Dodaj do ulubionych

Wojna potrwa dluuugo!!!

IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.03, 19:03
Przerwa w marszu na Bagdad może potrwać nawet kilka tygodni. Amerykanie kopią
okopy, kładą miny wokół obozowisk i maskują swe pojazdy. W USA pojawia się
coraz więcej krytycznych uwag na temat sposobu przygotowania i prowadzenia
wojny.

Ataki lotnicze i ostrzał artyleryjski na pozycje irackie w Bagdadzie i wokół
niego będą następować z niesłabnącą siłą.

- Wygląda na to, że pozostaną na swych obecnych pozycjach przynajmniej dwa
tygodnie, tak mówi sierżant - taki meldunek przekazał reporter Reutera
towarzyszący wojskom amerykańskim w środkowym Iraku.

- Zamierzają wysyłać lotnictwo, aby zrobiło swoje, zanim pójdzie piechota.
Będzie więcej nalotów, zapewne co najmniej przez kilka tygodni - dodał
reporter.

Innemu korespondentowi Reutera powiedziano, że przerwa w natarciu lądowym
może potrwać nawet 35-40 dni.

Wojna źle przygotowana

Wojna z Irakiem trwa półtora tygodnia, a już w Stanach Zjednoczonych coraz
częściej podnoszą się głosy, że właściwie trzeba by ją rozpocząć od nowa. Tak
twierdzi "The Washington Post", powołując się na obecnych i emerytowanych
dowódców armii USA.

Odpowiedzialnością za brak szybkiego zwycięstwa obarcza się sekretarza obrony
Donalda Rumsfelda. Dziennik pisze, że Rumsfeld i jego doradcy wymyślili i
wprowadzili w życie teorię o tym, że mniej liczne niż 12 lat temu, ale lepiej
wyposażone i mobilne siły wystarczą do pokonania Saddama Husajna.

Mimo sceptycyzmu generałów, cywile podjęli ryzyko i rozpoczęli wojnę, nie
przerzucając w rejon Zatoki Perskiej czołowych jednostek, m.in. tych
stacjonujących w Niemczech. Nie czekali też na supernowoczesną 4. Dywizję
Piechoty, której Turcja odmówiła przejścia przez swe terytorium.

"New Yorker" pisze nawet w najnowszym numerze, że Rumsfeld wręcz odrzucił
rady wojskowych w tej sprawie i podejmował decyzję o czasie przerzutu
jednostek po swojemu. Mimo oczywistych sukcesów pierwszych dni, zaowocowało
to kampanią niedostatecznie zabezpieczoną i zaopatrzoną.

Jak podaje dziennik, Rumsfeld upierał się przynajmniej sześć razy, że
proponowaną przez planistów sztabowych liczebność wojsk lądowych trzeba
zmniejszyć - i postawił na swoim.

- Myślał, że wie najlepiej. To on podejmował decyzje na każdym etapie -
cytuje "New Yorker" anonimowego wysokiego rangą sztabowca z Pentagonu. -
Teraz Rummy znalazł się w kłopocie, bo nie chciał wysyłać dużej liczby
żołnierzy sił lądowych".

Sztabowiec powiedział też, że Rumsfeld odrzucił opinię dowódcy sił
koalicyjnych, generała Tommy'ego Franksa, aby zaczekać z inwazją do czasu,
gdy wojska amerykańskie, których Turcja nie przepuściła przez swoje
terytorium, dotrą do teatru wojny inną drogą. Minister nie docenił też siły
irackiego oporu.

- Nie dostali żadnych (dodatkowych) sił i środków. Tak bardzo chciał
udowodnić swoją tezę - że Irakijczycy pójdą w rozsypkę - taką opinię
anonimowego byłego oficera wywiadu przytacza autor artykułu, znany
dziennikarz amerykański Seymour Hersh.

Rzecznik Pentagonu uchylił się od skomentowania artykułu.

Reuter pisze, że stosunki Rumsfelda z dowództwem sił lądowych nie układają
się najlepiej. Minister cieszy się za to zaufaniem amerykańskich sił operacji
specjalnych, które w wojnie z Saddamem Husajnem odgrywają ważną rolę.

Rumsfeld twierdzi, że w ciągu 10 dni wojny wojska inwazyjne posunęły się
daleko naprzód mimo nieoczekiwanych ataków przeciwnika na długie linie
zaopatrzenia z Kuwejtu. Niektóre oddziały lądowe są już 80 km od Bagdadu.

Jednak Hersh cytuje opinię byłego oficera wywiadu, że wojna znalazła się w
impasie.

Zużyto znaczną część zapasu pocisków manewrujących Tomahawk, lotniskowcom
zabraknie wkrótce precyzyjnie sterowanych bomb, a ponadto są kłopoty z
obsługą techniczną czołgów, wozów pancernych i innego sprzętu - pisze "New
Yorker".

- Jedyna nadzieja w tym, że zdołają się utrzymać do nadejścia posiłków -
powiedział były oficer wywiadu.

Hersh przytacza opinię wysokiego oficera sztabowego, że Rumsfeld
chciał "tanio wygrać wojnę" i uważał, iż precyzyjne naloty bombowe i
rakietowe zapewnią zwycięstwo.

W Iraku jest obecnie około 125 tysięcy żołnierzy amerykańskich i brytyjskich.
Amerykańskie źródła oficjalne mówiły w czwartek, że do końca kwietnia planuje
się skierować tam jeszcze 100 tysięcy żołnierzy USA.

O braku zaufania wojskowych i cywilnego kierownictwa Pentagonu mówiło się od
dawna, wydaje się jednak, że trudno o gorszy moment na wzajemne pretensje.

(INTERIA.PL/RMF/PAP)
Obserwuj wątek
    • Gość: Zuni Zdaniem historyka Normana Davisa! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.03, 19:15
      Znany brytyjski historyk, związany z Polską Norman Davies uważa, że
      nienajszęśliwsze było wysłanie do Iraku naszych komandosów i jest zdania, że
      wojna ta skończy się "brudnym zwycięstwem", jak to określił, albo klęską
      koalicji antysaddamowskiej.

      - Najlepszym rozwiązaniem dla Polski byłoby niewysyłanie do Iraku komandosów
      uczestniczących w działaniach bojowych, lecz jakiegoś innego rodzaju wojsk, tak
      jak to zrobili Czesi, którzy skierowali w rejon konfliktu jednostkę
      antychemiczną - powiedział prof. Norman Davies.

      W ten sposób - wg Daviesa - Polska okazałaby poparcie Waszyngtonowi, z którym
      zależy jej na dobrych stosunkach, ale nie byłaby po stronie uznawanej za
      agresora.

      - Ta wojna będzie miała coraz gorszy przebieg. Albo będzie to wojna "brudna", w
      której zwycięstwo będzie nietrwałe i okupione tysiącami ofiar wśród ludności
      cywilnej, albo zakończy się klęską. Jeśli Polska jest po stronie agresorów to
      jej (polityczna) pozycja bardzo osłabnie - powiedział Davies.

      Jego zdaniem, scenariusz wojny określany jako "Szok i przerażenie" (ang. shock
      and awe) opracowany przez sekretarza obrony Donalda Rumsfelda nie sprawdził
      się. Zakładał on selektywne bombardowania przy pomocy pocisków precyzyjnie
      naprowadzanych na cel i powitanie Amerykanów jako wyzwolicieli przez cywilną
      ludność iracką wdzięczną za obalenie dyktatora, który ją uciskał.

      - To nie nastąpiło i teraz nie nastąpi. Będzie albo bardzo "brudna wojna" i
      względne zwycięstwo (takie, jakie odnieśli Niemcy) po Powstaniu Warszawskim,
      albo klęska - powiedział brytyjski historyk.

      Podkreśla on, że wojna skomplikuje stosunki Zachodu ze światem muzułmańskim: -
      Wielu ludzi nie rozumie, że jest to wojna zaczepna (ang. pre-emptive war). USA
      nie zostały zaatakowane przez Saddama Husajna. Cały świat muzułmański patrzy na
      Stany Zjednoczone nie jak na przyjaciela, lecz jak na agresora. Takie
      przeświadczenie będzie bardzo trudno naprawić - mówi Davies.

      Oksfordzki historyk odróżnia klęskę polityczną od militarnej. Sądzi, że o
      politycznej klęsce można mówić już teraz, "ale nie jest ona na tyle decydująca,
      by skłonić Waszyngton do zaprzestania działań wojennych".

      Autor "Bożego Igrzyska" pesymistycznie patrzy na przyszłość Sojuszu
      Atlantyckiego pod rządami obecnej ekipy w Białym Domu, którą nazywa skrajnie
      prawicową: - Jeśli George Bush zostanie wybrany na kolejną kadencję, to NATO
      jest skończone, bo on nie chce partnerów, lecz tzw. "koalicję chętnych", czyli
      rządów, które są gotowe robić to, co on chce.

      - Jeśli Amerykanie poniosą klęskę w Iraku, czego nie można wykluczać, to wydaje
      mi się, że jakaś nowa, sensowniejsza ekipa w Waszyngtonie powróci na drogę
      wielostronnej współpracy i wtedy NATO ma szansę - mówi.

      Także klucz do stosunków USA z Unią Europejską jest zdaniem Daviesa w rękach
      Waszyngtonu: - Przyszły charakter tych stosunków nie zależy od Unii, lecz od
      USA, od tego, czy Waszyngton będzie liczył się z jej opinią czy też szedł
      własną drogą.

      Przyszła Europa nie będzie w jego ocenie podzielona na twarde jądro francusko-
      niemieckie i obrzeża brytyjsko-hiszpańskie. Spodziewa się raczej "wielu
      możliwych permutacji i sojuszów": - To, co jest konieczne, co wynika z obecnych
      podziałów, to to, że UE musi mieć wspólną politykę zagraniczną. Nie wolno
      będzie rządowi kraju Unii Europejskiej, np. rządowi Tony Blaira pójść na wojnę,
      w towarzystwie Ameryki, czy w ogóle na wojnę poza Europą bez konsultacji z
      partnerami w UE. To brak takiej zasady rozbił UE na tle obecnego konfliktu USA
      z Irakiem - mówi Norman Davies.

      (PAP)
      • Gość: kecaw ZUNI Czy ty masz jakieś poglądy ???? IP: *.ols.vectranet.pl 29.04.03, 11:44
        Od kilku dni staram się śledzić twoje wypowiedzi TY tylko zazwyczaj cytujesz\
        to zakrawa na plagiat !!!

        Co sądzisz o o panstwie Tanu -Kuwa, o zapatystach, o konieczności naszej
        proamerykanskosci??

        z wyrazami szacunku kecaw
        • Gość: Zuni Re: ZUNI Czy ty masz jakieś poglądy ???? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.04.03, 12:18
          Gość portalu: kecaw napisał(a):

          > Od kilku dni staram się śledzić twoje wypowiedzi TY tylko zazwyczaj cytujesz\
          > to zakrawa na plagiat !!!
          >
          > Co sądzisz o o panstwie Tanu -Kuwa, o zapatystach, o konieczności naszej
          > proamerykanskosci??
          >
          > z wyrazami szacunku kecaw


          Drogi Kecaw!
          Uzywasz niezasadnie bardzo mocnych okreslen , ktore ,gdyby kto w nie byl
          uwierzyl ,postawilyby mnie w zlym swietle.
          Tylko kilkakroc cytowalem wypowiedzi znanych osob , chcac w ten sposob wzmocnic
          wymowe swojego stanowiska.Zdazylo mi sie rowniez , ze wklejalem depesze PAP.
          Cala reszta drogi Kecawie to moje poglady.

          Pomimo wyznawanego przez mnie swiatopogladu stoja one czesto w sprzecznosci z
          generalna linia miedzynarodowej socjaldemokracji.
          Tak jest w odniesieniu do konfliktu Izrael-Palestynczycy czy tez np.w kwestii
          kubanskiej.Mnozyc przykladow z braku o tej porze czasu nie bede...

          Nadmieniam tez , ze jesli sprawe traktuje powaznie to staram sie od niej nieco
          zdystansowac emocjonalnie i bazowac na informacjach pochodzacych z wielu
          roznych zrodel , nie zas na tym ich zrodle , ktore najlepiej wspolbrzmi z
          jakims moim pierwotnym zalozeniem.

          Haha..ciekawa rzecz z ta "koniecznoscia naszej proamerykanskosci"...
          Wyjasnij mi prosze kryteria jakich uzywasz zeby jej poziom wyznaczyc.

          Pozdrawiam.
          Zuni.
          PS.Zazdroszcze Ci jezior.Taki piekny dzien za oknem ,w sam raz na mala wedrowke.
          • Gość: kecaw Re: ZUNI Czy ty masz jakieś poglądy ???? IP: *.ols.vectranet.pl 29.04.03, 22:51
            Gość portalu: Zuni napisał(a):

            > Gość portalu: kecaw napisał(a):
            >
            > > Od kilku dni staram się śledzić twoje wypowiedzi TY tylko zazwyczaj cytuje
            > sz\
            > > to zakrawa na plagiat !!!
            > >
            > > Co sądzisz o o panstwie Tanu -Kuwa, o zapatystach, o konieczności naszej
            > > proamerykanskosci??
            > >
            > > z wyrazami szacunku kecaw
            >
            >
            > Drogi Kecaw!
            > Uzywasz niezasadnie bardzo mocnych okreslen , ktore ,gdyby kto w nie byl
            > uwierzyl ,postawilyby mnie w zlym swietle.
            > Tylko kilkakroc cytowalem wypowiedzi znanych osob , chcac w ten sposob
            wzmocnic
            >
            > wymowe swojego stanowiska.Zdazylo mi sie rowniez , ze wklejalem depesze PAP.
            > Cala reszta drogi Kecawie to moje poglady.
            >
            > Pomimo wyznawanego przez mnie swiatopogladu stoja one czesto w sprzecznosci z
            > generalna linia miedzynarodowej socjaldemokracji.
            > Tak jest w odniesieniu do konfliktu Izrael-Palestynczycy czy tez np.w kwestii
            > kubanskiej.Mnozyc przykladow z braku o tej porze czasu nie bede...
            >
            > Nadmieniam tez , ze jesli sprawe traktuje powaznie to staram sie od niej
            nieco
            > zdystansowac emocjonalnie i bazowac na informacjach pochodzacych z wielu
            > roznych zrodel , nie zas na tym ich zrodle , ktore najlepiej wspolbrzmi z
            > jakims moim pierwotnym zalozeniem.
            >
            > Haha..ciekawa rzecz z ta "koniecznoscia naszej proamerykanskosci"...
            > Wyjasnij mi prosze kryteria jakich uzywasz zeby jej poziom wyznaczyc.
            >
            > Pozdrawiam.
            > Zuni.
            > PS.Zazdroszcze Ci jezior.Taki piekny dzien za oknem ,w sam raz na mala
            wedrowke
            > .



            kec

            Przemiły list moj nieznajomy przyjacielu.Moje podejscie do funkcjonowania na
            forum jes troszkę odmienne.Wolę prezentować SWOJE przemyslenia,choć nie zawsze
            są dopracowane(korzystam z aninomowości czyli się nie wstydzę)
            Co do mojej proamerykanskości.Wynika z mojej wiedzy historycznej(ostatnio tak
            odbrałem iz była przez ciebie kwestionowania) Otoz sasiedztwo nasze to jest
            Rosja i Niemcy skłaniają mnie do tej bezmło bezwarunkowej proamerykanskości.Po
            pierwsze Rosja od XVIII wieku realizuje po czasy dzisiejsze dwa kierunki swej
            polityki w Europie jeden to bałkanski (ostatnio jej zachowanie związane z
            Bośnią i Serbią) a ten drugi kierunek to Kraj nad Wisłą.Tak co najmniej od 1717
            roku widzimy tu rosyjską dominację( z wyjątkiem lat 1918-1939 i ostatnich lat
            III R P .Tak Rosja Putina ciągle nie zasługuje na zaufanie(patrz na język
            ktorym rozmawia ze swoimi obywatelami w Czeczenii) Kolejnym powodem mojego
            proamerykanizmy są Niemcy.Niestety nie mam ciągle zaufania do ich
            pacyfizmu.Pokolenia Fryderykow i Bismarkow oraz Adolfow przewracaja się w
            grobie gdy spogladaja na ten ich pacyfizm.Ja przejawiam brak ufności (moze jest
            to związane z opiniami publikowanymi odnośnie opinii Niemcow o Polakach)
            jAK WIĘC WIDZISZ MOJ PROAMERYKANIZM NIE MA INNYCH KORZENI PROCZ PEWNEJ
            WIEDZY HISTORYCZNEJ .pRZYJAIELE MOI DOZUCAJĄ ZE JEST TO TEZ ZWIĄZANE Z MOIM
            KROTKIM BO MIESIĘCZNYM POBYCIE W usa .(ach te literowki chyba zawsze bede się
            mylił)

            zerdeczne pozdrowienia i do przeczytania proamerykansko nastawiony kecaw
    • Gość: felusiak Zuni - futurysta jak z koziej d__y traba IP: *.nyc.rr.com 27.04.03, 08:00
      Zadalem sobie trud wyszukania niektorych wypowiedzi bardzie oswieconych i
      wszystko wiedzacych analitykow.
      Dzisiaj panowie Davis, Grass i francuzcy eksperci nie chca juz pamietac co
      mowili przed miesiacem. Tylko nieliczni potrafili przyznac sie do bledu.
      • Gość: Zuni Drogi Felusiak!..ewentualnie futurolog a nie .... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.03, 11:08
        Gość portalu: felusiak napisał(a):

        > Zadalem sobie trud wyszukania niektorych wypowiedzi bardzie oswieconych i
        > wszystko wiedzacych analitykow.
        > Dzisiaj panowie Davis, Grass i francuzcy eksperci nie chca juz pamietac co
        > mowili przed miesiacem. Tylko nieliczni potrafili przyznac sie do bledu.


        ...ewentualnie futurolog nie zas futurysta.
        Futuryzm to kierunek w sztuce pierwszych dwu dziesiecioleci XX w.Najwiekszy
        wplyw na rozwoj literatury , sztuk plastycznych , teatru czy muzyki wywarl we
        Wloszech i Rosji.Zainicjowal go niejaki Marinetti.

        Ad meritum zas, obawe , ze wojna bedzie dluga i krwawa dzielilem bodaj z
        przewazajaca czescia ludzkiej populacji zainteresowanej rozwojem wypadkow w
        Iraku i wokol niego.Byli wsrod nich znani naukowcy , wojskowi czy tworcy
        kultury , byli tez zwykli zjadacze chleba.Kto i co powinien z nich odszczekiwac
        drogi Felusiak nie moja ,wydaje sie, sprawa ,chocby z tej przyczyny , ze mamy
        do czynienia z POCZATKIEM procesu historycznego nie zas jedynie z odosobnionym
        epizodem.
        To , ze dojdzie do jakiejs formy ukladu pomiedzy elita dowodztwa irackiego a
        Amerykanami, (ktory to uklad pozwoli m.in ograniczyc liczbe ofiar tej
        nieszczesnej wojny ),bylo co prawda wysoce prawdopodobne ,acz obstawianie w
        tamtym czasie(poczatek zmagan) tego rozwiazania jako jedynego mozliwego
        schematu rozwoju wypadkow byloby wchodzeniem w kompetencje, ze tak
        powiem ,proroka.
        Felusiak, naprawde nie miales ani przez chwile obaw co do kierunkow rozwoju w
        jakich idzie kampania wojenna?
        Rzecz w tym aby zwyciezcy umieli wygrac pokoj.
        Czy takze w tym wypadku jestes optymista?
        Zaloz watek na temat niebezpieczenstw , raf , o ktore rozbic sie moze
        przywracanie panstwa w Iraku,przeciwnosci jakie przyniosa ze soba antagonizmy
        miedzy Izraelczykami a Arabami oraz szans , tak jak ty je widzisz , jakie
        niesie ze soba amerykanska wygrana dla calego regionu.
        Ja widzisz , nie potrafie ot tak ,krzyknac od siebie :"Bedzie dobrze , bo ja
        tak chce i na dodatek w nocy mi sie to ,dla zwiekszenia
        wiarygodnosci ,przysnilo!!!"i jeszcze w to szczerze wierzyc(chocbym takie
        gorace nadzieje zywil).
        Pozdrawiam.
        Zuni.
        • Gość: kecaw Re: Drogi Felusiak!. IP: *.ols.vectranet.pl 27.04.03, 12:27
          Gość portalu: Zuni napisał(a):

          > Gość portalu: felusiak napisał(a):
          >
          > > Zadalem sobie trud wyszukania niektorych wypowiedzi bardzie oswieconych i
          > > wszystko wiedzacych analitykow.
          > > Dzisiaj panowie Davis, Grass i francuzcy eksperci nie chca juz pamietac co
          >
          > > mowili przed miesiacem. Tylko nieliczni potrafili przyznac sie do bledu.
          >
          >
          > ...ewentualnie futurolog nie zas futurysta.
          > Futuryzm to kierunek w sztuce pierwszych dwu dziesiecioleci XX w.Najwiekszy
          > wplyw na rozwoj literatury , sztuk plastycznych , teatru czy muzyki wywarl we
          > Wloszech i Rosji.Zainicjowal go niejaki Marinetti.
          >
          > Ad meritum zas, obawe , ze wojna bedzie dluga i krwawa dzielilem bodaj z
          > przewazajaca czescia ludzkiej populacji zainteresowanej rozwojem wypadkow w
          > Iraku i wokol niego.Byli wsrod nich znani naukowcy , wojskowi czy tworcy
          > kultury , byli tez zwykli zjadacze chleba.Kto i co powinien z nich
          odszczekiwac
          >
          > drogi Felusiak nie moja ,wydaje sie, sprawa ,chocby z tej przyczyny , ze mamy
          > do czynienia z POCZATKIEM procesu historycznego nie zas jedynie z
          odosobnionym
          > epizodem.
          > To , ze dojdzie do jakiejs formy ukladu pomiedzy elita dowodztwa irackiego a
          > Amerykanami, (ktory to uklad pozwoli m.in ograniczyc liczbe ofiar tej
          > nieszczesnej wojny ),bylo co prawda wysoce prawdopodobne ,acz obstawianie w
          > tamtym czasie(poczatek zmagan) tego rozwiazania jako jedynego mozliwego
          > schematu rozwoju wypadkow byloby wchodzeniem w kompetencje, ze tak
          > powiem ,proroka.
          > Felusiak, naprawde nie miales ani przez chwile obaw co do kierunkow rozwoju w
          > jakich idzie kampania wojenna?
          > Rzecz w tym aby zwyciezcy umieli wygrac pokoj.
          > Czy takze w tym wypadku jestes optymista?
          > Zaloz watek na temat niebezpieczenstw , raf , o ktore rozbic sie moze
          > przywracanie panstwa w Iraku,przeciwnosci jakie przyniosa ze soba antagonizmy
          > miedzy Izraelczykami a Arabami oraz szans , tak jak ty je widzisz , jakie
          > niesie ze soba amerykanska wygrana dla calego regionu.
          > Ja widzisz , nie potrafie ot tak ,krzyknac od siebie :"Bedzie dobrze , bo ja
          > tak chce i na dodatek w nocy mi sie to ,dla zwiekszenia
          > wiarygodnosci ,przysnilo!!!"i jeszcze w to szczerze wierzyc(chocbym takie
          > gorace nadzieje zywil).
          > Pozdrawiam.
          > Zuni.




          kec

          Zuni tak podglądam i widzę całe morze pesymizmu u CIEBIE względem
          zachodząccych procesow historycznych ,Swiat przeciez zmierza ku dobru

          z wyrazami szacunku zaciekawiony twoim pesymizmem kecawZUNI tyle pesymizmu
      • Gość: CCCP Wojna z balonem IP: *.acn.waw.pl 27.04.03, 13:55
        Gość portalu: felusiak napisał(a):

        > Zadalem sobie trud wyszukania niektorych wypowiedzi bardzie oswieconych i
        > wszystko wiedzacych analitykow.
        > Dzisiaj panowie Davis, Grass i francuzcy eksperci nie chca juz pamietac co
        > mowili przed miesiacem. Tylko nieliczni potrafili przyznac sie do bledu.


        Nie muszą przyznawać się do zadnego błędu.

        To USA, jeszcze przed rozpoczęciem działań, wmawiały całemu światu,
        że:

        A. Irak jest regionalnym mocarstwem

        B. Irak posiada potężną armię

        C. Trzon armii Iraku stanowią doskonale wyposażone i posiadające
        wysokie morale elitarne oddziały

        D. Irak posiada broń masowego rażenia

        E. Irak przygotowuje się do wojny pozycyjnej na rubieżach swoich
        metropolii (Basra, Bagdad)

        F. Itd.

        W tej sytuacji jedynym błędem wymienionych wyżej komentatorów było,
        że głupio zawierzyli amerykańskiej propagandzie.


        Albowiem okazało się, że:

        A. Irak nie był regionalnym mocarstwem

        B. Irak nie posiadał potężnej armii

        C. Trzonu armii Iraku nie stanowiły doskonale wyposażone i posiadające
        wysokie morale elitarne dywizje

        D. Irak nie posiadał broni masowego rażenia

        E. Irak nie przygotował się w istocie do wojny pozycyjnej na rubieżach swoich
        metropolii (Basra, Bagdad)

        F. Itd.

        Ale, szanowny Felusiaku, wygrana w ten sposób wojna może, całkiem
        paradoksalnie, przynieść zwycięzcom więcej kłopotów, niż gdyby pokonali
        wroga w konflikcie militarnym na dużą skalę. I wtedy może się okazać,
        ze nielubiani przez Ciebie przestrzegacze i komentatorzy mieli jednak w istocie
        rzeczy rację. Bo, czy chcesz tego, czy nie chcesz, ta wojna nadal trwa.

        Takie są moje futurystyczne przewidywania.

        Ale mogę się mylić. Oby. Świat jest duży i nawet typy typu Mr. B. mogą
        miewać od czasu do czasu szczęście.

        C.

    • Gość: jastrzab Oj bardzo ..... dluuugo!!! IP: *.rev.o1.com 27.04.03, 08:18
      teraz mozna sie tylko usmiac jak sie czyta te teksty. Ci
      wrozbici, "eksperci", "analitycy" powinni wejsc pod stol i .. szczekac. Totalna
      kompromitacja.
      • marcus_crassus najlepszy tekst zuniego to jednak slynne czolgi 27.04.03, 08:43
        ktorych nie bylo...:))jak amerykanie wjaechali do bagdadu zuni byl w takim
        szoku ze przewertowal wszystkie serwisy informacyjne i doszedl az do pravda.ru
        gdzie w koncu napisali to co mu sie spodobalo i zuni,czolowa sierota po PRL
        zakomunikowala w triumfie:amis nie ma w Bagdadzie,pravda.ru na pewno ma
        racje:)))))dzien pozniej polecial pomnik saddama,od tamtego czasu zuni nie
        podejmuje juz polemiki:))))))

        tylko raz ktos napisal jakas bzdure ze jestem studentem z lublina i wtedy zuni
        sie zainteresowal ze on tam sporo osob zna i ze z checia powie im co maja
        zrobic z takim studentem faszysta,jak ze niestety byla to i z lublinem i ze
        studentem nieprawda zuni postanowil dalej sie nie zblazniac i siedziec cicho,a
        szkoda,nie ma sie z czego posmiac:))))
    • puls Wojna potrwa dluuugo! w miedzyczasie jest promocja 27.04.03, 12:04


      Specjalna edycja Golden Kat Kebab z okazji Sadama

      Do nabycia w Krakowie u arabka Zuni ( wiadomosc przed upadkiem
      Sadama ,teraz promocje skasowali ).



    • hanni Re: to juz sie skonczyla? 29.04.03, 12:43
      Bo Bush tak powiedzial?

      Nie jest sztuka wygrac TAKA wojne. Sztuka bedzie wygranie pokoju, jesli ten w
      ogole nastapi. Poki co nadal gina ludzie. Tylko bezsprzecznie potwierdzonych
      ofiar cywilnych jest do tej pory okolo 2500.

      Duzo, czy malo?

      Ilosc ofiar na WTC byla "katastrofalnie wysoka", okolo 3000. O tych ofiarach
      nalkrecono niezliczona ilosc pelnych pietyzmu filmow. O ofiarach w Iraku nikt
      takich filmow nie kreci i nie bedzie krecic bo wojna musi uchodzic
      jako "szybka" a ilosc ofiar jako "nieslychanie minimalna".

      2500 cywili zabitych w Iraku to "minimalna ilosc ofiar"
      3000 cywili zabitych w NY to "katastrofalna ilosc ofiar"

      Ilosc kalek i zabitych zolnierzy Irackich jest prawdopodobnie kilka lub
      kilkanascie razy wieksza czyli "minimalna".
      • Gość: kecaw Re: to juz sie skonczyla? IP: *.ols.vectranet.pl 30.04.03, 13:47
        hanni napisał:

        > Bo Bush tak powiedzial?
        >
        > Nie jest sztuka wygrac TAKA wojne. Sztuka bedzie wygranie pokoju, jesli ten w
        > ogole nastapi. Poki co nadal gina ludzie. Tylko bezsprzecznie potwierdzonych
        > ofiar cywilnych jest do tej pory okolo 2500.
        >
        > Duzo, czy malo?
        >
        > Ilosc ofiar na WTC byla "katastrofalnie wysoka", okolo 3000. O tych ofiarach
        > nalkrecono niezliczona ilosc pelnych pietyzmu filmow. O ofiarach w Iraku nikt
        > takich filmow nie kreci i nie bedzie krecic bo wojna musi uchodzic
        > jako "szybka" a ilosc ofiar jako "nieslychanie minimalna".
        >
        > 2500 cywili zabitych w Iraku to "minimalna ilosc ofiar"
        > 3000 cywili zabitych w NY to "katastrofalna ilosc ofiar"
        >
        > Ilosc kalek i zabitych zolnierzy Irackich jest prawdopodobnie kilka lub
        > kilkanascie razy wieksza czyli "minimalna".


        kec

        A wczesniej ludzie nie gineli?Uprzejmie informuje iz w Dreznie na skutek
        dywanowego nalotu w 1945 poniosło smierć ok, 30 tys ludzi powinienes tez
        protestować .Nie odpowiadaj ze to było cos innego Smiercc to smierć cierpienie
        to cierpienie jesli usprawiedliwiasz tamte czasy to inni moga usprawiedliwiac
        obecna smierc

        z wyrazami szacunku kecaw

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka