zbalansowany
18.08.06, 05:40
Jacek Żakowski– Atak Izraela na Liban w niewiadomą przyszłość odsuwa
perspektywę pokoju na Bliskim Wschodzie. Donald Rumsfeld przyznaje, że Irak
jest na skraju niemożliwej do opanowania wojny domowej. Nikt nie kontroluje
sytuacji w Afganistanie. Iran gra Zachodowi na nosie i dalej buduje bombę
atomową. Korea podobnie. Prezydent Chavez zawiera sojusz z Białorusią i w
nosie ma krytykę Zachodu. W Ameryce Łacińskiej Wenezuela, Kuba, Boliwia i w
dużym stopniu Brazylia tworzą rosnący w siłę antyamerykański sojusz. Rosja
przestała być wrażliwa na naciski Zachodu. Indie zbliżyły się do Ameryki, ale
za cenę amerykańskiej pomocy w zbrojeniach nuklearnych, co narusza traktat o
nierozprzestrzenianiu broni atomowej i irytuje Chińczyków. Chiny zbliżają się
do Rosji i wspólnie organizują manewry przypominające inwazję na Tajwan.
Europa nie może się zdecydować, jaka ma być przyszłość sojuszu atlantyckiego
ani nawet co ma począć z samą sobą. Cena ropy podbijana przez polityczne
napięcie zbliża się do poziomu groźnego dla światowej gospodarki, a logika
cykli gospodarczych sprawia, że Ameryka już zdaje się być na skraju recesji,
która za rok czy dwa zapewne dotrze do Europy. O tym, co czeka świat, Europę
i Polskę, rozmawiam z prof. Zbigniewem Brzezińskim.
Kiedy myślę o sytuacji, w której za kilka lat może znaleźć się świat, skóra
mi cierpnie. A panu?
Zbigniew Brzeziński: – Podobnie. Mamy do czynienia z niebezpieczną
dezintegracją systemu międzynarodowego spowodowaną przez błędną politykę
administracji Busha. Kiedy kilka lat temu ostrzegałem, jakie będą skutki
takiej polityki, uważano, że jestem stronniczy i słuchano mnie z dużym
sceptycyzmem. Zwłaszcza w Polsce. Teraz mam wrażenie, że nawet w Polsce
pojawia się świadomość czekającego nas rozkładu systemu międzynarodowego. Po
zimnej wojnie i po upadku Związku Radzieckiego Ameryka miała tym systemem
kierować. Ale tego nie robi lub robi to niedobrze, więc świat zaczął dryfować
i wciąż przybywa zagrożeń.