apokalipsa111 17.03.06, 07:11 Ameryka nie jest w stanie rozszerzyc wojne na Iran i Syrie. Iran to duzy kraj z duza iloscia ludzi. Rozszerzenie wojny na te kraje to poczatek konca Ameryki. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
goralenfolk Re: Ameryka publikuje nową strategię bezpieczeńst 17.03.06, 07:19 Jest jak najbardziej.O ile przyjmie realistyczny cel wojny a nie mrzonki (szczepienie demokracji na ugorze) Realistycznym celem byłaby destrukcja Iranu czy Syrii eliminująca zagrożenie militarne.Do tego ne potrzeba interwencji lądowej. Odpowiedz Link Zgłoś
hatteras Szkoda ,ze nie mielismy takiego sojusznika w 1939 17.03.06, 07:49 Oczywiscie,ze nie ma co gdybac, ale liczy sie fakt.- Wyzwolili Europe zachodnia dwa razy,pomogli tez Rosji,a gdybysmy my byli madrzy i mieli madrych przywodcow pomogliby i nam.Jesli nasz rodzimy polski mot?och wybierze przywodce na obraz i podobiestwo swoje to lezymy wszyscy! Jesli inteligencja i swiat?a czesc narodu wybierze cz?owieka wartosciowego jak np Balcerowicza ,to beda sie liczyc z nami. Proste,jasne logiczne,ale nie dla wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
czuwaj5 Re: Ameryka publikuje nową strategię bezpieczeńst 17.03.06, 08:09 Ty elyminator. Co masz na mysli mowiac wyelyminowac te dwa kraje? Zbombardowac? To rozwiaze problem? A co z cywilna ludnoscia, ktora w takich eliminacjach ( patrz Irak ) ginie w tysiacach? Odpowiedz Link Zgłoś
czuwaj5 Re: Ameryka publikuje nową strategię bezpieczeńst 17.03.06, 08:12 goralenfolk napisał: > Jest jak najbardziej.O ile przyjmie realistyczny cel wojny a nie mrzonki > (szczepienie demokracji na ugorze) Realistycznym celem byłaby destrukcja Iranu > czy Syrii eliminująca zagrożenie militarne.Do tego ne potrzeba interwencji > lądowej. co bombardowac? tak jak pierwsze wojny w zatoce perskiej? Odpowiedz Link Zgłoś
goralenfolk Re: Ameryka publikuje nową strategię bezpieczeńst 17.03.06, 08:27 Destrukcja -czyli eliminacja siły żywej/infrastruktury wojskowej,jak i infrastruktury cywilnej.Bez 500000 do 1000000 ofiar w Iranie "rzucenie na kolana" sensu nie ma....Środki techniczne są po temu.Iran wytrwale dostarcza casus belli jak braku dylematów moralnych. Odpowiedz Link Zgłoś
czuwaj5 Re: Kolejny sromotnik z gatunku Pierdu pierdu pie 17.03.06, 08:13 Juz zasmrodzili caly obszar.. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Iraku? 17.03.06, 08:14 Na czym miałyby polegać te niby "niepowodzenia"? - Saddam odsunięty od władzy - Kuwejtowi i Arabii Saudyjskiej nie grozi atak - Libia zgrzeczniała i POZBYŁA SIĘ BRONI MASOWEGO RAŻENIA - Syria również położyła uszy po sobie - Izrael przejmuje inicjatywę w wojnie z terrorystami - do przywódców Iranu, pomimo buńczucznych odzywek, zaczyna docierać, że nie mogą podskakiwać - nie ma mowy o terrorystycznych atakach na terytorium USA - wojska USA mają okazję potrenować Same korzyści i sukcesy. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.kraczkowski Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 17.03.06, 11:10 zigzaur napisał: > Na czym miałyby polegać te niby "niepowodzenia"? > - Saddam odsunięty od władzy > - Kuwejtowi i Arabii Saudyjskiej nie grozi atak > - Libia zgrzeczniała i POZBYŁA SIĘ BRONI MASOWEGO RAŻENIA > - Syria również położyła uszy po sobie > - Izrael przejmuje inicjatywę w wojnie z terrorystami > - do przywódców Iranu, pomimo buńczucznych odzywek, zaczyna docierać, że nie > mogą podskakiwać > - nie ma mowy o terrorystycznych atakach na terytorium USA > - wojska USA mają okazję potrenować > > Same korzyści i sukcesy. I nauczka: mozemy sie obronic przed agresja USA i Izraela tylko: 1) Jako panstwo: Bronia atomowa, wiec musimy ja miec. 2) Jako osoby prywatne: wywolujac epidemie choroby zakaznej w USA. Gdy zginie 50-100 milionow Amerykanow, to pozostali przy zyciu sie ucywilizuja o raz usuna Izrael z Bliskiego Wschodu. Jesli chodzi o punkt drugi, to ide o kazdy zaklad, ze juz kilkanascie grup, na terenie USA zaczello badania w kuchni, w piwnicy, na jakiejs farmie itp. Za kilka lat prasa swiatowa otrzyma informacje: "Od wczoraj rozpowszechniamy chorobe zakazna w USA, w interesie swiata i samych USA nalezy naychmiast objac cale USA kwarantanna i zamknac polnocna i poludniowa granice. Szacujaemy liczbe ofiar w takim przypadku na okolo 50-100 milionow. Zaniechanie kwaranntanny oznacza, ze epidenmia obejmie takze reszte swiata, ktory nie bedzie mogl pomoc USA z zewnatrz. W najblizszych dniach podamy, gdzie w UE i USA mozna znalezc pojemniki z opracowanym przez nas wirusem, aby rozpoczac prace nad lekami i w inny sposob ograniczyc liczbe ofiar. Podpisano Komando Bojownikow o Wolnosc imienia Zzigzaur´a z Forum Wybiorczej" Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 17.03.06, 12:37 Co to znaczy "zaczello"? A komu to niby grozi jednoczesna "agresja USA i Izraela"? Paranoja czy schozofrenia? Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.kraczkowski "Paranoja czy schozofrenia?" 17.03.06, 22:16 zigzaur napisał: > Co to znaczy "zaczello"? Poczatek projektu moze byc w roznym stadium: jedna grupa skompletowala juz wyposazenie, a inna dopieru zdobyla pomieszczenia, jeszcze inna jest juz byc moze zaawansowana. Ma pan trudnosci z bardo prostymi sprawami, to tlumaczy pro-amerykanskie i prosyjonistyczne brednie, ktore pan wypisuje. > A komu to niby grozi jednoczesna "agresja USA i Izraela"? Sugeruje pan, ze nikomu? USA i Izrael sa wrogiem kazdego czlowieka na ziemi: po Himalajach trupow drugiej wojny swiatowej ludzie powiedzieli sobie: Nigdy Wiecej i postanowili, ze od 1945r. graniaca interesow narodow nie moze nigdy wiecej byc zdolnosc slabszych do samoobrony, ale ich godnosc ludzka, ich prawa ludzkie, min. prawo do samostanowienia narodow. To swiete postanowienie jest deptane przez syjonistow, ktorzy nie chca tego "Nigdy Wiecej", bo oznacza ono, ze nie mogliby zalozyc Izraela na cudzej ziemi, na ziemi, do ktorej syjonistyczni zydowscy Europejczycy nie mieli najmniejszego nawet prawa. Syjonisci i USA, przez to, ze odrzucaja zasade, ze granica wlasnych interesow nie moze byc slabosc potencjalnej ofiary, lecz jej godnosc czlowieka, sa wrogami kazdego czlowieka, calej ludzkosci. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=38492747&v=2&s=0 Oraz: Nie ulega watpliwosc, ze w historii swiata jest pelno zbrodni, ale nie ulega tez watpliwosci, ze po tych Himalajach trupow drugiej wojny swiatowej ludzkosc powiedziala "Nigdy Wiecej", tak bylo dotad, ale od 1945r, a nawet wstecz, od 1932r., nigdy juz nie bedziemy akceptowac, ze "po prostu taka jest historia swiata", raz na zawsze odrzucamy wojne zaczepna, definiujemy ja jako zbrodnie przeciw ludzkosci. Raz na zawsze ustalamy zasade, ze granica interesow panstw, grup ludzkich, narodow nie jest czyjas zdolnosc do samoobrony, lecz jego niezbywalna ludzka godnosc, jego prawa czlowieka, w tym prawo do samostanowienia. Dlatego powieszono czolowych nazistow i cofnieto zmiany terytorialne spowodowane przez Hitlera. Od Trybunalu Norymberskeigo to co pan okresla jako "po prostu taka jest historia swiata" jest nie tylko odrzucane przez ludzkosc na mocy powyzszej zasady, ale i skodyfikowane w prawie miedzynarodowym. Zalozenie Izraela przez legitymujacych sie europejskimi paszportami syjonistycznych zydowskich Europejczykow na zarabowanej miejscowym ziemi, na koszt Palestynczykow, jest zatem jednoznacznie zakazana przez prawo od Trybunalu Norymberskiego zbrodnia przeciw ludzkosci. Czyli jest aktem nielegalnym, absolutnie zakazanym. Mozna by to ujac takze tak, ze Izrael sie ze swa zbrodnia ludzkosci "spoznil", bo powstal po 1945r. Depczac nauke wyciagnieta przez ludzkosc z drugiej wojny swiatowej i ujeta w powyzsza zasade, operujac propaganda klamstw na skale planetarna oraz przemoca, syjonisci i USA utrzymuja zasade i mentalnosc, ktore umozliwily ponad 70 milionow zabitych wojen swiatowych i wyrzadzaja tym samym szkode calej ludzkosci - ustawiajac sie na pozycji wroga kazdego czlowieka i calej ludzkosci. Syjonisci i USA chca po prostu, by bylo jak przed druga wojna swiatowa, by byly mozliwe nastepne wojny swiatowe i uwazaja, ze sa na nie najlepiej wojskowo przygotowani. Ma byc po prostu jak dotad, ze silniejszy po prostu zgoi slabszego, a jak sie to komus nie podoba, to kij mu w oko. Ma zal, to kij mu w drugie oko. To postawa i polityka zbrodnicza, ale to postawa Adama Michnika, Ungera, Warszawskiego i linia syjonistycznej Wybiorczej i syjonistycznego, antypolskiego Wprost. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=38492747&v=2&s=0 Brak demokracji w USA to jedno. Zwrocilbym jednak uwage na cos innego: Siela militarna USA jest w gruncie rzeczy tyle samo warta, co sila polskiej kawaöerii w II wojnie sw.. Genetyka rozdaje karty na nowo: Wybitny naukowiec USA, prof. Michio Kaku przeprowadzil wywiady z naukowcami pracujacymi w roznych dziedzinach nad najbardziej zaawansowanymi projektami i zapytal dokad prowadza trendy w ich specjalizacji. Wynik tych wywiadow opublikowal w ksiazce pt. "Visions. How Science Will Revolutionize the 21st Century", 1997, min. nastepujacy cytat naukowca z US-Center for Disease Control (wydanie niemieckiego "Zukunftsvisionen. (...)" 1998, str. 310): "Es ist eine Frage von (...) bestenfalls Jahren bis man die Gene für Virulenz und die Übertragung auf dem Luftweg kennt - bei Influenza, Ebola, Lassa, was immer Sie wollen. Und dann kann jeder Idiot mit einer Ausstattung im Wert von ein paar Tausend Dollar und ein paar Collegekursen in Biologie in der Tasche Biester herstellen, neben dennen eine Ebola-Infektion der reinste Spaziergang ist." K. JOHNSON US-Center for Disease Control, "Poznanie genow odpowiedzialnych za virulencje i rozprzestrzenianie w powietrzu jest kwestia w najlepszym przypadku (...) lat - grypa, ebola, lassa, czego dusza zapragnie. A wowczas kazdy idiota dysponujacy wyposazeniem za kilka tysiecy dolarow i wiedza kilku semestrow biologi bedzie wstanie wyprodukowac bestie, przy ktorych infekcja ebola to przedszkole." K. JOHNSON US-Center for Disease Control Zaglada USA bronia biologiczna jest praktycznie nieunikniona, bo aby jej uniknac "obywatele" USA musieliby wprowadzic u siebie demokracje, a to wymagaloby wolnej prasy. Gdyby jednak wlasciciele prasy i politycy byli umyslowo wstanie nie popelnic strategicznych beledow, czyli bledow, ktore popelnili ich nie mniej inteligentni odpowiednicy z rzadu Hitlera, czy Stalina, to nie napadliyby na Irak, nie tlamsili demokracji w USA itd. Niestety lata selekcji negatywnej w USA wylonily aroganckie elity stawiajace na manipulacje ludzi prasa i poleganie na bezuzytecznej w nowych warunkach armii. System USA jest wbrew pozorom niezdolny do faktycznych zmian, jest bezwladny jak wielki tankowiec. Tylko to tlumaczy odrzucenie oferty UE by wspolnie, na rownych prawach zadbac o przyszlosc swiata. Dlatego te zalosne umowy z slabymi krajami, zwalniajace zoldakow USA z odpowiedzialnosci za zbrodnie popelniane w krajach trzecich, dlatego odrzucenie Kioto, Min. Trybunalu scigajacego takie zbrodnie, bezprawne odmawianie wiezniom na Kubie statusu Konwencji Genewskiej. Dlatego wystawianie sie na posmiewisko, ktore ilustruje obrona bandyty: "ja nie bilem zelaznym lomem, prosze sadu, lecz gazeta." (Lom byl owiniety w gazete) w analogii tlumaczenia USA, ze postepuja z wiezniami bezprawnie, ale to dlatego, ze wiezniowie nie sa w USA, lecz na Kubie. Nie inaczej zamiana "In God we trust" na "In torture we trust" itd. itp. Najlepsze i jedyne co UE moze zrobic, to przygotowac sie technicznie na ta wywolana bronia biologiczna katastrofe USA. > Paranoja czy schozofrenia? Tak wyglada panska zdolnosc do dyskusji, gdy pojawia sie poglady, ktorych pan nie rozumie. Najepiej niech pan dyskutuje ze soba, lub z ludzmi o identycznych pogladach. Ale moze zainteresuje pana jak beda umierac Amerykanie, milionami? Np. tak: objawy: Okres inkubacji: 24-36 dni 4-5 dni: bole glowy, oczu, ledzwi, wysoka goraczka, oslabienie, podobnie jak grypa. Potem biegunka, bole brzucha, wymioty. Potem: utrata krzepliwosci krwi, zmiany na skorze twarzy i tulowia, wysypka plamkowo-grudkowa. Krew plynie ze wszystkich otworow ciala. Smierc w wyniku ogolnego zakazenia, odwodnienia, uszkodzenie sledziony, watroby i ukladu nerwowego. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 20.03.06, 06:12 piotr.kraczkowski napisał: > zigzaur napisał: > > > Na czym miałyby polegać te niby "niepowodzenia"? > > - Saddam odsunięty od władzy > > - Kuwejtowi i Arabii Saudyjskiej nie grozi atak > > - Libia zgrzeczniała i POZBYŁA SIĘ BRONI MASOWEGO RAŻENIA > > - Syria również położyła uszy po sobie > > - Izrael przejmuje inicjatywę w wojnie z terrorystami > > - do przywódców Iranu, pomimo buńczucznych odzywek, zaczyna docierać, że > nie > > mogą podskakiwać > > - nie ma mowy o terrorystycznych atakach na terytorium USA > > - wojska USA mają okazję potrenować > > > > Same korzyści i sukcesy. > > I nauczka: mozemy sie obronic > przed agresja USA i Izraela > tylko: > 1) Jako panstwo: Bronia atomowa, wiec musimy ja miec. > 2) Jako osoby prywatne: wywolujac epidemie choroby > zakaznej w USA. Gdy zginie 50-100 milionow Amerykanow, > to pozostali przy zyciu sie ucywilizuja o raz usuna Izrael > z Bliskiego Wschodu. > > Jesli chodzi o punkt drugi, to ide o kazdy zaklad, > ze juz kilkanascie grup, na terenie USA zaczello > badania w kuchni, w piwnicy, na jakiejs farmie itp. > Za kilka lat prasa swiatowa otrzyma informacje: > "Od wczoraj rozpowszechniamy chorobe zakazna w USA, > w interesie swiata i samych USA nalezy naychmiast > objac cale USA kwarantanna i zamknac polnocna i > poludniowa granice. Szacujaemy liczbe ofiar w takim > przypadku na okolo 50-100 milionow. Zaniechanie > kwaranntanny oznacza, ze epidenmia obejmie takze > reszte swiata, ktory nie bedzie mogl pomoc USA z > zewnatrz. W najblizszych dniach podamy, gdzie w > UE i USA mozna znalezc pojemniki z opracowanym > przez nas wirusem, aby rozpoczac prace nad lekami > i w inny sposob ograniczyc liczbe ofiar. > > Podpisano > Komando Bojownikow o Wolnosc > imienia Zzigzaur´a z Forum Wybiorczej" ------------------------------------ German Newspaper Editorial Imagine this coming out of Germany, of all places. It's fascinating that this should come out of Europe. Matthias Dapfner, Chief Executive of the huge German publisher Axel Springer AG, has written a blistering attack in DIE WELT, Germany's largest daily paper, against the timid reaction of Europe in the face of the Islamic threat. EUROPE - THY NAME IS COWARDICE (Commentary by Mathias Dapfner CEO, Axel Springer, AG) A few days ago Henry Broder wrote in Welt am Sonntag, "Europe@- your family name is appeasement." It's a phrase you can't get out of your head because it's so terribly true. Appeasement cost millions of Jews and non-Jews their lives as England and France, allies at the time, negotiated and hesitated too long before they noticed that Hitler had to be fought, not bound to toothless agreements. Appeasement legitimized and stabilized Communism in the Soviet Union, then East Germany, then all the rest of Eastern Europe where for decades, inhuman suppressive, murderous governments were glorified as the ideologically correct alternative to all other possibilities. Appeasement crippled Europe when genocide ran rampant in Kosovo, and even though we had absolute proof of ongoing mass-murder, we Europeans debated and debated and debated, and were still debating when finally the Americans had to come from halfway around the world, into Europe yet again, and do our work for us. Rather than protecting democracy in the Middle East, European appeasement, camouflaged behind the fuzzy word equidistance,"now countenances suicide bombings in Israel by fundamentalist Palestinians. Appeasement generates a mentality that allows Europe to ignore nearly 500,000 victims of Saddam's torture and murder machinery and, motivated by the self- righteousness of the peace-movement, has the gall to issue bad grades to George Bush... Even as it is uncovered that the loudest critics of the American action in Iraq made illicit billions, no, TENS of billions, in the corrupt U.N. Oil-for-Food program. And now we are faced with a particularly grotesque form of appeasement. How is Germany reacting to the escalating violence by Islamic fundamentalists in Holland and elsewhere? By suggesting that we really should have a "Muslim Holiday" in Germany? I wish I were joking, but I am not. A substantial fraction of our (German) Government, and if the polls are to be believed, the German people, actually believe that creating an Official State "Muslim Holiday" will somehow spare us from the wrath of the fanatical Islamists. One cannot help but recall Britain's Neville Chamberlain waving the laughable treaty signed by Adolph Hitler, and declaring European "Peace in our time". What else has to happen before the European public and its political leadership get it? There is a sort of crusade underway, an especially perfidious crusade consisting of systematic attacks by fanatic Muslims, focused on civilians, directed against our free, open Western societies, and intent upon Western Civilization's utter destruction. It is a conflict that will most likely last longer than any of the great military conflicts of the last century - a conflict conducted by an enemy that cannot be tamed by "tolerance" and "accommodation" but is actually spurred on by such gestures, which have proven to be, and will always be taken by the Islamists for signs of weakness. Only two recent American Presidents had the courage needed for anti- appeasement: Reagan and Bush. His American critics may quibble over the details, but we Europeans know the truth. We saw it first hand: Ronald Reagan ended the Cold War, freeing half of the German people from nearly 50 years of terror and virtual slavery. And Bush, supported only by the Social Democrat Blair, acting on moral conviction, recognized the danger in the Islamic War against democracy. His place in history will have to be evaluated after a number of years have passed. In the meantime, Europe sits back with charismatic self-confidence in the multicultural corner, instead of defending liberal society's values and being an attractive center of power on the same playing field as the true great powers, America and China. On the contrary - we Europeans present ourselves, in contrast to those arrogant Americans", as the World Champions of "tolerance", which even (Germany's Interior Minister) Otto Schily justifiably criticizes. Why? Because we're so moral? I fear it's more because we're so materialistic so devoid of a moral compass. For his policies, Bush risks the fall of the dollar, huge amounts of additional national debt, and a massive and persistent burden on the American economy - because unlike almost all of Europe, Bush realizes what is at stake - literally everything. While we criticize the "capitalistic robber barons" of America because they seem too sure of their priorities, we timidly defend our Social Welfare systems. Stay out of it! It could get expensive! We'd rather discuss reducing our 35-hour workweek or our dental coverage, or our 4 weeks of paid vacation... Or listen to TV pastors preach about the need to "reach out to terrorists. To understand and forgive". These days, Europe reminds me of an old woman who, with shaking hands, frantically hides her last pieces of jewelry when she notices a robber breaking into a neighbor's house. Appeasement? Europe, thy name is Cowardice. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.kraczkowski Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 20.03.06, 18:36 kapitalizm napisał: > Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira Wg pana np. to, ze ponad 2000 Amerykanow stracilo zycie w przekonaniu, ze bronia USA, bo Hussein moze w 45 min. zaatakowac je bronia atomowa, to nie jest "niepowodzeniem"? Drobiazg, nieprawdaz? Albo ze USA maja system, ktory w sprawach waznych funkcjonuje w formie klamstwa. Albo, ze USA wysylaja swych zolnierzy na smierc nie w obronie USA, jak na to, i tylko w tym przypadku, pozwala prawo USA, lecz zeby, rzekomo, wprowadzac gdzies demokracje. To wg pana nie jest "niepowodzenie" jesli zolnierze USA oddaja zycie nie w obronie USA, lecz dla realizacji jakiejs polityki, ktora rownie dobrze moglaby wygladac zupelnie inaczej: zycie ludzkie jako taki sam srodek prowadzenia polityki jak np. wyposazenie ambasad w meble, przekazanie paru milionow pomocy wojskowej jakiemus panstwu, jakies dyplomatyczne kampanie, zainwestowanie w jakis program prognozy pogody przy pomocy satelitow itp. Mozna sie dziwic, ze znajduja sie kretyni, ktorzy pozwalaja, by ktos instrumentalizowal ich zycie w celach innych niz obrona przed agresja, ale to nie zmienia oceny obecnych USA i BUsha jako katastrofy i wroga ludzkosci. Poecam debilne psy wojny z USA, ktore wiedza, ze trzeba napasc na Francje, ale uwazaja, ze lezy ona w Australii: www.prisonplanet.com/articles/december2005/071205perspective.htm > German Newspaper Editorial > Imagine this coming out of Germany, of all places. > It's fascinating that this should come out of Europe. Matthias Dapfner, Chief > Executive of the huge German publisher Axel Springer AG, has written a > blistering attack in DIE WELT, Germany's largest daily paper, against the > timid reaction of Europe in the face of the Islamic threat. > EUROPE - THY NAME IS COWARDICE > (Commentary by Mathias Dapfner CEO, Axel Springer, AG) Brednia "psa wojny". W ostatnich ok. 200 latach, od inwazji Napoleona na Egipt w 1795r. zolnierze Zachodu sa praktycznie bez przerwy u Arbow i morduja ich dla ropy. Zaden zolnierz arabski nie przyjechal na Zachod by na naszej ziemi kogokolwiek zabijac. Pisanie w takim kontekscie o "Islamic threat" jest robienie z czytelnikow glupkow i przejawem skrajnej pogardy i dla czytelnika i dla demokracji. Niestety tylko nieliczni zorientowani wiedza jak jest naprawde: James Woolsey, byly szef CIA: "Postrzegalismy dlugo Bliski Wschod jako nasza stacje benzynowa. Jednym z powodow, dla ktorych demokracja w krajach arabskich nie poczynila zadnych postepow, jest nasze skoncentrowanie sie na ropie naftowej." "Wir haben den Nahen Osten lange als unsere Tankstelle betrachtet. Einer der Gründe, weshalb die Demokratie in der arabischen Welt keinen Fortschritt gemacht hat, ist unsere Fixierung aufs Öl." (Der Spiegel, 4/03, S. 109) USA obiecaly przed wyzwoleniem Kuweitu, ze wprowadza tam po jego wyzwoleniu demokracje, tak jak to zrobily w Europie po 1945r. I gdzie jest ta demokracja w Kuweicie? Kobiety maja w Kuweicie o wiele mniej praw, niz w Iraku za Husseina, ktory wymusil, ze ponad 30% lekarzy w Iraku to kobiety. Jesli USA maja prawo relizowac - we wlasnym mniemaniu (i pytanie dla kogo) - "dobra spawe" idac po trupach, to niby czemu odmawiac stosowania takiej taktyki Husseinowi? Polacy wciaz wspominaja Katyn i 6000 pomorodwanych dla realizacji celow panstwowych uwazanych za najlepsze dla ludzkosci. I kochaja USA, ktore we Wietnamie Pl. zatorturowaly na smierc w swym programie tortur Phoenix ponad 25.500 ludzi wg ustalen Kongresu USA, a ponad 40.000 wg rzadu Wietnamau Pld. Nie zabily strzalem w glowe, lecz zatorturowaly dlugim mordowaniem. Polacy prezentuja tu postawe dzikusa Kalego w czystej postaci. Jak otwarcie stwierdzil w swym artykule z 1993r. byly minister spraw zagranicznych USA i byly szef CIA, Arthur S. Schlesinger, Stany Zjednoczone na Bliskim Wschodzie swiadomie blokuja ruchy demokratyczne Arabow i stabilizuja dyktatury z uwagi na rope - Schlesinger: "Czy chcemy na prawde doprowadzic do jakiejs wiekszej demokratyzacji w Egipcie? Wedlug wszelkiego prawdopodobienstwa nie byloby to korzystne ani dla nas [USA], ani dla naszego przyjaciela, prezydenta Mubarak´a. To samo rozwazanie mozna przeprowadzic w stosunku do Tunesji, Marokko, i nawet do Jordani." I dalej, w tym samym artykule: "Czy chcemy na powaznie zmienic instytucje w Arabi Saudyjskiej? Krotka odpowiedz brzmi: Nie. Przez cale lata trudzilismy sie by podtrzymac te instytucje [islamskie prawo Scharia i inne radykalnie islamskie instytucje definiujace Arabie Saudyjska], niekiedy kosztem sil demokratycznych, ktore istnialy w regionie." "Wollen wir wirklich eine grössere Demokratisierung in Ägypten durchsetzen? Es würde wahrscheinlich weder uns noch unserem Freund und Allierten, Präsident Mubarak, zum Vorteil gereichen. Die gleichen Überlegungen lassen sich zu Tunesien, Marokko, und sogar Jordanien anstellen." "Wollen wir ernsthaft die Institutionen in Saudi-Arabien verändern? Die kurze Antwort ist: nein. Über die Jahre hinweg haben wir uns darum bemüht, diese Institutionen aufrechtzuerhalten, manchmal auf Kosten von eher demokratischen Kräften, die in der Region vorhanden waren." Cytat za: "Informationen zur politischen Bildung/Aktuell", 274/2002, str. 13. Jesli w Iraku mozliwym byloby zaczecie wprowadzania demokracji, to dzieki temu, ze Saddam Hussein sila swej dyktatury wymusil rownouprawnienie roznych religii i swieckosc panstwa, a z samych Irakijczykow uczynil w stosunkowo krotkim czasie elite Bliskiego Wschodu pod wzgeldem rownouprwnienia kobiet, oswiaty, nauki i kultury. Jesli od zamordowanych przez Husseina odejmie pan ludzi pokroju tych, ktorych morduja teraz Amerykanie, a wiec ludzi Osama Bin Laden (ktory w 1991r. oferowal USA, ze u ich boku ze swymi mudzahedinami obali Husseina) i jemu podobnych, to niewielu panu zostanie. Dodajmy, ze jest smiesznym utozsamianie przeprowadzenia jednych wyborow pod okupacja z demokracja. W PRL odbywaly sie regularnie wybory i bioracy w nich udzial "wyborcy" mieli raczej wiecej do wyboru niz Irakijczycy, ktorzy nie mogliby wybrac np. partii domagajacej sie natychmiastowego wyrzucenia USA z Iraku i zastapienia amerykanskich wojsk zolnierzami Chin (ktore np. zainwestowaly juz w rope Iranu ponad 100 miliardow dolarow, i sa masowo obecne w posiadajacych rope krajach Afryki, zakladaja siec baz wojskowych na szlaku transportu ropy z Bliksiego Wschodu do Chin), ktore bez wahania zastapilyby USA w Iraku. Nie ulega tez najmniejszej watpliwosci, ze USA nie chca demokracji w Iraku, lecz system wyborczy podobny do tego z PRL, czy iluzje demokracji jak w samych USA, czyli rzady marionetkowe USA i pseudo wybory, poniewaz kazdy wolny rzad Iraku nie tylko nie dalby USA rzadnych korzysci z irackiej ropy, lecz wrecz zarzadal odszkodowania za zbrodnicza polityke USA wobec Iraku, min. za narzucenie przez CIA Saddama Husseina, w ostatnich kilkudziesieciu latach. Vice prezydent Millennium III Corporation, byly kandydat na prezydenta USA, biskup United Catholic Church, major US-Air Force, ktory odbyl ponad 100 lotow bojowych we Wietnamie, dr. Robert M. Bowman: "Saddam Hussein (...) was a bad guy in 1990 when April Glaspie of the State Department gave him the green light to invade Kuwait. He was a bad guy in the 1980s when Donald Rumsfeld sat down with him for a chat while he was gassing the Kurds. He was a bad guy in 1977 when Zbigniew Brzezinski met with him and proposed the invasion of Iran. And he was a bad guy in the 1960s when the CIA hired him to assassinate Iraqi leader Abdel Karim Qassim and then helped him take over Iraq. He's always been a bad guy. But he was always our bad guy. Right up to 1990, official DoD [US-Pentagon] documents praised Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.kraczkowski Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 20.03.06, 18:38 Vice prezydent Millennium III Corporation, byly kandydat na prezydenta USA, biskup United Catholic Church, major US-Air Force, ktory odbyl ponad 100 lotow bojowych we Wietnamie, dr. Robert M. Bowman: "Saddam Hussein (...) was a bad guy in 1990 when April Glaspie of the State Department gave him the green light to invade Kuwait. He was a bad guy in the 1980s when Donald Rumsfeld sat down with him for a chat while he was gassing the Kurds. He was a bad guy in 1977 when Zbigniew Brzezinski met with him and proposed the invasion of Iran. And he was a bad guy in the 1960s when the CIA hired him to assassinate Iraqi leader Abdel Karim Qassim and then helped him take over Iraq. He's always been a bad guy. But he was always our bad guy. Right up to 1990, official DoD [US-Pentagon] documents praised Saddam for vastly improving the education, medical care, and standard of living of his people. His regime was called one of the most enlightened, progressive governments in the region and it was." www.rmbowman.com/Bowman2000/rally030215.htm Piotr Kraczkowski (profil pokazywany jest niestety tylko po zarejestrowaniu) www.geocities.com/pkraczkowski/evitae.htm www.geocities.com/pkraczkowski/europa/gpatent.htm#rob www.geocities.com/pkraczkowski/politik/gisrael.htm#jaz Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 20.03.06, 19:32 piotr.kraczkowski napisał: W ostatnich ok. 200 latach, od inwazji Napoleona na Egipt w 1795r. zolnierze Zachodu sa praktycznie bez przerwy u Arbow i morduja ich dla ropy - a jakimi to samochodami jezdzili amerykanie 200 lat temu? > Zaden zolnierz arabski nie > przyjechal na Zachod by na naszej ziemi kogokolwiek > zabijac. - to Al Kaida nie jest juz arabska? > Poecam > debilne psy wojny z USA, ktore wiedza, ze trzeba napasc > na Francje, - a moze nie? przeciez Francja to najwiekszy wrog USA w swiecie zachodnim, choc ja bym im dal najpierw ultimatum, poza tym, pare wskazowek z dziedziny ekonomii w ktorek jestes zupelnie zielony, juz kiedys tlumaczylem ci ale nie zapamietales: a wiec, ropa jak kazdy inny towar na rynku nalezy do tego kto zainwestowal w jej odkrycie, w jej produkcje, transport, przetworstwo i handel, na koncu tego lancuszka jest odbiorca (wlasciciel) ostateczny - klient placacy na stacji benzynowej czy kupujacy wyroby ropo-pochodne, samo wyjscie z brzucha mamy ktora akurat stala na ziemi arabskiej nie czyni cie wlascicielem ropy, tak samo jak wyjscie z brzucha slazaczki nie czyni nikogo wlascicielem wegla, panial? a juz na sam koniec - zapamietaj wreszcie, ze USA nie jest Demokracja, tylko Republika Konstytucyjna, poczytaj troche historii i konstytucji USA - kraj ten powstal jako bunt przeciwko wladzy wiekszosci (Demokracji), tu sie liczy jednostka, a nie masy jak w sredniowiecznej (mentalnie) Europie. MYSL - NIE BADZ NAIWNY! Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.kraczkowski Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 20.03.06, 20:39 kapitalizm napisał: > piotr.kraczkowski napisał: > W ostatnich ok. 200 latach, > od inwazji Napoleona na Egipt w 1795r. zolnierze > Zachodu sa praktycznie bez przerwy u Arbow i > morduja ich dla ropy > - a jakimi to samochodami jezdzili amerykanie 200 lat temu? Czepia sie pan drobiazgow. Ropa to tylko symbol korzysci, ktore Zachod obiecuje sobie po swej agresji. Chce pan powiedziec, ze Napoleon dokonal inwazji Egiptu wbrew swym iteresom, sobie samemu na zlosc? > > Zaden zolnierz arabski nie > > przyjechal na Zachod by na naszej ziemi kogokolwiek > > zabijac. > > - to Al Kaida nie jest juz arabska? To nie panstwo, to osoby prywatne, ktore zaczelly swa samoobrone dopiero stosunkowo niedawno. > > Poecam > > debilne psy wojny z USA, ktore wiedza, ze trzeba napasc > > na Francje, > > - a moze nie? > przeciez Francja to najwiekszy wrog USA w swiecie zachodnim, > choc ja bym im dal najpierw ultimatum, Definiuje sie pan ta brednia niezbyt ciekawie. > poza tym, pare wskazowek z dziedziny ekonomii > w ktorek jestes zupelnie zielony,> > juz kiedys tlumaczylem ci ale nie zapamietales: Nie jestesmy na "TY" > a wiec, ropa jak kazdy inny towar na rynku nalezy do > tego kto zainwestowal w jej odkrycie, w jej produkcje, > transport, przetworstwo i handel, na koncu tego lancuszka jest odbiorca (wlasciciel) ostateczny - klient placacy > na stacji benzynowej czy kupujacy wyroby ropo-pochodne, > samo wyjscie z brzucha mamy ktora akurat stala na ziemi arabskiej > nie czyni cie wlascicielem ropy, > tak samo jak wyjscie z brzucha slazaczki nie czyni nikogo wlascicielem wegla, > panial? Pan wybaczy, ale ponizej pewnego poziomu intelektualnego nie schodze. > a juz na sam koniec - zapamietaj wreszcie, ze USA nie > jest Demokracja, tylko Republika Konstytucyjna, > poczytaj troche historii i konstytucji USA - kraj ten > powstal jako bunt przeciwko wladzy wiekszosci > (Demokracji), tu sie liczy jednostka, a nie masy jak w > sredniowiecznej (mentalnie) Europie. Wypisuje pan brednie. "Republika Konstytucyjna" jest takze Republika Federalna Niemiec, tyle tylko, ze w konstytucji RFN slowo "demokracja" pojawia sie kilka razy, a w dokumentach USA o randze konstytucji ani razu. Panskie wyobrazenie, ze moze istniec lepszy system niz demokracja to skrajny kretynizm, z ktorym nie bede dyskutowal. Panskie przekonanie, ze korzysta pan na tym, ze rezygnuje pan ze swego wplywu na swe panstwo, jest rozbrajajacym przykladem ignorancji. > MYSL - NIE BADZ NAIWNY! Nie wiele panu ta panska dewiza pomogla. Piotr Kraczkowski (profil pokazywany jest niestety tylko po zarejestrowaniu) www.geocities.com/pkraczkowski/evitae.htm www.geocities.com/pkraczkowski/europa/gpatent.htm#rob www.geocities.com/pkraczkowski/politik/gisrael.htm#jaz Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 21.03.06, 06:22 piotr.kraczkowski napisał: > kapitalizm napisał: > > > piotr.kraczkowski napisał: > > > W ostatnich ok. 200 latach, > > od inwazji Napoleona na Egipt w 1795r. zolnierze > > Zachodu sa praktycznie bez przerwy u Arbow i > > morduja ich dla ropy > > > - a jakimi to samochodami jezdzili amerykanie 200 lat temu? > > Czepia sie pan drobiazgow. - motoryzacja to nie drobiazgi, > Ropa to tylko symbol > korzysci, ktore Zachod obiecuje sobie po swej > agresji. - ropa to nie symbol, tylko produkt wynaleziony, produkcja uruchomiona i cala mysl i wykonanie od A - Z, przez Zachod, kapitalizm, w szczegolnosci USA, bez tej mysli i bogactwa zachodu, kraje arabskie czy inne Wenezuele sa niczym, zwykle zebraki i pasozyty, > Chce pan powiedziec, ze Napoleon > dokonal inwazji Egiptu wbrew swym iteresom, > sobie samemu na zlosc? - a co mnie obchodzi jakis socjalista Napoleon? > > > Zaden zolnierz arabski nie > > > przyjechal na Zachod by na naszej ziemi kogokolwiek > > > zabijac. > > > > - to Al Kaida nie jest juz arabska? > > To nie panstwo, to osoby prywatne, > ktore zaczelly swa samoobrone dopiero > stosunkowo niedawno. - Afganistan, ani Taliban to nie osoby prywatne, > > > Poecam > > > debilne psy wojny z USA, ktore wiedza, ze trzeba napasc > > > na Francje, > > > > - a moze nie? > > przeciez Francja to najwiekszy wrog USA w swiecie zachodnim, > > choc ja bym im dal najpierw ultimatum, > > Definiuje sie pan ta brednia niezbyt ciekawie. - Francja byla i jest moralnym bankrutem i zasluguje na najgorsze traktowanie - ale masz racje, przesadzilem - chyba bym ich nie bombardowal, > > > poza tym, pare wskazowek z dziedziny ekonomii > > w ktorek jestes zupelnie zielony,> > > juz kiedys tlumaczylem ci ale nie zapamietales: > > Nie jestesmy na "TY" - a na ....CO? > > > a wiec, ropa jak kazdy inny towar na rynku nalezy do > > tego kto zainwestowal w jej odkrycie, w jej produkcje, > > transport, przetworstwo i handel, na koncu tego lancuszka jest odbiorca > (wlasciciel) ostateczny - klient placacy > > na stacji benzynowej czy kupujacy wyroby ropo-pochodne, > > samo wyjscie z brzucha mamy ktora akurat stala na ziemi arabskiej > > nie czyni cie wlascicielem ropy, > > tak samo jak wyjscie z brzucha slazaczki nie czyni nikogo wlascicielem we > gla, > > panial? > > Pan wybaczy, ale ponizej pewnego poziomu > intelektualnego nie schodze. - mam odraze do plemiennego myslenia, sorry, > > > a juz na sam koniec - zapamietaj wreszcie, ze USA nie > > jest Demokracja, tylko Republika Konstytucyjna, > > poczytaj troche historii i konstytucji USA - kraj ten > > powstal jako bunt przeciwko wladzy wiekszosci > > (Demokracji), tu sie liczy jednostka, a nie masy jak w > > sredniowiecznej (mentalnie) Europie. > > Wypisuje pan brednie. > "Republika Konstytucyjna" jest takze Republika Federalna > Niemiec, tyle tylko, ze w konstytucji RFN slowo "demokracja" > pojawia sie kilka razy, a w dokumentach USA o randze > konstytucji ani razu. - to Niemcy maja Konstytucje? po co? przeciez i tak Panstwo jest tam Panem, > Panskie wyobrazenie, ze moze istniec lepszy system > niz demokracja to skrajny kretynizm, - demokracja nie jest zadnym spojnym systemem, jest zlepkiem hasel pochodzacych z czasow stadnego zycia ludzi w plemionach, z ktorym nie > bede dyskutowal. Panskie przekonanie, ze korzysta > pan na tym, ze rezygnuje pan ze swego wplywu na > swe panstwo, jest rozbrajajacym przykladem ignorancji. - ja rezygnuje? ciekawe jak? Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.kraczkowski Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 20.03.06, 20:22 kapitalizm napisał: > A few days ago Henry Broder wrote in Welt am Sonntag, "Europe@- your family > name is appeasement." It's a phrase you can't get out of your head because > it's so terribly true. Broder bredzi: Historia Europy to nie historia "appeasement", jak wmawia syjonista Broder, lecz agresji, ciaglych wojen, przemocy i mordow. > Appeasement cost millions of Jews and non-Jews their > lives as England and France, allies at the time, negotiated and hesitated too > long before they noticed that Hitler had to be fought, not bound to toothless > agreements. Broeder bredzi: Europa to byly takze Niemcy Hitlera, a tych o "appeasement" nikt nie podejrzewa. Rownie dobrze mozna wiec powiedziec, ze Europa nie tolerowala "appeasement" i podac za przyklad Trzecia Rzesze. "Appeasement" jest takim samym instrumentem politycznym jak kazdy inny - i jak kazdy inny moze byc w okreslonej sytuacji blednie uzyty. > Appeasement legitimized and stabilized Communism in the Soviet > Union, then East Germany, then all the rest of Eastern Europe where for > decades, inhuman suppressive, murderous governments were glorified as the > ideologically correct alternative to all other possibilities. Broder bredzi: Europa Zachodnia chciala zrobic z ZSRR krotki prozes i wypowiedziec mu wojne, ale dala sie USA odciagnac od tego zamiaru, bo USA stawialy na "appeasement" wobec ZSRR, na wspolne loty kosmiczne z kosmonautami "imperium zla" itp. itd. Jak przystalo na zrecznego manipulatora stawia tu Broeder na to, ze czytelnik bedzie tak glupi, i po przeczytaniu oskarzenia o "appeasement" wobec Anglii i Francji, atomatycznie i bezmyslnie przyjmie, ze takze wobec ZSRR "appeasement" stosowali Europejczycy, a nie USA - dlatego zreczne sformulowanie: "Appeasement legitimized and stabilized Communism". Broder nie pisze czyj "appeasement", bo by mu to psulo propagandowa koncepcje, ale stawia na to, ze wiekszosc odczyta automatycznie: "Appeasement of Europeans legitimized and stabilized Communism". > Appeasement crippled Europe when genocide ran rampant in > Kosovo, and even though we had absolute proof of ongoing > mass-murder, we Europeans debated and debated and > debated, and were still debating when finally the Americans > had to come from halfway around the world, into Europe yet > again, and do our work for us. Broder bredzi: "yet again, and do our work for us" - Hitler wypowiedzial wojne USA, budowal bombe atomowa i rakiety zdolne zaniesc ja do USA. A Broder wmawia, ze USA nie ratowaly siebie, lecz bezinteresownie taowaly Europe. Dodajmy, ze rzad USA przygladal sie uprzednio bezczynnie, gdy Amerykanie umozliwiali Hitlerowi jego wojny masowa pomoca finansowa, gospodarcza i w formie dostaw broni. "The Holocaust would have occurred with or without IBM Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.kraczkowski Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 20.03.06, 20:24 kapitalizm napisał: > One cannot help but recall Britain's Neville Chamberlain > waving the laughable treaty signed by Adolph Hitler, and > declaring European "Peace in our time". Broder bredzi. Porownanie jest zupelnie bez sensu - nie mniej "laughable" niz blad Chamberlain´a. > What else has to happen before the European public and its political > leadership get it? There is a sort of crusade underway, an especially > perfidious crusade consisting of systematic attacks by fanatic Muslims, > focused on civilians, directed against our free, open Western societies, and > intent upon Western Civilization's utter destruction. It is a conflict that > will most likely last longer than any of the great military conflicts of the > last century - a conflict conducted by an enemy that cannot be tamed > by "tolerance" and "accommodation" but is actually spurred on by such > gestures, which have proven to be, and will always be taken by the Islamists > for signs of weakness. Broeder bredzi. Wystarczy bysmy zakonczyli nasza - trwajaca ok. 200 lat agresje przeciw Arabom, i "conflict" Broder´a zniknie. Proponuje zaczac od usuniecia naszej izraelskiej bazy wojskowej przeciw wlascicielom ropy. Syjonistyczni zydowscy Europejczycy morduja Arabow w Palestynie od ok. 100 lat by im zarabowac ich ziemie, ale to Arabowie "intent upon Western Civilization's utter destruction". Celnie wysmial brednie Brodera profesor Finkelstein przypominajac, ze nikt przy zdrowych zmyslach nie powiedzialby, ze Indianie mordowali i skalpowali bialych, bo oni "intent upon Western Civilization's utter destruction": www.workingtv.com/finkelstein.html Nie, Indianie po prostu bronili swej ziemi przed obcym najezdzca. Broder doskonale wie, ze nie ma zadnej roznicy miedzy samoobrona Indian i Arabow, ale tylko o tych ostatnich wmawia czytelnikom, ktorymi najwyrazniej gardzi, ze nie chodzi im o zwykla ludzka samoobrone, lecz ze chca - bez powodu, tak dla draki - zniszczyc nasz "way of life". > Only two recent American Presidents had the courage needed for anti- > appeasement: Reagan and Bush. His American critics may quibble over the > details, but we Europeans know the truth. We saw it first hand: Ronald Reagan > ended the Cold War, freeing half of the German people from nearly 50 years of > terror and virtual slavery. And Bush, supported only by the Social Democrat > Blair, acting on moral conviction, recognized the danger in the Islamic War > against democracy. His place in history will have to be evaluated after a > number of years have passed. Broder bredzi. Reagan byl odrazajacym politykiem, ktory nie wahal sie napasc na Grenade, aby wygrac wybory. Broder przypisuje Reaganowi owoce pracy, ktorej dokonaly tysiace ludzi przed Reaganem. A Busz jest zbrodniarzem, ktory przed Trybunalem Norymberskim dostalby kare smierci. Wg Lem´a Bush to "glupek" i Lem ma tu racje: "Prezydent Bush ma bowiem tę właściwość, Ŝe jest głupi. Świadczy o tym choćby fakt, Ŝe wystąpił przeciwko teorii ewolucji na rzecz tzw. inteligentnego projektu, w którym chodzi o to, Ŝe nie wiadomo, o co chodzi." "KaŜdego dnia kilkadziesiąt osób ginie w Iraku, a ten głupek mówi, Ŝe jest coraz lepiej." www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=133 > In the meantime, Europe sits back with charismatic self-confidence in the > multicultural corner, instead of defending liberal society's values and being > an attractive center of power on the same playing field as the true great > powers, America and China. Broder bredzi: Wlasnie, ze UE is "defending liberal society's values and being an attractive center of power" choc celowo nie "on the same playing field as the true great powers, America and China". To zrownanie USA z ChRL mowi samo za siebie. > On the contrary - we Europeans present ourselves, > in contrast to those arrogant Americans", as the World Champions > of "tolerance", which even (Germany's Interior Minister) Otto Schily > justifiably criticizes. Why? Because we're so moral? I fear it's > more because we're so materialistic so devoid of a moral compass. Broder bredzi. Acha, i dlatego Europejczycy raczej rezygnuja z dobrobytu materialnego i statystycznie pracuja mniej niz Amerykanie, bo bardziej im zalezy na czasie, ktory chca spedzac z rodzina? A Amerykanie cenia sobie wyzej dodatkowe dolary. > For his policies, Bush risks the fall of the dollar, huge > amounts of additional national debt, and a massive and > persistent burden on the American economy - > because unlike almost all of Europe, Bush realizes what > is at stake - literally everything. Broder bredzi. Bush napadl na Irak, bo min. Hussein przeszedl z dolara na Euro. Bush broni opodatkowania swiata dolarem i katastrofalnego modelu gospodarczego USA, ktory wyzyskuje Amerykanow: www.geocities.com/pkraczkowski/europa/gpatent.htm#loh > While we criticize the "capitalistic robber barons" of America because they > seem too sure of their priorities, we timidly defend our Social Welfare > systems. Stay out of it! It could get expensive! We'd rather discuss reducing > our 35-hour workweek or our dental coverage, or our 4 weeks of paid > vacation... Or listen to TV pastors preach about the need to Broder bredzi. USA bronia sie przed katastrofa swego modelu gospodarczego kapitalizmem wojennym. Europejczycy nie czuja sie do czegos takiego zmuszeni, a ich model lepiej jest przystosowany do wyzwan gospodarki opartej o wiedze, bo socjalna gospodarka rynkowa zapewnia dzieciom minimum spoleczne dla konczenia szkoly nawet wtedy, gdy rodzice sa bezrobotni itp. Piotr Kraczkowski (profil pokazywany jest niestety tylko po zarejestrowaniu) www.geocities.com/pkraczkowski/evitae.htm www.geocities.com/pkraczkowski/politik/gisrael.htm#jaz Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 20.03.06, 23:10 piotr.kraczkowski napisał: > kapitalizm napisał: > > > One cannot help but recall Britain's Neville Chamberlain > > waving the laughable treaty signed by Adolph Hitler, and > > declaring European "Peace in our time". > > Broder bredzi. > Porownanie jest zupelnie bez sensu - nie mniej > "laughable" niz blad Chamberlain´a. - bardzo to doglebne, > > What else has to happen before the European public and its political > > leadership get it? There is a sort of crusade underway, an especially > > perfidious crusade consisting of systematic attacks by fanatic Muslims, > > focused on civilians, directed against our free, open Western societies, > and > > intent upon Western Civilization's utter destruction. It is a conflict th > at > > will most likely last longer than any of the great military conflicts of > the > > last century - a conflict conducted by an enemy that cannot be tamed > > by "tolerance" and "accommodation" but is actually spurred on by such > > gestures, which have proven to be, and will always be taken by the Islami > sts > > for signs of weakness. > > Broeder bredzi. > Wystarczy bysmy zakonczyli nasza - trwajaca ok. 200 > lat agresje przeciw Arabom, i "conflict" Broder´a > zniknie. Proponuje zaczac od usuniecia naszej > izraelskiej bazy wojskowej przeciw wlascicielom > ropy. - no to powiedz kto jest wlascicielem ropy? Syjonistyczni zydowscy Europejczycy > morduja Arabow w Palestynie - patrze po roznych mapach ale jakos nie widze takiego panstwa Palestyna, masz jakies lepsze mapy? od ok. 100 lat by im > zarabowac ich ziemie, ale to Arabowie - ok, zarabowali i...? wzieli do kieszeni i wywiezli do USA? oj chlopie, gdzies ty sie uchowal? "intent upon > Western Civilization's utter destruction". > Celnie wysmial brednie Brodera profesor Finkelstein > przypominajac, ze nikt przy zdrowych zmyslach nie > powiedzialby, ze Indianie mordowali i skalpowali > bialych, bo oni "intent upon Western Civilization's > utter destruction": > www.workingtv.com/finkelstein.html > Nie, Indianie po prostu bronili swej ziemi przed obcym > najezdzca. - taz ziemi wtedy bylo (i dalej jest ) w brod, Indianie nigdy nie bronili ziemi, oni nie mieli i dalej nie maja zadnego przywiazania do ziemi, oni zwalczali OBCEGO, plemienne myslenie jak w dzisiejszej Polsce i calej EU Broder doskonale wie, ze nie ma zadnej roznicy > miedzy samoobrona Indian i Arabow, - jaka samoobrona arabow? przed czym? przed wiedza? spojrz na zachod - a potem pojedz do 'oswieconych' arabow, poza tym gdyby Husain nie atakowal USA - to mozeby nie dostal w skore, ale tylko o tych > ostatnich wmawia czytelnikom, ktorymi najwyrazniej gardzi, > ze nie chodzi im o zwykla ludzka samoobrone, lecz ze chca - > bez powodu, tak dla draki - zniszczyc nasz "way of life". > > > Only two recent American Presidents had the courage needed for anti- > > appeasement: Reagan and Bush. His American critics may quibble over the > > details, but we Europeans know the truth. We saw it first hand: Ronald Re > agan > > ended the Cold War, freeing half of the German people from nearly 50 year > s of > > terror and virtual slavery. And Bush, supported only by the Social Democr > at > > Blair, acting on moral conviction, recognized the danger in the Islamic W > ar > > against democracy. His place in history will have to be evaluated after a > > > number of years have passed. > > Broder bredzi. > Reagan byl odrazajacym politykiem, ktory nie wahal sie > napasc na Grenade, aby wygrac wybory. Broder przypisuje > Reaganowi owoce pracy, ktorej dokonaly tysiace ludzi przed > Reaganem. A Busz jest zbrodniarzem, ktory przed Trybunalem > Norymberskim dostalby kare smierci. Wg Lem´a Bush to > "glupek" i Lem ma tu racje: > "Prezydent Bush ma bowiem tę właściwość, Ŝe jest głupi. - bardzo to glebokie i jakze yntelektualne, kto to jest ten Lam? > Świadczy o tym choćby fakt, Ŝe wystąpił przeciwko teorii ewolucji na rzecz > tzw. > inteligentnego projektu, w którym chodzi o to, Ŝe nie wiadomo, o co chodzi > ." > "KaŜdego dnia kilkadziesiąt osób ginie w Iraku, a ten > głupek mówi, Ŝe jest coraz lepiej." > www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=133 > > In the meantime, Europe sits back with charismatic self-confidence in the > > > multicultural corner, instead of defending liberal society's values and b > eing > > an attractive center of power on the same playing field as the true great > > > powers, America and China. > > Broder bredzi: > Wlasnie, ze UE is "defending liberal society's values and being > an attractive center of power" - power??? what power? gdzie ta Europa lezy? kto tam ostatnio pojechal? pamietaj..."ostatni gasi swiatlo", choc celowo nie "on the same > playing field as the true great powers, America and China". > To zrownanie USA z ChRL mowi samo za siebie. - power of commerce, > > > On the contrary - we Europeans present ourselves, > > in contrast to those arrogant Americans", as the World Champions > > of "tolerance", - przeciez o tym slynnym europejskim tchorzowstwie (w nowomowie "tolerance") ten caly artykul jest, which even (Germany's Interior Minister) Otto Schily > > justifiably criticizes. Why? Because we're so moral? I fear it's > > more because we're so materialistic so devoid of a moral compass. > > Broder bredzi. > Acha, i dlatego Europejczycy raczej rezygnuja z dobrobytu > materialnego i statystycznie pracuja mniej niz Amerykanie, - to bezrobocie tak tam teraz nazywaja?? > bo bardziej im zalezy na czasie, ktory chca spedzac z > rodzina? - jaka rodzina? w EU nie ma dzieci ani rodzin, same zgrzybiale staruchy sciskajace wladze i stolki, byles kiedy w Brukseli? dom starcow, > A Amerykanie cenia sobie wyzej dodatkowe dolary. - bo zarabianie, budowanie, rozwoj, ambicja jest wyznacznikiem ludzkiej moralnosci - a nie wzajemne mordowanie sie (ponad 100 mln trupow w samym XXw), czy u arabow, > > > For his policies, Bush risks the fall of the dollar, huge > > amounts of additional national debt, and a massive and > > persistent burden on the American economy - > > because unlike almost all of Europe, Bush realizes what > > is at stake - literally everything. > > Broder bredzi. > Bush napadl na Irak, bo min. Hussein przeszedl > z dolara na Euro. - pewnie cie zdziwi, ale ludzie wymyslili cos takiego smiesznego jak rynek walutowy, kazdego dnia $ 1 TRILION zmienia rece, dolary jak i euro sa walutami wymienialnymi, kupze sobie wreszcie jakas ksiazke o ekonomii, polecam "Economy 101" albo "Economy for Idiots" - bardzo dobre wprowadzenia do tematu, Bush broni opodatkowania swiata > dolarem i katastrofalnego modelu gospodarczego > USA, ktory wyzyskuje Amerykanow: - jak wyzyskuje amerykanow, to wg ciebie powinno byc dobrze, strata amerykanow = zysk reszty swiata, > <a href="www Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm Re: A gdzie te amerykańskie "niepowodzenia" w Ira 20.03.06, 23:39 piotr.kraczkowski napisał: > kapitalizm napisał: > > > A few days ago Henry Broder wrote in Welt am Sonntag, "Europe@- your fami > ly > > name is appeasement." It's a phrase you can't get out of your head becaus > e > > it's so terribly true. > > Broder bredzi: > Historia Europy to nie historia "appeasement", jak > wmawia syjonista Broder, lecz agresji, ciaglych wojen, > przemocy i mordow. - a one sie biora z tego tchorzostwa, zamiast ukrocic rozrabiake Hitlera w '33 to woleli go oblaskawiac, to samo wiele, wiele razy pozniej i wczesniej, z Napoleonem, Stalinem, Bierutem, Milosevicem itp > > > Appeasement cost millions of Jews and non-Jews their > > lives as England and France, allies at the time, negotiated and hesitated > too > > long before they noticed that Hitler had to be fought, not bound to tooth > less > > agreements. > > Broeder bredzi: > Europa to byly takze Niemcy Hitlera, > a tych o "appeasement" nikt nie podejrzewa. - ich nikt nie podejrzewa???? tak samo jak nie chcieli bronic wartosci zachodu w 1933 (przed hitlerowskim faszyzmem), tak samo w 2003 (przed islamskim faszyzmem), Niemcy sie nic nie zmienili, > Rownie dobrze mozna wiec powiedziec, ze > Europa nie tolerowala "appeasement" i podac > za przyklad Trzecia Rzesze. > "Appeasement" jest takim samym instrumentem > politycznym jak kazdy inny - i jak kazdy inny > moze byc w okreslonej sytuacji blednie uzyty. - tchorzostwo jest tchorzostwem - obojetnie jak ten smrod nazwiesz, > > > Appeasement legitimized and stabilized Communism in the Soviet > > Union, then East Germany, then all the rest of Eastern Europe where for > > decades, inhuman suppressive, murderous governments were glorified as the > > > ideologically correct alternative to all other possibilities. > > Broder bredzi: > Europa Zachodnia chciala zrobic z ZSRR krotki > prozes i wypowiedziec mu wojne, - kiedy? ale dala sie > USA odciagnac od tego zamiaru, bo USA stawialy > na "appeasement" wobec ZSRR, na wspolne loty > kosmiczne z kosmonautami "imperium zla" itp. itd. - Reagan i appeasement? > > Jak przystalo na zrecznego manipulatora stawia > tu Broeder na to, ze czytelnik bedzie tak glupi, > i po przeczytaniu oskarzenia o "appeasement" > wobec Anglii i Francji, atomatycznie i bezmyslnie > przyjmie, ze takze wobec ZSRR "appeasement" stosowali > Europejczycy, a nie USA - dlatego zreczne sformulowanie: > "Appeasement legitimized and stabilized Communism". > Broder nie pisze czyj "appeasement", bo by mu to psulo > propagandowa koncepcje, ale stawia na to, ze wiekszosc > odczyta automatycznie: > "Appeasement of Europeans legitimized and stabilized Communism". - przeciez te wiece komunistow zalewaly cala Europe, w solidarnosci z ZSRR, w USA komunizm byl zawsze tepiony, mysmy mieli szczescie miec McCarthy'ego - a wy co pajaca de Gaulle'a? > > Appeasement crippled Europe when genocide ran rampant in > > Kosovo, and even though we had absolute proof of ongoing > > mass-murder, we Europeans debated and debated and > > debated, and were still debating when finally the Americans > > had to come from halfway around the world, into Europe yet > > again, and do our work for us. > > Broder bredzi: > "yet again, and do our work for us" - Hitler wypowiedzial > wojne USA, budowal bombe atomowa i rakiety zdolne zaniesc ja > do USA. A Broder wmawia, ze USA nie ratowaly siebie, lecz > bezinteresownie taowaly Europe. Dodajmy, ze rzad USA przygladal > sie uprzednio bezczynnie, gdy Amerykanie umozliwiali Hitlerowi > jego wojny masowa pomoca finansowa, gospodarcza i w formie > dostaw broni. "The Holocaust would have occurred with or without IBM Odpowiedz Link Zgłoś
arahat1 zadluzenie kraju rosnie automatycznie do chorego 17.03.06, 08:42 stanu psychicznego buszmena.... Odpowiedz Link Zgłoś
plus_minus_zero Chinom to oni moga naskoczyc !... 17.03.06, 15:03 Wiekszosc praktycznie podstawowych produktow techniki, elektroniki, tekstylii itd, pochodzi z Chin. Z chciwosci za zyskiem, wykorzystojac ( pod sztandarem szerzenia demokracji ) roznice wartosci pieniadza przeniesli tam wiekszosc podstawowych biznesow gnojac przy okazji wlasna wytworczosc. Wspaniala amerykanska demokracja i polityka praktycznie siedzi w chinskiej kieszeni! Odpowiedz Link Zgłoś
18261826www Witomir czyli szpicel bolszewikow na forum GW 17.03.06, 15:18 Uprawiasz szpiclu wroga propagande wobec nas i naszych przyjaciol. USA jest naszym sojusznikiem i przyjacielem,dlatego wy od ktorych caly swiat odwrocil sie plecami bedziecie szkodzic innym i zazdroscic. Odpowiedz Link Zgłoś
witomir puknij się patelnią po główce dobrze ci zrobi 17.03.06, 17:14 USA wydają więcej na zbrojenia niż wszystkie pozostałe kraje razem wzięte do kupy w samej tylko Europie przetrzymują 400 głowic z ładunkiem jądrowym, mają na całym świecie 66 militarno- operacyjnych baz gdzie przetrzymują tyle broni masowego rażenia że mogliby całą kule ziemską posłać do diabla a ty naiwniaku mówisz tutaj o ameryce jako sojuszniku Polski hahaha Irak też kiedyś był sojusznikiem jak byl potrzebny (do konfrontacji z Iranem) haha nie ośmieszaj sie z tym KGB wymyśl coś lepszego ! Odpowiedz Link Zgłoś
hatteras Re: puknij sie˛ patelnia˛ po g?ówce dobrze ci zrob 17.03.06, 18:46 witomir napisa?: > USA wydaja˛ wie˛cej na zbrojenia niz˙ wszystkie pozosta?e kraje razem wzie˛te do > kupy w samej tylko Europie przetrzymuja˛ 400 g?owic z ?adunkiem ja˛drowym, maja˛ n > a > ca?ym s´wiecie 66 militarno- operacyjnych baz gdzie przetrzymuja˛ tyle broni > masowego raz˙enia z˙e mogliby ca?a˛ kule ziemska˛ pos?ac´ do diabla a ty naiwniaku > mówisz tutaj o ameryce jako sojuszniku Polski hahaha Irak tez˙ kiedys´ by? > sojusznikiem jak byl potrzebny (do konfrontacji z Iranem) > haha nie os´mieszaj sie z tym KGB wymys´l cos´ lepszego ! ===================================================================== Jaki masz interes aby szkodzic Polsce i jej sojusznikom? Odpowiedz Link Zgłoś
18261826www Re: puknij sie˛ patelnia˛ po g?ówce dobrze ci zro 17.03.06, 19:33 USA pomoglo ZSRR w wojnie z Hitlerem.USA dwukrotnie wyzwolilo Europe zachodnia.USA zlikwidowalo wszystkie bazy w pn czesci kontynentu amerykanskiego jako dowod ,ze nie widza w Rosji wroga.Dzialajac przeciw USA,dzialasz tak samo przeciw Rosji,jesli nie zdajesz sobie sprawy na jakim swiecie zyjesz. Odpowiedz Link Zgłoś
plus_minus_zero Rodzina obecnego prezydenta przenajswietszej 18.03.06, 14:59 demokracji robila swietne interesy z Hitlerem a praktycznie dzieki niemu wyplynela! Pomoc ZSRR nie na wiele sie zdala poniewaz Amerykanie wysylali uzbrojenie w czesciach. Wystarczylo zatopic po drodze pudelko srub albo jakies inne drobiazgi i cale to uzbrojenie mialo wartosc zlomu [co tez Niemcy gorliwie czynili]! Ruszyla sie demokracja wyzwolic Europe dopiero wtedy gdy jasne sie stalo ze czerwona zaraza jest najlepszej drodze do tego. Nie zlikwidowala baz o ktorych piszesz tylko przeniosla blizej potencjalnych wrogow [glownie Rosji] a jednoczesnie dalej od siebie i zagrozenia odwetowym skazeniem! Jezeli uwazasz ze widzenie i okreslanie rzeczywistosci taka jaka jest, jest dzialaniem przeciw komukolwiek no to dzialam przeciwko nim i jestem ich wrogiem! Odpowiedz Link Zgłoś
plus_minus_zero W imie ochrony rozowosci rzeczywistosci 18.03.06, 05:14 nalezy przygotowac stosy dla wszyskich szpicli i agentow uprawiajacych wroga PISuarom i Sro(dkom)mom Masowego Oszolomienia propagande. Aby usprawnic i przyspieszyc proces wykrywania, jako przklad takowej propagandy nalezy wymienic publicznie znana prawde o zaleznosci Amerykanskiej gospodarki od gospodarki Chin! Jako inny mozna wymienic zaleznosc rzadu Amerykanskiego od Izraela albo chociazby dyskusje o zmianie stosunku Amerykanskiej rzadowej propagandy od czasu kiedy Korea Polnocna pozazdroscila i zbudowala ulubiona Amerykanska zabawke edukacyjna z pierwsza litera alfabetu. W/w osoby mozna rowniez rozpoznac po tym ze sie odwracaja plecami do naszych sojusznikow. [ Ja sie do tych sojusznikow plecami nie odwroce! Jedna z oznak takiej przyjazni (jak pokazuje historia) jest czasami noz w plecach! {tez wroga propaganda}] Odpowiedz Link Zgłoś
plus_minus_zero Ooops! Chcialem wlasciwie powiedziec 18.03.06, 06:17 ze sie do tych sojusznikow nie odwroce nie dlatego zeby demonstrowac solidarnosc albo maskowac wrogosc (jest tam jeszcze troche normalnych ludzi, tak jak wszedzie...)tylko dlatego ze wole tych propagandowych przyjaciol miec na oku ... reszta juz sie zgadza Odpowiedz Link Zgłoś
witomir Geopolityka Imperium Mundi 17.03.06, 11:01 Wojna z Irakiem i jego zajęcie są efektem długofalowej polityki i były przygotowywane przez wiele lat. Działo się to w ramach szerszego planu, którego celem jest podporządkowanie Bliskiego Wschodu uznanego za "Wielki Obszar " (Grand Area, niem.Grossraum) o zasadniczym strategicznym znaczeniu dla globalnej władzy USA - koncepcja "Wielkich Obszarów " została wypracowana podczas spotkań planistów i strategów z Departamentu Stanu i Rady Stosunków Zagranicznych w latach 1939-45. USA miały przejąć schedę po imperium brytyjskim oraz wypchnąć Wielką Brytanię i Francję z Bliskiego Wschodu. Ważnym wydarzeniem było spotkanie w lutym 1945 roku na amerykańskim statku wojennym na Kanale Sueskim prezydenta Roosevelta z królem Abd al-Azizem ibn Saudem, założycielem powojennego reżimu w Arabii Saudyjskiej, gdzie obaj politycy ustalili zasady powojennego "sojuszu " i doszli do porozumienia w sprawie uprzywilejowanego dostępu USA do zasobów ropy. Doktryna Eisenhovera sformułowana w 1957 roku mówiła o pomocy, także zbrojnej, państwom regionu zagrożonym przez jakiekolwiek państwo kontrolowane przez "międzynarodowy komunizm ". Z kolei doktryna Nixona zalecała szukanie i popieranie na Bliskim Wschodzie państw - "klientów " i "protegowanych ". Od lat 50. USA były stale obecne na Bliskim Wschodzie, przeprowadzały tajne operacje, stały za zamachami stanu, obsadzały przyjazne rządy jak na przykład dynastię Pahlevi w Iranie. Nowa faza zaczyna się w okresie prezydentury Cartera, kiedy to Zatoka Perska ogłoszona zostaje strefą żywotnych interesów amerykańskich, które mogą być bronione także za pomocą siły zbrojnej. Według doktryny Cartera wojska amerykańskie będą np. bronić władców Arabii Saudyjskiej, gdyby zagrożeni byli przez jakieś siły zewnętrzne. W okresie rządów Cartera rozpoczęto tworzenie Sił Szybkiego Reagowania, właśnie ze względu na ewentualną interwencję w Zatoce Perskiej. Doktryna Reagana rozszerzyła protekcję nad Arabią Saudyjską także na wypadek, gdyby doszło do próby wewnętrznego przewrotu. Za rządów Reagana utworzono tak zwane Central Command (Centcom) czyli dowództwo dla obszaru centralnego obejmującego region Zatoki Perskiej i region od wschodniej Afryki do Afganistanu. W okresie wojny iracko-irańskiej USA oddały do dyspozycji Iraku swój wywiad satelitarny, dostarczały Saddamowi Husajnowi helikoptery, komputery, chemikalia. Amerykańskie krążowniki i lotniskowce pojawiły się w Zatoce Perskiej a wojska amerykańskie używały okresowo baz w Bahrajnie, na wyspie Diego Garcia na Oceanie Indyjskim, w Omanie i Arabii Saudyjskiej. W 1987 roku US Navy stworzyła Joint Task Force Middle East, aby chronić tankowce pływające po Zatoce. Wszystko to oznaczało wzmożenie obecności wojskowej USA w rejonie Zatoki Perskiej, jakie nastąpiło po długoletniej wojnie iracko-irańskiej, która wyczerpała oba kraje, co było w interesie Stanów Zjednoczonych zajmujących pozycję "trzeciego śmiejącego się ", który zaciera ręce obserwując, jak dwa największe i najsilniejsze państwa regionu wzajemnie się wykrwawiają, aby w efekcie dojść do polityczno-wojskowego pata. Należy tu przypomnieć, że USA różnymi sposobami zachęcały Irak do inwazji Iranu m.in. w ten sposób, że przekazały Bagdadowi za pośrednictwem Saudyjczyków dane wywiadowcze, w których zdolności wojskowe Iranu zostały celowo zredukowane. W 1990 roku zdesperowany z powodu trudnej sytuacji swojego państwa, zadłużonego i wyczerpanego prawie dziesięcioletnią wojną z Iranem (Irak miał kilkadziesiąt miliardów dolarów długów, ponad połowę z tego u państw znad Zatoki Perskiej), prezydent Saddam Husajn, nie mogąc uzyskać od innych państw naftowych ani pomocy ekonomicznej ani zgody na podwyżkę cen ropy ani na redukcję długów, najechał Kuwejt, do którego Irak zawsze rościł sobie pretensje terytorialne i który, zdaniem rządu irackiego, wykorzystał wojnę Iraku z Iranem, aby "kraść " iracką ropę (sporne pola naftowe Rumaila). Prezydent Husajn chyba dość naiwnie sądził, że jego dotychczasowy sojusznik Stany Zjednoczone, które niewiele miesięcy wcześniej same dokonały interwencji zbrojnej w małym państwie Panamie, aby zabezpieczyć tam swoje geostrategiczne interesy, pozwolą mu na akcję przeciw małemu państwu Kuwejtowi, szczególnie, że USA powinny, jak uważał, docenić jego zasługi w powstrzymaniu irańskiej rewolucji islamskiej. Prezydent Husajn szczerze wierzył, że za krew jego narodu przelaną w obronie państw nad Zatoką Perską należy mu się wdzięczność i odpuszczenie długów. Gdyby USA stanowczo i wyraźnie sprzeciwiły się irackim planom inwazji Kuwejtu i zagroziły, że będą bronić kuwejckiej monarchii, Saddam Husajn byłby zmuszony z planów tych zrezygnować. Tymczasem Waszyngton wysyłał w kierunku Bagdadu niejasne lub sprzeczne sygnały. Z jednej strony w USA rozpoczęto przygotowania do wojny, z drugiej zaś oficjalnie taką ewentualność wykluczano. W styczniu 1990 roku dyrektor CIA William Webster ostrzegał przed rosnąca zależnością USA od ropy, szczególnie znad Zatoki Perskiej, w lutym tego roku generał Schwarzkopf stwierdził podczas przesłuchań w Senacie, że USA powinny wzmocnić obecność wojskową w regionie i zarysował plany ewentualnej interwencji, która wymaga założenia stałych baz wojskowych, w marcu pojawiają się informacje, że zbuntowani oficerowie irackiej armii chcą obalić Saddama Husajna i oczekują pomocy ze strony USA, w maju Center for Strategic and International Studies sporządziło raport, nad którym prace rozpoczęto dwa lata wcześniej, dotyczący możliwej wojny z Irakiem. Raport krążył w Kongresie i w Pentagonie. W tym samym miesiącu Narodowa Rada Bezpieczeństwa przedłożyła prezydentowi Bushowi dokument, w którym "przyjacielski Irak " zastępowany jest "wrogim Irakiem ". W pierwszej połowie 1990 roku przeprowadzono kilka gier wojennych opartych na założeniu inwazji Iraku na Kuwejt, w tym samym czasie USA nadal sprzedawały do Iraku komputery najnowszych generacji, na dzień przed inwazją Kuwejtu zaaprobowano w Waszyngtonie sprzedaż do Iraku wysokiej klasy urządzeń do przesyłu danych o wartości 695000 dolarów. Zastępca sekretarza stanu ds. Bliskiego Wschodu John Kelly odwiedził w lutym 1990 roku Bagdad i oznajmił prezydentowi Husajnowi, że prezydent Bush chce dobrych stosunków z Irakiem opartych na zaufaniu. Kelly krytykował też głosy "nieprzyjazne Irakowi ". Kelly występując 26 kwietnia w Kongresie oświadczył, że polityka rządu prezydenta Busha wobec Iraku pozostaje niezmienna i pochwalił prezydenta Husajna za jego plany nowej konstytucji i rozszerzenia "demokracji uczestniczącej ". Ale w tym samym czasie sekretarz stanu James Baker kazał opracować plan sankcji gospodarczych wobec Iraku. W kwietniu, kiedy prezydent Husajn wystąpił z groźbami pod adresem Kuwejtu, do Bagdadu przybyła delegacja republikańskich senatorów z liderem mniejszości republikańskiej w Senacie Robertem Dole`m, który zapewnił prezydenta Husajna, że nie będzie żadnych sankcji gospodarczych wobec Iraku, gdyż prezydent Bush jest im przeciwny. 19 lipca sekretarz obrony Richard Cheney powiedział prasie, że USA będą bronić Kuwejtu, jeśli zostanie zaatakowany. Ale zaraz potem jego rzecznik prasowy Pete Williams osłabił wymowę tej wypowiedzi, zaś Biały Dom przekazał sekretarzowi obrony, że oświadczenia w tej kwestii należą do niego i do Departamentu Stanu. 24 lipca 1990 roku Irak przesunął dwie dywizje nad granicę z Kuwejtem. Następnego dnia ambasador USA w Iraku April Glaspie w znanej rozmowie z prezydentem Husajnem poinformowała go, że Waszyngton nie ma opinii w sprawie arabsko-arabskich konfliktów takich jak konflikt graniczny Iraku i Kuwejtu. Pani ambasador dodała, że takie są wytyczne sekretarza stanu Jamesa Bakera. April Glaspie powiedziała prezydentowi Husajnowi, że prezydent Bush nie tylko życzy sobie lepszych i ściślejszych stosunków z Irakiem, ale pragnie, żeby Irak wniósł wkład w pokój i dobrobyt na Bliskim Wschodzie. Pytana później w Kongresie, czy powiedziała prezyde Odpowiedz Link Zgłoś
witomir Re: Geopolityka Imperium Mundi 17.03.06, 11:03 prezydentowi Husajnowi, że jeśli wkroczy do Kuwejtu, to USA będą walczyć, pani ambasador odrzekła: "Nie, nie powiedziałam tego ". 27 lipca CIA poinformowała senacką komisję ds. wywiadu, że wszystko wskazuje na to, iż Irak dokona inwazji Kuwejtu 2 sierpnia. 31 lipca John Kelly oświadczył w Kongresie, że USA nie mają traktatu obronnego z państwami nad Zatoką Perską i że w przypadku inwazji Iraku na Kuwejt USA nie muszą podejmował działań wojskowych. Saddam Husajn uznał ostatecznie, że USA wysyłają mu wprawdzie niewyraźne, ale jednak "zielone światło " dla działań wobec Kuwejtu, i w rezultacie wpadł jak dziecko w zastawioną przez Waszyngton pułapkę. Nie ulega dziś wątpliwości, że nieustępliwość Kuwejtu wobec wszelkich żądań Iraku a nawet jego pewna "gospodarcza agresywność " polegająca na zwiększeniu wydobycia ropy, co godziło w zadłużony i wyczerpany wojną Irak, którego połowa PKB i większość dochodów rządu pochodziła z wydobycia i sprzedaży ropy, miała swoje źródło w poparciu i zachęcie, jakie tamtejsze rody feudalne otrzymały z Waszyngtonu. Król Jordanii Husajn stwierdził potem, że Kuwejt i "zachodnie wywiady " (czyt. amerykański i brytyjski) prowadziły za kulisami kampanię ekonomiczną wymierzoną w interesy Iraku, która, dodajmy, była wykalkulowaną prowokacją. Kiedy wojska irackie zajęły Kuwejt, Stany Zjednoczone, ku sporemu zaskoczeniu prezydenta Husajna, wystąpiły bardzo stanowczo w obronie suwerenności monarchii kuwejckiej. Zapewne dopiero wówczas, Saddam Husajn, który był zręcznym taktykiem, ale marnym strategiem, zrozumiał, że dał się przechytrzyć znakomitym strategom z Waszyngtonu. Pomiędzy 2 sierpnia 1990 roku a 17 stycznia 1991 roku, kiedy Amerykanie rozpoczęli bombardowania, prezydent Husajn w obliczu trudnej sytuacji politycznej, w jakiej się znalazł, sześciokrotnie dawał wyraźnie do zrozumienia, że chce wynegocjować wycofanie się wojsk irackich z Kuwejtu. Waszyngton storpedował wszelkie próby wynegocjowania pokoju i wycofania się wojsk irackich z Kuwejtu i odrzucił wszystkie propozycje pokojowego rozwiązania konfliktu składane zarówno przez władze irackie jak i przez inne kraje. 7 sierpnia wojska amerykańskie przybyły do Arabii Saudyjskiej, aby "jej bronić ". Ponieważ Arabia Saudyjska nie czuła się zagrożona przez Irak, Pentagon, aby ją przekonać o zagrożeniu, powołał się na zdjęcia satelitarne pokazujące oddziały irackie zgrupowane na granicy saudyjskiej i gotowe do inwazji. Była to, jak się potem okazało, zręczna mistyfikacja. Operacja "Pustynna Burza " zakończyła się wyparciem wojsk irackich z Kuwejtu i ich całkowitym rozgromieniem oraz restauracją suwerennej monarchii kuwejckiej. Amerykańskie wojska lądowe pojawiły się w Zatoce Perskiej i tam już pozostały. USA dokonały pierwszego bezpośredniego uderzenia na Bliskim Wschodzie, zbliżyły się militarnie do strategicznego terytorium od strony Oceanu Indyjskiego i ustanowiły przyczółki i bazy w Kuwejcie, Arabii Saudyjskiej, Katarze, Bahrajnie, tworząc zaplecze dla ewentualnej późniejszej akcji wojskowej przeciw Irakowi. W regionie pojawiły się oddziały wojskowe, ekipy budowlane, siły pomocnicze, wzrosła sprzedaż broni amerykańskiej do Arabii Saudyjskiej, broń za 16 mld dolarów poszła do Kuwejtu, Bahrajnu, Kataru i innych emiratów, odbywały się wspólne ćwiczenia, wizyty okrętów i szwadronów lotniczych. W 1996 roku w Katarze zbudowano 4,5 kilometrowy pas startowy, najdłuższy w rejonie Zatoki Perskiej, aby mogły tam lądować i startować wielkie amerykańskie transportowce. Lata 1992-2002 to spokojne, systematyczne i konsekwentne przygotowywanie gruntu pod bezpośrednie wejście do Iraku osłabianego gospodarczo przez jedne z najbardziej surowych i restrykcyjnych sankcji w historii wojen gospodarczych, sankcji, których przestrzegania pilnują USA i Wlk. Brytania. Mają one, jak oświadczył prezydent Clinton w 1997 roku trwać tak długo, jak długo przy władzy trwać będzie Saddam Husajn. Ustanowiona zostaje strefa zdemilitaryzowana pomiędzy Irakiem i Kuwejtem, Irak traci suwerenność nad swoją przestrzenią powietrzną (ustanowienie tzw. "no fly zones "), jego północne i południowe obszary są kontrolowane przez Amerykanów, z baz w Zatoce Perskiej co jakiś czas wyprowadzane są ataki lotnicze i rakietowe na terytorium Iraku - największe we wrześniu 1996 roku ( "Pustynne Uderzenie ") oraz w grudniu 1998 roku ( "Pustynny Lis "), kiedy to przeprowadzono bombardowania w południowym i środkowym Iraku. Metodycznie niszczone są instalacje irackiej obrony przeciwlotniczej, inne cele wojskowe oraz niektóre elementy cywilnej infrastruktury. Amerykańskie i brytyjskie samoloty wojskowe tysiące razy startowały z Kuwejtu przelatując przestrzeń ponad strefą zdemilitaryzowaną - czyli przestrzeń tej strefy. Była to najdłuższa kampania bombardowań od czasu II wojny światowej. "I wojna mezopotamska " w tym sensie się nie zakończyła w 1991 roku, ale była pierwszą fazą operacji, która trwała de facto 12 lat. Wojna 2003 roku była ostatnią fazą tej operacji, przeprowadzaną w chwili, kiedy Irak wyczerpany najpierw wojną z Iranem a potem wojną z USA, został gospodarczo i wojskowo osłabiony, praktycznie rozbrojony i osaczony z południa i z północy. Stał się słabym ogniwem na Bliskim Wschodzie dojrzałym do przerwania przy minimalnych stratach. Inspekcje przeprowadzone przez ONZ były również elementem tej operacji, służąc rozbrojeniu Iraku i rozpoznaniu wywiadowczemu. Uplasowani wśród inspektorów agenci CIA (i zapewne Mossadu) szukali nie broni masowego rażenia ale gromadzili informacje o irackiej broni konwencjonalnej, miejscach kryjówek prezydenta Husajna, rozpoznawali struktury jego osobistego bezpieczeństwa, co było przygotowaniem do "zmiany reżimu ". Cała sprawa była przez cały czas nadzorowana i rozgrywana przez ludzi z Narodowej Rady Bezpieczeństwa USA, a Waszyngton używał inspektorów pod kątem swoich celów politycznych, manipulował inspekcjami, prowokował kryzysy np. poprzez żądania wpuszczenia inspektorów do pałaców prezydenta Husajna i do irackiego ministerstwa obrony, które następnie wykorzystywał do polityczno-propagandowych ataków na rząd Iraku. Trwała też nabierająca z upływem czasu coraz większej intensywności kampania propagandowa portretująca prezydenta Husajna jako personifikację Zła, mająca przygotować psychologicznie tzw. opinię publiczną w USA do bezpośredniej interwencji. Częścią tej akcji propagandowej były też takie inicjatywy polityczne jak wystosowany w styczniu 1998 roku przez grupę neokonserwatystów list do prezydenta Clintona zachęcający go do podjęcia akcji militarnej przeciw Irakowi czy przyjęta w tym samym roku przez Kongres i podpisana przez prezydenta Clintona "ustawa o wyzwoleniu Iraku ". 17 września 2001 roku prezydent Bush podpisał rozkaz przygotowania ataku na Afganistan. Drugi, wówczas utajniony ustęp rozkazu nakazywał strategom wojskowym przygotowanie scenariusza dla wojny z Irakiem. Wiadomo zresztą, że niektórzy ludzie z otoczenia prezydenta Busha domagali się, aby najpierw zaatakować Irak, ale uznano, że trzeba atak lepiej przygotować i wybrano Afganistan jako bardziej "miękką " opcję. To, co działo się pomiędzy wrześniem 2001 roku a marcem 2003 roku wokół Iraku było już tylko polityczno-propagandową grą pozorów. Cele geopolityczne, jakie przyświecały operacji wojskowej w Iraku można zrozumieć tylko wówczas, jeśli widzi się ją zarówno w regionalnym jak i globalnym kontekście. Heinrich von Lohausen opisując geopolityczny podział świata wskazywał na trójdzielność globu ziemskiego: pierwsze pasmo lądowe z północy na południe od Alaski do Ziemi Ognistej to Ameryka (Nowy Świat), drugie pasmo to Euroafryka od Przylądka Północnego do Przylądka Dobrej Nadziei stanowiąca zachodnie skrzydło Starego Świata, trzecie pasmo od Kamczatki poprzez Chiny, Południowo Wschodnią Azję i Indonezję do Tasmanii to Australazja czyli wschodnie skrzydło Starego Świata. Pomiędzy drugim i trzecim pasmem lądowym, ale bliże Odpowiedz Link Zgłoś
witomir Re: Geopolityka Imperium Mundi 17.03.06, 11:05 bliżej drugiego czyli Euroafryki, leży tak zwany Bliski Wschód, łączący oba skrzydła, skierowany na północy ku rosyjsko-syberyjskim masom lądowym, a na południu przylegający do Afryki. Tworzy on środek całego Starego Świata, a w środku tego środka, jako środek środka leży kraina nad Zatoką Perską. Region Zatoki Perskiej, pisał von Lohausen, jest piętą achillesową Starego Świata, miejscem, w którym upadł liść na plecy Zygfryda, i ma to związek nie tylko z ropą. Nigdzie indziej nie wdzierają się oceany tak głęboko w ląd euroafrykańskiego podwójnego kontynentu, Indyjski z Morzem Czerwonym i Zatoką Perską oraz Atlantyk z Morzem Śródziemnym. Pomiędzy nimi, pomiędzy rozciągniętymi brzegami Afryki i Azji tworzy stara kraina Ur na końcu Tygrysu i Eufratu ów środek środka, najczulsze miejsce całego podwójnego kontynentu. Każde z zewnątrz przychodzące uderzenie trafia całość i wywołuje drgania w całym Starym Świecie. I tak właśnie się stało. Mieliśmy do czynienia z mistrzowską partią bilarda - uderzona bila trafia w bilę z napisem "Saddam Husajn ", która rozbija skupisko innych bil wpadających do odpowiednich otworów. Kiedy patrzymy tylko na bilę "Saddam Husajn ", nie ogarniamy całej sytuacji na bilardowym stole. Kiedy patrzymy tylko na partię bilarda, która rozegrała się w 2003 roku nie dostrzegamy, że jest ona fragmentem partii rozgrywanej w przez całą dekadę lat 90. i będącej fragmentem partii rozgrywanej poprzez ostatnie 50 lat, zaś ta z kolei fragmentem partii całego stulecia, bowiem od stu lat USA konsekwentnie realizują swoje cele geopolityczne i strategiczne. Nie oznacza to oczywiście, że jakiś jeden człowiek czy grupa ludzi w Waszyngtonie zaplanowała wszystko szczegółowo na sto lat z góry - idzie o to, że niezależnie od zmieniających się rządów, prezydentów i kongresów, trendów i mód ideologicznych istnieje elementarna ciągłość globalnej geopolityki i geostrategii USA . Stany Zjednoczone po opanowaniu półkuli zachodniej rozpoczęły walkę o panowanie nad Starym Światem od wschodu i od zachodu. Na wschodzie najpierw dokonały "otwarcia " Japonii, potem w 1898 roku zajęły Filipiny a w 1900 roku przyłączyły Hawaje położone ponad 2000 mil na zachód od San Francisco wchodząc tym samym daleko na Pacyfik. Na zachodzie weszły do europejskiej rozgrywki w latach 1914-1918, poparły Ententę i nie dopuściły do tego, aby Niemcy zdominowały Europę. Po raz kolejny weszły do rozgrywki w latach 1941-45 stając po stronie Wielkiej Brytanii i Związku Sowieckiego, z którym zawarły strategiczny sojusz, aby pokonać Niemcy. Uderzyły od zachodu i wschodu uniemożliwiając podział Eurazji pomiędzy Rzeszę Niemiecką i Japonię. Jak to ujął Immanuel Wallerstein, lata 1914-1945 to przede wszystkim wojna 30-letnia pomiędzy USA i Niemcami (lata 1918 1939 nazwał amerykański historyk Walter LaFeber "pierwszą Zimną Wojną "). Peter Gowan na łamach "New Left Review " (lipiec - sierpień 2002) w artykule "Calculus of Power " napisał, że w XX. wieku USA dwukrotnie przeszkodziły w uformowaniu się bloku europejskiego pod kontynentalną hegemonią Niemiec, a w okresie Zimnej Wojny zapobiegły, temu żeby Rosja zdominowała jeden kraniec Eurazji a Chiny drugi. Od momentu swojego wejścia do II wojny światowej, uważa Gowan, USA już w sposób bardzo wyraźny dążą do globalnej hegemonii. Johan Galtung w wywiadzie dla "Die Weltwoche " (2002 nr 39) powołał się na wytyczne z 1944 roku sygnowane JCS570/2, które nazwał strategiczną Biblią Waszyngtonu. Wszystko, co tam zostało napisane, twierdzi Galtung, zostało zrealizowane w ciągu następnych kilkudziesięciu lat. Efektem strategii przyjętej w okresie 2 wojny światowej było opanowanie Europy Zachodniej, zablokowanie Związku Sowieckiego na Morzu Północnym i Śródziemnym a od wschodu podporządkowanie Japonii i zablokowanie Związku Sowieckiego od Pacyfiku. Stany Zjednoczone miały teraz pod swoją kontrolą oba wybrzeża Atlantyku i Pacyfiku, zapanowały nad oceanami, z których uczyniły swoje "wewnętrzne morza ", i zamknęły Związek Sowiecki w masach lądowych Eurazji. W następnych dziesięcioleciach Stany Zjednoczone stosują "strategię anakondy ", która sprowadza się do oplatania Eurazji dwoma ramionami "państw brzegowych ", w których mają swoje bazy - pas zachodni ciągnie się od Grenlandii i Islandii po Pakistan, pas wschodni od Alaski po Filipiny i Płw. Malajski. Każda próba Związku Sowieckiego przedarcia się przez "pas brzegowy " jest powstrzymywana (Korea, Wietnam). Nie należy jednak błędnie sądzić, że w latach 1945- 1980 celem USA było wyłącznie "powstrzymanie " (containment) Związku Sowieckiego, bowiem żadna wielka strategia, a taką realizuje Waszyngton, nie może być pasywna lub defensywna. Musi być aktywna, nie może opierać się na reakcjach ale na akcjach, "atak-obrona-atak - obrona-atak " aż do pokonania wroga. Pod koniec lat 70. rozpoczyna się kolejna faza walki o Eurazję. Jak ujawnił w swoich wspomnieniach From the Shadows były dyrektor CIA Robert Gates amerykańskie służby specjalne zaczęły w 1979 roku wspomagać oddziały mudżaheddinów w Afganistanie. 3 lipca tego roku prezydent Carter podpisał pierwszą dyrektywę o wydatkowaniu 500 mln dolarów na tajną pomoc dla przeciwników prosowieckiego reżimu w Kabulu oraz na tworzenie i popieranie ruchów antysowieckich w Azji Centralnej (tzw. operacja "Cyklon "). Doradca prezydenta Cartera Zbigniew Brzeziński ujawnił po latach w wywiadzie dla "Le Nouvelle Observateur " (15-21 stycznia 1998), że napisał wówczas notę do prezydenta, w której przewidywał, iż, jego zdaniem, pomoc dla antyrządowych sił w Afganistanie skłoni Sowiety do interwencji zbrojnej. Sowieci mieli oczywiście własne kalkulacje, które skłaniały ich do interwencji niezależnie od amerykańskich posunięć, ale akcja Waszyngtonu była świadomym działaniem mającym zwiększyć prawdopodobieństwo inwazji na Afganistan. 24 grudnia 1979 roku Armia Czerwona wkroczyła do Afganistanu. Zbigniew Brzeziński całkiem słusznie uważa, że tajne operacje USA w Afganistanie była znakomitą ideą, gdyż wciągnęły Sowiety w afgańską pułapkę. W dniu, kiedy wojska sowieckie przekroczyły granicę Afganistanu, Brzeziński napisał do prezydenta Cartera: "Mamy teraz okazję dać Związkowi Sowieckiemu jego własną wojnę wietnamską ". Ta wojna, zdaniem Brzezińskiego, walnie przyczyniła się do upadku Związku Sowieckiego. Trwająca przez 10 lat wojna dała też Waszyngtonowi możliwość oddziaływania na środkowoazjatyckie republiki sowieckie. W latach 80. za prezydentury Ronalda Reagana Stany Zjednoczone wzmagają nacisk polityczno-militarny na Związek Sowiecki realizując w sposób "pokojowy " swój własny "plan Barbarossa ". Wojna na zbrojenia zakończyła się zniszczeniem pozycji Związku Sowieckiego jako światowego mocarstwa. Przyspieszone za prezydentury Reagana zbrojenia przewyższały we wzajemnych relacjach siły skutki niszczącej bitwy pod Mińskiem i Kijowem, wprowadzenie broni atomowej średniego zasięgu do Europy było porównywalne z zagrożeniem, jakie powstało po zwycięskich "kotłach " pod Wiaźmą i Briańskiem, początek realizacji programu Inicjatywa Obrony Strategicznej ( "Wojen Gwiezdnych ") był wstępem do bitwy pod Moskwą, bitwy, której Sowieci w przeciwieństwie do tej sprzed ponad 40 lat nie byli w stanie wygrać. Operacja "Barbarossa " zakończyła się całkowitym zwycięstwem, Układ Warszawski został rozwiązany, Związek Sowiecki zaczął się rozpadać, Stany Zjednoczone stanęły przed szansą zrealizowania swojego celu: zbudowania imperium światowego. Natychmiast, kiedy Związek Sowiecki zaczął się rozpadać, USA rozpoczęły geopolityczną ofensywę na wszystkich frontach (lata 90. to pierwsza faza przygotowania i przeprowadzania historycznie nowego globalnego porządku). Ledwo upadł mur w Berlinie, dokonały interwencji w Panamie, która oprócz utrzymania kontroli nad Kanałem Panamskim i wysłania sygnału do innych krajów Ameryki Środkowej i Południowej, że na kontynencie nic się nie zmienia, miała ważny wymiar ideologiczno Odpowiedz Link Zgłoś
witomir Re: Geopolityka Imperium Mundi 17.03.06, 11:07 ideologiczno- propagandowy: była pierwszą po wojnie interwencją, której nie uzasadniano zagrożeniem ze strony komunizmu i Związku Sowieckiego, lecz koniecznością "zmiany reżimu ". Po wygraniu z ZSRR na froncie europejskim, następuje uderzenie od południa na Irak, które, jak pisaliśmy wcześniej, jest bezpośrednim wkroczeniem do środka "Wielkiego Obszaru " o wielkim znaczeniu geostrategicznym, dobijającym ciosem w Związek Sowiecki i sygnałem ostrzegawczym dla jednoczącej się Europy. W następnych latach trwa ofensywa w Europie i w Azji Środkowej. Za prezydentury Clintona realizowany jest program "Partnerstwo dla Pokoju ", który w Europie przynosi w efekcie przesunięcie NATO na wschód. Krótko po przyjęciu do NATO Polski, Czech i Węgier następuje w 1999 roku uderzenie na Bałkanach, reorganizacja tego regionu i "zmiana reżimu " w Serbii, która jest ważnym obszarem całej przestrzeni naddunajskiej: Belgrad to brama do Bałkanów i miejsce, z którego panuje się nad szlakami komunikacyjnymi do Salonik i Stambułu, Serbia leży na geopolitycznej osi łączącej strategicznie Europę Zachodnią z Turcją. Bałkany to tarcza obrotowa pomiędzy Europą Środkową, Morzem Śródziemnym i Bliskim Wschodem. Celem akcji USA na Bałkanach było osłabienie integracji europejskiej i zablokowanie wpływów Unii Europejskiej w Europie południowo-wschodniej, wypchnięcie Rosji z Bałkanów, przesunięcie NATO w kierunku południowo-wschodnim ku Bliskiemu Wschodowi, ku Izraelowi, ku Irakowi. Rosja odcięta już praktycznie od Bałtyku (poza enklawą kaliningradzką), miała zostać odcięta od szlaków Morza Czarnego. Akcja przeciw Serbii zgodna była z logiką geopolitycznych zmian w Europie po 1989 roku. Wcześniej układ geopolityczny stworzony przez USA po 1945 roku opierał się w przestrzeni lądowej na Niemczech, w przestrzeni morskiej na Norwegii, która blokowała Związkowi Sowieckiemu wyjście na Morze Północne, i skąd blisko było do portu w Murmańsku, na Danii, która blokowała wyjście przez Bałtyk na Morze Północne, na Grecji i Turcji, która tworzyły pierwszą blokadę przy wyjściu z Morza Czarnego na Morze Śródziemne i na Włoszech i Gibraltarze, które zamykały wyjście na Atlantyk. Po upadku Układu Warszawskiego a potem po rozszerzeniu NATO na wschód Stany Zjednoczone odbiły z rąk Rosji Sowieckiej Wrota do Serca Lądu, ale pozostawała Jugosławia, w której Rosja miała nadal wpływy. Dlatego Jugosławia była systematycznie rozbijana od wewnątrz przez kilka lat a w 1999 roku USA zadały ostateczny cios, atakując resztkę Jugosławii z Serbią. Jugosławia przestała istnieć, Rosja została wypchnięta z tamtego regionu, zbałkanizowany obszar dostał się pod kontrolę amerykańską. USA zyskują dostęp do lotnisk, baz i poligonów Bośni, Kosowie, Macedonii. W Rumunii do ich dyspozycji jest baza lotnicza, poligon w Babadag i wojskowy port Mangalia na Morzu Czarnym, w Bułgarii dwa lotniska wojskowe i dwa poligony. Po opanowaniu Bałkanów USA mają pod swoją kontrolą Wrota do Serca Lądu - czyli pas od Przylądka Północnego po Turcję. "Anakonda " wzmacnia uścisk od zachodu i od południa, gdzie od połowy lat 90. w ramach "Partnerstwa dla Pokoju " umacnia się polityczna a w pewnym stopniu i wojskowa obecność USA na Zakaukaziu, w rejonie Morza Kaspijskiego i w Azji Środkowej, czyli na terytoriach do tej pory niedostępnych dla USA. Wysłannicy USA nawiązują kontakty wojskowe z postsowieckimi republikami w tamtym regionie, podpisywane są kontrakty na dostawy sprzętu wojskowego i broni. Od 1996 roku Zielone Berety odbywają ćwiczenia w graniczącym od północy z Afganistanem Uzbekistanie, kilkudziesięciu uzbeckich oficerów przebywało od 1995 roku na szkoleniu w USA i studiowało na amerykańskich uczelniach wojskowych, w Taszkiencie działają firmy i instytucje związane z amerykańskimi służbami specjalnymi. W 1998 roku odbyły się ćwiczenia, w ramach których 500 żołnierzy 82 Airborne Division po 23 godzinach lotu z Fortu Bragg zrzuconych zostało na terytorium Kazachstanu. Powołano do życia Środkowoazjatycki Batalion Utrzymania Pokoju, Rangersi szkolili siły specjalne Kirgistanu. W 1999 roku Kongres przyjął ustawę o Strategii Jedwabnego Szlaku, aby "wspierać gospodarczą i polityczną niezależność państw Południowego Kaukazu i Azji Środkowej ". Różne formy kooperacji wojskowo-politycznej zostały nawiązane z Gruzją, Armenią i Azerbejdżanem. W Gruzji na przykład przebywa 150 instruktorów wojskowych szkolących "siły szybkiego reagowania " które mają bronić strategicznych miejsc w Gruzji, szczególnie rurociągów. USA tworzą zasuwę ryglującą Rosję na południowej flance, chcą kontrolować ważne szlaki transportowe. Rosja, napisał na łamach tygodnika "Der Spiegel " (5.VII.1999) Christian Neff, ma zostać zamknięta za kordonem i zdegradowana do roli papierowego tygrysa. Wejście USA do Azji Środkowej można traktować jako wstępną fazę do ataku na Afganistan, ataku będącego przemyślaną, wykalkulowaną, starannie zaplanowaną akcją. W wydaniu z 12 sierpnia 2002 roku Michael Elliot opublikował na łamach "Time Magazine " artykuł zatytułowany "Oni mieli plan ", w którym napisał, że w styczniu 2001 roku doradca prezydenta Clintona ds. bezpieczeństwa narodowego Sandy Berger zorganizował w Białym Domu serię briefingów, w których brała udział jego republikańska następczyni Condoleezza Rice i jej zastępca Stephen Hadley. Stojący na czele międzyagencyjnej Counter-Terrorism Group Richard Clarke, doświadczony biurokrata, który urzędował w okresie Busha seniora a potem za prezydentury Clintona, opracował strategiczny dokument, który zaprezentował Bergerowi i innym "przełożonym " od spraw bezpieczeństwa narodowego w grudniu 2000 roku. Berger postanowił przekazać tę sprawę swoim następcom z Partii Republikańskiej. Na wspomnianych wyżej briefingach Clarke przedstawił założenia swojego planu zwalczania terrorystycznej organizacji nazywanej Bazą - plan przewidywał m.in. zintensyfikowanie tajnych operacji w Afganistanie, wzmożenie pomocy dla Sojuszu Północnego, a ostatecznie akcje sił specjalnych i ataki z powietrza. Wiadomo, że CIA pierwsze kontakty z dowódcami klanów zwalczających talibów nawiązała w 1999 roku, aby w dwa lata później mogły one stać się częścią sił wojskowych zajmujących Afganistan. Od wiosny 2001 roku w Afganistanie działały tajne paramilitarne jednostki CIA z tzw. Special Activities Divison oraz tajne wojskowe jednostki wchodzące w skład niezależnego aparatu wywiadowczego Intelligence Support Activity (ISA) działające pod kryptonimem Gray Fox. W lipcu 2001 roku trzej byli urzędnicy Tom Simmons (b.ambasador USA w Pakistanie), Karl Inderfurth (były zastępca sekretarza stanu ds. Azji Południowej i Lee Coldren były ekspert Departamentu Stanu ds. Azji Południowej spotkali się w Berlinie z przedstawicielami pakistańskiego i rosyjskiego wywiadu i poinformowali ich o tym, że USA planują militarne uderzenia przeciw Afganistanowi na październik. Tak się złożyło, że w dniach od 1 do 10 września w ramach zaplanowanych wcześniej ćwiczeń pod kryptonimem "Swift Sword " brytyjskie okręty wojenne popłynęły w kierunku Omanu w Zatoce Perskiej, gdzie 23 000 żołnierzy brytyjskich odbywało manewry. W tym samym czasie grupa amerykańskich krążowników przybyła do bazy floty wojennej w Zatoce Arabskiej, tuż przy pakistańskiej granicy, równocześnie 17 000 żołnierzy amerykańskich przybyło do Egiptu, aby wziąć udział w zaplanowanych wcześniej ćwiczeniach pod kryptonimem "Bright Star ". W październiku 2001 roku wprowadzony zostaje w życie plan Richarda Clarke`a. Po kampanii bombardowań lotniczych wojska amerykańskie zajmują Kabul i następuje "zmiana reżimu ". Akcja w Afganistanie to militarne uderzenie w centrum eurazjatyckich mas lądowych, kolejny krok na drodze ku penetracji i opanowaniu "Serca Lądu " (Heartland) i kolejna okazja, żeby umocnić swoją obecność wojskową w dawnych republikach sowieckich w Azji Środkowej - uścisk "anakondy " zacieśnia się. Południe dawnego Związku Sowieckiego c Odpowiedz Link Zgłoś
witomir Re: Geopolityka Imperium Mundi 17.03.06, 11:12 Południe dawnego Związku Sowieckiego czyli 5 niepodległych "stanów " (Tadżykistan, Kirgistan, Kazachstan, Uzbekistan, Turkmenistan) skłóconych ze sobą w najrozmaitszych kwestiach (zasoby, woda, energia elektryczna), mozaika narodów, plemion, klanów, grup etniczno-religijnych jest kluczowym obszarem dla opanowania Eurazji. USA, jak pisaliśmy wyżej były tam obecne już od połowy lat 90., co ułatwiło akcje w Afganistanie, który na północy graniczy z Turkmenistanem, Uzbekistanem i Tadżykistanem. W czasie i po kampanii afgańskiej USA zaczęły rozbudowywać swoją infrastrukturę wojskową w tamtym regionie. W Afganistanie Amerykanie mają pod swoją kontrolą pięć lotnisk, dostęp tego kraju do morza czyni go "korytarzem " prowadzącym do zamkniętych wewnątrz kontynentu "stanów " Azji Środkowej, z którego można korzystać bez konieczności negocjowania prawa przelotu. Do Kirgistanu przybyło 3000 żołnierzy, uzupełniając 1500 już będących w Uzbekistanie. Zawarto porozumienia w sprawie użycia tadżyckich i kazachskich lotnisk dla operacji wojskowych, Turkmenistan zgodził się na przelot samolotów wojskowych. Uzbekistan udostępnił swoją bazy lotniczą Hanabad w zamian za pomoc w 2002 roku dolarów wysokości 160 mln dolarów (Chińczycy zaoferowali Uzbekistanowi 600 mln dolarów pomocy gospodarczej, w ten sposób Uzbekistan bierze pieniądze zarówno do USA jak i Chin, co jest zgodne z taktyką pięciu "stanów ", które lawirują, grając na dwie strony). Przy porcie lotniczym Manas niedaleko stolicy Kirgistanu Biszkeku Amerykanie budują bazę lotniczą, gdzie będą mieli swoją administrację i magazyny amunicji. Baza Manas nadaje się zarówno do lotów wojskowych jak i innych, mogą tam lądować samoloty transportowe. Nowe bazy lotnicze powstaną w Tadżykistanie, Uzbekistanie i Kazachstanie. W marcu 2002 roku dożywotni prezydent Uzbekistanu Islam Karimow spotkał się z prezydentem Bushem w Białym Domu. Obaj mężowie stanu podpisali dokument nazwany "Deklaracją o strategicznym partnerstwie i zasadach współpracy ". Uzbekistan traktowany jest przez USA jako strategiczna oś regionu (dokładnie tak jak zalecał to Zbigniew Brzeziński w Wielkiej szachownicy). USA mają do dyspozycji bazy w Afganistanie (Baghram i Kandahar), które można wykorzystać do ewentualnych interwencji w głębi kontynentu, szczególnie w rejonie Morza Kaspijskiego i w ogóle w świecie islamu, a oprócz tego bazy Hanabad w Uzbekistanie oraz Manas w Kirgistanie. Waszyngton szuka też dostępu do dwóch baz wojskowych na południu Kazachstanu. USA planują również budowę nowej bazy lotniczej w Tadżykistanie. Wszystko to służy uzyskaniu przewagi powietrznej na całym tym obszarze i stworzeniu infrastruktury niezbędnej przy ewentualnym przerzucie wojsk w tamten rejon. W Azji Środkowej powstały "Bałkany ", łatwe do penetracji polityczno-wojskowej, skąd USA chcą całkowicie wypchnąć Rosję. Po akcji w Afganistanie i umocnieniu się na "miękkim podbrzuszu " Rosji czyli w postsowieckich republikach środkowoazjatyckich Stany Zjednoczone w 2003 roku wyprowadzają kolejny atak od południa, dokonują "zmiany reżimu " w Bagdadzie i przejmują Irak pod swoją kontrolę. Jeśli nastąpi "zmiana reżimu " w Teheranie, to ramię "anakondy " zaciśnie się od Przylądka Północnego po Afganistan. Opanowanie Iraku ma być pierwszym krokiem do "przemodelowania politycznego " całego Bliskiego Wschodu, które w najbardziej ambitnych projektach idzie aż do narysowania na nowo mapy całego regionu zgodnie z tezą jednego z przedstawicieli irackiej emigracji, że pojawiła się "historyczna okazja, taka sama jak przy upadku Imperium Otomańskiego ". Irak to trampolina dla przebudowy całego regionu, geopolityczna dźwignia do wyważenie pod hasłami "demokratyzacji " panującego tam układu polityczno-ideologicznego, baza logistyczna dla interwencji, działań wywiadowczych, dywersyjnych itp. w sąsiednich państwach - w Iranie, Arabii Saudyjskiej, Syrii. Neokonserwatywny publicysta Charles Krauthammer napisał, że należy "zerwać diabelski pakt, jaki Ameryka zawarła ze światem arabskim kilka dziesięcioleci temu: wy dostarczacie nam ropę, a my nie wtrącamy się w wasze sprawy wewnętrzne ". Wynika stąd, że jeśli pakt zostanie zerwany, a USA same będą kontrolować arabską ropę, to nic nie stanie na przeszkodzie "wtrącaniu się w sprawy wewnętrzne ", "demokratyzacji ", "zmianom reżimu " etc. Jak pisaliśmy wyżej po zakończeniu II wojny światowej Departament Stanu i Rada Stosunków Zagranicznych rozwinęły koncepcję "Grand Area Planning ". Bliski Wschód był traktowany jako "Wielki Obszar " - czyli obszar "konieczny ze względów strategicznych dla kontrolo wania świata ". Irak jest kluczem otwierającym bliskowschodni "Wielki Obszar " na polityczno-wojskową penetrację USA. "Droga na cały Bliski Wschód prowadzi przez Bagdad " stwierdził jeden z przedstawicieli amerykańskich sfer rządowych w sierpniu 2002 roku. Tą drogą przez Bagdad ruszyły pancerne kolumny. Opanowanie Iraku daje możliwość oddziaływania na dwa poza Irakiem najważniejsze państwa regionu - Arabię Saudyjską i Iran. Arabia Saudyjska - wieloletni sojusznik USA, państwo, którego aparat bezpieczeństwa wewnętrznego był szkolony przez amerykańskich doradców, które przez dziesięciolecia dokonywało w USA wielkich zakupów broni i wyposażenia wojskowego - ma być politycznie jeszcze bardziej uległa, osłabiona poprzez rozbicie OPEC-u, którego była liderem, pozbawiona wpływu na sprawy regionu. Dzięki zajęciu Iraku USA zyskują swobodę manewru wobec Arabii Saudyjskiej, unikają konieczności traktowania jej jako strategicznego partnera, mogą poddawać ją zwiększonej politycznej presji, a przede wszystkim być blisko saudyjskiej ropy, tak aby w razie konieczności obalić rządzącą dynastię ( "zmiana reżimu ") pod pretekstem, że "wspiera terrorystów " i albo osadzić na tronie dynastię Haszemidzką, która obecnie rządzi w Jordanii albo stworzyć rządy wojskowe lub w ostateczności dokonać podziału kraju łącznie z wykrojeniem "samodzielnego " emiratu na obszarze, gdzie znajdują się główne pola naftowe, co dałoby kontrolę nad największymi zasobami ropy naftowej na świecie. Stany Zjednoczone przygotowują się też na wypadek, gdyby w Arabii Saudyjskiej zaszła niezaplanowana przez nie "zmiana reżimu " tzn.wybuchłaby "rewolucja islamska ". Wtedy wojska amerykańskie musiałyby przejąć bezpośrednią kontrolę nad saudyjskimi polami naftowymi (na marginesie dodajmy, że rząd USA może w ramach "wojny z terroryzmem " zamrozić ulokowane w bankach amerykańskich zagraniczne kapitały, co Arabii Saudyjskiej nakazuje szczególną ostrożność) Obecność wojskowa USA w Azji Środkowej, w Afganistanie i w Iraku domyka okrążenie Iranu. Iran nominowany na członka "osi zła " jest teraz otoczony przez bazy amerykańskie: od północy z Azji Środkowej, od zachodu z Turcji i Iraku, od południa z Kuwejtu, Arabii Saudyjskiej, Kataru i Omanu, od wschodu z Pakistanu i Afganistanu. Propagandowo przygotowuje się grunt pod "zmianę reżimu " w Teheranie oskarżając Iran o posiadanie broni masowego rażenia i eksport terroryzmu. USA pragną zmusić Iran do przerwania realizacji programu nuklearnego i rakietowego oraz rozbić "oś " Teheran-Moskwa, której przejawem jest współpraca w dziedzinie wykorzystania energii atomowej. Syrię otoczoną przez Izrael, Irak, Turcję, Jordanię czeka "zmiana reżimu " lub groźba takiej zmiany. Poprzez zajęcie Iraku chcą USA mieć bicz na Arabię Saudyjską, Iran, Syrię, w dalszej kolejności na Egipt i Libię. Ważną okolicznością jest też to, że Irak jak klin dzieli świat islamski na dwie części: część zachodnią (arabską) od Atlantyku do Arabii Saudyjskiej oraz część wschodnią (persko-indyjską) od wyżyny Iranu przez Pakistan i Bangla Desz do Indonezji i Filipin. Stąd akcje USA ma też znaczenie w aspekcie "georeligijnym ". Położenie geograficzne Iraku, który leży w sercu Bliskiego Wschodu, graniczy z sześcioma ważnymi państwami i ma dostęp do morza, czyni z niego obszar o wielkim znaczeniu strategicznym. Odpowiedz Link Zgłoś
witomir Re: Geopolityka Imperium Mundi 17.03.06, 11:13 USA mają tu do dyspozycji cztery bazy - Międzynarodowe Lotnisko w Bagdadzie, port lotniczy Tallil koła Nasirii, lotnisko Bashur w północnym Kurdystanie, małe lotnisko H-1 w zachodniej części kraju. Budowane dwa wielkie ośrodki wywiadowcze na północ od Mosulu i w pod Bagdadem umożliwią kontrolę Iranu i Syrii - urządzenia tych ośrodków sięgną do każdego zakątka tych krajów uzupełniając lub zastępując elektroniczne oczy i uszy umieszczone w płd. Turcji. Zajęcie Iraku jest posunięciem geopolitycznym o wielkiej wadze, którego celem jest zyskanie kontroli politycznej nad jeszcze jednym "wielkim obszarem ", zapobieżenie jakimkolwiek próbom stworzenia "jedności " arabskiej lub muzułmańskiej, uniemożliwienie rozwijania ściślejszych więzi gospodarczo-politycznych państw regionu z Rosją, Chinami i Unią Europejską. Dodajmy na marginesie, że zakładana "demokratyzacja " krajów islamskich i ich "otwarcie " na tzw. wartości i ideały zachodnie oprócz politycznego ma jeszcze jeden istotny, ekonomiczny aspekt, a mianowicie oznacza stworzenie nowych rynków zbytu dla amerykańskiego przemysłu kulturalnego, dla producentów filmowych i telewizyjnych, producentów gier komputerowych, dla branży muzycznej etc. Władztwo ideologiczne przekłada się na wymierne zyski dla amerykańskich korporacji. Jest to ważne z tego względu, że jak napisał Edwin Bendyk "kołem zamachowym rozwoju i siły Ameryki w miejsce samolotów, samochodów, chemikaliów stały się symbole, produkcja i usługi w sferze intelektualnej " ( "Złota klatka Matrixa " "Polityka ", 2003 nr 25). Oczywiste jest, że rozszerzanie amerykańskich zasad politycznych i popularyzacja amerykańskich wartości idzie w parze ze zwiększeniem sprzedaży symboli, z rozwojem produkcji i usług w sferze intelektualnej. Opanowanie Bliskiego Wschodu oznacza geopolityczne osłabienie Chin i Rosji. Chiny jako ewentualny lider Azji Południowo-Wschodniej są uznawane w Waszyngtonie za potencjalne strategiczne zagrożenie dla USA. Coraz większa integracja Chin z gospodarkami Azji Południowo-Wschodniej i regionu Pacyfiku, gdzie powstaje największa strefa wolnego handlu na świecie z ponad dwoma miliardami ludzi, pojawienie się koncepcji powołania Azjatyckiego Funduszu Walutowego i wspólnej waluty, co byłoby ciosem w dolara i w Międzynarodowy Fundusz Walutowy - wszystko to sprawia, że kapitalistyczne Chiny bardziej niż Chiny komunistyczne zagrozić by mogły dominacji USA w Azji Wschodniej. Przywódcy chińscy wielokrotnie wypowiadali się za nawiązaniem mocniejszej współpracy z krajami arabskimi - teraz będzie to utrudnione. USA odcinają Chiny od Bliskiego Wschodu i od swobodnego dostępu do ropy a zarazem blokują ich wpływy w Azji Środkowej. Baza lotnicza Manas w Kirgistanie - państwie graniczącym z Chinami, przystosowana też do stacjonowania wojsk lądowych, znajduje się 200 mil od chińskiej granicy, gdzie leży najdalej na zachód położona chińska prowincja Sinkiang - w ten sposób główne chińskie terytorium, gdzie dokonuje się testów z bronią nuklearną, może zostać błyskawicznie osiągnięte przez amerykańskie samoloty bojowe. Amerykanie szukają dostępu do bazy lotniczej niedaleko Semipałatyńska w Kazachstanie, która w czasach ZSRR była zaprojektowana jako wsparcie dla ewentualnych operacji przeciw Chinom. Wojskowa aktywność Amerykanów w Kazachstanie jest okryta tajemnicą, ale wiadomo, że tamtejszy rząd zgadza się na przeloty samolotów wojskowych, zapewnia prawo do tankowania i lądowania w sytuacjach kryzysowych. Obecność wojskowa USA w Pakistanie, Afganistanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Kazachstanie oznacza okrążenie Chin od strony zachodnio-północnej, obecność w Korei Południowej, w Indonezji, w Tajlandii, na Filipinach, na Tajwanie, w Japonii i Australii - od strony południowo-wschodniej. Na wyspie Guam na Pacyfiku ma stacjonować 150 myśliwców i 50 bombowców. Kwestia Korei Północnej wchodzącej w skład "osi zła ", kwestia Morza Południowo-Chińskiego i 200 milowej strefy przybrzeżnej, której nie chcą uznać Stany Zjednoczone ma także wyraźny antychiński wymiar. Już dziś Waszyngton chce zapobiec temu, żeby w przyszłości zjednoczona Korea, Tajwan, Japonia i Chiny nie zaczęły gospodarczo i politycznie zbliżać się do siebie. Z pewnością Waszyngton udzieli poparcia dla formalnego uznania niepodległości Tajwanu. W komputerach, w segregatorach i przepastnych szufladach propagandystów czekają przygotowane od dawna żądania "demokratyzacji " Chin czyli "zmiany reżimu " (po raz ostatni zapewne może zostać ożywiona retoryka antykomunistyczna). Rosja po zajęciu przez USA Iraku utraciła w dużej mierze wpływ na to, co dzieje się w regionie bliskowschodnim, jej polityczno-gospodarczy partner Iran został zaliczony do "osi zła " i okrążony, równocześnie słabnie jej strategiczna pozycja w Azji Środkowej. Supertajne rosyjskie instalacje wojskowe w Azji Środkowej będące ważnym elementem infrastruktury bezpieczeństwa i systemu kosmicznego znajdą się w zasięgu wywiadowczym i lotniczym USA. W Kazachstanie znajdują się instalacje antyrakietowe i wielka stacja radarowa, której potężne radary są częścią rosyjskiego systemu wczesnego ostrzegania W Kirgistanie znajduje się centrum komunikacyjne rosyjskiej marynarki wojennej i poligon do testowania rakiet wystrzeliwanych z atomowych okrętów podwodnych na jeziorze Issyk-Kul, stacja obserwacji przestrzeni okołoziemskiej znajduje się w Tadżykistanie. Rosyjskie urządzenia do śledzenia przestrzeni okołoziemskiej znajdują się w Nurku w Tadżykistanie. W okresie Związku Sowieckiego północny Kazachstan i zachodnia Syberia były obszarami położonymi w samym środku mas lądowych Eurazji, były punktami na globie maksymalnie oddalonymi od jakichkolwiek militarnych urządzeń USA (lotnisk, baz, okrętów podwodnych, wyrzutni rakietowych). Tam mieściła się i mieści nadal ważna rosyjska infrastruktura bezpieczeństwa, infrastruktura wojskowa i przestrzeni okołoziemskiej, teraz obszar ten znalazł się w zasięgu amerykańskiego lotnictwa taktycznego i naziemnych urządzeń wywiadowczych. W "Wytycznych Planowania Obronnego " opracowanych ponad 10 lat temu pod kierownictwem ówczesnego podsekretarza obrony Paula Wolfowitza wskazuje się na cztery "Wielkie Obszary " jako na potencjalne zagrożenia dla bezpieczeństwa (władzy) USA: "Naszym pierwszym celem jest zapobiec ponownemu pojawieniu się nowego rywala, czy to na terytorium byłego Związku Sowieckiego czy gdziekolwiek indziej, który stwarzałby zagrożenie tego rzędu co stwarzał Związek Sowiecki, to wymaga, aby zapobiec zdominowaniu przez wrogą potęgę regionu, którego zasoby, pod skonsolidowaną kontrolą, byłyby wystarczające, aby zrodzić potęgę globalną. Takimi regionami są Europa Zachodnia (czyt. Unia Europejska), Azja Wschodnia (czyt. Chiny, Japonia), terytorium dawnego ZSRS (czytaj: Rosja) i Płd. Zach. Azja (czyt. Bliski Wschód). Musimy utrzymać mechanizm dla powstrzymania potencjalnych rywali od jakichkolwiek aspiracji do większej regionalnej lub globalnej roli ". Europa, Bliski Wschód, Azja Południowo-Wschodnia (Chiny, Japonia), stanowią trzy "Wielkie Obszary " położone na zachodzie, południu i wschodzie Starego Świata, od strony Oceanu Atlantyckiego, Oceanu Indyjskiego i Oceanu Spokojnego. Do nich dochodzi czwarty "Wielki Obszar " czyli Rosja mająca wcześniej pod swoją kontrolą serce mas lądowych Eurazji. Uderzenie na Irak było równoczesnym atakiem na wszystkie te cztery obszary i ciosem w "miękkie podbrzusze " Starego Świata. Stany Zjednoczone stoczyły bój o Eurazję, bój, który rozpoczęły sto lat temu, a którego ostatni etap przypada na przełom XX. i XXI. wieku. Niezależnie od tego, czy patrzymy na globalną sytuację geopolityczną poprzez pryzmat geopolityki eurazjatyckiej czy geopolityki Starego Świata Heinricha Jordisa von Lohausena widać jasno, że Stany Zjednoczone, które panują już nad wszystkimi morzami, oceanami i wybrzeżami chcą teraz zapanować nad wszystkimi lądami Ziemi. Zbałkanizowały Związek Sowieck Odpowiedz Link Zgłoś
witomir Re: Geopolityka Imperium Mundi 17.03.06, 11:15 Zbałkanizowały Związek Sowiecki, opanowały od wschodu Wrota do Serca Lądu, penetrują zbałkanizowane Serce Lądu w Azji Środkowej, wzięły Rosję w kleszcze od zachodu i południa "zachodząc ją od dołu ", odpychając od Kaukazu, od rejonu Morza Kaspijskiego i od Iranu, "zaszły od tyłu " Chiny i okrążyły je, zacisnęły ze wszystkich stron ramiona "anakondy ", okrążyły "starą Europę ", opanowują "Wielki Obszar " Bliskiego Wschodu, rozdzieliły wschodnie i zachodnie skrzydło "Starego Świata ", przejmują pod kontrolę strategiczny korytarz wzdłuż 40-45 równoleżnika od Bałkanów, Morza Śródziemnego, Turcji, Morza Czarnego poprzez Gruzję, Armenię, Azerbejdżan, Morze Kaspijskie, południowy Kazachstan, północny Afganistan, Turkmenistan, Uzbekistan, Tadżykistan i Kirgistan aż po granice Chin. Panowanie nad tym korytarzem skierowanym ku sercu Eurazji i przecinającym ją na część północną i południową, pozwala ryglować Rosję od południa, blokować zamiary Chin, które chciałyby podążać dawnym "Jedwabnym Szlakiem " na zachód, oraz kontrolować wielkie masy lądowe Eurazji także "od środka ". USA opanowały wszystkie najważniejsze z geostrategicznego punktu widzenia terytoria na naszej planecie, oddzieliły od siebie wszystkie "Wielkie Obszary ", aby je penetrować, kontrolować, powstrzymywać oraz uniemożliwić powstanie jakichkolwiek "osi " pomiędzy nimi, czy to na kierunku zachód - wschód, wschód - południe czy zachód - południe, dokonały planetarnego przegrupowania sił, porozstawiały figury wielkiej szachownicy Eurazji, aby nimi poruszać zgodnie z polityką "równowagi sił ", przekształciły całą Ziemię w jeden globalny kontrolowany przez siebie "Grossraum " i zbudowały swoje Imperium Mundi. Ale "amerykańska kampania o globalną suwerenność " (zob. Peter Gowan "Socialist Register " 2003) nie może ustać, gdyż suwerenność musi być cały czas broniona i umacniana, utrwalana i czujnie strzeżona. Dlatego trwają przesunięcia w globalnych układach siły militarnej, następuje relokacja oddziałów wojskowych, baz i placówek wywiadowczych na całym świecie, szpiegowskie samoloty i okręty wyruszają na nowe trasy, zmieniają się kierunki przepływów pieniędzy i broni, żołnierze, doradcy wojskowi i instruktorzy, agenci pojawiają się w najodleglejszych zakątkach świata, powstają nowe bazy i lotniska i wykorzystywane są te dotychczas niedostępne, imperialne garnizony zajmują nowe pozycje na całym globie mając do dyspozycji nowe miejsca manewrów, poligony, ośrodki szkoleniowe, cała planeta pokryta jest siecią stacji satelitarnych, stacji dla satelitów globalnego namierzania, stacji radarowych, sejsmicznych (testy nuklearne), nasłuchowych. Możliwe jest totalne monitorowanie i bezustanne skanowanie powierzchni Ziemi w realnym czasie dzięki globalnemu wywiadowi satelitarnemu pozwalającemu wiedzieć przez cały czas, co dzieje się w każdej chwili w każdym zakątku globu. Powstaje planetarna machina obserwacji, która umożliwia "kontrolę z góry ": patrolowanie, namierzanie, identyfikacja, śledzenie, przewidywanie ruchu, nacelowanie, przechwycenie lub powstrzymanie. Nowe ulokowane w przestrzeni okołoziemskiej radary będą śledzić poruszanie się celów na całym globie 24 godziny na dobę w każdych warunkach pogodowych. Imperium nie tworzy już wielkich baz z dużymi oddziałami wojskowymi, ale niewielkie "lekkie " bazy, których rozmieszczenie wynika ze strategii szybkiego przerzucanie do dostępnych punktów na całym globie mobilnych, szybszych, elastyczniejszych sił wyruszających z terytorium USA i zdolnych do zadawania błyskawicznych ciosów (globalne Siły Szybkiego Reagowania). Nowe technologie lotnicze i komunikacyjne uwalniają imperium od konieczności posiadania wielkich baz i w większym stopniu uniezależniają je od współpracy lokalnych sojuszników. Imperium z jednej strony część sił rozprasza po całym globie a część wycofuje na swoje metropolitalne terytorium, z którego mogą być przerzucane w różne miejsca na świecie dzięki "globalnemu mostowi lotniczemu ", na który składają się lotniska, bazy lotnicze, stałe lub czasowe prawa tranzytowe, prawa dla przelotów samolotów bojowych i transportowych, prawa do lądowania i międzylądowania. USA są obecne wojskowo w ponad 130 krajach świata na wszystkich kontynentach. Powstaje nowa logistyczna infrastruktura Imperium Mundi służąca do działań interwencyjnych (policyjno-wojskowych) w każdym punkcie globu ziemskiego. Dokonuje się nowy podział świata na kontynentalne okręgi wojskowe: po raz pierwszy w historii świata nie ma zakątka na globie, który nie stałby pod dowództwem wojskowym USA: powstało nowe naczelne dowództwo dla Ameryki Północnej (Northcom), naczelne dowództwo dla Europy (Eucom), któremu podlega też większa część Afryki będzie teraz obejmować także Rosję, naczelne dowództwo Pacyfiku (Pacom) obejmie Arktykę. Bez zmian pozostaną naczelne dowództwa dla Środkowej i Płd. Ameryki (Southcom) oraz naczelne dowództwo obszaru centralnego (Centcom) obejmujące północno-wschodnią Afrykę, Zatokę Perską, Azję Środkową i Pakistan. Powstaje nowe centrum władzy militarnej: naczelne dowództwo, któremu podlegać będą systemy wczesnego ostrzegania i satelity, systemy obrony antyrakietowej i strategiczne rakiety uderzeniowe, strategiczne środki dla konwencjonalnych i nuklearnych opcji uderzeniowych, także dla uderzeń prewencyjnych, strategicznych ataków odwetowych i strategicznej obrony. Podjęto decyzję połączenia naczelnego dowództwa przestrzeni okołoziemskiej (Spacecom) i dowództwa strategicznych sił bojowych (Stratcom). Odległości i dystanse mają znaczenie tylko w wymiarach globalnych, przestają istnieć terytorialne rozróżnienia i granice, cała przestrzeń planety staje się jedną przestrzenią strategiczną, cały glob podlega "geostrategicznej homogenizacji ". Nowa doktryna nuklearna po raz pierwszy przewiduje użycie broni nuklearnej także w stosunku do krajów, które nie mają broni nuklearnej, a nawet przeciw organizacjom terrorystycznym. Umożliwić to mają małe taktyczne bomby atomowe, które będą mogły być użyte w normalnych działaniach wojennych. Broń nuklearna przestaje być tylko środkiem odstraszania lub odwetu ale staje się instrumentem używanym np. dla zniszczenia celów, które są trudne do zniszczenia przy pomocy broni konwencjonalnej, oraz dlazneutralizowania zdolności wojskowych wroga. Zaciera się różnica pomiędzy wojną konwencjonalną i nuklearną. Nie idzie już o nuklearne odstraszanie ale nuklearną dominację, o możliwość toczenia i wygrania wojny nuklearnej. Aktualizowana jest strategiczna lista celów w Rosji i Chinach znana jako Single Integrated Operational Plan (SIOP) obejmująca wszystkie możliwe cele jakie powinny być zniszczone i zaatakowane, w tym cele wchodzące w skład nuklearnej infrastruktury tych państw. Jest to plan "nuklearnej lobotomii " obu tych państw (być może w przyszłości obejmie on również Francję). Rozwijane są nowe generacje super-broni i bronie "egzotyczne ", gdzie sama energia, masa i szybkość służą jako niszcząca siła np. broń kinetyczna (pozbawione ładunków pociski wyrzucane z przestrzeni okołoziemskiej). Rozpatruje się możliwości wojny biologicznej przeciw specyficznym genotypom. Ofensywna broń biologiczna, która sparaliżuje zdolności bojowe potencjalnego przeciwnika, ma być użytecznym narzędziem politycznym. Prowadzone są prace i eksperymenty z tzw. bronią geofizyczną, która umożliwi manipulowanie środowiskiem naturalnym i zjawiskami meteorologicznymi. Wypracowuje się nowe formy i metody wojny psychologicznej i informacyjnej, obmyśla prowokacje i stymulowane reakcje, tworzy instrumenty "strategicznego wpływu ", powołuje do życia nowe instytucje i agencje, które w swojej działalności nie czynią różnicy pomiędzy informacją i dezinformacją, propagandą i analizą, "prawdą " i "kłamstwem ". Po opanowaniu mórz, lądów i przestrzeni powietrznej imperium kontynuuje dążenie do dominacji nad przestrzenią okołoziemską uznaną za kluczowe pole bitwy w XXI. wieku. Nast Odpowiedz Link Zgłoś
witomir Re: Geopolityka Imperium Mundi 17.03.06, 11:15 Następuje, wbrew międzynarodowym traktatom, militaryzacja przestrzeni okołoziemskiej i kosmicznej łącznie z umieszczeniem tam arsenału nuklearnego. Rozwijane są militarne technologie w przestrzeni orbitalnej i bronie funkcjonujące w próżni kosmicznej, konstruowane są nowe środki transportu i przenoszenia, planowane jest stworzenie baz wojskowych w przestrzeni etc. Do tej pory przestrzenie okołoziemska i kosmiczna uznawane były za prowincję należącą do całej ludzkości z wolnym dostępem dla wszystkich, nie podlegająca politycznemu zawłaszczeniu. Obecnie następuje przyłączanie tej prowincji do imperium, które pragnie ją kontrolować, dominować nad nią i realnie regulować dostęp do niej. "Wolność przestrzeni okołoziemskiej " będzie zagwarantowana przez armię imperium - strażnika kosmosu, tak jak kiedyś "wolność mórz " była gwarantowana przez okręty wojenne. Dąży się do sytuacji, w której wszystkie możliwe cele na lądzie, na morzu i w powietrzu będą mogły być atakowane i niszczone z przestrzeni. Znikają wszelkie ograniczenia w przelotach nad terytoriami "suwerennych " państw. Powstaje w pełni zintegrowany system prowadzenia wojny na lądzie, na morzu, w powietrzu i w przestrzeni okołoziemskiej, chce się stworzyć możliwość zdominowania z przestrzeni okołoziemskiej wszystkich możliwych teatrów wojennych, nastąpić ma koordynacja cywilnych, komercyjnych i wojskowych operacji w przestrzeni okołoziemskiej, i stworzenie militarnych zdolności do ochrony funkcjonującej tam infrastruktury komunikacyjnej i nawigacyjnej. Tworzona jest nowa najwyższej klasy elitarna kadra wojskowa, najlepiej wyszkoleni i wyekwipowani "space warriors " szkoleni są pod kątem walki w przestrzeni, co nie znaczy, że władze imperium zapominają, iż potężna imperialna machina wojenna w ostatecznym rozrachunku musi polegać na oddziałach lądowych zdolnych do przeprowadzania polityczno-wojskowych interwencji, ekspedycji karnych, akcji policyjnych, okupacji i pacyfikacji, tłumienia buntów, powstań, lokalnych ruchów separatystycznych itp. Już dziś nad doktrynami i koncepcjami pracują dla imperium astropolitycy i astrostratedzy, którzy myślą o przestrzeni okołoziemskiej i kosmicznej w kategoriach "terytorium ", ostatniego po lądzie, morzu i powietrzu terytorium otwieranego dla wojny przez technologiczne innowacje, starają się identyfikować najważniejsze obszary ziemskie i kosmiczne, których kontrola zapewni wojskową i polityczną dominacje nad przestrzenią pozaziemską, rozpoznają topografię przestrzeni, jej grawitacyjne "góry " i "doliny " "brzegi ", "wąskie gardła ", strategiczne "cieśniny " i "przesmyki ", obszary "osiowe ", ewentualne "porty ", "posterunki ", optymalne i najmniej kosztowne trasy transportowe tworzące naturalne korytarze dla ruchu i handlu. Stratosfera, przestrzeń okołoziemska, przestrzeń lunarna z jej punktami libracji i z księżycem jako strategiczną pozycją, oraz przestrzeń układu słonecznego - wszystkie te przestrzenie wraz ich planetami, księżycami, asteroidami winny, zdaniem astropolityków i astrostrategów, stać się zhierarchizowanym pod różnymi względami, kontrolowanym militarnie terytorium. Teoretycy astropolityki twierdzą: kto kontroluje przestrzeń okołoziemską, ten dominuje nad Ziemią, kto dominuje nad Ziemią ten określa losy ludzkości. Z punktu widzenia astropolityki idzie o dominację nad Ziemią jako całością, przestrzeń kosmiczna staje się w ich koncepcjach ultymatywną bazą dla władzy imperialnej i dla panowania nad całą ludzkością. Osiągnięcie tego celu wymagać będzie przezwyciężenia wielu technologicznych i strategicznych ograniczeń i barier, ale imperium wstępuje dziś na drogę wiodącą ku niemu. Kiedy imperium stanie się "Master of Space ", cała Ziemia będzie jednym terytorium rządzonym z przestrzeni. Klasyczne geopolityczne równanie "przestrzeń + siła = władza " nadal zachowuje swoją ważność, z tym tylko, że siła dodana zostaje również do przestrzeni innych niż ziemska, morska i powietrzna do przestrzeni okołoziemskiej, kosmicznej, cyberprzestrzeni, infoprzestrzeni etc. Amerykańskie Imperium Mundi = tallasokracja + tellurokracja + aeororacja + eterokracja + kosmokracją + infokracja + cyberokracja = panowanie nad wszystkimi możliwymi przestrzeniami. Osiągnięte zostało "Pełne Spektrum Dominacji ", po stu latach aktywności politycznej i uporczywej walki na wszystkich możliwych frontach władza nad światem została zdobyta, globalna suwerenność ustanowiona, dotychczasowa historia polityczna świata "zakończyła się ". cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
plus_minus_zero nie to zebym cie mial zamiar krytykowac... 17.03.06, 14:20 ale czy nie moglybys sie strescic? Odpowiedz Link Zgłoś
nie_dla_tarczy "Zapobieganie" przez prowokowanie wojen? 17.03.06, 11:36 Amerykanska strategia zapobiegania zagrożeniu przez prowokację wojny i otwarte działania wojenne, jest opisywana przez Carla Anne Robins i Neil King Jr. 16go marca 2006, w The Wall Street Journal, w artykule pod tytułem „Biały Dom Określa Iran Jako Największe Zagrożenie USA: Strategiczne Sprawozdanie Potwierdza Strategię Zapobiegania Przez Prowokację Wojen [„Pre-Emptive Action”]; Ewolucja Zagrożenia Przez Alkaidę.” Według tego raportu, Iran jest „jedynym krajem,” który może stanowić poważne zagrożenie dla USA. Raport ten, na 49 stronach, potwierdza amerykańską strategię zapobiegania zagrożeniom przez prowokowanie wojen. Raport ten jest pierwszym pełnym opisem amerykańskich celów strategicznych od 2002 roku, przed atakiem na Irak, który to atak jakoby oficjalnie potwierdził „prawo” USA do strategji zapobiegania zagrożeniu, przez wydanie wojny, przeciwko wrogim państwom i grupom terrorystów, podejrzanym o staranie się posiadania broni masowego rażenia. Chociaż siły Alkaidy zostały poważnie uszczuplone, od czasu ataku USA na Afganistan, to rozproszenie tych sił powoduje nowe problemy. Natomiast atak USA na Irak został „użyty przez terrorystów jako zryw do walki” przeciwko Amerykanom. O ile w raporcie z 2002 roku, Iran był wspomniany tylko raz, i to jako ofiara chemicznych ataków Saddama Hisseina w latach 1980tych, (notabene chemikaliami dostarczanemi Irakowi przez USA) o tyle w raporcie z 2006 roku, Teheran jest nazywany „sprzymierzeńcem terroru” i „wrogiem wolności” z powodu jego programu nuklearnego (w którym to programie, Iran nie naruszył traktatu, podpisanego przez Iran, o pokojowym stosowaniu energji nuklearnej). Raport nic nie mówi o tym, że Izrael ma kilkaset bomb nuklearnych, którymi destabilizuje Bliski Wschód, podczas gdy Iranowi trzeba kilku lat do wyprodukowania, jego pierwszej bomby nuklearnej. Mimo tego, raport 2006 twierdzi że „jest możliwe, że żadne inne państwo nie zagraża USA więcej niż Iran.” Natomiast bomby nuklearne, produkowane przez Koreę Północną, są określane jako „niebezpieczne rozpowszechnianie broni nuklearnych.” Naturalnie różnica głównie polega na tym, że neokonserwatyści rzadzący w USA, są zacietrzewionymi sjonistami i chcą hegemonii Izraela „od Nilu do Eufratu” w czym Iran faktycznie przeszkadza, a z czym Korea ma nie wiele wspólnego. Raport 2006 stwierdza, że nadal obowiązuje „amerykańska strategia zapobiegania przez atakowanie” nieprzyjaznych państw podejrzanych o posiadanie, lub chęć posiadania, broni masowego rażenia, według neokonserwatystów w rządzie Bush’a, którzy naturalnie wolą uzyskać kapitulację państw wrogich USA i Izraelowi, za pomocą presji dyplomatycznej. Tymczasem, fatalny przebieg pacyfikacji Iraku, powoduje załamanie się poparcia politycznego dla prezydenta Bush’a w USA. W tej samej gazecie, John Harwood opublikował artykuł „Wzrost Zaniepokojenia Pacyfikacją Iraku Zagraża Republikanom; Poparcie Dla Bush’a Spada, Podczas Gdy Wojenny Pesymizm Pomaga Demokratom.” Tak więc „wojna przeciwko terrorowi” i szerzenie „pseudo terroru,” już nie wzmacnia politycznie Bush’a. Faktycznie wojna i pacyfikacja, włacznie z używaniem tortur, spowodowała spadek poparcia dla Bush’a do 34% - 37%, według sondaży opinii publicznej w USA. Ponad 60% popiera ewakuację wojsk USA z Iraku i uważa, że atak na Irak osłabił autorytet USA na świecie. Atak na Irak tak dalece szkodzi partii Republikańskiej, że jest zagrożona utratą kontroli izby deputowanych i senatu w Waszyngtonie, w wyborach z końcem 2006 roku. Większość Amerykanów uważa, że usunięcie od władzy Saddama Husseina nie było warte szkód poniesionych w związku z atakiem i pacyfikacją Iraku. Akcje te były i są korzystne tylko dla Izraela. Natomiast, ważną datą jest 20ty marca, 2006, kiedy na giełdzie w Teheranie, sprzedaż płynnego paliwa będzie w walucie euro, zamiast wyłącznie w dolarach. Podobny komunikat na temat euro kiedyś ogłosił Saddam Hussein w Bagdadzie. Stało się to krótko przed atakiem USA na Irak. Amerykańska strategia zapobiegania zagrożeniom przez prowokowanie wojen, jest potwierdzona w raporcie na rok 2006, przy omówieniu sytuacji strategicznej USA. Raport ten określa, między innymi Syrię i Iran, jako „sprzymierzeńców terroru” i „wrogów wolności” i nawołuje do stworzenia oddziałów „cywilnych rezerwistów,” które to oddziały mają jakoby pomagać w odbudowie krajów nawiedzanych przez USA zapobiegawczymi wojnami i zmianami rezymów. Historyk Francis Fukuyama stwierdził, że obecnie, nic nie jest tak szodliwe dla prestiżu USA na świecie, jak grożenie państwom zapobiegawczymi wojnami i zmianami reżymów. Fukuyama wymienił jako antagonizujące świat amerykańskie wywyższanie sie, szerzenie globalizacji i pozwalanie na szkodliwą działalność spekulacji dewizowych Soros’a. Kiedyś kanclerz von Bismarck dowcipnie powiedział, że „wojny zapobiegawcze są samobójstwem, popełnianym ze strachu przed śmiercią.” Odpowiedz Link Zgłoś
ocean12 A kto zagraża Stanom Zjednoczonym? Iran? Syria? 17.03.06, 13:02 Państwa, które Bush chciałby zaatakować, nie zagrażają w żaden sposób Ameryce. Zagrażają natomiast Izraelowi i to wyłącznie teoretycznie, biorąc pod uwagą posiadanie przez Izrael broni jądrowej. Jak pisał William Blum w "Państwie zła", Izrael jest de facto 51-szym stanem Ameryki. Lobby żydowskie faktycznie rządzi Stanami. Taka jest geneza tej doktryny, pokrewnej pomysłom Hitlera. Mówienie o moralności w poltyce USA to to samo co szukanie cnoty w burdelu. Silniejszy "ma prawo" mordować słabszego - to jest credo amerykańskiej polityki. Podoba się wszystkim tchórzom, z papieżem na czele. Odpowiedz Link Zgłoś
plus_minus_zero To chyba nie dokladnie tak... 17.03.06, 14:45 Chodzi mi o 'Izrael jest de facto 51-szym stanem Ameryki'. Powiedzielbym raczej ze odwrotnie. Moze nie 51 stanem Izraela ale na pewno drugim z rzedu pod wzgledem waznosci w dlugiej kolejce rzadow tanczacych pod dyktano Tel Awiwu. Niewatpliwie Amerykanski garkotluk jest drugi na tej liscie Odpowiedz Link Zgłoś
z_daleka Re: To chyba nie dokladnie tak... 17.03.06, 15:02 sluszny wniosek. Macki izreelskie(czyli zydowskie) sa wszedzie od alaski po torun...tak jest od dawna, a wlasciwie od zawsze. Jedyna nadzieja w milujacych pokoj, nomen omen tez semici...ale w nich drzemie przyszlosc cywilizacji...to znaczy juz nie drzemie , juz sie budzi... Odpowiedz Link Zgłoś
wasylzly fajny program 18.03.06, 00:10 ale coz, z realizacja kiepsko, narazie klapa na wszystkich frontach. Cus te Imperium Zla, pisze jakies apele w stylu brezniewa, ale rzeczywistosc jest jakby inna. Ostatnio wypowiedzi amerykanskie nalezy czytac w negacji, gdy pisza ze nie ma rozmow z Iranem, to te rozmowy leca pelna para, gdy trabia o kolejnej wojnie, raczej nie sa do niej przygotowani itp.itd. Ale to tylko taka zabawa w slowka, Orwell sie klania. Odpowiedz Link Zgłoś
lolo11 No i prosze bardzo! 18.03.06, 00:56 Największym zagrożeniem dla USA jest dziś Iran Jeszcze rok temu byla Korea Pln. Od kiedy ma bron atomowa, przestala byc juz zagrozniem dla USA. Odpowiedz Link Zgłoś
herr7 Ameryka się nadyma 18.03.06, 11:52 a balon może któregoś dnia pęknąć. To wszystko co przytacza Witomir jest bez wątpienia celem, jaki stawia sobie Ameryka, tyle że wymaga to zastosowania jeszcze większych środków aniżeli kraj ten dysponuje. Już obecnie wydaje na swoje bezpieczeństwo 670 mld $, a trudno sobie wyobrazić ile trzeba by było wydać żeby zapewnić sobie całkowitą hegemonię nad światem. Póki co dobre samopoczucie jankesów zalezy od azjatyckiego bankiera. Ameryka weszła w ostatnich latach do Azji Centralnej, ale w tym samym czasie straciła wpływy w Ameryce Łacińskiej. Poza tym, metoda osadzania sprzyjających sobie reżimów przy pomocy "pomarańczowej rewolucji" przestała być skuteczna. Kraje ktore jeszcze parę lat temu były na zdecydowanie proamerykańskim kursie wolą dzisiaj zachować neutralność. Amerykańskie wpływy w tym regionie wcale nie są trwałe, a wręcz przeciwnie są raczej przejściowe. Nikt dzisiaj nie zapewni że Saakaszwili utrzyma się długo u władzy, a jaki "popularny" jest Juszczenko to się przekonamy za tydzień. Ameryki nie stać obecnie na taką pomoc dla swoich nowych nabytków w strefie postradzieckiej, żeby kraje te na trwale do siebie przyciągnąć. W sumie jest remis. Odpowiedz Link Zgłoś
borrka Remis? 18.03.06, 12:14 USA umiejetna polityka zmarginalizowaly role Rosji. Doprowadzilo do likwidacji sowieckiego imperium, rozciagajacego sie niegdys od Laby do Amuru. Potencjal ludzki Matuszki zmalal DWUKROTNIE i ciagle maleje. Przemyslowy, poza sektorem wydobywczym, przestal istniec. O wojskowym trudno cos powiedziec. Amerykanie usadowili sie we wszystkich krajach ukladu warszawskiego. Ostatnio oficjalnie okreslaja negatywny charakter rosyjskiego establiszmentu, BO NIE LICZA SIE ZUPELNIE Z KREMLEM, a Ty to nazywasz remisem ? Odpowiedz Link Zgłoś
herr7 Borrka fantasto! 18.03.06, 12:28 Ale w tym samym czasie amerykańska polityka przysporzyła temu krajowi wrogów na całym świecie. Czyż jest to sukces? Rosja wychodzi z kryzysu w jakim się znalazła za Jelcyna. A że wydaje procentowo mniej swego GDP na wojsko niz Ameryka? Najwidoczniej Rosjanie nie zamierzają z nikim w najblizszych latach wojować. Z drugiej strony porównaj stan ukrainskich czy gruzinskich sił zbrojnych. A takze naszych. Co prawda MON obiecał wyposarzyć naszych wojaków w najlepsze na świecie mundury, ale starczy mu pieniędzy dla 20 tys ludzi. Widocznie tyle ma być wysłane do Iranu, gdy jankesi napadną na ten kraj. Pisząc o matuszce Rosji nie zapominaj o swojej matuszce Ukrainie- ropa tam wkrótce zdrożeje, tak jak gaz. Z czego będą żyć Twoi krewni z Rawy Ruskiej jak zabraknie taniego ruskiego paliwa? Czym będą w Polsce handlować? Czy starczy w Europie burdeli dla ukrainskich piękności? Odpowiedz Link Zgłoś
borrka Re: Borrka fantasto! 18.03.06, 15:41 Sil zbrojnych porownywac nie bede, bo brak mi danych i potrzeby porownywania - Polska nie pretenduje do roli mocarstwa. Rosja wychodzi z kryzysu ? Wolne zarty. Kryzys dopiero sie na dobra zaczal. Sami Rosjanie okreslaja to zjawisko jako "wenezuelizacje" gospodarki. Monokultura surowcowa, gasnaca produkcja krajowego przemyslu i satrapia policyjna. PS. A o moich krewnych w Rownem nie boj sie. Bede im paczki posylal. Jak sie jacys znajda. Odpowiedz Link Zgłoś
herr7 Rowno czy Riwne? 19.03.06, 11:32 Niby jesteś taki Ukrainiec a żydłaczysz po rusku. Krajami surowcowymi są nie tylko Rosja, ale także Australia i w znacznej mierze Kanada. Poza tym czy kraje takie jak Wenezuela, czy Kuwejt są w stanie wyproduktować np. samoloty, rakiety czy satelity komunikacyjne? Nie myl propagandowych brednii z rzeczywistością. Polska jako kraj też praktycznie nic własnego nie produkuje- wszystko są to projekty obcych firm, a nasi robotnicy jedynie je montują. W takim razie Polska jest co najwyżej "wielką montownią". Rosjanie doskonale zdają sobie sprawę ze swojej zależności od ropy i gazu. Ale kraj ten ma obecnie środki i programy, które mają ten stan zmienić. I tym się Rosja różni od np. Ukrainy która wysprzeda swoje aktywa, tak jak uczyniła to Polska licząc naiwnie na dalszą pomoc Zachodu. Ale na "pasywa" polskie czy ukrainskie chętnych tam nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
borrka Re: Rowno czy Riwne? 19.03.06, 13:12 To zabawne, ze uparcie porownujesz ex-supermocarstwo z Polska, do niedawna sowiecka kolonia. Kiedys CCCP porownywal sie tylko z USA. No coz, widac dzis, TAKIE porownania z niedawnymi wasalami maja wiekszy sens. Zachwyty nad rosyjska technologia budza rozrzewnienie. To pewnie ze wzgledow sentymentalnych. Dzis nad Rosja lata coraz wiecej Boeingow, a sprzet wojskowy eksportuje sie najwyzej do krajow Trzeciego Swiata. Piszesz o "programach i srodkach". W Rosji od Iwana Groznego byly rozne wesole programy. Dzisiejszy program to glownie wspomaganie Banku Federalnego USA poprzez gromadzenie petrodolarow, czyli "srodkow" na import konsumpcyjny w postaci tzw. funduszu stabilizacyjnego. Poprzez taka polityke w tej chwili Rosja importuje nawet gwozdzie. Krajowa produkcja zamiera. No ale zapomnialem o zarcie stulecia - Rosja w G8. Wyrafinowany humor sytuacyjny. Odpowiedz Link Zgłoś
tornson A co z proamerykańskimi tyranami 19.03.06, 13:22 w Kolumbii,Egipcie czy Arabii Saudyjskiej? Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm Re: A co z proamerykańskimi tyranami 20.03.06, 06:13 tornson napisał: > w Kolumbii,Egipcie czy Arabii Saudyjskiej? --------------------- German Newspaper Editorial Imagine this coming out of Germany, of all places. It's fascinating that this should come out of Europe. Matthias Dapfner, Chief Executive of the huge German publisher Axel Springer AG, has written a blistering attack in DIE WELT, Germany's largest daily paper, against the timid reaction of Europe in the face of the Islamic threat. EUROPE - THY NAME IS COWARDICE (Commentary by Mathias Dapfner CEO, Axel Springer, AG) A few days ago Henry Broder wrote in Welt am Sonntag, "Europe@- your family name is appeasement." It's a phrase you can't get out of your head because it's so terribly true. Appeasement cost millions of Jews and non-Jews their lives as England and France, allies at the time, negotiated and hesitated too long before they noticed that Hitler had to be fought, not bound to toothless agreements. Appeasement legitimized and stabilized Communism in the Soviet Union, then East Germany, then all the rest of Eastern Europe where for decades, inhuman suppressive, murderous governments were glorified as the ideologically correct alternative to all other possibilities. Appeasement crippled Europe when genocide ran rampant in Kosovo, and even though we had absolute proof of ongoing mass-murder, we Europeans debated and debated and debated, and were still debating when finally the Americans had to come from halfway around the world, into Europe yet again, and do our work for us. Rather than protecting democracy in the Middle East, European appeasement, camouflaged behind the fuzzy word equidistance,"now countenances suicide bombings in Israel by fundamentalist Palestinians. Appeasement generates a mentality that allows Europe to ignore nearly 500,000 victims of Saddam's torture and murder machinery and, motivated by the self- righteousness of the peace-movement, has the gall to issue bad grades to George Bush... Even as it is uncovered that the loudest critics of the American action in Iraq made illicit billions, no, TENS of billions, in the corrupt U.N. Oil-for-Food program. And now we are faced with a particularly grotesque form of appeasement. How is Germany reacting to the escalating violence by Islamic fundamentalists in Holland and elsewhere? By suggesting that we really should have a "Muslim Holiday" in Germany? I wish I were joking, but I am not. A substantial fraction of our (German) Government, and if the polls are to be believed, the German people, actually believe that creating an Official State "Muslim Holiday" will somehow spare us from the wrath of the fanatical Islamists. One cannot help but recall Britain's Neville Chamberlain waving the laughable treaty signed by Adolph Hitler, and declaring European "Peace in our time". What else has to happen before the European public and its political leadership get it? There is a sort of crusade underway, an especially perfidious crusade consisting of systematic attacks by fanatic Muslims, focused on civilians, directed against our free, open Western societies, and intent upon Western Civilization's utter destruction. It is a conflict that will most likely last longer than any of the great military conflicts of the last century - a conflict conducted by an enemy that cannot be tamed by "tolerance" and "accommodation" but is actually spurred on by such gestures, which have proven to be, and will always be taken by the Islamists for signs of weakness. Only two recent American Presidents had the courage needed for anti- appeasement: Reagan and Bush. His American critics may quibble over the details, but we Europeans know the truth. We saw it first hand: Ronald Reagan ended the Cold War, freeing half of the German people from nearly 50 years of terror and virtual slavery. And Bush, supported only by the Social Democrat Blair, acting on moral conviction, recognized the danger in the Islamic War against democracy. His place in history will have to be evaluated after a number of years have passed. In the meantime, Europe sits back with charismatic self-confidence in the multicultural corner, instead of defending liberal society's values and being an attractive center of power on the same playing field as the true great powers, America and China. On the contrary - we Europeans present ourselves, in contrast to those arrogant Americans", as the World Champions of "tolerance", which even (Germany's Interior Minister) Otto Schily justifiably criticizes. Why? Because we're so moral? I fear it's more because we're so materialistic so devoid of a moral compass. For his policies, Bush risks the fall of the dollar, huge amounts of additional national debt, and a massive and persistent burden on the American economy - because unlike almost all of Europe, Bush realizes what is at stake - literally everything. While we criticize the "capitalistic robber barons" of America because they seem too sure of their priorities, we timidly defend our Social Welfare systems. Stay out of it! It could get expensive! We'd rather discuss reducing our 35-hour workweek or our dental coverage, or our 4 weeks of paid vacation... Or listen to TV pastors preach about the need to "reach out to terrorists. To understand and forgive". These days, Europe reminds me of an old woman who, with shaking hands, frantically hides her last pieces of jewelry when she notices a robber breaking into a neighbor's house. Appeasement? Europe, thy name is Cowardice. Odpowiedz Link Zgłoś