr. Robert M. Bowman:
            "Saddam Hussein (...) was a bad guy in 1990 when April Glaspie of the State
            Department gave him the green light to invade Kuwait. He was a bad guy in the
            1980s when Donald Rumsfeld sat down with him for a chat while he was gassing the
            Kurds. He was a bad guy in 1977 when Zbigniew Brzezinski met with him and
            proposed the invasion of Iran. And he was a bad guy in the 1960s when the CIA
            hired him to assassinate Iraqi leader Abdel Karim Qassim and then helped him
            take over Iraq. He's always been a bad guy. But he was always our bad guy. Right
            up to 1990, official DoD [US-Pentagon] documents praised
            • piotr.kraczkowski Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 20.03.06, 18:38
              Vice prezydent Millennium III Corporation, byly kandydat na
              prezydenta USA, biskup United Catholic Church, major US-Air Force,
              ktory odbyl ponad 100 lotow bojowych we Wietnamie, dr. Robert M. Bowman:
              "Saddam Hussein (...) was a bad guy in 1990 when April Glaspie of the State
              Department gave him the green light to invade Kuwait. He was a bad guy in the
              1980s when Donald Rumsfeld sat down with him for a chat while he was gassing the
              Kurds. He was a bad guy in 1977 when Zbigniew Brzezinski met with him and
              proposed the invasion of Iran. And he was a bad guy in the 1960s when the CIA
              hired him to assassinate Iraqi leader Abdel Karim Qassim and then helped him
              take over Iraq. He's always been a bad guy. But he was always our bad guy. Right
              up to 1990, official DoD [US-Pentagon] documents praised Saddam for vastly
              improving the education, medical care, and standard of living of his people. His
              regime was called one of the most enlightened, progressive governments in the
              region and it was."
              www.rmbowman.com/Bowman2000/rally030215.htm
              Piotr Kraczkowski
              (profil pokazywany jest niestety tylko po zarejestrowaniu)
              www.geocities.com/pkraczkowski/evitae.htm
              www.geocities.com/pkraczkowski/europa/gpatent.htm#rob
              www.geocities.com/pkraczkowski/politik/gisrael.htm#jaz
            • kapitalizm Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 20.03.06, 19:32
              piotr.kraczkowski napisał:




              W ostatnich ok. 200 latach,
              od inwazji Napoleona na Egipt w 1795r. zolnierze
              Zachodu sa praktycznie bez przerwy u Arbow i
              morduja ich dla ropy


              - a jakimi to samochodami jezdzili amerykanie 200 lat temu?

              > Zaden zolnierz arabski nie
              > przyjechal na Zachod by na naszej ziemi kogokolwiek
              > zabijac.

              - to Al Kaida nie jest juz arabska?


              > Poecam
              > debilne psy wojny z USA, ktore wiedza, ze trzeba napasc
              > na Francje,

              - a moze nie?

              przeciez Francja to najwiekszy wrog USA w swiecie zachodnim,

              choc ja bym im dal najpierw ultimatum,



              poza tym, pare wskazowek z dziedziny ekonomii w ktorek jestes zupelnie zielony,
              juz kiedys tlumaczylem ci ale nie zapamietales:

              a wiec, ropa jak kazdy inny towar na rynku nalezy do tego kto zainwestowal w
              jej odkrycie, w jej produkcje, transport, przetworstwo i handel,

              na koncu tego lancuszka jest odbiorca (wlasciciel) ostateczny - klient placacy
              na stacji benzynowej czy kupujacy wyroby ropo-pochodne,


              samo wyjscie z brzucha mamy ktora akurat stala na ziemi arabskiej nie czyni cie
              wlascicielem ropy,

              tak samo jak wyjscie z brzucha slazaczki nie czyni nikogo wlascicielem wegla,

              panial?

              a juz na sam koniec - zapamietaj wreszcie, ze USA nie jest Demokracja, tylko
              Republika Konstytucyjna,

              poczytaj troche historii i konstytucji USA - kraj ten powstal jako bunt
              przeciwko wladzy wiekszosci (Demokracji),

              tu sie liczy jednostka, a nie masy jak w sredniowiecznej (mentalnie) Europie.

              MYSL - NIE BADZ NAIWNY!
              • piotr.kraczkowski Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 20.03.06, 20:39
                kapitalizm napisał:

                > piotr.kraczkowski napisał:

                > W ostatnich ok. 200 latach,
                > od inwazji Napoleona na Egipt w 1795r. zolnierze
                > Zachodu sa praktycznie bez przerwy u Arbow i
                > morduja ich dla ropy

                > - a jakimi to samochodami jezdzili amerykanie 200 lat temu?

                Czepia sie pan drobiazgow. Ropa to tylko symbol
                korzysci, ktore Zachod obiecuje sobie po swej
                agresji. Chce pan powiedziec, ze Napoleon
                dokonal inwazji Egiptu wbrew swym iteresom,
                sobie samemu na zlosc?

                > > Zaden zolnierz arabski nie
                > > przyjechal na Zachod by na naszej ziemi kogokolwiek
                > > zabijac.
                >
                > - to Al Kaida nie jest juz arabska?

                To nie panstwo, to osoby prywatne,
                ktore zaczelly swa samoobrone dopiero
                stosunkowo niedawno.

                > > Poecam
                > > debilne psy wojny z USA, ktore wiedza, ze trzeba napasc
                > > na Francje,
                >
                > - a moze nie?
                > przeciez Francja to najwiekszy wrog USA w swiecie zachodnim,
                > choc ja bym im dal najpierw ultimatum,

                Definiuje sie pan ta brednia niezbyt ciekawie.

                > poza tym, pare wskazowek z dziedziny ekonomii
                > w ktorek jestes zupelnie zielony,>
                > juz kiedys tlumaczylem ci ale nie zapamietales:

                Nie jestesmy na "TY"

                > a wiec, ropa jak kazdy inny towar na rynku nalezy do
                > tego kto zainwestowal w jej odkrycie, w jej produkcje,
                > transport, przetworstwo i handel, na koncu tego lancuszka jest odbiorca
                (wlasciciel) ostateczny - klient placacy
                > na stacji benzynowej czy kupujacy wyroby ropo-pochodne,
                > samo wyjscie z brzucha mamy ktora akurat stala na ziemi arabskiej
                > nie czyni cie wlascicielem ropy,
                > tak samo jak wyjscie z brzucha slazaczki nie czyni nikogo wlascicielem wegla,
                > panial?

                Pan wybaczy, ale ponizej pewnego poziomu
                intelektualnego nie schodze.

                > a juz na sam koniec - zapamietaj wreszcie, ze USA nie
                > jest Demokracja, tylko Republika Konstytucyjna,
                > poczytaj troche historii i konstytucji USA - kraj ten
                > powstal jako bunt przeciwko wladzy wiekszosci
                > (Demokracji), tu sie liczy jednostka, a nie masy jak w
                > sredniowiecznej (mentalnie) Europie.

                Wypisuje pan brednie.
                "Republika Konstytucyjna" jest takze Republika Federalna
                Niemiec, tyle tylko, ze w konstytucji RFN slowo "demokracja"
                pojawia sie kilka razy, a w dokumentach USA o randze
                konstytucji ani razu.
                Panskie wyobrazenie, ze moze istniec lepszy system
                niz demokracja to skrajny kretynizm, z ktorym nie
                bede dyskutowal. Panskie przekonanie, ze korzysta
                pan na tym, ze rezygnuje pan ze swego wplywu na
                swe panstwo, jest rozbrajajacym przykladem ignorancji.

                > MYSL - NIE BADZ NAIWNY!

                Nie wiele panu ta panska dewiza pomogla.

                Piotr Kraczkowski
                (profil pokazywany jest niestety tylko po zarejestrowaniu)
                www.geocities.com/pkraczkowski/evitae.htm
                www.geocities.com/pkraczkowski/europa/gpatent.htm#rob
                www.geocities.com/pkraczkowski/politik/gisrael.htm#jaz
                • kapitalizm Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 21.03.06, 06:22
                  piotr.kraczkowski napisał:

                  > kapitalizm napisał:
                  >
                  > > piotr.kraczkowski napisał:
                  >
                  > > W ostatnich ok. 200 latach,
                  > > od inwazji Napoleona na Egipt w 1795r. zolnierze
                  > > Zachodu sa praktycznie bez przerwy u Arbow i
                  > > morduja ich dla ropy
                  >
                  > > - a jakimi to samochodami jezdzili amerykanie 200 lat temu?
                  >
                  > Czepia sie pan drobiazgow.



                  - motoryzacja to nie drobiazgi,

                  > Ropa to tylko symbol
                  > korzysci, ktore Zachod obiecuje sobie po swej
                  > agresji.


                  - ropa to nie symbol, tylko produkt wynaleziony, produkcja uruchomiona i cala
                  mysl i wykonanie od A - Z, przez Zachod, kapitalizm, w szczegolnosci USA,

                  bez tej mysli i bogactwa zachodu, kraje arabskie czy inne Wenezuele sa niczym,

                  zwykle zebraki i pasozyty,

                  > Chce pan powiedziec, ze Napoleon
                  > dokonal inwazji Egiptu wbrew swym iteresom,
                  > sobie samemu na zlosc?


                  - a co mnie obchodzi jakis socjalista Napoleon?


                  > > > Zaden zolnierz arabski nie
                  > > > przyjechal na Zachod by na naszej ziemi kogokolwiek
                  > > > zabijac.
                  > >
                  > > - to Al Kaida nie jest juz arabska?
                  >
                  > To nie panstwo, to osoby prywatne,
                  > ktore zaczelly swa samoobrone dopiero
                  > stosunkowo niedawno.


                  - Afganistan, ani Taliban to nie osoby prywatne,



                  > > > Poecam
                  > > > debilne psy wojny z USA, ktore wiedza, ze trzeba napasc
                  > > > na Francje,
                  > >
                  > > - a moze nie?
                  > > przeciez Francja to najwiekszy wrog USA w swiecie zachodnim,
                  > > choc ja bym im dal najpierw ultimatum,
                  >
                  > Definiuje sie pan ta brednia niezbyt ciekawie.


                  - Francja byla i jest moralnym bankrutem i zasluguje na najgorsze traktowanie -
                  ale masz racje, przesadzilem - chyba bym ich nie bombardowal,


                  >
                  > > poza tym, pare wskazowek z dziedziny ekonomii
                  > > w ktorek jestes zupelnie zielony,>
                  > > juz kiedys tlumaczylem ci ale nie zapamietales:
                  >
                  > Nie jestesmy na "TY"

                  - a na ....CO?


                  >
                  > > a wiec, ropa jak kazdy inny towar na rynku nalezy do
                  > > tego kto zainwestowal w jej odkrycie, w jej produkcje,
                  > > transport, przetworstwo i handel, na koncu tego lancuszka jest odbiorca
                  > (wlasciciel) ostateczny - klient placacy
                  > > na stacji benzynowej czy kupujacy wyroby ropo-pochodne,
                  > > samo wyjscie z brzucha mamy ktora akurat stala na ziemi arabskiej
                  > > nie czyni cie wlascicielem ropy,
                  > > tak samo jak wyjscie z brzucha slazaczki nie czyni nikogo wlascicielem we
                  > gla,
                  > > panial?
                  >
                  > Pan wybaczy, ale ponizej pewnego poziomu
                  > intelektualnego nie schodze.

                  - mam odraze do plemiennego myslenia, sorry,


                  >
                  > > a juz na sam koniec - zapamietaj wreszcie, ze USA nie
                  > > jest Demokracja, tylko Republika Konstytucyjna,
                  > > poczytaj troche historii i konstytucji USA - kraj ten
                  > > powstal jako bunt przeciwko wladzy wiekszosci
                  > > (Demokracji), tu sie liczy jednostka, a nie masy jak w
                  > > sredniowiecznej (mentalnie) Europie.
                  >
                  > Wypisuje pan brednie.
                  > "Republika Konstytucyjna" jest takze Republika Federalna
                  > Niemiec, tyle tylko, ze w konstytucji RFN slowo "demokracja"
                  > pojawia sie kilka razy, a w dokumentach USA o randze
                  > konstytucji ani razu.

                  - to Niemcy maja Konstytucje?

                  po co?

                  przeciez i tak Panstwo jest tam Panem,


                  > Panskie wyobrazenie, ze moze istniec lepszy system
                  > niz demokracja to skrajny kretynizm,

                  - demokracja nie jest zadnym spojnym systemem,

                  jest zlepkiem hasel pochodzacych z czasow stadnego zycia ludzi w plemionach,


                  z ktorym nie
                  > bede dyskutowal. Panskie przekonanie, ze korzysta
                  > pan na tym, ze rezygnuje pan ze swego wplywu na
                  > swe panstwo, jest rozbrajajacym przykladem ignorancji.

                  - ja rezygnuje?

                  ciekawe jak?
          • piotr.kraczkowski Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 20.03.06, 20:22
            kapitalizm napisał:

            > A few days ago Henry Broder wrote in Welt am Sonntag, "Europe@- your family
            > name is appeasement." It's a phrase you can't get out of your head because
            > it's so terribly true.

            Broder bredzi:
            Historia Europy to nie historia "appeasement", jak
            wmawia syjonista Broder, lecz agresji, ciaglych wojen,
            przemocy i mordow.

            > Appeasement cost millions of Jews and non-Jews their
            > lives as England and France, allies at the time, negotiated and hesitated too
            > long before they noticed that Hitler had to be fought, not bound to toothless
            > agreements.

            Broeder bredzi:
            Europa to byly takze Niemcy Hitlera,
            a tych o "appeasement" nikt nie podejrzewa.
            Rownie dobrze mozna wiec powiedziec, ze
            Europa nie tolerowala "appeasement" i podac
            za przyklad Trzecia Rzesze.
            "Appeasement" jest takim samym instrumentem
            politycznym jak kazdy inny - i jak kazdy inny
            moze byc w okreslonej sytuacji blednie uzyty.

            > Appeasement legitimized and stabilized Communism in the Soviet
            > Union, then East Germany, then all the rest of Eastern Europe where for
            > decades, inhuman suppressive, murderous governments were glorified as the
            > ideologically correct alternative to all other possibilities.

            Broder bredzi:
            Europa Zachodnia chciala zrobic z ZSRR krotki
            prozes i wypowiedziec mu wojne, ale dala sie
            USA odciagnac od tego zamiaru, bo USA stawialy
            na "appeasement" wobec ZSRR, na wspolne loty
            kosmiczne z kosmonautami "imperium zla" itp. itd.

            Jak przystalo na zrecznego manipulatora stawia
            tu Broeder na to, ze czytelnik bedzie tak glupi,
            i po przeczytaniu oskarzenia o "appeasement"
            wobec Anglii i Francji, atomatycznie i bezmyslnie
            przyjmie, ze takze wobec ZSRR "appeasement" stosowali
            Europejczycy, a nie USA - dlatego zreczne sformulowanie:
            "Appeasement legitimized and stabilized Communism".
            Broder nie pisze czyj "appeasement", bo by mu to psulo
            propagandowa koncepcje, ale stawia na to, ze wiekszosc
            odczyta automatycznie:
            "Appeasement of Europeans legitimized and stabilized Communism".

            > Appeasement crippled Europe when genocide ran rampant in
            > Kosovo, and even though we had absolute proof of ongoing
            > mass-murder, we Europeans debated and debated and
            > debated, and were still debating when finally the Americans
            > had to come from halfway around the world, into Europe yet
            > again, and do our work for us.

            Broder bredzi:
            "yet again, and do our work for us" - Hitler wypowiedzial
            wojne USA, budowal bombe atomowa i rakiety zdolne zaniesc ja
            do USA. A Broder wmawia, ze USA nie ratowaly siebie, lecz
            bezinteresownie taowaly Europe. Dodajmy, ze rzad USA przygladal
            sie uprzednio bezczynnie, gdy Amerykanie umozliwiali Hitlerowi
            jego wojny masowa pomoca finansowa, gospodarcza i w formie
            dostaw broni. "The Holocaust would have occurred with or without IBM
            • piotr.kraczkowski Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 20.03.06, 20:24
              kapitalizm napisał:

              > One cannot help but recall Britain's Neville Chamberlain
              > waving the laughable treaty signed by Adolph Hitler, and
              > declaring European "Peace in our time".

              Broder bredzi.
              Porownanie jest zupelnie bez sensu - nie mniej
              "laughable" niz blad Chamberlain´a.

              > What else has to happen before the European public and its political
              > leadership get it? There is a sort of crusade underway, an especially
              > perfidious crusade consisting of systematic attacks by fanatic Muslims,
              > focused on civilians, directed against our free, open Western societies, and
              > intent upon Western Civilization's utter destruction. It is a conflict that
              > will most likely last longer than any of the great military conflicts of the
              > last century - a conflict conducted by an enemy that cannot be tamed
              > by "tolerance" and "accommodation" but is actually spurred on by such
              > gestures, which have proven to be, and will always be taken by the Islamists
              > for signs of weakness.

              Broeder bredzi.
              Wystarczy bysmy zakonczyli nasza - trwajaca ok. 200
              lat agresje przeciw Arabom, i "conflict" Broder´a
              zniknie. Proponuje zaczac od usuniecia naszej
              izraelskiej bazy wojskowej przeciw wlascicielom
              ropy. Syjonistyczni zydowscy Europejczycy
              morduja Arabow w Palestynie od ok. 100 lat by im
              zarabowac ich ziemie, ale to Arabowie "intent upon
              Western Civilization's utter destruction".
              Celnie wysmial brednie Brodera profesor Finkelstein
              przypominajac, ze nikt przy zdrowych zmyslach nie
              powiedzialby, ze Indianie mordowali i skalpowali
              bialych, bo oni "intent upon Western Civilization's
              utter destruction":
              www.workingtv.com/finkelstein.html
              Nie, Indianie po prostu bronili swej ziemi przed obcym
              najezdzca. Broder doskonale wie, ze nie ma zadnej roznicy
              miedzy samoobrona Indian i Arabow, ale tylko o tych
              ostatnich wmawia czytelnikom, ktorymi najwyrazniej gardzi,
              ze nie chodzi im o zwykla ludzka samoobrone, lecz ze chca -
              bez powodu, tak dla draki - zniszczyc nasz "way of life".

              > Only two recent American Presidents had the courage needed for anti-
              > appeasement: Reagan and Bush. His American critics may quibble over the
              > details, but we Europeans know the truth. We saw it first hand: Ronald Reagan
              > ended the Cold War, freeing half of the German people from nearly 50 years of
              > terror and virtual slavery. And Bush, supported only by the Social Democrat
              > Blair, acting on moral conviction, recognized the danger in the Islamic War
              > against democracy. His place in history will have to be evaluated after a
              > number of years have passed.

              Broder bredzi.
              Reagan byl odrazajacym politykiem, ktory nie wahal sie
              napasc na Grenade, aby wygrac wybory. Broder przypisuje
              Reaganowi owoce pracy, ktorej dokonaly tysiace ludzi przed
              Reaganem. A Busz jest zbrodniarzem, ktory przed Trybunalem
              Norymberskim dostalby kare smierci. Wg Lem´a Bush to
              "glupek" i Lem ma tu racje:
              "Prezydent Bush ma bowiem tę właściwość, Ŝe jest głupi.
              Świadczy o tym choćby fakt, Ŝe wystąpił przeciwko teorii ewolucji na rzecz tzw.
              inteligentnego projektu, w którym chodzi o to, Ŝe nie wiadomo, o co chodzi."
              "KaŜdego dnia kilkadziesiąt osób ginie w Iraku, a ten
              głupek mówi, Ŝe jest coraz lepiej."
              www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=133
              > In the meantime, Europe sits back with charismatic self-confidence in the
              > multicultural corner, instead of defending liberal society's values and being
              > an attractive center of power on the same playing field as the true great
              > powers, America and China.

              Broder bredzi:
              Wlasnie, ze UE is "defending liberal society's values and being
              an attractive center of power" choc celowo nie "on the same
              playing field as the true great powers, America and China".
              To zrownanie USA z ChRL mowi samo za siebie.

              > On the contrary - we Europeans present ourselves,
              > in contrast to those arrogant Americans", as the World Champions
              > of "tolerance", which even (Germany's Interior Minister) Otto Schily
              > justifiably criticizes. Why? Because we're so moral? I fear it's
              > more because we're so materialistic so devoid of a moral compass.

              Broder bredzi.
              Acha, i dlatego Europejczycy raczej rezygnuja z dobrobytu
              materialnego i statystycznie pracuja mniej niz Amerykanie,
              bo bardziej im zalezy na czasie, ktory chca spedzac z
              rodzina? A Amerykanie cenia sobie wyzej dodatkowe dolary.

              > For his policies, Bush risks the fall of the dollar, huge
              > amounts of additional national debt, and a massive and
              > persistent burden on the American economy -
              > because unlike almost all of Europe, Bush realizes what
              > is at stake - literally everything.

              Broder bredzi.
              Bush napadl na Irak, bo min. Hussein przeszedl
              z dolara na Euro. Bush broni opodatkowania swiata
              dolarem i katastrofalnego modelu gospodarczego
              USA, ktory wyzyskuje Amerykanow:
              www.geocities.com/pkraczkowski/europa/gpatent.htm#loh

              > While we criticize the "capitalistic robber barons" of America because they
              > seem too sure of their priorities, we timidly defend our Social Welfare
              > systems. Stay out of it! It could get expensive! We'd rather discuss reducing
              > our 35-hour workweek or our dental coverage, or our 4 weeks of paid
              > vacation... Or listen to TV pastors preach about the need to

              Broder bredzi.
              USA bronia sie przed katastrofa swego modelu
              gospodarczego kapitalizmem wojennym.
              Europejczycy nie czuja sie do czegos takiego
              zmuszeni, a ich model lepiej jest przystosowany do
              wyzwan gospodarki opartej o wiedze, bo socjalna
              gospodarka rynkowa zapewnia dzieciom minimum spoleczne
              dla konczenia szkoly nawet wtedy, gdy rodzice
              sa bezrobotni itp.

              Piotr Kraczkowski
              (profil pokazywany jest niestety tylko po zarejestrowaniu)
              www.geocities.com/pkraczkowski/evitae.htm
              www.geocities.com/pkraczkowski/politik/gisrael.htm#jaz
              • kapitalizm Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 20.03.06, 23:10
                piotr.kraczkowski napisał:

                > kapitalizm napisał:
                >
                > > One cannot help but recall Britain's Neville Chamberlain
                > > waving the laughable treaty signed by Adolph Hitler, and
                > > declaring European "Peace in our time".
                >
                > Broder bredzi.
                > Porownanie jest zupelnie bez sensu - nie mniej
                > "laughable" niz blad Chamberlain´a.

                - bardzo to doglebne,


                > > What else has to happen before the European public and its political
                > > leadership get it? There is a sort of crusade underway, an especially
                > > perfidious crusade consisting of systematic attacks by fanatic Muslims,
                > > focused on civilians, directed against our free, open Western societies,
                > and
                > > intent upon Western Civilization's utter destruction. It is a conflict th
                > at
                > > will most likely last longer than any of the great military conflicts of
                > the
                > > last century - a conflict conducted by an enemy that cannot be tamed
                > > by "tolerance" and "accommodation" but is actually spurred on by such
                > > gestures, which have proven to be, and will always be taken by the Islami
                > sts
                > > for signs of weakness.
                >
                > Broeder bredzi.
                > Wystarczy bysmy zakonczyli nasza - trwajaca ok. 200
                > lat agresje przeciw Arabom, i "conflict" Broder´a
                > zniknie. Proponuje zaczac od usuniecia naszej
                > izraelskiej bazy wojskowej przeciw wlascicielom
                > ropy.

                - no to powiedz kto jest wlascicielem ropy?

                Syjonistyczni zydowscy Europejczycy
                > morduja Arabow w Palestynie



                - patrze po roznych mapach ale jakos nie widze takiego panstwa Palestyna,

                masz jakies lepsze mapy?

                od ok. 100 lat by im
                > zarabowac ich ziemie, ale to Arabowie


                - ok,

                zarabowali i...?

                wzieli do kieszeni i wywiezli do USA?

                oj chlopie, gdzies ty sie uchowal?

                "intent upon
                > Western Civilization's utter destruction".
                > Celnie wysmial brednie Brodera profesor Finkelstein
                > przypominajac, ze nikt przy zdrowych zmyslach nie
                > powiedzialby, ze Indianie mordowali i skalpowali
                > bialych, bo oni "intent upon Western Civilization's
                > utter destruction":
                > www.workingtv.com/finkelstein.html
                > Nie, Indianie po prostu bronili swej ziemi przed obcym
                > najezdzca.

                - taz ziemi wtedy bylo (i dalej jest ) w brod, Indianie nigdy nie bronili
                ziemi, oni nie mieli i dalej nie maja zadnego przywiazania do ziemi,

                oni zwalczali OBCEGO, plemienne myslenie jak w dzisiejszej Polsce i calej EU

                Broder doskonale wie, ze nie ma zadnej roznicy
                > miedzy samoobrona Indian i Arabow,

                - jaka samoobrona arabow?

                przed czym?

                przed wiedza? spojrz na zachod - a potem pojedz do 'oswieconych' arabow,

                poza tym gdyby Husain nie atakowal USA - to mozeby nie dostal w skore,

                ale tylko o tych
                > ostatnich wmawia czytelnikom, ktorymi najwyrazniej gardzi,
                > ze nie chodzi im o zwykla ludzka samoobrone, lecz ze chca -
                > bez powodu, tak dla draki - zniszczyc nasz "way of life".
                >
                > > Only two recent American Presidents had the courage needed for anti-
                > > appeasement: Reagan and Bush. His American critics may quibble over the
                > > details, but we Europeans know the truth. We saw it first hand: Ronald Re
                > agan
                > > ended the Cold War, freeing half of the German people from nearly 50 year
                > s of
                > > terror and virtual slavery. And Bush, supported only by the Social Democr
                > at
                > > Blair, acting on moral conviction, recognized the danger in the Islamic W
                > ar
                > > against democracy. His place in history will have to be evaluated after a
                >
                > > number of years have passed.
                >
                > Broder bredzi.
                > Reagan byl odrazajacym politykiem, ktory nie wahal sie
                > napasc na Grenade, aby wygrac wybory. Broder przypisuje
                > Reaganowi owoce pracy, ktorej dokonaly tysiace ludzi przed
                > Reaganem. A Busz jest zbrodniarzem, ktory przed Trybunalem
                > Norymberskim dostalby kare smierci. Wg Lem´a Bush to
                > "glupek" i Lem ma tu racje:
                > "Prezydent Bush ma bowiem tę właściwość, Ŝe jest głupi.

                - bardzo to glebokie i jakze yntelektualne,

                kto to jest ten Lam?



                > Świadczy o tym choćby fakt, Ŝe wystąpił przeciwko teorii ewolucji na rzecz
                > tzw.
                > inteligentnego projektu, w którym chodzi o to, Ŝe nie wiadomo, o co chodzi
                > ."
                > "KaŜdego dnia kilkadziesiąt osób ginie w Iraku, a ten
                > głupek mówi, Ŝe jest coraz lepiej."
                > www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=133
                > > In the meantime, Europe sits back with charismatic self-confidence in the
                >
                > > multicultural corner, instead of defending liberal society's values and b
                > eing
                > > an attractive center of power on the same playing field as the true great
                >
                > > powers, America and China.
                >
                > Broder bredzi:
                > Wlasnie, ze UE is "defending liberal society's values and being
                > an attractive center of power"


                - power???

                what power?

                gdzie ta Europa lezy?

                kto tam ostatnio pojechal?

                pamietaj..."ostatni gasi swiatlo",




                choc celowo nie "on the same
                > playing field as the true great powers, America and China".
                > To zrownanie USA z ChRL mowi samo za siebie.


                - power of commerce,


                >
                > > On the contrary - we Europeans present ourselves,
                > > in contrast to those arrogant Americans", as the World Champions
                > > of "tolerance",

                - przeciez o tym slynnym europejskim tchorzowstwie (w nowomowie "tolerance")
                ten caly artykul jest,


                which even (Germany's Interior Minister) Otto Schily
                > > justifiably criticizes. Why? Because we're so moral? I fear it's
                > > more because we're so materialistic so devoid of a moral compass.
                >
                > Broder bredzi.
                > Acha, i dlatego Europejczycy raczej rezygnuja z dobrobytu
                > materialnego i statystycznie pracuja mniej niz Amerykanie,

                - to bezrobocie tak tam teraz nazywaja??


                > bo bardziej im zalezy na czasie, ktory chca spedzac z
                > rodzina?

                - jaka rodzina?

                w EU nie ma dzieci ani rodzin,

                same zgrzybiale staruchy sciskajace wladze i stolki, byles kiedy w Brukseli?

                dom starcow,

                > A Amerykanie cenia sobie wyzej dodatkowe dolary.

                - bo zarabianie, budowanie, rozwoj, ambicja jest wyznacznikiem ludzkiej
                moralnosci - a nie wzajemne mordowanie sie (ponad 100 mln trupow w samym XXw),
                czy u arabow,


                >
                > > For his policies, Bush risks the fall of the dollar, huge
                > > amounts of additional national debt, and a massive and
                > > persistent burden on the American economy -
                > > because unlike almost all of Europe, Bush realizes what
                > > is at stake - literally everything.
                >
                > Broder bredzi.
                > Bush napadl na Irak, bo min. Hussein przeszedl
                > z dolara na Euro.


                - pewnie cie zdziwi, ale ludzie wymyslili cos takiego smiesznego jak rynek
                walutowy,

                kazdego dnia $ 1 TRILION zmienia rece,

                dolary jak i euro sa walutami wymienialnymi,

                kupze sobie wreszcie jakas ksiazke o ekonomii,

                polecam "Economy 101" albo "Economy for Idiots" - bardzo dobre wprowadzenia do
                tematu,




                Bush broni opodatkowania swiata
                > dolarem i katastrofalnego modelu gospodarczego
                > USA, ktory wyzyskuje Amerykanow:

                - jak wyzyskuje amerykanow, to wg ciebie powinno byc dobrze, strata amerykanow
                = zysk reszty swiata,


                > <a href="www
            • kapitalizm Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 20.03.06, 23:39
              piotr.kraczkowski napisał:

              > kapitalizm napisał:
              >
              > > A few days ago Henry Broder wrote in Welt am Sonntag, "Europe@- your fami
              > ly
              > > name is appeasement." It's a phrase you can't get out of your head becaus
              > e
              > > it's so terribly true.
              >
              > Broder bredzi:
              > Historia Europy to nie historia "appeasement", jak
              > wmawia syjonista Broder, lecz agresji, ciaglych wojen,
              > przemocy i mordow.

              - a one sie biora z tego tchorzostwa, zamiast ukrocic rozrabiake Hitlera w '33
              to woleli go oblaskawiac, to samo wiele, wiele razy pozniej i wczesniej, z
              Napoleonem, Stalinem, Bierutem, Milosevicem itp
              >
              > > Appeasement cost millions of Jews and non-Jews their
              > > lives as England and France, allies at the time, negotiated and hesitated
              > too
              > > long before they noticed that Hitler had to be fought, not bound to tooth
              > less
              > > agreements.
              >
              > Broeder bredzi:
              > Europa to byly takze Niemcy Hitlera,
              > a tych o "appeasement" nikt nie podejrzewa.

              - ich nikt nie podejrzewa????

              tak samo jak nie chcieli bronic wartosci zachodu w 1933 (przed hitlerowskim
              faszyzmem), tak samo w 2003 (przed islamskim faszyzmem),

              Niemcy sie nic nie zmienili,


              > Rownie dobrze mozna wiec powiedziec, ze
              > Europa nie tolerowala "appeasement" i podac
              > za przyklad Trzecia Rzesze.
              > "Appeasement" jest takim samym instrumentem
              > politycznym jak kazdy inny - i jak kazdy inny
              > moze byc w okreslonej sytuacji blednie uzyty.

              - tchorzostwo jest tchorzostwem - obojetnie jak ten smrod nazwiesz,


              >
              > > Appeasement legitimized and stabilized Communism in the Soviet
              > > Union, then East Germany, then all the rest of Eastern Europe where for
              > > decades, inhuman suppressive, murderous governments were glorified as the
              >
              > > ideologically correct alternative to all other possibilities.
              >
              > Broder bredzi:
              > Europa Zachodnia chciala zrobic z ZSRR krotki
              > prozes i wypowiedziec mu wojne,

              - kiedy?

              ale dala sie
              > USA odciagnac od tego zamiaru, bo USA stawialy
              > na "appeasement" wobec ZSRR, na wspolne loty
              > kosmiczne z kosmonautami "imperium zla" itp. itd.

              - Reagan i appeasement?



              >
              > Jak przystalo na zrecznego manipulatora stawia
              > tu Broeder na to, ze czytelnik bedzie tak glupi,
              > i po przeczytaniu oskarzenia o "appeasement"
              > wobec Anglii i Francji, atomatycznie i bezmyslnie
              > przyjmie, ze takze wobec ZSRR "appeasement" stosowali
              > Europejczycy, a nie USA - dlatego zreczne sformulowanie:
              > "Appeasement legitimized and stabilized Communism".
              > Broder nie pisze czyj "appeasement", bo by mu to psulo
              > propagandowa koncepcje, ale stawia na to, ze wiekszosc
              > odczyta automatycznie:
              > "Appeasement of Europeans legitimized and stabilized Communism".

              - przeciez te wiece komunistow zalewaly cala Europe, w solidarnosci z ZSRR,

              w USA komunizm byl zawsze tepiony,

              mysmy mieli szczescie miec McCarthy'ego - a wy co pajaca de Gaulle'a?



              > > Appeasement crippled Europe when genocide ran rampant in
              > > Kosovo, and even though we had absolute proof of ongoing
              > > mass-murder, we Europeans debated and debated and
              > > debated, and were still debating when finally the Americans
              > > had to come from halfway around the world, into Europe yet
              > > again, and do our work for us.
              >
              > Broder bredzi:
              > "yet again, and do our work for us" - Hitler wypowiedzial
              > wojne USA, budowal bombe atomowa i rakiety zdolne zaniesc ja
              > do USA. A Broder wmawia, ze USA nie ratowaly siebie, lecz
              > bezinteresownie taowaly Europe. Dodajmy, ze rzad USA przygladal
              > sie uprzednio bezczynnie, gdy Amerykanie umozliwiali Hitlerowi
              > jego wojny masowa pomoca finansowa, gospodarcza i w formie
              > dostaw broni. "The Holocaust would have occurred with or without IBM
    • arahat1 zadluzenie kraju rosnie automatycznie do chorego 17.03.06, 08:42
      stanu psychicznego buszmena....
    • samwuj Czyli Chiny to kraj demokratyczny 17.03.06, 08:49
      nie wiedziałem.
      • plus_minus_zero Chinom to oni moga naskoczyc !... 17.03.06, 15:03
        Wiekszosc praktycznie podstawowych produktow techniki, elektroniki, tekstylii
        itd, pochodzi z Chin. Z chciwosci za zyskiem, wykorzystojac ( pod sztandarem
        szerzenia demokracji ) roznice wartosci pieniadza przeniesli tam wiekszosc
        podstawowych biznesow gnojac przy okazji wlasna wytworczosc. Wspaniala
        amerykanska demokracja i polityka praktycznie siedzi w chinskiej kieszeni!
        • 18261826www Witomir czyli szpicel bolszewikow na forum GW 17.03.06, 15:18
          Uprawiasz szpiclu wroga propagande wobec nas i naszych przyjaciol.
          USA jest naszym sojusznikiem i przyjacielem,dlatego wy od ktorych caly swiat
          odwrocil sie plecami bedziecie szkodzic innym i zazdroscic.
          • witomir puknij się patelnią po główce dobrze ci zrobi 17.03.06, 17:14
            USA wydają więcej na zbrojenia niż wszystkie pozostałe kraje razem wzięte do
            kupy w samej tylko Europie przetrzymują 400 głowic z ładunkiem jądrowym, mają na
            całym świecie 66 militarno- operacyjnych baz gdzie przetrzymują tyle broni
            masowego rażenia że mogliby całą kule ziemską posłać do diabla a ty naiwniaku
            mówisz tutaj o ameryce jako sojuszniku Polski hahaha Irak też kiedyś był
            sojusznikiem jak byl potrzebny (do konfrontacji z Iranem)
            haha nie ośmieszaj sie z tym KGB wymyśl coś lepszego !
            • hatteras Re: puknij sie˛ patelnia˛ po g?ówce dobrze ci zrob 17.03.06, 18:46
              witomir napisa?:

              > USA wydaja˛ wie˛cej na zbrojenia niz˙ wszystkie pozosta?e kraje razem wzie˛te
              do
              > kupy w samej tylko Europie przetrzymuja˛ 400 g?owic z ?adunkiem ja˛drowym,
              maja˛ n
              > a
              > ca?ym s´wiecie 66 militarno- operacyjnych baz gdzie przetrzymuja˛ tyle broni
              > masowego raz˙enia z˙e mogliby ca?a˛ kule ziemska˛ pos?ac´ do diabla a ty
              naiwniaku
              > mówisz tutaj o ameryce jako sojuszniku Polski hahaha Irak tez˙ kiedys´ by?
              > sojusznikiem jak byl potrzebny (do konfrontacji z Iranem)
              > haha nie os´mieszaj sie z tym KGB wymys´l cos´ lepszego !
              =====================================================================
              Jaki masz interes aby szkodzic Polsce i jej sojusznikom?
              • 18261826www Re: puknij sie˛ patelnia˛ po g?ówce dobrze ci zro 17.03.06, 19:33
                USA pomoglo ZSRR w wojnie z Hitlerem.USA dwukrotnie wyzwolilo Europe
                zachodnia.USA zlikwidowalo wszystkie bazy w pn czesci kontynentu amerykanskiego
                jako dowod ,ze nie widza w Rosji wroga.Dzialajac przeciw USA,dzialasz tak samo
                przeciw Rosji,jesli nie zdajesz sobie sprawy na jakim swiecie zyjesz.
                • plus_minus_zero Rodzina obecnego prezydenta przenajswietszej 18.03.06, 14:59
                  demokracji robila swietne interesy z Hitlerem a praktycznie dzieki niemu
                  wyplynela! Pomoc ZSRR nie na wiele sie zdala poniewaz Amerykanie wysylali
                  uzbrojenie w czesciach. Wystarczylo zatopic po drodze pudelko srub albo jakies
                  inne drobiazgi i cale to uzbrojenie mialo wartosc zlomu [co tez Niemcy gorliwie
                  czynili]! Ruszyla sie demokracja wyzwolic Europe dopiero wtedy gdy jasne sie
                  stalo ze czerwona zaraza jest najlepszej drodze do tego. Nie zlikwidowala baz o
                  ktorych piszesz tylko przeniosla blizej potencjalnych wrogow [glownie Rosji] a
                  jednoczesnie dalej od siebie i zagrozenia odwetowym skazeniem! Jezeli uwazasz ze
                  widzenie i okreslanie rzeczywistosci taka jaka jest, jest dzialaniem przeciw
                  komukolwiek no to dzialam przeciwko nim i jestem ich wrogiem!
          • plus_minus_zero W imie ochrony rozowosci rzeczywistosci 18.03.06, 05:14
            nalezy przygotowac stosy dla wszyskich szpicli i agentow uprawiajacych wroga
            PISuarom i Sro(dkom)mom Masowego Oszolomienia propagande. Aby usprawnic i
            przyspieszyc proces wykrywania, jako przklad takowej propagandy nalezy wymienic
            publicznie znana prawde o zaleznosci Amerykanskiej gospodarki od gospodarki
            Chin! Jako inny mozna wymienic zaleznosc rzadu Amerykanskiego od Izraela albo
            chociazby dyskusje o zmianie stosunku Amerykanskiej rzadowej propagandy od czasu
            kiedy Korea Polnocna pozazdroscila i zbudowala ulubiona Amerykanska zabawke
            edukacyjna z pierwsza litera alfabetu. W/w osoby mozna rowniez rozpoznac po tym
            ze sie odwracaja plecami do naszych sojusznikow.
            [ Ja sie do tych sojusznikow plecami nie odwroce! Jedna z oznak takiej przyjazni
            (jak pokazuje historia) jest czasami noz w plecach! {tez wroga propaganda}]
            • plus_minus_zero Ooops! Chcialem wlasciwie powiedziec 18.03.06, 06:17
              ze sie do tych sojusznikow nie odwroce nie dlatego zeby demonstrowac solidarnosc
              albo maskowac wrogosc (jest tam jeszcze troche normalnych ludzi, tak jak
              wszedzie...)tylko dlatego ze wole tych propagandowych przyjaciol miec na oku ...
              reszta juz sie zgadza
    • witomir Geopolityka Imperium Mundi 17.03.06, 11:01
      Wojna z Irakiem i jego zajęcie są efektem długofalowej polityki i były
      przygotowywane przez wiele lat. Działo się to w ramach szerszego planu, którego
      celem jest podporządkowanie Bliskiego Wschodu uznanego za "Wielki Obszar "
      (Grand Area, niem.Grossraum) o zasadniczym strategicznym znaczeniu dla globalnej
      władzy USA - koncepcja "Wielkich Obszarów " została wypracowana podczas spotkań
      planistów i strategów z Departamentu Stanu i Rady Stosunków Zagranicznych w
      latach 1939-45. USA miały przejąć schedę po imperium brytyjskim oraz wypchnąć
      Wielką Brytanię i Francję z Bliskiego Wschodu. Ważnym wydarzeniem było spotkanie
      w lutym 1945 roku na amerykańskim statku wojennym na Kanale Sueskim prezydenta
      Roosevelta z królem Abd al-Azizem ibn Saudem, założycielem powojennego reżimu w
      Arabii Saudyjskiej, gdzie obaj politycy ustalili zasady powojennego "sojuszu " i
      doszli do porozumienia w sprawie uprzywilejowanego dostępu USA do zasobów ropy.
      Doktryna Eisenhovera sformułowana w 1957 roku mówiła o pomocy, także zbrojnej,
      państwom regionu zagrożonym przez jakiekolwiek państwo kontrolowane przez
      "międzynarodowy komunizm ". Z kolei doktryna Nixona zalecała szukanie i
      popieranie na Bliskim Wschodzie państw - "klientów " i "protegowanych ".
      Od lat 50. USA były stale obecne na Bliskim Wschodzie, przeprowadzały tajne
      operacje, stały za zamachami stanu, obsadzały przyjazne rządy jak na przykład
      dynastię Pahlevi w Iranie.
      Nowa faza zaczyna się w okresie prezydentury Cartera, kiedy to Zatoka Perska
      ogłoszona zostaje strefą żywotnych interesów amerykańskich, które mogą być
      bronione także za pomocą siły zbrojnej. Według doktryny Cartera wojska
      amerykańskie będą np. bronić władców Arabii Saudyjskiej, gdyby zagrożeni byli
      przez jakieś siły zewnętrzne. W okresie rządów Cartera rozpoczęto tworzenie Sił
      Szybkiego Reagowania, właśnie ze względu na ewentualną interwencję w Zatoce
      Perskiej. Doktryna Reagana rozszerzyła protekcję nad Arabią Saudyjską także na
      wypadek, gdyby doszło do próby wewnętrznego przewrotu. Za rządów Reagana
      utworzono tak zwane Central Command (Centcom) czyli dowództwo dla obszaru
      centralnego obejmującego region Zatoki Perskiej i region od wschodniej Afryki do
      Afganistanu.
      W okresie wojny iracko-irańskiej USA oddały do dyspozycji Iraku swój wywiad
      satelitarny, dostarczały Saddamowi Husajnowi helikoptery, komputery, chemikalia.
      Amerykańskie krążowniki i lotniskowce pojawiły się w Zatoce Perskiej a wojska
      amerykańskie używały okresowo baz w Bahrajnie, na wyspie Diego Garcia na Oceanie
      Indyjskim, w Omanie i Arabii Saudyjskiej. W 1987 roku US Navy stworzyła Joint
      Task Force Middle East, aby chronić tankowce pływające po Zatoce. Wszystko to
      oznaczało wzmożenie obecności wojskowej USA w rejonie Zatoki Perskiej, jakie
      nastąpiło po długoletniej wojnie iracko-irańskiej, która wyczerpała oba kraje,
      co było w interesie Stanów Zjednoczonych zajmujących pozycję "trzeciego
      śmiejącego się ", który zaciera ręce obserwując, jak dwa największe i
      najsilniejsze państwa regionu wzajemnie się wykrwawiają, aby w efekcie dojść do
      polityczno-wojskowego pata. Należy tu przypomnieć, że USA różnymi sposobami
      zachęcały Irak do inwazji Iranu m.in. w ten sposób, że przekazały Bagdadowi za
      pośrednictwem Saudyjczyków dane wywiadowcze, w których zdolności wojskowe Iranu
      zostały celowo zredukowane.
      W 1990 roku zdesperowany z powodu trudnej sytuacji swojego państwa, zadłużonego
      i wyczerpanego prawie dziesięcioletnią wojną z Iranem (Irak miał kilkadziesiąt
      miliardów dolarów długów, ponad połowę z tego u państw znad Zatoki Perskiej),
      prezydent Saddam Husajn, nie mogąc uzyskać od innych państw naftowych ani pomocy
      ekonomicznej ani zgody na podwyżkę cen ropy ani na redukcję długów, najechał
      Kuwejt, do którego Irak zawsze rościł sobie pretensje terytorialne i który,
      zdaniem rządu irackiego, wykorzystał wojnę Iraku z Iranem, aby "kraść " iracką
      ropę (sporne pola naftowe Rumaila). Prezydent Husajn chyba dość naiwnie sądził,
      że jego dotychczasowy sojusznik Stany Zjednoczone, które niewiele miesięcy
      wcześniej same dokonały interwencji zbrojnej w małym państwie Panamie, aby
      zabezpieczyć tam swoje geostrategiczne interesy, pozwolą mu na akcję przeciw
      małemu państwu Kuwejtowi, szczególnie, że USA powinny, jak uważał, docenić jego
      zasługi w powstrzymaniu irańskiej rewolucji islamskiej. Prezydent Husajn
      szczerze wierzył, że za krew jego narodu przelaną w obronie państw nad Zatoką
      Perską należy mu się wdzięczność i odpuszczenie długów.
      Gdyby USA stanowczo i wyraźnie sprzeciwiły się irackim planom inwazji Kuwejtu i
      zagroziły, że będą bronić kuwejckiej monarchii, Saddam Husajn byłby zmuszony z
      planów tych zrezygnować. Tymczasem Waszyngton wysyłał w kierunku Bagdadu
      niejasne lub sprzeczne sygnały. Z jednej strony w USA rozpoczęto przygotowania
      do wojny, z drugiej zaś oficjalnie taką ewentualność wykluczano. W styczniu 1990
      roku dyrektor CIA William Webster ostrzegał przed rosnąca zależnością USA od
      ropy, szczególnie znad Zatoki Perskiej, w lutym tego roku generał Schwarzkopf
      stwierdził podczas przesłuchań w Senacie, że USA powinny wzmocnić obecność
      wojskową w regionie i zarysował plany ewentualnej interwencji, która wymaga
      założenia stałych baz wojskowych, w marcu pojawiają się informacje, że
      zbuntowani oficerowie irackiej armii chcą obalić Saddama Husajna i oczekują
      pomocy ze strony USA, w maju Center for Strategic and International Studies
      sporządziło raport, nad którym prace rozpoczęto dwa lata wcześniej, dotyczący
      możliwej wojny z Irakiem.
      Raport krążył w Kongresie i w Pentagonie. W tym samym miesiącu Narodowa Rada
      Bezpieczeństwa przedłożyła prezydentowi Bushowi dokument, w którym
      "przyjacielski Irak " zastępowany jest "wrogim Irakiem ". W pierwszej połowie
      1990 roku przeprowadzono kilka gier wojennych opartych na założeniu inwazji
      Iraku na Kuwejt, w tym samym czasie USA nadal sprzedawały do Iraku komputery
      najnowszych generacji, na dzień przed inwazją Kuwejtu zaaprobowano w
      Waszyngtonie sprzedaż do Iraku wysokiej klasy urządzeń do przesyłu danych o
      wartości 695000 dolarów. Zastępca sekretarza stanu ds. Bliskiego Wschodu John
      Kelly odwiedził w lutym 1990 roku Bagdad i oznajmił prezydentowi Husajnowi, że
      prezydent Bush chce dobrych stosunków z Irakiem opartych na zaufaniu. Kelly
      krytykował też głosy "nieprzyjazne Irakowi ". Kelly występując 26 kwietnia w
      Kongresie oświadczył, że polityka rządu prezydenta Busha wobec Iraku pozostaje
      niezmienna i pochwalił prezydenta Husajna za jego plany nowej konstytucji i
      rozszerzenia "demokracji uczestniczącej ". Ale w tym samym czasie sekretarz
      stanu James Baker kazał opracować plan sankcji gospodarczych wobec Iraku. W
      kwietniu, kiedy prezydent Husajn wystąpił z groźbami pod adresem Kuwejtu, do
      Bagdadu przybyła delegacja republikańskich senatorów z liderem mniejszości
      republikańskiej w Senacie Robertem Dole`m, który zapewnił prezydenta Husajna, że
      nie będzie żadnych sankcji gospodarczych wobec Iraku, gdyż prezydent Bush jest
      im przeciwny.
      19 lipca sekretarz obrony Richard Cheney powiedział prasie, że USA będą bronić
      Kuwejtu, jeśli zostanie zaatakowany.
      Ale zaraz potem jego rzecznik prasowy Pete Williams osłabił wymowę tej
      wypowiedzi, zaś Biały Dom przekazał sekretarzowi obrony, że oświadczenia w tej
      kwestii należą do niego i do Departamentu Stanu.
      24 lipca 1990 roku Irak przesunął dwie dywizje nad granicę z Kuwejtem.
      Następnego dnia ambasador USA w Iraku April Glaspie w znanej rozmowie z
      prezydentem Husajnem poinformowała go, że Waszyngton nie ma opinii w sprawie
      arabsko-arabskich konfliktów takich jak konflikt graniczny Iraku i Kuwejtu. Pani
      ambasador dodała, że takie są wytyczne sekretarza stanu Jamesa Bakera. April
      Glaspie powiedziała prezydentowi Husajnowi, że prezydent Bush nie tylko życzy
      sobie lepszych i ściślejszych stosunków z Irakiem, ale pragnie, żeby Irak wniósł
      wkład w pokój i dobrobyt na Bliskim Wschodzie. Pytana później w Kongresie, czy
      powiedziała prezyde
      • witomir Re: Geopolityka Imperium Mundi 17.03.06, 11:03
        prezydentowi Husajnowi, że jeśli wkroczy do Kuwejtu, to USA będą walczyć, pani
        ambasador odrzekła: "Nie, nie powiedziałam tego ". 27 lipca CIA poinformowała
        senacką komisję ds. wywiadu, że wszystko wskazuje na to, iż Irak dokona inwazji
        Kuwejtu 2 sierpnia. 31 lipca John Kelly oświadczył w Kongresie, że USA nie mają
        traktatu obronnego z państwami nad Zatoką Perską i że w przypadku inwazji Iraku
        na Kuwejt USA nie muszą podejmował działań wojskowych. Saddam Husajn uznał
        ostatecznie, że USA wysyłają mu wprawdzie niewyraźne, ale jednak "zielone
        światło " dla działań wobec Kuwejtu, i w rezultacie wpadł jak dziecko w
        zastawioną przez Waszyngton pułapkę. Nie ulega dziś wątpliwości, że
        nieustępliwość Kuwejtu wobec wszelkich żądań Iraku a nawet jego pewna
        "gospodarcza agresywność " polegająca na zwiększeniu wydobycia ropy, co godziło
        w zadłużony i wyczerpany wojną Irak, którego połowa PKB i większość dochodów
        rządu pochodziła z wydobycia i sprzedaży ropy, miała swoje źródło w poparciu i
        zachęcie, jakie tamtejsze rody feudalne otrzymały z Waszyngtonu. Król Jordanii
        Husajn stwierdził potem, że Kuwejt i "zachodnie wywiady " (czyt. amerykański i
        brytyjski) prowadziły za kulisami kampanię ekonomiczną wymierzoną w interesy
        Iraku, która, dodajmy, była wykalkulowaną prowokacją.
        Kiedy wojska irackie zajęły Kuwejt, Stany Zjednoczone, ku sporemu zaskoczeniu
        prezydenta Husajna, wystąpiły bardzo stanowczo w obronie suwerenności monarchii
        kuwejckiej. Zapewne dopiero wówczas, Saddam Husajn, który był zręcznym
        taktykiem, ale marnym strategiem, zrozumiał, że dał się przechytrzyć znakomitym
        strategom z Waszyngtonu.
        Pomiędzy 2 sierpnia 1990 roku a 17 stycznia 1991 roku, kiedy Amerykanie
        rozpoczęli bombardowania, prezydent Husajn w obliczu trudnej sytuacji
        politycznej, w jakiej się znalazł, sześciokrotnie dawał wyraźnie do zrozumienia,
        że chce wynegocjować wycofanie się wojsk irackich z Kuwejtu. Waszyngton
        storpedował wszelkie próby wynegocjowania pokoju i wycofania się wojsk irackich
        z Kuwejtu i odrzucił wszystkie propozycje pokojowego rozwiązania konfliktu
        składane zarówno przez władze irackie jak i przez inne kraje. 7 sierpnia wojska
        amerykańskie przybyły do Arabii Saudyjskiej, aby "jej bronić ". Ponieważ Arabia
        Saudyjska nie czuła się zagrożona przez Irak, Pentagon, aby ją przekonać o
        zagrożeniu, powołał się na zdjęcia satelitarne pokazujące oddziały irackie
        zgrupowane na granicy saudyjskiej i gotowe do inwazji. Była to, jak się potem
        okazało, zręczna mistyfikacja. Operacja "Pustynna Burza " zakończyła się
        wyparciem wojsk irackich z Kuwejtu i ich całkowitym rozgromieniem oraz
        restauracją suwerennej monarchii kuwejckiej. Amerykańskie wojska lądowe pojawiły
        się w Zatoce Perskiej i tam już pozostały. USA dokonały pierwszego
        bezpośredniego uderzenia na Bliskim Wschodzie, zbliżyły się militarnie do
        strategicznego terytorium od strony Oceanu Indyjskiego i ustanowiły przyczółki i
        bazy w Kuwejcie, Arabii Saudyjskiej, Katarze, Bahrajnie, tworząc zaplecze dla
        ewentualnej późniejszej akcji wojskowej przeciw Irakowi. W regionie pojawiły się
        oddziały wojskowe, ekipy budowlane, siły pomocnicze, wzrosła sprzedaż broni
        amerykańskiej do Arabii Saudyjskiej, broń za 16 mld dolarów poszła do Kuwejtu,
        Bahrajnu, Kataru i innych emiratów, odbywały się wspólne ćwiczenia, wizyty
        okrętów i szwadronów lotniczych. W 1996 roku w Katarze zbudowano 4,5 kilometrowy
        pas startowy, najdłuższy w rejonie Zatoki Perskiej, aby mogły tam lądować i
        startować wielkie amerykańskie transportowce.
        Lata 1992-2002 to spokojne, systematyczne i konsekwentne przygotowywanie gruntu
        pod bezpośrednie wejście do Iraku osłabianego gospodarczo przez jedne z
        najbardziej surowych i restrykcyjnych sankcji w historii wojen gospodarczych,
        sankcji, których przestrzegania pilnują USA i Wlk. Brytania. Mają one, jak
        oświadczył prezydent Clinton w 1997 roku trwać tak długo, jak długo przy władzy
        trwać będzie Saddam Husajn. Ustanowiona zostaje strefa zdemilitaryzowana
        pomiędzy Irakiem i Kuwejtem, Irak traci suwerenność nad swoją przestrzenią
        powietrzną (ustanowienie tzw. "no fly zones "), jego północne i południowe
        obszary są kontrolowane przez Amerykanów, z baz w Zatoce Perskiej co jakiś czas
        wyprowadzane są ataki lotnicze i rakietowe na terytorium Iraku - największe we
        wrześniu 1996 roku ( "Pustynne Uderzenie ") oraz w grudniu 1998 roku ( "Pustynny
        Lis "), kiedy to przeprowadzono bombardowania w południowym i środkowym Iraku.
        Metodycznie niszczone są instalacje irackiej obrony przeciwlotniczej, inne cele
        wojskowe oraz niektóre elementy cywilnej infrastruktury. Amerykańskie i
        brytyjskie samoloty wojskowe tysiące razy startowały z Kuwejtu przelatując
        przestrzeń ponad strefą zdemilitaryzowaną - czyli przestrzeń tej strefy. Była to
        najdłuższa kampania bombardowań od czasu II wojny światowej. "I wojna
        mezopotamska " w tym sensie się nie zakończyła w 1991 roku, ale była pierwszą
        fazą operacji, która trwała de facto 12 lat. Wojna 2003 roku była ostatnią fazą
        tej operacji, przeprowadzaną w chwili, kiedy Irak wyczerpany najpierw wojną z
        Iranem a potem wojną z USA, został gospodarczo i wojskowo osłabiony, praktycznie
        rozbrojony i osaczony z południa i z północy. Stał się słabym ogniwem na Bliskim
        Wschodzie dojrzałym do przerwania przy minimalnych stratach. Inspekcje
        przeprowadzone przez ONZ były również elementem tej operacji, służąc rozbrojeniu
        Iraku i rozpoznaniu wywiadowczemu. Uplasowani wśród inspektorów agenci CIA (i
        zapewne Mossadu) szukali nie broni masowego rażenia ale gromadzili informacje o
        irackiej broni konwencjonalnej, miejscach kryjówek prezydenta Husajna,
        rozpoznawali struktury jego osobistego bezpieczeństwa, co było przygotowaniem do
        "zmiany reżimu ". Cała sprawa była przez cały czas nadzorowana i rozgrywana
        przez ludzi z Narodowej Rady Bezpieczeństwa USA, a Waszyngton używał inspektorów
        pod kątem swoich celów politycznych, manipulował inspekcjami, prowokował kryzysy
        np. poprzez żądania wpuszczenia inspektorów do pałaców prezydenta Husajna i do
        irackiego ministerstwa obrony, które następnie wykorzystywał do
        polityczno-propagandowych ataków na rząd Iraku. Trwała też nabierająca z upływem
        czasu coraz większej intensywności kampania propagandowa portretująca prezydenta
        Husajna jako personifikację Zła, mająca przygotować psychologicznie tzw. opinię
        publiczną w USA do bezpośredniej interwencji. Częścią tej akcji propagandowej
        były też takie inicjatywy polityczne jak wystosowany w styczniu 1998 roku przez
        grupę neokonserwatystów list do prezydenta Clintona zachęcający go do podjęcia
        akcji militarnej przeciw Irakowi czy przyjęta w tym samym roku przez Kongres i
        podpisana przez prezydenta Clintona "ustawa o wyzwoleniu Iraku ".
        17 września 2001 roku prezydent Bush podpisał rozkaz przygotowania ataku na
        Afganistan. Drugi, wówczas utajniony ustęp rozkazu nakazywał strategom wojskowym
        przygotowanie scenariusza dla wojny z Irakiem. Wiadomo zresztą, że niektórzy
        ludzie z otoczenia prezydenta Busha domagali się, aby najpierw zaatakować Irak,
        ale uznano, że trzeba atak lepiej przygotować i wybrano Afganistan jako bardziej
        "miękką " opcję. To, co działo się pomiędzy wrześniem 2001 roku a marcem 2003
        roku wokół Iraku było już tylko polityczno-propagandową grą pozorów.
        Cele geopolityczne, jakie przyświecały operacji wojskowej w Iraku można
        zrozumieć tylko wówczas, jeśli widzi się ją zarówno w regionalnym jak i
        globalnym kontekście. Heinrich von Lohausen opisując geopolityczny podział
        świata wskazywał na trójdzielność globu ziemskiego: pierwsze pasmo lądowe z
        północy na południe od Alaski do Ziemi Ognistej to Ameryka (Nowy Świat), drugie
        pasmo to Euroafryka od Przylądka Północnego do Przylądka Dobrej Nadziei
        stanowiąca zachodnie skrzydło Starego Świata, trzecie pasmo od Kamczatki poprzez
        Chiny, Południowo Wschodnią Azję i Indonezję do Tasmanii to Australazja czyli
        wschodnie skrzydło Starego Świata. Pomiędzy drugim i trzecim pasmem lądowym, ale
        bliże
        • witomir Re: Geopolityka Imperium Mundi 17.03.06, 11:05
          bliżej drugiego czyli Euroafryki, leży tak zwany Bliski Wschód, łączący oba
          skrzydła, skierowany na północy ku rosyjsko-syberyjskim masom lądowym, a na
          południu przylegający do Afryki. Tworzy on środek całego Starego Świata, a w
          środku tego środka, jako środek środka leży kraina nad Zatoką Perską. Region
          Zatoki Perskiej, pisał von Lohausen, jest piętą achillesową Starego Świata,
          miejscem, w którym upadł liść na plecy Zygfryda, i ma to związek nie tylko z
          ropą. Nigdzie indziej nie wdzierają się oceany tak głęboko w ląd
          euroafrykańskiego podwójnego kontynentu, Indyjski z Morzem Czerwonym i Zatoką
          Perską oraz Atlantyk z Morzem Śródziemnym. Pomiędzy nimi, pomiędzy
          rozciągniętymi brzegami Afryki i Azji tworzy stara kraina Ur na końcu Tygrysu i
          Eufratu ów środek środka, najczulsze miejsce całego podwójnego kontynentu. Każde
          z zewnątrz przychodzące uderzenie trafia całość i wywołuje drgania w całym
          Starym Świecie. I tak właśnie się stało. Mieliśmy do czynienia z mistrzowską
          partią bilarda - uderzona bila trafia w bilę z napisem "Saddam Husajn ", która
          rozbija skupisko innych bil wpadających do odpowiednich otworów. Kiedy patrzymy
          tylko na bilę "Saddam Husajn ", nie ogarniamy całej sytuacji na bilardowym
          stole. Kiedy patrzymy tylko na partię bilarda, która rozegrała się w 2003 roku
          nie dostrzegamy, że jest ona fragmentem partii rozgrywanej w przez całą dekadę
          lat 90.
          i będącej fragmentem partii rozgrywanej poprzez ostatnie 50 lat, zaś ta z kolei
          fragmentem partii całego stulecia, bowiem od stu lat USA konsekwentnie realizują
          swoje cele geopolityczne i strategiczne. Nie oznacza to oczywiście, że jakiś
          jeden człowiek czy grupa ludzi w Waszyngtonie zaplanowała wszystko szczegółowo
          na sto lat z góry - idzie o to, że niezależnie od zmieniających się rządów,
          prezydentów i kongresów, trendów i mód ideologicznych istnieje elementarna
          ciągłość globalnej geopolityki i geostrategii USA .
          Stany Zjednoczone po opanowaniu półkuli zachodniej rozpoczęły walkę o panowanie
          nad Starym Światem od wschodu i od zachodu. Na wschodzie najpierw dokonały
          "otwarcia " Japonii, potem w 1898 roku zajęły Filipiny a w 1900 roku przyłączyły
          Hawaje położone ponad 2000 mil na zachód od San Francisco wchodząc tym samym
          daleko na Pacyfik. Na zachodzie weszły do europejskiej rozgrywki w latach
          1914-1918, poparły Ententę i nie dopuściły do tego, aby Niemcy zdominowały
          Europę. Po raz kolejny weszły do rozgrywki w latach 1941-45 stając po stronie
          Wielkiej Brytanii i Związku Sowieckiego, z którym zawarły strategiczny sojusz,
          aby pokonać Niemcy. Uderzyły od zachodu i wschodu uniemożliwiając podział
          Eurazji pomiędzy Rzeszę Niemiecką i Japonię. Jak to ujął Immanuel Wallerstein,
          lata 1914-1945 to przede wszystkim wojna 30-letnia pomiędzy USA i Niemcami (lata
          1918 1939 nazwał amerykański historyk Walter LaFeber "pierwszą Zimną Wojną ").
          Peter Gowan na łamach "New Left Review " (lipiec - sierpień 2002) w artykule
          "Calculus of Power " napisał, że w XX. wieku USA dwukrotnie przeszkodziły w
          uformowaniu się bloku europejskiego pod kontynentalną hegemonią Niemiec, a w
          okresie Zimnej Wojny zapobiegły, temu żeby Rosja zdominowała jeden kraniec
          Eurazji a Chiny drugi.
          Od momentu swojego wejścia do II wojny światowej, uważa Gowan, USA już w sposób
          bardzo wyraźny dążą do globalnej hegemonii. Johan Galtung w wywiadzie dla "Die
          Weltwoche " (2002 nr 39) powołał się na wytyczne z 1944 roku sygnowane JCS570/2,
          które nazwał strategiczną Biblią Waszyngtonu. Wszystko, co tam zostało napisane,
          twierdzi Galtung, zostało zrealizowane w ciągu następnych kilkudziesięciu lat.
          Efektem strategii przyjętej w okresie 2 wojny światowej było opanowanie Europy
          Zachodniej, zablokowanie Związku Sowieckiego na Morzu Północnym i Śródziemnym a
          od wschodu podporządkowanie Japonii i zablokowanie Związku Sowieckiego od
          Pacyfiku. Stany Zjednoczone miały teraz pod swoją kontrolą oba wybrzeża
          Atlantyku i Pacyfiku, zapanowały nad oceanami, z których uczyniły swoje
          "wewnętrzne morza ", i zamknęły Związek Sowiecki w masach lądowych Eurazji.
          W następnych dziesięcioleciach Stany Zjednoczone stosują "strategię anakondy ",
          która sprowadza się do oplatania Eurazji dwoma ramionami "państw brzegowych ", w
          których mają swoje bazy - pas zachodni ciągnie się od Grenlandii i Islandii po
          Pakistan, pas wschodni od Alaski po Filipiny i Płw. Malajski. Każda próba
          Związku Sowieckiego przedarcia się przez "pas brzegowy " jest powstrzymywana
          (Korea, Wietnam). Nie należy jednak błędnie sądzić, że w latach 1945- 1980 celem
          USA było wyłącznie "powstrzymanie " (containment) Związku Sowieckiego, bowiem
          żadna wielka strategia, a taką realizuje Waszyngton, nie może być pasywna lub
          defensywna. Musi być aktywna, nie może opierać się na reakcjach ale na akcjach,
          "atak-obrona-atak - obrona-atak " aż do pokonania wroga.
          Pod koniec lat 70. rozpoczyna się kolejna faza walki o Eurazję. Jak ujawnił w
          swoich wspomnieniach From the Shadows były dyrektor CIA Robert Gates
          amerykańskie służby specjalne zaczęły w 1979 roku wspomagać oddziały
          mudżaheddinów w Afganistanie. 3 lipca tego roku prezydent Carter podpisał
          pierwszą dyrektywę o wydatkowaniu 500 mln dolarów na tajną pomoc dla
          przeciwników prosowieckiego reżimu w Kabulu oraz na tworzenie i popieranie
          ruchów antysowieckich w Azji Centralnej (tzw. operacja "Cyklon "). Doradca
          prezydenta Cartera Zbigniew Brzeziński ujawnił po latach w wywiadzie dla "Le
          Nouvelle Observateur " (15-21 stycznia 1998), że napisał wówczas notę do
          prezydenta, w której przewidywał, iż, jego zdaniem, pomoc dla antyrządowych sił
          w Afganistanie skłoni Sowiety do interwencji zbrojnej. Sowieci mieli oczywiście
          własne kalkulacje, które skłaniały ich do interwencji niezależnie od
          amerykańskich posunięć, ale akcja Waszyngtonu była świadomym działaniem mającym
          zwiększyć prawdopodobieństwo inwazji na Afganistan. 24 grudnia 1979 roku Armia
          Czerwona wkroczyła do Afganistanu. Zbigniew Brzeziński całkiem słusznie uważa,
          że tajne operacje USA w Afganistanie była znakomitą ideą, gdyż wciągnęły Sowiety
          w afgańską pułapkę. W dniu, kiedy wojska sowieckie przekroczyły granicę
          Afganistanu, Brzeziński napisał do prezydenta Cartera: "Mamy teraz okazję dać
          Związkowi Sowieckiemu jego własną wojnę wietnamską ". Ta wojna, zdaniem
          Brzezińskiego, walnie przyczyniła się do upadku Związku Sowieckiego. Trwająca
          przez 10 lat wojna dała też Waszyngtonowi możliwość oddziaływania na
          środkowoazjatyckie republiki sowieckie.
          W latach 80. za prezydentury Ronalda Reagana Stany Zjednoczone wzmagają nacisk
          polityczno-militarny na Związek Sowiecki realizując w sposób "pokojowy " swój
          własny "plan Barbarossa ". Wojna na zbrojenia zakończyła się zniszczeniem
          pozycji Związku Sowieckiego jako światowego mocarstwa. Przyspieszone za
          prezydentury Reagana zbrojenia przewyższały we wzajemnych relacjach siły skutki
          niszczącej bitwy pod Mińskiem i Kijowem, wprowadzenie broni atomowej średniego
          zasięgu do Europy było porównywalne z zagrożeniem, jakie powstało po zwycięskich
          "kotłach " pod Wiaźmą i Briańskiem, początek realizacji programu Inicjatywa
          Obrony Strategicznej ( "Wojen Gwiezdnych ") był wstępem do bitwy pod Moskwą,
          bitwy, której Sowieci w przeciwieństwie do tej sprzed ponad 40 lat nie byli w
          stanie wygrać. Operacja "Barbarossa " zakończyła się całkowitym zwycięstwem,
          Układ Warszawski został rozwiązany, Związek Sowiecki zaczął się rozpadać, Stany
          Zjednoczone stanęły przed szansą zrealizowania swojego celu: zbudowania imperium
          światowego.
          Natychmiast, kiedy Związek Sowiecki zaczął się rozpadać, USA rozpoczęły
          geopolityczną ofensywę na wszystkich frontach (lata 90. to pierwsza faza
          przygotowania i przeprowadzania historycznie nowego globalnego porządku). Ledwo
          upadł mur w Berlinie, dokonały interwencji w Panamie, która oprócz utrzymania
          kontroli nad Kanałem Panamskim i wysłania sygnału do innych krajów Ameryki
          Środkowej i Południowej, że na kontynencie nic się nie zmienia, miała ważny
          wymiar ideologiczno
          • witomir Re: Geopolityka Imperium Mundi 17.03.06, 11:07
            ideologiczno- propagandowy: była pierwszą po wojnie interwencją, której nie
            uzasadniano zagrożeniem ze strony komunizmu i Związku Sowieckiego, lecz
            koniecznością "zmiany reżimu ". Po wygraniu z ZSRR na froncie europejskim,
            następuje uderzenie od południa na Irak, które, jak pisaliśmy wcześniej, jest
            bezpośrednim wkroczeniem do środka "Wielkiego Obszaru " o wielkim znaczeniu
            geostrategicznym, dobijającym ciosem w Związek Sowiecki i sygnałem ostrzegawczym
            dla jednoczącej się Europy. W następnych latach trwa ofensywa w Europie i w Azji
            Środkowej. Za prezydentury Clintona realizowany jest program "Partnerstwo dla
            Pokoju ", który w Europie przynosi w efekcie przesunięcie NATO na wschód.
            Krótko po przyjęciu do NATO Polski, Czech i Węgier następuje w 1999 roku
            uderzenie na Bałkanach, reorganizacja tego regionu i "zmiana reżimu " w Serbii,
            która jest ważnym obszarem całej przestrzeni naddunajskiej: Belgrad to brama do
            Bałkanów i miejsce, z którego panuje się nad szlakami komunikacyjnymi do Salonik
            i Stambułu, Serbia leży na geopolitycznej osi łączącej strategicznie Europę
            Zachodnią z Turcją. Bałkany to tarcza obrotowa pomiędzy Europą Środkową, Morzem
            Śródziemnym i Bliskim Wschodem.
            Celem akcji USA na Bałkanach było osłabienie integracji europejskiej i
            zablokowanie wpływów Unii Europejskiej w Europie południowo-wschodniej,
            wypchnięcie Rosji z Bałkanów, przesunięcie NATO w kierunku południowo-wschodnim
            ku Bliskiemu Wschodowi, ku Izraelowi, ku Irakowi. Rosja odcięta już praktycznie
            od Bałtyku (poza enklawą kaliningradzką), miała zostać odcięta od szlaków Morza
            Czarnego.
            Akcja przeciw Serbii zgodna była z logiką geopolitycznych zmian w Europie po
            1989 roku. Wcześniej układ geopolityczny stworzony przez USA po 1945 roku
            opierał się w przestrzeni lądowej na Niemczech, w przestrzeni morskiej na
            Norwegii, która blokowała Związkowi Sowieckiemu wyjście na Morze Północne, i
            skąd blisko było do portu w Murmańsku, na Danii, która blokowała wyjście przez
            Bałtyk na Morze Północne, na Grecji i Turcji, która tworzyły pierwszą blokadę
            przy wyjściu z Morza Czarnego na Morze Śródziemne i na Włoszech i Gibraltarze,
            które zamykały wyjście na Atlantyk. Po upadku Układu Warszawskiego a potem po
            rozszerzeniu NATO na wschód Stany Zjednoczone odbiły z rąk Rosji Sowieckiej
            Wrota do Serca Lądu, ale pozostawała Jugosławia, w której Rosja miała nadal
            wpływy. Dlatego Jugosławia była systematycznie rozbijana od wewnątrz przez kilka
            lat a w 1999 roku USA zadały ostateczny cios, atakując resztkę Jugosławii z
            Serbią. Jugosławia przestała istnieć, Rosja została wypchnięta z tamtego
            regionu, zbałkanizowany obszar dostał się pod kontrolę amerykańską. USA zyskują
            dostęp do lotnisk, baz i poligonów Bośni, Kosowie, Macedonii.
            W Rumunii do ich dyspozycji jest baza lotnicza, poligon w Babadag i wojskowy
            port Mangalia na Morzu Czarnym, w Bułgarii dwa lotniska wojskowe i dwa poligony.
            Po opanowaniu Bałkanów USA mają pod swoją kontrolą Wrota do Serca Lądu - czyli
            pas od Przylądka Północnego po Turcję. "Anakonda " wzmacnia uścisk od zachodu i
            od południa, gdzie od połowy lat 90. w ramach "Partnerstwa dla Pokoju " umacnia
            się polityczna a w pewnym stopniu i wojskowa obecność USA na Zakaukaziu, w
            rejonie Morza Kaspijskiego i w Azji Środkowej, czyli na terytoriach do tej pory
            niedostępnych dla USA. Wysłannicy USA nawiązują kontakty wojskowe z
            postsowieckimi republikami w tamtym regionie, podpisywane są kontrakty na
            dostawy sprzętu wojskowego i broni. Od 1996 roku Zielone Berety odbywają
            ćwiczenia w graniczącym od północy z Afganistanem Uzbekistanie, kilkudziesięciu
            uzbeckich oficerów przebywało od 1995 roku na szkoleniu w USA i studiowało na
            amerykańskich uczelniach wojskowych, w Taszkiencie działają firmy i instytucje
            związane z amerykańskimi służbami specjalnymi. W 1998 roku odbyły się ćwiczenia,
            w ramach których 500 żołnierzy 82 Airborne Division po 23 godzinach lotu z Fortu
            Bragg zrzuconych zostało na terytorium Kazachstanu. Powołano do życia
            Środkowoazjatycki Batalion Utrzymania Pokoju, Rangersi szkolili siły specjalne
            Kirgistanu. W 1999 roku Kongres przyjął ustawę o Strategii Jedwabnego Szlaku,
            aby "wspierać gospodarczą i polityczną niezależność państw Południowego Kaukazu
            i Azji Środkowej ". Różne formy kooperacji wojskowo-politycznej zostały
            nawiązane z Gruzją, Armenią i Azerbejdżanem. W Gruzji na przykład przebywa 150
            instruktorów wojskowych szkolących "siły szybkiego reagowania " które mają
            bronić strategicznych miejsc w Gruzji, szczególnie rurociągów.
            USA tworzą zasuwę ryglującą Rosję na południowej flance, chcą kontrolować ważne
            szlaki transportowe. Rosja, napisał na łamach tygodnika "Der Spiegel "
            (5.VII.1999) Christian Neff, ma zostać zamknięta za kordonem i zdegradowana do
            roli papierowego tygrysa. Wejście USA do Azji Środkowej można traktować jako
            wstępną fazę do ataku na Afganistan, ataku będącego przemyślaną, wykalkulowaną,
            starannie zaplanowaną akcją. W wydaniu z 12 sierpnia 2002 roku Michael Elliot
            opublikował na łamach "Time Magazine " artykuł zatytułowany "Oni mieli plan ", w
            którym napisał, że w styczniu 2001 roku doradca prezydenta Clintona ds.
            bezpieczeństwa narodowego Sandy Berger zorganizował w Białym Domu serię
            briefingów, w których brała udział jego republikańska następczyni Condoleezza
            Rice i jej zastępca Stephen Hadley. Stojący na czele międzyagencyjnej
            Counter-Terrorism Group Richard Clarke, doświadczony biurokrata, który urzędował
            w okresie Busha seniora a potem za prezydentury Clintona, opracował strategiczny
            dokument, który zaprezentował Bergerowi i innym "przełożonym " od spraw
            bezpieczeństwa narodowego w grudniu 2000 roku. Berger postanowił przekazać tę
            sprawę swoim następcom z Partii Republikańskiej. Na wspomnianych wyżej
            briefingach Clarke przedstawił założenia swojego planu zwalczania
            terrorystycznej organizacji nazywanej Bazą - plan przewidywał m.in.
            zintensyfikowanie tajnych operacji w Afganistanie, wzmożenie pomocy dla Sojuszu
            Północnego, a ostatecznie akcje sił specjalnych i ataki z powietrza. Wiadomo, że
            CIA pierwsze kontakty z dowódcami klanów zwalczających talibów nawiązała w 1999
            roku, aby w dwa lata później mogły one stać się częścią sił wojskowych
            zajmujących Afganistan. Od wiosny 2001 roku w Afganistanie działały tajne
            paramilitarne jednostki CIA z tzw.
            Special Activities Divison oraz tajne wojskowe jednostki wchodzące w skład
            niezależnego aparatu wywiadowczego Intelligence Support Activity (ISA)
            działające pod kryptonimem Gray Fox. W lipcu 2001 roku trzej byli urzędnicy Tom
            Simmons (b.ambasador USA w Pakistanie), Karl Inderfurth (były zastępca
            sekretarza stanu ds. Azji Południowej i Lee Coldren były ekspert Departamentu
            Stanu ds. Azji Południowej spotkali się w Berlinie z przedstawicielami
            pakistańskiego i rosyjskiego wywiadu i poinformowali ich o tym, że USA planują
            militarne uderzenia przeciw Afganistanowi na październik. Tak się złożyło, że w
            dniach od 1 do 10 września w ramach zaplanowanych wcześniej ćwiczeń pod
            kryptonimem "Swift Sword " brytyjskie okręty wojenne popłynęły w kierunku Omanu
            w Zatoce Perskiej, gdzie 23 000 żołnierzy brytyjskich odbywało manewry. W tym
            samym czasie grupa amerykańskich krążowników przybyła do bazy floty wojennej w
            Zatoce Arabskiej, tuż przy pakistańskiej granicy, równocześnie 17 000 żołnierzy
            amerykańskich przybyło do Egiptu, aby wziąć udział w zaplanowanych wcześniej
            ćwiczeniach pod kryptonimem "Bright Star ".
            W październiku 2001 roku wprowadzony zostaje w życie plan Richarda Clarke`a. Po
            kampanii bombardowań lotniczych wojska amerykańskie zajmują Kabul i następuje
            "zmiana reżimu ". Akcja w Afganistanie to militarne uderzenie w centrum
            eurazjatyckich mas lądowych, kolejny krok na drodze ku penetracji i opanowaniu
            "Serca Lądu " (Heartland) i kolejna okazja, żeby umocnić swoją obecność wojskową
            w dawnych republikach sowieckich w Azji Środkowej - uścisk "anakondy " zacieśnia
            się.
            Południe dawnego Związku Sowieckiego c
            • witomir Re: Geopolityka Imperium Mundi 17.03.06, 11:12
              Południe dawnego Związku Sowieckiego czyli 5 niepodległych "stanów "
              (Tadżykistan, Kirgistan, Kazachstan, Uzbekistan, Turkmenistan) skłóconych ze
              sobą w najrozmaitszych kwestiach (zasoby, woda, energia elektryczna), mozaika
              narodów, plemion, klanów, grup etniczno-religijnych jest kluczowym obszarem dla
              opanowania Eurazji. USA, jak pisaliśmy wyżej były tam obecne już od połowy lat
              90., co ułatwiło akcje w Afganistanie, który na północy graniczy z
              Turkmenistanem, Uzbekistanem i Tadżykistanem. W czasie i po kampanii afgańskiej
              USA zaczęły rozbudowywać swoją infrastrukturę wojskową w tamtym regionie. W
              Afganistanie Amerykanie mają pod swoją kontrolą pięć lotnisk, dostęp tego kraju
              do morza czyni go "korytarzem " prowadzącym do zamkniętych wewnątrz kontynentu
              "stanów " Azji Środkowej, z którego można korzystać bez konieczności
              negocjowania prawa przelotu. Do Kirgistanu przybyło 3000 żołnierzy, uzupełniając
              1500 już będących w Uzbekistanie. Zawarto porozumienia w sprawie użycia
              tadżyckich i kazachskich lotnisk dla operacji wojskowych, Turkmenistan zgodził
              się na przelot samolotów wojskowych. Uzbekistan udostępnił swoją bazy lotniczą
              Hanabad w zamian za pomoc w 2002 roku dolarów wysokości 160 mln dolarów
              (Chińczycy zaoferowali Uzbekistanowi 600 mln dolarów pomocy gospodarczej, w ten
              sposób Uzbekistan bierze pieniądze zarówno do USA jak i Chin, co jest zgodne z
              taktyką pięciu "stanów ", które lawirują, grając na dwie strony). Przy porcie
              lotniczym Manas niedaleko stolicy Kirgistanu Biszkeku Amerykanie budują bazę
              lotniczą, gdzie będą mieli swoją administrację i magazyny amunicji. Baza Manas
              nadaje się zarówno do lotów wojskowych jak i innych, mogą tam lądować samoloty
              transportowe. Nowe bazy lotnicze powstaną w Tadżykistanie, Uzbekistanie i
              Kazachstanie.
              W marcu 2002 roku dożywotni prezydent Uzbekistanu Islam Karimow spotkał się z
              prezydentem Bushem w Białym Domu. Obaj mężowie stanu podpisali dokument nazwany
              "Deklaracją o strategicznym partnerstwie i zasadach współpracy ".
              Uzbekistan traktowany jest przez USA jako strategiczna oś regionu (dokładnie tak
              jak zalecał to Zbigniew Brzeziński w Wielkiej szachownicy). USA mają do
              dyspozycji bazy w Afganistanie (Baghram i Kandahar), które można wykorzystać do
              ewentualnych interwencji w głębi kontynentu, szczególnie w rejonie Morza
              Kaspijskiego i w ogóle w świecie islamu, a oprócz tego bazy Hanabad w
              Uzbekistanie oraz Manas w Kirgistanie. Waszyngton szuka też dostępu do dwóch baz
              wojskowych na południu Kazachstanu. USA planują również budowę nowej bazy
              lotniczej w Tadżykistanie. Wszystko to służy uzyskaniu przewagi powietrznej na
              całym tym obszarze i stworzeniu infrastruktury niezbędnej przy ewentualnym
              przerzucie wojsk w tamten rejon. W Azji Środkowej powstały "Bałkany ", łatwe do
              penetracji polityczno-wojskowej, skąd USA chcą całkowicie wypchnąć Rosję.
              Po akcji w Afganistanie i umocnieniu się na "miękkim podbrzuszu " Rosji czyli w
              postsowieckich republikach środkowoazjatyckich
              Stany Zjednoczone w 2003 roku wyprowadzają kolejny atak od południa, dokonują
              "zmiany reżimu " w Bagdadzie i przejmują Irak pod swoją kontrolę. Jeśli nastąpi
              "zmiana reżimu " w Teheranie, to ramię "anakondy " zaciśnie
              się od Przylądka Północnego po Afganistan.
              Opanowanie Iraku ma być pierwszym krokiem do "przemodelowania politycznego "
              całego Bliskiego Wschodu, które w najbardziej ambitnych projektach idzie aż do
              narysowania na nowo mapy całego regionu zgodnie z tezą jednego z przedstawicieli
              irackiej emigracji, że pojawiła się "historyczna okazja, taka sama jak przy
              upadku Imperium Otomańskiego ".
              Irak to trampolina dla przebudowy całego regionu, geopolityczna dźwignia do
              wyważenie pod hasłami "demokratyzacji " panującego tam układu
              polityczno-ideologicznego, baza logistyczna dla interwencji, działań
              wywiadowczych, dywersyjnych itp. w sąsiednich państwach - w Iranie, Arabii
              Saudyjskiej, Syrii.
              Neokonserwatywny publicysta Charles Krauthammer napisał, że należy "zerwać
              diabelski pakt, jaki Ameryka zawarła ze światem arabskim kilka dziesięcioleci
              temu: wy dostarczacie nam ropę, a my nie wtrącamy się w wasze sprawy wewnętrzne
              ". Wynika stąd, że jeśli pakt zostanie zerwany, a USA same będą kontrolować
              arabską ropę, to nic nie stanie na przeszkodzie "wtrącaniu się w sprawy
              wewnętrzne ", "demokratyzacji ", "zmianom reżimu " etc.
              Jak pisaliśmy wyżej po zakończeniu II wojny światowej Departament Stanu i Rada
              Stosunków Zagranicznych rozwinęły koncepcję "Grand Area Planning ". Bliski
              Wschód był traktowany jako "Wielki Obszar " - czyli obszar "konieczny ze
              względów strategicznych dla kontrolo wania świata ". Irak jest kluczem
              otwierającym bliskowschodni "Wielki Obszar " na polityczno-wojskową penetrację
              USA. "Droga na cały Bliski Wschód prowadzi przez Bagdad " stwierdził jeden z
              przedstawicieli amerykańskich sfer rządowych w sierpniu 2002 roku. Tą drogą
              przez Bagdad ruszyły pancerne kolumny.
              Opanowanie Iraku daje możliwość oddziaływania na dwa poza Irakiem najważniejsze
              państwa regionu - Arabię Saudyjską i Iran. Arabia Saudyjska - wieloletni
              sojusznik USA, państwo, którego aparat bezpieczeństwa wewnętrznego był szkolony
              przez amerykańskich doradców, które przez dziesięciolecia dokonywało w USA
              wielkich zakupów broni i wyposażenia wojskowego - ma być politycznie jeszcze
              bardziej uległa, osłabiona poprzez rozbicie OPEC-u, którego była liderem,
              pozbawiona wpływu na sprawy regionu. Dzięki zajęciu Iraku USA zyskują swobodę
              manewru wobec Arabii Saudyjskiej, unikają konieczności traktowania jej jako
              strategicznego partnera, mogą poddawać ją zwiększonej politycznej presji, a
              przede wszystkim być blisko saudyjskiej ropy, tak aby w razie konieczności
              obalić rządzącą dynastię ( "zmiana reżimu ") pod pretekstem, że "wspiera
              terrorystów " i albo osadzić na tronie dynastię Haszemidzką, która obecnie
              rządzi w Jordanii albo stworzyć rządy wojskowe lub w ostateczności dokonać
              podziału kraju łącznie z wykrojeniem "samodzielnego " emiratu na obszarze, gdzie
              znajdują się główne pola naftowe, co dałoby kontrolę nad największymi zasobami
              ropy naftowej na świecie. Stany Zjednoczone przygotowują się też na wypadek,
              gdyby w Arabii Saudyjskiej zaszła niezaplanowana przez nie "zmiana reżimu "
              tzn.wybuchłaby "rewolucja islamska ". Wtedy wojska amerykańskie musiałyby
              przejąć bezpośrednią kontrolę nad saudyjskimi polami naftowymi (na marginesie
              dodajmy, że rząd USA może w ramach "wojny z terroryzmem " zamrozić ulokowane w
              bankach amerykańskich zagraniczne kapitały, co Arabii Saudyjskiej nakazuje
              szczególną ostrożność)
              Obecność wojskowa USA w Azji Środkowej, w Afganistanie i w Iraku domyka
              okrążenie Iranu. Iran nominowany na członka "osi zła " jest teraz otoczony przez
              bazy amerykańskie: od północy z Azji Środkowej, od zachodu z Turcji i Iraku, od
              południa z Kuwejtu, Arabii Saudyjskiej, Kataru i Omanu, od wschodu z Pakistanu i
              Afganistanu. Propagandowo przygotowuje się grunt pod "zmianę reżimu " w
              Teheranie oskarżając Iran o posiadanie broni masowego rażenia i eksport
              terroryzmu. USA pragną zmusić Iran do przerwania realizacji programu nuklearnego
              i rakietowego oraz rozbić "oś " Teheran-Moskwa, której przejawem jest współpraca
              w dziedzinie wykorzystania energii atomowej.
              Syrię otoczoną przez Izrael, Irak, Turcję, Jordanię czeka "zmiana reżimu " lub
              groźba takiej zmiany. Poprzez zajęcie Iraku chcą USA mieć bicz na Arabię
              Saudyjską, Iran, Syrię, w dalszej kolejności na Egipt i Libię. Ważną
              okolicznością jest też to, że Irak jak klin dzieli świat islamski na dwie
              części: część zachodnią (arabską) od Atlantyku do Arabii Saudyjskiej oraz część
              wschodnią (persko-indyjską) od wyżyny Iranu przez Pakistan i Bangla Desz do
              Indonezji i Filipin. Stąd akcje USA ma też znaczenie w aspekcie "georeligijnym ".
              Położenie geograficzne Iraku, który leży w sercu Bliskiego Wschodu, graniczy z
              sześcioma ważnymi państwami i ma dostęp do morza, czyni z niego obszar o wielkim
              znaczeniu strategicznym.
              • witomir Re: Geopolityka Imperium Mundi 17.03.06, 11:13
                USA mają tu do dyspozycji cztery bazy - Międzynarodowe Lotnisko w Bagdadzie,
                port lotniczy Tallil koła Nasirii, lotnisko Bashur w północnym Kurdystanie, małe
                lotnisko H-1 w zachodniej części kraju. Budowane dwa wielkie ośrodki wywiadowcze
                na północ od Mosulu i w pod Bagdadem umożliwią kontrolę Iranu i Syrii -
                urządzenia tych ośrodków sięgną do każdego zakątka tych krajów uzupełniając lub
                zastępując elektroniczne oczy i uszy umieszczone w płd. Turcji.
                Zajęcie Iraku jest posunięciem geopolitycznym o wielkiej wadze, którego celem
                jest zyskanie kontroli politycznej nad jeszcze jednym "wielkim obszarem ",
                zapobieżenie jakimkolwiek próbom stworzenia "jedności " arabskiej lub
                muzułmańskiej, uniemożliwienie rozwijania ściślejszych więzi
                gospodarczo-politycznych państw regionu z Rosją, Chinami i Unią Europejską.
                Dodajmy na marginesie, że zakładana "demokratyzacja " krajów islamskich i ich
                "otwarcie " na tzw. wartości i ideały zachodnie oprócz politycznego ma jeszcze
                jeden istotny, ekonomiczny aspekt, a mianowicie oznacza stworzenie nowych rynków
                zbytu dla amerykańskiego przemysłu kulturalnego, dla producentów filmowych i
                telewizyjnych, producentów gier komputerowych, dla branży muzycznej etc.
                Władztwo ideologiczne przekłada się na wymierne zyski dla amerykańskich
                korporacji. Jest to ważne z tego względu, że jak napisał Edwin Bendyk "kołem
                zamachowym rozwoju i siły Ameryki w miejsce samolotów, samochodów, chemikaliów
                stały się symbole, produkcja i usługi w sferze intelektualnej " ( "Złota klatka
                Matrixa " "Polityka ", 2003 nr 25). Oczywiste jest, że rozszerzanie
                amerykańskich zasad politycznych i popularyzacja amerykańskich wartości idzie w
                parze ze zwiększeniem sprzedaży symboli, z rozwojem produkcji i usług w sferze
                intelektualnej.
                Opanowanie Bliskiego Wschodu oznacza geopolityczne osłabienie Chin i Rosji.
                Chiny jako ewentualny lider Azji Południowo-Wschodniej są uznawane w
                Waszyngtonie za potencjalne strategiczne zagrożenie dla USA. Coraz większa
                integracja Chin z gospodarkami Azji Południowo-Wschodniej i regionu Pacyfiku,
                gdzie powstaje największa strefa wolnego handlu na świecie z ponad dwoma
                miliardami ludzi, pojawienie się koncepcji powołania Azjatyckiego Funduszu
                Walutowego i wspólnej waluty, co byłoby ciosem w dolara i w Międzynarodowy
                Fundusz Walutowy - wszystko to sprawia, że kapitalistyczne Chiny bardziej niż
                Chiny komunistyczne zagrozić by mogły dominacji USA w Azji Wschodniej.
                Przywódcy chińscy wielokrotnie wypowiadali się za nawiązaniem mocniejszej
                współpracy z krajami arabskimi - teraz będzie to utrudnione. USA odcinają Chiny
                od Bliskiego Wschodu i od swobodnego dostępu do ropy a zarazem blokują ich
                wpływy w Azji Środkowej. Baza lotnicza Manas w Kirgistanie - państwie
                graniczącym z Chinami, przystosowana też do stacjonowania wojsk lądowych,
                znajduje się 200 mil od chińskiej granicy, gdzie leży najdalej na zachód
                położona chińska prowincja Sinkiang - w ten sposób główne chińskie terytorium,
                gdzie dokonuje się testów z bronią nuklearną, może zostać błyskawicznie
                osiągnięte przez amerykańskie samoloty bojowe. Amerykanie szukają dostępu do
                bazy lotniczej niedaleko Semipałatyńska w Kazachstanie, która w czasach ZSRR
                była zaprojektowana jako wsparcie dla ewentualnych operacji przeciw Chinom.
                Wojskowa aktywność Amerykanów w Kazachstanie jest okryta tajemnicą, ale wiadomo,
                że tamtejszy rząd zgadza się na przeloty samolotów wojskowych, zapewnia prawo do
                tankowania i lądowania w sytuacjach kryzysowych.
                Obecność wojskowa USA w Pakistanie, Afganistanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i
                Kazachstanie oznacza okrążenie Chin od strony zachodnio-północnej, obecność w
                Korei Południowej, w Indonezji, w Tajlandii, na Filipinach, na Tajwanie, w
                Japonii i Australii - od strony południowo-wschodniej. Na wyspie Guam na
                Pacyfiku ma stacjonować 150 myśliwców i 50 bombowców. Kwestia Korei Północnej
                wchodzącej w skład "osi zła ", kwestia Morza Południowo-Chińskiego i 200 milowej
                strefy przybrzeżnej, której nie chcą uznać Stany Zjednoczone ma także wyraźny
                antychiński wymiar.
                Już dziś Waszyngton chce zapobiec temu, żeby w przyszłości zjednoczona Korea,
                Tajwan, Japonia i Chiny nie zaczęły gospodarczo i politycznie zbliżać się do
                siebie. Z pewnością Waszyngton udzieli poparcia dla formalnego uznania
                niepodległości Tajwanu. W komputerach, w segregatorach i przepastnych szufladach
                propagandystów czekają przygotowane od dawna żądania "demokratyzacji " Chin
                czyli "zmiany reżimu " (po raz ostatni zapewne może zostać ożywiona retoryka
                antykomunistyczna).

                Rosja po zajęciu przez USA Iraku utraciła w dużej mierze wpływ na to, co dzieje
                się w regionie bliskowschodnim, jej polityczno-gospodarczy partner Iran został
                zaliczony do "osi zła " i okrążony, równocześnie słabnie jej strategiczna
                pozycja w Azji Środkowej. Supertajne rosyjskie instalacje wojskowe w Azji
                Środkowej będące ważnym elementem infrastruktury bezpieczeństwa i systemu
                kosmicznego znajdą się w zasięgu wywiadowczym i lotniczym USA. W Kazachstanie
                znajdują się
                instalacje antyrakietowe i wielka stacja radarowa, której potężne radary są
                częścią rosyjskiego systemu wczesnego ostrzegania
                W Kirgistanie znajduje się centrum komunikacyjne rosyjskiej marynarki wojennej i
                poligon do testowania rakiet wystrzeliwanych z atomowych okrętów podwodnych na
                jeziorze Issyk-Kul, stacja obserwacji przestrzeni okołoziemskiej znajduje się w
                Tadżykistanie. Rosyjskie urządzenia do śledzenia przestrzeni okołoziemskiej
                znajdują się w Nurku w Tadżykistanie. W okresie Związku Sowieckiego północny
                Kazachstan i zachodnia Syberia były obszarami położonymi w samym środku mas
                lądowych Eurazji, były punktami na globie maksymalnie oddalonymi od
                jakichkolwiek militarnych urządzeń USA (lotnisk, baz, okrętów podwodnych,
                wyrzutni rakietowych). Tam mieściła się i mieści nadal ważna rosyjska
                infrastruktura bezpieczeństwa, infrastruktura wojskowa i przestrzeni
                okołoziemskiej, teraz obszar ten znalazł się w zasięgu amerykańskiego lotnictwa
                taktycznego i naziemnych urządzeń wywiadowczych.
                W "Wytycznych Planowania Obronnego " opracowanych ponad 10 lat temu pod
                kierownictwem ówczesnego podsekretarza obrony Paula Wolfowitza wskazuje się na
                cztery "Wielkie Obszary " jako na potencjalne zagrożenia dla bezpieczeństwa
                (władzy) USA: "Naszym pierwszym celem jest zapobiec ponownemu pojawieniu się
                nowego rywala, czy to na terytorium byłego Związku Sowieckiego czy gdziekolwiek
                indziej, który stwarzałby zagrożenie tego rzędu co stwarzał Związek Sowiecki, to
                wymaga, aby zapobiec zdominowaniu przez wrogą potęgę regionu, którego zasoby,
                pod skonsolidowaną kontrolą, byłyby wystarczające, aby zrodzić potęgę globalną.
                Takimi regionami są Europa Zachodnia (czyt. Unia Europejska), Azja Wschodnia
                (czyt. Chiny, Japonia), terytorium dawnego ZSRS (czytaj: Rosja) i Płd. Zach.
                Azja (czyt. Bliski Wschód). Musimy utrzymać mechanizm dla powstrzymania
                potencjalnych rywali od jakichkolwiek aspiracji do większej regionalnej lub
                globalnej roli ".
                Europa, Bliski Wschód, Azja Południowo-Wschodnia (Chiny, Japonia), stanowią trzy
                "Wielkie Obszary " położone na zachodzie, południu i wschodzie Starego Świata,
                od strony Oceanu Atlantyckiego, Oceanu Indyjskiego i Oceanu Spokojnego. Do nich
                dochodzi czwarty "Wielki Obszar " czyli Rosja mająca wcześniej pod swoją
                kontrolą serce mas lądowych Eurazji. Uderzenie na Irak było równoczesnym atakiem
                na wszystkie te cztery obszary i ciosem w "miękkie
                podbrzusze " Starego Świata. Stany Zjednoczone stoczyły bój o Eurazję, bój,
                który rozpoczęły sto lat temu, a którego ostatni etap przypada na przełom XX. i
                XXI. wieku. Niezależnie od tego, czy patrzymy na globalną sytuację geopolityczną
                poprzez pryzmat geopolityki eurazjatyckiej czy geopolityki Starego Świata
                Heinricha Jordisa von Lohausena widać jasno, że Stany Zjednoczone, które panują
                już nad wszystkimi morzami, oceanami i wybrzeżami chcą teraz zapanować nad
                wszystkimi lądami Ziemi. Zbałkanizowały Związek Sowieck
                • witomir Re: Geopolityka Imperium Mundi 17.03.06, 11:15
                  Zbałkanizowały Związek Sowiecki, opanowały od wschodu Wrota do Serca Lądu,
                  penetrują zbałkanizowane Serce Lądu w Azji Środkowej, wzięły Rosję w kleszcze od
                  zachodu i południa "zachodząc ją od dołu ", odpychając od Kaukazu, od rejonu
                  Morza Kaspijskiego i od Iranu, "zaszły od tyłu " Chiny i okrążyły je, zacisnęły
                  ze wszystkich stron ramiona "anakondy ", okrążyły "starą Europę ", opanowują
                  "Wielki Obszar " Bliskiego Wschodu, rozdzieliły wschodnie i zachodnie skrzydło
                  "Starego Świata ", przejmują pod kontrolę strategiczny korytarz wzdłuż 40-45
                  równoleżnika od Bałkanów, Morza Śródziemnego, Turcji, Morza Czarnego poprzez
                  Gruzję, Armenię, Azerbejdżan, Morze Kaspijskie, południowy Kazachstan, północny
                  Afganistan, Turkmenistan, Uzbekistan, Tadżykistan i Kirgistan aż po granice Chin.
                  Panowanie nad tym korytarzem skierowanym ku sercu Eurazji i przecinającym ją na
                  część północną i południową, pozwala ryglować Rosję od południa, blokować
                  zamiary Chin, które chciałyby podążać dawnym "Jedwabnym Szlakiem " na zachód,
                  oraz kontrolować wielkie masy lądowe Eurazji także "od środka ". USA opanowały
                  wszystkie najważniejsze z geostrategicznego punktu widzenia terytoria na naszej
                  planecie, oddzieliły od siebie wszystkie "Wielkie Obszary ", aby je penetrować,
                  kontrolować, powstrzymywać oraz uniemożliwić powstanie jakichkolwiek "osi "
                  pomiędzy nimi, czy to na kierunku zachód - wschód, wschód - południe czy zachód
                  - południe, dokonały planetarnego przegrupowania sił, porozstawiały figury
                  wielkiej szachownicy Eurazji, aby nimi poruszać zgodnie z polityką "równowagi
                  sił ", przekształciły całą Ziemię w jeden globalny kontrolowany przez siebie
                  "Grossraum " i zbudowały swoje Imperium Mundi. Ale "amerykańska kampania o
                  globalną suwerenność " (zob. Peter Gowan "Socialist Register " 2003) nie może
                  ustać, gdyż suwerenność musi być cały czas broniona i umacniana, utrwalana i
                  czujnie strzeżona. Dlatego trwają przesunięcia w globalnych układach siły
                  militarnej, następuje relokacja oddziałów wojskowych, baz i placówek
                  wywiadowczych na całym świecie, szpiegowskie samoloty i okręty wyruszają na nowe
                  trasy, zmieniają się kierunki przepływów pieniędzy i broni, żołnierze, doradcy
                  wojskowi i instruktorzy, agenci pojawiają się w najodleglejszych zakątkach
                  świata, powstają nowe bazy i lotniska i wykorzystywane są te dotychczas
                  niedostępne, imperialne garnizony zajmują nowe pozycje na całym globie mając do
                  dyspozycji nowe miejsca manewrów, poligony, ośrodki szkoleniowe, cała planeta
                  pokryta jest siecią stacji satelitarnych, stacji dla satelitów globalnego
                  namierzania, stacji radarowych, sejsmicznych (testy nuklearne), nasłuchowych.
                  Możliwe jest totalne monitorowanie i bezustanne skanowanie powierzchni Ziemi w
                  realnym czasie dzięki globalnemu wywiadowi satelitarnemu pozwalającemu wiedzieć
                  przez cały czas, co dzieje się w każdej chwili w każdym zakątku globu. Powstaje
                  planetarna machina obserwacji, która umożliwia "kontrolę z góry ": patrolowanie,
                  namierzanie, identyfikacja, śledzenie, przewidywanie ruchu, nacelowanie,
                  przechwycenie lub powstrzymanie. Nowe ulokowane w przestrzeni okołoziemskiej
                  radary będą śledzić poruszanie się celów na całym globie 24 godziny na dobę w
                  każdych warunkach pogodowych.
                  Imperium nie tworzy już wielkich baz z dużymi oddziałami wojskowymi, ale
                  niewielkie "lekkie " bazy, których rozmieszczenie wynika ze strategii szybkiego
                  przerzucanie do dostępnych punktów na całym globie mobilnych, szybszych,
                  elastyczniejszych sił wyruszających z terytorium USA i zdolnych do zadawania
                  błyskawicznych ciosów (globalne Siły Szybkiego Reagowania). Nowe technologie
                  lotnicze i komunikacyjne uwalniają imperium od konieczności posiadania wielkich
                  baz i w większym stopniu uniezależniają je od współpracy lokalnych sojuszników.
                  Imperium z jednej strony część sił rozprasza po całym globie a część wycofuje na
                  swoje metropolitalne terytorium, z którego mogą być przerzucane w różne miejsca
                  na świecie dzięki "globalnemu mostowi lotniczemu ", na który składają się
                  lotniska, bazy lotnicze, stałe lub czasowe prawa tranzytowe, prawa dla przelotów
                  samolotów bojowych i transportowych, prawa do lądowania i międzylądowania. USA
                  są obecne wojskowo w ponad 130 krajach świata na wszystkich kontynentach.
                  Powstaje nowa logistyczna infrastruktura Imperium Mundi służąca do działań
                  interwencyjnych (policyjno-wojskowych) w każdym punkcie globu ziemskiego.
                  Dokonuje się nowy podział świata na kontynentalne okręgi wojskowe: po raz
                  pierwszy w historii świata nie ma zakątka na globie, który nie stałby pod
                  dowództwem wojskowym USA: powstało nowe naczelne dowództwo dla Ameryki Północnej
                  (Northcom), naczelne dowództwo dla Europy (Eucom), któremu podlega też większa
                  część Afryki będzie teraz obejmować także Rosję, naczelne dowództwo Pacyfiku
                  (Pacom) obejmie Arktykę. Bez zmian pozostaną naczelne dowództwa dla Środkowej i
                  Płd. Ameryki (Southcom) oraz naczelne dowództwo obszaru centralnego (Centcom)
                  obejmujące północno-wschodnią Afrykę, Zatokę Perską, Azję Środkową i Pakistan.
                  Powstaje nowe centrum władzy militarnej: naczelne dowództwo, któremu podlegać
                  będą systemy wczesnego ostrzegania i satelity, systemy obrony antyrakietowej i
                  strategiczne rakiety uderzeniowe, strategiczne środki dla konwencjonalnych i
                  nuklearnych opcji uderzeniowych, także dla uderzeń prewencyjnych, strategicznych
                  ataków odwetowych i strategicznej obrony. Podjęto decyzję połączenia naczelnego
                  dowództwa przestrzeni okołoziemskiej (Spacecom) i dowództwa strategicznych sił
                  bojowych (Stratcom). Odległości i dystanse mają znaczenie tylko w wymiarach
                  globalnych, przestają istnieć terytorialne rozróżnienia i granice, cała
                  przestrzeń planety staje się jedną przestrzenią strategiczną, cały glob podlega
                  "geostrategicznej homogenizacji ".
                  Nowa doktryna nuklearna po raz pierwszy przewiduje użycie broni nuklearnej także
                  w stosunku do krajów, które nie mają broni nuklearnej, a nawet przeciw
                  organizacjom terrorystycznym. Umożliwić to mają małe taktyczne bomby atomowe,
                  które będą mogły być użyte w normalnych działaniach wojennych. Broń nuklearna
                  przestaje być tylko środkiem odstraszania lub odwetu ale staje się instrumentem
                  używanym np. dla zniszczenia celów, które są trudne do zniszczenia przy pomocy
                  broni konwencjonalnej, oraz dlazneutralizowania zdolności wojskowych wroga.
                  Zaciera się różnica pomiędzy wojną konwencjonalną i nuklearną. Nie idzie już o
                  nuklearne odstraszanie ale nuklearną dominację, o możliwość toczenia i wygrania
                  wojny nuklearnej. Aktualizowana jest strategiczna lista celów w Rosji i Chinach
                  znana jako Single Integrated Operational Plan (SIOP) obejmująca wszystkie
                  możliwe cele jakie powinny być zniszczone i zaatakowane, w tym cele wchodzące w
                  skład nuklearnej infrastruktury tych państw. Jest to plan "nuklearnej lobotomii
                  " obu tych państw (być może w przyszłości obejmie on również Francję).
                  Rozwijane są nowe generacje super-broni i bronie "egzotyczne ", gdzie sama
                  energia, masa i szybkość służą jako niszcząca siła np. broń kinetyczna
                  (pozbawione ładunków pociski wyrzucane z przestrzeni okołoziemskiej). Rozpatruje
                  się możliwości wojny biologicznej przeciw specyficznym genotypom. Ofensywna broń
                  biologiczna, która sparaliżuje zdolności bojowe potencjalnego przeciwnika, ma
                  być użytecznym narzędziem politycznym. Prowadzone są prace i eksperymenty z tzw.
                  bronią geofizyczną, która umożliwi manipulowanie środowiskiem naturalnym i
                  zjawiskami meteorologicznymi.
                  Wypracowuje się nowe formy i metody wojny psychologicznej i informacyjnej,
                  obmyśla prowokacje i stymulowane reakcje, tworzy instrumenty "strategicznego
                  wpływu ", powołuje do życia nowe instytucje i agencje, które w swojej
                  działalności nie czynią różnicy pomiędzy informacją i dezinformacją, propagandą
                  i analizą, "prawdą " i "kłamstwem ".
                  Po opanowaniu mórz, lądów i przestrzeni powietrznej imperium kontynuuje dążenie
                  do dominacji nad przestrzenią okołoziemską uznaną za kluczowe pole bitwy w XXI.
                  wieku. Nast
                  • witomir Re: Geopolityka Imperium Mundi 17.03.06, 11:15
                    Następuje, wbrew międzynarodowym traktatom, militaryzacja przestrzeni
                    okołoziemskiej i kosmicznej łącznie z umieszczeniem tam arsenału nuklearnego.
                    Rozwijane są militarne technologie w przestrzeni orbitalnej i bronie
                    funkcjonujące w próżni kosmicznej, konstruowane są nowe środki transportu i
                    przenoszenia, planowane jest stworzenie baz wojskowych w przestrzeni etc.
                    Do tej pory przestrzenie okołoziemska i kosmiczna uznawane były za prowincję
                    należącą do całej ludzkości z wolnym dostępem dla wszystkich, nie podlegająca
                    politycznemu zawłaszczeniu. Obecnie następuje przyłączanie tej prowincji do
                    imperium, które pragnie ją kontrolować, dominować nad nią i realnie regulować
                    dostęp do niej. "Wolność przestrzeni okołoziemskiej " będzie zagwarantowana
                    przez armię imperium - strażnika kosmosu, tak jak kiedyś "wolność mórz " była
                    gwarantowana przez okręty wojenne.
                    Dąży się do sytuacji, w której wszystkie możliwe cele na lądzie, na morzu i w
                    powietrzu będą mogły być atakowane i niszczone z przestrzeni. Znikają wszelkie
                    ograniczenia w przelotach nad terytoriami "suwerennych " państw. Powstaje w
                    pełni zintegrowany system prowadzenia wojny na lądzie, na morzu, w powietrzu i w
                    przestrzeni okołoziemskiej, chce się stworzyć możliwość zdominowania z
                    przestrzeni okołoziemskiej wszystkich możliwych teatrów wojennych, nastąpić ma
                    koordynacja cywilnych, komercyjnych i wojskowych operacji w przestrzeni
                    okołoziemskiej, i stworzenie militarnych zdolności do ochrony funkcjonującej tam
                    infrastruktury komunikacyjnej i nawigacyjnej. Tworzona jest nowa najwyższej
                    klasy elitarna kadra wojskowa, najlepiej wyszkoleni i wyekwipowani "space
                    warriors " szkoleni są pod kątem walki w przestrzeni, co nie znaczy, że władze
                    imperium zapominają, iż potężna imperialna machina wojenna w ostatecznym
                    rozrachunku musi polegać na oddziałach lądowych zdolnych do przeprowadzania
                    polityczno-wojskowych interwencji, ekspedycji karnych, akcji policyjnych,
                    okupacji i pacyfikacji, tłumienia buntów, powstań, lokalnych ruchów
                    separatystycznych itp.
                    Już dziś nad doktrynami i koncepcjami pracują dla imperium astropolitycy i
                    astrostratedzy, którzy myślą o przestrzeni okołoziemskiej i kosmicznej w
                    kategoriach "terytorium ", ostatniego po lądzie, morzu i powietrzu terytorium
                    otwieranego dla wojny przez technologiczne innowacje, starają się identyfikować
                    najważniejsze obszary ziemskie i kosmiczne, których kontrola zapewni wojskową i
                    polityczną dominacje nad przestrzenią pozaziemską, rozpoznają topografię
                    przestrzeni, jej grawitacyjne "góry " i "doliny " "brzegi ", "wąskie gardła ",
                    strategiczne "cieśniny " i "przesmyki ", obszary "osiowe ", ewentualne "porty ",
                    "posterunki ", optymalne i najmniej kosztowne trasy transportowe tworzące
                    naturalne korytarze dla ruchu i handlu. Stratosfera, przestrzeń okołoziemska,
                    przestrzeń lunarna z jej punktami libracji i z księżycem jako strategiczną
                    pozycją, oraz przestrzeń układu słonecznego - wszystkie te przestrzenie wraz ich
                    planetami, księżycami, asteroidami winny, zdaniem astropolityków i
                    astrostrategów, stać się zhierarchizowanym pod różnymi względami, kontrolowanym
                    militarnie terytorium.
                    Teoretycy astropolityki twierdzą: kto kontroluje przestrzeń okołoziemską, ten
                    dominuje nad Ziemią, kto dominuje nad Ziemią ten określa losy ludzkości. Z
                    punktu widzenia astropolityki idzie o dominację nad Ziemią jako całością,
                    przestrzeń kosmiczna staje się w ich koncepcjach ultymatywną bazą dla władzy
                    imperialnej i dla panowania nad całą ludzkością. Osiągnięcie tego celu wymagać
                    będzie przezwyciężenia wielu technologicznych i strategicznych ograniczeń i
                    barier, ale imperium wstępuje dziś na drogę wiodącą ku niemu. Kiedy imperium
                    stanie się "Master of Space ", cała Ziemia będzie jednym terytorium rządzonym z
                    przestrzeni.
                    Klasyczne geopolityczne równanie "przestrzeń + siła = władza " nadal zachowuje
                    swoją ważność, z tym tylko, że siła dodana zostaje również do przestrzeni innych
                    niż ziemska, morska i powietrzna do przestrzeni okołoziemskiej, kosmicznej,
                    cyberprzestrzeni, infoprzestrzeni etc. Amerykańskie Imperium Mundi =
                    tallasokracja + tellurokracja + aeororacja + eterokracja + kosmokracją +
                    infokracja + cyberokracja = panowanie nad wszystkimi możliwymi przestrzeniami.
                    Osiągnięte zostało "Pełne Spektrum Dominacji ", po stu latach aktywności
                    politycznej i uporczywej walki na wszystkich możliwych frontach władza nad
                    światem została zdobyta, globalna suwerenność ustanowiona, dotychczasowa historia
                    polityczna świata "zakończyła się ".
                    cdn.
                    • plus_minus_zero nie to zebym cie mial zamiar krytykowac... 17.03.06, 14:20
                      ale czy nie moglybys sie strescic?
    • nie_dla_tarczy "Zapobieganie" przez prowokowanie wojen? 17.03.06, 11:36
      Amerykanska strategia zapobiegania zagrożeniu przez prowokację wojny i otwarte
      działania wojenne, jest opisywana przez Carla Anne Robins i Neil King Jr. 16go
      marca 2006, w The Wall Street Journal, w artykule pod tytułem „Biały Dom Określa
      Iran Jako Największe Zagrożenie USA: Strategiczne Sprawozdanie Potwierdza
      Strategię Zapobiegania Przez Prowokację Wojen [„Pre-Emptive Action”]; Ewolucja
      Zagrożenia Przez Alkaidę.” Według tego raportu, Iran jest „jedynym krajem,”
      który może stanowić poważne zagrożenie dla USA. Raport ten, na 49 stronach,
      potwierdza amerykańską strategię zapobiegania zagrożeniom przez prowokowanie wojen.
      Raport ten jest pierwszym pełnym opisem amerykańskich celów strategicznych od
      2002 roku, przed atakiem na Irak, który to atak jakoby oficjalnie potwierdził
      „prawo” USA do strategji zapobiegania zagrożeniu, przez wydanie wojny, przeciwko
      wrogim państwom i grupom terrorystów, podejrzanym o staranie się posiadania
      broni masowego rażenia. Chociaż siły Alkaidy zostały poważnie uszczuplone, od
      czasu ataku USA na Afganistan, to rozproszenie tych sił powoduje nowe problemy.
      Natomiast atak USA na Irak został „użyty przez terrorystów jako zryw do walki”
      przeciwko Amerykanom.
      O ile w raporcie z 2002 roku, Iran był wspomniany tylko raz, i to jako ofiara
      chemicznych ataków Saddama Hisseina w latach 1980tych, (notabene chemikaliami
      dostarczanemi Irakowi przez USA) o tyle w raporcie z 2006 roku, Teheran jest
      nazywany „sprzymierzeńcem terroru” i „wrogiem wolności” z powodu jego programu
      nuklearnego (w którym to programie, Iran nie naruszył traktatu, podpisanego
      przez Iran, o pokojowym stosowaniu energji nuklearnej). Raport nic nie mówi o
      tym, że Izrael ma kilkaset bomb nuklearnych, którymi destabilizuje Bliski
      Wschód, podczas gdy Iranowi trzeba kilku lat do wyprodukowania, jego pierwszej
      bomby nuklearnej.
      Mimo tego, raport 2006 twierdzi że „jest możliwe, że żadne inne państwo nie
      zagraża USA więcej niż Iran.” Natomiast bomby nuklearne, produkowane przez Koreę
      Północną, są określane jako „niebezpieczne rozpowszechnianie broni nuklearnych.”
      Naturalnie różnica głównie polega na tym, że neokonserwatyści rzadzący w USA, są
      zacietrzewionymi sjonistami i chcą hegemonii Izraela „od Nilu do Eufratu” w czym
      Iran faktycznie przeszkadza, a z czym Korea ma nie wiele wspólnego.
      Raport 2006 stwierdza, że nadal obowiązuje „amerykańska strategia zapobiegania
      przez atakowanie” nieprzyjaznych państw podejrzanych o posiadanie, lub chęć
      posiadania, broni masowego rażenia, według neokonserwatystów w rządzie Bush’a,
      którzy naturalnie wolą uzyskać kapitulację państw wrogich USA i Izraelowi, za
      pomocą presji dyplomatycznej. Tymczasem, fatalny przebieg pacyfikacji Iraku,
      powoduje załamanie się poparcia politycznego dla prezydenta Bush’a w USA.
      W tej samej gazecie, John Harwood opublikował artykuł „Wzrost Zaniepokojenia
      Pacyfikacją Iraku Zagraża Republikanom; Poparcie Dla Bush’a Spada, Podczas Gdy
      Wojenny Pesymizm Pomaga Demokratom.” Tak więc „wojna przeciwko terrorowi” i
      szerzenie „pseudo terroru,” już nie wzmacnia politycznie Bush’a. Faktycznie
      wojna i pacyfikacja, włacznie z używaniem tortur, spowodowała spadek poparcia
      dla Bush’a do 34% - 37%, według sondaży opinii publicznej w USA. Ponad 60%
      popiera ewakuację wojsk USA z Iraku i uważa, że atak na Irak osłabił autorytet
      USA na świecie.
      Atak na Irak tak dalece szkodzi partii Republikańskiej, że jest zagrożona utratą
      kontroli izby deputowanych i senatu w Waszyngtonie, w wyborach z końcem 2006
      roku. Większość Amerykanów uważa, że usunięcie od władzy Saddama Husseina nie
      było warte szkód poniesionych w związku z atakiem i pacyfikacją Iraku. Akcje te
      były i są korzystne tylko dla Izraela. Natomiast, ważną datą jest 20ty marca,
      2006, kiedy na giełdzie w Teheranie, sprzedaż płynnego paliwa będzie w walucie
      euro, zamiast wyłącznie w dolarach. Podobny komunikat na temat euro kiedyś
      ogłosił Saddam Hussein w Bagdadzie. Stało się to krótko przed atakiem USA na Irak.
      Amerykańska strategia zapobiegania zagrożeniom przez prowokowanie wojen, jest
      potwierdzona w raporcie na rok 2006, przy omówieniu sytuacji strategicznej USA.
      Raport ten określa, między innymi Syrię i Iran, jako „sprzymierzeńców terroru” i
      „wrogów wolności” i nawołuje do stworzenia oddziałów „cywilnych rezerwistów,”
      które to oddziały mają jakoby pomagać w odbudowie krajów nawiedzanych przez USA
      zapobiegawczymi wojnami i zmianami rezymów.
      Historyk Francis Fukuyama stwierdził, że obecnie, nic nie jest tak szodliwe dla
      prestiżu USA na świecie, jak grożenie państwom zapobiegawczymi wojnami i
      zmianami reżymów. Fukuyama wymienił jako antagonizujące świat amerykańskie
      wywyższanie sie, szerzenie globalizacji i pozwalanie na szkodliwą działalność
      spekulacji dewizowych Soros’a. Kiedyś kanclerz von Bismarck dowcipnie
      powiedział, że „wojny zapobiegawcze są samobójstwem, popełnianym ze strachu
      przed śmiercią.”
    • ocean12 A kto zagraża Stanom Zjednoczonym? Iran? Syria? 17.03.06, 13:02
      Państwa, które Bush chciałby zaatakować, nie zagrażają w żaden sposób Ameryce.
      Zagrażają natomiast Izraelowi i to wyłącznie teoretycznie, biorąc pod uwagą
      posiadanie przez Izrael broni jądrowej. Jak pisał William Blum w "Państwie
      zła", Izrael jest de facto 51-szym stanem Ameryki. Lobby żydowskie faktycznie
      rządzi Stanami. Taka jest geneza tej doktryny, pokrewnej pomysłom Hitlera.
      Mówienie o moralności w poltyce USA to to samo co szukanie cnoty w burdelu.
      Silniejszy "ma prawo" mordować słabszego - to jest credo amerykańskiej
      polityki. Podoba się wszystkim tchórzom, z papieżem na czele.
      • plus_minus_zero To chyba nie dokladnie tak... 17.03.06, 14:45
        Chodzi mi o 'Izrael jest de facto 51-szym stanem Ameryki'. Powiedzielbym raczej
        ze odwrotnie. Moze nie 51 stanem Izraela ale na pewno drugim z rzedu pod
        wzgledem waznosci w dlugiej kolejce rzadow tanczacych pod dyktano Tel Awiwu.
        Niewatpliwie Amerykanski garkotluk jest drugi na tej liscie
        • z_daleka Re: To chyba nie dokladnie tak... 17.03.06, 15:02
          sluszny wniosek. Macki izreelskie(czyli zydowskie) sa wszedzie od alaski po
          torun...tak jest od dawna, a wlasciwie od zawsze. Jedyna nadzieja w milujacych
          pokoj, nomen omen tez semici...ale w nich drzemie przyszlosc cywilizacji...to
          znaczy juz nie drzemie , juz sie budzi...
    • tenare Ameryka strategia terroryzmu państwowego. 17.03.06, 18:18
    • wasylzly fajny program 18.03.06, 00:10
      ale coz, z realizacja kiepsko, narazie klapa na wszystkich frontach. Cus te Imperium Zla, pisze jakies apele w stylu brezniewa, ale rzeczywistosc jest jakby inna. Ostatnio wypowiedzi amerykanskie nalezy czytac w negacji, gdy pisza ze nie ma rozmow z Iranem, to te rozmowy leca pelna para, gdy trabia o kolejnej wojnie, raczej nie sa do niej przygotowani itp.itd. Ale to tylko taka zabawa w slowka, Orwell sie klania.
    • lolo11 No i prosze bardzo! 18.03.06, 00:56
      Największym zagrożeniem dla USA jest dziś Iran
      Jeszcze rok temu byla Korea Pln. Od kiedy ma bron atomowa, przestala byc juz
      zagrozniem dla USA.
    • herr7 Ameryka się nadyma 18.03.06, 11:52
      a balon może któregoś dnia pęknąć.
      To wszystko co przytacza Witomir jest bez wątpienia celem, jaki stawia sobie
      Ameryka, tyle że wymaga to zastosowania jeszcze większych środków aniżeli kraj
      ten dysponuje. Już obecnie wydaje na swoje bezpieczeństwo 670 mld $, a trudno
      sobie wyobrazić ile trzeba by było wydać żeby zapewnić sobie całkowitą
      hegemonię nad światem. Póki co dobre samopoczucie jankesów zalezy od
      azjatyckiego bankiera.
      Ameryka weszła w ostatnich latach do Azji Centralnej, ale w tym samym czasie
      straciła wpływy w Ameryce Łacińskiej. Poza tym, metoda osadzania sprzyjających
      sobie reżimów przy pomocy "pomarańczowej rewolucji" przestała być skuteczna.
      Kraje ktore jeszcze parę lat temu były na zdecydowanie proamerykańskim kursie
      wolą dzisiaj zachować neutralność. Amerykańskie wpływy w tym regionie wcale nie
      są trwałe, a wręcz przeciwnie są raczej przejściowe. Nikt dzisiaj nie zapewni
      że Saakaszwili utrzyma się długo u władzy, a jaki "popularny" jest Juszczenko
      to się przekonamy za tydzień. Ameryki nie stać obecnie na taką pomoc dla swoich
      nowych nabytków w strefie postradzieckiej, żeby kraje te na trwale do siebie
      przyciągnąć. W sumie jest remis.
      • borrka Remis? 18.03.06, 12:14
        USA umiejetna polityka zmarginalizowaly role Rosji.
        Doprowadzilo do likwidacji sowieckiego imperium, rozciagajacego sie niegdys od Laby do Amuru.
        Potencjal ludzki Matuszki zmalal DWUKROTNIE i ciagle maleje.
        Przemyslowy, poza sektorem wydobywczym, przestal istniec.
        O wojskowym trudno cos powiedziec.

        Amerykanie usadowili sie we wszystkich krajach ukladu warszawskiego.
        Ostatnio oficjalnie okreslaja negatywny charakter rosyjskiego establiszmentu, BO NIE LICZA SIE ZUPELNIE Z KREMLEM, a Ty to nazywasz remisem ?
        • herr7 Borrka fantasto! 18.03.06, 12:28
          Ale w tym samym czasie amerykańska polityka przysporzyła temu krajowi wrogów na
          całym świecie. Czyż jest to sukces?
          Rosja wychodzi z kryzysu w jakim się znalazła za Jelcyna. A że wydaje
          procentowo mniej swego GDP na wojsko niz Ameryka? Najwidoczniej Rosjanie nie
          zamierzają z nikim w najblizszych latach wojować. Z drugiej strony porównaj
          stan ukrainskich czy gruzinskich sił zbrojnych. A takze naszych. Co prawda MON
          obiecał wyposarzyć naszych wojaków w najlepsze na świecie mundury, ale starczy
          mu pieniędzy dla 20 tys ludzi. Widocznie tyle ma być wysłane do Iranu, gdy
          jankesi napadną na ten kraj.
          Pisząc o matuszce Rosji nie zapominaj o swojej matuszce Ukrainie- ropa tam
          wkrótce zdrożeje, tak jak gaz. Z czego będą żyć Twoi krewni z Rawy Ruskiej jak
          zabraknie taniego ruskiego paliwa? Czym będą w Polsce handlować? Czy starczy w
          Europie burdeli dla ukrainskich piękności?
          • borrka Re: Borrka fantasto! 18.03.06, 15:41
            Sil zbrojnych porownywac nie bede, bo brak mi danych i potrzeby porownywania - Polska nie pretenduje do roli mocarstwa.
            Rosja wychodzi z kryzysu ?
            Wolne zarty.
            Kryzys dopiero sie na dobra zaczal.
            Sami Rosjanie okreslaja to zjawisko jako "wenezuelizacje" gospodarki.
            Monokultura surowcowa, gasnaca produkcja krajowego przemyslu i satrapia policyjna.

            PS. A o moich krewnych w Rownem nie boj sie.
            Bede im paczki posylal.
            Jak sie jacys znajda.
            • herr7 Rowno czy Riwne? 19.03.06, 11:32
              Niby jesteś taki Ukrainiec a żydłaczysz po rusku.
              Krajami surowcowymi są nie tylko Rosja, ale także Australia i w znacznej mierze
              Kanada. Poza tym czy kraje takie jak Wenezuela, czy Kuwejt są w stanie
              wyproduktować np. samoloty, rakiety czy satelity komunikacyjne? Nie myl
              propagandowych brednii z rzeczywistością. Polska jako kraj też praktycznie nic
              własnego nie produkuje- wszystko są to projekty obcych firm, a nasi robotnicy
              jedynie je montują. W takim razie Polska jest co najwyżej "wielką montownią".

              Rosjanie doskonale zdają sobie sprawę ze swojej zależności od ropy i gazu. Ale
              kraj ten ma obecnie środki i programy, które mają ten stan zmienić. I tym się
              Rosja różni od np. Ukrainy która wysprzeda swoje aktywa, tak jak uczyniła to
              Polska licząc naiwnie na dalszą pomoc Zachodu. Ale na "pasywa" polskie czy
              ukrainskie chętnych tam nie ma.
              • borrka Re: Rowno czy Riwne? 19.03.06, 13:12
                To zabawne, ze uparcie porownujesz ex-supermocarstwo z Polska, do niedawna sowiecka kolonia.
                Kiedys CCCP porownywal sie tylko z USA.
                No coz, widac dzis, TAKIE porownania z niedawnymi wasalami maja wiekszy sens.

                Zachwyty nad rosyjska technologia budza rozrzewnienie.
                To pewnie ze wzgledow sentymentalnych.
                Dzis nad Rosja lata coraz wiecej Boeingow, a sprzet wojskowy eksportuje sie najwyzej do krajow Trzeciego Swiata.
                Piszesz o "programach i srodkach".
                W Rosji od Iwana Groznego byly rozne wesole programy.
                Dzisiejszy program to glownie wspomaganie Banku Federalnego USA poprzez gromadzenie petrodolarow, czyli "srodkow" na import konsumpcyjny w postaci tzw. funduszu stabilizacyjnego.
                Poprzez taka polityke w tej chwili Rosja importuje nawet gwozdzie.
                Krajowa produkcja zamiera.

                No ale zapomnialem o zarcie stulecia - Rosja w G8.
                Wyrafinowany humor sytuacyjny.

    • tornson A co z proamerykańskimi tyranami 19.03.06, 13:22
      w Kolumbii,Egipcie czy Arabii Saudyjskiej?
      • kapitalizm Re: A co z proamerykańskimi tyranami 20.03.06, 06:13
        tornson napisał:

        > w Kolumbii,Egipcie czy Arabii Saudyjskiej?















        ---------------------


        German Newspaper Editorial




        Imagine this coming out of Germany, of all places.



        It's fascinating that this should come out of Europe. Matthias Dapfner, Chief
        Executive of the huge German publisher Axel Springer AG, has written a
        blistering attack in DIE WELT, Germany's largest daily paper, against the
        timid reaction of Europe in the face of the Islamic threat.
        EUROPE - THY NAME IS COWARDICE

        (Commentary by Mathias Dapfner CEO, Axel Springer, AG)

        A few days ago Henry Broder wrote in Welt am Sonntag, "Europe@- your family
        name is appeasement." It's a phrase you can't get out of your head because
        it's so terribly true. Appeasement cost millions of Jews and non-Jews their
        lives as England and France, allies at the time, negotiated and hesitated too
        long before they noticed that Hitler had to be fought, not bound to toothless
        agreements. Appeasement legitimized and stabilized Communism in the Soviet
        Union, then East Germany, then all the rest of Eastern Europe where for
        decades, inhuman suppressive, murderous governments were glorified as the
        ideologically correct alternative to all other possibilities. Appeasement
        crippled Europe when genocide ran rampant in Kosovo, and even though we had
        absolute proof of ongoing mass-murder, we Europeans debated and debated and
        debated, and were still debating when finally the Americans had to come from
        halfway around the world, into Europe yet again, and do our work for us.
        Rather than protecting democracy in the Middle East, European appeasement,
        camouflaged behind the fuzzy word equidistance,"now countenances suicide
        bombings in Israel by fundamentalist Palestinians.

        Appeasement generates a mentality that allows Europe to ignore nearly 500,000
        victims of Saddam's torture and murder machinery and, motivated by the self-
        righteousness of the peace-movement, has the gall to issue bad grades to
        George Bush... Even as it is uncovered that the loudest critics
        of the American action in Iraq made illicit billions, no, TENS of billions,
        in the corrupt U.N. Oil-for-Food program.

        And now we are faced with a particularly grotesque form of appeasement. How
        is Germany reacting to the escalating violence by Islamic fundamentalists in
        Holland and elsewhere? By suggesting that we really should have a "Muslim
        Holiday" in Germany? I wish I were joking, but I am not. A substantial
        fraction of our (German) Government, and if the polls are to be believed,
        the German people, actually believe that creating an Official State "Muslim
        Holiday" will somehow spare us from the wrath of the fanatical Islamists.
        One cannot help but recall Britain's Neville Chamberlain waving the laughable
        treaty signed by Adolph Hitler, and declaring European "Peace in our time".

        What else has to happen before the European public and its political
        leadership get it? There is a sort of crusade underway, an especially
        perfidious crusade consisting of systematic attacks by fanatic Muslims,
        focused on civilians, directed against our free, open Western societies, and
        intent upon Western Civilization's utter destruction. It is a conflict that
        will most likely last longer than any of the great military conflicts of the
        last century - a conflict conducted by an enemy that cannot be tamed
        by "tolerance" and "accommodation" but is actually spurred on by such
        gestures, which have proven to be, and will always be taken by the Islamists
        for signs of weakness.

        Only two recent American Presidents had the courage needed for anti-
        appeasement: Reagan and Bush. His American critics may quibble over the
        details, but we Europeans know the truth. We saw it first hand: Ronald Reagan
        ended the Cold War, freeing half of the German people from nearly 50 years of
        terror and virtual slavery. And Bush, supported only by the Social Democrat
        Blair, acting on moral conviction, recognized the danger in the Islamic War
        against democracy. His place in history will have to be evaluated after a
        number of years have passed.

        In the meantime, Europe sits back with charismatic self-confidence in the
        multicultural corner, instead of defending liberal society's values and being
        an attractive center of power on the same playing field as the true great
        powers, America and China. On the contrary - we Europeans present ourselves,
        in contrast to those arrogant Americans", as the World Champions
        of "tolerance", which even (Germany's Interior Minister) Otto Schily
        justifiably criticizes. Why? Because we're so moral? I fear it's
        more because we're so materialistic so devoid of a moral compass. For his
        policies, Bush risks the fall of the dollar, huge amounts of additional
        national debt, and a massive and persistent burden on the American economy -
        because unlike almost all of Europe, Bush realizes what is at stake -
        literally everything.

        While we criticize the "capitalistic robber barons" of America because they
        seem too sure of their priorities, we timidly defend our Social Welfare
        systems. Stay out of it! It could get expensive! We'd rather discuss reducing
        our 35-hour workweek or our dental coverage, or our 4 weeks of paid
        vacation... Or listen to TV pastors preach about the need to "reach out to
        terrorists. To understand and forgive".

        These days, Europe reminds me of an old woman who, with shaking hands,
        frantically hides her last pieces of jewelry when she notices a robber
        breaking into a neighbor's house. Appeasement?

        Europe, thy name is Cowardice.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka