Dodaj do ulubionych

Chcesz porzadne wyksztalcenie uciekaj do USA

07.06.06, 08:36
Chcesz porzadne wyksztalcenie uciekaj do USA
Europa nie dla wielkich talentów
Jeśli masz zdolności i nie chcesz ich zmarnować, daj sobie spokój z
uniwersytetami w Polsce, Francji czy Niemczech. Tylko szkoły w USA i Wielkiej
Brytanii pozwolą ci rozwinąć skrzydła

Wśród dziesięciu najlepszych uczelni świata aż osiem jest za Atlantykiem. W
tym elitarnym gronie zmieściły się jeszcze brytyjskie Cambridge i Oxford.
Najlepszą polską szkołą wyższą jest Uniwersytet Jagielloński, który znajduje
się w czwartej setce. W pięćsetce, tyle że na szarym końcu, figurują jeszcze
tylko dwie nasze uczelnie: Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Wrocławski -
wynika z opublikowanego wczoraj w Londynie raportu Centrum Reformy
Europejskiej (CER), który firmują czołowi przedsiębiorcy, naukowcy i politycy
Europy.

- Za życia dzisiejszych studentów nie mamy szans dorównać najlepszym
amerykańskim szkołom wyższym. Dystans się stale powiększa - mówi prof.
Stanisław Lorenc, rektor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Problemy polskich uczelni nie odbiegają od tych, które od lat dręczą
większość spośród dwóch tysięcy uniwersytetów Starego Kontynentu - twierdzą
autorzy raportu.

Brakuje przede wszystkim pieniędzy. Uczelnie w Unii Europejskiej nie potrafią
pozyskać dotacji prywatnego biznesu, bo ten nie jest zainteresowany
programami nauczania słabo dostosowanymi do potrzeb współczesnej gospodarki.
Większość szkół wyższych w Europie nie ma też prawa pobierać od studentów
czesnego. Konsekwencje są żałosne: wielu młodych ludzi uważa uniwersytet za
sposób na miłe spędzenie kilku lat życia. A słabo opłacani wykładowcy nie
marzą o niczym innym, tylko jak uciec na drugą stronę Atlantyku.

Rozwój europejskich uniwersytetów krępuje ścisła kontrola władz. W Europie
właściwie jedynie uniwersytety brytyjskie zachowały pewną autonomię. Gdzie
indziej o tym, czego i jak nauczać, decydują ministerialni urzędnicy. Z tego
powodu szkoły wyższe nie konkurują między sobą, a skostniałe układy
utrudniają awans młodym naukowcom. Każdy z dwóch tysięcy unijnych
uniwersytetów chce zajmować się wszystkim: dydaktyką, badaniami, studiami
doktoranckimi. I najczęściej niczego nie robi porządnie

Obserwuj wątek
    • polski_francuz Re: Chcesz porzadne wyksztalcenie uciekaj do USA 07.06.06, 10:32
      Tak troche jest z tym byznesem, ktory nas nie chce finansowac. Ale mniej to z
      ludzmi ma wspolnego a wiecej z podatkami. Ktore bogaci Amerykanie moga splacac
      jako fundacje.

      I tak niedawno rozmawialem z rosyjskim Zydem, ktory stal sie profesorem im.
      Johna Lennona (powiedzmy) na uniwerku w Minneapolis.

      I tez uniwerki sa odbiciem spoleczenstw. Europejskie uniwerki sa wlasnie
      mniej "liberalne" a bardziej "panstwowe".

      Inna roznice w stosunku do anglosaskich, jest to ze Ameryka przyciaga dobrych
      Chinczykow i Indusow do pracy naukowej.

      Zdolni Amerykanie ida za dolarem, ale ta luka jest dobrze wypelniona przez
      jeszcze zdolniejszych cudzoziemcow.

      Trzeba jeszcze dodac, ze we Francji elity ksztalca sie w szkolach inzynierskich.

      Widzisz zatem, ze temat ciekawy ale konkluzje sa bardziej scieniowane.

      PF
      • meerkat1 Re: Chcesz porzadne wyksztalcenie uciekaj do USA 07.06.06, 15:51
        'Trzeba jeszcze dodac, ze we Francji elity ksztalca sie w szkolach
        inzynierskich'




        A z jakimi wymiernymi rezultatami?

        Pytam powaznie, bo chetnie dowiedzialbym wie o jakichs konkretnych patentach i
        komercyjnych/handlowych efektach ich wzdrozenia?

        W USA nic sie o tym, niestety nie pisze.

        Czasem tylko o jakims japonskim [glownie w robotyce] :-(

        A przeciez na pewno sa?
        • t0g Re: Chcesz porzadne wyksztalcenie uciekaj do USA 07.06.06, 18:55
          meerkat1 napisał:

          > 'Trzeba jeszcze dodac, ze we Francji elity ksztalca sie w szkolach
          > inzynierskich'
          >
          >
          > A z jakimi wymiernymi rezultatami?
          >

          A chociażby takim, że Francja wybudowała system energetyczny, który powinien
          byc przykładem do nasladowania przez reszte świata.

          Na francuskich inżynierów nie dam złego słowa powiedzieć.
          • meerkat1 Re: Chcesz porzadne wyksztalcenie uciekaj do USA 07.06.06, 19:00
            Stworzenie systemu energetycznego, opartego na silowniach atomowych, bylo
            rezultatem swiatlej decyzji POLITYCZNEJ.

            Natomiast same silownie opieraly sie na technologii otrzymanej z....;-(
            • t0g Re: Chcesz porzadne wyksztalcenie uciekaj do USA 07.06.06, 23:29
              meerkat1 napisał:

              > Stworzenie systemu energetycznego, opartego na silowniach atomowych, bylo
              > rezultatem swiatlej decyzji POLITYCZNEJ.
              >
              > Natomiast same silownie opieraly sie na technologii otrzymanej z....;-(


              No, jeszcze trzeba stworzyc cala infrastrukture.
      • sly2015 PF napisal : 07.06.06, 19:02
        Tak troche jest z tym byznesem, ktory nas nie chce finansowac. Ale mniej to z
        > ludzmi ma wspolnego a wiecej z podatkami. Ktore bogaci Amerykanie moga
        splacac
        > jako fundacje.
        >
        > I tak niedawno rozmawialem z rosyjskim Zydem, ktory stal sie profesorem im.
        > Johna Lennona (powiedzmy) na uniwerku w Minneapolis.
        >
        > I tez uniwerki sa odbiciem spoleczenstw. Europejskie uniwerki sa wlasnie
        > mniej "liberalne" a bardziej "panstwowe


        Podporządkowanie uczelni państwu powoduje także, że jest ich zdecydowanie za
        dużo i każda zajmuje się wszystkim. W Europie praktycznie nigdy nie zdarza się,
        aby uniwersytet został zamknięty, nawet jeśli jego istnienie przestaje mieć
        sens. Chronione przez państwo uczelnie nie tylko ze sobą nie rywalizują, ale są
        przeciwne jakimkolwiek zmianom. Jak w systemie feudalnym wykładowcy do końca
        kariery zawodowej zastrzegają dla siebie najciekawsze obszary badań,
        utrudniając awans młodszym kolegom.
        • tornson Utrzymywanie uczelni przez prywaciarzy powoduje że 07.06.06, 23:42
          może je skończyć byle idiota którego tatuś dysponuje odpowiednimi funuszami.
    • yann17 Re: Chcesz porzadne wyksztalcenie uciekaj do USA 07.06.06, 18:00
      daj linka do tego raportu - chętnie się z nim zapoznam.
      • wrocek2015 jedynie uczelnie brytyjskie mogą równać się z amer 07.06.06, 18:20
        Prezesi czołowych światowych koncernów, wybitni naukowcy i szanowani politycy
        nie mają złudzeń. W sygnowanym przez nich raporcie Centrum Reformy Europy
        (CER), który został wczoraj opublikowany w Londynie, jasno stwierdzają, że na
        naszym kontynencie jedynie uczelnie brytyjskie mogą równać się z amerykańskimi.
        I to z trudem

        Ta opina mowi sama za siebie jestesmy z ta Mumia-jewropejska na szarym koncu
        krajow rozwinietych w szkolnictwie i USA wyprzedza nas juz o cale
        dziesieciolecie Patrz GDP za ostatnia dekade w USA jest stale na poziomie 4-5%
        a w Mumii 0,5 % a teraz sprobuj odebrac przywileje studenciakom i tym
        profesorom co sie zatrzymali w rozwoju z lat 70-tych.
        • sly2015 Wydatki trzykrotnie mniejsze niz w USA 07.06.06, 18:35
          Dziś wydatki na jednego studenta są blisko trzykrotnie mniejsze niż w Stanach
          Zjednoczonych. A i ten wynik byłby o wiele gorszy, gdyby nie kraje
          skandynawskie, które zawyżają statystykę
          • you-know-who Re: Wydatki trzykrotnie mniejsze niz w USA 07.06.06, 19:47
            tak, z tymi wydatkami to jest tak jak z wydatkami na edukacje
            przed-uniwersytecka: w stanach dwa razy wiecej pieniedzy, a rezultaty nieslychanie
            przecietne. wydatki wiec nie sa dobra miara niczego.
            np. zaloze sie ze najlepsze rosyjskie uniwersytety wydaja mniej niz polowe
            $/glowe studenta w por. z polskimi... jednak uniw. moskiewski czy petersburski
            sa o wiele wyzej w rankingach, chyba w pierwszej 50-tce?

            jesli chodzi o glowne przeslanie postu, bylbym hipokryta gdybym zaprzeczyl,
            chociaz pamietajmy, ze w stanach jest wszystko: od najbardziej elitarnych
            harvardow do kompletnego dna.
            • t0g Re: Wydatki trzykrotnie mniejsze niz w USA 07.06.06, 23:32
              you-know-who napisał:

              > jesli chodzi o glowne przeslanie postu, bylbym hipokryta gdybym zaprzeczyl,
              > chociaz pamietajmy, ze w stanach jest wszystko: od najbardziej elitarnych
              > harvardow do kompletnego dna.

              A gdzie indziej jest inaczej? W kazdym kraju na swiecie masz uczelnie lepsze,
              gorsze i zupelnie denne.
        • tornson To czemu prezesi US-koncernów na stanowiska 07.06.06, 23:43
          inżynierskie czy naukowe zatrudniają ludzi z Azji i Europy, po tamtejszych
          uczelniach? :o)
    • andrzejskibinski Amerykanski poziom. 07.06.06, 19:12
      Poziom nauczania informatyki w polskich szkolach I universytetach jest duzo
      wyszy niz na amerykanskich

      icpc.baylor.edu/icpc/Finals/default.htm

      • sly2015 andrzejskibinski ???? 07.06.06, 19:39
        nie slyszalem o takim kabareciarzu ?!
      • sly2015 No popatrz ? 07.06.06, 19:42
        jak fachowcy mogli pominac taki wazny szczegol jakies nieuki czy co pewnie ze
        szkol ksztalconych w Mumi-jewropejskiej
      • sly2015 Re: Amerykanski poziom najwyzszy na swiecie 07.06.06, 19:42
        Prezesi czołowych światowych koncernów, wybitni naukowcy i szanowani politycy
        nie mają złudzeń. W sygnowanym przez nich raporcie Centrum Reformy Europy
        (CER), który został wczoraj opublikowany w Londynie, jasno stwierdzają, że na
        naszym kontynencie jedynie uczelnie brytyjskie mogą równać się z amerykańskimi.
        I to z trudem.

        Teraz Europa może się już zmierzyć tylko z Chinami. W tym roku dyplomy
        uniwersytetów Państwa Środka otrzyma dwa i pół miliona magistrów, tylko o 500
        tysięcy mniej niż w całej Unii. Co prawda na razie wśród stu najlepszych
        uczelni świata nie ma ani jednej z ChRL. Jednak już w 2010 roku powinno tam się
        ich znaleźć kilka. Czyli niewiele mniej, niż może się dziś pochwalić Europa.

        Już teraz żadna europejska szkoła wyższa poza Wielką Brytanią nie ma takich
        osiągnięć jak uniwersytety w Tokio i Kioto. A w niedalekiej przyszłości godnym
        rywalem uczelni z naszego kontynentu okażą się uczelnie z Indii.

        Podczas gdy 36 procent Japończyków i 38 procent Europejczyków ma wyższe
        wykształcenie, w Unii dyplomem szkoły wyższej może pochwalić się nawet nie co
        czwarty dorosły.

        Europejskie uczelnie nie dają sobie rady w globalnym świecie, bo żyją
        przeszłością. Poza Wielką Brytanią już w XIX wieku niemal we wszystkich krajach
        kontynentu uniwersytetom odebrano niezależność. Zostały podporządkowane nowo
        powołanym ministerstwom edukacji. Władze zadbały nie tylko o programy, ale
        zajęły się finansowaniem większości działalności szkół wyższych. Po II wojnie
        światowej zapewnienie bezpłatnej, powszechnej edukacji studentów stało się
        jednym z podstawowych zadań państwa dobrobytu. Kiedy jednak od połowy lat 70.
        europejska gospodarka zaczęła zwalniać, władze z coraz większym trudem
        wypełniały podjęte zobowiązania. W konsekwencji dziś wydatki na jednego
        studenta są blisko trzykrotnie mniejsze niż w Stanach Zjednoczonych. A i ten
        wynik byłby o wiele gorszy, gdyby nie kraje skandynawskie, które zawyżają
        statystykę.

        Zmiany polegające na wprowadzeniu czesnego za studia nieśmiało zaczęły
        wprowadzać Niemcy, Holendrzy, Austriacy. To jednak dopiero pierwsze kroki. U
        naszych zachodnich sąsiadów pułap opłat ustalono na 500 dolarów rocznie,
        podczas gdy koszt studiów na najbardziej prestiżowych amerykańskich uczelniach
        wynosi przynajmniej 20 tys. dolarów rocznie. Większość rządów Unii obawia się i
        tak niewielkich zmian. We Francji na wiadomość, że mieliby w części sami
        finansować naukę, zareagowali studenci. Setki tysięcy osób wyszło na ulicę.

        Podporządkowanie uczelni państwu powoduje także, że jest ich zdecydowanie za
        dużo i każda zajmuje się wszystkim. W Europie praktycznie nigdy nie zdarza się,
        aby uniwersytet został zamknięty, nawet jeśli jego istnienie przestaje mieć
        sens. Chronione przez państwo uczelnie nie tylko ze sobą nie rywalizują, ale są
        przeciwne jakimkolwiek zmianom. Jak w systemie feudalnym wykładowcy do końca
        kariery zawodowej zastrzegają dla siebie najciekawsze obszary badań,
        utrudniając awans młodszym kolegom
        • you-know-who Re: Amerykanski poziom najwyzszy na swiecie 07.06.06, 19:49
          > Podczas gdy 36 procent Japończyków i 38 procent Europejczyków ma wyższe
          > wykształcenie, w Unii dyplomem szkoły wyższej może pochwalić się nawet nie co
          > czwarty dorosły.

          he?
    • tornson HAHAHA!!! Jaja sobie robisz??? ;o) 07.06.06, 23:40
      Kolejny przytyk do słynnej inteligencji Amerykanów? ;o)
      Pamiętam taką sytuację z jednej laborki na PG, prowadzący dał nam instrukcje i
      na wstępie zaznaczył, "nie przejmujcie się, panowie, że tam na 20 stronach jest
      to co powinno być na 2 i wszystko jest wytłumaczone jak dla przedszkolaka z
      rysuneczkami i klawiszy czy opcji które należy wybrać, ta instrukcja była
      robiona pod Amerykanów, stąd to wszystko." ;o)
      Nawet było u nas takie powiedzonko , jak był bardzo trudny temat i nieszło go
      zrozumieć, to się szło do jakiegoś "kujona" i mówiło "wytłumacz to nam, ale tak
      jak Amerykaninowi" ;o)
      • t0g Re:Dlatego Prywisljanski Kraj jest tak technologi- 08.06.06, 00:45
        cznie zaawansowany i caly swiat uzywa technologii tam stworzonej (np. taki
        Tornson ma w swoim kompie procesor ze slynnej wytworni w Wachocku), a w USA
        jedyny produkt rodzimej mysli technologicznej, na jaki ich bylo kiedykolwiek
        stac, to byl samochod "Mermeid" z silnikiem z pompy strazackiej (Mermaid to
        taka kobieta z rybim ogonem, syrena znaczy).
        • tornson Niemal wszystkie przełomowe technologie 08.06.06, 12:30
          opracowywali europejscy naukowcy, a dopieszczali je azjaci, jankesi to tylko
          hieny które to sprzedają. Każdy kto ma choć trochę pojęcia Hi-TEC powie tobie w
          skrócie:

          Europejczycy opracowują przełomowe technologie
          Azjaci je dopieszczają
          Amerykanie sprzedają
          • polski_francuz Obecnie 08.06.06, 12:44
            jest raczej tak:

            Azjaci: Chiny produkuja u siebie i sciagaja pomysly, Japonia ma R&D u siebie,
            funduje tez chairs na uniwerkach amerykanskich i ma duzo technologii kupionych
            w Stanach i rozwinietych u siebie i produkuje overseas

            USA: kilka technologii top: samoloty, mikroprocesory, przemysl kosmiczny ale
            coraz mniej produkuje.

            Europa kilka technologii top: samochody, samoloty, duzo pomyslow realizowanych
            w Stanach i coraz mniej produkuje. Z wyjatkiem Niemiec zaden kraj nie potrafi
            przejsc od pomyslu do przemyslu.

            Tak ja to widze.

            PF
          • t0g Re: Tornson, za co ja Cie glownie podziwiam? 08.06.06, 20:49
            za sprawnosc seksualna!

            Taka meska Marianna Rokita z Ciebie, bo tak pie....lic, za przeproszeniem, to
            nikt chyba nie potrafi.
        • wujekjurek Syrena. 08.06.06, 19:40
          O przepraszam, Syrena to był doskonały samochód. Czy słyszałeś kiedykolwiek,
          żeby FSO ogłosiła tzw. recall iluś tam tysięcy swoich pojazdów, bo jakiś drucik
          może się przepalić i zrobić właścicielowi kuku? A widzisz, nie słyszałeś. A
          ci wszyscy, pożal się Boże, przodujący producenci samochodów ciągle mają takie
          problemy. The wszystkie Toyoty, Volkswageny, Fordy i inne patałachy co rok
          ogłaszają, że coś im nie wyszło i muszą wymienić. Sam jeździłem w tym celu
          moją Hondą do dealera.

          Nie wspomnę tu już o takich markach jak Wołga, Moskwicz, Zaporożec. Toż to
          były cuda technologiczne, dzieła geniuszu radzieckich inżynierów.

          Ech, to se ne vrati.
          • t0g Re: Syrena - kochany, mialem! Model 104 mialem! 08.06.06, 20:59
            Rok produkcji 1970.

            Nakrecilem ok. 100 000 km (pisze okolo, bo przy stanie licznika ok. 60 000
            poszedl naped szykosciomierza i ja juz nie zadalem sobie trudu, by te linke
            (gietki walek w istocie) wymienic, bo po co?

            Pekniety przegub homokinetyczny (notoryczny problem w Syrenkach, te przeguby sie
            po prostu rozpadaly!) wymienialem w drodze w 15 minut! Wozilem w bagazniku tak
            ze 100 kg narzedzi i czesci i jakos sie turlalem.

            Po 6 latach i owych 100 000 km. sprzedalem ja juz jako kompletny zlom.
      • wujekjurek HAHAHA!!! 08.06.06, 19:33
        Teraz rozumiem skąd się bierze ta nieszczęsna zarozumiałość wielu młodych
        Polaków. Od lat słyszą, że są najmądrzejsi na świecie, że gdyby nie wojna,
        Ruscy, Niemcy, Żydzi, komuniści itp. to Polska byłaby teraz potęga naukowo-
        przemysłową świata.
        • tornson Nie wsadzaj mi w usta słów niewypowiedzianych 08.06.06, 20:17
          przeze mnie.

          wujekjurek napisał:

          > Teraz rozumiem skąd się bierze ta nieszczęsna zarozumiałość wielu młodych
          > Polaków. Od lat słyszą, że są najmądrzejsi na świecie, że gdyby nie wojna,
          > Ruscy, Niemcy, Żydzi, komuniści itp. to Polska byłaby teraz potęga naukowo-
          > przemysłową świata.
          Pisałem o tępocie jankesów, a nie o intelekcie Polaków. A co do zadufania się w
          sobie bogoojczyźnianych polaczków, to ja cały czas z tym walczę, wystarczy
          poczytać moje posty na tym forum.
    • tornson NASA, mimo niebitycznych nakładów, nie potrafi 07.06.06, 23:46
      na dzień dzisiejszy wysłać bezpiecznie człowieka w kosmos (muszą korzystać z
      rakiet Rosji, która na kosmonautykę wydaje kilkanastokroć mniej), dlaczego?
      Dlaczego w NASA są prowadzone niewyobrażalnymi kosztami badania nad tego typu
      wynalazkami co długopis piszący w stanie nieważkości, gdy wystarczy w zamian
      zastosować zwykły ołówek?
      Odpowiedź prosta w NASA zatrudnia się tylko Amerykanów, stąd to wszystko. :o)
      • t0g A o ile taniej Ruscy wyslali czlowieka na Ksiezyc! 08.06.06, 00:36
        Co tam mowic o lotach orbitalnych! Koszty poniesione przez Rosje w zwiazku z
        wyslaniem Rosjanina na Ksiezyc byly wrecz rekordowe niskie.
        • borrek Re:NASA planuje nowe eldorado. 08.06.06, 07:21
          :-)))
          www.cagle.com/working/050928/stayskal.gif
          • borrek Re: Uniwersytety w USA 08.06.06, 07:31
            Caly artykul tu:
            www.republika.pl/banqan/czasopisma/debil_amer.htm
            Na dole fragment:

            PRZEMYSŁ UNIWERSYTETOWY

            Przejdźmy teraz do omówienia szkolnictwa wyższego w USA, które kojarzy nam
            się głównie z takimi uniwersytetami jak Harvard, Princeton, Yale, Columbia,
            Stanford czy MIT. W rzeczywistości czołówka ta stanowi ok. 3 proc. w morzu 2.500
            uniwersytetów amerykańskich, na które pozwolić sobie może jedynie elita
            finansowa społeczeństwa. Co prawda przy pomocy stypendiów miejsca te nie są
            zarezerwowane jedynie dla najbogatszych, ale i tak pozostają dostępne dla
            niewielu. Najważniejsze dwie rzeczy, jakie należy wiedzieć o szkolnictwie w USA,
            to: 1. studia są płatne, 2. cena studiów zależy do jakości uniwersytetu, np. rok
            uniwersytecki na Harvardzie kosztuje 15 tys. dol., a w Wellesley College - 1,5
            tys. dol. (tytuł magistra w Wellesley College upoważnia absolwenta co najwyżej
            do wstępu na Harvard). Komercjalizacja studiów wyższych powoduje, że kierują się
            one zasadami rynku i figurują na trzecim miejscu przemysłu narodowego USA.
            Uniwersytety, ale tylko te najlepsze, są "przedsiębiorstwami" sprzedającymi
            "produkty". Są w stanie zatrudnić najwybitniejszych pracowników na najlepszych
            warunkach, np. początkowa pensja docenta wynosi od 100 do 150 tys. dol. rocznie.
            Jaki uniwersytet w Europie może pozwolić sobie na taki wydatek? Tym należy
            tłumaczyć zjawisko "brain-drain" czyli "odpływu umysłów" do USA. Dość
            powiedzieć, że wśród kadry profesorskiej na katedrze matematyki uniwersytetu w
            Berkeley aż 75 proc. stanowią nie Amerykanie, lecz Chińczycy, Koreańczycy,
            Polacy, Rosjanie itd. Z kolei na uniwersytetach przeciętnych, gdzie za rok
            akademicki płaci się od 5 do 8 tys. dol., poziom nauczania jest tak niski, że
            porównać go można z poziomem polskich maturzystów.
            • sly2015 Dlaczego edukacja europejska przegrywa z amerykańs 08.06.06, 08:53
              Dlaczego edukacja europejska przegrywa z amerykańską?


              Europa Zachodnia szczyci się sięgającymi średniowiecza tradycjami powszechnej
              edukacji, wysokim poziomem wykształcenia swoich obywateli, nieomal śladowym
              poziomem analfabetyzmu. A jednak Europejczycy nie są zadowoleni ze swoich szkół
              i uczelni. Wystawiają im coraz niższe oceny, uważając, że wiedza uzyskana w
              szkolnej ławce jest coraz odleg- lejsza od potrzeb nowoczesnego rynku pracy.
              Coraz większy odsetek laureatów Nagrody Nobla legitymuje się amerykańskim
              dyplomem, największe europejskie firmy wysyłają swoich specjalistów za ocean,
              by tam podnosili kwalifikacje. "Choroba edukacyjna" dotknęła większość państw
              Europy, nawet te najzamożniejsze. Jej najbardziej spektakularnym symptomem
              stały się bunty studentów i uczniów usiłujących zwrócić uwagę rządów na
              niewydolność szkolnictwa. W ciągu ostatnich dwóch lat na ulice kilkakrotnie
              wychodzili młodzi Niemcy, Włosi i Francuzi. Rozbite sklepy i płonące samochody
              na chwilę przyciągają obiektywy telewizyjnych kamer, jednak politycy wciąż nie
              potrafią znaleźć recepty na uzdrowienie europejskiej szkoły
              • tornson No wiesz US-polaczku, główne US-koncerny 08.06.06, 12:26
                mają trochę odmienne zdanie niż ty i na główne stanowiska inżynierskie czy
                naukowe zatrudniają Europejczyków a nie jankesów. ;o>
                • wujekjurek US-koncerny 08.06.06, 19:46
                  Podaj przykady. Jaki procent szefów największych amerykańskich firm stanowią
                  obcokrajowcy?
                  • tornson Na szefa koncernu to możnaby małpę wyszkolić, 08.06.06, 20:13
                    byle tylko miała odpowiednie wodzowskie predyspozycje. Ja pisałem o naukowcach i
                    inżynierach opracowujących nowe technologie w działach badawczo-rozwojowych.
                    • wujekjurek Re: Na szefa koncernu to możnaby małpę wyszkolić, 08.06.06, 20:23
                      No to jak to jest? Czy Polacy to są mądrzejsi od Amerykanów czy Amerykanie
                      głupsi od Polaków?
                      • wujekjurek Re: Na szefa koncernu to możnaby małpę wyszkolić, 08.06.06, 20:25
                        Oooops, przepraszam. To jest odpowiedź na inny Twój post. Ten o głupocie
                        Amerykanów.
                      • tornson W przekroju całego narodu, Polacy z tą swoją 08.06.06, 20:28
                        całą bogo-ojczyźnianą ideologią i sabójczą wiarą w cuda wolnorynkowej
                        gospodarki, naprawdę biją rekordy debilizmu i w Europie trudno znaleźć nację
                        która tępotą nam dorówna. Ale jankesi to już himalaja głupoty i takie stopnia
                        zdebilenia chyba jeszcze polska nacja nie osiągnęła.
                        • wujekjurek Re: W przekroju całego narodu, Polacy z tą swoją 08.06.06, 20:34
                          Mam akurat inne zdanie na temat Amerykanów. Są tu geniusze i debile ale
                          średnia jest mimo wszystko dość wysoka.
                          • tornson Mówiąc szczerze. 08.06.06, 21:02
                            Liczba ścisłej elity naukowej jest w USA podobna jak w Europie, ale ścisła elita
                            naukowa to nawet nie 1% narodu. No ale gdy weźmiemy cały naród, to Amerykanie
                            naprawdę intelektem nie grzeszą, tam dba się tylko o bardzo wąską elitę, a gro
                            narodu kończy uczelnie po których wie mniej niż maturzysta z Europy.
                            • wujekjurek Re: Mówiąc szczerze. 08.06.06, 21:08
                              A ja się zastanawiam czy ktoś kiedyś przeprowadził jakieś badania
                              socjologiczne, które raz na zawsze wyjaśniłyby to zagadnienie. Czy rzeczywiście
                              Amerykanie (cały naród) są rzeczywiście mniej inteligentni niż Europejczycy?
            • t0g Re: Rozweselil mnie ten artykul! n/t 08.06.06, 10:02

              • karbat Re: Rozweselil mnie ten artykul! n/t 08.06.06, 14:16
                rozwoj przemyslu zbrojeniowego jest dzwignia technologii w USA
                ta hegemonia bedzie trwac tak dlugo jak USA beda prowadzic wojny.
                bez wojen bez stwarzania zagrozenia z zewnatrz nie utrzymaja swego tempa badan .

                ta bron jest super aby napasc na male ,slabe kraje
                • moped ..."gdzie kto stoi"? Orly rozwijaja skrzydla? 08.06.06, 16:35
                  Jendi sie wesela, inni piszcza o militarnych konekcjach, a jeszcze inni
                  o "panstwowych Uniwerkach", w szystko razem do kupy wziete to niby tak, kazdy
                  ma swoja racje i punkt widzenia, ale w efekcie koncowym mozna zadac
                  pytnaie skor tak lub nie to zobaczcie "gdzie kto stoi"?
                  Czyja eknomia jest prezniejsza? Kto ma palemke pierwszenstwa w osiagnieciach
                  technologicznych? Kto ma najlepsze warunki na ustabilizowane codzienne zycie?

                  To wszystko nie przyszlo ani spadlo ot tak ... z przestworzy!

                  Na to zlozylo sie wiele elementow wlacznie z wspanialymi uniwersytami
                  emrykanskimi (kanadyjswkie rowniez sa b. dobre) przygotowujace swoje
                  spoleczenstwo do zycia w obecnym swiecie!

                  Co z tego, ze Europa ma swoich jakis tam "orlow" skoro nie moga na wlasnym
                  gruncie rozwinac skrzydel!!!!

                  Mozna zadac pytanie : jaki jest powod zastoju Europy oraz innych placowek
                  uniwersyteckich poza Ameryka Polnocna?
                  • wrocek2015 moped pyta wiec odpowiedz masz tutaj: forsa ,forsa 08.06.06, 17:30
                    Europejskie uczelnie nie dają sobie rady w globalnym świecie, bo żyją
                    przeszłością. Poza Wielką Brytanią już w XIX wieku niemal we wszystkich krajach
                    kontynentu uniwersytetom odebrano niezależność. Zostały podporządkowane nowo
                    powołanym ministerstwom edukacji. Władze zadbały nie tylko o programy, ale
                    zajęły się finansowaniem większości działalności szkół wyższych. Po II wojnie
                    światowej zapewnienie bezpłatnej, powszechnej edukacji studentów stało się
                    jednym z podstawowych zadań państwa dobrobytu. Kiedy jednak od połowy lat 70.
                    europejska gospodarka zaczęła zwalniać, władze z coraz większym trudem
                    wypełniały podjęte zobowiązania. W konsekwencji dziś wydatki na jednego
                    studenta są blisko trzykrotnie mniejsze niż w Stanach Zjednoczonych. A i ten
                    wynik byłby o wiele gorszy, gdyby nie kraje skandynawskie, które zawyżają
                    statystykę.

                    Zmiany polegające na wprowadzeniu czesnego za studia nieśmiało zaczęły
                    wprowadzać Niemcy, Holendrzy, Austriacy. To jednak dopiero pierwsze kroki. U
                    naszych zachodnich sąsiadów pułap opłat ustalono na 500 dolarów rocznie,
                    podczas gdy koszt studiów na najbardziej prestiżowych amerykańskich uczelniach
                    wynosi przynajmniej 20 tys. dolarów rocznie. Większość rządów Unii obawia się i
                    tak niewielkich zmian. We Francji na wiadomość, że mieliby w części sami
                    finansować naukę, zareagowali studenci. Setki tysięcy osób wyszło na ulicę.

                    Mozna zadac pytanie : jaki jest powod zastoju Europy oraz innych placowek
                    > uniwersyteckich poza Ameryka Polnocna


                    Podporządkowanie uczelni państwu powoduje także, że jest ich zdecydowanie za
                    dużo i każda zajmuje się wszystkim. W Europie praktycznie nigdy nie zdarza się,
                    aby uniwersytet został zamknięty, nawet jeśli jego istnienie przestaje mieć
                    sens. Chronione przez państwo uczelnie nie tylko ze sobą nie rywalizują, ale są
                    przeciwne jakimkolwiek zmianom. Jak w systemie feudalnym wykładowcy do końca
                    kariery zawodowej zastrzegają dla siebie najciekawsze obszary badań,
                    utrudniając awans młodszym kolegom
                    • t0g Re: $20,000 to raczej za semestr, nie rok... 08.06.06, 18:59
                      wrocek2015 napisał:

                      > podczas gdy koszt studiów na najbardziej prestiżowych amerykańskich uczelniach
                      > wynosi przynajmniej 20 tys. dolarów rocznie.

                      Jako ojciec jednej studentki, a od jesieni juz dwoch studentek w USA, a na
                      dodatek pracownik sektora akademickiego w tym kraju, cos niecos wiem na temat
                      kosztow studiow. Wlasnie zbliza sie termin platnosci za kolejny semestr naszej
                      starszej, no i oczekujemy, ze rachunek bedzie opiewal no ok. 17 patykow. A
                      studiuje ona na bardzo przyzwoitej uczelni, ale zdecydowanie nie takiej, ktora
                      by mozna nazwac "najbardziej prestizowa". Zadna tam Ivy League. Na Ivy League to
                      jeszcze sporo wiecej, o ile sie orientuje.
                      • niepowtarzalny4 cos pieprzysz o ile wiem ty jako ponoc 08.06.06, 19:49
                        pracownik sektora akademickiego ( mam tez takich znajomych )
                        nie placisz nic za ksztalcenie corki ... na tej uczelni
                        Raczej watpie ze wyslales ja na inna uczelnie skoro z na swojej masz za darmo...

                        • t0g Re: Niepowtarzalny, slyszales, ze dzwoni, tylko 08.06.06, 19:57
                          koscioly Ci sie pomylily.

                          Ja doprawdy uwielbiam, jak ludzie, ktorzy znaja sprawy amerykanskie ze
                          slyszenia, medrkowatym tonem robia mi wyklady o tym, jak to jest w USA.

                          Skoro wiesz lepiej, to nic Ci juz nie musze mowic, prawda?
                          • niepowtarzalny4 No to zadzwon lepiej , tylko prawdziwie dzwon ! 08.06.06, 20:06
                            i to jest ta twoja odpowiedz ?
                            troche wymijajaca , no chyba ze jestes pracownikiem nie tego "dzialu " ))))
                            • t0g Re: Jak odpowiem, to pewnie znow od Ciebie uslysze 08.06.06, 20:38
                              ze pieprze - no to po co mam odpowiadac? Przeciez ja sam wiem, jak sprawy sie
                              maja. A innym widocznie nie zalezy, by sie ode mnie czegos dowiedziec, bo w
                              takim wypadku nie traktuje sie potencjalnego zrodla informacji z miejsca
                              niegrzecznie.
            • wujekjurek Re: Uniwersytety w USA 08.06.06, 19:53
              borrek napisał:

              > 2. cena studiów zależy do jakości uniwersytetu,

              Tak juz jest i to nie tylko w tej dziedzinie. Cena zależy od jakości. You get
              what you pay for.

              > początkowa pensja docenta wynosi od 100 do 150 tys. dol. rocznie

              Czy istnieje w USA coś takiego jak docent?

              > zjawisko "brain-drain" czyli "odpływu umysłów" do USA.

              Dodajmy, że naukowcy dobrowolnie pozwalają się drenażować i bardzo im się
              podoba praca na amerykańskich uniwersytetach. To nie jest moje zdanie jako że
              jestem czekiem prostym ale znam tutaj sporo naukowców z Polski.
              • t0g Re: Drenaz 08.06.06, 20:33
                O kulisach tzw. "drenazu" troche wiem, bo raz, dalem sie sam zdrenowac, a po
                wtore szereg razy bylem czlonkiem komisji do wybrania kandydatow z puli osob,
                ktore nadeslaly aplikacje w odpowiedzi na ogloszenie o wolnej posadzie. Co
                prawda, tylko na moim uniwerku - ale, jak sie orientuje, nasza polityka nie
                odbiega od "sredniej krajowej".

                Przy wyborze kandydatow z puli w ogole sie nie patrzy na narodowosc ani
                obywaltelstwo. Licza sie kwalifikacje.

                Amerykanow jest 300 mln, pozostalych ludzi nba swiecie ok. 20 razy wiecej. Wiec
                nie dziwota, ze jesli kazdy moze odpowiedziec na ogloszenie o prace, to tych
                ogloszen z poza Ameryki jest wiecej, niz z Ameryki. Przy takiej dysproporcji
                uprawnionych do kandydaowania na posade tez nie dziwota, ze w wielu wypadkach
                znajdzie sie cudzoziemiec, ktory jest lepszy od najlepszego amerykanskiego
                kandydata.

                Druga ciekawostka - z tych "drenowanych" wiekszosc to sa jednak ludzie, ktorzy
                ostatnie etapy swojego wyksztalcenia zdobywali w USA (czyli, mowiac prosto,
                robili w USA doktorat i postdoca).

                Mysmy ostatnio mieli dwie nowe posady i na "short list" zakwalifikowalismy 11
                osob, z ktorych wikszosc to byli nie-Amerykanie, ale tylko jedna z nich z
                doktoratem zrobionym nie w USA.

                Co zas do motywow: finansowy aspekt ma swoje znaczenie, oczywiscie, ale w
                przypadku sob z dobrze prosperujacych krajow Zachodniej Europy nie za bardzo.
                Dla tych ludzi wazne jest co innego, ze na uczelniach czlowiek z miejsca
                uzyskuje samodzielnosc i jest "sam sobie sterem, zeglarzem, okretem", podczas
                gdy w Europie czy n. w Japonii musi sie nastawiac na wiele, wiele lat
                "czeladnikowania" u boku jakiegos "profesora-mistrza", zanim zdola samodzielnosc
                uzyskac. Kij ma dwa konce, oczywiscie, bo wielu tonie - jesli sie nie zdola
                uzyskac grantu w ciagu pierwszych kilku lat, to d..a blada, koniec akademickiej
                kariery, a konkurencja do grantow jest bardzo ostra! (szczegolnie ostatnio, gdy
                mnostwo srodkow z nauki trza bylo przekierowac na wojaczke w egzotycznych
                rejonach swiata). Ale jak sie uda, to jest fajnie, czlek nie ma nad glowa
                zadnego szefa, ktory mu sie bez przerwy glupio wtraca do spraw naukowych.
                • wujekjurek Re: Drenaz 08.06.06, 20:41
                  t0g napisał:

                  >
                  > Co zas do motywow: finansowy aspekt ma swoje znaczenie, oczywiscie, ale w
                  > przypadku sob z dobrze prosperujacych krajow Zachodniej Europy nie za bardzo.
                  > Dla tych ludzi wazne jest co innego, ze na uczelniach czlowiek z miejsca
                  > uzyskuje samodzielnosc i jest "sam sobie sterem, zeglarzem, okretem", podczas
                  > gdy w Europie czy n. w Japonii musi sie nastawiac na wiele, wiele lat
                  > "czeladnikowania" u boku jakiegos "profesora-mistrza", zanim zdola
                  samodzielnos
                  > c
                  > uzyskac. Kij ma dwa konce, oczywiscie, bo wielu tonie - jesli sie nie zdola
                  > uzyskac grantu w ciagu pierwszych kilku lat, to d..a blada, koniec
                  akademickiej
                  > kariery, a konkurencja do grantow jest bardzo ostra! (szczegolnie ostatnio,
                  gdy
                  > mnostwo srodkow z nauki trza bylo przekierowac na wojaczke w egzotycznych
                  > rejonach swiata). Ale jak sie uda, to jest fajnie, czlek nie ma nad glowa
                  > zadnego szefa, ktory mu sie bez przerwy glupio wtraca do spraw naukowych.

                  O to mi właśnie chodziło. Pieniądze nie są zawsze jedynym argumentem i to nie
                  tylko w przypadku ludzi z Europy Zachodniej. Znam osobiście Polaków, którzy
                  woleli by jednak mieszkać w Polsce ale tutaj trzymają ich dokładnie te sprawy,
                  o których piszesz.
    • sasiadkuzynaszwagraofiary Re: Chcesz porzadne wyksztalcenie uciekaj do USA 08.06.06, 16:40
      wrocek2015 napisał:

      > Chcesz porzadne wyksztalcenie uciekaj do USA


      Z twoja glowka to i Kielcach sie nie zalapiesz wiec odprez sie, Srocek.
      • niepowtarzalny4 Re: Chcesz porzadne wyksztalcenie uciekaj do USA 08.06.06, 19:52
        No rzeczywiscie, Bardzo ale to bardzo masz wiele do powiedzenia ...
        Juz nie wracaj tutaj !
    • you-know-who spory problem z rankingiem uczelni 08.06.06, 22:45
      na ktorym oparte jest przeswiadczenie, ze uczelnie eu sa kompletnie do dupy a w
      usa jest wspanianiale jest taki, ze opieraja sie na JEDNEJ tylko liczbie,
      uzyskanej przez dodanie do siebie z jakimis wagami kilku innych liczb
      oceniajacych wybrane aspekty dzialalnosci.

      1. jesli jeden uniwerek ma swietny program w dziedzinie a (A pkt'ow), a
      beznadziejny w b, to ocena typu (A+B)/2 jest nie tylko mylaca ale i szkodliwa:
      ten uniwersytet wcale nie jest "sredni"! jest beznadziejny w dziedzinie b a
      genialnie edukuje w a. to tak jakby twierdzic ze temperatura naszych rak jest
      normalna, kiedy jedna jest w lodzie a druga w goracej wodzie.

      2. wagi sa nie zawsze rozsadne. dla jakosci edukacji moze nie miec prawie
      zadnego znaczenia liczba noblistow, ktorzy juz i tak sa bliscy emerytury i nie
      nauczaja za wiele/w ogole. dla jakosci edukacji moze za to byc nieslychanie
      wazne czy uniwersytet jest darmowy (eu) i stac studenta na duzo ksiazek, podroze
      i rozwijanie zainteresowan, a nawet rozrywki (nie smiejcie sie).

      tutaj prawie polowa studentow (w toronto) musi pracowac przynajmniej cale lato
      aby sie utrzymac, wielu moich studentow dorabia w ciagu roku akademickiego, .
      moze to im cos innego daje, ale na pewno nie pomaga wchlonac nieoceniona wiedze
      ktora im proponuje. a kanadyjskie czesne nie jest wysokie, < $10k na rok!

      dla przykladu, a kanadzie nastapil cichy bunt uniwersytetow przeciwko
      typowej jednowymiarowej klasyfikacji w czasopismie mclean's, ktore co roku
      podaje ranking uczelni. do de facto bojkotu tego rankingu przylaczyl sie
      tez moj uniwerek torontonski, ktory od 12 lat jest na topie, sam lub ex-equo.

      takze nie traktujcie wolania o ucieczke z europejskich uczelni tak doslownie.
      po przeprowadzce ze szwecji do kanady nie zauwazylem diametralnej roznicy,
      owszem przeprowadzilem sie m.in. po to by dac dzieciom wieksze mozliwosci
      studiow i wieksze pole dzialania. ale gdym musial pozostac w szwecji, na pewno
      nie plakalbym nad kompletnym brakiem mozliwosci na stockholms universitet,
      zwlaszcza ze bedac tam mialbym nieco drobnych w kieszeni zeby wyslac dziecko na
      roczne studia (zaliczane do curriculum w sztockholmie) w rozne miejsca.
      t0g troszke mnie przestraszyl tymi $34k/rok, czy to bylo czesne czy tez housing?



      • t0g Re: Housing? Ona sama placi za mieszkanie 09.06.06, 00:55
        Jak bardzo czesto studenci wyzszych lat robia, moja cora i pare innych osob
        wynajmuje domek nieopodal uczelni (wiele uczelni wymaga, by studenci nizszych
        lat mieszkali w "dormie", czasem tylko przez rok, czasem dwa lata - ten college
        mojej coruchny chyba kazal mieszkac az dwa lata. Ale ona teraz wlasnie
        skonczyla trzeci. Zgodnie z umowa, my tylko placimy czesne.

        Co do zwolnienia z czesnego, to ten towariszcz, ktory napisal, ze pieprze, mial
        informacje zdecydowanie niepelne. Prywatne uczelnie byc moze zwalniaja od
        czesnego, ale najwyzej dzieci SWOICH pracownikow. A nasza cora wybrala sobie
        szkole odlegla o 3000 km od naszej! Ponadto, ludzie mysla, ze w USA jest jak w
        przecietnym kraju europejskim w tym znaczeniu, ze w calym kraju obowiazuja te
        same reguly i przepisy. Tymczasem pod wieloma wzgledami jest bardziej tak, jak
        w UE, bo stany maja bardzo daleko posunieta autonomie i sytuacja potrafi sie
        diametralnie roznic od stanu do stanu. Wiec w przypadku stanowych uczelni tez
        nie mozna z gory powiedziec, jak jest. Nasza mlodsza ma zdecydowanie
        mniejszy "dryg" do nauki, niz starsza, wiec poszla "po najmniejszej linii
        oporu" i kierowala sie tylko dwoma wzgledami: (a) zeby sie dostac jak
        najmniejszym wysilkiem, z minimalnym wypelnianiem papierow, etc., i (b) zeby
        nie byc za blisko zgredow. A Oregon ma na dobra sprawe dwie stanowe uczelnie,
        ktore wchodzily w rachube, wiec wybor byl oczywisty - wybrala nie nasza, a te
        druga. No wiec jak ona bedzie studiowac w oregonskim stanowym systemie, a my
        oboje pracujemy w nim, to dostajemy podwojny bonus (juz nie pamietam nawet ile
        to jest procent). Ale tak nie zawsze bylo, bo kiedy przyjechalismy do Oregonu
        11 lat temu, to zadnych znizek nie bylo.

        U nas w stanie jest tez kilka prywatnych collegow, niektore na znakomitym
        poziomie (taki Reed College, np., fizyke tam wyklada Dave Griffiths, autor
        znanych swietnych podrecznikow do E&M i kwantow), no ale zadnej znizki tam
        bysmy nie dostali.

        A w uczelniach stanowych tez sie placi sporo wiecej, jesli sie jest spoza
        stanu - tak z 50% wiecej. Ja namawialem nasza starsza na UoW w Seattle, wiec
        sie wtedy dowiadywalem. No i oczywiscie w Seattle znizke dostalby najwyzej
        rodzic pracujacy w systemie edukacyjnym Stanu Washington, ale oczywiscie nie
        Stanu Oregon.

        Ja tez namawialem z lekka nasza starsza na Vancouver, B.C., bo U. of B.C. to
        swietna uczelnia, no i przy tym my bysmy mieli pretekst do czestych odwiedzin w
        Vancouver, a tam zaraz obok sa narty-marzenie (u nas tez, ale coz szkodzi
        rozmaitosc?) i w ogole Vancouver ja uwazam za jedno z dwoch najpiekniej
        polozonych miast, jakie w zyciu widzialem (to drugie to Rio) - no, ale mala sie
        uparla bo tam gdzie jest, jest swietny angielski - no i z czego w rezultacie
        bedzie robic dyplom, zgadnij, Y-K-W? Ano, z geografii! W tym wieku wszystko sie
        mlodym ludziom w glowach co 5 minut zmienia. Ona chce dalej isc do graduate
        school, ale w jakim kierunku, to diabli wiedza. Oczywiscie, za graduate school
        my juz nie placimy! Ale ja sie nie boje, mala ma swietne oceny, pewnie znajdzie
        jakas szkole, gdzie jej zaoreruja TAship. Juz teraz robi w swoim college'u za
        TA.
        • you-know-who czy to oznacza ze 09.06.06, 01:23
          studia poza domem w usa kosztuja teraz, przykladowo tam gdzie twoja starsza,
          (37+10)*4 = 200k?

          to wiecej niz myslalem, a wiec wspaniale. (tzn. nasza starsza jeszcze nie ucieknie
          za granice za dwa lata :-) a propos mam jako nauczyciel akademicki 50% znizki
          czesnego dla rodziny, ale wstydze sie powiedziec jak malo to tysiecy $. na tym
          jednak polega nasz sprytny plan.

          uwazam ze do usa nie ma co jechac na undergraduate tylko na graduate studies,
          do czego bede dzieci namawial (chyba ze komus tu jakis bdb program podpasuje).
          ale znam ambitnych rodzicow rosjan ktorzy pchaja corke w kierunku ivy league
          i wyobrazonych potem duzych pieniedzy. kak ugodno.
          • you-know-who Re: czy to oznacza ze 09.06.06, 01:25
            > ale wstydze sie powiedziec jak malo to tysiecy $. na tym
            > jednak polega nasz sprytny plan.

            zapomnialem dopisac, ze polowe czesnego arts&science moje dzieci moga ze soba
            zabrac gdzie chca.
    • ben_shaprut W USA jest wiele, ale nie wykształcenie 09.06.06, 01:16
      • wrocek2015 Re: W USA jest wiele, ale nie wykształcenie 21.07.06, 10:48
        NEW DATA ON INDUSTRIAL ACTIVITY AND EMPLOYMENT GROWTH suggest the U.S. economy
        may be entering the third quarter with more momentum than previously thought.
        Orders to U.S. factories rose a higher-than-expected 0.7 percent in May to just
        under $400 billion, following a 2 percent decline in April, the U.S. Commerce
        Department reported
    • wrocek2015 Szkolnictwo w UE juz w tyle za Chinami 21.07.06, 10:52
      Szkolnictwo w UE juz w tyle za Chinami
      Jeśli Europa chce utrzymać przewagę nad Chinami, ma już tylko cztery lata na
      przeprowadzenie rewolucji w szkolnictwie wyższym

      3.F.jpg>
      (c) JESSICA RINALDI/REUTERS/FORUM
      Prezesi czołowych światowych koncernów, wybitni naukowcy i szanowani politycy
      nie mają złudzeń. W sygnowanym przez nich raporcie Centrum Reformy Europy (CER),
      który został wczoraj opublikowany w Londynie, jasno stwierdzają, że na naszym
      kontynencie jedynie uczelnie brytyjskie mogą równać się z amerykańskimi. I to z
      trudem.

      Teraz Europa może się już zmierzyć tylko z Chinami. W tym roku dyplomy
      uniwersytetów Państwa Środka otrzyma dwa i pół miliona magistrów, tylko o 500
      tysięcy mniej niż w całej Unii. Co prawda na razie wśród stu najlepszych uczelni
      świata nie ma ani jednej z ChRL. Jednak już w 2010 roku powinno tam się ich
      znaleźć kilka. Czyli niewiele mniej, niż może się dziś pochwalić Europa.

      Już teraz żadna europejska szkoła wyższa poza Wielką Brytanią nie ma takich
      osiągnięć jak uniwersytety w Tokio i Kioto. A w niedalekiej przyszłości godnym
      rywalem uczelni z naszego kontynentu okażą się uczelnie z Indii.

      Podczas gdy 36 procent Japończyków i 38 procent Europejczyków ma wyższe
      wykształcenie, w Unii dyplomem szkoły wyższej może pochwalić się nawet nie co
      czwarty dorosły.

      Europejskie uczelnie nie dają sobie rady w globalnym świecie, bo żyją
      przeszłością. Poza Wielką Brytanią już w XIX wieku niemal we wszystkich krajach
      kontynentu uniwersytetom odebrano niezależność. Zostały podporządkowane nowo
      powołanym ministerstwom edukacji. Władze zadbały nie tylko o programy, ale
      zajęły się finansowaniem większości działalności szkół wyższych. Po II wojnie
      światowej zapewnienie bezpłatnej, powszechnej edukacji studentów stało się
      jednym z podstawowych zadań państwa dobrobytu. Kiedy jednak od połowy lat 70.
      europejska gospodarka zaczęła zwalniać, władze z coraz większym trudem
      wypełniały podjęte zobowiązania. W konsekwencji dziś wydatki na jednego studenta
      są blisko trzykrotnie mniejsze niż w Stanach Zjednoczonych. A i ten wynik byłby
      o wiele gorszy, gdyby nie kraje skandynawskie, które zawyżają statystykę.

      Zmiany polegające na wprowadzeniu czesnego za studia nieśmiało zaczęły
      wprowadzać Niemcy, Holendrzy, Austriacy. To jednak dopiero pierwsze kroki. U
      naszych zachodnich sąsiadów pułap opłat ustalono na 500 dolarów rocznie, podczas
      gdy koszt studiów na najbardziej prestiżowych amerykańskich uczelniach wynosi
      przynajmniej 20 tys. dolarów rocznie. Większość rządów Unii obawia się i tak
      niewielkich zmian. We Francji na wiadomość, że mieliby w części sami finansować
      naukę, zareagowali studenci. Setki tysięcy osób wyszło na ulicę.

      Podporządkowanie uczelni państwu powoduje także, że jest ich zdecydowanie za
      dużo i każda zajmuje się wszystkim. W Europie praktycznie nigdy nie zdarza się,
      aby uniwersytet został zamknięty, nawet jeśli jego istnienie przestaje mieć
      sens. Chronione przez państwo uczelnie nie tylko ze sobą nie rywalizują, ale są
      przeciwne jakimkolwiek zmianom. Jak w systemie feudalnym wykładowcy do końca
      kariery zawodowej zastrzegają dla siebie najciekawsze obszary badań, utrudniając
      awans młodszym kolegom
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka