Dodaj do ulubionych

A co po-Jedwabnem

IP: *.tnt9.chiega.da.uu.net 03.06.01, 22:56
Chcialbym wiedziec jaki scenariusz napisze zycie po 10 lipca br. tzn. po
oficjalnych przeprosinach p. Kwasniewskiego (czyt. rzadu polskiego). Widze na
lamach tego forum, ze wielu z nas wyraza swoje opinie na temat czy powinno sie
przepraszac, a jesli tak to kto i kogo i za co? Goraczkujemy sie tym co jest
teraz, dzisiaj, no moze jutro a nie patrzymy co moze byc w niedalekiej
przyszlosci.
To ze historia powinna znalezc odpowiedz na pewne problemy nie podlega dyskusji
ale czy aby wszystko zmierza we wlasciwym kierunku?
To ze kosciol przeprosil jest kwestia moralna, to ze ma przeprosic p.
Kwasniewski to jest juz kwestia prawna, ktora moze miec istotny wplyw na wielu
z nas. Mieszkam akurat poza granicami kraju i wiele spraw jest mi obcych,
jednak jak czytam lokalna prase to mam mieszane uczucia o calej tej
rozdmuchanej do niesamowitych rozmiarow tragedii.
Otoz pare dni temu w amerykanskich gazetach ukazal sie artykul, w ktorym autor
pisze, iz w Polsce "ponad 100 biskupow blagalo na kleczkach o wybaczenie Zydow
za pogrom w Jedwabnem dokonany przez Polakow".
Czy taka byla intencja tego aktu? Czy przecietny amerykanin zrozumie dpowiednio
sens tego czynu? Czy aby tego typu (bylo nie bylo odosobnione) wydarzenie nie
rzuca na Polakow wspoludzialu w eksterminacji Zydow w okresie II-wojny? Prosze
wierzyc, nikt nie bedzie wnikal w szczegoly. Reszte dopisza inni, na wlasny
uzytek. Stworzy sie wlasny scenariusz, przekrecajac nieraz calkowicie historie.

Po oficjalnych przeprosinach przez p. Kwasniewskiego sadze, ze tego typu
artykuly przybiora na sile i bedziemy (przynajmniej my Polacy mieszkajacy w US)
widzeni jako wspolodpowiedzialni za holocaust. Te "oficjalne", "urzedowe"
przeprosiny beda mialy wg. mnie gatunek prawny. Tu moze ktos powiedziec, ze
Niemcy przepraszali. No tak, ale oni przepraszali za zbrodnie nazizmu a to nie
jest chyba rownoznaczne z odizolowanymi (jakkolwiek tragicznymi) przypadkami w
Jedwabem i temu podobnych.

Co bedzie, jesli w jakis czas po 10 lipca 2001, Polska bedzie skarzona o
wielomilionowe odszkodowania dla "spadkobiercow" tych ktorych juz nie ma. Czy
wtedy Ci, ktorzy tak zazarcie dyskutuja na temat tego co bylo, kwestii napisu,
odpowiedzialnosci zbiorowej itd., itp. tez beda zabierac glos? Czy to, ze
polskie przedsiebiorstwa i placowki beda bojkotowane i blokowane tez bedzie nic
nie znaczaca kwestia. Czy to, ze w ksiazkach historii innych panstw pojawi sie
za kilka lat (a moze miesiecy) stwierdzenie ze Polacy sa winni holocaustu, nie
bedzie dla nas naprawde bolesne. Czy to, ze ktos (niezorientownany =
niedouczony) postawi wlasnie znak rownosci miedzy nazi = Polak, nie bedzie
klamstwem? Tak bedzie, ale kto bedzie chcial nas sluchac jesli sami nie
potrafimy siebie wysluchac do konca. Juz teraz, nikt nie slucha nas powaznie a
co gorsze niektorzy Rodacy w Polsce obrzucaja nas (tez Polakow) inwektywami i
obrazaja nas jako tych, ktorzy obrazaja co niektore zyjace jeszcze autorytety.
Czy to dobrze o nas (o was) swiadczy?

Ja akurat potrafie przelknac ta gorzka pigulke (jesli taki bylby scenariusz) bo
miszkam poza Polska i te ewentualne szykany nie uderza mnie bezposrednio ale
przykro mi bedzie z tego powodu jako Polakowi, ktory nie czuje sie
odpowiedzialny za zbrodnie dokonane przez naprawde nielicznych sposrod milionow
Polakow. Czy przecietny amerykanin przeprasza(l) za Ku-Klux-Klan. Moze
powiedzial "sorry" ale to jest inny wymiar tych przeprosin.

Ciekaw jestem jak Ci wszyscy, ktorzy teraz tak nawoluja do oficjalnych
przeblagan zapatruja sie na scenaruisz po-Jedwabnem. Czy dostaniemy za niego
Oskara 2002?
Obserwuj wątek
    • Gość: jacek71 Re: A co po-Jedwabnem IP: 64.114.83.* 04.06.01, 01:15
      Michal,
      pamietasz w jakiej gazecie czytales "Otoz pare dni temu w amerykanskich
      gazetach ukazal sie artykul, w ktorym autor
      pisze, iz w Polsce "ponad 100 biskupow blagalo na kleczkach o wybaczenie Zydow
      za pogrom w Jedwabnem dokonany przez Polakow". ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka