Dodaj do ulubionych

Hezbollah to prawdziwe państwo

03.08.06, 18:26
Hezbollah to prawdziwe państwo: z własnym terytorium, urzędami, szpitalami i
trzecią co do wielkości armią na Bliskim Wschodzie.

Państwo, z którym walczy dziś Izrael, zaczyna się kilka minut jazdy samochodem
na południe od centrum Bejrutu.
O ile w stolicy Libanu króluje europejska architektura i kawiarnie pełne ludzi
w zachodnich strojach, o tyle w krainie Hezbollahu brodaci mężczyźni i kobiety
w hidżabach spacerują wąskimi, pełnymi zgiełku uliczkami, mijając witryny
zakurzonych sklepów. Zamiast zachodnich reklam z billboardów spoglądają
gigantyczne portrety Chomeiniego i przywódcy Iranu ajatollacha Alego Chamanei.
Nie bez powodu Hezbollah nazywa swoje terytorium Dar al Iman, czyli „Domem wiary”.
Hezbollah jest państwem w libańskim państwie. Kontroluje jedną czwartą
terytorium Libanu, a pod jego rządami żyje 400 tysięcy spośród czterech
milionów Libańczyków.
Hezbollah zbiera 20-procentowy podatek od wszystkich przychodów. Prowadzi
szkoły, które według programu przygotowanego w Iranie. Ma kliniki, szpitale,
sieć pomocy społecznej, ośrodki dla sierot i wdów, towarzystwa młodzieżowe,
kilka klubów piłkarskich, a nawet parę agencji matrymonialnych. „Partia Boga”
dysponuje też mediami: oglądaną w całym świecie arabskim stacją telewizyjną Al
Manar (Latarnia), czterema kanałami radia, gazetami, tygodnikami i
wydawnictwem książkowym.
W mateczniku „Partii Boga” można spędzić cały tydzień, korzystając wyłącznie z
usług Hezbollahu. Hotele, restauracje, taksówki, przewodnicy, nawet sklepy z
pamiątkami – wszystko należy tam do „Partii Boga”. Hezbollah ma własny bank,
spółdzielnię kredytową, firmę ubezpieczeniową, agencję turystyczną, szereg
hoteli, sieć supermarketów oraz kilka firm autobusowych i taksówkarskich.
Wpływy z własnych przedsiębiorstw pokrywają większość budżetu partii.
Relacja z resztą Libanu jest złożona. „Partia Boga” zajmuje 14 miejsc w
128-osobowym zgromadzeniu narodowym i dwa resorty w radzie ministrów. Na
miejscu kontroluje obieralne władze samorządowe i powołuje miejscowych
urzędników, których teoretycznie powinien wybierać rząd w Bejrucie.
Zorganizowała własne sądownictwo oparte na szarjacie, własną policję, sądy i
więzienia.
Dopełnieniem statusu wirtualnego państwa są nieoficjalne „ambasady”
Hezbollahu. Placówka w Teheranie jest większa i zatrudnia więcej ludzi niż
właściwa ambasada Libanu w Iranie.
Koszt stworzenia własnego państewka w Libanie był stosunkowo niewielki.
Uruchomienie Hezbollahu kosztowało Teheran zaledwie 24 miliony dolarów, a
roczne utrzymanie to 60–100 milionów. W zamian Iran przez dwie dekady zbudował
tam trzecią co do siły armię na Bliskim Wschodzie – po własnej i izraelskiej.

„Partia Boga” sieje terror
Jeszcze w 1982 Iran nie miał w Libanie prawie żadnych wpływów. Nie mając
przyczółka w Libanie, nowe władze irańskie poprosiły swojego ambasadora w
Syrii, by go utworzył. To on założył w Libanie oddział „Partii Boga”.
W deklaracji założycielskiej libański Hezbollah postawił sobie za cel
„stworzenie islamskiej republiki Libanu”. Do Bejrutu zawitały setki irańskich
mułłów i strażników rewolucji. W ciągu dwóch lat pod sztandarem Hezbollahu
stanęło kilka radykalnych szyickich ugrupowań (niektóre z marksistowskim
rodowodem), tworząc główną siłę oporu przeciw izraelskiej okupacji Libanu po
wyrzuceniu stamtąd w 1983 Organizacji Wyzwolenia Palestyny.
Terror od początku był główną bronią Hezbollahu.
Przez całe lata 80. „Partia Boga” porwała w Libanie ponad 200 obcokrajowców.
Hezbollah porywał samoloty pasażerskie, był pionierem w dziedzinie zamachów
samobójczych na zachodnie cele, zabijając w sumie prawie tysiąc osób, w tym
241 amerykańskich marines i 58 francuskich spadochroniarzy w Bejrucie.
Terror przyniósł rezultaty. Francja ograniczyła poparcie dla Iraku, a USA za
pośrednictwem Izraela dostarczyły Iranowi pociski przeciwczołgowe, które
pomogły mu wygrać wojnę z Irakiem. W podzięce Iran nakazał Hezbollahowi
uwolnić francuskich i amerykańskich zakładników.
W roku 2000, kiedy Izraelczycy wycofali się z okupowanej części Libanu,
Teheran okrzyknął to „pierwszym zwycięstwem islamu nad obozem syjonistycznych
krzyżowców”, a Hezbollah wzdłuż granicy z Izraelem kazał ustawić tablice z
napisem „Jeśli wrócicie, my też wrócimy”.

Armia silniejsza od Libanu
Kręgosłup Hezbollahu stanowi milicja – siła zbrojna złożona z 8000 ludzi,
wyszkolonych i wyposażonych przez Syrię i Iran w najnowocześniejszą broń.
Hezbollah chwali się jeszcze 30 tysiącami rezerwistów.
Arabscy i zachodni eksperci zgadzają się co do jednego: milicja Hezbollahu
jest silniejsza od libańskiej armii.
Klejnotem w arsenale Hezbollahu jest 14 tysięcy irańskich rakiet i pocisków
dostarczonych w ciągu minionych sześciu lat. Większość to zmodernizowane
katiusze, choć ostrzał Hajfy dowodzi, że Hezbollah dysponuje też rakietami
średniego zasięgu. Ma również chińskie pociski do walki na morzu.
Gdy Hezbollah zajmował swe terytorium, zastał ziemie zniszczone latami
dominacji palestyńskiego Fatahu i zrujnowane przez izraelską inwazję. Szkół i
szpitali prawie nie było, pracy jak na lekarstwo, bezpieczeństwa jeszcze
mniej. Hezbollah zapewnił to. Jednocześnie narzucił rygorystyczny kodeks
religijny, który dał biednym szyitom poczucie moralnej przewagi nad resztą
Libańczyków, aspirujących do zachodniego stylu życia.

Hezbollah i Iran to jedno
Przez lata libański oddział „Partii Boga” zrósł się ze światem politycznym
Iranu. Dostojnicy Hezbollahu wżenili się w irańskie rody spokrewnione z
ajatollahami, libańscy szyici pracują dla rządu Iranu. Od połowy lat 80.
większość duchownych szyickich z Libanu kształci się w Iranie. Jak mówi Ali
Yunesi, były irański minister do spraw wywiadu, „Iran to Hezbollah, a
Hezbollah to Iran”.
Dlaczego Teheran postanowił zagrać swoją libańską kartą właśnie teraz?
Zachęciła go amerykańska zmiana taktyki wobec Iranu w maju tego roku. USA
zaproponowała ustępstwa w sprawie irańskiego programu atomowego, co w Iranie
odebrano jako dowód słabości. Ahmadinedżad wierzy, że jego plan wypędzenia
„niewiernych” z ziem islamu nie powiedzie się, dopóki Arabowie nie uznają
irańskiego przywództwa.
Kłopot w tym, że szyickim władzom Iranu trudno przekonać do tego sunnicką
większość Arabów. By pokonać tę przeszkodę, Irańczycy muszą udowodnić, że są w
stanie zetrzeć Izrael z mapy Bliskiego Wschodu. Ta strategia uczyniła
konfrontację z Izraelem priorytetem polityki Iranu.
W maju Teheran przysłał Palestyńczykom 50 milionów dolarów pożyczki, gdy Unia
Europejska zamroziła pomoc dla władz Autonomii po zwycięstwie Hamasu. Podczas
gdy umiarkowane państwa arabskie zdystansowały się od Hamasu, Iran i Syria
przyszły mu w sukurs. Teraz Teheran wziął wroga w kleszcze. Na południu Izrael
sprowokowali Hamasowcy, na północy – bojownicy Hezbollahu.
Jeśli wojna z Izraelem przyniesie Teheranowi zwycięstwo, Iran rozszerzy wpływy
– widoczne już w Iraku i utrwalone w Syrii – na Liban i Strefę Gazy. Perska
potęga sięgnęłaby swoich zachodnich granic z czasów VII wieku. Ale to
strategia wysokiego ryzyka. Jeśli Izraelczycy zdołają zmiażdżyć Hamas i
zniszczyć machinę wojenną Hezbollahu, wpływy Iranu stopnieją, a „Partia Boga”
może się podzielić. Już teraz w Libanie rodzi się konsens ponad podziałami
etnicznymi i religijnymi, że jedynym sposobem na pokojowe współżycie jest
rozwinięcie libańskiej tożsamości.
Konflikt między Izraelem a Hezbollahem to wojna w zastępstwie, starcie
irańskiej i amerykańskiej wizji przyszłości Bliskiego Wschodu. Stawką nie jest
życie porwanych izraelskich żołnierzy ani Arabów więzionych w Izraelu, tylko
to, kto będzie rozdawał karty w regionie. Iran czy Ameryka.

© Amir Tahiri, Sunday Times 2006, "Przekrój" nr 30/2006

Obserwuj wątek
    • jontek2 Re: Hezbollah to prawdziwe państwo 03.08.06, 18:33
      Streszczając: Hezbollah potrzebował 20 lat, żeby zabić 1000 osób, z czego 300
      to żołnierze. Izraelowi wystarczyło 2 tygodnie na 1000 ofiar, z czego 300 to
      dzieci. I to jest cała różnica między Izraelem a Hezbollahem.
      • frendzio Re: I tylko tyle wyniosłeś z tego artykułu ? 03.08.06, 19:02
        Mowa jest o państwie Hesbollach, nie o ofiarach !
        • jontek2 Re: I tylko tyle wyniosłeś z tego artykułu ? 03.08.06, 19:05
          Bardzo ciekawy artykuł i wiele się dowiedziałem, a to, co napisałem, odnosi się
          do obecnej sytuacji w tamtym rejonie. W innych okolicznościach moglibyśmy
          dyskutować jeszcze o wielu innych sprawach. Dzięki, że go zamieściłeś.
        • j-k dobrze, frendzio 03.08.06, 19:20
          ale uczciwie trzeba przyznac, ze rozbicie kilkunastotysiecznej armii hisbollahu
          IDF-owi nie za dobrze idzie...
          pora chyba zmienic taktyke?
          • frendzio Re: dobrze, frendzio 03.08.06, 19:44
            Ha,i tu jest problem jak rozbić Hesbollach w kraju, np w Izraelu,skoro ich
            metody znane na całym świecie,doprowadzają do sytuacji,gdzie zabija się
            niewinnych ludzi ?
            • j-k frendzio, w zyciu nie ma zartow. 04.08.06, 00:03
              operacja ladowa i wybijanie tych szczurow islamskich w ich kryjowkach
              nawet za cen wlasnych strat

              dobranoc.
    • miquel6 Re: Hezbollah to prawdziwe państwo 03.08.06, 23:24
      Nie wiem gdzie mieszkasz ale na pewno bys uciekal daleko gdyby tacy jak
      hezbollah tworzyli obok ciebie swoje panstwo.
      • frendzio Re: Hezbollah to prawdziwe państwo 04.08.06, 00:00
        Nie można całe życie uciekać,trzeba zniszczyć hesbollach każdą dostępną metodą.
        Zaraze trzeba zniszczyć ,bo ma to do siebie,że rozchodzi sie na cały świat , tak
        jak dżuma.
        • zbalansowany Re: Hezbollah to prawdziwe państwo 04.08.06, 00:12
          frendzio napisał:

          > Nie można całe życie uciekać,trzeba zniszczyć hesbollach każdą dostępną
          metodą.
          > Zaraze trzeba zniszczyć ,bo ma to do siebie,że rozchodzi sie na cały świat ,
          ta
          > k
          > jak dżuma.

          Albo jak zydzi
          • frendzio Re: albo takie gnidy jak ty 04.08.06, 00:14
            i tobie tu podobni

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka